Berta Isla

Okładka książki Berta Isla Javier Marías
Nominacja w plebiscycie 2018
Okładka książki Berta Isla
Javier Marías Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
560 str. 9 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Berta Isla
Wydawnictwo:
Sonia Draga
Data wydania:
2018-10-03
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-03
Liczba stron:
560
Czas czytania
9 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381105095
Tłumacz:
Tomasz Pindel
Tagi:
Tomasz Pindel
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
255 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
538
58

Na półkach: ,

DNF. Styl autora ciekawy, niektóre spostrzeżenia celne i wartościowe, ale mam duże zastrzeżenia do głównych bohaterów. Berta jest przedstawiona jak narzędzie, a nie jak pełnoprawna jednostka z własnymi uczuciami i przemyśleniami. W moim odczuciu przypomina lornetkę, przez którą obserwujemy (i podziwiamy) Tomasa. Co gorsze autor ustami Berty usprawiedliwia gwałt małżeński, Berta twierdzi nawet, że cieszy się z tego, że to była ona, a nie jakaś obca kobieta, że to ją Tomas gwałcił, żeby sobie ulżyć. Moim zdaniem autor nie rozumie i nie tworzy dobrych portretów kobiet, nie mówiąc o tym, że większość seksualizuje; są tylko jakimiś wyobrażonymi przez niego obiektami, a nie pełnokrwistymi bohaterkami. Druga sprawa to Tomas. Idealizowany przez autora, który przekonuje nas jaki to on inteligentny i zdolny, ale nie udowadnia tej tezy. W rzeczywistości Tomas okazuje się głupi i naiwny, co wychodzi na jaw w sytuacji, gdy wplątuje się w morderstwo Janet. Czyny postaci nie pokrywają się z narracją na ich temat, dlatego postacie te są dla mnie niewiarygodne. Poza tym powieść przegadana.

DNF. Styl autora ciekawy, niektóre spostrzeżenia celne i wartościowe, ale mam duże zastrzeżenia do głównych bohaterów. Berta jest przedstawiona jak narzędzie, a nie jak pełnoprawna jednostka z własnymi uczuciami i przemyśleniami. W moim odczuciu przypomina lornetkę, przez którą obserwujemy (i podziwiamy) Tomasa. Co gorsze autor ustami Berty usprawiedliwia gwałt małżeński,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4
4

Na półkach:

Jest rok 1968 – środek Zimnej Wojny. Tomás Nevinson, uzdolniony językowo, „całkiem przystojny i nieco wyższy niż większość” syn brytyjskiego ambasadora w Madrycie oraz rodowitej Hiszpanki, ma wszelkie zadatki, aby zajść w życiu bardzo daleko. W wieku 17 lat rozpoczyna studia na Uniwersytecie Oksfordzkim, podczas gdy jego nie mniej urodziwa dziewczyna Berta Isla, zapisuje się na uczelnię w rodzinnym mieście. Mimo że większą część roku spędzają odtąd osobno, para nie rozstaje się. Taki scenariusz dotyczyłby większości nastolatków w podobnej sytuacji, ale nie ich, którzy jak na swój wiek wydają się wyjątkowo dojrzali, i nie oczekują od życia przygód, pogoni za niewiadomym, lecz stabilności. Oboje nie lubią, gdy to życie ich zaskakuje, czują się lepiej, gdy jest ono przewidywalne.
Co nie zmienia faktu, że zarówno Tomás, jak i Berta, nie są wolni od zwykłych ludzkich pragnień oraz słabości. W Anglii Tomás znajduje sobie dziewczynę, Janet, z którą uprawia niezobowiązujący seks, natomiast Berta podczas protestów studenckich poznała Estebana, banderillero, czyli zawodnika korridy, który nie zabija byka, ale wbija mu krótkie włócznie z kolorowymi wstążkami – banderille – w kark. Tym samym zarówno Berta, jak i Tomás przechodzą inicjację seksualną poza związkiem, co jednak nie wywiera na ich relację większego wpływu. W 1974 roku biorą ślub. W podobnym czasie Tomás zostaje pracownikiem Brytyjskiej Ambasady w Madrycie, a niedługo później na świat przychodzi ich syn, Guillermo.

Czy jednak Berta poślubiła tego Tomása, którego znała? Marías zdaje się mówić, że w żadnej relacji ludzie nie wiedzą o sobie wszystkiego, pyta jednocześnie, czy ktokolwiek może powiedzieć, że wie na pewno, z kim się związał? Czy brak tej wiedzy, bądź też pewności, oddala od siebie dwoje ludzi, czy też przeciwnie? Może przyciąganie ustaje, kiedy druga osoba nie jest już tajemnicą, a życie z nią staje się monotonne, przewidywalne?

Oś fabuły osnuta jest nie wokół samej zdrady, lecz wokół tego, co za sobą niesie. Bo to zdrada popełniona podczas studiów prowadzi młodego Tomása do pracy dla brytyjskiego wywiadu, o czym Berta przez długi czas nie wiedziała. Marías bardzo drobiazgowo opisuje proces werbunku. Kiedy propozycja przychodzi wprost, Nevinson opiera się – uniwersyteckie życie, jakie prowadzi, jest mu na rękę, to nie ten typ osoby, który stale domaga się podwyższonego poziomu adrenaliny. Nevinson nie jest żądny przygód, i nie nazwałby siebie człowiekiem czynu. Ostatecznie jednak jego zdanie nie ma znaczenia. Tak się składa, że trwa globalna wojna wywiadów, a brytyjskie służby potrzebują kogoś takiego w swoich szeregach.

Na pierwszy rzut oka może się to wydać zaskakujące, ale postawa Nevinsona nieco przywodzi mi na myśl Hobbita Tolkiena, gdzie Bilbo Baggins też na pierwszym miejscu stawiał komfort i bezpieczeństwo, uosabiając wszelkie stereotypy przypisywane mieszkańcom Anglii, i początkowo ani myślał o odległych skarbach, jak i o twierdzy Samotnej Góry, lecz tak, jak Tomás, nie miał wyboru, ponieważ światu zagrażały siły ciemności. Biorąc pod uwagę, że nazwisko autora sagi o drużynie pierścienia – notabene profesora Oksfordu – pojawia się w książce dwukrotnie, podobieństwo to wcale nie wydaje się przypadkowe.

Mniej lub bardziej jawnych aluzji do innych dzieł – jak to u Maríasa – oczywiście jest całe mnóstwo (czy aby Mr Tupra nie został sportretowany na podobieństwo Petera Lorre, aktora znanego m.in. z Tajnego agenta Hitchcocka?), i wyobrażam sobie, że na tym tle miłośnicy klasycznej prozy realistycznej mogą autorowi czynić zarzuty. Owszem, rozpoznawanie się pracowników tajnych służb i młodego Tomása po czytaniu w bibliotece wierszy Eliota, raczej nie wypada wiarygodnie, z kolei ciągnące się przez wiele stronic dyskusje na temat Henryka V Szekspira pomiędzy Tomásem a Bertą, gdy ta w końcu go demaskuje, również nie brzmią – zwłaszcza z uwagi na powyższą okoliczność – zbyt naturalnie.

Jeśli jednak przyjrzeć się całej historii od innej strony, zauważymy, że te tyrady wnoszą do powieści naprawdę wiele. Warto pamiętać, że podobnie jak w przypadku innych książek, tak i w Bercie Isli główny wątek Marías wyprowadza prosto z Szekspira. Rzuca światło na te fragmenty z Henryka V, w których – tak, jak w jego powieści – znajdują się pytania o tożsamość osoby podszywającej się za kogoś innego. Czy takie zachowanie jest w stanie sprawić, że się zmieniamy, czy wciąż jesteśmy tym, kim byliśmy? Warto zaznaczyć, że autor tworząc bohatera również udaje kogoś, kim nie jest. Marías zaprasza nas do tej gry, zachęca, żebyśmy pobawili się z nim w łamigłówki, a przy okazji stawia istotne pytania filozoficzne.

O wiele gorzej broni się pewna sztuczność pod koniec książki, kiedy w 1994 roku jako mężczyzna w średnim wieku w trakcie pobytu w Londynie Tomás zwraca uwagę na dwójkę zupełnie nieznanych mu młodych ludzi, i po tym, że mają oczy takie, jak jedna z kobiecych postaci z czasów oksfordzkich, dochodzi do wniosku – co się zaraz potwierdza – że to jej dzieci. Podobny zabieg mistrzowsko zastosował Harry Mulisch w wydanym w 1992 roku Odkryciu nieba (później sięgnął po niego również Julian Barnes w nagrodzonym Bookerem Poczuciu kresu), jednak w kontekście deterministycznej koncepcji powieści Niderlandczyka miało to mocne uzasadnienie – tutaj niestety pozostawiło mnie z poczuciem, że Marías po prostu potrzebował domknąć fabułę, nadużył zasady prawdopodobieństwa, ponieważ nie stać go było na nic lepszego.

Tak naprawdę jest to jednak rysa na szkle, odprysk farby na arcydziele. W istocie losy bohaterów opisane są tak, że angażujemy się w ich problemy. Pomagają w tym wymowne opisy, jak choćby ten, kiedy podczas wspomnianego protestu Berta była ścigana przez policjanta na koniu, a z opresji wybawił ją Esteban. Marías posiada również nieczęsty talent do tworzenia bohaterów ponadprzeciętnie inteligentnych i zajmujących. A do tego stosuje ciekawą kompozycję narracyjną. W historię wprowadza nas trzecio-osobowy narrator, po którym następuje trwający przez większą część książki monolog Berty, z kolei pod koniec głos zabiera również sam Tomás. Dzieje się to bez szkody dla spójności powieści, ponieważ na pierwszy plan wybija się przepiękna unikatowa fraza Maríasa.

Odnośnie stylu, to zgodnie z hiszpańskojęzyczną tradycją zdania są długie i co chwila rozbijają się o dygresje, ale te bynajmniej nie nikną w próżni – przeciwnie, to one stanowią zasadniczą treść tej powieści, są jej podszewką; zanurzając się w nie, całą historię odbieramy na poziomie uniwersalnym, widzimy, że małżeństwo Berty i Tomása przypomina aktorski duet, każde z nich odgrywa swoją rolę tak, jak potrafi. I jak w antycznej tragedii, kluczowe wydarzenia zachodzą nie na scenie, ale poza nią.

Na sam koniec warto nadmienić, że po hiszpańsku ukazała się już druga część dyptyku: Tomás Nevinson.

Jest rok 1968 – środek Zimnej Wojny. Tomás Nevinson, uzdolniony językowo, „całkiem przystojny i nieco wyższy niż większość” syn brytyjskiego ambasadora w Madrycie oraz rodowitej Hiszpanki, ma wszelkie zadatki, aby zajść w życiu bardzo daleko. W wieku 17 lat rozpoczyna studia na Uniwersytecie Oksfordzkim, podczas gdy jego nie mniej urodziwa dziewczyna Berta Isla, zapisuje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
992
597

Na półkach:

Javier Marias to znany i ceniony hiszpański pisarz, z którego dziełem spotkałem się dopiero teraz za sprawą powieści, która spędziła kilka ładnych lat na półce Chcę przeczytać. Jej czas jednak niezawodnie nadszedł i była to znakomita lektura. Berta Isla to wysublimowana powieść psychologiczna podejmująca temat w tego typu literaturze niespotykany. Temat szpiega eksplorują głównie tacy pisarze jak Ludlum czy Le Care lub filmy z Jamesem Bondem. I to one kształtują powszechne wyobrażenia o pracownikach wywiadu. Jakże inne jest spojrzenie hiszpańskiego pisarza, jakże głębsze, bardziej złożone i niesłychanie bardziej ludzkie. Elegancka proza Mariasa swym wytwornym stylem przypominająca Paula Austera pokazuje rzeczywistość w taki sposób, że dla większości czytelników będzie to zaskoczeniem. Akcja powieści toczy się raczej nieśpiesznie, choć są w niej i momenty przyprawiające o bicie serca. Narracja części rozdziałów prowadzona jest trzecioosobowo, w części zaś, głównie środkowej i ostatnim rozdziale pierwszoosobowym narratorem jest tytułowa Berta Isla, żona pracownika brytyjskiego wywiadu Thomasa Nevinsona, którego życie i działanie postrzegamy głównie przez pryzmat jej przeżyć. Żeby było jasne: zapomnijcie o agencie 007, szpiegu i zabójcy z ludzkich uczuć znającego tylko seks. Tego ostatniego w życiu obojga bohaterów też nie brakuje (choć uprzedzę, że pikantnych opisów tu nie znajdziecie). Ale nie są to wyprane z emocji, zimne podboje Jamesa Bonda. JM pokazuje świat szpiega od zupełnie innej strony: osobistych wrażeń, wśród których są i lęk i niepewność czekających na jego powrót bliskich. Pokazuje też konsekwencje, jakie dla ludzkiej psychiki niesie takie życie. I to ogromna zasługa tej powieści.

Javier Marias to znany i ceniony hiszpański pisarz, z którego dziełem spotkałem się dopiero teraz za sprawą powieści, która spędziła kilka ładnych lat na półce Chcę przeczytać. Jej czas jednak niezawodnie nadszedł i była to znakomita lektura. Berta Isla to wysublimowana powieść psychologiczna podejmująca temat w tego typu literaturze niespotykany. Temat szpiega eksplorują...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
937
443

Na półkach:

Javier Marías ma bardzo specyficzny styl – jego zdania są wielokrotnie złożone, co na początku jest nie lada wyzwaniem, zwłaszcza jeśli czyta się pierwszy raz książkę tego Autora.

Nie zmienia to jednak faktu, że lektura ta jest ucztą dla czytelnika – między innymi dlatego, że pełno tu odniesień do literatury. Bardzo podobały mi się też odniesienia historyczne: do czasów generała Franco, do IRY, do wojny na Falklandach.

Temat powieści dość ciekawy – ukazanie życia małżeństwa, w którym mężczyzna jest tajnym agentem. Ale nie chodzi o agenta w stylu Jamesa Bonda, bo Marías nie opisuje spektakularnych akcji. Pokazuje raczej samotność, strach, niepewność.

Całość posuwa się miarowo do przodu, nie ma tu pędzącej na złamanie karku akcji, dlatego uważam że nie jest to proza dla każdego. Mimo to warto zapoznać się z twórczością tego Autora.

Javier Marías ma bardzo specyficzny styl – jego zdania są wielokrotnie złożone, co na początku jest nie lada wyzwaniem, zwłaszcza jeśli czyta się pierwszy raz książkę tego Autora.

Nie zmienia to jednak faktu, że lektura ta jest ucztą dla czytelnika – między innymi dlatego, że pełno tu odniesień do literatury. Bardzo podobały mi się też odniesienia historyczne: do czasów...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1346
446

Na półkach: , ,

Mocno absorbująca powieść, wypełniona rozbudowanymi przemyśleniami, długimi rozmowami, momentami lekko nużącymi, ale w ostatecznym rozrachunku wartymi zaangażowania. Poprzez wątek szpiegostwa głównego bohatera autor w bardzo ciekawy sposób wskazuje na relację między jednostką a państwem, że ważne dla nas decyzje, mogące mieć olbrzymi wpływ na całe nasze życie podejmowane są wysoko ponad naszymi głowami. Ale szpiegostwo Toma, jego historia jako agenta dla mnie jest ciekawa tylko w odniesieniu do tego, w jaki sposób wpływa na życie Berty. Bo Berta – jej osobowość i przeżycia niesamowicie porywają i wciągają, szczególnie że prezentowane są z punktu widzenia faceta. Zawsze bardzo ciekawi mnie co myśli facet, gdy wydaje mu się, że myśli jak kobieta. Zwrócił moją uwagę na kilka aspektów męsko-damskich relacji i przypomniał, co jest często ważne dla faceta.

Mocno absorbująca powieść, wypełniona rozbudowanymi przemyśleniami, długimi rozmowami, momentami lekko nużącymi, ale w ostatecznym rozrachunku wartymi zaangażowania. Poprzez wątek szpiegostwa głównego bohatera autor w bardzo ciekawy sposób wskazuje na relację między jednostką a państwem, że ważne dla nas decyzje, mogące mieć olbrzymi wpływ na całe nasze życie podejmowane są...

więcej Pokaż mimo to

avatar
196
191

Na półkach: ,

Oj ta książka nie jest dla mnie. Strasznie się wymęczyłam i nie skończyłam. Nie widziałam sensu dalszego czytania, ponieważ oprócz znużenia nie czułam nawet cienia ciekawości do czego autor zmierza tymi ciągłymi rozmyślaniami Berty o wiecznie nieobecnym mężu. Nie zdradzę tu wielkiej tajemnicy, bo wychodzi to stosunkowo szybko, że nieobecny małżonek jest tajnym agentem i dla niektórych może być atrakcyjne obserwowanie drugiej strony życia agenta. Ja jednak skapitulowałam po 3/4 powieści.

Oj ta książka nie jest dla mnie. Strasznie się wymęczyłam i nie skończyłam. Nie widziałam sensu dalszego czytania, ponieważ oprócz znużenia nie czułam nawet cienia ciekawości do czego autor zmierza tymi ciągłymi rozmyślaniami Berty o wiecznie nieobecnym mężu. Nie zdradzę tu wielkiej tajemnicy, bo wychodzi to stosunkowo szybko, że nieobecny małżonek jest tajnym agentem i dla...

więcej Pokaż mimo to

avatar
232
180

Na półkach:

Berta i Tomas poznali się w liceum i już wtedy wiedzieli,że chcą być ze sobą na zawsze, jednak los nie przewidział dla nich życiowej, miłosnej sielanki...  Wystarczył jeden dzień, jedna noc, jedna chwila by życie Tomasa i Berty zmieniło się na zawsze..

To opowieść o utraconych marzeniach, o poszukiwaniu sensu w życiu, o ludzkim znaczeniu w świecie. Autor stawia pytanie,  czy życie to wybór, czy przeznaczenie...
Ale nade wszystko to historia o miłości trudnej, wymagającej, dojrzałej.

Książka dość ciężka, niełatwa, ale wyjątkowa. Trzeba jej się oddać całkowicie. Czytać należy niespiesznie. Jest dla czytelnika cierpliwego, ale w zamian autor serwuje nam naprawdę spory kawał pięknej, soczystej literatury i historię niebanalną.

Ona nie da o sobie zapomnieć. I choć ma ona w sobie jakiś ciężar, to nie ciąży a ujmuje. Niełatwo przez nią przebrnąć ale nie da się jej odłożyć.
Bardzo ciekawa kreacja bohaterów. Postać Berty - fenomenalna, bardzo kobieca.

Autor umiejętnie wplata w dialogi egzystencjalne przemyślenia, co osobiście lubię.

"Berta Isla" zapamiętajcie ten tytuł.

Berta i Tomas poznali się w liceum i już wtedy wiedzieli,że chcą być ze sobą na zawsze, jednak los nie przewidział dla nich życiowej, miłosnej sielanki...  Wystarczył jeden dzień, jedna noc, jedna chwila by życie Tomasa i Berty zmieniło się na zawsze..

To opowieść o utraconych marzeniach, o poszukiwaniu sensu w życiu, o ludzkim znaczeniu w świecie. Autor stawia pytanie, ...

więcej Pokaż mimo to

avatar
560
90

Na półkach: , ,

Spędziłam z Bertą i jej mężem Tomasem sporo czasu. Powieść Javiera Mariasa chyba nie można, ba nie jest wskazane czytać pośpiesznie. Trzeba pozbyć się złudzeń, wartkiej akcji w niej trudno szukać, za to bohaterowie szczególnie Berta w czasie lektury stają się nam bardzo bliscy. Czytając z przerwami na oddech własnym życiem jesteśmy bardzo blisko ich codzienności, problemów, rozterek, przemyśleń, wręcz utożsamiamy się z nimi i odnajdujemy je w swoim życiu. Powieść jest napisana pięknym językiem, odnajdziemy w niej dużo cytatów poetów i pisarzy, a co za tym idzie odnośników ich słów do codzienności bohaterów.
Historia opisana w powieści jest przykładem jak bardzo inni ludzie, kłamstwem i szantażem mogą sterować czyimś życiem, wpłynąć na związek dwojga ludzi, zburzyć ich plan na przyszłość, odebrać prawo do szczęścia i wspólnego życia.

Kiedy piszę tę opinię zapewne Tomas milczy i spogląda z balkonu na drzewa, drzewa Berty. O czym myśli?

"[...] życie, tak jak moje, jego i tylu innych ludzi, polega po prostu na tym, że się jest i że się czeka."

Spędziłam z Bertą i jej mężem Tomasem sporo czasu. Powieść Javiera Mariasa chyba nie można, ba nie jest wskazane czytać pośpiesznie. Trzeba pozbyć się złudzeń, wartkiej akcji w niej trudno szukać, za to bohaterowie szczególnie Berta w czasie lektury stają się nam bardzo bliscy. Czytając z przerwami na oddech własnym życiem jesteśmy bardzo blisko ich codzienności, problemów,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
43
40

Na półkach:

Książce daję najwyższe noty, bo to książka, która albo zachwyca albo odrzuca...trudno tu o obojętność. Nie umiem jej opisać, przeczytałam po niej jeszcze kilka tego autora, stąd znając już styl autora tym bardziej stwierdzam, ze autor jest bardzo oryginalny, wszystko w tej książce zaskakuje, ale mnie urzekło, i bardzo podziwiam, ten wyjątkowy aspekt psychologiczny, taką ogromna trafność w opisie ludzkich zachowań w różnych sytuacjach, i jeszcze autor idealnie to rozgranicza na płci. Ta książka jest i mocna, i subtelna, i mroczna, zaskakująca.

Książce daję najwyższe noty, bo to książka, która albo zachwyca albo odrzuca...trudno tu o obojętność. Nie umiem jej opisać, przeczytałam po niej jeszcze kilka tego autora, stąd znając już styl autora tym bardziej stwierdzam, ze autor jest bardzo oryginalny, wszystko w tej książce zaskakuje, ale mnie urzekło, i bardzo podziwiam, ten wyjątkowy aspekt psychologiczny, taką...

więcej Pokaż mimo to

avatar
101
78

Na półkach:

Historia zajmująca.
Jeden duży feler: albo sposób pisania autora, albo, co dużo bardziej prawdopodobne, sposób tłumaczenia znacząco obniża komfort czytania. Zdania bywają tak długie i z pokręconą składnią, że długie fragmenty czysta się z dużym dyskomfortem, wytężając niepotrzebnie umysł, żeby zrozumieć logikę wypowiedzi. Gdyby kropka stawiana była częściej, narracja zyskalaby na lekkości i płynności. Niestety jest ciężka. Trudno wiec mi docenić rzekomy kunszt pisarza.
Mimo zajmującej skądinąd opowieści, zakończenie rozczarowujące, gdyż dla mnie absolutnie niewiarygodne.
Mogło być świetnie, jest średnio.
Jako, że oceniam książkę jako całość, cos co dostałem do ręki - nie polecam.

Historia zajmująca.
Jeden duży feler: albo sposób pisania autora, albo, co dużo bardziej prawdopodobne, sposób tłumaczenia znacząco obniża komfort czytania. Zdania bywają tak długie i z pokręconą składnią, że długie fragmenty czysta się z dużym dyskomfortem, wytężając niepotrzebnie umysł, żeby zrozumieć logikę wypowiedzi. Gdyby kropka stawiana była częściej, narracja...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Javier Marías Berta Isla Zobacz więcej
Javier Marías Berta Isla Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd