Booktuberzy i bookstagramerzy polecają na Gwiazdkę
Tradycji musi stać się zadość. Jak co roku w Mikołajki podpowiadamy, czym obdarować bliskich na święta. Przecież wiadomo, że książka to najlepszy prezent z możliwych. Tym razem z pomocą przychodzą booktuberzy i bookstagramerzy.

Można mówić, że nie należy oceniać książki po okładce. Jednak gdy chodzi o książkę na prezent, to, że będzie ona cieszyć również oko, odgrywa wielką rolę.
Właśnie po to pakujemy prezenty, by spotęgować radość oczekiwania. Wybrałam zatem te trzy propozycje prezentowe nie tylko ze względu na wyjątkową treść, ale również ze względu na przepiękne opakowanie.
Dla wrażliwych estetów: Chłopcy, których kocham, Anna Ciarkowska
Poezja Rupi Kaur nie trafiła do wszystkich. Była wyśmiewana, bagatelizowana, spychana na margines. Przyznam, że sama długo przekonywałam się do tego typu wierszy. Kiedy jednak trafiłam na „Chłopców, których kocham”, nie trzeba było mnie długo namawiać. Wiersze Anny Ciarkowskiej mają w sobie to, czego w „Mleko i miód” mi zabrakło. Mają w sobie subtelność, inteligencję i niezwykły urok. Mówiono, że to właśnie „Mleko i miód” powinna mieć na swojej szafce nocnej każda kobieta – nie zgodzę się z tym. Uważam, że to miejsce powinni zająć „Chłopcy, których kocham”. Niezwykle wyważone, szalenie emocjonalne i bystre wiersze, do których bez końca wracam. Zawsze kiedy po przeczytaniu jakiejś książki mam przysłowiowego „kaca”, sięgam właśnie po ten tomik, by się nim wyleczyć.
Trzeba podkreślić, że tomik ten jest idealnie skomponowaną całością. Pięknie oprawiony i zilustrowany rysunkami wykonanymi przez samą autorkę. Znajdziemy też dodatkowe „smaczki” w postaci wierszy zapisanych odręcznie przez Annę Ciarkowską.
„Chłopcy, których kocham” to po prostu tomik, który można pokochać, a w święta warto przecież dzielić się właśnie miłością, prawda?
Dla bohaterów, którzy zawsze się czegoś boją: Najgorszy człowiek na świecie, Małgorzata Halber
Ostatnio ktoś zapytał mnie o książkę, która w jakiś szczególny sposób coś we mnie zmieniła. Sama byłam zaskoczona, gdy bez wahania odpowiedziałam: „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber. Po chwili zastanowienia zrozumiałam jednak, dlaczego właśnie ta książka jest mi tak bliska. Nie jest to książka łatwa, miła i przyjemna – nie kupujcie jej na prezent komuś, o kim wiecie, że szuka w literaturze głównie rozrywki. Kupcie ją tej przyjaciółce, która ciągle w siebie nie wierzy, chociaż wiecie, że jest wspaniała. Kupcie ją tej koleżance, która boi się odezwać w towarzystwie, chociaż ma wiele do powiedzenia. Milczy jednak, bo myśli, że tylko ona się boi. Wybierzcie ją dla kogoś, komu wydaje się, że tylko on jest słaby, zmęczony i przerażony, by zrozumiał, że wszyscy tak mamy. Wszyscy się czegoś boimy i chyba właśnie to uświadomiła mi ta książka.
„Najgorszy człowiek na świecie” mówi o rzeczach, o których nikt nie mówi, ale przecież wszyscy o nich wiemy. Czasem jednak potrzebujemy o nich przeczytać, usłyszeć, zobaczyć je, by zrozumieć, że nie ma w tym nic wstydliwego, że nie znamy najnowszej płyty jakiegoś zespołu, jakiejś książki nie czytaliśmy, albo nie zrobiliśmy wczoraj nic produktywnego.
W tym roku „Najgorszy człowiek na świecie” zyskał jeszcze na sile dzięki wydaniu specjalnemu z ilustracjami autorki, które idealnie dopełniają jego treść.
Nie tylko dla małych dzieci: Dziewczynka, która wypiła księżyc, Kelly Barnhill
Najbardziej czarujące w tej baśni jest dla mnie to, że tytułowa dziewczynka w moim odczuciu jest w niej najmniej istotna. Luna, bo tak ma na imię, żyje otoczona postaciami, które sprawiają, że książka ta nie jest wyłącznie naiwną opowiastką. Dzięki wiedźmie, której największym błędem jest niezadawanie pytań, dzięki rozkochanemu w poezji potworowi, dzięki absolutnie Tyciemu Smokowi, który po prostu lubi się przytulać, ta historia naprawdę ożywa w wyobraźni. Poznacie tutaj też chłopca, który stał się mężczyzną nie tylko dlatego, że zmusiły go do tego nieszczęścia, które go spotkały, ale dlatego, że jako jedyny znalazł w sobie odwagę, by zadawać pytania. Postanowił nie poddawać się bezwiednie od lat przekazywanym kłamliwym prawdom i sam poszukać odpowiedzi.
Właśnie to jest dla mnie niezwykle cenną lekcją, którą niesie w sobie ta książka: nie warto bezrefleksyjnie wierzyć w podawane na tacy prawdy. Należy szukać, kwestionować, przekonywać się na własne oczy.
Sposób, w jaki ta książka jest magiczna, wymyka się wszelkim ograniczeniom wiekowym.

Ostrze zdrajcy, Sebastien de Castell
Pierwszy tom świetnie zapowiadającej się serii fantasy spod znaku płaszcza i szpady, na punkcie której po prostu oszalałam. Wszystko za sprawą wartkiej akcji, świetnie opisanych pojedynków, zawiłych politycznych intryg, wyśmienitego humoru i oczywiście kapitalnie wykreowanych bohaterów. Bo czego chcieć więcej? Wielkie Płaszcze to taka współczesna odpowiedź na „Trzech muszkieterów” Aleksandra Dumasa. Powieść o odwadze, honorze oraz niezachwianej przyjaźni, która połączyła Falcia, Kesta i Brastiego. Biorąc pod uwagę moją miłość do Dumasa, nic dziwnego, że tak bardzo pokochałam książki de Castella. W Polsce poza „Ostrzem zdrajcy” pojawił się też „Cień rycerza”. Obie powieści polecam bardzo
gorąco!
Opowieści z piasku i morza, Alwyn Hamilton
Pięknie wydany zbiór opowiadań, który stanowi świetne dopełnienie trylogii o Niebieskookiej Bandytce. Pozycja obowiązkowa dla fanów twórczości Alwyn Hamilton, zwłaszcza że poza czterema opowieściami, z czego jedną z nich autorka snuje, jakby opowiadała nam jedną z baśni z tysiąca i jednej nocy (coś cudownego!), oraz fantastycznymi ilustracjami skrywa na swoich kartach wywiad z autorką, dzięki któremu dowiecie się m.in. jak zabrać się za tworzenie własnych historii.
Jego krwawe zamiary, Graeme Macrae Burnet
Ta powieść jest tak dobra, że aż nie wiem, co napisać. Pomimo tego, że skończyłam ją czytać jakiś czas temu, dalej myślę o siedemnastoletnim Rodericku Macrae, zastanawiając się, czy w momencie
popełnienia tej straszliwej, opisanej ze szczegółami zbrodni, doskonale wiedział, co robi, czy może dał się ponieść emocjom. Zakończenie tej historii zwala z nóg, a sama powieść, jak widzicie, nie pozwala o sobie zapomnieć przez długi czas po przewróceniu ostatniej strony. Genialna pozycja dla wielbicieli thrillerów psychologiczno-sądowych, w pełni zasługująca na zainteresowanie, które przyniosła jej nominacja do Nagrody Bookera.

Zastanawiałam się, na jakie książki postawić, i wybrałam powieści, bo ostatnio to najbliższy mi gatunek. W dodatku poleciłam te tytuły znajomym na prezenty mikołajkowe i podobno był to dobry wybór.
Dokąd odchodzą parasolki, Afonso Cruz
Zacznę od historii, o której nie potrafię zapomnieć, odkąd ją przeczytałam. Mówię o najnowszej książce Afonsa Cruza, „Dokąd odchodzą parasolki”. To opowieść o poszukiwaniu sensu życia, miłości i tożsamości. To obraz straty i próby pogodzenia się z nią. I być może brzmi to mało świątecznie, „Dokąd odchodzą parasolki” to poruszająca i pięknie napisana książka.
Nocny pociąg do Lizbony, Pascal Mercier
Podobnie jak „Nocny pociąg do Lizbony”, którą polecam jako kolejny tytuł. Autor od pierwszych stron uwodzi słowem. To historia o stawianiu fundamentalnych pytań, o samotności i sile uczuć.
Twarz Grety di Biase, Magdalena Knedler
Ostatnią książką, na którą stawiam, jest „Twarz Grety di Biase”. Intensywna historia nietypowego
uczucia ze sztuką w tle. Wszystkie trzy książki łączy dbałość o język i detale. Każda z nich porusza, wzrusza i wywołuje refleksje.

Mistrz, jakiego nie znacie, a raczej taki, o którym zapomnieliście. Dawno, dawno temu Stephen King napisał baśń. O chłopcu zamkniętym w wieży. O królu. O najpotężniejszym z magów. O walce dobra ze złem. Słowem, fantastyka prosto z gatunkowego wzornika. Z tą różnicą, że wyszła spod ręki Stephena Kinga, a tylko on potrafi tak umiejetnie zagrać na emocjach i wykreować bohaterów, obok których nie sposób przejść obojętnie. Ja nie przeszedłem. Do dzisiaj „Oczy smoka” pachną mi świętami.
Puzo to, podobnie jak Stephen King, jeden z moich ulubionych autorów. Stworzył powieści uniwersalne, ponadczasowe, a to oznacza, że każdy z tytułów okaże się dobrym wyborem na prezent. Wybrałem „Rodzinę Borgiów” nie bez przyczyny. Skandale w środowisku kościelnym znów są na czasie. Jeżeli „Kler” was zgorszył, to lepiej nie czytajcie o losach Borgiów.
Y: Ostatni z mężczyzn – Zaraza, Brian K. Vaughan, Pia Guerra, José Marzán Jr.
Nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie wspomniał o moim ulubionych komiksie z minionych lat. Nie tylko moim zresztą. Amerykańska „Seksmisja” zbiera wysokie noty i jej popularność nie słabnie. Pochwalę właściwie wszystko: kreskę, fabułę i wydanie. Dziewczyny, nie dajcie się zmylić temu szowinistycznemu tytułowi. W tym komiksie płeć piękna odgrywa najważniejszą rolę. Spragnionym dobrej rozrywki polecam zapamiętać nazwisko Brian K. Vaughan, bo stworzył jeszcze kilka innych genialnych rzeczy, takich jak „Paper Girls” czy „Saga”.

Zawsze mam problem z doborem książek do polecenia przy okazji świąt, bo prawie żadna z czytanych przeze mnie lektur nie pasuje klimatem do tych radosnych rodzinnych chwil. Tym razem nie będzie inaczej, bo do polecenia mam trzy książki z pogranicza thrillera i kryminału.
Pierwsza z książek to „Aorta” Bartosza Szczygielskiego, genialny debiut polskiego autora, który zaskakuje czytelników swoją brutalnością. To mocny początek serii, dlatego z całego serca polecam, by sięgnąć po kontynuację, a na początku przyszłego roku również po ostatni tom pruszkowskiej trylogii.
Ślepnąc od świateł, Jakub Żulczyk
Druga książka to moje niedawne odkrycie, czyli „Ślepnąc od świateł” Jakuba Żulczyka. Niepowtarzalny klimat, gęsta atmosfera i mnóstwo szemranych interesów, do których czytelnik często szuka odniesień w rzeczywistości. Obowiązkowo mam do przerobienia pozostałe książki tego autora, a przy okazji polecam również serial.
A na koniec „Nocny film” Marishy Pessl. To książka, której nie da się porównać z żadną inną i to w niej rzeczywistość łączy się z iluzją, a granica między nimi zostaje zatarta tak, że czytelnik łapie się na tym, że już sam nie wie, w co powinien wierzyć. Onirycznego klimatu dodają tej powieści jeszcze elementy okultystyczne wplecione w rzeczywiste i prawdopodobne wydarzenia.

Purezento, Joanna Bator dla wielbicieli kultury Japonii
Subtelna, tajemnicza, bardzo japońska opowieść o pożegnaniach, o budowaniu swojego życia od nowa, w którą możemy się zasłuchać i jeśli trafi na ten właściwy moment, może stać się prawdziwym darem, prawdziwym tytułowym prezentem.
Sierota, bestia, szpieg, Matt Killeen dla zaczytanej młodzieży
Fenomenalna, brutalna, nazywana „Bękartami wojny” dla młodzieży opowieść o ideałach potężniejszych od śmierci, woli silniejszej od słabości ciała, walce, która trwa, dopóki na frontach wciąż giną ludzie, dopóki słabsi uciskani są przez silniejszych, dopóki tli się nadzieja.
Upiorna opowieść, Peter Straub dla miłośników horroru i powieści grozy
Kultowa już opowieść o duchach, upiorach, horror, który stanowi syntezę całego gatunku i składa hołd klasyce opowieści gotyckich, a zarazem umyka jednoznacznej klasyfikacji i zachwyca na każdej stronie.
komentarze [84]
Oczy smoka mam zamiar kiedyś przeczytać mimo iż nie jestem fanem Kinga. Bardziej kibicuję Koontzowi. Mastertonowi i innym pisarzom, nie mniej od czasu do czasu daję Kingowi szansę. Czasem się podoba (Podpalaczka Czy Desperacja należą do książek które uwielbiam) a czasem nie. Teraz zabrałem się za Palindrom Stuarta Woodsa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam









