Księżyc. Od nowiu do nowiu

Okładka książki Księżyc. Od nowiu do nowiu
Martín Caparrós Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie reportaż
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Tytuł oryginału:
Una Luna
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2018-04-04
Data 1. wyd. pol.:
2018-04-04
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308064764
Tłumacz:
Marta Szafrańska-Brandt
Tagi:
Marta Szafrańska-Brandt literatura argentyńska literatura faktu reportaż uchodźcy wykluczeni wykluczenie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Migracyjne koszmary



1923 14 299

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
262 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
53
38

Na półkach:

Martin Caparros wciela się w rolę reportera i odbywa dalekie podróże, aby porozmawiać i poznać historie wielu imigrantów. „Polem jego działania stają się najniższe rejony społeczne w odwiedzanych miejscach. Dlatego wyniesie stamtąd zawsze najgorsze możliwe wrażenia.” Ci wszyscy ludzie, których miał okazję spotkać szukali lepszego położenia na ziemi, ponieważ społeczeństwo nie chciało im zapewnić dogodnego życia – właśni rodacy sprowadzali na nich życiowe traumy. Byli skazani na ucieczkę.

„Księżyc od nowiu do nowiu” to książka, która otworzyła mi oczy i nieco zmieniła spojrzenie na świat. Poznając dokładne przeżycia imigrantów oraz ich historię, byłam w stanie ujrzeć moje błędne spostrzeżenia. W całą historię zostały wplecione także przemyślenia dotyczące hiperpodróży, które również mogę ocenić na plus.

Mogłabym powiedzieć, że pozycja jest wręcz przesiąknięta rozważaniami autora, z którymi poniekąd się zgadzałam , a niektóre wywoływały we mnie poważne rozdrażnienie. Uważam, że wiele z nich było po prostu zbędnych. Otrzymaliśmy więcej jego przemyśleń, niż faktycznie historii imigrantów.

Styl pisarski Caparrosa również nie powala z nóg. Mam wrażenie, że okazał się być nieco chaotyczny, z dużą ilością powtórzeń. Występowało tam mieszanie różnych języków z polskim typu – coffe shops, czy nieco infantylne słownictwo, np. obciachowo. Niestety pióro Martina wyjątkowo nie przypadło mi do gustu.

Doceniam tę książkę między innymi dzięki temu, że obala stereotypy utarte w naszej kulturze. Z pewnością nie jest ona łatwą lekturą – niejednokrotnie po przeczytaniu danego fragmentu musiałam ją odłożyć, ochłonąć i wszystko przetrawić. Ukazuje nam realia świata, makabryczne sceny, bezwzględność i barbarzyństwo ludzi oraz problemy z jakimi musieli się oni mierzyć. Uważam, że jest ona pozycją wartą przeczytania, ale nie będzie ona przeznaczona dla wszystkich.

Martin Caparros wciela się w rolę reportera i odbywa dalekie podróże, aby porozmawiać i poznać historie wielu imigrantów. „Polem jego działania stają się najniższe rejony społeczne w odwiedzanych miejscach. Dlatego wyniesie stamtąd zawsze najgorsze możliwe wrażenia.” Ci wszyscy ludzie, których miał okazję spotkać szukali lepszego położenia na ziemi, ponieważ społeczeństwo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2774
1103

Na półkach: ,

Martin Caparros na zlecenie ONZ podróżuje po świecie i spisuje historie migrantów. Fajna praca, zważywszy, że za bardzo nie wiedziałam jaki jest cel tego przedsięwzięcia. Powstało kilka historyjek, które zostały zamieszczone w tej książce (choć być może "historyjka" to niewłaściwe określenie, biorąc pod uwagę jak trudne losy one opisują i to, jak poraża ogrom cierpienia i zła, zawartego w tych krótkich przecież relacjach), ale Caparros wydaje się nie przywiązywać do nich większej wagi. Traktuje je dość instrumentalnie i po macoszemu. Ważniejsze w tej książce są jego własne refleksje spisane podczas podróży. "Księżyc" to tacy "Bieguni" w wykonaniu argentyńskiego pisarza. Uderza kontrast pomiędzy zapiskami Caparrosa o jego wrażeniach z odwiedzanych miejsc, podróżowaniu samolotem, czy wspomnieniami z młodości, a dramatami zawartymi w opowieściach kobiety z Mołdawii, czy liberyjskiego uchodźcy. Czytelnik ma poczucie dysonansu. Ale jeśli już, to po lekturze w jego głowie nie zostaną raczej te przemyślenia autora, ale wspomniane ludzkie dramaty, powodując, że zadajemy sobie pytanie o własne uprzywilejowanie, że żyjemy we względnie bezpiecznym i dostatnim kraju. Jednak czytałam już znacznie lepsze książki podejmujące tę tematykę.

"Zawsze zdumiewa mnie, jak elastyczna jest miara dźwiganego przez nas bólu, to znaczy, jak łatwo cierpienia, które zdawały się nie do wytrzymania, obracają się w codzienność - jak uczymy się żyć życiem, które powinno być nam obce. "

Martin Caparros na zlecenie ONZ podróżuje po świecie i spisuje historie migrantów. Fajna praca, zważywszy, że za bardzo nie wiedziałam jaki jest cel tego przedsięwzięcia. Powstało kilka historyjek, które zostały zamieszczone w tej książce (choć być może "historyjka" to niewłaściwe określenie, biorąc pod uwagę jak trudne losy one opisują i to, jak poraża ogrom cierpienia i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
215
50

Na półkach:

Bardzo lubie takie ksiazki. Przepelnione anegdotami, przemysleniami, troche taki strumień mysli, jednak caly czas opowiadana jest pewna historia.

Bardzo lubie takie ksiazki. Przepelnione anegdotami, przemysleniami, troche taki strumień mysli, jednak caly czas opowiadana jest pewna historia.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
623
613

Na półkach: ,

"Podróżowanie to kłopot, utrudnienie, ogromny wydatek. Widziałem tylu ludzi ściśniętych w ciężarówkach, pociągach, busach, idących na piechotę i uginających się pod ciężarem worków i koszy, wyczekujących w słońcu i deszczu, że mogę zrozumieć, że oni nie mogą zrozumieć: po co ktoś miałby podróżować, jeśli nie jest do tego zmuszony? Albo rozumieją aż za dobrze: ci ludzie przyjeżdżający nie wiadomo po co muszą mieć gówno do robty i do tego kupę pieniędzy skoro wydają je na głupoty, nie? Tak wyglądamy w ich oczach - i chyba także we własnych." (str. 168)

Martin Caparros wyrusza w kolejną podróż, ale tym razem będzie opisywał ludzkie wysiłki, aby uciec z piekieł swoich krajów. Autor opisuje losy kilku imigrantów, są tak różne jak różni są ci ludzie - kobiety i mężczyźni - i jak różne są kraje, z których uciekli. Oprócz relacji uciekinierów, autor spisuje własne rozmyślania dotyczące swojej podróży, miejsc, w których przebywał, ludzi i sytuacji, których był świadkiem. Dzieli się z czytelnikami swoimi spostrzeżeniami na tematy błahe i te zdecydowanie egzystencjalne. Rozmyśla nad nierównościami społecznymi i nad swoją uprzywilejowaną pozycją, która zapewnia mu wygodne i pozbawione wielu trosk życie. Rozmyśla nad gnuśnością zachodniego świata, bogatego i poszukującego możliwości zaspokojenia swoich potrzeb oczywiście z tych najwyższych poziomów piramidy Maslowa. By w końcu zrobić niejako zestawienie i porównać cele, motywy i potrzeby składające się na jego podróże, i na podróże jego rozmówców. Następnie środki transportu i komfort swój i imigrantów, wreszcie warunki bytowe u celu podróży jego i ich.

Podróże migrantów, bardzo różnią się od jego podróży i czemu innemu służą. Oni szukają dla siebie lepszego świata, w którym znajdą pracę i bezpieczny dom nad głową, on podróżuje, aby pokazać los tych pierwszych, unaocznić bogatym problemy biednych, uciśnionych, aby ..., właśnie co miałoby to im pokazać, dać, udowodnić? Czy raport przedstawiony przez autora coś zmieni w życiu tych imigrantów, zapewne nie, tak jak nie zmieniła losu głodnych poprzednia jego, wspaniała książka "Głód", w dalszym ciągu bogaci mają nadprodukcję żywności i mnóstwo jedzenia wyrzucają do śmieci, zaś głodni i niedożywieni nadal takimi pozostają.
To książka wieloznaczna, wielogłosowa i nieoczywista. Warto się w nią zagłębić, aby nie tylko pochylić się nad losem tych poszkodowanych, gorzej urodzonych, bo w rejonach nękanych wojnami, biedą, korupcją, przemocą i arogancją silniejszych, ale także wczuć się w rolę autora. Warto spojrzeć jego oczami na świat, któremu ma się przyglądać i opisywać, wsłuchać się w jego obserwacje, rozterki i przemyślenia, bardzo szczere i dosadne. Dla mnie autor ma umiejętność wciągania czytelnika w swoje książki, tym bardziej warto po nią sięgnąć.

"Podróżowanie to kłopot, utrudnienie, ogromny wydatek. Widziałem tylu ludzi ściśniętych w ciężarówkach, pociągach, busach, idących na piechotę i uginających się pod ciężarem worków i koszy, wyczekujących w słońcu i deszczu, że mogę zrozumieć, że oni nie mogą zrozumieć: po co ktoś miałby podróżować, jeśli nie jest do tego zmuszony? Albo rozumieją aż za dobrze: ci ludzie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1196
83

Na półkach: ,

Tak dobry autor, takie możliwości i taki zmarnowany potencjał..
Ja wiem, że to nie jest reportaż. Ja wiem, że to nie jest drugi "Głód", który jest jednym z najlepszych reportaży jakie czytałam.
No ale kurcze, jak można mając takie możliwości i taki talent ubierania w słowa trudnych historii nie oddać głosu uchodźcom, o których miała być docelowo ta książka?
Owszem, przemyślenia z podróży mogłyby być wydane jako dziennik - jestem pewna że i ten znalazłby swoich odbiorców.
Ale tutaj mamy różne miasta, wywiady z ludźmi którzy doświadczyli rzeczy trudnych, strasznych momentami - i ich doświadczenia (swoją drogą najciekawsze momenty w książce), są sprowadzone do kilku stron każdego rozdziału, na zasadzie niejako dygresji w odniesieniu do innych treści i uwag autora na temat tego co akurat mija na ulicy.
Zawiodłam się, mimo że miałam świadomość tego że to może nie do końca być taka pozycja jakiej oczekiwałam.

Tak dobry autor, takie możliwości i taki zmarnowany potencjał..
Ja wiem, że to nie jest reportaż. Ja wiem, że to nie jest drugi "Głód", który jest jednym z najlepszych reportaży jakie czytałam.
No ale kurcze, jak można mając takie możliwości i taki talent ubierania w słowa trudnych historii nie oddać głosu uchodźcom, o których miała być docelowo ta książka?
Owszem,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
218
52

Na półkach: ,

Książka Martina Caparrosy liczy 212 stron. Gdyby wyrzucić większość tych niepotrzebnych „życiowych refleksji” autora, zostało by 50 – 60 stron wstrząsającej treści. A tak, to co ważne, roztapia się w nijakości. Przez co sama książka trochę taka nijaka. Szkoda.

Książka Martina Caparrosy liczy 212 stron. Gdyby wyrzucić większość tych niepotrzebnych „życiowych refleksji” autora, zostało by 50 – 60 stron wstrząsającej treści. A tak, to co ważne, roztapia się w nijakości. Przez co sama książka trochę taka nijaka. Szkoda.

Pokaż mimo to

avatar
93
48

Na półkach:

mam mocno mieszane uczucia - historie, których się w tej książce spodziewałam stanowią zaledwie jakiś margines, dodatek, wypełnienie pomiędzy dywagacjami i osobistymi zapiskami autora. szczerze przyznam początkowo mnie to mocno irytowało - to rozwodzenia się w zapiskach nad tym tym, co się jadło z samolocie, jaką klasą podróżowało, swoimi młodzieńczymi pobytami w Paryżu czy rozterkami kryzysu wieku średniego (?) - wydaje się to bowiem dość "niewłaściwe" w kontekście przytaczanych bardziej namacalnych i realnych problemów swoich rozmówców: bycia sprzedaną do burdelu, bycia świadkiem ludobójstwa, kanibalizmu, bycia zarażoną aids, niepewności/braku przyszłości. ale zaczęłam się w końcu zastanawiać czy to nie był aby celowy zabieg ze strony pisarza - jak się przyjrzeć te "proporcje" poniekąd uświadamiają/obrazują, ile tak naprawdę podobne tragedie i historie z tych dalekich, zapomnianych krajów zajmują miejsca w świadomości przeciętnego człowieka zachodniej cywilizacji - pewnie nawet mniej niż u Caparrósa, choć to na niego się oburzamy, że traktuje swoich rozmówców dość "pobieżnie".

mam mocno mieszane uczucia - historie, których się w tej książce spodziewałam stanowią zaledwie jakiś margines, dodatek, wypełnienie pomiędzy dywagacjami i osobistymi zapiskami autora. szczerze przyznam początkowo mnie to mocno irytowało - to rozwodzenia się w zapiskach nad tym tym, co się jadło z samolocie, jaką klasą podróżowało, swoimi młodzieńczymi pobytami w Paryżu czy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
122
5

Na półkach:

Świetny pomysł na książkę. Bardzo ciekawe historie bohaterów, jednak autorskie opisy i spostrzeżenia pomiędzy relacjami,wieją lekko malkontencką nudą i przyćmiewają opowieści głównych postaci.

Świetny pomysł na książkę. Bardzo ciekawe historie bohaterów, jednak autorskie opisy i spostrzeżenia pomiędzy relacjami,wieją lekko malkontencką nudą i przyćmiewają opowieści głównych postaci.

Pokaż mimo to

avatar
128
43

Na półkach:

Do "Głodu" nie można tej broszurki porównywać, ale mimo wszystko warto.

Do "Głodu" nie można tej broszurki porównywać, ale mimo wszystko warto.

Pokaż mimo to

avatar
947
444

Na półkach: ,

To druga książka tego autora jaką miałam okazję przeczytać. I po raz kolejny uczucie temu towarzyszące było jak wylanie kubła zimnej wody na moją uprzywilejowaną głowę. O kwestiach poruszanych w reportażach pana Martina wie się i nawet czasem nich myśli, ale nadal zdecydowanie za mało nie wspominając już o braku jakiegokolwiek działania. Problematyka migracji została zepchnięta gdzieś na daleki tor po kilku wybuchach paniki w telewizji i gazetach, natomiast nigdy nie czytałam o niej w taki sposób, z perspektywy ofiar tego zjawiska. I Tak jak przy okazji “Głodu”, “Księżyc. Od nowiu do nowiu” pokazuje różne oblicza tego samego problemu, co niesamowicie poszerza horyzont i skłania do myślenia.

Tematyka jest mocno przygnębiająca i poruszająca, tym bardziej że autor wcale nam nie ułatwia odbioru. Opisuje historie napotkanych, wybranych osób (w ramach przygotowywania specjalnego raportu dla ONZ) w sposób dosadny i tylko pozornie bezosobowy. Wplata on bowiem w tekst mnóstwo krytyki istniejącego systemu, swoje własne odczucia i emocje związane z każdą historią. A przede wszystkim każda strona aż emanuje niemym apelem do czytelników. Bardzo łatwo jest bowiem kogoś zmieszać z błotem, wyrzucić z kraju jak śmiecia albo najlepiej nie wpuszczać odwracając głowę w drugą stronę, zamiast naprawiać przyczyny zaistniałego stanu rzeczy i stworzyć odpowiednie środowisko, elastyczne w odpowiedzi na zmieniający się świat. Myślę, że takie książki są bardzo potrzebne bo mam wrażenie, że wiele ludzi nie rozumie skali problemu i tego, że dotyczy on nas wszystkich. A także tego, że czas obudzić w sobie empatię i rozum, żeby nie pomagać w głupi i nieprzemyślany sposób na jaki zdecydowało się wiele krajów. Temat migracji jest bardzo złożony i kruchy, mówimy to w końcu o ludzkich życiach i tragediach przed którymi uciekają w poszukiwaniu lepszego świata. A niestety często nie dane jest im tego zaznać, co wykracza poza umiejętności poznawcze przeciętnego, wygodnego mieszkańca świata zachodniego.

Książkę polecam z całego serca. Jest bardzo trudna i przykra, ale myślę że będzie objawieniem dla wielu osób. Mi do serca przypadła również barwna narracja autora, którego bardzo cenię za przepiękny język (i chylę czoła przed tłumaczem!) i strony aż kipiące od przeróżnych emocji. POLECAM!

To druga książka tego autora jaką miałam okazję przeczytać. I po raz kolejny uczucie temu towarzyszące było jak wylanie kubła zimnej wody na moją uprzywilejowaną głowę. O kwestiach poruszanych w reportażach pana Martina wie się i nawet czasem nich myśli, ale nadal zdecydowanie za mało nie wspominając już o braku jakiegokolwiek działania. Problematyka migracji została...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Martín Caparrós Księżyc. Od nowiu do nowiu Zobacz więcej
Martín Caparrós Księżyc. Od nowiu do nowiu Zobacz więcej
Martín Caparrós Księżyc. Od nowiu do nowiu Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd