Kamienie węgielne. Na czym nam zależy?

- Kategoria:
- filozofia, etyka
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Les pierres d'angle
- Data wydania:
- 2018-02-26
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-02-26
- Liczba stron:
- 336
- Czas czytania
- 5 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324049882
- Tłumacz:
- Małgorzata Kowalska
"Dzisiaj nasz świat jest rozbity i nierzeczywisty, a pojęcia są ułomne. Żyjemy na resztkach tego, czego fundamenty stale podcinamy" – diagnoza postawiona przez Chantal Delsol jest raczej ponura. Francuska filozofka pyta nas – współczesnych Europejczyków – o to, na czym nam zależy.
Jakimi zasadami kierujemy się w życiu? Co stanowi podstawę naszej tożsamości? Dlaczego zdradzamy wartości europejskie i szukamy dla nich substytutów? Sięga w głąb europejskiej tradycji i odkrywa jej elementarne zasady, nasze kamienie węgielne, odniesienia kulturowe, które – w głębi serca – kochamy i bez których nie potrafimy się obejść.
"Późna nowoczesność sprawia, że wstydzimy się kochać konkretną ojczyznę, każe nam być obywatelami świata i kochać cały świat, udając, że inne światy kulturowe są nam tak samo bliskie jak nasz własny. (…) Ale to wszystko jest sztuczne. Kochać można tylko to, co szczególne. Żadna kobieta nie kocha wszystkich mężczyzn ani odwrotnie. Miłość do świata kulturowego jest przywiązaniem do konkretnej, szczegółowej kultury i nie ma w tym nic wstydliwego."
/z Wprowadzenia/
Kup Kamienie węgielne. Na czym nam zależy? w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Kamienie węgielne. Na czym nam zależy?
Poznaj innych czytelników
76 użytkowników ma tytuł Kamienie węgielne. Na czym nam zależy? na półkach głównych- Chcę przeczytać 51
- Przeczytane 25
- 2018 2
- Posiadam 2
- Filozofia 2
- Papier, chcę kupić 1
- Edu 1
- 11 Humanistyczne 1
- Psycholog poleca 1
- Może kiedyś 1



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kamienie węgielne. Na czym nam zależy?
Ciekawa książka nietuzinkowej osoby - to w dużym skrócie.
A szerzej, "Kamienie węgielne" to praca osoby, której przyszłość Europy bardzo leży na sercu, dostrzega jednak autorka, że ci, którzy podobnie jak ona dostrzegają wyzwania stojące przed Europą raczej zawężają do jednej perspektywy te niebezpieczeństwa.
Ta wszechobecna dzisiaj troska większości europejskich elit sprowadza się do świata natury, której patronuje dyskurs ekologiczny. Ekosystem, globalne ocieplenie, środowisko naturalne itd. to rzeczy ważne, ale jako społeczeństwo mamy nie tylko zobowiązania wobec natury. Mamy również powinności wobec świata kultury, bo to on stanowi nasz europejski kamień węgielny. Modne jest poczuwanie się do odpowiedzialności za przyrodę, tymczasem nasz świat kulturowy jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nasza tradycja, nasz świat kulturowy jest pełen pomyłek, wypaczeń, czy nawet zbrodni, ale zdaniem autorki ten świat obdarował nas krytycznym umysłem po to, aby te wszystkie złe rzeczy naprawić, a przynajmniej mieć wyrzuty sumienia. Owszem, możemy, a nawet powinniśmy poprawiać, ulepszać nasz świat w duchu epoki ale potrzebujemy matrycy (Delsol proponuje prawo do krytycznego myślenia i autonomię osobistą) na bazie której będziemy dokonywać niezbędnych korekt, bo jeżeli zniszczymy matrycę to nic się z niej nie narodzi. Przy czym treść matrycy każde pokolenia ma prawo do przyswajania sobie we własny, autorski sposób.
Dobra, chociaż specyfika francuskiego podwórka może zanadto wyartykułowana.
Ciekawa książka nietuzinkowej osoby - to w dużym skrócie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA szerzej, "Kamienie węgielne" to praca osoby, której przyszłość Europy bardzo leży na sercu, dostrzega jednak autorka, że ci, którzy podobnie jak ona dostrzegają wyzwania stojące przed Europą raczej zawężają do jednej perspektywy te niebezpieczeństwa.
Ta wszechobecna dzisiaj troska większości europejskich elit...
Ładnie napisane, wszechstronne, ale mało konsekwentne i w sumie tradycjonalistyczne w złym tego słowa znaczeniu. Autorka wskazuje na to, co ją martwi w kulturze Zachodu (głównie Francji): na sekularyzację, hedonizm oraz sprzeczności intelektualne - wiarę wobec wartości, które mają jej zdaniem źródło w judaizmie a zwłaszcza w chrześcijaństwie, a zarazem odchodzenie od religii. Nie rozumie jednak, że umysł ludzki to jedna wielka sprzeczność i eklektyzm, co nie przeszkadza mu działać i tworzyć a jego nosicielom ludziom żyć całkiem logicznie a czasem nawet przyjemnie. Pojęcie religii rozszerza Delsol na wszystko, co ma dla człowieka wartość, by udowodnić, że życie bez religii jest dla większości niemożliwe. To jednak duże, terminologiczne nadużycie. O Oświeceniu pisze kłamliwie, że zerwało z wszelką tradycją. Hola, pani Delsol - nie zrywało z dorobkiem myśli antyku ani z renesansem, lecz z post- kontrreformacyjną ciemnotą. Najgorsza w tej książce jej końcówka, gdzie konserwatywna filozofka pisze w duchu Radia Maryja, tyle, że kulturalnym językiem. Sens ma niewylewanie dziecka z kąpielą, te wszystkie ataki na choinki bożonarodzeniowe czy kapliczki albo zabytkowe pomniki z symboliką chrześcijańską to oczywiście barbarzyństwo. Jednak - to se ne vrati. Nawet gdyby chrześcijaństwo na Zachodzie miało się odrodzić to jako coś zupełnie innego niż w XX wieku, albo też odrodzi się w sferze werbalno-politycznej (a la USA),to nie nastąpi to w wersji pogłębionej, lecz jedynie demonstracyjnej, pobożnościowej. Przynajmniej w najbliższych 20 latach.
Ładnie napisane, wszechstronne, ale mało konsekwentne i w sumie tradycjonalistyczne w złym tego słowa znaczeniu. Autorka wskazuje na to, co ją martwi w kulturze Zachodu (głównie Francji): na sekularyzację, hedonizm oraz sprzeczności intelektualne - wiarę wobec wartości, które mają jej zdaniem źródło w judaizmie a zwłaszcza w chrześcijaństwie, a zarazem odchodzenie od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Filozofia podejrzenia nie prowadzi, jak sądziła, do zdrowego zwątpienia w pewniki, dogmaty i przesądy, ale raczej do nieomylnych oczywistości, które stają się źródłem śmiertelnych fanatyzmów, ponieważ od tej pory ludzki umysł nie konfrontuje się już rzeczywistością, którą bada, lecz buduje ją sobie z własnych klocków" (228).
"Kiedy oczywistości duchowe, zastępując rzekome oczywistości religijne, nabrały charakteru terrorystycznego, jedynie przyjęcie Tajemnicy pozwoli nam uniknąć powrotu czarownic i szarlatanów" (238).
"Nic nie jest prawdą - to podstawa totalitaryzmu" (264).
###
"Antropologia późnej nowoczesności jest w najwyższym stopniu wewnętrznie sprzeczna" (21).
"Myślenie ekologiczne jest mocno konserwatywne: chce zachować przyrodę, pozwalając jej trwać zgodnie z jej prawami - co w nowoczesnym świecie, hołdującym zmianom za wszelką cenę i obojętnie jakiemu postępowi, wygląda, jeśli się nad tym zastanowić, niemal na świętokradztwo" (25-26).
"Na tym polega niespójność późnej nowoczesności: sprowadzamy myślenie do neuronów, ciało do chemii, lecz domagamy się nienaruszalnej godności, chociaż jednego nie da się pogodzić z drugim" (47).
Wiara w "wyjątkowość ludzkiej osoby związanej z bogiem [..] zrodziła indywidualizm. Kiedy Bóg się wycofuje, jednostka przejmuje władzę nad własnym życiem" (64).
"Antyhumanizm, dekonstrukcja [podmiotu kartezjańskiego] zaczęły się, gdy człowiek zdał sobie sprawę, że spadł z piedestału w wyniku rewolucji kopernikańskiej" (70).
"Stwierdzenie, że wszyscy dorośli są dorośli, było tak niesłychaną nowością, że po dwóch tysiącleciach chrześcijaństwa zachodnie społeczeństwa wciąż nie potrafiły skonkretyzować jej skutków - tak silnie przeciwstawiał się jej naturalny instynkt dominacji (kobiety wiedzą, na czym jeszcze dziś polega traktowanie ich jak dzieci w niektórych środowiskach)" (93).
"Można być pewnym, że odrzucenie holizmu przez Oświecenie opiera się na gruncie chrześcijańskim, bo skąd pochodziłby ten wymóg przyznania wszystkim osobom - to znaczy wszystkim bez wyjątku dorosłym [nie tylko mężczyznom] - dojrzałości, która zakłada wolność?" (103).
"Imieniem nadziei jest 'Mimo Wszystko" (165).
"Teoria postępu, Którą Charles Péguy nazywał "filozofią kas oszczędności", daje wyraz idei materialnej akumulacji: zawsze rosnąć i nigdy nie spadać. Ta teoria doskonale wyraża epokę burżuazji, w której nawet to, co niematerialne, podlega liczeniu, w której przyjaźń i miłość, solidarność i inne cnoty, przekłada się na przeczącą monetę" (179).
"To chrześcijańskie społeczeństwo emancypacyjne [...] stworzyło Oświecenie, które stanowi zryw emancypacyjny odcięty od swoich emancypacyjnych korzeni, wyzwolony bezrefleksyjnie i nierozważnie, jak przez ucznia czarnoksiężnika" (194).
"Filozofia podejrzenia nie prowadzi, jak sądziła, do zdrowego zwątpienia w pewniki, dogmaty i przesądy, ale raczej do nieomylnych oczywistości, które stają się źródłem śmiertelnych fanatyzmów, ponieważ od tej pory ludzki umysł nie konfrontuje się już rzeczywistością, którą bada, lecz buduje ją sobie z własnych klocków" (228).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Kiedy oczywistości duchowe, zastępując rzekome...
Delsol próbuje dostarczyć argumentu za konserwatyzmem i czyni to zdając sobie sprawę, że żyjemy w kulturze, która bardziej niż zachowywaniem dotychczasowych wartości zainteresowana jest postępem. Jej argument odwołuje się do kryzysu ekologicznego. Jest to dość paradoksalne, gdyż postulaty ekologiczne wychodzą zazwyczaj ze środowisk lewicowych. Tymczasem dla francuskiej filozof zainteresowanie ekologią może nam przypomnieć, że otacza nas rzeczywistość obiektywna, której porządku nie możemy bezkarnie naruszać. A to przekonanie, jeśli rozszerzyć je na społeczeństwo, jest centralną tezą konserwatyzmu.
Intrygująca perspektywa i oryginalna argumentacja. Delsol buduje pomost między odmiennymi punktami widzenia, dzięki czemu pozwala nam wyjść z naszych "echo chambers".
Delsol próbuje dostarczyć argumentu za konserwatyzmem i czyni to zdając sobie sprawę, że żyjemy w kulturze, która bardziej niż zachowywaniem dotychczasowych wartości zainteresowana jest postępem. Jej argument odwołuje się do kryzysu ekologicznego. Jest to dość paradoksalne, gdyż postulaty ekologiczne wychodzą zazwyczaj ze środowisk lewicowych. Tymczasem dla francuskiej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzemyślana pozycja i wynik przemyśleń dotyczących kamieni milowych naszej kultury. W dobie sekularyzujących się społeczeństw Europy (również w Polsce; nasi biskupi już godnie dbają o „wyprowadzenie sztandaru”) szukamy czegoś, czego możemy się uczepić, jako naszego szkieletu, na czym zbudować naszą nową-starą tożsamość. Kim będziemy, gdy odrzucimy fundamenty naszej tożsamości, czy ciągle pozwoli ona na nowe aranżacje naszych opowieści, dostosowujące się do nowych współczesności?
Piękne, niewymuszone wyrażanie myśli, klarowny tok rozumowania, nietrudny w śledzeniu postęp argumentów dają płynną opowieść o kondycji współczesnego człowieka – nas samych. Dzieło z pogranicza filozofii, antropologii i socjologii, a czyta się jak ulubioną beletrystykę. To trzeba zapisać autorce na plus.
A jednak: zachwycając się wnioskami, nie akceptuję przesłanek, z jakich się je tu wywodzi. Jak na przykład próba ustanowienia chrześcijaństwa podstawą współczesnej ekologii jawi mi się jako grube nadużycie; to już nie „czyńcie ziemię sobie poddaną”? W ogóle w miarę postępu lektury, filozofka jakby coraz bardziej odsłania karty i staje się rzecznikiem Chrześcijaństwa (choć Kościoła już niekoniecznie),wszystko od niego wyprowadzając. Może to ja po prostu buntuję się przeciw temu, jak wiele z moich własnych korzeni sięga chrześcijańskiej gleby? Moje ciążenie ku religii i wierze przy jednoczesnym zdeklarowanym ateizmie to paradoks tak szeroko kultywowany w naszej kulturze, choćby przez Słonimskiego, Jeleńskiego, Kołakowskiego, Michnika, Mikołejkę…
Jest też Delsol, podobnie jak powyżsi, filozofką i antropolożką spełnionego paradoksu. Wywodząc pozycję współczesnego człowieka z chrześcijańskich korzeni i przydając mu oświeceniowe skrzydła, łączy Delsol w nim pojęcia te w paradoksalną figurę antropologiczną. Sama więc, będąc rzecznikiem Oświecenia i jednocześnie tradycyjnego konserwatywnego Chrześcijaństwa staje się autorka tego eseju – parafrazując moje ulubione autookreślenie Zbigniewa Mikołejki, który widzi się jako „wierzącego wśród niewierzących i niewierzącego wśród wiernych” – socjologiczną i antropologiczną-filozoficzną hybrydą „konserwatystki wśród liberałów i liberałki wśród konserwatystów”. Jeszcze muszę wiele przemyśleć po lekturze tej książki.
Przemyślana pozycja i wynik przemyśleń dotyczących kamieni milowych naszej kultury. W dobie sekularyzujących się społeczeństw Europy (również w Polsce; nasi biskupi już godnie dbają o „wyprowadzenie sztandaru”) szukamy czegoś, czego możemy się uczepić, jako naszego szkieletu, na czym zbudować naszą nową-starą tożsamość. Kim będziemy, gdy odrzucimy fundamenty naszej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moja pierwsza książka napisana przez filozofa / filozofkę, która nie była lekturą, po którą sięgnęłam z własnej, nieprzymuszonej woli i absolutny strzał w dziesiątkę. Rozważania na temat istoty człowieczeństwa, wartościowania życia na przestrzeni wieków i kultur, o prawdzie, o tym, co najważniejsze. Do tego lekkie pióro, dzięki czemu czyta się to jak wciągającą powieść. Pozwala zrozumieć dlaczego czasem tak trudno nam się dogadać z innymi. Ileż to razy wydawało mi się, że jest mi do kogoś całkiem blisko, a na jakimś etapie wyrastał mur niezrozumienia. Teraz już wiem dlaczego - bo nasze kamienie węgielne były bardzo różne, czego nie widać dość długo, albo czego widzieć dość długo nie chcemy. Bardzo odświeżająca lektura. Serdecznie polecam.
To moja pierwsza książka napisana przez filozofa / filozofkę, która nie była lekturą, po którą sięgnęłam z własnej, nieprzymuszonej woli i absolutny strzał w dziesiątkę. Rozważania na temat istoty człowieczeństwa, wartościowania życia na przestrzeni wieków i kultur, o prawdzie, o tym, co najważniejsze. Do tego lekkie pióro, dzięki czemu czyta się to jak wciągającą powieść....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO namiętnościach które determinują nasze życie, które stanowią o tym jak żyjemy i czym się w życiu kierujemy. Ciekawe, filozoficzne ukazanie tematu przez pryzmat religii, kultury, społecznych uwarunkowań, naszych predyspozycji, tradycji i rodziny.
Moim zdaniem autorka mało obiektywnie ocenia rolę religii, przecenia ją w kontekście każdej dziedziny życia. Za to mały minus :)
O namiętnościach które determinują nasze życie, które stanowią o tym jak żyjemy i czym się w życiu kierujemy. Ciekawe, filozoficzne ukazanie tematu przez pryzmat religii, kultury, społecznych uwarunkowań, naszych predyspozycji, tradycji i rodziny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoim zdaniem autorka mało obiektywnie ocenia rolę religii, przecenia ją w kontekście każdej dziedziny życia. Za to mały minus :)