Jedna niezwykła rzecz

Okładka książki Jedna niezwykła rzecz autora Chitra Banerjee Divakaruni, 9788375066616
Okładka książki Jedna niezwykła rzecz
Chitra Banerjee Divakaruni Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
One Amazing Thing
Data wydania:
2013-03-05
Data 1. wyd. pol.:
2013-03-05
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375066616
Tłumacz:
Joanna Szczepańska
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jedna niezwykła rzecz w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jedna niezwykła rzecz



książek na półce przeczytane 3841 napisanych opinii 1041

Oceny książki Jedna niezwykła rzecz

Średnia ocen
6,6 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jedna niezwykła rzecz

avatar
1333
1040

Na półkach: , , ,

Gdybym miała wybierać lekturę sugerując się okładką, to tę książkę ominęłabym szerokim łukiem. I to byłby błąd. Okładka jest paskudna i może sugerować jakieś tanie babskie czytadło. A czym jest w rzeczywistości? Pozornie wydawać by się mogło, że to dość sztampowa opowieść, która poza banalną warstwą wierzchnią nie niesie żadnej głębi. I być może taka dla niektórych pozostanie. Dla mnie, każda kolejna strona odkrywała kolejne warstwy i poruszała pokłady myśli i uczuć. A najwięcej dojrzałam w niej już po lekturze, miałam wrażenie, że wchodziłam w kolejne warstwy, które poruszyły moje jestestwo. Niby zwyczajne spotkanie przypadkowych ludzi w sytuacji na którą nie mieli wpływu i w miejscu, które niewiele może wydobyć, a jednak. Najpierw pojawiają się emocje towarzyszące zamknięciu, ale one nie mają tu większego znaczenia, chyba, że potraktujemy to jako wyzwalacz do przedstawienia opowieści dziewięciu osób. Ich historie pokazują, choć są zupełnie różne, jeden wspólny mianownik. Tym mianownikiem jest ucieczka. Ucieczka przed niewłaściwymi relacjami, nieszczęściem, którym z nikim nie można się podzielić, niespełnionym życiem, albo też odkryciem, że od życia oczekuje się czegoś zupełnie innego niż się ma. Ucieczką do siebie, w poszukiwaniu siebie i swojej drogi, w cierpieniu, które jest błędnie odczytywane przez najbliższych, w samotności, przed krzywdą, która wydaje się niewidzialna. I im dłużej się nad tym zastanawiam, tym większy ogarnia mnie smutek. Na swojej drodze spotykamy osoby, z którymi wchodzimy w relacje z różnych powodów, często nie znając historii tych osób i nie odsłaniając swojej. Tej jednej niezwykłej rzeczy, która może zmienić patrzenie na świat. I na tych, którzy znajdują się obok. A może tylko obcy potrafią nas zrozumieć, może muszą spotkać się ze sobą obcy ludzie, jak w tej książce, żeby mieć odwagę powiedzieć prawdę o sobie. Może będąc w najbliższych relacjach jesteśmy sobie zupełnie obcy. Cóż, każdy musi rozsądzić to sam. Może mnie poniosło i zobaczyłam w tej książce zbyt wiele, a może nie... W każdym razie warto się nad "Jedną niezwykłą rzeczą" pochylić i spróbować znaleźć tam coś dla siebie. I do tego dokłada się klimat Indii, choć rzecz dzieje się w Stanach. Jakby nie było Indie to kraj, do którego wielu ucieka w ten czy inny sposób, aby odnaleźć własne ja. Niektórym być może się udaje, śmiem jednak sądzić, że większości nie, ale to już zupełnie inna historia.

Gdybym miała wybierać lekturę sugerując się okładką, to tę książkę ominęłabym szerokim łukiem. I to byłby błąd. Okładka jest paskudna i może sugerować jakieś tanie babskie czytadło. A czym jest w rzeczywistości? Pozornie wydawać by się mogło, że to dość sztampowa opowieść, która poza banalną warstwą wierzchnią nie niesie żadnej głębi. I być może taka dla niektórych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
917
866

Na półkach: ,

Przede wszystkim oryginalna fabuła, potem bardzo ciekawe postacie, a na koniec rewelacyjne historie opowiedziane przez każdego z nich. Mimo że książka ma jedynie koło 200 stron, to czyta się ją długo, bo delektuje się smaczkiem każdej z tych historii. Może zbiór osób unieruchomionych w tym pokoju jest zbyt przekrojowy (trochę typu jeden biały, jeden czarny, jedna kobieta itd.),ale trzeba przyznać, że historie i nawet sposób opowiadania przez każdą z tych osób jest przedstawiony bardzo interesująco. Sama jednak nie wiem, czy bardziej podobały mi się historie bohaterów, czy może sam proces przechodzenia od antagonizmów i schematycznego podejścia do porozumienia, zrozumienia i zjednoczenia tej grupy osób. Na pewno przeczytam jeszcze coś innego tej autorki!

Przede wszystkim oryginalna fabuła, potem bardzo ciekawe postacie, a na koniec rewelacyjne historie opowiedziane przez każdego z nich. Mimo że książka ma jedynie koło 200 stron, to czyta się ją długo, bo delektuje się smaczkiem każdej z tych historii. Może zbiór osób unieruchomionych w tym pokoju jest zbyt przekrojowy (trochę typu jeden biały, jeden czarny, jedna kobieta...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2304
2041

Na półkach: , , ,

Niby się coś dzieje, ale jakoś tak bez ikry. Książka dłużyła mi się niemiłosiernie i zupełnie mnie nie zainteresowała.

Niby się coś dzieje, ale jakoś tak bez ikry. Książka dłużyła mi się niemiłosiernie i zupełnie mnie nie zainteresowała.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Jedna niezwykła rzecz na półkach głównych
  • 58
  • 57
  • 1
31 użytkowników ma tytuł Jedna niezwykła rzecz na półkach dodatkowych
  • 21
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Chitra Banerjee Divakaruni
Chitra Banerjee Divakaruni
Pisarka, poetka, matka, żona. Jest zwolenniczką równości kobiet i ochrony praw człowieka. Urodzona w Kalkucie (Indie),obecnie mieszka w Teksasie, gdzie wykłada twórcze pisanie na Uniwersytecie w Houston. Założycielka fundacji Maitri, która ma za zadanie pomagać kobietom Azji Południowej w rozwiązywaniu problemów przemocy w rodzinie. Poprzez swoją pracę i twórczość Divakaruni stanowi istotne źródło terapeutycznej pomocy pokrzywdzonym kobietom. Jest autorką powieści, zbiorów opowiadań, tomików poezji oraz powieści dla młodych czytelników. Jej teksty publikowały takie pisma, jak „The New Yorker”, „The Atlantic Monthly” oraz „The New York Times”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W cieniu drzewa banianu Vaddey Ratner
W cieniu drzewa banianu
Vaddey Ratner
To bardzo podstępna książka. Kusiła ciepłem okładkowej kolorystyki, powiewem egzotyki w tytule, urodą kobiecego profilu i łagodnością ciszy skupienia pogrążonej w modlitwie postaci. Obietnica zapowiadanej tematyki spełniła się tylko na początkowych stronach powieści, rozpoczętej na przełomie 1974 i 1975 roku. Jeśli dodam do tej daty słowo – Kambodża, wielu czytelnikom zapali się czerwone światło ostrzegawcze. Jednak jeszcze nie mnie, jeszcze ta data nic mi nie mówiła, z niczym się jeszcze nie kojarzyła, chociaż powinna. Może dlatego, że narratorką była siedmioletnia dziewczynka, która pokazując mi swoją królewską rodzinę pod tytułowym drzewem banianu, odpowiednikiem naszego polskiego, rodzinnego stołu, skupiła się na swoim szczęśliwym, bezpiecznym świecie. Na miłości rodziców podglądanych ukradkiem w chwilach intymnych, na młodszej siostrzyczce rozpieszczanej przez dorosłych, na Mlecznej Matce opowiadającej magiczne historie, na poezji tworzonej przez ojca, na wskroś przenikającej duszę i umysł małej Raami, na magii wierzeń przenoszonej na świat realny, w którym każdy motyl nosił w sobie duszę człowieka, a wokół pełno było duchów opiekuńczych i tevodów, na Królowej Babce otoczonej bezwzględnym poważaniem wszystkich członków rodziny i wreszcie na szacunku wobec tradycji, przodków i przeszłości rodziny oraz kraju. Ani Raamia, ani ja nie zwróciłyśmy uwagi, otoczone bezpiecznym kokonem rodzinnej miłości, na kanonadę, na doniesienia prasowe, na warkot zbliżającego się helikoptera. Bo dla niej rewolucja nie zaczęła się "hukiem bomb i wystrzałów, lecz krokami ojca". Dla mnie nie zaczęła się nicością odczuwaną w żałobie po stracie rodziny, ale ich gwarem, śmiechem, gestami czułości i ciszą drzemki poobiedniej w cieniu drzewa banianu. Pięknem bezpiecznego świata, jakiego potrzebuje każde dziecko na świecie. Świata, który roztrzaskał się na drobne kawałki w ciągu jednego dnia wraz z wejściem do rodzinnego miasta dziewczynki, Czerwonych Khmerów. Z okrzykami – "Zapomnijcie o dawnym świecie! Wyzbądźcie się nawyków feudalnych oraz imperialistycznych skłonności! Zapomnijcie o przeszłości! Organizacja się o was zatroszczy!" I zatroszczyła się z całą skrupulatnością i uwagą, wywożąc do przymusowej pracy, do budowania nowego ładu, ale już w roli rodziny chłopskiej. Raami pozostały tylko słowa papy, wywiezionego nie wiadomo dokąd – "Pamiętaj, kim jesteś". Raami więc pamiętała, próbując tłumaczyć otaczającą ją nową rzeczywistość na swój dziecięcy sposób, często uciekając w świat fantazji i modląc się do Organizacji. Jednak z każdym ubywającym członkiem rodziny spod drzewa banianu, ubywało jej odporności psychicznej. Tak pięknie zaczęta opowieść, pełna metafor, nawiązań do przekazów rodzinnych, mądrych sentencji i powiedzeń, pisana poetyckim językiem i do poezji często odwołująca się, z czasem zaczęła zamieniać się w przerażającą opowieść podobną do dziennika z chińskiego gułagu "Zupa z trawy" Zhanga Xianlianga, która nie wywoływała we mnie współczucia lub wzruszenia, ale mroziła emocje i paraliżowała odruchy serca. Wszystko, co usłyszałam, co mnie poruszyło, co mną wstrząsnęło, wprowadzając w emocjonalny stupor, kryło się w treści dziecięcego szeptu między dwoma, skrajnymi w przekazie, zdaniami – "W oddali zagrzmiało. Podniosłam wzrok. Rozwiana chmurka sunęła po półksiężycu jak woalka zasunięta na krzywy uśmiech, aby ukryć rozbawienie. Odgłos metalu kruszącego wyschniętą ziemię niósł się echem aż do nieba. Nieba chorego. Nieba sinego od razów. Czerwonego i rozjuszonego, w odcieniu zgnilizny, umierania i śmierci, ostatniego tchnienia". Wydarzeń, które kryją się między tymi zdaniami, mającymi wpływ na zmianę spojrzenia z dziecka szczęśliwego na depresyjne, nie da się opowiedzieć. Trzeba usiąść z autorką pod drzewem banianu, poznać jej szczęśliwą rodzinę, jej beztroskie dzieciństwo i wsłuchać się w opowieść opartą na wątkach autobiograficznych, o miłości do tradycji, kultury, kraju, przeszłości i zobaczyć, jak reżim Pol Pota niszczył systematycznie, po kolei, wszystkie te wartości, z wartością największą każdego narodu – człowiekiem. Nie dajcie się zwieść tej ciepłej okładce i bajkowemu początkowi tak, jak ja. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na84 lata temu
Pieśń kolibra Ana Veloso
Pieśń kolibra
Ana Veloso
Czym jest wolność? Czy dla każdego to słowo ma ten sam wydźwięk i sens? Okazuje się, że nie do końca. Lua - młoda brazylijska służąca nie odczuwała swego zniewolenia w jakiś szczególny sposób. Prawdopodobnie dlatego, że urodziła się już w niewoli i spotkał ją nieco lepszy los niż pozostałych. Była służącą panienki Eulálii, którą znała od dzieciństwa. Dzięki temu miała okazję uczestniczyć w naukach, które pobierała, w skutek czego nauczyła się pisać i czytać. Nie było to pochwalane, więc utrzymywała swoje umiejętności w tajemnicy. Pewnego popołudnia Eulàlia otrzymała w prezencie zaręczynowym Zè - silnego, czarnoskórego niewolnika. W wyniku małego zamieszania, które uczynił, zebrała się grupa obserwatorów, wśród których była Lua. Zwrócił jej uwagę swoją siłą, sprytem, umięśnionym ciałem i przystojną twarzą, spojrzeniem zaś oczarował. Przy ich pierwszym potajemnym spotkaniu, na którym mieli okazję w końcu ze sobą porozmawiać, mężczyzna zaczął opowiadać jej o byciu wolnym oraz jego małym marzeniu, którym było założenie osady dla zbiegłych niewolników. Zaproponował ucieczkę, na co Lua zareagowała gniewem. Jednak uczucie, które zakiełkowało, gdy pierwszy raz ich spojrzenia się spotkały, wciąż rosło. Wkrótce po pierwszej nocy, jaką ze sobą spędzili, Zè uciekł. Pomogła mu w tym Imaculada - stara afrykanka, której wszyscy w wiosce się lękali. To właśnie ona skłoniła podstępem również i Luę do ucieczki. Dziewczyna jednak nie była w stanie poradzić sobie na wolności tak dobrze jak inni, co poskutkowało jej szybkim powrotem. Została skaza na prace polowe, do których zupełnie się nie nadawała, więc wkrótce przydzielono ją do pralni. Druga ucieczka, która była zupełnie spontaniczna, okazała się udana. Pomógł jej Zè, który po założeniu maleńkiej osady postanowił po nią wrócić. Droga, którą przebyli była bardzo długa i wyczerpująca, przez co nie zamienili ze sobą zbyt wielu słów. Po przybyciu do wioski Lua czuła się... rozczarowana. Nie tak wyobrażała sobie wolność. Czuła się bezużyteczna. W dodatku jej relacja z Zè zupełnie podupadła, więc pewnego dnia po prostu odeszła. Ukryła się na plaży nieopodal Très Marias - fazendy, gdzie jej dawna właścicielka zamieszkała po zaślubinach. Pewnego dnia zauważyła ją spacerującą po brzegu. Postanowiła zaryzykować i poprosić o przyjęcie z powrotem na służbę. Eulàlia nie mogła jednak tego uczynić. Jej słowo w ogóle się nie liczyło w nowym domu, a ze swoją rodziną była skłócona. Sama chętnie by stamtąd uciekła. W miarę możliwości postanowiła jednak pomóc. Niedługo po spotkaniu Eulàlii odwiedziła ją Imaculada. Przyniosła Lui jedzenie i poprosiła, by dokończyła spisywać jej historię, którą potajemnie jej opowiadała jeszcze zanim Zè przybył do wioski. To dzięki niej Zè odnalazł ukochaną. I to w momencie, gdy Lua postanowiła się zabić. Zaopiekował się nią i poczekał aż odzyska siły. Przy następnej wizycie starej afrykanki chłopak dowiedział się o ciąży Lui, którą przed nim ukrywała. Imaculada dokończyła swoją i historię i przedstawiła im plan, który miał uczynić ich wolnymi ludźmi. Pomocy miała udzielić im Eulàlia. Jednak zrodziły się wątpliwości: czy ich nie wyda? Czy na pewno mogą na nią liczyć? Ta opowieść jest jedną z najpiękniejszych i najbrutalniejszych, jakie ostatnio miałam okazję przeczytać. Szczególnie poruszyła mnie historia Kasindy (aby dowiedzieć się kto to, musisz przeczytać książkę),która doświadczyła w swoim życiu ogromnych cierpień. Zniewolenie, okrucieństwo i śmierć spotyka się z wolnością, miłością i oddaniem. To czyni tę historię jednocześnie piękną i straszną. Mimo wszystko wartą uwagi i zapamiętania. Chciałabym, aby ta pozycja zaszczyciła kiedyś listę lektur szkolnych. :)
aleksandram45 - awatar aleksandram45
ocenił na95 lat temu
Wypalone cienie Kamila Shamsie
Wypalone cienie
Kamila Shamsie
Na początku poznajemy Konrada – Niemca, który przebywa w Nagasaki. Jest rok 1945, po poddaniu się Niemiec ich obywatele w Japonii nie są dobrze odbierani. Z dnia na dzień ludzie, których Konrad traktował jak przyjaciół przestali się do niego odzywać. Jedną z nielicznych przychylnych mu osób jest Hiroko, do której mężczyzna żywi głębsze uczucie, a jak się później okazuje ona do niego również. Dzięki tej kobiecie Konrad widzi promyk nadziei na lepsze życie po zakończeniu wojny. Niestety wybuch bomby odbiera mu życie, a tym samym jego plany na życie obracają się w proch. Następnie poznajemy bliżej samą Hiroko, która stwierdzając, że nie ma czego szukać w Japonii po przeżyciu wybuchu bomby atomowej postanawia wybrać się do Indii, gdzie mieszkają krewni jej niedoszłego męża Konrada. Kobieta nie wie co ze sobą zrobić i ta podróż w nieznane wydaje jej się najlepszą z opcji. Tam poznaje Burtonów, którzy przyjmują ją do swojego domu i goszczą przez dłuższy czas. W związku z tym, że Hiroko ma dryg do języków chce nauczyć się tych, którymi posługują się w Indiach – i tak oto poznaje Sajjada, który jest częstym bywalcem domu Burtonów, a staje się jej nauczycielem. Tych dwoje – mam ma myśli Hiroko i Sajjada – niespodziewanie dla samych siebie zakochują się w sobie i biorą ślub, wyjeżdżają do Pakistanu i tam wiodą swój żywot. Rodzi im się syn – Raza. Czas płynie, a w życiu tych wszystkich ludzi dzieje się wiele rzeczy – tych dobrych i tych złych. Jednak mimo wszystko losy Burtonów oraz Hiroko i Sajjada nieustannie się przeplatają. W tle tego wszystkiego nadal wisi wojna i wszystko co z nią związane – śmierć, tajemnice, ochrona najbliższych. Książka podzielona jest na kilka części. Bardzo dobrze się to czytało. Mimo, iż porusza temat wojny, bomb nuklearnych to pokazuje również tzw. promyki nadziei – zwykłe, w miarę szczęśliwe życie wydawać by się mogło zwykłych ludzi. Ale nikt, podkreślam nikt w tej książce nie był zwykły. Ta pozycja zobrazowała mi to, że ludzie, którzy z pozoru wydają się „jacyś” wcale nie muszą „tacy” być. Każdy z nas kryje tajemnice, każdy w jakimś stopniu – świadomie czy nie – łaknie akceptacji innych. Z pozoru błahe decyzje mogą doprowadzić zarówno co czegoś spektakularnego, jak i wpakować w konkretne bagno. Według mojej oceny książka jak najbardziej warta przeczytania, polecam!
dag_mara_m - awatar dag_mara_m
ocenił na104 miesiące temu
Ostatnia Kobieta-Wyrocznia Kei Miller
Ostatnia Kobieta-Wyrocznia
Kei Miller
Zaskakująco dobra. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, trafiłem na Millera w ramach moich jamajskich poszukiwań. Historia Kobiety-Wyroczni (głoszącej przestrogi),_ urodzonej w kolonii trędowatych członkini Kościoła Odrodzeńców, emigrantki, w Anglii osadzonej w szpitalu psychiatrycznym, zgwałconej przez pielęgniarza-ogrodnika. Dziecko, które przyszło na świat w wyniku tych gwałtów, to Pan Pisarz, urodzony martwy, wskrzeszony przez niezrozumiałe słowa Kobiety-Wyroczni, który tropi losy swojej matki. Miller dość zgrabnie i oryginalnie splata różne perspektywy. Nie chodzi nawet o prowadzone naprzemiennie narracje Pana Pisarza (prowadzi wywiady z różnymi osobami, które zetknęły się z Adamine Bustamante aka Pearline Portious),_ "właściwej" opowieści oraz poprawek i wtrąceń Adamine. Ja to czytam jako opis zderzenia kultur - irracjonalnej, magicznej i religijnej Jamajki z chłodną, racjonalną, medykalizującą odstępstwa od normy Anglią. Oczywiście Kei Miller to nie Marlon James (choć bywa bardzo brutalnie, religijnie, mistycznie i magicznie). "Ostatnia Kobieta-Wyrocznia" to rzecz bardziej poetycka, rozmyta i niedopowiedziana. Na tyle fajna, że na pewno będę mieć oko na Keia Millera (wydał jeszcze debiutancki zbiór opowiadań i bodajże dwie inne powieści). Ciekaw jestem też oryginału, bo tłumaczenie Bohdana Maliborskiego nie zgrzyta, ale też fajwerwerków a la Sudół nie zauważyłem :)
trismegistos - awatar trismegistos
ocenił na61 rok temu
Kiedy ulegnę Chang-Rae Lee
Kiedy ulegnę
Chang-Rae Lee
Chang-Rae Lee urodził się w Korei Południowej, lecz jako dziecko wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Podobny los wybrał dla głównej bohaterki swojej powieści „Kiedy ulegnę”. June urodziła się bowiem w Korei, ale większość swojego życia spędziła właśnie w Stanach Zjednoczonych. Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1950, czyli w roku wybuchu wojny koreańskiej. W tamtym czasie Korea była już podzielona wzdłuż 38 równoleżnika na Koreę Północną i Koreę Południową. June mieszkała wraz ze swoją rodziną na Południu, niedaleko Seulu, ale w chwili postępujących działań wojennych wszyscy postanowili opuścić rodzinne strony i udać się w kierunku miasta Pusan, by ratować swoje życie i nadzieje na jakąkolwiek przyszłość. June miała wówczas zaledwie 11 lat, ale okrucieństwo wojny, z którym się zetknęła, postawiło ją w sytuacji, z którą prawdopodobnie nie potrafiłby sobie poradzić niejeden dorosły. Widziała okrutne zbrodnie dokonywane nie tylko na obcych jej ludziach, ale i na członkach najbliższej rodziny, musiała dbać o jedzenie, dach nad głową i sposób ucieczki jej samej i jej młodszego rodzeństwa, wreszcie musiała mierzyć się z wieloma słabościami i brakiem umiejętności i możliwości podjęcia wielu działań wynikających z faktu, iż najzwyczajniej w świecie była jedynie małą wystraszoną dziewczynką. Lee bardzo brutalnie, ale i wiernie przedstawił los uciekinierów z Południa pragnących ratować życie i przetrwać okrutny czas wojny. Skupił się jednak nie tylko na losie Koreańczyków, przedstawił bowiem także obraz wojny widziany i doświadczany przez żołnierzy amerykańskich. Drugim głównym bohaterem powieści jest właśnie Hector Brennan walczący po stronie Południa, na którym okrucieństwo wojny także odcisnęło swoje piętno i to do tego stopnia, że zamiast brać udział w walkach samowolnie zgłosił się do Oddziału Rejestracji Zabitych, by w tym splocie bezdusznych wydarzeń uniknąć chociaż patrzenia na chwile śmierci swoich towarzyszy broni. Autor nie łagodzi opisu przedstawianej rzeczywistości, ukazuje ją tak, jak mogła w istocie wyglądać. Wojna nie ma w sobie nic z romantyzmu, odarta z jakichkolwiek ludzkich uczuć kształtuje biorącego w niej udział człowieka i determinuje jego przyszłe losy, w tym relacje z innymi ludźmi, równie okrutnie doświadczonymi jak on. W takich to okolicznościach June poznała Hectora, a ich losy splotły się ze sobą już do końca. Za sprawą powołania do życia równie ważnych bohaterów, jakimi są Sylvie i Ames Tannerowie, Chang-Rae Lee przedstawił także inny ważny temat, a mianowicie tworzenie sierocińców dla koreańskich dzieci, które przetrwały wojnę, lecz pozostały na świecie same, bowiem członkowie ich rodzin zostali zabici. Historia tworzenia tego typu ośrodków i adopcji dzieci emigrujących z przybranymi rodzicami do Stanów Zjednoczonych to równie bolesna co radosna historia ogromnych nadziei, oczekiwań i przypodobań, byle by tylko osiągnąć upragniony cel i zyskać nową adopcyjną rodzinę, a co za tym idzie lepszą przyszłość. Niestety, świat nie jest idealny i sprawiedliwy, a zawiedzione nadzieje mogą prowadzić do przeróżnych wydarzeń mających charakter domina, których całe spektrum ukazał Chang-Rae Lee właśnie na przykładzie powieściowego sierocińca Tannerów. Sylvie Tanner to postać bardzo ważna, spaja ona bowiem w powieści to wszystko, co bez niej miałoby charakter liści spadający z drzew i unoszących się na wietrze w zupełnie innych kierunkach. Sylvie łączy losy i tworzy punkty styczne, które pozwalają na powrót do przeszłości nawet po upływie wielu lat. W warstwie fabularnej przenosi nas ona do Mandżurii początku XX wieku, losu tamtejszych misjonarzy i tworzenia przez Japończyków marionetkowego państwa Mandżukuo, a także do o wiele wcześniejszych, bo XIX-wiecznych wydarzeń, bezpośrednio determinujących akcję powieści, a mianowicie do roku 1859, kiedy to rozegrała się największa bitwa wojny francusko-austriackiej, czyli Bitwa pod Solferino. To właśnie bilans strat po tej bitwie przyczynił się do utworzenia Czerwonego Krzyża i rozwoju pomocy humanitarnej, w ramach której swoją działalność po wojnie koreańskiej prowadzili także Tannerowie. „Kiedy ulegnę” jest więc powieścią wielowątkową. Zwrócę jedynie uwagę na fakt, że wielu wątków powieści w recenzji nawet nie podejmuję, by nie zdradzać czytelnikowi zbyt wielu szczegółów i nie zniechęcić tym samym do lektury. To, co przywołałam, tworzy jedynie pewne ramy, wewnątrz których Lee umieścił przepiękne płótno literackie stworzone z niezwykłym epickim rozmachem. Monumentalność historii zaskakuje, przenosi ją na wyższy poziom, domagając się od czytelnika odczytania wszelkich sensów. Na okładce powieści znalazła się zapowiedź: „Miłość może zranić bardziej niż wojna”. I w istocie tak jest, wojna nigdy nie wiąże się z niczym pozytywnym i trudno oczekiwać po niej czegoś innego, ale miłość to głównie nadzieja, życie i plany na przyszłość. Niespełniona jest jak nóż przebijający serce. „Kiedy ulegnę” to powieść o ludziach żyjących w naprawdę bardzo trudnych czasach, o ludziach niepotrafiących unieść tego, co przynosi im los, o ludziach doświadczających bólu, straty, cierpienia i pragnienia rychłej śmierci, ale na przeciwległym biegunie jest też ogromne pragnienie życia, przetrwania i pokonania wszelkich przeciwności, pragnienie tego, by trwać mimo wszystko, by nie ulec do samego końca, bez względu na to, kiedy i w jaki sposób ma on nastąpić. https://www.facebook.com/literackakorea/posts/233611138956860
Literacka_Korea - awatar Literacka_Korea
oceniła na104 lata temu

Cytaty z książki Jedna niezwykła rzecz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jedna niezwykła rzecz