SPATiF. Upajający pozór wolności

Okładka książki SPATiF. Upajający pozór wolności Aleksandra Szarłat
Okładka książki SPATiF. Upajający pozór wolności
Aleksandra Szarłat Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią film, kino, telewizja
552 str. 9 godz. 12 min.
Kategoria:
film, kino, telewizja
Seria:
Poza serią
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2022-07-27
Data 1. wyd. pol.:
2022-07-27
Liczba stron:
552
Czas czytania
9 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381914451
Tagi:
film polski teatr polski sztuka PRL polscy artyści artyści polscy
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
126 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
42
15

Na półkach:

Książka pisana do osób które pamiętają czas świetności tego miejsca, albo są jego pasjonatami.
Zbiór różnych anegdot. Czasem się łączących, a czasem stanowiących tylko zdania które nie mają ze sobą nic wspólnego.
Jestem trochę zawiedziona po przeczytaniu tej książki. Liczyłam, że przybliży mi klimat i czar tamtego miejsca i czasów, a zostawia mnie ze sporym rozczarowaniem.

Książka pisana do osób które pamiętają czas świetności tego miejsca, albo są jego pasjonatami.
Zbiór różnych anegdot. Czasem się łączących, a czasem stanowiących tylko zdania które nie mają ze sobą nic wspólnego.
Jestem trochę zawiedziona po przeczytaniu tej książki. Liczyłam, że przybliży mi klimat i czar tamtego miejsca i czasów, a zostawia mnie ze sporym rozczarowaniem.

Pokaż mimo to

avatar
28
1

Na półkach:

Sądzę, że odbiór tej książki jest w dużej części zależny od wieku czytelnika. Jak dla mnie książka oparta na domenie "kiedyś to było, a teraz to nie ma". Chaotyczny zbiór nudnych anegdot. Może byłoby ciekawsze, gdybym żył w czasach opisywanych w książce.

Sądzę, że odbiór tej książki jest w dużej części zależny od wieku czytelnika. Jak dla mnie książka oparta na domenie "kiedyś to było, a teraz to nie ma". Chaotyczny zbiór nudnych anegdot. Może byłoby ciekawsze, gdybym żył w czasach opisywanych w książce.

Pokaż mimo to

avatar
56
54

Na półkach:

Prawdziwy skarbiec anegdot, niektóre przepyszne.

Prawdziwy skarbiec anegdot, niektóre przepyszne.

Pokaż mimo to

avatar
367
138

Na półkach:

Zbiór anegdot. Byłoby lepiej dla książki, gdyby redaktor skrócił ją o 1/3.

Zbiór anegdot. Byłoby lepiej dla książki, gdyby redaktor skrócił ją o 1/3.

Pokaż mimo to

avatar
97
47

Na półkach: ,

Mając w pamięci kapitalną biografię Andrzeja Żuławskiego tejże autorki, sięgnąłem po „SPATiF”, choć bez większego przekonania. Bo czy można napisać ciekawą książkę o jednym, choćby najbardziej niezwykłym, lokalu gastronomicznym? Początkowo, moje obawy się potwierdzały. Miałem wrażenie, że czytam dosyć chaotyczną kompilacją wspomnień o warszawskiej peerelowskiej bohemie, z niezliczoną liczbą cytatów z innych książek i przytaczanych anegdot, z których wiele znałem z innych źródeł. Zastanawiałem się kogo dzisiaj może obchodzić opis Kaliny Jędrusik zajadającej golonkę, lub żarty w rodzaju: „Poproszę kaczkę”, „A ja basen”.
W trakcie lektury zauważyłem, jednak, że książka wciąga mnie coraz bardziej, a historia SPATiFu stanowi jedynie kanwę dla opisu ostatnich dekad peerelowskiej rzeczywistości z całą jej złożonością.
W kamienicy należącej do Związku Artystów Scen Polskich powstaje po wojnie lokal, który z czasem staje się ekskluzywnym salonem, gdzie stykają się światy teatru, filmu, literatury, ale także polityki i niekiedy szemranych interesów. W oparach dymu i alkoholu królują tu finezyjny dowcip i wysoka kultura, ale także romanse i erotyka. Na tle peerelowskiej opresji powstaje swoista oaza wolności. Wolności „pozornej” jak stwierdza w podtytule książki autorka – nikomu tak naprawdę nie udaje się tu uciec od okowów autorytarnej władzy. Oprócz wszelkiej maści artystów, w SPATiFie regularnymi gośćmi są nastawiający uszu ubecy. Z tajnymi służbami współpracował nawet słynny szatniarz pan Franek – uczynny, pomocny, z wszystkimi za pan brat. Nie był jednak przesadnie gorliwy i w końcu się od współpracy wymigał. Służba Bezpieczeństwa poluje również na artystów – znaną metodą jest przyłapanie delikwenta na jeździe po pijaku, po czym zaproponowanie współpracy dla uniknięcia konsekwencji. Niektórzy hardo się opierają i tracą prawo jazdy, inni – jak Maciej Damięcki czy Marek Piwowski – ulegają i podejmują współpracę.
Picie alkoholu to oczywiście w PRLu leitmotiv knajpianego życia, a SPATiF był tego wybitnym przykładem. Niektórym udaje się trzymać swój alkoholizm w ryzach, na przykład Januszowi Minkiewiczowi, który ma żelazną zasadę: nigdy nie pije w dzień. Dla innych, jak Jonasz Kofta, to droga do stopniowego samozniszczenia. Kiedy zakrztusił się przy stoliku i padł na ziemię, początkowo nikt nie pośpieszył z pomocą – nikogo nie dziwił widok Kofty na podłodze. W końcu jakiś pijany lekarz rozpoczął reanimację – ale poety nie udało się już uratować.
Wśród słynnych postaci alkoholowego świata poczesne miejsce zajmuje oczywiście Jan Himilsbach. Sądziłem, że znam już wszystkie o nim anegdoty, ale autorka parę razy zaskakuje mnie smakowitymi kąskami. Np: mający już trudności z chodzeniem Himilsbach schodzi do podziemnej toalety przy pomocy kolegi. Po załatwieniu sprawy aktor chce zapłacić babci klozetowej. „Nie trzeba panie Janku, kolega już za Pana zapłacił. Ja zawsze byłam uczciwa, jestem uczciwa i będę uczciwa.” „No i dlatego w sraczu siedzisz, kobieto!”
Zastanawia szaleńcze szafowanie swoim zdrowiem i życiem u tak wielu przedstawicieli ówczesnej bohemy. Czy wynikało to z jakiegoś poczucia niezniszczalności, czy wręcz przeciwnie, z podświadomego dążenia do ostatecznej ucieczki od życia? Jeden po drugim w tragicznych okolicznościach giną ikony pokolenia „pięknych dwudziestoletnich”: Cybulski, Kobiela, Hłasko, Komeda. Roman Polański podsumował wtedy: „Uważali się za nieśmiertelnych, a byli tylko jednodniowymi motylami”
Z czasem przemija także legenda SPATiFu. Ciosem jest stan wojenny z 1981 roku. Klub zostaje tymczasowo zamknięty, a po otwarciu nie odzyskuje już dawnego charakteru. Środowisko jest podzielone, ZASP uchwala bojkot telewizji, jednak część aktorów nadal występuje. Rodzą się podziały, psuje się atmosfera klubu, ludzie mniej chętnie przychodzą. Po upadku „komuny” ostatecznie kończą się złote lata SPATiFu. W czasach wolnego rynku liczy się przede wszystkim zysk, lokal staje się ogólnodostępny, znika jego ekskluzywny, artystyczny charakter. Dzisiaj jest już tylko jednym z wielu lokali na gastronomiczno-klubowej mapie stolicy.

Mając w pamięci kapitalną biografię Andrzeja Żuławskiego tejże autorki, sięgnąłem po „SPATiF”, choć bez większego przekonania. Bo czy można napisać ciekawą książkę o jednym, choćby najbardziej niezwykłym, lokalu gastronomicznym? Początkowo, moje obawy się potwierdzały. Miałem wrażenie, że czytam dosyć chaotyczną kompilacją wspomnień o warszawskiej peerelowskiej bohemie, z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
618
263

Na półkach: ,

Moja wysoka ocena to docenienie wysiłku, jaki autorka włożyła w research oraz rozmowy z wieloma bywalcami SPATiFu. Muszę przyznać, że dzięki tej książce dane mi było poczuć ten klimat warszawskiej bohemy z lat głębokiej komuny. To doskonała pozycja dla osób ciekawych, jakimi osobami prywatnie były słynne nazwiska PRL. To też podróż przez ustrój wtedy panujący, gdzie być albo nie być zależało od przekonań politycznych. Szkoda, że w obecnych czasach nie uświadczymy tej "Inteligencji", osób niezwykłych, genialnych nieczęsto, lecz niestety nie radzących sobie jako mężowie i ojcowie. Być może dla niektórych książka Aleksandry Szarłat może być męcząca w odbiorze poprzez przeskoki w latach, których tworzy opowieść. Mnie osobiście to nie przeszkadzało, z dużą przyjemnością ją przeczytałam,m choć niektóre nazwiska były mi obce.

Moja wysoka ocena to docenienie wysiłku, jaki autorka włożyła w research oraz rozmowy z wieloma bywalcami SPATiFu. Muszę przyznać, że dzięki tej książce dane mi było poczuć ten klimat warszawskiej bohemy z lat głębokiej komuny. To doskonała pozycja dla osób ciekawych, jakimi osobami prywatnie były słynne nazwiska PRL. To też podróż przez ustrój wtedy panujący, gdzie być...

więcej Pokaż mimo to

avatar
477
414

Na półkach: ,

Coś wspaniałego - na pograniczu czasów. Moje pokolenie śliniło się do towarzystwa ze SPATiFu, teraz są to peryferia. Te czasy się nie wrócą. A szkoda.

Coś wspaniałego - na pograniczu czasów. Moje pokolenie śliniło się do towarzystwa ze SPATiFu, teraz są to peryferia. Te czasy się nie wrócą. A szkoda.

Pokaż mimo to

avatar
309
229

Na półkach: ,

Znakomity hołd dla miejsca, które tego hołdu jest najzwyczajniej godne. Autorka przeprowadziła mnóstwo rozmów, badań i analiz, jednocześnie zręcznie unikając stworzenia hagiografii. Bardzo polecam!

Znakomity hołd dla miejsca, które tego hołdu jest najzwyczajniej godne. Autorka przeprowadziła mnóstwo rozmów, badań i analiz, jednocześnie zręcznie unikając stworzenia hagiografii. Bardzo polecam!

Pokaż mimo to

avatar
1738
431

Na półkach: ,

Nie chciało mi się czytać tej książki, bo większość SPATiF-owskich anegdot znałam już z innych źródeł. Czytałam autobiografie Holoubka, Fronczewskiego, Głowackiego, Polańskiego, Osieckiej, Zapasiewicza, Englerta. Dałam się jednak skusić entuzjastycznym recenzjom. No i trzeba było ufać intuicji. Wynudziłam się. Bo ile można czytać o piciu? Nawet jeżeli piją znane (kiedyś) nazwiska? Informacje o tym, kto z nich donosił do UB też nie były dla mnie niespodzianką, bo swego czasu dużo się o tym mówiło. Zdjęć jest mało i mało ciekawych. Nastrój PRL-u został dobrze oddany, doceniam też mrówczą pracę autorki w docieraniu do źródeł, lecz książka zawiera zbyt wiele powtórzeń. Miałam wrażenie, że czytam w kółko to samo. Najbardziej podobał mi się epilog, bo syntetycznie zbiera to, co jest opisane na 500 stronach, czyli fenomen SPATiF-u. I odnosi się do czasów współczesnych.

Nie chciało mi się czytać tej książki, bo większość SPATiF-owskich anegdot znałam już z innych źródeł. Czytałam autobiografie Holoubka, Fronczewskiego, Głowackiego, Polańskiego, Osieckiej, Zapasiewicza, Englerta. Dałam się jednak skusić entuzjastycznym recenzjom. No i trzeba było ufać intuicji. Wynudziłam się. Bo ile można czytać o piciu? Nawet jeżeli piją znane (kiedyś)...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1364
951

Na półkach:

"Wódkę za wódką w bufecie" (ale częściej przy stoliku) doskonale opisuje główny wątek książki. Życie bohemy artystycznej i jej satelitów toczyło się przy restauracyjnym stoliku, w oparach alkoholu i dymu papierosowego. Każde? miasto (Łódź też, ale tu kultowym miejscem była "Honoratka") miało swój #spatif ale na towarzysko-artystycznej mapie Polski liczyły się dwa, sopocki no i warszawski. W książce dostajemy zebrane w zgrabną całość, znane skądinąd opowieści o tym jak i z kim się piło w stolicy, kto z kim się łączył na dłużej lub krócej. Każdy szanujący się twórca wspominając PRL-owską młodość nie omieszkał dorzucić kilku faktów związanych ze swoim bywaniem tam. Podobnie publikacja o życiu artystycznym tamtego czasu bez wzmianki o SPATIFie była niekompletna.
Czytając o ilości wypijanego alkoholu, chwilami aż trudno było uwierzyć, że bywalcy tego niezwykłego miejsca mieli jeszcze siłę tworzyć, wychodzić na scenę i grać. Albo też robić kariery naukowe, bo i uczonych przyciągał lokal w Alejach Ujazdowskich. Bez wątpienia miejsce można nazwać kolorową wyspą szarego PRL-u. To nie tylko stroje, ale swoboda myśli czyniły go wyjątkowym.
Choć książka jest gruba, czyta się ją szybko. Nie ma czym znudzić (choć nie dowiedziałam się z niej niczego, czego nie wiedziałabym wcześniej),bo przecież i "mnie się podobają melodie, które już raz słyszałam"

"Wódkę za wódką w bufecie" (ale częściej przy stoliku) doskonale opisuje główny wątek książki. Życie bohemy artystycznej i jej satelitów toczyło się przy restauracyjnym stoliku, w oparach alkoholu i dymu papierosowego. Każde? miasto (Łódź też, ale tu kultowym miejscem była "Honoratka") miało swój #spatif ale na towarzysko-artystycznej mapie Polski liczyły się dwa, sopocki...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    259
  • Przeczytane
    149
  • Posiadam
    38
  • 2023
    14
  • Teraz czytam
    12
  • Literatura faktu
    6
  • Chcę w prezencie
    3
  • Legimi
    3
  • Ebook
    3
  • Przeczytane 2023
    2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki SPATiF. Upajający pozór wolności


Podobne książki

Przeczytaj także