Którędy szedł anioł

Okładka książki Którędy szedł anioł autora Jan Balabán, 9788393771196
Okładka książki Którędy szedł anioł
Jan Balabán Wydawnictwo: Afera literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Kudy šel anděl
Data wydania:
2015-10-22
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-22
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393771196
Tłumacz:
Olga Czernikow
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Którędy szedł anioł w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Którędy szedł aniołi

Anioł, co skrzydła miał szare



1958 430 182

Oceny książki Którędy szedł anioł

Średnia ocen
6,8 / 10
100 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Którędy szedł anioł

avatar
113
72

Na półkach:

Książka w porządku, ale akcja trochę się rozwleka. Moim zdaniem, nic specjalnego, ale też nie jest zła.

Książka w porządku, ale akcja trochę się rozwleka. Moim zdaniem, nic specjalnego, ale też nie jest zła.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
150
150

Na półkach:

#literaturaosiedlowa ma się dobrze. zaryzykowałem to stwierdzenie, bo tym razem akcja dzieje się w Czechach, na ostrawskim osiedlu pośród hut i kopalń. bohaterowie przedstawieni przez autora żyją w szarej, burej i ponurej rzeczywistości zarówno współczesnej jak i tej dzikiej z lat dziewięćdziesiątych. ich codzienny byt w tym czarnym od smoły i pyłu węglowego mieście wydaje się nie mieć szans na poprawę.
_______
to niewątpliwie #książka o miłości. przynajmniej ja ją tak zinterpretowałem. anioł chodzi ulicami miasta, wystarczy go spotkać by być szczęśliwym. no właśnie, wystarczy go spotkać.
_______
bardzo podobały mi się industrialne fragmenty tekstu, które muszą pochodzić z jakiś biograficznych bądź podsłuchanych historii. np. "... Pracowała wtedy jako robotnica pomocnicza w zakładzie wzbogacania miału, gdzie brygadzista zwracał się do swoich podwładnych per "wy pizdy", a brud przenikał dosłownie wszędzie, nawet przez ubrania -  także do miejsc intymnych. Kiedy po zmianie trzysta kobiet rozbierało się do naga we wspólnej szatni, wyglądało to tak, jakby zebrał się tam tłum jakiś nieludzkich stworzeń, upstrzonych węglowymi cieniami po wewnętrznych stronach ud i pod piersiami. Niektóre miały menstruację, krew ciekła im po nogach, a one nic - popalały papierosy i opowiadały sprośne dowcipy."
_______
#ksiazka napisana bardzo pięknym językiem i co z tego że jest smutna, melancholijna jak czeski serial "pustkowie". przeczytałem z przyjemnością i polecam!

#literaturaosiedlowa ma się dobrze. zaryzykowałem to stwierdzenie, bo tym razem akcja dzieje się w Czechach, na ostrawskim osiedlu pośród hut i kopalń. bohaterowie przedstawieni przez autora żyją w szarej, burej i ponurej rzeczywistości zarówno współczesnej jak i tej dzikiej z lat dziewięćdziesiątych. ich codzienny byt w tym czarnym od smoły i pyłu węglowego mieście wydaje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
460
132

Na półkach:

Ach, jakie to było dobre!
Prawda lat 80tych , życie codzienne obdarte ze wszelkich złudzeń.
Rzecz się dzieje po czeskiej granicy, ale jakbym czytała naszą (polską) historię.

Niektóre fragmenty, szególnie odnoszące się do lat szkolnych, to wypisz wymaluj polskie realia... !

"Źli pedagodzy mają szczęście, że dzieci prędko uczą się spychać wspomnienia doznanych upokorzeń do najciemniejszych zakamarków swoich wnętrz. Nikt w dorosłym życiu nie wraca do szkoły, żeby sprać nauczycielkę pierwszej klasy za te wszystkie szramy, które zrobiła mu na duszy"...

Ach, jakie to było dobre!
Prawda lat 80tych , życie codzienne obdarte ze wszelkich złudzeń.
Rzecz się dzieje po czeskiej granicy, ale jakbym czytała naszą (polską) historię.

Niektóre fragmenty, szególnie odnoszące się do lat szkolnych, to wypisz wymaluj polskie realia... !

"Źli pedagodzy mają szczęście, że dzieci prędko uczą się spychać wspomnienia doznanych upokorzeń...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

336 użytkowników ma tytuł Którędy szedł anioł na półkach głównych
  • 208
  • 128
68 użytkowników ma tytuł Którędy szedł anioł na półkach dodatkowych
  • 44
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Którędy szedł anioł

Inne książki autora

Okładka książki Zdrowych i wesołych... Jan Balabán, Daniela Fischerová, Eva Hauserová, Irena Obermannová, Iva Pekárková, Jaroslav Rudiš, Petr Šabach, Martin Šmaus, Michal Viewegh
Ocena 6,1
Zdrowych i wesołych... Jan Balabán, Daniela Fischerová, Eva Hauserová, Irena Obermannová, Iva Pekárková, Jaroslav Rudiš, Petr Šabach, Martin Šmaus, Michal Viewegh
Jan Balabán
Jan Balabán
Jan Balabán urodził się 29 stycznia 1961 w Šumperku. Kiedy miał rok jego rodzina przeniosła się do Ostrawy. Mój ojciec, lekarz został odesłany do pracy w szpitalu na Vítkovicach. Jako syn ewangelickiego proboszcza nie miał wyboru- musiał iść tam, gdzie go skierowano. Zawsze czekał, na posadę gdzie indziej, nigdy jednak jej nie dostał. Wychowałem się więc w blokowisku, na osiedlu Hrabůvka. Nie było tam ani jednego starego człowieka. Same młode rodziny z dziećmi, wszyscy z jednej fabryki. Kobiety i dzieci nie mówiły, że ich tatusiowie pracują w Vítkovicach, tylko na jedynce, dwójce, na trójce, tylko numery zakładu i oddziału. Dość twarde towarzystwo. Trzeba było nauczyć się postrzegać życie w jego brutalniejszej postaci, żeby jednak samemu nie popaść w grubiaństwo. Nigdy nie uważałem tych ciężko harujących, wyrwanych z własnych korzeni ludzi za jakichś prymitywów. W kopalnianych szybach była też kupa odwagi i szczególna wola życia, prawdziwego męstwa i przyjaźni, o jakich nawet nie śniło się ludziom wykonującym „bardziej szlachetne” zawody. Dorastając czułem się dobrze w knajpach pełnych robotników, górników, wytatuowanych pracowników nieetatowych, którzy, kiedy popatrzyłeś na nich, choćby nieświadomie, krzyczeli na ciebie: „Co się gapisz, ciulu?!” Świat krótkich historii, szybkich tragedii i komedii. W latach 1976-1980 Jan Balabán uczył się w najstarszym w Ostrawie liceum- Matiční gymnázium Ostrava. Tak wspomina go kolega z klasy, nauczyciel i poeta Jaroslav Žila: Po raz pierwszy zobaczyłem go na szkolnym korytarzu na początku roku szkolnego 1976/1977, stał na końcu korytarza przed klasą. Opierał się o parapet, dłuższe włosy w stylu młodego Micka Jaggera, delikatnie zadarta górna warga a na twarzy mieszanka głębokiej pogardy, zakłopotania i czujnej wrażliwości. (…) nie byliśmy wybitnymi uczniami, choć trzeba przyznać, że Balabán był trochę lepszy. Jakoś w drugiej albo trzeciej klasie zabrał się ostro do nauki angielskiego, chyba z powodu wujka, którego miał w Kanadzie, ale od początku interesował się literaturą. On był trochę bardziej bystry- ja natomiast na pewno silniejszy. On był z dysydenckiej rodziny z tradycjami protestanckich kaznodziei- ja z rodziny komunistycznej. On nosił importowane dżinsy i skórzaną kurtkę do pasa, na podszewce której była mapa Kanady! Ja chodziłem w materiałowych spodniach z kancikiem, w koszulach z tworzywa sztucznego i kamizelce z wełny. On czuł ogromny respekt względem ojca, ja bałem się matki. On chodził z teczką pełną książek, ja nosiłem w siatce gumową piłkę do nogi. On był wychowany w środowisku miejskich intelektualistów, ja byłem z rodziny wiejskiej. On miał w sobie ciąg kaznodziei- pokazywać ludziom drogę, ja po dwutygodniowym eksperymencie, kiedy starałem się być miły, przyjazny i dobry doszedłem do wniosku, że to zbyt męczące. Wszystko było u nas na opak, wszystko jednemu w tym drugim zdawało się okropne, a mimo to szukaliśmy się nawzajem... Po maturze, w latach 1980-1985 autor studiował filologię czeską i angielską na Uniwersytecie w Ołomuńcu. Josef Jařab, jego wykładowca i promotor jego pracy magisterskiej wspomina: Pracę magisterską pisał dla mnie, ale głównie dla siebie, o satyrze społecznej w powieściach Kurta Vonneguta. Pamiętam, że praca ta była pełna oryginalnych przemyśleń, jak zresztą wszystkie prace czy eseje tego zawsze poważnego, niemal melancholijnego studenta. Decyzja Balabána o tym, żeby pisać wychodziła bezpośrednio z niego samego. Myślę, że po prostu nie potrafił nie pisać. Przejawiało się to już w jego latach uniwersyteckich. Działał w teatrze studenckim „Dokořán”, napisał i myślę, że też wyreżyserował wcale nie studencko- wesołą sztukę „W bagnie”, podczas koleżeńskich posiedzeń przy piwie podobno często wprowadzał ciężką atmosferę poruszając tematy, które już wtedy nosił w sobie... Tak wspomina studenta- Balabána jego przyjaciółka, krytyk literacki, Blanka Kostřícová: Świetny student- niemal jakby już wszystko już trochę wiedział, tylko dla uściślenia słuchał na wykładach a potem bez problemu zdawał egzaminy. Dyskutant, ironista, polemista siedzący przy popielniczkach na półpiętrze uczelnianych schodów. Palacz papierosów „Start”. Wróg ostentacyjności, pyszałkowatości, snobizmu, karierowiczów, pozerstwa, wszystkiego co sztuczne, fałszywe, krzywe i pokrętne. Jeszcze na studiach, w roku 1983 Jan Balabán ożenił się z koleżanką z klasy licealnej, Heleną. Ich małżeństwo trwało do roku 1998, w 1985 urodził im się syn Lukáš, w roku 1988 córka Marie. Przeżyłem brutalny krach małżeństwa. Długo próbowaliśmy je utrzymać. Po prostu nie byliśmy w stanie wyobrazić sobie końca naszego związku. Przeżyliśmy razem kruche czasy minionego reżimu, wspieraliśmy się nawzajem. Potem wszystko się zmieniło. Wiele par, które znam było budowanych właśnie z nastawieniem na te złe czasy. Kiedy taki związek się rozpada, boli a ludzie krzywdzą się dużo bardziej niż wtedy, kiedy już przed ślubem liczą się z możliwością rozwodu. Kiedy w przypadku, że nie wyjdzie, już wcześniej z zimną krwią podpisują intercyzę. Po skończeniu studiów zaczął pracę jako tłumacz techniczny w ostrawskiej hucie Vítkovice Steel, gdzie pracował przez 15 lat. Później tłumaczył głównie dla zakładu0 Mittal Steel. Zajmował się również przekładem literackim, przełożył na czeski amerykańskiego autora fantasy i opowieści grozy: H. P. Lovecrafta i brytyjskiego filozofa Terry'ego Eagletona. Nigdy nie żył z pisania. Ciągle nie wydaje mi się oczywistym fakt, że możemy wydawać książki i że ktoś je czyta. Przez trzydzieści lat żyłem w przekonaniu, że to nie jest i nie będzie możliwe. Cieszę się więc, kiedy ukazuje się moja książka a ludzie mogą z niej zabrać coś dla siebie. W życiu kulturalnym Ostrawy zaistniał w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, był współzałożycielem grupy artystycznej Přirození, współpracował z pismami literackimi Landek i Obrácená strana Měsíce. Obok literatury Jan Balabán był obecny w różnych dziedzinach sztuk plastycznych. Dużą rolę miał w tym jego starszy brat, malarz Daniel Balabán. Sam Jan intensywnie malował w dzieciństwie, potem pisał recenzje na temat malarstwa i otwierał wystawy. Malarka Hana Puchová wspomina: Honza często otwierał wystawy. Potrafił patrzyć na rzeczy, jakby widział je po raz pierwszy, potrafił powiedzieć dlaczego są ważne, w czym tkwi ich siła. Był najlepszym opowiadaczem, jakiego znałam. Malarz i rysownik, Miroslav Šnajdr wspomina: Częścią wernisażu była projekcja diapozytywów komiksu Rytíř čestné legie. Honza symultanicznie czytał teksty z pojedynczych części rysunkowej historyjki. Ale jak czytał! Jego głos, wzmocniony sprzętem nagłośnieniowym zupełnie zawładnął teatrem. Wyraźna dykcja, świetne frazowanie, urzekająca barwa głosu. A wszystko to w połączeniu z chłopięcymi rysunkami pilotów, samolotów i bitew powietrznych. Mój komiks ożył! Faceci na chłopięcych rysunkach krzyczeli głosem Honzy z euforii podczas zestrzału, wrzeszczeli ze strachu w momentach śmierci. Samoloty ryczały i huczały, serie z karabinów turkotały w całym pomieszczeniu. O roku 2007 pisał regularnie eseje do tygodnika Respekt, które cieszyły się w Czechach sporą popularnością. Martin M. Šimečka, pisarz i dziennikarz, były redaktor naczelny Repektu pisze: Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy zeszłego lata (wpadł do redakcji) i poszliśmy na piwo, patrzyłem na jego duże robotnicze ręce, które wyciągały z paczki jednego papierosa za drugim, obserwowałem jego żywą twarz i gesty pełne energii i powiedziałem mu, że wszystkim nam w redakcji bardzo podobają się jego teksty. To nieśmiałość kazała mi powiedzieć ten banał, zamiast tego, że jestem nieprzyzwoicie dumny z tego, że cztery lata temu zaproponowałem mu, żeby pisał dla Respektu, a on się zgodził. Bardzo ważną rolę w życiu Jana Balabána pełniła jego druga żona, dziennikarka Petra Sasínová. Zaprzyjaźniona z autorem Jitka Voglová mówi: Kochał swoje dzieci, rodziców, brata i kochał swoją żonę, Petrę- swoją muzę, znaną i zarazem nigdy do końca nie przeczytaną książkę. Miał potrzebę opowiadania o swoich bliskich, wspominania, analizowania tego,co razem przeżyli, jak podobało im się to czy co innego, co powiedzieli...- Od chwili, kiedy poznałem Petrę, - powiedział nam kiedyś w stanie, kiedy ludzie rzadko kłamią, - nigdy nie zapragnąłem innej kobiety. Nawet przez chwilę.- Wierzyliśmy mu. Mówił i pisał o niej z taką czułością... Jedną z nietypowych dla czeskiej literatury cech prozy Jana Balabána są częste odniesienia do chrześcijaństwa i wiary w ogóle. Sam był wierzący, wywodził się z rodziny ewangelickiej. Chodź nie pojawiam się zbyt często na gruncie kościelnym, właściwie bez przerwy zajmuję się kwestią wiary i religii.(...) Żyjemy w nienormalnej sytuacji, z której nie zdajemy sobie sprawy. Obojętność religijna, wręcz ignorancja jest uważana za normę, nawet wśród badaczy literatury, a jakakolwiek wzmianka o wierze budzi ich zakłopotanie lub potrzebę zaszufladkowania autora. Moja literatura nie jest i nie ma być odzwierciedleniem żadnego konkretnego światopoglądu. Interesuje mnie kompletna opowieść o człowieku, który jest lub ma możliwość stać się również istotą duchową. Już sam język jest przecież duchowym majątkiem. A wiara nie polega według mnie na przyzywaniu bóstw, ale na odnoszeniu się w swoim jestestwie do sensu życia i świata. Na pewno nie bawiło by mnie pisanie o świecie, w którego sens bym nie wierzył. Jan Balabán zmarł nagle w wieku 49 lat 23. 04. 2010, dokładnie w piątą rocznicę śmierci swojego ojca, o którym dzień wcześniej skończył pisać powieść. Przyczyną śmierci okazała się kardiomiopatia- przerośnięty mięsień sercowy. Jego córka Marie wspomina: Kiedy dowiedziałam się, że umarł tata, byłam w Brnie, gdzie studiuję. Pamiętam, że kilka minut po otrzymaniu tej wiadomości szłam pod górę ulicą Pekařską i dziwiłam się, że ludzie chodzą w górę i w dół, tramwaje jeżdżą i dzwonią jak zwykle. Jak to możliwe? Właśnie odszedł taki człowiek i nikomu to nie przeszkadza! Wszystko jeździ i działa jak gdyby nigdy nic! Wydawało mi się to niewiarygodne. Teraz sam tata wydaje mi się niewiarygodny, jakby był zbyt szczery jak na ten świat. Jakby nawet nie tu było jego miejsce, jakby tylko na chwilę zaszczycił nas swoją obecnością, tylko na chwilę przystanął w drodze, która jest w istocie dużo dłuższa. To dla mnie smutna, ale zarazem pełna nadziei myśl. Popularność Jana Balabána w Czechach znacznie wzrosła po jego nagłej śmierci. Powieść o ojcu, którą autor zakończył dzień przed własną śmiercią otrzymała nagrodę Magnesia Litera 2010 w kategorii Książka Roku, we wrześniu 2011 zbiór opowiadań Možná že odcházíme (Możliwe, że odchodzimy) został uznany za Książkę Dziesięciolecia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Którędy szedł anioł

Więcej
Jan Balabán Którędy szedł anioł Zobacz więcej
Jan Balabán Którędy szedł anioł Zobacz więcej
Jan Balabán Którędy szedł anioł Zobacz więcej
Więcej