1632

Okładka książki 1632 autora Eric Flint, 9788381166508
Okładka książki 1632
Eric Flint Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Pierścień ognia/Ring of Fire (tom 1) Seria: Odłamki Assiti fantasy, science fiction
680 str. 11 godz. 20 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Pierścień ognia/Ring of Fire (tom 1)
Seria:
Odłamki Assiti
Tytuł oryginału:
1632
Data wydania:
2019-10-15
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
680
Czas czytania
11 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381166508
Tłumacz:
Michał Bochenek, Barbara Giecold
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 1632 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

1632



książek na półce przeczytane 1373 napisanych opinii 745

Oceny książki 1632

Średnia ocen
6,8 / 10
146 ocen
Twoja ocena
0 / 10
avatar
1679
1674

Na półkach: ,

#1694 - „1632” - Eric Flint - Zysk i S-ka Wydawnictwo
#34/2026

„Mike wykrzyknął rozkaz, a za moment dwukrotnie go powtórzył. Amerykanie przestawili karabiny nierówno, gdyż górnikom i licealistom daleko jeszcze było do wyszkolonej armii, i zaczęli strzelać w katolickie wojska, które oderwały się po lewej stronie. Chociaż odległość była duża, najemnicy zaczęli padać.”
📖 Tytuł – 1632
✍️ Autor – Eric Flint
🏢 Wydawnictwo – Zysk
📚 680 stron
📅 Premiera – 15.10.2019
📂 Kategoria – fantasy / science fiction
📚 Cykl – Pierścień Ognia (tom 1)
📚 Seria – Odłamki Assiti
🤝 Współpraca barterowa
Co by było, gdyby współczesny świat nagle zderzył się z brutalną rzeczywistością XVII wieku?
Akcja powieści przenosi czytelnika do roku 1632, do północnych Niemiec — miejsca wyniszczonego wojną, głodem i zarazą. To czas, w którym życie ludzkie ma niewielką wartość, a całe miasta pustoszeją pod wpływem konfliktów religijnych. I właśnie w tę rzeczywistość trafia… fragment współczesnej Ameryki.
To zderzenie dwóch światów jest sercem tej historii. Z jednej strony mamy ludzi przyzwyczajonych do technologii, wygody i względnego bezpieczeństwa, z drugiej — brutalny, nieprzewidywalny świat XVII wieku. I nagle okazuje się, że nic nie działa tak, jak powinno, a wiedza, którą się posiada, staje się jednocześnie przewagą i ogromnym wyzwaniem.
Książka świetnie pokazuje chaos i dezorientację bohaterów, którzy muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. To nie jest tylko opowieść o przetrwaniu — to historia o budowaniu czegoś od podstaw w świecie, który rządzi się zupełnie innymi prawami.
Ogromnym atutem tej powieści jest rozmach. Wątki społeczne, polityczne i militarne przeplatają się tu w bardzo naturalny sposób. Autor pokazuje nie tylko sam konflikt, ale też jego konsekwencje — jak zmieniają się relacje między ludźmi, jak rodzą się nowe układy sił i jak wygląda próba wprowadzenia „nowoczesnego” myślenia w realiach dawnej Europy.
To książka, która wciąga swoją koncepcją i nie pozwala się nudzić. Pełna napięcia, dynamiczna, ale też bardzo przemyślana. Idealna dla tych, którzy lubią historie z rozmachem i dobrze skonstruowanym światem.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk za egzemplarz do współpracy barterowej. To początek cyklu, który zdecydowanie warto poznać — wciągający, oryginalny i naprawdę robiący wrażenie 🔥
#1632 #EricFlint #WydawnictwoZysk #PierścieńOgnia #OdłamkiAssiti #fantasy #scifi #współpracabarterowa

https://www.facebook.com/photo?fbid=1766110481351352&set=a.782581979704212

#1694 - „1632” - Eric Flint - Zysk i S-ka Wydawnictwo
#34/2026

„Mike wykrzyknął rozkaz, a za moment dwukrotnie go powtórzył. Amerykanie przestawili karabiny nierówno, gdyż górnikom i licealistom daleko jeszcze było do wyszkolonej armii, i zaczęli strzelać w katolickie wojska, które oderwały się po lewej stronie. Chociaż odległość była duża, najemnicy zaczęli padać.”
📖...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
456
1

Na półkach:

Dawno już żadna książka mnie tak nie pochłoneła. Już w połowie zamówiłem następne tomy..

Dawno już żadna książka mnie tak nie pochłoneła. Już w połowie zamówiłem następne tomy..

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
234
97

Na półkach:

Książkę odpaliłem podczas wypoczynku na leżaku. Miała to być łatwa i przyjemna lektura, którą przeczytałem w dwa dni. Całkowicie „wpadłem w objęcia” tej niezwykłej historii.
Lubię historię alternatywną. Ale ta książka to coś więcej - kiedy skończyłem pierwszą cześć zadałem sobie pytanie dlaczego tak późno ją odkryłem.
Nieprawdopodobna podróż w czasie współczesnego amerykańskiego miasta prosto w epicentrum wojny trzydziestoletniej. Nie ma tam czołgów, które atakują XVII wieczną kawalerię ale jest budowanie noworocznego świata w trakcie największego konfliktu tamtych czasów. Ta książka to dobre wprowadzenie do całego uniwersum.
Nie mogę powiedzieć, że to książka idealna. Ma trochę przerysowane sytuacje jak atak Chorwatów na osamotnione miasto. Czy możliwe jest, że tak małą grupa słabo uzbrojonych ludzi jest w stanie powstrzymać „najlepszą kawalerię Cesarstwa”? Mimo to, to tylko jeden z fragmentów świetnie poprowadzonej historii.
Jedna również rzecz mi się nie podoba. To ogólne gloryfikowanie USA jako kolebki wolności, która musi walczyć o przetrwanie w zacofanej Europie. Serio?
Nie za to oceniam jednak tą książkę. Oceniam pomysł i poprowadzenie akcji. To mi się podobało. Czytana po angielsku co było momentami trudne i wymagało googla jako pomocy w jej zrozumieniu ale to nie jest wielki problem.
Zdecydowana 9.

Książkę odpaliłem podczas wypoczynku na leżaku. Miała to być łatwa i przyjemna lektura, którą przeczytałem w dwa dni. Całkowicie „wpadłem w objęcia” tej niezwykłej historii.
Lubię historię alternatywną. Ale ta książka to coś więcej - kiedy skończyłem pierwszą cześć zadałem sobie pytanie dlaczego tak późno ją odkryłem.
Nieprawdopodobna podróż w czasie współczesnego ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

314 użytkowników ma tytuł 1632 na półkach głównych
  • 181
  • 130
  • 3
88 użytkowników ma tytuł 1632 na półkach dodatkowych
  • 60
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki The Sovereign States Eric Flint, Paula Goodlett, Gorg Huff
Ocena 7,0
The Sovereign States Eric Flint, Paula Goodlett, Gorg Huff
Okładka książki 1634: Wojna bałtycka Eric Flint, David Weber
Ocena 7,1
1634: Wojna bałtycka Eric Flint, David Weber
Okładka książki To End in Fire Eric Flint, David Weber
Ocena 8,7
To End in Fire Eric Flint, David Weber
Okładka książki Castaway Resolution Eric Flint, Ryk E. Spoor
Ocena 0,0
Castaway Resolution Eric Flint, Ryk E. Spoor
Okładka książki 1633 Eric Flint, David Weber
Ocena 7,1
1633 Eric Flint, David Weber

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gniazdo Sławomir Nieściur
Gniazdo
Sławomir Nieściur
Od ostatniego Sygnału z cyklu Shadow Raptors Sławomira Nieściur minęło kilka (-naście) tygodni i trochę naszła mnie ochota na małe tête-à-tête z milusimi Skunami. Więc z zaciekawieniem sięgnęłam po trzecią odsłonę cyklu pod tytułem Gniazdo, którą czyta fenomenalny Wojtek Masiak. Upadek Unii i niespodziewani goście. "Unia Zjednoczonych Organizacji układu Epsilon Eridani zaczyna chwiać się w posadach. Związek Orbitalny niespodziewanie ogłasza secesję, Autonomia Sigil rozpoczyna skomplikowaną rozgrywkę polityczną, mającą na cele wzmocnienie swojej pozycji w układzie, nad jedynym zdatnym do życia skrawkiem planety AEgir zawisa widmo przeludnienia – tysiące przebywających w enklawach rehabilitacyjnych rezydentów, pochodzących ze zniszczonych przez skuński okręt habitatów, nie mają dokąd wracać. W przestrzeni międzyplanetarnej sprawy również przedstawiają się nie najlepiej. Osłabiona utarczkami w Układzie Słonecznym, w tym utratą największego krążownika, flota admirała Krawczenki pospiesznie uzupełnia braki w ludziach i sprzęcie. Wysłane na zniszczony w wyniku kolizji Oumuamua ekipy wydobywcze zostają znienacka zaatakowane przez maszyny obcych. Rychło okazuje się, że gdzieś w trzewiach wraku wciąż tli się iskierka obcej świadomości, wrogiej i zdeterminowanej. Ze znajdującego się poza zewnętrznymi rubieżami układu pola asteroid w asyście dziesiątek kamiennych okrętów wojennych wyłania się wezwany przez nią legendarny habitat bojowy, Gniazdo, i wraz ze swoją morderczą eskortą rusza w kierunku ludzkich siedzib." Open the door… Nie wiem, czy to było tylko moje wrażenie, ale ten odcinek wydawał mi się mocno stonowany – przynajmniej w początkowej fazie. Autor skupił się na systematycznym odkrywaniem przed czytelnikami/słuchaczami kolejnych elementów z przedstawionego świata. No i oczywiście bardzo dobitnie podkreślił te największe ludzkie przywary. Podczas konfliktu z wrogiem ludzkość była zjednoczona, a już „za chwilę” każdy chce przeforsować swoje racje, no i oczywiście uszczknąć trochę z tego tortu, jakim stał się wraku Oumuamua. I tu na scenę wkraczają obcy i samoświdoma SI. Bardzo fajnie rozegrany jest ten wątek, który pokazuje, że SI nie są „ograniczone właścicielem”, ale same mogą podejmować decyzje i swoimi decyzjami są w stanie sporo namieszać. Skunowie zaś przeszli metamorfozę i nie są już ociężałymi robalami, ale dodali kilka „sztuczek” do swojego portfolio (nie będę ich mogła dłużej nazywać milusimi ;)). Ludzie oczywiście też nie próżnowali. Dodali kilka biologicznych usprawnień, ale wyraźnie przy tym zatracili siebie. Więcej zdradzać nie będę, bo nie chcę zdradzać innych szczegółów i szczególików. Szczególnie iż jest ciekawie. Bohaterowie są niejednoznaczni, na każdym kroku „potykamy się” o intrygi, zdrady, tajemnice, czy inne podchody polityczne. A to wszystko w oparach technologii, panoszącej się SI czy innych obcych. ;) Polecam. https://unserious.pl/2021/06/gniazdo/
Sylwka - awatar Sylwka
oceniła na74 lata temu
Ostatnia Imperoks John Scalzi
Ostatnia Imperoks
John Scalzi
Wstrzymałem się z opinią dopiero po przeczytaniu całego cyklu i moja ocena będzie tyczyła się wszystkich części ponieważ są one mniej więcej na tym samym poziomie czyli że da się przeczytać ale na kolana nie rzuca. Jako fan cyklu Diuna czy Hyperion z wielką radością znalazłem pozycję opisywaną jako połączenie Diuny i Hyperiona. Niestety nie mocno się rozczarowałem. Cykl opowiada o wszechświatach przyszłości gdzie ludzkość zamieszkuje różne układy słoneczne i galaktyki ponieważ opanowała podróżowanie za pomocą tuneli zwanych strumieniami. Dzięki strumieniom podróżowanie stało się szybkie i relatywnie proste.kwitnie handel różnymi dobrami bogate kasty rodzinne zbijają na tym fortunę a tam gdzie są wielkie pieniądze pojawia się wielka polityka. Niestety pewnego dnia strumienie zaczynają wysychać. Badania wykazują że wkrótce mają zniknąć całkiem a wraz z nimi świat i układy odcięte od dostaw. Zaczyna się zacięta gra wielkich rodów o przyszłość.... intrygi, morderstwa, kłucie i gra o przyszłe wpływy porywające w wier walkich bohaterów. Super! Nie ma się czego czepiać. Pomysł ciekawy ale wykonanie już znacznie słabsze. Nie ma tu rozmachu ani Diuny ani Hyperiona. Bohaterowie są może nie całkiem do bani ale gdzież im tam do charyzmy Atrydów, ponurej sławy Harkonenów czy wielopoziomowości postaci Endymiona. Projekt przerósł autora mimo że starał się on bardzo i może finalnie wyszło nienajgorzej ale tylko nienajgorzej..
JAP77 - awatar JAP77
ocenił na61 rok temu
Anioły w czerni Evan Currie
Anioły w czerni
Evan Currie
Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny. Ludzie się zatem szykują. Ponieważ nie są w stanie wprost stawić czoła potężnemu kosmicznemu Imperium próbują odzyskać inicjatywę w inny sposób. Za pomocą podstępu, gry wywiadowczej. Imperium - podobnie jak w ziemskiej historii osławiony ZSRR - jest bardzo trudne do infiltracji. Wiedza o nich, a zwłaszcza wszelkich słabościach jest bezcenna. Rozejm z Imperium jest bowiem – z czego zdają sobie sprawę wszystkie strony - chwilowy i bardzo kruchy. Najlepszym rozwiązaniem dla ludzi sprzymierzonych z Priminae byłoby przenieść wojnę na terytorium wroga. I takie są plany. Na razie chodzi o poszukiwanie jego słabych punktów, by tak rzec pięty achillesowej. Komandor Stephen Michaels wraz z eskadrą Archaniołów wyrusza w kierunku przestrzeni kontrolowanej przez Imperium. Bez munduru, w roli przywódcy grupki piratów. Mają zdobywać informacje odgrywając rolę zbirów do wynajęcia służących płatną pomocą pomniejszym imperiom. Nowe ziemskie okręty nie przypominają dotychczasowych konstrukcji – ma to zmylić (i myli) przeciwnika. Imperium ma się nie zorientować, że w ich przestrzeni pojawili się przedstawiciele – i to nie handlowi - wroga. Archangel One: Anioły w czerni to spin-off słynnej sagi Odyssey One Evana Currie. Napisany w dobrze już znanym stylu, a więc zarazem wciągający, miejscami przekoloryzowany, dynamiczny, a co najważniejsze lekki i przyjemny w lekturze, z dozą humoru. Starym, dobrze znanym postaciom towarzyszą nowe. Erica Westona, głównego bohatera Odyssey One, zastępuje w tej roli Stephen Michaels. Ciekawie zmienia się perspektywa z której śledzimy wydarzenia. Weston nadal jest obecny, ale w roli drugoplanowej. Currie stara się – z dość dobrym skutkiem – wyważyć akcję, politykę, militarne działania, rozważania ogólne, opisy technologii. Kontynuuje temat dziwacznych bytów zamieszkujących wszechświat i jeden z okrętów ludzi - Odyseusza. Fizyką się zbytnio nie przejmuje, ale jego powieści nie są przecież pracami popularnonaukowymi, a rozrywką. Archangel One jest kontynuacją cyklu Odyssey One. Dobrze zatem - choć nie jest to absolutnie wymagane - jest znać ten cykl. Currie stara się szybko wprowadzić w temat tych, co nie czytali zakończenia Odyssey One. Niczym nie zaskakuje swoich fanów, ale też niczym specjalnie nie rozczarowuje. Jest po prostu dobry w tym, co robi. Książka nie jest gruba, ale to dopiero pierwszy tom cyklu, zaplanowanego na dłuższy. Oczywiście, można mruczeć pod nosem, zgłaszać zastrzeżenia. Nie zmieni to faktu, że lektura powieści Evana Currie ma w sobie coś z zanurzania się w twórczość R.Ludluma. Obaj potrafią przykuć uwagę czytelnika i dostarczyć godziwej rozrywki za rozsądną cenę kilku godzin lektury. https://www.granice.pl/recenzja/archangel-one-anioly-w-czerni/34390
Speedi - awatar Speedi
ocenił na66 lat temu
Imperium ciszy Christopher Ruocchio
Imperium ciszy
Christopher Ruocchio
Fabuła / Zwroty Akcji 6/10 Bohaterowie 6/10 Świat Przedstawiony 5/10 (niby fajny, ale po prostu ściągnięty z czego popadnie, głównie Diuny i Wh40k) Narracja / Styl / Humor 5/10 Przesłanie / Problematyka 7/10 Klimat / Subiektywne odczucia 5/10 PODSUMOWUJĄC: ledwie wyciągnięte 6/10 Takie trochę cztery książki, upchnięte w jedną i zarazem przegadane: 1. Pierwsze 200 stron - słaby fanfik do Diuny. Do wycięcia bez strat 2. Ok 100 kolejnych - klasyczny "sierota na ulicach" plot. Do wycięcia bez strat 3. Niecałe 100 - Gladiator. W sumie mogłoby zostać, ale napisane było po łepkach 4. Druga połowa - faktyczna zapowiadana powieść per se. Całkiem niezła. Może nawet zachęciłaby mnie do kontynuacji gdyby nie to, że a) nienawidzę głównego bohatera b) zespoilerowałam sobie przedostatnią część i już wiem jak rozwiązany zostanie wątek moralnej niejednoznaczności (spoiler: nie będzie jej) i "The Quiet". No dzięki, ale nie. Jak będę chciała sobie poczytać "Paradise Lost" to sięgnę po oryginał Miltona. Albo po raz kolejny przeczytam "Silmarillion". Z innych uwag (a.k.a. moje sfrustrowane komentarze pisane w czasie czytania/słuchania) - Czyta się to jak fanfik do Diuny minus jej ciekawy arabski klimat i postaci drugoplanowe: czy dokładnie te rzeczy które czyniły ją strawną. Jeszcze zobaczymy jak będzie z intrygami politycznymi, może chociaż te będą na poziomie wyższym niż Diunowe przedszkole.. - Haha. Intrygi... jakie intrygi? Ojciec bohatera, rzekomy sprytny polityk wydaje się być bardzo zdesperowany by paść paść ofiarą inkwizycji. Wzbudź w swoim synu bezkresną nienawiść, po czym poślij go na nauki do instytucji która trzyma większość wszechświata za j*ja. Co może pójść nie tak xDD Największy plot twist, to że posiadający dziedziczkę hrabia planetarny planuje zrobić to, co na jego miejscu zrobiłby każdy inny arystokrata o tytule dziedzicznym. -*Surprised Pikachu Face* (ku ogromnemu zaskoczeniu i zgorszeniu głównego bohatera, który wychował się na dworze) Główny bohater, w wieku 19-21 lat, rzekomo doskonale wykształcony i utalentowany ("") w retoryce, zachowuje się jak nabuzowany nastolatek i nie potrafi przeprowadzić najbardziej podstawowej negocjacji w sytuacji posiadania ogromnego assetu nad pozostałymi partiami. W porównaniu z nim byłabym bogiem retoryki. A jestem w tym koszmarna. - Główny bohater to dureń z ledwie rozwiniętym kręgosłupem moralnym (znaczy: na papierze go ma. W praktyce nie. [Tzn. Ja nie jestem lepsza, true. Ale w tym przypadku autor starał się sugerować że bohater jest szlachetny blabla. Wyszedł zamiast tego na hipokrytę xD]). I tak, ja wiem, pisałam się na to, zostałam ostrzeżona że typ będzie antagonistą. Ale liczyłam na postać w stylu Emhyra var Emreisa, Kelsiera, albo Anomandera Rake'a, a dostałam Anakina Skywalkera :( - Ten pretensjonalny język... ughhh... te aforyzmy ni przypiął ni przyłatał. Typ chyba pomylił powieściopisarstwo z pisaniem akademickim. Nikt mu profesury nie wręczy za ilość ready-made złotych myśli do cytowania xD No i mamy takie kwiatki jak: "I could be called many things, but left-handed wasn't one of them" czy coś takiego. W środku walki. Nie, tu nie było żadnej większej głębi, po prostu informacja dla czytelnika że bohater jest praworęczny. I to ciągłe złe stosowanie imiesłowu teraźniejszego... bolało - Po Diunowatym początku, uniwersum schodzi mocniej w stronę Warhammera 40k. Mam wrażenie, że autor chciał napisać książkę w uniwersum, ale GW go nie wzięło. Zastanawiam się tylko w którym tomie robotycznie-nieumarli "The Quiet" zaczną się budzić. Bo na bank będą robotycznie-nieumarli biorąc pod uwagę ilość "inspiracji" autora jak dotąd (spoiler. Nie będą. Nie ma co liczyć) xD Na koniec: jest przynajmniej jeden plus. Wiem żeby nie oczekiwać dużo od "Imienia Wiatru", jeśli je w ogóle przeczytam, biorąc pod uwagę że sporo osób twierdzi że są bardzo podobne. Czyżby kolejna grafomania wynoszona pod niebiosa? A tymczasem takie perełki jak "Trylogia o Skrytobójcy" Hobb wciąż są ledwie kojarzone :/
Annonimowa - awatar Annonimowa
oceniła na67 miesięcy temu
Bunt Dariusz Domagalski
Bunt
Dariusz Domagalski
Tematyka znów trafiła w mój gust, zdaje się nawet, że konstrukcja fabularna stoi na odrobinę wyższym poziomie niż w dwóch poprzednich tomach, a potknięć językowych jest trochę - powtarzam, trochę, nie jakoś specjalnie dużo - mniej. No i już jestem przyzwyczajona do uniwersum i postaci, a to też poprawia odbiór. ALE. Są ale, właściwie jedno, ale duże: nie rozumiem, dlaczego mam kibicować ludzkości. Autor chciał pokazać ludzi jako zniuansowanych i moralnie szarych? Może, ale wyszło mu tak, że oprócz kilku postaci pierwszoplanowych, tło nadaje się do utylizacji, ewentualnie do wyrzucenia przez śluzę. Aż mam ochotę zacytować internetowego klasyka: "niech giną". Mam wrażenie, że autor oparł opisywaną armię na wzorach sowieckich/rosyjskich, ewentualnie późny PRL/lata 90. w Polsce i z czymś takim ja się utożsamiać nie mogę. Czy wszyscy powinni być nieskazitelni? Nie. Wystarczy zarezerwować odrażające cechy dla postaci jawnie negatywnych, a tło przedstawić neutralnie. Ja po trzech książkach postrzegam losowego człowieka z tego statku jako zagrożenie i nie chciałabym mieć z nimi nic wspólnego. No i nieodmiennie bawi mnie najlepszy żołnierz na statku, który pozostaje w stopniu szeregowca, bo uparcie odmawia awansu, a gdy zostaje odpowiedzialny za szkolenie (nadal będąc szeregowcem),to poświęca dwie godziny codziennie głównemu bohaterowi, bo przecież nie ma żadnych innych obowiązków ani ludzi do wyszkolenia...
Vespera - awatar Vespera
oceniła na63 miesiące temu
Władcy Chaosu Vladimir Wolff
Władcy Chaosu
Vladimir Wolff
Bardzo fajnie poprowadzona akcja. Zaznaczam jednak, że jest to tom drugi i od razu czuć, że było coś przed nim. Sama akcja zaczyna się od dalszych rozkazów dowódcy, który po pierwsze nie znosi sprzeciwu, po drugie nie interesuje go w jakim stanie są jego żołnierze, muszą być zawsze gotowi do akcji i już. Według niego wciąż należy spodziewać się ataków, które niekoniecznie muszą pochodzić z ziemi. Wciąż istnieje portal do innej rzeczywistości z którego wróg knuje przeciwko nim. Niby są już po wcześniejszej walce z tomu pierwszego, jednak tak naprawdę ciężko jest im się otrząsnąć. Prawie wszystko zostało zniszczone, a ludzie potrzebują pożywienia. Cały chaos tkwi w ich głowach, gdyż pozbieranie się po całej akcji wymaga więcej wysiłku niż ona sama. Wielu ludzi poległo, a ci, którzy przetrwali wciąż nie potrafią do siebie dojść. Pytanie brzmi, czy wróg zaatakuje ich teraz? Czy mają jakikolwiek plan na odparcie ataku? Czy faktycznie każdy jest w stanie poświęcić wszystko, by chronić swoja ojczyznę? Jeśli tak, to jakim kosztem? Naprawdę świetna książka akcji. Czytałam ją w momencie wielu zawirowań zdrowotnych i przyznam, że choć nie zawsze wszystko układało się po myśli bohaterów, to jednak uświadomiła mi, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czułam od niej wsparcie, bacznie wyczekiwałam scen kiedy czaili się za krzakami i nie byli pewni, co zaraz się stanie. Pozostawałam pod bacznym napięciem, gdyż oni naprawdę byli bardzo przekonujący. Faktycznie czuli strach i choć wypowiadali się o nim z jak najmniejszą wylewnością, to jednak niemal słyszałam przyspieszone bicie ich serca i szybsze oddechy. To było mega prawdziwe. Bohaterowie wyrażali swoim zachowaniem najzwyklejsze instynkty, choć dzielili się na upartych, głodnych walki, trzeźwo myślących i takich, którzy niekoniecznie byli pewni tego, co się działo wokół nich. Macie tutaj większy druczek, dużo dialogów, wartką akcję i walkę, która do końca nie jest przewidywalna. Tylko zaznaczam, by czytać od tomu pierwszego:-)
przyrodazksiążką Przespolewska - awatar przyrodazksiążką Przespolewska
oceniła na103 lata temu

Cytaty z książki 1632

Więcej
Eric Flint 1632 Zobacz więcej
Eric Flint 1632 Zobacz więcej
Eric Flint 1632 Zobacz więcej
Więcej