Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro

Okładka książki Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro
Karolina Domagalska Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż literatura piękna
208 str. 3 godz. 28 min.
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Niezatapialna Karolina Domagalska, Karolina Hamer
Ocena 8,3
Niezatapialna Karolina Domagalska...

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Trudna sztuka zrozumienia



1414 108 128

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
439 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
793
266

Na półkach: , , ,

Bardzo dobry, wszechstronny reportaż na temat szeroko rozumianego rodzicielstwa wspomaganego. Sprawa jest dość kontrowersyjna i nadal brakuje odpowiednich regulacji prawnych - przynajmniej w Polsce. Bardzo przypadł mi do gustu nieoceniający styl autorki. Bardzo polecam.

Bardzo dobry, wszechstronny reportaż na temat szeroko rozumianego rodzicielstwa wspomaganego. Sprawa jest dość kontrowersyjna i nadal brakuje odpowiednich regulacji prawnych - przynajmniej w Polsce. Bardzo przypadł mi do gustu nieoceniający styl autorki. Bardzo polecam.

Pokaż mimo to

avatar
1241
45

Na półkach: , , ,

Książka bardzo chaotyczna, co przeszkadza w odbiorze i zrozumieniu.
Ze względu na bardzo wrażliwy temat dla niektórych osób, recenzję tej książki jak również przedstawionych w niej historii pozostawię dla siebie.. wiem że włożyłabym kij w mrowisko

Książka bardzo chaotyczna, co przeszkadza w odbiorze i zrozumieniu.
Ze względu na bardzo wrażliwy temat dla niektórych osób, recenzję tej książki jak również przedstawionych w niej historii pozostawię dla siebie.. wiem że włożyłabym kij w mrowisko

Pokaż mimo to

avatar
31
29

Na półkach:

Książka podnosi bardzo ciekawy i nadal mało poruszany w naszym kraju problem in vitro, surogacji, adopcji. Znam temat niestety z pierwszej ręki, więc identyfikowałam się z bohaterami i ich odczuciami, mogę ocenić że są one autentyczne i szczere. Bardzo ważna książka, momentami bolesna.

Książka podnosi bardzo ciekawy i nadal mało poruszany w naszym kraju problem in vitro, surogacji, adopcji. Znam temat niestety z pierwszej ręki, więc identyfikowałam się z bohaterami i ich odczuciami, mogę ocenić że są one autentyczne i szczere. Bardzo ważna książka, momentami bolesna.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
234
129

Na półkach:

Po tytule książki można było sądzić, że reportaż dotyczy typowo historii rodzin, które opowiadają swoją historię i przybliżają czytelnikowi cały proces „zajścia w ciążę”, nie mogło zabraknąć również trudności, jakie temu - mogły i zapewne towarzyszyły – w książce dostaliśmy jednak nie tylko to, ale i cały opisany proces metody in-vitro, historie początków ośrodków, które zajmują się profesjonalnie tego typu kwestiami. Przy całej ocenie i przygotowaniu bardzo rzetelnego i przepełnionego informacjami reportażu zabrakło mi jednak w tym wszystkim emocji, które są przecież najbardziej istotne podczas opowiadania o staraniu się o dziecko...
Gdybym wiedziała, że autorka skupi się bardziej na pobocznych tematach niezwiązanych bezpośrednio z przeżyciami bohaterów, a mającymi związek z doświadczaniem inseminacji, in-vitro, czy chociażby surogacji, nie sięgnęłabym po nią. Dużo za dużo jest treści, która zwykłemu czytelnikowi nie zapadnie w pamięć, a podczas czytania odrobinę nuży i męczy…
5/10.

Po tytule książki można było sądzić, że reportaż dotyczy typowo historii rodzin, które opowiadają swoją historię i przybliżają czytelnikowi cały proces „zajścia w ciążę”, nie mogło zabraknąć również trudności, jakie temu - mogły i zapewne towarzyszyły – w książce dostaliśmy jednak nie tylko to, ale i cały opisany proces metody in-vitro, historie początków ośrodków, które...

więcej Pokaż mimo to

avatar
27
15

Na półkach:

Bardzo liczyłam na ten reportaż, ponieważ porusza niezwykle istotny temat, który w Polsce w dalszym ciągu jest tematem tabu. Jego niewątpliwą zaletą jest to, że porusza on aspekt in vitro z kilku stron. Autorka przedstawia nam historię historię zarówno rodzin heteroseksualnych, jak i homoseksualnych. Zabiera w nas podróż po różnych krajach, dzięki czemu możemy poznać jak ta procedura wygląda w różnych miejscach na ziemi. Możemy się dowiedzieć o plusach i minusach dawstwa anonimowego i nieanonimowego. Mamy przedstawione nawet rozmowy z dziećmi, które żyją, dzięki in vitro. Zarówno jasne, jak i ciemne strony in vitro. Brzmi jak idealny reportaż? Mógłby nim być, gdyby nie chaos. Skaczemy pomiędzy historiami, przez co nie mie mogłam dostatecznie skupić się na tym reportażu. Jednak polecam zapoznać się z nim, ponieważ sama dowiedziałam się z niego wielu, nowych rzeczy

Bardzo liczyłam na ten reportaż, ponieważ porusza niezwykle istotny temat, który w Polsce w dalszym ciągu jest tematem tabu. Jego niewątpliwą zaletą jest to, że porusza on aspekt in vitro z kilku stron. Autorka przedstawia nam historię historię zarówno rodzin heteroseksualnych, jak i homoseksualnych. Zabiera w nas podróż po różnych krajach, dzięki czemu możemy poznać jak ta...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1115
437

Na półkach: ,

Jest to niewątpliwie bardzo dobry i bardzo rzetelny reportaż, jednak jestem trochę rozczarowana.
Przede wszystkim oczekiwałam czegoś innego. Patrząc na tytuł "Nie przeproszę że urodziłam" spodziewałam się historii rodzin, opowiadanych przez nie, jak wyglądał proces, jakie towarzyszyły im emocje i jakie trudności trzeba było pokonać.
Jest tam trochę takich historii, a większą część zajmuje zarys historyczny, badania i próby naukowców, m.in. na zwierzętach, opisy ośrodków specjalizujących się w tej dziedzinie od powstania.
I nie byłoby w tym nic złego, gdyby tytuł reportażu nie był mylący, nastawiałam się na coś innego, dostałam co innego, i nie do końca jestem tym usatysfakcjonowana.
Przez metodę, jaką posługuje się reporterka podczas opisywania tych wszystkich historii, miałam wrażenie, że treść jest taka... Bez emocji.
Cóż, oczywiście polecam, kawał rzetelnego reportażu jednak warto dokładniej wiedzieć o czym jest przed lekturą, by nie mieć niepotrzebnych oczekiwań.

Jest to niewątpliwie bardzo dobry i bardzo rzetelny reportaż, jednak jestem trochę rozczarowana.
Przede wszystkim oczekiwałam czegoś innego. Patrząc na tytuł "Nie przeproszę że urodziłam" spodziewałam się historii rodzin, opowiadanych przez nie, jak wyglądał proces, jakie towarzyszyły im emocje i jakie trudności trzeba było pokonać.
Jest tam trochę takich historii, a...

więcej Pokaż mimo to

avatar
90
26

Na półkach:

Reportaż, który bardzo wciąga, a każda historia budziła we mnie pełno emocji. Przeczytanie tej pozycji na pewno przyczyniło się do poszerzenia mojej wiedzy na temat in vitro. Autorka opisała zabieg, jakim jest in vitro z prawie każdej możliwej strony, dzięki czemu mamy tutaj przykład idealnego, obiektywnego reportażu.
Polecam.

Reportaż, który bardzo wciąga, a każda historia budziła we mnie pełno emocji. Przeczytanie tej pozycji na pewno przyczyniło się do poszerzenia mojej wiedzy na temat in vitro. Autorka opisała zabieg, jakim jest in vitro z prawie każdej możliwej strony, dzięki czemu mamy tutaj przykład idealnego, obiektywnego reportażu.
Polecam.

Pokaż mimo to

avatar
168
133

Na półkach: ,

Dawno już żadna książka mnie tak nie zdenerwowała jak reportaż „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro” Karoliny Domagalskiej. Jest to doskonały przykład reportażu idealnie wyważonego i bezstronnego, takiego, który dotyka danego problemu z bardzo wielu stron, wysłuchuje spokojnie wszystkich zainteresowanych i dotyka nie tylko jego sedna, ale też pobocznych zjawisk i procederów. To totalnie świetny reportaż, bardzo porządnie napisany, metodycznie i podpierając się naukowymi badaniami rozkłada temat na czynniki pierwsze, czyta się go dobrze, wraca do niego z ciekawością. Dlaczego więc mnie tak bardzo zdenerwował?
Temat in vitro nie jest mi jakoś szczególnie bliski, z racji jednak tego, że w naszym społeczeństwie raz po raz podnoszony jest on do dyskusji, chciałam wyrobić sobie na ten temat konkretne zdanie. Ten reportaż miał być fundamentem moich dalszych rozmyślań, ale jest zbyt konkretny, zbyt mocny i zbyt dobry, bym mogła go tak potraktować. Na podstawie tak wielu historii, przywołanych badań i opinii ekspertów, wyrobiłam sobie zdanie, które trudno będzie mi już zmienić. A brzmi ono: ludzie są cholernymi egoistami.
Zacznijmy od tego, że metoda in vitro początkowo miała być stosowana tylko i wyłącznie jako metoda leczenia niepłodności par starających się o potomstwo i miało być stosowane w ostateczności. I do tego momentu jest dobrze: ludzie którzy utracili możliwość naturalnego spłodzenia dziecka w wyniku choroby czy wypadku, dzięki in vitro są w stanie doczekać się własnego potomka. Własnego biologicznie, czyli komórka jajowa pochodzi od matki, nasienie od ojca – różni się tylko proces zapłodnienia. Ale ludzie są zachłanni i zawsze chcą więcej.
Ogromną częścią ludzi korzystających z in vitro są np. samotne kobiety po czterdziestce, które nagle uświadomiły sobie, że chcą mieć dziecko. Dziecko te nie zna swojego ojca biologicznego, ma na świecie nawet do 150 braci i sióstr, których również nie zna. Dziura w drzewie genealogicznym stanowi ogromne psychiczne obciążenie dla takiego dziecka, co jednak nie przeszkadza takim kobietom w spełnianiu swojego marzenia. Czy to jest w porządku? Czy w porządku jest powoływać do życia dziecko, które będzie wychowywało się w rodzinie z czterema rodzicami? Jak ma ono sobie psychicznie poradzić? Czy w porządku jest rodzenie dziecka z in vitro w sytuacji, gdy obaj rodzice są już po pięćdziesiątce, ale po prostu czują się samotni, gdyż zmarł ich dwudziestoparoletni syn? Czy w porządku jest korzystanie z komórki jajowej własnej córki, co sprawia, że biologicznie takie dziecko jest dzieckiem swojej ciotki i swojego ojca, a jej ojczyma? I czy w porządku jest wykorzystywanie spermy swojego zmarłego syna do stworzenia nowego życia, by być „najbliżej zmartwychwstania jak tylko się da”? Czy to wszystko jest normalne, czy te dzieci nie są w tym wszystkim tylko produktem, który ma spełnić chore ambicje egoistycznych ludzi?
Rodzice dzieci z in vitro wciąż powtarzają, jak mantrę, że nie ważny jest ładunek genetyczny, ważne jest wychowanie, ale jednak w swoich pragnieniach nie biorą pod uwagę możliwości adopcji. Dlaczego? Czy dlatego, że korzystając z banku spermy, mają możliwość wybrać, że dawca ma niebieskie oczy, lubi sport i skończył psychologię, a w przypadku adopcji takiego wyboru nie ma? Czy samo to nie nasuwa skojarzeń z handlem ludźmi? Czy nie jest to furtka do manipulowania materiałem genetycznym w celu stworzenia idealnego, wymarzonego potomka? Już dzisiaj w niektórych krajach dopuszcza się wybór konkretnej płci dziecka, co samo w sobie jest wątpliwe moralnie.
Do tego pozostają pytania, co z niewykorzystanymi zarodkami oraz co w sytuacji, gdy rodzeństwo z jednego dawcy spotka się i założy rodzinę, nie wiedząc o tym, że są tak blisko spokrewnieni? Rodzice takich dzieci podchodzą do życia bardzo życzeniowo. „No będzie trudno, ale czyż dziecko alkoholików nie ma trudno w życiu? Damy sobie radę” Ich wypowiedzi pełne są zwrotów „Ja marzyłam/ ja myślę / sądzę że / wydaje mi się/ ja tego potrzebuję / to jest moje największe marzenie„ Ja, ja, ja. I to nawet jestem w stanie zrozumieć, każdy ma jakieś pragnienia i marzenia, do których dąży, ale marzenia tych ludzi nie ograniczają się do nich samych. Oni powołują do życia nowych ludzi, którzy poniosą tych marzeń konsekwencje.
Poza tym wszystkim: planeta jest przeludniona: czy my naprawdę musimy spełniać każdą swoją zachciankę? Czy życie ludzi bezdzietnych nie ma żadnej wartości, a istnienie bezdzietnych małżeństw pozbawione jest sensu? Takie tezy wysuwają rodzice dzieci z in vitro. Cały ten reportaż jest jedną wielką balladą egoizmu ludzkiego, której słucha się trudno, gdy się z tym nie zgadza. Dlatego tak bardzo mnie ta książka zdenerwowała i poruszyła.
I dlatego ten reportaż jest tak diabelnie dobry.

Dawno już żadna książka mnie tak nie zdenerwowała jak reportaż „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro” Karoliny Domagalskiej. Jest to doskonały przykład reportażu idealnie wyważonego i bezstronnego, takiego, który dotyka danego problemu z bardzo wielu stron, wysłuchuje spokojnie wszystkich zainteresowanych i dotyka nie tylko jego sedna, ale też pobocznych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
140
24

Na półkach: , ,

Ten reportaż zdecydowanie poszerzył moją wiedzę na temat in vitro, a także porusza wiele problemów natury moralnej, etycznej. Przedstawia perspektywę bardzo różnych osób, zarówno par heteroseksualnych, homoseksualnych, a także samotnych matek itp. Reportaż ukazuje jak wielką walkę muszą stoczyć ludzie, którzy chcą mieć dzieci, jak wiele ich to kosztuje zarówno pieniędzy, jak i emocji, zdrowia psychicznego. Można dowiedzieć się jak wygląda procedura in vitro. Polecam ten reportaż.

Ten reportaż zdecydowanie poszerzył moją wiedzę na temat in vitro, a także porusza wiele problemów natury moralnej, etycznej. Przedstawia perspektywę bardzo różnych osób, zarówno par heteroseksualnych, homoseksualnych, a także samotnych matek itp. Reportaż ukazuje jak wielką walkę muszą stoczyć ludzie, którzy chcą mieć dzieci, jak wiele ich to kosztuje zarówno pieniędzy,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
17
6

Na półkach:

Niesamowity reportaż stworzony na podstawie zebranych historii wielu osób (nie tylko z Polski), które bardzo pragnęły mieć dzieci. Zanim przeczytałam tę książkę, miałam znikome pojęcie w temacie podjętym przez autorkę. Mocno polecam tę lekturę, aby odczarować pewne mity związane z procedurą zapładniania metodą in vitro.

Niesamowity reportaż stworzony na podstawie zebranych historii wielu osób (nie tylko z Polski), które bardzo pragnęły mieć dzieci. Zanim przeczytałam tę książkę, miałam znikome pojęcie w temacie podjętym przez autorkę. Mocno polecam tę lekturę, aby odczarować pewne mity związane z procedurą zapładniania metodą in vitro.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Karolina Domagalska Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro Zobacz więcej
Karolina Domagalska Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd