
Granica zapomnienia

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2018-02-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-02-01
- Data 1. wydania:
- 2010-01-01
- Liczba stron:
- 370
- Czas czytania
- 6 godz. 10 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788362498307
- Tłumacz:
- Grzegorz Szymczak
Debiut Siergieja Lebiediewa to opowieść o utracie pamięci narodowej i o jej moralnych konsekwencjach dla jednostki. Geolog udaje się na daleką północ Rosji, by odkryć prawdę o tajemniczym przyjacielu rodziny, który uratował mu życie, a którego znał jedynie jako Drugiego Dziadka. Wśród opuszczonych kopalń i rozpadających się baraków dawnych gułagów znajduje świat skazany na wymazanie, świat, gdzie łatwiej ignorować zarówno ofiary, jak i katów, niż zmierzyć się z przeszłością. Częściowo autobiograficzna Granica zapomnienia to poetycka, dynamiczna, bogata w opisy przyrody syberyjska odyseja, będąca krucjatą przeciwko zapomnieniu.
Zadając druzgocący cios ostrą poetycką obrazowością, Lebiediew zajmuje miejsce tuż obok Sołżenicyna i innych wielkich pisarzy, którzy zdecydowali się mówić... Powieść odważna i porażająca.
Kup Granica zapomnienia w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Granica zapomnienia
Nieistotność
Pewien chłopiec miał przyszywanego dziadka, który umarł, ratując chłopcu życie. Chłopiec zawsze bał się i go nienawidził. Starzec był niewidomy, nikt nie znał jego przeszłości. Wiele lat po śmierci dziadka tamten chłopiec wyruszył w podróż, aby zrozumieć swoją i poznać cudzą przeszłość.
Tak w skrócie przedstawia się fabuła „Granicy zapomnienia”, lecz jej opowiedzenie niewiele mówi o samej książce. Zatem więcej szczegółów: chłopiec urodził się (tak jak autor) na początku lat 80. w Związku Radzieckim. Podróż zaniesie go za koło podbiegunowe, w świat tajgi, tundry, ciemności i bieli. Słowo „zaniesie” nie jest przypadkowe. Narratorem nie kieruje wola podróży, nie on wyznacza jej kierunek, nawet gdy wsiada do pociągu na północ, decyzje zawsze podejmuje kto inny, krajobraz albo siła przedmiotów (i wspomnień) niepozwalających się ominąć. Na rzece łódkę niesie prąd, na lądzie nogi same idą wzdłuż starego nasypu kolejowego.
Ten nasyp to jeden z wielu strasznych, wwiercających się w pamięć obrazów w powieści. Wzniesiony rękoma więźniów radzieckiego łagru, tysięcy ludzi skazanych na powolne konanie z głodu, zimna wskutek katorżniczej pracy. Ludzi, po których nie zostało nic, bo pamięć domaga się świadectw, a tu pozostał co najwyżej właśnie taki, położony nigdzie i prowadzący donikąd, wał ziemi, niedokończona droga do urojonego radzieckiego królestwa Północy, artefakt z innego świata (mniej ludzki, mniej realny niż neolityczne petroglify).
Kusi, by tytułową „granicę zapomnienia” potraktować jakoś dosłownie, jako na przykład koło podbiegunowe, wyraźną linię na mapie, za którą tylko śnieg, letnie błoto, przestrzeń i krajobraz. Gdyby się udało tak interpretować tytuł, całe zło, o jakim opowiada ta podróż, odsunęłoby się gdzieś daleko, w półbaśniową i półrealną krainę, i trochę łatwiej byłoby je znieść.
Niestety to daremna próba. Ta granica jest dużo bardziej nieuchwytna niż jej naturalni znaczeniowi pobratymcy. Tkwi w miastach-potworach, których byt nie dopuszcza pamięci, bo przyniosłaby im zagładę, w latach zniewolenia narodu, który nie nauczył się nazywać zbrodniarzami swoich masowych morderców, w człowieku indywidualnym, pochłoniętym własnym „tu i teraz” i osobistymi iluzjami. O tym właśnie jest książka Liebiediewa – o zapomnieniu absolutnym. Tak doskonałym, że dotyka w równej mierze ofiary co katów.
Ale można opowiedzieć fabułę i tak: Pewien chłopiec miał przyszywanego dziadka. Ten dziadek był winien zbrodni przeciw ludzkości. Choć ani on sam, ani nikt inny nigdy nie nazwał go mordercą. Prawdopodobnie dzięki temu starzec mógł umrzeć, ratując chłopcu życie. Uratowany przez niepamięć chłopiec dorósł i wyruszył w podróż, która jest spłatą długu. Dlatego że pamięć, przeszłość, dobro, zło i my istniejemy w splątani w węzeł i jeśli nie spróbujemy się z niego wydostać, zginiemy zduszeni w jego wnętrzu.
Skomplikuję to jednak jeszcze bardziej i niejako wbrew temu, co napisałam wyżej, zaznaczę, że to wcale nie jest powieść realistyczna. Narrator cytuje w niej w pewnym momencie „Epos o Gilgameszu” i to być może jest najlepsza wskazówka dla przyszłych czytelników. Tak wyglądałaby napisana dziś starożytna epopeja. Mit o zejściu do piekieł i poszukiwaniu źródeł.
To książka napisana niezwykle pięknym językiem. Z bolesną precyzją poezji. Oszałamiającymi metaforami. Okrucieństwem detalu. Z narastająca gęstością tekstu (kiedy słowu „płot" wiernie towarzyszy „drut kolczasty”, w końcu to niewinne, leniwe słowo staje się upiorne). To sprawia, że pod koniec opowieści proste zestawienia jeżą włos na głowie.
„Granicę zapomnienia” Siergieja Liebiediewa wydało wydawnictwo Claroscuro. Jest to pozycja wybitna. Tym razem więc pozwolę sobie zakończyć recenzję małym wyborem cytatów.
Spotkanie w pustce Północy drugiego wędrowca:
Wiedziałem, że to człowiek (...) zwierzę żyje w wymiarze horyzontalnym, w którym rozciągnięte jest jego ciało, a człowiek – to pionowa tyczka; jego ruch zmusza do ruchu wszystko wokół, tworzy przesuwające się osie współrzędnych, podczas gdy bieg zwierzęcia nie wpływa na przestrzeń, pozostawia ją w bezruchu.
Krajobraz:
(...) tam, gdzie pejzaż nie ma w swoim wnętrzu odróżniających cech, koczowanie staje się mentalnie najbardziej trafną zasadą istnienia.
Miasto-potwór i bloki:
(...) ludzie urządzali się w betonowych pudełkach tak, jak potrafili, wyszarpywali jeszcze po trzy-cztery metry powierzchni mieszkaniowej i w tych szopach-balkonach wystających na fasadzie budynku zawierało się żałosne, prawie nielegalne prywatne życie, wszechobecne i niezauważalne jak grzybica (...).
Miasto-potwór i Święto górnika:
(...) w dniu legalnego, a nawet popieranego pijaństwa w ludziach nagle uruchomiała się określona, nagromadzona i jak gdyby zawczasu ustalona skłonność do samodestrukcji; tak jak rozlicza się z życiem nie zdrowy człowiek, lecz beznogi kaleka, który jest już w jednej trzeciej martwy – i musi zabić już tylko dwie trzecie samego siebie (...).
Gorąco zachęcam do lektury.
Agnieszka Ardanowska
Oceny książki Granica zapomnienia
Poznaj innych czytelników
1115 użytkowników ma tytuł Granica zapomnienia na półkach głównych- Chcę przeczytać 899
- Przeczytane 206
- Teraz czytam 10
- Posiadam 78
- Ulubione 14
- Literatura rosyjska 12
- 2019 7
- Literatura piękna 7
- Do kupienia 4
- Chcę w prezencie 4






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Granica zapomnienia
Ogólnie świetna książka. Wzbudza refleksje i pomaga zrozumieć o co chodzi w narodzie rosyjskim. Daje 9 bo mi ten kwiecisty język momentami utrudniał lekturę. Jest w tej książce cos co powoduje że człowiek czuje się jakby odrywał zaschnięty strup z rany którą nie chce się zagoić. Jesteś ciekawy i chcesz to zrobić a jednocześnie jest to jakieś brudne i obrzydliwie. Dodatkowo czytając często miałem wrażenie, że jest to jakiś dziwny opis szamanizmu ale gdzieś coś z tyłu głowy mówiło mi ale przecież tak jest.
Ogólnie świetna książka. Wzbudza refleksje i pomaga zrozumieć o co chodzi w narodzie rosyjskim. Daje 9 bo mi ten kwiecisty język momentami utrudniał lekturę. Jest w tej książce cos co powoduje że człowiek czuje się jakby odrywał zaschnięty strup z rany którą nie chce się zagoić. Jesteś ciekawy i chcesz to zrobić a jednocześnie jest to jakieś brudne i obrzydliwie. Dodatkowo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo debiut literacki autora i chociaż książka jest wymagająca, odważna, a nawet porażająca przyniosła mu uznanie i sławę !!!
To powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, dziedzictwa rodzinnego i narodowego. To studium na temat pamięci i zapominania bolesnych wydarzeń w historii narodu i szukania o niej prawdy.
Napisana poetyckim językiem, klimatyczna, a zarazem melancholijna.
POLECAM !!!
To debiut literacki autora i chociaż książka jest wymagająca, odważna, a nawet porażająca przyniosła mu uznanie i sławę !!!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, dziedzictwa rodzinnego i narodowego. To studium na temat pamięci i zapominania bolesnych wydarzeń w historii narodu i szukania o niej prawdy.
Napisana poetyckim językiem, klimatyczna, a zarazem...
Strasznie działa nam mnie poetycki język książki, skupienie na szczególe, silna korelacja między świadomością bohatera a światem, w którym przyszło mu dorastać/żyć...Świetnie nakreślona postać Drugiego Dziadka, tego jak zaadaptował się do miejsca, w którym żyje, historia tworzenia się relacji z tym młodym chłopakiem, przepiękny opis dzieciństwa oczami dziecka.Ta Rosja z jednej strony brutalna, odpychająca, gdzie człowiek tak mocno uzależniony jest od losów dziejących się w kraju a z drugiej strony Rosja pociągająca, z swą przyrodą, tajemnicaą, nieoczywistością, zupełnie inny kod kulturowy.
Strasznie działa nam mnie poetycki język książki, skupienie na szczególe, silna korelacja między świadomością bohatera a światem, w którym przyszło mu dorastać/żyć...Świetnie nakreślona postać Drugiego Dziadka, tego jak zaadaptował się do miejsca, w którym żyje, historia tworzenia się relacji z tym młodym chłopakiem, przepiękny opis dzieciństwa oczami dziecka.Ta Rosja z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż z tego, że piękne opisy, cóż z tego że temat ważny i trudny, jak nijak mnie te egzystencjalne wynurzenia oraz losy narratora i Drugiego Dziadka nie zainteresowały. Ta książka jest jak rzeka, kolejne słowa, zdania płyną leniwie, jednostajnie, niestety nie przypadło mi to do gustu.
Cóż z tego, że piękne opisy, cóż z tego że temat ważny i trudny, jak nijak mnie te egzystencjalne wynurzenia oraz losy narratora i Drugiego Dziadka nie zainteresowały. Ta książka jest jak rzeka, kolejne słowa, zdania płyną leniwie, jednostajnie, niestety nie przypadło mi to do gustu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOj, długo zabieram się do przeczytania pierwszej z posiadanych książek Lebiediewa, a wydawanych przez moje ukochane Claroscuro. Dla książek od Claroscuro mam zresztą w biblioteczce osobny stosik: u podstawy kilka już przeczytanych (nie pozbywać się!),na szczycie - te dotąd niepoznane. Bezpośrednim zaś impulsem był wywiad z Autorem, który w ostatnich dniach przeczytałem na WP, a gdzie wypowiadał się o grzechach współczesnego świata Zachodu w myśleniu o Rosji jako o podobnej cywilizowanym krajom. Poczułem więc jakąś odwagę do przesunięcia pierwszego Lebiediewa z warstwy szczytowej na dno owego stosiku…
“Ten tekst jest jak pomnik, jak ściana płaczu, skoro martwi i opłakujący nie mogą spotkać się nigdzie indziej, jak tylko pod ścianą słów - ścianą łączącą martwych i żywych” - pisze w książce i o książce sam Autor. Dokonuje tu On nigdy niedokonanego narodowego rachunku sumienia w imieniu “zdradzonych o świcie” i pyta o zbrodnie w imieniu kraju oraz ku kraju chwale i potędze. Przynajmniej pytał (i był za to nawet nagradzany),dopóki jeszcze było można; dziś już dokonuje tych rozliczeń z emigracji… Wiemy, jak jeszcze mniej niż nasza ojczyzna, pozwala Rosja na stawianie kontrowersyjnych tez o winie rządzących za zbrodnie, a może i współwinie biernie przyglądających się złu.
Jawi nam się tu Rosja jako łagier dla swych obywateli, gdzie nawet wszystkie budowle cywilne czy mieszkalne mają w sobie coś ze struktury łagrowego baraku. Słabo wciąż ta wiedza przebija się z podświadomości nie tylko indywidualnej, ale i zbiorowej, tej narodowej - będącej sumą wszelkich przemilczeń, zatajeń i pełnych grozy nieujawnień. W tym onirycznym stanie (zresztą sen bohatera opisując) Autor powie: “pamięć - taka, jaka otworzyła się przede mną - była arką”.
Bowiem bohaterem powieści jest podróżnik i odkrywca; zwykły niby człowiek, który z pewnego niepokoju (podsycanego jeszcze wizjonerskimi snami) postanawia zagłębić się w dawną historię pewnej dość bliskiej sobie, a jednocześnie dość antypatycznej i chyba groźnej osoby. Kim ów Drugi Dziadek był w przeszłości, zanim stał się na pozór bezbronnym kaleką? Czy uda się po latach odnaleźć tropy wiodące do poznania historii zagubionych w śniegu i lodach tajgi? Podróż odbywana w sensie przestrzennym, geograficznym jest również podróżą odbywaną w głąb. Nie tylko do poznania indywidualnego, ale i w formie rozrachunku z wytłumioną świadomością narodową, ze świadomie zapomnianą historią. Z historią narodu, z którą nie sposób się rozliczyć, z której nie sposób uzyskać rozgrzeszenia - nie ma takich mocy, nie ma takich buforów przebaczenia i rozgrzeszania. Zwłaszcza gdy i dziś powtarzają się spotforniałe figury ludzkie; dzisiejsi bandyci chętnie zostaliby niegdysiejszymi strażnikami obozowymi. Skąd my to znamy?
Piękne opisy przyrody przeplatają się z obserwacjami - częstszych nawet - krajobrazów zeszpeconych przez człowieka, zindustrializowanych, złagrzonych, wypalonych wyziewami z kominów kombinatów przemysłowych do gołej ziemi, “ziemi zarażonej grzybicą”. W miarę trwania podróży powieściowego bohatera i naszego mu towarzyszenia, opowieść staje się coraz bardziej poetycka, oniryczna i coraz ma mniej wspólnego z rzeczywistością przeżywaną, a coraz bardziej z wyobrażoną. Znajdujemy się na drodze poznania czegoś niepoznawalnego jak bohater “Truposza” Jarmuscha, a niewiele brakuje, byśmy osunęli się w mistycyzm zupełnie w niewyobrażalnych i zgoła już alternatywnoświatowych fantasmagorii rodem z “Lodu” Dukaja.
Literatura drążąca i dręcząca, pełna niedookreślonej grozy, która przenika z każdego niemal zdania powieści. Pełna niedomówień, niedopowiedzeń i niejasności. A jednak dość oczywista w wymowie - antytotalitarna, antyreżimowa.
Książka, która otwiera się na czytelnika w trakcie lektury; nie, żeby był opór, bo go właśnie nie ma, ale jakoś musi się w ręce ułożyć… Początkowo jakoś w moim przypadku nie zapowiada przyznania jej najwyższego lauru, później jednak dokonuje się coś na kształt magicznego abrakadabra i już nie sposób oderwać się od piękna i grozy tej lektury. Jakże mocno w swym porażającym pięknie zbliża się do genialnego “Słońca martwych”...
Oj, długo zabieram się do przeczytania pierwszej z posiadanych książek Lebiediewa, a wydawanych przez moje ukochane Claroscuro. Dla książek od Claroscuro mam zresztą w biblioteczce osobny stosik: u podstawy kilka już przeczytanych (nie pozbywać się!),na szczycie - te dotąd niepoznane. Bezpośrednim zaś impulsem był wywiad z Autorem, który w ostatnich dniach przeczytałem na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Granica zapomnienia” Siergieja Lebiediewa to powieść, która nie tyle rekonstruuje przeszłość, ile wydobywa ją z głuchego milczenia, odwarstwia niczym geologiczne pokłady i zmusza czytelnika do przyjrzenia się jej z bliska. Fabuła nie odgrywa tu kluczowej roli w tradycyjnym sensie. Narrator, pozbawiony imienia, nie prowadzi śledztwa detektywistycznego, lecz podejmuje moralne i egzystencjalne dochodzenie do prawdy o człowieku, który kiedyś go uratował, a zarazem być może był oprawcą w systemie łagrów. Ten gest poszukiwania, ta niepewność, ta drżąca nić między wdzięcznością a zgrozą stają się osią całej opowieści. Bohater nie ucieka w oskarżenie ani nie zamyka się w potępieniu. Wchodzi w mrok z wewnętrznego przymusu, jakby tylko poznanie mogło przywrócić sens istnieniu. To także opowieść o Rosji jako kraju zbudowanym na pamięci wypieranej, wygłuszonej, skruszonej do pustych formułek.Gułag nie jest tu wyłącznie miejscem; jest moralnym stanem gleby, pod którą tkwią niezidentyfikowane kości, zmielone biografie i nieprzeżyte traumy. Ta gleba, która zdaje się nawozem milczenia, staje się przestrzenią, po której narrator kroczy z duszą rozbitą pomiędzy wdzięcznością a rozpoznaniem.Jego styl jest gęsty, obrazowy, momentami niemal liturgiczny. Działa jak ruch wahadła: czytelnik wpada w trans, a zaraz potem zostaje brutalnie otrzeźwiony. To nie język łatwej identyfikacji; to język, który wymaga skupienia i powolności. Dzięki temu powieść nie osuwa się w dydaktyzm ani publicystykę. Pozostaje literaturą w najczystszym, najgłębszym sensie. I to literaturą odważną: nieoferującą ulgi, niekarmiącą tanim katharsis. Wrażliwy czytelnik, który szuka w literaturze nie tylko przeżyć, ale i wyzwań, odnajdzie tu nie tylko metafory przemilczanej historii Rosji, lecz także subtelne echo własnych kontekstów. Pytania, które Lebiediew zadaje, są bardziej uniwersalne, niż mogłoby się wydawać: czy potrafimy żyć z prawdą o tym, kim byli nasi przodkowie? Czy dziedziczymy ich winy, ich wybory, ich milczenie? Czy można wybaczyć komuś, kogo nie zna się w pełni? I co się dzieje z tożsamością, kiedy fundamentem naszej pamięci okazuje się przepaść? Dla klubów książki „Granica zapomnienia” może stać się czymś więcej niż przedmiotem rozmowy.To doskonały impuls do debaty o tym, jak różne kultury radzą sobie z pamięcią zbiorową oraz jak my, czytelnicy, wchodzimy w relację z historią zarówno narodową, jak i prywatną. Wrażliwy czytelnik, który szuka w literaturze nie tylko przeżyć, ale i wyzwań, odnajdzie tu nie tylko metafory przemilczanej historii Rosji, lecz także subtelne echo własnych kontekstów. Siłą powieści Lebiediewa jest również jej nieoczywisty ładunek emocjonalny. To nie proza gniewu, lecz proza zadumy, żalu i cichej, lecz przenikliwej świadomości, że świat, w którym nie zachowano pamięci, staje się światem powtórzonych tragedii. Choć „Granica zapomnienia” nie daje ukojenia, to paradoksalnie daje siłę, bo każda próba dotarcia do jądra prawdy, nawet jeśli boli, jest aktem wielkiej odwagi.
„Granica zapomnienia” Siergieja Lebiediewa to powieść, która nie tyle rekonstruuje przeszłość, ile wydobywa ją z głuchego milczenia, odwarstwia niczym geologiczne pokłady i zmusza czytelnika do przyjrzenia się jej z bliska. Fabuła nie odgrywa tu kluczowej roli w tradycyjnym sensie. Narrator, pozbawiony imienia, nie prowadzi śledztwa detektywistycznego, lecz podejmuje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiech Pan to czyta jak najwolniej – tak brzmiała rada udzielona mi przez polskiego wydawcę Granicy zapomnienia. Po lekturze muszę się z takim postawieniem sprawy zgodzić. Rosja ma kolejnego wielkiego pisarza – i to takiego, któremu nie zapodział się gdzieś kompas moralny. W tej historii odkrywania przeszłości osoby bliskiej – dodajmy: strasznej przeszłości – dziejów własnego narodu, a na końcu esencji bycia ludzką istotą, jest właściwie wszystko.
Młody mężczyzna odkrywa mroczną przeszłość człowieka, którego teoretycznie znał całe życie. Ów ślepy mężczyzna okazuje się być trybikiem w radzieckiej machinie terroru. Wysoko postawionym trybikiem. Skala tych odkryć stanowi punkt wyjścia w głąb trudnej historii Rosji – aż do granicy zapomnienia i poza nią.
Granica zapomnienia to studium nad Rosją, nad kluczową rolą pamięci i zapomnienia w kształtowaniu się ludzkiego przeznaczenia. Lebiediew to niestrudzony rekonstruktor tych białych plam, erudyta i wielki mistrz słowa. Język – piękny, po prostu chirurgicznie precyzyjny. Ogrom materiału do przemyśleń. I ten smutek, który zostanie ze mną już na zawsze, gdyż Lebiediew uświadamia, że spojrzenie w otchłań historii skaluje indywidualną małość.
Czy książka ma wady? Jak wspomniał jeden z recenzentów na LC, są miejsca, w których kolejne świetne zdania prowadzą do egzaltowanych wniosków. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – skala talentu, w mojej ocenie, jest tak wielka, że czasem trzeba przymknąć oczy, by uchronić wzrok.
Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że Granica zapomnienia jest debiutem ledwie 28-letniego pisarza. Przykładając wiek do osiągniętego poziomu wprawy, jestem w stanie wiele wybaczyć. Dziesięć dałem nawet mimo wspomnianych mankamentów. Z coraz większą odwagą będę głosił, że Lebiediew jest najlepszym z pisarzy współczesnych, jakich czytałem. Intelektualnie wymagająca podróż – ale warta czasu, który na nią przeznaczyłem.
Niech Pan to czyta jak najwolniej – tak brzmiała rada udzielona mi przez polskiego wydawcę Granicy zapomnienia. Po lekturze muszę się z takim postawieniem sprawy zgodzić. Rosja ma kolejnego wielkiego pisarza – i to takiego, któremu nie zapodział się gdzieś kompas moralny. W tej historii odkrywania przeszłości osoby bliskiej – dodajmy: strasznej przeszłości – dziejów...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystko tutaj wydaje się skrajnie wyegzaltowane. Każda refleksja – a każde zdanie takową zawiera – zostaje wyrażona kwieciście, erudycyjnie, koniecznie niebanalnie. Problem w tym, że ta egzaltacja jest wybiórcza – bohater-narrator jest zainteresowany wszystkim, prócz drążenia rzeczy oczywistej: mrocznej przeszłości Drugiego Dziadka.
Rodzi to sytuacje komiczne. Narrator zamaszyście opisuje liszaj grzyba na ścianie czy kafel w romby, a sedna jakby... unika. Jego podróż na północ, która ma być reakcją na tajemnicę dzieciństwa i łagrowe konotacje bliskiej mu osoby, żadnych odpowiedzi nie przynosi – z prostego powodu: bohater o nic nie pyta, nie drąży. Nie obchodzi go odpowiedzialność zbrodniarza, cierpienie ofiar. Gdzieniegdzie snuje oniryczne refleksje na temat przemijania i ulotności łagrów. Dla mnie cuchnie to relatywizmem i przemilczeniem, a co najmniej ignorancją.
Co jeszcze? Jak pisałem, narracja składa się tutaj z refleksji i dygresji. Tyle że zwykle mało mnie one obchodziły, były jakoś obce, starannie cyzelowane językiem, słowem, ale przez to jakoś dęte, pozłotkowe, efekciarskie, często jakby zbędne.
Jak dla mnie to ostatnia podróż z Lebiediewiem.
Wszystko tutaj wydaje się skrajnie wyegzaltowane. Każda refleksja – a każde zdanie takową zawiera – zostaje wyrażona kwieciście, erudycyjnie, koniecznie niebanalnie. Problem w tym, że ta egzaltacja jest wybiórcza – bohater-narrator jest zainteresowany wszystkim, prócz drążenia rzeczy oczywistej: mrocznej przeszłości Drugiego Dziadka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRodzi to sytuacje komiczne. Narrator...
Niesamowita erudycja i kunszt autora, tu niestety wykorzystana z zachwianiem balansu. Barwność opisów i bogactwo zabiegów stylistycznych niewspółmierna do ilości przekazywanej treści. Większa część lektury była przez to zwyczajnie męcząca. Równocześnie - dobitny (choć niektórzy powiedzieliby, że niedostatecznie dosłowny) i mrożący krew w żyłach obraz okrucieństwa stalinowskiego systemu wartości i jego wpływ na mentalność jednostki.
Niesamowita erudycja i kunszt autora, tu niestety wykorzystana z zachwianiem balansu. Barwność opisów i bogactwo zabiegów stylistycznych niewspółmierna do ilości przekazywanej treści. Większa część lektury była przez to zwyczajnie męcząca. Równocześnie - dobitny (choć niektórzy powiedzieliby, że niedostatecznie dosłowny) i mrożący krew w żyłach obraz okrucieństwa...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTę książkę dostałam od Kolegi i kiedy zaczęłam czytać, zwątpiłam czy dam radę. Ale czytałam dalej i było lepiej, początek jest wyjątkowo trudny.
Bardzo szczególna to powieść: niby realistyczna, ale pełna tajemnic, niedopowiedzeń, snów i magii. Głęboko sensualna, z pięknymi opisami niepięknej rzeczywistości.
Narrator wspomina swoje dzieciństwo w Związku Radzieckim, przeżycia wrażliwego chłopca o bogatej wyobraźni oraz późniejsze już lata, po zmianie ustrojowej, gdy jako dorosły człowiek, geolog, trafia na Syberię i pracuje w pobliżu dawnego łagru. Później podejmuje samotną wyprawę na północ, aby odkryć tajemnicę przyszywanego niewidomego dziadka, który w dzieciństwie uratował mu życie. Tzw. Drugi Dziadek to była bliska mu, tajemnicza postać. Długo nie wiadomo po której stronie stał zła i jaką funkcję pełnił w sowieckim systemie totalitarnym.
Autor sugestywnie maluje klimat i atmosferę odwiedzanych miejsc, przedstawia straszne widoki terenów pozostałych po starym systemie, totalne zniszczenie przyrody i ohydę zdewastowanego, zaśmieconego krajobrazu.
Ostatnia część książki to opis wędrówki po Syberii - opowieści fascynujące i przerażające równocześnie, np. spotkanie z poszukiwaczem rysunków naskalnych (petroglifów) czy dotarcie do wioski z trzema ślepymi starcami. Trudno uwierzyć w takie historie jak pozostawienie na wyspie na rzece zesłańców (na pewną śmierć z zimna) czy pokazane życie w górskiej kopalni odciętej od świata. Albo w opowieść o „sukcesie polarnej agronomii” w postaci oranżerii w obozie. Nie dziwi wiele wypadków popadania ludzi w szaleństwo.
Wędrówki bohatera nie były bezpieczne, wiele razy narażał życie przemierzając Syberię .
Podczas omawiania tej powieści nieustannie narzuca mi się słowo „przerażający”. Nie jest to może typowa literatura łagrowa, ale Autor pokazał w niej całe męczeństwo i upodlenie kilku pokoleń społeczeństwa radzieckiego.
Myślę, że Pisarz swoją książką przesuwa „granicę zapomnienia”, nie pozwalając aby odeszło w niebyt to co się działo przez długie lata w Związku Radzieckim.
Czytałam ze świadomością, że nie dosięgam poziomu intelektualnego Autora, więc nie wszystko pojmuję i przyswajam, ale jednak czerpałam przyjemność i satysfakcję z obcowania z tym dziełem. Pomimo wielokrotnie ogarniającej mnie grozy i niedowierzania, że takie rzeczy mogły się dziać.
Polecam gorąco, chociaż to proza nie dla wszystkich.
P.S. Wzbogaciłam też słownictwo, np. toros – spiętrzony lód na wodzie, czum – stożkowy namiot Nieńców, gontyna – chram, kaszyca- skrzynka z gruzem w budowlach hydrotechnicznych. Nie znalazłam słowa „zakopuszka” – z opisu wygląda, że to ziemianka. Zachwyciła mnie druza z eudialitami – kryształkami czerwonego minerału, związanego ze śmiercią syna Dziadka.
Cytaty, które znakomicie pokazują język Autora, jego patrzenie na rzeczywistość i sposób obrazowania, a przede wszystkim odmalowują mroczną przeszłość:
„… od teraz każde zdarzenie w tym wywróconym świecie odbywało się nie jako skutek zaistniałej przyczyny, ale jako skutek bezprawia, i dlatego bezprawie oraz przemoc zajęły miejsce prawa rządzącego wszechświatem.” - s. 163
„…bandycki świat zwyciężył, że łagier pokonał nie-łagier, łagier nie odszedł – po prostu „rozproszył” się w pejzażu, rozdzielił na części i każda część, zmieniając wszystko dokoła, wkomponowała się w środowisko życia człowieka.” – s. 187
„Tak oto, uważał profesor, ratuje się świadomość, dzięki mitowi trwa złudna obecność dobra, podczas gdy spojrzenie w twarz totalności zła zniszczyłoby człowieka.” – s. 198
„Stałeś na skraju kamieniołomu i mówiłeś do siebie, że tak wygląda piekło; ale obraz piekła, kręgów piekieł – zwojów drogi wewnątrz kamieniołomu – przynależał do kultury; ratowałeś się nią przed tym, co ledwie mogło być opisane w języku literatury, dlatego, że akurat kamieniołom przedstawiał sobą antyobraz, zaprzeczenie obrazowości jako takiej. Był ziejącą pustką (….) wtargnięcie niszczycielskiej bezforemności.” – s. 213
„Nagle wyobraziłem sobie, co by było, gdyby wrócili wszyscy mieszkańcy, którzy zaginęli – dom by ich nie pomieścił, niektórzy staliby na schodach, inni w podwórzu, obcy dla siebie nawzajem…” – s. 233
„Przerażało go nie tylko to co zrobił: wystraszył się, gdy się okazało, że on, dowódca plutonu egzekucyjnego jest nikim w teraźniejszym świecie; nie pluto mu w twarz, ale już nikt się go nie bał. On, który przeżył nie tylko swoje ofiary, ale i tych, którzy mogli o nich zaświadczyć, pozostał sam; wszystkie rozstrzelania, wszystkie zabójstwa były zapomniane, cała epoka odeszła na dno pamięci…” – s. 246-247
„Pod sztolnią zebrali się i znawcy śmiercionośnych działań, i ci, którzy stąpali na granicy śmierci; i dla jednych, i dla drugich śmierć była istotą tutejszych miejsc, tutejszego wywróconego świata, gdzie życie stawało się skrajnie monotonne, a śmierć wyjątkowo różnorodna.” - s. 298
Tę książkę dostałam od Kolegi i kiedy zaczęłam czytać, zwątpiłam czy dam radę. Ale czytałam dalej i było lepiej, początek jest wyjątkowo trudny.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo szczególna to powieść: niby realistyczna, ale pełna tajemnic, niedopowiedzeń, snów i magii. Głęboko sensualna, z pięknymi opisami niepięknej rzeczywistości.
Narrator wspomina swoje dzieciństwo w Związku Radzieckim,...