Rozwód w Budzie

Okładka książki Rozwód w Budzie
Sándor Márai Wydawnictwo: Czytelnik literatura piękna
212 str. 3 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Válás Budán
Wydawnictwo:
Czytelnik
Data wydania:
2019-04-15
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-15
Data 1. wydania:
2004-12-10
Liczba stron:
212
Czas czytania
3 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307034492
Tłumacz:
Irena Makarewicz
Tagi:
literatura węgierska Sándor Márai powieść
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
111 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
785
671

Na półkach:

"Rozwód w Budzie" został wydany w 1935 roku, Marai przenosi nas więc w czasy przedwojennego Budapesztu. Głównym bohaterem powieści jest sędzia Kristof, który zostaje uwikłany w sprawę rozwodową szkolnego kolegi. Początkowo urzędnik przedstawia nam swoje życie - dzieciństwo, o tym jak kontynuuje prawnicze tradycje rodzinne, ślubie, stosunkach z ojcem czy rodzeństwem, aż w końcu nocą odwiedza go tajemniczy gość, który będzie chciał poważnie porozmawiać z sędzią. Trudna to powieść, z jednej strony przepięknie literacka - opis Budapesztu, spojrzenie na życie z perspektywy węgierskich patrycjuszy są interesujące, natomiast fabuła jest trochę męcząca. Konwencja nocnej rozmowy wydaje się być ciekawa, ale jednak kierunek w którym zmierza dyskusja i samo zakończenie jest trochę rozczarowujące. Niektóre zabiegi są dosyć ciekawe: motyw snu, profesja rozwodnika, rola sędziego, ale jednak finalnie czegoś zabrakło.

"Rozwód w Budzie" został wydany w 1935 roku, Marai przenosi nas więc w czasy przedwojennego Budapesztu. Głównym bohaterem powieści jest sędzia Kristof, który zostaje uwikłany w sprawę rozwodową szkolnego kolegi. Początkowo urzędnik przedstawia nam swoje życie - dzieciństwo, o tym jak kontynuuje prawnicze tradycje rodzinne, ślubie, stosunkach z ojcem czy rodzeństwem, aż w...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
243
36

Na półkach:

Język i styl prowadzenia narracji absolutnie przepiękny...jednak otwarte zakończenie do mnie nie przemawia i tego mi zabrakło do pełnego zachwytu...

Język i styl prowadzenia narracji absolutnie przepiękny...jednak otwarte zakończenie do mnie nie przemawia i tego mi zabrakło do pełnego zachwytu...

Pokaż mimo to

0
avatar
195
73

Na półkach:

Jakie to było trudne doświadczenie Sandorze. To książka z cyklu czuję, że powinna mi się spodobać, a jednak męczę się z nią okrutnie. Piękny język, wiele trafnych spostrzeżeń, jednak ten strumień świadomość czasami prowadził w ślepe uliczki. Tytułowy rozwód pojawia się w sumie dopiero w drugiej połowie książki, a samo sedno problemu zostaje rozebrane na czynniki pierwsze pod sam koniec powieści.
Chyba mam problem z czytaniem o życiowych rozterkach w historycznych realiach. Wolę być czytelniczo tu i teraz. Uważam, że nie jest to powieść uniwersalna, a świadectwo epoki, w której powstała.

Jakie to było trudne doświadczenie Sandorze. To książka z cyklu czuję, że powinna mi się spodobać, a jednak męczę się z nią okrutnie. Piękny język, wiele trafnych spostrzeżeń, jednak ten strumień świadomość czasami prowadził w ślepe uliczki. Tytułowy rozwód pojawia się w sumie dopiero w drugiej połowie książki, a samo sedno problemu zostaje rozebrane na czynniki pierwsze...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
991
89

Na półkach: , , ,

Język piękny i na początku byłam zachwycona, ale szybko zachwyt zamienił się w znużenie. Chyba to nie dla mnie. Myślałam, że jakoś zmęczę ją do końca ale wymiękłam w połowie.

Język piękny i na początku byłam zachwycona, ale szybko zachwyt zamienił się w znużenie. Chyba to nie dla mnie. Myślałam, że jakoś zmęczę ją do końca ale wymiękłam w połowie.

Pokaż mimo to

3
avatar
838
666

Na półkach: ,

Kilka miesięcy temu przeczytałam "Żar" Maraiego, zachwycił mnie. Było to pierwsze moje spotkanie z prozą tego węgierskiego pisarza. "Rozwód w Budzie" jest jego wcześniejszym utworem, w którym pojawia się nieco podobny temat.
Tu też jest długa rozmowa, a właściwie monolog. Są też tajemnice skrywane przez bohaterów; nie zawsze mogą lub chcą je wyjawić, tłumią je czasem przed samym sobą.
Dla sędziego Kristófa Komivesa nocna wizyta dawnego szkolnego kolegi staje się okazją do "zbudzenia się", doświadczenia "takiego uczucia jak po nocnej podróży, gdy rankiem dostrzegamy wreszcie dach własnego domu".
Znów mogłam skoncentrować się na pięknym języku, długich, często wielokrotnie złożonych zdaniach wymagających uwagi i namysłu.
Myślę, że to nie ostatnia książka Maraiego w mojej biblioteczce.

Kilka miesięcy temu przeczytałam "Żar" Maraiego, zachwycił mnie. Było to pierwsze moje spotkanie z prozą tego węgierskiego pisarza. "Rozwód w Budzie" jest jego wcześniejszym utworem, w którym pojawia się nieco podobny temat.
Tu też jest długa rozmowa, a właściwie monolog. Są też tajemnice skrywane przez bohaterów; nie zawsze mogą lub chcą je wyjawić, tłumią je czasem przed...

więcej Pokaż mimo to

40
avatar
8
8

Na półkach:

Arcydzieło.Miłość jako odrębny byt materialny, niezależny od osób które łączy.Francuzi na to mówią coup de foudre, która jest tak silnym wyzwoleniem energii, że musi mieć charakter wzajemny, bez końca, niezależnie od późniejszych losów tych osób. Udawanie że jej nie ma nie pomoże nigdy.
Kiedy przeczytasz, sam/a odpowiesz sobie na pytanie, czy to przeżyłeś/aś i z jakim skutkiem.
Nie wiem co o tym myśleć.A może to prawda.

Arcydzieło.Miłość jako odrębny byt materialny, niezależny od osób które łączy.Francuzi na to mówią coup de foudre, która jest tak silnym wyzwoleniem energii, że musi mieć charakter wzajemny, bez końca, niezależnie od późniejszych losów tych osób. Udawanie że jej nie ma nie pomoże nigdy.
Kiedy przeczytasz, sam/a odpowiesz sobie na pytanie, czy to przeżyłeś/aś i z jakim...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
984
392

Na półkach:

Konserwatywne, obudowane wielopokoleniowymi rytuałami społeczeństwo, które prowadzi niekończące się rozmowy o niczym. I nagle, młoda kobieta odchodzi od męża, bo jej małżeństwo jest puste, a ona tak naprawdę kocha innego. Ten inny, to sędzia sądu, który ma dać małżonkom rozwód, i który też wbrew sobie kocha tę kobietę.
Kilka krótkich spotkań i jedna dłuższa rozmowa przed laty, które zmieniły życie czworga ludzi. Oto "Rozwód w Budzie".

Konserwatywne, obudowane wielopokoleniowymi rytuałami społeczeństwo, które prowadzi niekończące się rozmowy o niczym. I nagle, młoda kobieta odchodzi od męża, bo jej małżeństwo jest puste, a ona tak naprawdę kocha innego. Ten inny, to sędzia sądu, który ma dać małżonkom rozwód, i który też wbrew sobie kocha tę kobietę.
Kilka krótkich spotkań i jedna dłuższa rozmowa przed...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
291
49

Na półkach:

Dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności – tak kiedyś brzmiały standardowe życzenia składane przeze mnie ludziom wokół. W 2020 roku uzupełniłam je o tzw. spokój wewnętrzny. Dla mnie to spokojny sen, funkcjonowanie bez lęku niewiadomego pochodzenia, który zapowiada jakąś katastrofę. Dla każdego może to być zgoła coś innego. Jedni upatrują go w stabilizacji tożsamej z każdym dniem tak powtarzalnym jak te w Dniu Świstaka, drudzy w szaleńczym pędzie za tym, co nieuchwytne, by tylko być w formie, z przodu kolejki, przed innymi szczurami. Pozostali natomiast… no właśnie – jak to jest u Was?

Sandora Marai po raz pierwszy doświadczyłam, kiedy w moje ręce trafiła jego słynna już powieść „Żar”. Rzecz o męskiej przyjaźni, zniszczonej przez miłosny trójkąt, to pozycja wybitna. Zachęcona opinią, iż jedno z jego wcześniejszych dzieł nazywa się wstępem do wspomnianego arcydzieła, sięgnęłam po to preludium. Tak oto „Rozwód w Budzie” zagościł w moim łóżku i przez kilka nocy był moim przyjacielem. Początek romansu do najprostszych nie należał. Zapomniałam już, że Marai preferuje dłuższą grę wstępną i zanim przyjdzie czas na kwintesencję tej węgierskiej prozy, czeka mnie nieznośne jej wyczekiwanie – piękne, stylistycznie bogate, narracyjnie bezbłędne jednak dla tych niecierpliwych nieco nużące. Sympatycy Sandora wiedzą jednak, że uczta będzie przednia, więc warto spokojnie dać się do niej doprowadzić. Do literatury pięknej przez wielkie P!

Marai to genialny obserwator, który od swojego czytelnika również tego samego wymaga. Każde zdanie, z pozoru będące wtrąceniem, to kolejna cegła misternie budowanej wieży złożonej z życiowych pytań, dylematów, wątpliwości, niepowodzeń, lęków… Bohaterowie powieści stanowią lustrzane odbicie zmian społeczno-politycznych ówczesnych Wegier, gdzie na pierwszy plan wysuwa się ludzki dramat. Pod wątpliwość poddane zostają klasycznie pojmowane szczęście, stabilizacja, rodzina, kariera, miłość. Na pierwszy plan wysuwa się niepokój, lęk oraz wewnętrzny głos, który dotychczas był przez człowieka zagłuszany. Nadchodzi przebudzenie. Sędzia, którego życie było do szpiku kości przewidywalne, pozbawione trosk, schematyczne, a tym samym w jego oczach szczęśliwe, w przeciągu kilku godzin diametralnie się zmienia. To miała być rozprawa jak każda inna, prosta sprawa – orzekasz rozwód lub nie. Była jednak pewne drobna i dla obcych niezauważalna różnica – tym razem sędzia znał parę, o losie której miał zadecydować. Przyjaciel ze szkolnych lat i kobieta, którą raptem kilka razy w życiu spotkał. Akta tej sprawy podważyły jego wewnętrzny spokój. Tajemnica, którą w sobie skrywał, zapukała do jego drzwi, zażądała atencji.
„Rozwód w Budzie” to doskonała proza psychologiczna. Na światło dzienne wyciąga uczucia, które wpływają na nasze wybory. Pokazuje pustkę jaką stabilne, pozbawione ryzyka życie może w człowieku wywołać. Wali w pysk, jeńców nie bierze – wszyscy jesteśmy ubodzy, tylko każdy z nas inaczej. Bezsensowne rozpacze pojmujemy dopiero po fakcie. Wszyscy jesteśmy samotni, tylko każdy w odmienny sposób. Każdy zostaje sam na sam ze swoim losem i być może nikomu nie można pomóc? Być może właśnie owego cierpienia ludzkość potrzebuje? Nie ma większej tajemnicy nad tę, która stanowi sens życia człowieka – „objawy da się wyleczyć, na ból głowy można przepisać proszki, ale do tego, od czego boli głowa, lekarz nie może się przybliżyć”.

Naprzeciwko siebie, w rozmowie pod osłoną nocy stają sędzia i lekarz. W tle kluczowe pytanie – czy i na ile są w stanie udźwignąć ciężar narzucony im przez czasy, w których przyszło im żyć…

Ciekawostki:

_ Sandor Marai był pierwszym autorem tłumaczącym dzieła Kafki oraz publikującym teksty krytyczne na temat jego dorobku literackiego. Pracował w Radiu Wolna Europa. Bardzo ciężko przeżył śmierć żony, która w styczniu 1986 roku zmarła na raka gardła. Kilkanaście miesięcy po niej zmarł w Budapeszcie jego brat Geza, a w kwietniu 1987 roku w wieku 47 lat jego przybrany syn Janos.22 lutego 1989 w San Diego Marai popełnił samobójstwo, odbierając sobie życie strzałem z pistoletu. Pośmiertnie otrzymał najwyższą węgierską nagrodę w dziedzinie kultury i sztuki – Nagrodę Kossutha. Od 1943 roku, aż do śmierci prowadził Dziennik, który stanowi ważną część jego spuścizny intelektualnej oraz literackiej.

Dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności – tak kiedyś brzmiały standardowe życzenia składane przeze mnie ludziom wokół. W 2020 roku uzupełniłam je o tzw. spokój wewnętrzny. Dla mnie to spokojny sen, funkcjonowanie bez lęku niewiadomego pochodzenia, który zapowiada jakąś katastrofę. Dla każdego może to być zgoła coś innego. Jedni upatrują go w stabilizacji tożsamej z każdym...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
185
93

Na półkach:

Interesujący główny bohater, ale sposób prowadzenia narracji.. oh..wynudził mnie prze!strasznie. Nieprzeciętny język, rozbudowane opisy, ale niestety mam wrażenie, że właśnie tych opisów, wątków pobocznych jest więcej niż samej powieści.

Interesujący główny bohater, ale sposób prowadzenia narracji.. oh..wynudził mnie prze!strasznie. Nieprzeciętny język, rozbudowane opisy, ale niestety mam wrażenie, że właśnie tych opisów, wątków pobocznych jest więcej niż samej powieści.

Pokaż mimo to

1
avatar
4134
330

Na półkach: , , ,

Tym razem nie. Nie zachwyciło. Nie zaiskrzyło. Nie pochłonęło. Oczywiście doceniam piękno i precyzję języka, wnikliwość i różnicowanie odcieni uczuć i przeżyć, fantastycznie przedstawioną psychologię postaci, analizę problemu, ale: nie. Dużo słów, dla mnie niepotrzebnych. Dużo wprowadzeń, dla mnie nierozwiniętych. Ale najgorsze dla mojego odbioru i oceny „Rozwodu w Budzie” okazało się coś topornego? męczącego? w konstrukcji wielu zdań, w brzmieniu słów, w braku tego czegoś, czym zwykle zachwycał mnie Márai. Zbyt mało Máraiego w Máraim?

W wielu opracowaniach dotyczących twórczości Máraiego "Rozwód w Budzie" wymienia się jednym tchem z "Żarem". Że wprowadzenie i rozwinięcie, że tematyka, że uniwersalizm, że przegadana noc i dwóch mężczyzn... "Żar" jest dla mnie arcydziełem, "Rozwód w Budzie", no cóż, wprawką do arcydzieła?

Doceniam i skłonna jestem twierdzić, bardziej chyba z uwielbienia dla autora, niż z przekonania o wartości tej pozycji, że to książka dobra. Niestety: nie dla mnie. Nie rozumiałam, nie przeżywałam. Bladym echem rozmyślania i przeżycia bohaterów odbiły się od wspomnienia pytań, wątpliwości i refleksji pochłaniających moje nastoletnie godziny. Kolejne akapity kusiły, by książkę odłożyć i wziąć do ręki coś bardziej ekscytującego…

Tym razem nie. Nie zachwyciło. Nie zaiskrzyło. Nie pochłonęło. Oczywiście doceniam piękno i precyzję języka, wnikliwość i różnicowanie odcieni uczuć i przeżyć, fantastycznie przedstawioną psychologię postaci, analizę problemu, ale: nie. Dużo słów, dla mnie niepotrzebnych. Dużo wprowadzeń, dla mnie nierozwiniętych. Ale najgorsze dla mojego odbioru i oceny „Rozwodu w Budzie”...

więcej Pokaż mimo to

87

Cytaty

Więcej
Sándor Márai Rozwód w Budzie Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd