Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem

Okładka książki Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem
Małgorzata Czyńska Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2016-08-31
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-31
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324043088
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem i



Przeczytane 129 Opinie 7 Oficjalne recenzje 19

Wyróżniona opinia książki Kobiety Witkacego. Metafizyczny haremi



Książki 1013 Opinie 217

Oceny książki Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem

Średnia ocen
7,0 / 10
437 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem

avatar
121
87

Na półkach:

Trochę zdjęć portretowych i cytatów z listów. Książka daje pewne wyobrażenie o tym, jakim człowiekiem był S.I.Witkiewicz w życiu prywatnym. Tak bywa, gdy rodzice za bardzo zachwycają się jedynakiem. Adorowały go liczne kobiety, ale odniosłam wrażenie że wszystkie były powierzchowne albo wręcz ograniczone umysłowo. Inteligentniejsze prawdopodobnie nie brały go poważnie. Jak pani Akne, która jako jedyna umiała potraktować go właściwie. Zabawiła się i już. A on świetnie to opisał nie zdając sobie zupełnie sprawy, co powieść "Bungo" o nim mówi...

Trochę zdjęć portretowych i cytatów z listów. Książka daje pewne wyobrażenie o tym, jakim człowiekiem był S.I.Witkiewicz w życiu prywatnym. Tak bywa, gdy rodzice za bardzo zachwycają się jedynakiem. Adorowały go liczne kobiety, ale odniosłam wrażenie że wszystkie były powierzchowne albo wręcz ograniczone umysłowo. Inteligentniejsze prawdopodobnie nie brały go poważnie. Jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
33
18

Na półkach:

Jak to się czyta! Rewelacja i miodzio. I pomyśleć że tak się męczyłem nad biografią Witkaca pióra pana Pawlaka.

Jak to się czyta! Rewelacja i miodzio. I pomyśleć że tak się męczyłem nad biografią Witkaca pióra pana Pawlaka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
106
7

Na półkach: , , , ,

Bardzo długo czekała na półce. Przyznam szczerze, że zniechęcał mnie tytuł, spodziewałam się taniej sensacji i skandali, a dostałam coś zupełnie innego i zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Bardzo dobrze napisana książka, autorka zrobiła dobrą robotę, mimo, że nie jestem zbytnio obyta w temacie Witkacego oraz epoki międzywojennej, to wszystko było dla mnie jasne i zrozumiałe, czytało się z przyjemnością. Chociaż wolę tytuł z innego wydania książki - Witkacy i kobiety. Myślę że gdybym miała egzemplarz z tym tytułem to prędzej sięgnęłabym po tą książkę :) Witkacy był kobieciarzem, niemniej mam wrażenie, że tak jak on nie potrafił być wierny jednej kobiecie, tak i one nie dawały się zdobyć.

Bardzo długo czekała na półce. Przyznam szczerze, że zniechęcał mnie tytuł, spodziewałam się taniej sensacji i skandali, a dostałam coś zupełnie innego i zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Bardzo dobrze napisana książka, autorka zrobiła dobrą robotę, mimo, że nie jestem zbytnio obyta w temacie Witkacego oraz epoki międzywojennej, to wszystko było dla mnie jasne i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1311 użytkowników ma tytuł Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem na półkach głównych
  • 751
  • 540
  • 20
169 użytkowników ma tytuł Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem na półkach dodatkowych
  • 114
  • 15
  • 12
  • 9
  • 7
  • 6
  • 6

Tagi i tematy do książki Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem

Inne książki autora

Małgorzata Czyńska
Małgorzata Czyńska
Małgorzata Czyńska – dziennikarka, pisarka, historyczka sztuki, krytyczka dizajnu i kuratorka wystaw, stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Autorka m.in. Kobro. Skok w przestrzeń (2016, wyróżniona Górnośląską Nagrodę Literacką „Juliusz”) i Berezowska. Nagość dla wszystkich (2018). W 2020 roku nakładem Wydawnictwa Marginesy ukazały się jej Kobiety z obrazów, rok później Kobiety z obrazów. Nowe historie, a w 2022 roku książka Witkacy i kobiety.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej Michał Rusinek
Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej
Michał Rusinek
Laureatce Nagrody Nobla, nie łatwo jest pozostać niezauważonym. Wisława Szymborska chciała spokoju, a jednak stała się sławna. Ale ta SŁAWA jej „nie zniszczyła”. I może się wydawać, że Wisława była zwykłą kobietą, ale właśnie w tej swojej zwykłości była niezwykła… W książce „Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej” Michał Rusinek wspomina piętnaście lat spędzonych z Noblistką. Jako młody absolwent polonistyki został Pierwszym Sekretarzem Wisławy i towarzyszył jej aż do śmierci. W książce znajduje się wiele anegdot; powiedzonek; dyplomatycznie, a zarazem zabawnie skonstruowanych odpowiedzi na różne zaproszenia, które otrzymała Wisława, a także prywatnych fotografii, które przenoszą czytelnika do świata wspaniałej poetki. Oczywiście to nie jest wszystko, ale nie chcę za dużo zdradzać :) Po przeczytaniu tej książki myślę, że te piętnaście lat było wspaniałym czasem w życiu ich obojga. I chociaż Wisława cały czas zawracała się do Michała na per PAN, to wydaje się, że ich relacja była bliska. I mam na myśli tutaj wyjątkową przyjaźń, w której razem mogli na siebie liczyć. Piękna, wciągająca, zabawna a zarazem melancholijna historia, która naprawdę warto poznać. Polecam ! <3 Dziękuję Wydawnictwu Znak za egzemplarz do recenzji. Współpraca z wydawnictwem nie ma wpływu na treść recenzji.
zoska_na_ksiazkach - awatar zoska_na_ksiazkach
ocenił na109 dni temu
Kobro. Skok w przestrzeń Małgorzata Czyńska
Kobro. Skok w przestrzeń
Małgorzata Czyńska
Jest takie zdjęcie Kobro, stoi młoda dziewczyna w pasiastej bluzce z kołnierzem, z luźnym warkoczem, spogląda spode łba wielkimi oczami w obiektyw. Jest taka młoda i buńczuczna. Całe życie przed nią i wszystkie dzieła przed nią. Kto by pomyślał, że to taka gigantka sztuki. To książka, na którą czekałam. Przeczytana jakiś czas temu, ale dobrze pamiętana. Pochłonęłam ją szybko. Tak bardzo chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o Kobro, bo to wielka i ważna artystka z bardzo ciekawym pochodzeniem. Najzdolniejsza i odważna. Jeśli Kobro to i Strzemiński. Zawsze stała w jego cieniu. Ciekawiła mnie ich relacja, jako ludzi i artystów, twórców wybitnych i bardzo aktywnych. Można dowiedzieć się, jak panienka z dobrego, moskiewskiego domu, ochotniczka, pomagała w opiece nad weteranami wojennymi. Tak poznała okaleczonego Strzemińskiego. Jak stała się rzeźbiarką. Dostałam garść scen wielkiej miłości pary, która żyła sztuką i dla sztuki. Marzyli o Paryżu, a wylądowali w Polsce. Od czasów II WŚ już było dla nich dramatycznie. Potoczyło się jak u ludzi w złych związkach. Kłótnie, bicie, przemoc. On ją bił kulą, ona w złości paliła swoje bezcenne rzeźby. On był potworem dla Kobro. Ale studenci go kochali. Co ciekawe, nawet kiedy byli w konflikcie, nigdy nie mówili nawzajem źle o swoich pracach. Za mało Kobro w książce o niej, ale i tak warto. Kobro trzeba znać. Zmarła samotnie w 1951 roku w łódzkim domu dla nieuleczalnie chorych. Na jej pogrzebie było tylko kilka osób. Strzemiński o śmierci byłej żony dowiedział się, zgodnie z jej wolą, już po pogrzebie. Pamiętajmy o Katarzynie Kobro.
lubbe - awatar lubbe
ocenił na811 miesięcy temu
Jesień Karl Ove Knausgård
Jesień
Karl Ove Knausgård
Karl Ove Knausgård, norweski mistrz literackiej wiwisekcji, po monumentalnym cyklu „Moja walka” powrócił z nowym projektem – kwartetem pór roku. „Jesień” to pierwszy tom tej serii, pomyślany jako osobisty list do nienarodzonej jeszcze córki, w którym ojciec próbuje opisać świat, w jakim przyjdzie jej żyć. Moja ocena to 6/10 – to książka, która zachwyca intymnością, ale jednocześnie bywa nużąca przez swoją fragmentaryczność i specyficzną, momentami niemal banalną perspektywę. „Jesień” nie posiada tradycyjnej fabuły. To zbiór krótkich, kilkustronicowych esejów poświęconych konkretnym przedmiotom, zjawiskom lub pojęciom. Knausgård bierze na warsztat tak prozaiczne rzeczy jak gumowe buty, jabłka, puszki z benzyną czy zęby, by zaraz potem przejść do rozważań nad ciszą, krwią czy twórczością Flauberta. Każdy tekst zaczyna się od konkretu, który staje się punktem wyjścia do głębokiej, egzystencjalnej refleksji. Autor dzieli książkę na trzy miesiące: wrzesień, październik i listopad. Pomiędzy tymi „encyklopedycznymi” wpisami pojawiają się listy do córki, w których Knausgård odsłania swoją wrażliwość, lęk przed ojcostwem i melancholię związaną z przemijaniem. To właśnie te fragmenty stanowią emocjonalny kręgosłup książki, pozwalając czytelnikowi poczuć bliskość z narratorem, który próbuje na nowo nauczyć się zachwytu nad światem, by móc go przekazać dziecku. Mocne strony powieści Dlaczego, mimo pewnej monotonii, warto po tę pozycję sięgnąć? Siła obserwacji: Knausgård posiada rzadką umiejętność dostrzegania magii w tym, co całkowicie zwyczajne. Potrafi napisać o słońcu czy termoforze w sposób, który zmusza czytelnika do zatrzymania się i spojrzenia na własne otoczenie z nową uważnością. Intymność narracji: To proza niezwykle szczera. Czytelnik ma wrażenie, że zagląda autorowi przez ramię, gdy ten siedzi przy biurku w norweskim domu, walcząc z własnymi myślami. Ta bezbronność pisarza jest poruszająca. Warstwa estetyczna: Polskie wydanie, wzbogacone ilustracjami Vanessy Baird, jest małym dziełem sztuki. Obrazy idealnie współgrają z tekstem, tworząc duszny, jesienny klimat. Momentami eseje ocierają się o grafomanię – niektóre definicje są tak proste, że wydają się zbędne, a powtarzalność schematu (opis przedmiotu – metafora – wniosek) sprawia, że lektura w całości bywa nużąca. Knausgård, próbując być „encyklopedystą codzienności”, czasem traci tempo, a jego zachwyt nad każdą pierdołą może wydawać się pretensjonalny. Podsumowując, „Jesień” to pozycja dla cierpliwych wielbicieli stylu Norwega. To literackie ćwiczenie z uważności, które najlepiej smakuje dawkowane powoli, po jednym rozdziale dziennie. Sześć punktów za unikalny klimat i próbę zatrzymania czasu, nawet jeśli nie każda z tych prób kończy się literackim sukcesem. To dobra książka, by zwolnić, ale niekoniecznie by dać się porwać wielkiej opowieści.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 dzień temu
Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia Barbara Gawryluk
Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia
Barbara Gawryluk
Barwna, pełna twórczości, być może nawet inspirująca książka. Mnóstwo zdjęć, wierszyków, ilustracji do popularnych niegdyś "Świerszczyka", "Płomyka", oraz innych pism dziecięcych. Sam wywiad też niczego sobie. Poznajemy Panią Wandę jako małą, dziewiecioletnią dziewczynkę z czasów wojny. W dalszej kolejności jako redaktorkę, poetkę. Zawarte są rozdziały, w których wypowiadają się osoby znające Panią Wandę osobiście. Przedstawiają ją w taki sposób, w jaki ją zapamiętali. Delikatna jak śniegowe płatki, których niebo nam tak skąpi. Malownicza niczym pierwszy kolorowy telewizor, który po latach szarości mieni, ku uciesze wpatrzonych weń oczu. Beztroska niczym wakacyjne dni, niespieszne spacery lasem wśród ptasich treli. Jednak jest pewne ale... w dalszej części, części o dorosłej Wandzie Chotomskiej, jest głównie jej twórczość. Czasami ma się przesyt Jacka i Agatki, to kultowe postacie, ale "ciągnięte" jak najdłuższy żelek. Zaś chciałoby się odkryć Chotomską, która z jakiegoś powodu chowa się pod wszelakimi innymi postaciami. Postacie dla dzieci - ich szczegółowa geneza, no nie wiem czy ktokolwiek skusił się na tą książkę, aby właśnie przez "set" stron czytać tylko powyższą tematykę. No ale cóż. Barbara Gawryluk nie kwapiła się, by zejść na tematy dotyczące Pani Wandy od strony prywatnej. A szkoda.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na84 miesiące temu
Narzeczona Schulza Agata Tuszyńska
Narzeczona Schulza
Agata Tuszyńska
Myślałam, że to monografia. Zdziwiłam się początkowo, że książka jest dwugłosem – raz autorka pisze jako Agata, innym razem jako Józefina. Nie lubię powieści fabularyzowanych, poza Moulin Rouge Pierre’a La Mure’a żadna z nich nigdy mnie nie usatysfakcjonowała. Nie lubię, gdy autor rości sobie prawo do zgadywania, co ktoś miał w głowie. Przyznam szczerze, że gdyby nie fakt, iż książka dotyczy osoby, która mnie interesuje, nie sięgnęłabym po nią raczej. A jednak, Tuszyńska nadała swojemu dziełu podtytuł „apokryf”, jakby chciała sobie móc pozwolić na więcej bez udawania, że wie lepiej. Szanuję to! Nie miałam dotychczas do czynienia z twórczością tej autorki, więc nie wiem, czy mam rację, ale odniosłam wrażenie, że dostosowuje ona język do postaci, o których pisze oraz także do epoki, w której akcja się rozgrywa. Ogromnie podoba mi się ten zabieg. Przepięknie się Narzeczoną czyta. Gdyby nie była oparta na biografii realnej osoby, byłaby przewspaniałą beletrystyką, historią dwojga nietypowych ludzi, którzy nie mogą się znaleźć chociaż stoją obok. I tak postanowiłam do tej pozycji podejść, niekoniecznie mając pewność, co jest faktem, a co dopisanym ozdobnikiem przez panią Agatę. Czytanie o znanych ludziach niesie ze sobą wielkie ryzyko, a mianowicie możemy odkryć, że są zupełnie inni niż sobie wyobrażaliśmy. Pamiętam, gdy do referatu musiałam przeczytać pamiętniki Stefana Żeromskiego – mój nastrój po przebrnięciu przez nie był porównywalny chyba tylko z rozpaczą nastoletniej fanki One Direction, która odkrywa o czym tak naprawdę jest piosenka Watermelon Sugar. Również Bruno Schulz w realu musiał się bardzo różnić od tego ze swoich książek. Już bardziej przypominał tego ze swoich dzieł plastycznych (ta upiorna miednica!). Choć mnie bardziej uderzyło to, że pokazywał swoje prace uczniom w liceum i historia o trzynastolatce. Razem z Tuszyńską przechodzimy wszystkie „fazy” związku Józefiny: początkową niepewność, potem zauroczenie i fascynację wielkim artystą, dumę z bycia wybranką kogoś wybitnego i nadzwyczajnego, trudności z uziemieniem osoby tak bardzo oderwanej od rzeczywistości, odkrywanie jego mrocznej strony, zdanie sobie sprawy z rzeczy niekoniecznie pięknych, rozczarowanie, rozpacz, rozdzierające reminiscencje. A w to wszystko wdziera się potwór wojny – sowieci, naziści, potem znowu sowieci, i znowu naziści, i komuna, i kolejne prześladowania. Zastanawiałam się, na ile pani Agata w książce umieściła siebie i swoje relacje z przeszłością. Część wojenną czyta się bardzo ciężko, niby człowiek wie, jak było i co robili Niemcy, ale mimo wszystko to po prostu boli, tak po ludzku, te bezsensowne śmierci, okrucieństwo, ten sprzedawca „lalek”… I wybory przed którymi bohaterowie musieli stawać na co dzień. Przeżyć i opuścić potrzebującą rodzinę czy opiekować się bliskimi, ale skazać siebie na pewną śmierć. Nie miałam również pojęcia, że Adam Ważyk był takim złamasem. Słowa o „mścicielach pana Jezusa” były totalnie bez sensu. Jezus był Żydem, antysemici wojenni i powojenni nie mieli z nim nic wspólnego. Ich religią była nienawiść. Autorka skupia się na Józefinie, chce przywrócić jej miejsce w historii, które (w sumie też na jej własne życzenie) gdzieś tam po drodze zniknęło i się rozmyło, ale nie idealizuje tej postaci. Nie wiem, czemu Juna chciała zachować wszystko dla siebie. Czy powodem była obawa przed prześladowaniem ze względu na pochodzenie, czy raczej wstyd, poczucie bycia oszukają, ośmieszoną? Często jej postawa mnie zadziwiała. Nawet patrząc na świat oczyma Józefiny, widziałam jej wady i irytowała mnie ona nie mniej niż sam Schulz. Generalnie miałam poczucie, że gdyby oboje żyli dzisiaj, ich związek miałby szanse na przetrwanie, nie tylko ze względu na możliwość bezproblemowego zawierania małżeństw między osobami innej wiary, ale w ogóle ze względu na inne podejście do relacji międzyludzkich. Może nauczyliby się komunikować ze sobą, on poszedłby na terapię i przepracował własne traumy oraz lęki, a ona nauczyłaby się z nim rozmawiać zamiast obserwować go jak robaka przez mikroskop. A może od początku znaliby swoje „warunki” i nie przystąpili nawet do negocjacji związkotwórczych, albo pobyli ze sobą w wolnym związku i rozstali się po miesiącu? Nie wiem, chcę wierzyć w szczęśliwe zakończenia, nawet jeśli są nierealistyczne.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem

Więcej
Małgorzata Czyńska Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem Zobacz więcej
Małgorzata Czyńska Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem Zobacz więcej
Małgorzata Czyńska Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem Zobacz więcej
Więcej