Wioleta Sadowska 
subiektywnieoksiazkach.pl
O pasji do książek. O wielotysięcznej, domowej biblioteczce. O literaturze będącej inspiracją. O czytaniu będącym stylem życia. Zapraszam na moją stronę: http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
32 lat, kobieta, Łódź, status: Czytelniczka, dodała: 75 książek i 5 cytatów, ostatnio widziana 6 godzin temu
Teraz czytam
  • Klub niewiernych
    Klub niewiernych
    Autorzy:
    Klub Niewiernych to miejsce w sieci, gdzie spotykają się spragnieni niezobowiązującego seksu. Ale seks bez konsekwencji może mieć... śmiertelne konsekwencje. Przekona się o tym kilka spragnionych mocn...
    czytelników: 168 | opinie: 7 | ocena: 7,86 (14 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-20 18:20:16
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-10-20 18:19:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Najgorszym złem jest nie mieć nikogo (...)".


Każda decyzja, jaką podejmujemy w swoim w życiu niesie ze sobą określone konsekwencje. I choć byśmy bardzo chcieli, nie da się tego uniknąć. Wydaje się, że najtrudniej jest dokonać wyboru, zdecydować się na ten pierwszy krok. Czy oby na pewno? Przekonuje się o tym Oliwia Black – tytułowa bohaterka książki.

Barbara Taraszkiewicz to pochodząca z...
"Najgorszym złem jest nie mieć nikogo (...)".


Każda decyzja, jaką podejmujemy w swoim w życiu niesie ze sobą określone konsekwencje. I choć byśmy bardzo chcieli, nie da się tego uniknąć. Wydaje się, że najtrudniej jest dokonać wyboru, zdecydować się na ten pierwszy krok. Czy oby na pewno? Przekonuje się o tym Oliwia Black – tytułowa bohaterka książki.

Barbara Taraszkiewicz to pochodząca z Suwałk, mama dwójki cudownych chłopców w wieku szkolnym i przedszkolnym. Pracuje obecnie w jednej z międzynarodowych instytucji finansowych, gdzie zajmuje stanowisko menadżerskie. Zarządzanie ludźmi jest jej pasją, którą rozwija od ponad dziesięciu lat. Wolny czas spędza grając w tenisa, spacerując zimą nad morzem oraz pisząc. Mieszka z rodziną w Sopocie.

Oliwia wiedzie wygodne i poukładane życie. Mieszka w ekskluzywnym apartamencie wraz z mężem i synkiem, którym się opiekuje. Gdy bohaterka postanawia podjąć pracę, która wymusza na niej konieczność dłuższego wyjazdu do Oslo, spotyka się z krytyką ze strony męża oraz teściowej. Oliwia postanawia jednak walczyć o swoją niezależność.

Wydawałoby się, że Oliwia powinna być kobietą zadowoloną z kształtu swojego życia. Posiada bowiem pełne zabezpieczenie materialne, jest matką, oraz żyje u boku wiernego męża. Czegóż chcieć więcej? Otóż jak pokazuje Barbara Taraszkiewicz, każdy z nas – niezależnie od statusu majątkowego i wykształcenia - potrzebuje wolności, oddechu, swoistej niezależności. Najpiękniejsza klatka ze złota nie przyćmi bowiem prawdziwej wolności i możliwości dokonywania wyborów. Skłaniająca do refleksji historia Oliwii pokazuje w pełni siłę woli do walki o własne ja.

"Dylemat Oliwii Black" to książka, w której autorka położyła największy nacisk na emocjonalną stronę duszy czytelnika. Trudno bowiem nie wczuwać się w sytuację Oliwii, gdy jej teściowa próbuje kierować życiem bohaterki, a sama zainteresowana, miota się pomiędzy uczuciem lojalności, a wielką namiętnością, której niespodziewanie doświadcza w Oslo. Ta walka w głównej mierze samej ze sobą, jaką kobieta podejmuje okazuje się niezwykle angażująca, gdyż do samego końca nie można być pewnym, jaką decyzję w ostateczności podejmie.

Trudno podczas lektury tego utworu nie roztrząsać dylematu Oliwii Black, gdyż dotyczy on stricte życia rodzinnego, w którym główną rolę pełni synek. Pojawiające się pytanie o to, czy można wymagać od kobiety, by ta do końca swoich dni poświęcała się w imię miłości do własnego dziecka, nie pozostawia czytelnika obojętnym. Przy zgłębianiu jej historii wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, co sama zrobiłabym w sytuacji głównej bohaterki. Myślę, że taka refleksja to naturalna konsekwencja całej konstrukcji fabularnej tej powieści.

Książka Barbary Taraszkiewicz to niezwykle emocjonująca historia o cenie, jaką każdy z nas ponosi za swoje życiowe wybory. Nie sposób przy lekturze tej powieści nie zastanowić się nad nieuchronnością losu i siłą przeznaczenia. Dylemat Oliwii Black stał się także moim dylematem.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-10-18 18:11:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Wysłannicy (tom 2) | Seria: Young

"Czy tylko w obliczu śmierci ludzie potrafią zwolnić i nastawić się na dialog z drugim człowiekiem twarzą w twarz?".


Kolejny, tajemniczy tytuł książki Melissy Darwood skutecznie rozbudza wyobraźnię. W moim osobistym rankingu autorka jest mistrzynią wymyślania intrygujących, jednowyrazowych tytułów swoich powieści. Poza tym, po lekturze "Laristy" chyba każdy czytelnik pragnie poznać drugą...
"Czy tylko w obliczu śmierci ludzie potrafią zwolnić i nastawić się na dialog z drugim człowiekiem twarzą w twarz?".


Kolejny, tajemniczy tytuł książki Melissy Darwood skutecznie rozbudza wyobraźnię. W moim osobistym rankingu autorka jest mistrzynią wymyślania intrygujących, jednowyrazowych tytułów swoich powieści. Poza tym, po lekturze "Laristy" chyba każdy czytelnik pragnie poznać drugą część tego cyklu.

Melissa Darwood to ukrywająca się pod pseudonimem polska pisarka, pochodząca z małego, ale jakże urokliwego miasteczka w środkowej Polsce. Romantyczna dusza, kochająca przyrodę, zwierzęta i książki. Swoją twórczość kieruje do czytelniczek młodych duchem, spragnionych romantyzmu i intensywnych emocji. "Guerra" to drugi tom serii "Wysłannicy".

Uczucie łączące Zuzę i Patryka przechodzi mały kryzys. Większą tragedią staje się jednak jeden z koncertów, na którym Patryk ratując życie Zuzki, łamie jedno z guardiańskich praw i tym samym zostaje zesłany do Guerry. Zuza nie chcąc na zawsze stracić ukochanego, postanawia wyruszyć do tej tajemniczej krainy, by odzyskać swoją miłość.

Guerra to kolejne fantastyczne miejsce, jakie wykreowała w swoim umyśle mistrzyni polskiego young adult w naszym kraju. Kraina mroczna, pełna niebezpieczeństw, w której łatwo stracić wolę walki o lepsze jutro. Melissa Darwood w rozbudzający wyobraźnię sposób, stawiając na emocje, odmalowała klimat tego miejsca. Wszystkie bogate opisy, jakie znalazły się w tej książce pozwoliły mojej wyobraźni odmalować w głowie ukazane sceny, nawet te mrożące krew w żyłach.

Autorka "Laristy" zaprosiła czytelników do świata znajdującego się pomiędzy ziemią, a piekłem. Miejsca, gdzie panują bezlitosne zasady. Jest więc w fabule tej książki dużo cierpienia, ale także wiele zaskoczeń. W zasadzie nie wiadomo, czego spodziewać się na kolejnej stronie tej fascynującej historii. Muszę także dodać, że zakończenie drugiego tomu z pewnością wprawia w konsternację.

Podróż do Guerry to niezwykle intensywna, literacka wycieczka, pełna niebezpieczeństw i zaskakujących zwrotów akcji. Zatracicie się w tej książce bez reszty i nie będziecie w stanie oderwać. Young adult w najlepszym wydaniu.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-16 17:36:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam
Autor:
Cykl: Zanim nadejdzie jutro (tom 1)

"Niekiedy mamy żal do świata, że nas los nie oszczędza. A przecież cóż znaczy życie. To tylko krótka wędrówka, która szybko się kończy".



Po świetnej i niezapomnianej sadze "Zemsta i przebaczenie" czułam pewien niedosyt, gdyż bardzo mocno wciągnęłam się w wojenne losy jej bohaterów. Na szczęście, autorka nie kazała mi zbyt długo czekać na kolejną, równie angażującą serię. Po lekturze jej...
"Niekiedy mamy żal do świata, że nas los nie oszczędza. A przecież cóż znaczy życie. To tylko krótka wędrówka, która szybko się kończy".



Po świetnej i niezapomnianej sadze "Zemsta i przebaczenie" czułam pewien niedosyt, gdyż bardzo mocno wciągnęłam się w wojenne losy jej bohaterów. Na szczęście, autorka nie kazała mi zbyt długo czekać na kolejną, równie angażującą serię. Po lekturze jej pierwszego tomu wiem, że z wielką zachłannością sięgnę po kolejne części.

Joanna Jax to absolwentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, która pasjonuje się malowaniem na szkle unikatową techniką warstwową. Uwielbia także czytać biografie. Na co dzień pracuje w dużej korporacji finansowej. Zadebiutowała w 2014 r. książką pt. "Dziedzictwo von Becków".

Tuż przed wybuchem II wojny światowej, Kresy Wschodnie. Jakub Staśko uciekając przed wierzycielem, przybywa do Wilna, by tam rozpocząć nowe życie. Aktorka Nina Korcz zostaje zatrudniona w teatrze na Pohulance, gdzie zaczyna robić karierę. Bohaterka nie zdaje sobie sprawy z tego, że nienawidzi ją przygaszona już gwiazda Apolonia Ryszewska. Jest jeszcze Błażej Piotrowski opiekujący się niewidomym dziadkiem, siostry bliźniaczki Gabriela i Klara Kąckie oraz Laura Przebindowska lubiąca romanse. Wszystkich ich w pewnym momencie życia połączy podróż do krainy umarłych.

Początek wojny wywołanej przez Hitlera i Stalina to dla Kresów Wschodnich bardzo mroczna karta w historii, bowiem właśnie wtedy rozpoczęła się masowa wywózka mieszkańców w głąb Związku Radzieckiego. Pierwszy tom nowej sagi Joanny Jax jest swoistym wstępem do historii nawiązującej do tych właśnie wydarzeń. Wstępem, w którym poznajemy sylwetki poszczególnych bohaterów, ich pragnienia, ułomności i życiowe cele. Kreacje jakie autorka przedstawia na łamach książki są dość mocno zróżnicowane, dzięki czemu otrzymujemy pełen przekrój ówczesnego społeczeństwa – od parobków do przedstawicieli elity. Pozwala to na obdarzenie sympatią jednych i równoczesne nie polubienie innych.

Joanna Jax tym razem podjęła się wyzwania pod postacią ukazania warunków życia na Kresach Wschodnich. Wojenna tematyka nie jest autorce obca, jednak ta płaszczyzna z pewnością wymagała szczegółowego przygotowania. Życie Polaków obok ludzi różnych nacji, jak chociażby Białorusinów, czy też Litwinów nie było bowiem łatwe. Antagonizmy pojawiały się tam bowiem co chwilę, niwecząc ciężko wypracowany spokój.

Perypetie życiowe Jakuba, Niny, Apolonii i pozostałych bohaterów w toku akcji splatają się ze sobą, a na końcu tego tomu następuje swoiste przypieczętowanie ich losów wspólną podróżą do tytułowej krainy umarłych. Autorka po raz kolejny udowadnia swój talent do tworzenia niezwykle wiarygodnych i pobudzających wyobraźnię opisów. Po lekturze pierwszej części jeszcze nie wiem, kto z bohaterów będzie moim faworytem, ale za to wiem, że Joanna Jax poprzez ukazanie ich losów chciała uwidocznić tragedię tysięcy ówczesnych istnień ludzkich.

Joanna Jax po raz kolejny funduje czytelnikom ogrom emocji podanych w iście epickim stylu. Jest historia minionych pokoleń, są barwne sylwetki bohaterów i jest niesprawiedliwość dziejowa. To niezwykle prawdziwa opowieść, która dopiero się rozpoczyna.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-13 14:24:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Skazaniec (tom 7) | Seria: Skazaniec

"Możesz mieć swoje lata, możesz być siwy i pomarszczony jak łupina orzecha, ale dopóki masz rodzinę i przyjaciół, to wszystko jest do zniesienia".


Jakże symbolicznym jest tytuł siódmej już części bestsellerowej serii "Skazaniec". Wydawałoby się, że to tylko kilka prostych słów, a jednak wynikające z nich przesłanie, winno stać się maksymą każdego z nas. Musimy bowiem wszyscy pamiętać o tym,...
"Możesz mieć swoje lata, możesz być siwy i pomarszczony jak łupina orzecha, ale dopóki masz rodzinę i przyjaciół, to wszystko jest do zniesienia".


Jakże symbolicznym jest tytuł siódmej już części bestsellerowej serii "Skazaniec". Wydawałoby się, że to tylko kilka prostych słów, a jednak wynikające z nich przesłanie, winno stać się maksymą każdego z nas. Musimy bowiem wszyscy pamiętać o tym, że "jutro jest czyste", jeśli nawet "dzisiaj" takie nie jest. Dobitnie przekonał się o tym Ropuch.

Krzysztof Spadło to "łowca wrażeń i kolekcjoner miłych wspomnień, któremu pisanie sprawia frajdę". Autor zadebiutował zbiorem opowiadań zatytułowanym "Marzyciele i pokutnicy". Jest jedynym pisarzem, który wydał w Polsce jednocześnie książkę papierową, audiobooka, różnorodne e-wydania, oraz film krótkometrażowy promujący "Skazańca".

Stefan Żabikowski już dawno wkroczył w jesień swojego życia. Bohater popadł w chorobliwą obsesję dotyczącą teorii Cyferki i egzystował w dwóch światach - pracując w więziennym archiwum oraz pogłębiając swoją paranoję. Tymczasem w murach wronieckiego więzienia następują nieodwracalne zmiany. Ropuch musi odnaleźć się w rzeczywistości pełnej służb wywiadowczych, nowych standardów oraz pojawienia się szansy na odzyskanie wolności.

Historia Ropucha nieodwołalnie dobiega końca. Ten przedostatni tom jego historii to w głównej mierze opowieść o postępującej samotności bohatera, który jako najstarszy więzień we Wronkach, coraz bardziej zatraca się we własnych myślach. Stefan Żabikowski niczym wytrawny obserwator analizuje zmiany, jakie zachodzą na przestrzeni kolejnych lat jego odsiadki aż do czasów transformacji ustrojowej. Bohater z racji swojego więziennego stażu posiada pewne przywileje i w zasadzie nic nie jest w stanie już go zdziwić. Zaskakującym jednak dla czytelnika może stać się wyznanie Ropucha, który stwierdza, że więzienie traktuje jak swój dom, w którym spędził całe 68 lat.

"Byłem jego częścią, historią, wspomnieniem, świadkiem, miłością, nienawiścią, sumieniem...".

Krzysztof Spadło tradycyjnie już snując historię wronieckiego więźnia, przywołuje ważne wydarzenia jakie miały miejsce od roku 1970. Autor przypomina o procesie w sprawie zabójstwa Jana Gerharda, na który sprzedawano bilety wstępu. Interesujące okazało się także dla mnie wspomnienie "żywych torped", czy też inspiracja znanego pisarza Roberta Ludluma postacią Sancheza, międzynarodowego terrorysty. Spadło wspomina także sfotografowanie "Marsjańskiej twarzy", wybór Karola Wojtyły na papieża, czy też nagrodzenie Noblem Czesława Miłosza. Interesującym smaczkiem jest także przywołanie w fabule słów piosenki pt. "The House of the Rising Sun", której autor do dzisiaj nie jest znany.

Krzysztof Spadło przyzwyczaił już swoich czytelników do tego, że każdy tom jego serii to zaskakujące zakończenie, które pobudza apetyt na kontynuację. Dokładnie tak jest również w tym przypadku, gdyż końcowa scena siódmej części otwiera zupełnie nowy rozdział w życiu Ropucha Jestem bardzo ciekawa, a wręcz zaintrygowana tym, co wydarzy się w ósmym, finałowym tomie. Co planuje Ropuch? Czy ma to związek z jego liczbą życia? Co wydarzyło się z Wiktorem Kozłowem? I najważniejsze, czy historia Stefana Żabikowskiego jest w jakiejś mierze oparta na faktach? Nie wiem, jak wytrzymam to oczekiwanie na kolejną część.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-10 18:47:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Skazaniec (tom 6) | Seria: Skazaniec

"Tak naprawdę w ludzkim życiu liczy się tylko czas".



Nigdy wcześniej nie słyszałam o liczbie życia, dlatego temat ten tak bardzo mnie zaintrygował. Nie chciałabym nigdy popaść w taką samą obsesję jak Ropuch, ale przyznaję, że kusi mnie stworzenie własnego kalendarza życia. A już na pewno nie spodziewałabym się tego, że w szóstym tomie "Skazańca" zostanie wspomniana postać szwajcarskiego...
"Tak naprawdę w ludzkim życiu liczy się tylko czas".



Nigdy wcześniej nie słyszałam o liczbie życia, dlatego temat ten tak bardzo mnie zaintrygował. Nie chciałabym nigdy popaść w taką samą obsesję jak Ropuch, ale przyznaję, że kusi mnie stworzenie własnego kalendarza życia. A już na pewno nie spodziewałabym się tego, że w szóstym tomie "Skazańca" zostanie wspomniana postać szwajcarskiego publicysty Ericha von Danikena i jego teoria paleoastronautyki.

Krzysztof Spadło to "łowca wrażeń i kolekcjoner miłych wspomnień, któremu pisanie sprawia frajdę". Autor zadebiutował zbiorem opowiadań zatytułowanym "Marzyciele i pokutnicy". Jest jedynym pisarzem, który wydał w Polsce jednocześnie książkę papierową, audiobooka, różnorodne e-wydania, oraz film krótkometrażowy promujący "Skazańca". "Liczba życia" to szósty tom tej serii.

Ropuch już wie, jak potoczyły się losy jego wielkiej i jedynej miłości. W kolejnym tomie bohater ukazuje swoje przystosowywanie się do nowych warunków panujących w więzieniu we Wronkach w czasach, gdy pojawia się grypserka. Kolejne karty historii z życia Stefana to nowi przyjaciele, śmierć i obecność Wiktora Kozłowa.

Szósty tom serii Krzysztofa Spadło wyedukował mnie w płaszczyźnie subkultury więziennej. Chyba jeszcze w żadnej książce nie spotkałam się z tak drobiazgowymi i przystępnie wyjaśnionymi zasadami, jakie panują w więziennej hierarchii. Świat grypserów, znaczenie określonych tatuaży na ciele oraz gestów to obszar mało znany dla większości czytelników. Trzeba także podkreślić, że autor nie omija w tej płaszczyźnie także tematów kontrowersyjnych pod postacią gwałtów na więźniach, co wywołuje szereg emocji. Świetnie wszystko to podsumowuje stwierdzenie, że "w tamtych czasach więzienie dla przestępcy było niczym prestiżowa uczelnia, w której wykolejeni adepci zdobywali najbardziej zawiłe arkana bandyckiej wiedzy".

Stefan Żabikowski wkraczający powoli w okres jesieni swojego życia, obserwuje większość wydarzeń dziejących się we Wronkach jako neutralna osoba. Jest wytrawnym obserwatorem, ale jednocześnie po cichu rozgrywa różne role, które zapewnią mu spokojna egzystencję w tym przedsionku piekła. Nie brakuje oczywiście jak zawsze sporej dozy przemyśleń głównego bohatera, jego retrospekcji oraz odniesień do przyszłości, o której już sporo wiemy.

"Liczba życia" dosłownie naszpikowana jest mnóstwem ciekawostek i odniesień do historycznych wydarzeń, które autor zręcznie wplata z życie więzienne Ropucha. Czy wiedzieliście o tym, że w latach sześćdziesiątych klan Kennedych był już spowinowacony z polską rodziną Radziwiłłów? A to jedna z wielu ciekawostek, jakie odnajdziecie na łamach tej części.

Krzysztof Spadło w swojej książce dość obszernie dotyka także tematu liczby życia. To bardzo intrygująca płaszczyzna fabularna, gdyż wszelkie zależności, jakie odkrywa Stefan są po prostu szokujące. Mowa tutaj głównie postaciach Szumskiego i Ozurskiego oraz o liczbach identyfikujących potencjalnych przyjaciół bądź wrogów Stefana. Trudno po czymś takim nie ulec pokusie i nie zacząć odnajdywać takich powiązań we własnej przeszłości. Fenomen liczby życia zwyczajnie mnie zainteresował.

Zupełnie nie wiem, czego mogę spodziewać się po siódmym tomie więziennej epopei Krzysztofa Spadło, będącej jej przedostatnią częścią. Autor w każdym tomie zaskakuje mnie bowiem nowymi pomysłami na urozmaicenie życia Ropucha oraz doskonałą znajomością historii naszego kraju polegającą na przedstawianiu intrygujących faktów, często mało znanych, szerszemu gronu czytelników. Ta seria to jeden z nielicznych przypadków w literaturze, kiedy ilość idzie na równi z jakością.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-08 17:23:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Skazaniec (tom 5) | Seria: Skazaniec

"Nie cofniemy czasu i nie naprawimy przeszłości".

Nareszcie dowiedziałam się, za co Ropuch tak naprawdę odbywa swoją karę dożywotniego więzienia. Krzysztof Spadło przez cztery tomy swojej serii trzymał czytelników w wielkiej niepewności i chyba zdawał sobie sprawę z tego, że wystawił naszą cierpliwość na wielką próbę. Piąty tom to swoisty punkt zwrotny w całej historii Stefana Żabikowskiego.

...
"Nie cofniemy czasu i nie naprawimy przeszłości".

Nareszcie dowiedziałam się, za co Ropuch tak naprawdę odbywa swoją karę dożywotniego więzienia. Krzysztof Spadło przez cztery tomy swojej serii trzymał czytelników w wielkiej niepewności i chyba zdawał sobie sprawę z tego, że wystawił naszą cierpliwość na wielką próbę. Piąty tom to swoisty punkt zwrotny w całej historii Stefana Żabikowskiego.

Krzysztof Spadło to "łowca wrażeń i kolekcjoner miłych wspomnień, któremu pisanie sprawia frajdę". Autor zadebiutował zbiorem opowiadań zatytułowanym "Marzyciele i pokutnicy". Jest jedynym pisarzem, który wydał w Polsce jednocześnie książkę papierową, audiobooka, różnorodne e-wydania, oraz film krótkometrażowy promujący "Skazańca". "Zawsze mnie kochaj" to piąty tom tej serii.

Stefan Żabikowski, czyli więzień skazany wyrokiem sądu II Rzeczypospolitej na dożywocie, spotykając we Wronkach dawnego przyjaciela Wiktora, liczy na szybkie uwolnienie. Jednak jego los ma wyglądać zupełnie inaczej. Ropuch wraca w swoich wspomnieniach do przeszłości – do wydarzeń, które zaprowadziły go do miejsca, w którym obecnie się znajduje.

Już wiem za co Ropuch został skazany, wiem jak wyglądało jego dzieciństwo i młodość, wiem w jakich okolicznościach poznał Agnieszkę oraz jakie przygody przeżywał ze swoimi przyjaciółmi – Pesteczką i Truflem. Piąty tom to w głównej mierze swoista wędrówka głównego bohatera w przeszłość. Tom, który po lekturze czterech poprzednich, był nam już wszystkim potrzebny, abyśmy zrozumieli pewne prawidłowości z życia Stefana. Abyśmy poznali całą przeszłość bohatera i genezę wielkiej niesprawiedliwości, jaka go spotkała. To część zupełnie inna, ale uważam przy tym, że aby snuć dalszą opowieść o losach Ropucha, koniecznym stało się powrócenie do jego przeszłości, do tajemnicy tak szczelnie ukrywanej przez autora.

Prawda, która nareszcie została odkryta rzuciła zupełnie nowe światło na wszystko, co do tej pory wydarzyło się w życiu Ropucha. Trudno po nie poczuć przy tym pełnej gamy emocji począwszy od złości i wściekłości po współczucie oraz pogardę. Krzysztof Spadło do tego wszystkiego na samym początku swojej książki rozbudził w czytelnikach nadzieję dotyczącą odmiany losu Stefana, by za chwilę wszelkie te nadzieje obrócić w niebyt. Autor potrafi bawić się z czytelnikiem i wychodzi mu to nadzwyczaj dobrze, niemal po mistrzowsku.

W każdym tomie "Skazańca" pojawiają się smaczki historyczne, które dodają całej tej serii niepowtarzalnego kolorytu. Podobnie jest w "Zawsze mnie kochaj". Mamy oto bowiem odniesienie do chociażby reformy pieniężnej i zakazu posiadania obcych walut oraz cennych kruszców, czy też przywołanie postaci Gavrilo Proncipa w kontekście liczby życia.

Piąty tom fenomenalnej serii Krzysztofa Spadło pozwolił mi odnaleźć odpowiedzi na większość pytań, jakie pojawiały się w mojej głowie podczas lektury poprzednich części. Wraz jednak z tym, przyszły kolejne dotyczące przyszłości Ropucha. Autor tradycyjnie oczywiście zostawił dla czytelnika zaskakujące zakończenie, więc czym prędzej zabieram się za szósty tom. Jeszcze bowiem jest przede mną tyle do odkrycia.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-10-06 21:04:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Niebo walące się na głowę potrafi bezpowrotnie pogruchotać naprawdę wiele".


Najnowsza powieść Izabelli Frączyk to lekka lektura, idealnie wpisująca się w kanon komedii obyczajowej. Znajdziecie w niej miłość, nutkę romantyzmu, niecodzienne wydarzenia, które należy potraktować z przymrużeniem oka oraz zakończenie, które wywołuje uśmiech na twarzy.

Izabella Frączyk to absolwentka Akademii...
"Niebo walące się na głowę potrafi bezpowrotnie pogruchotać naprawdę wiele".


Najnowsza powieść Izabelli Frączyk to lekka lektura, idealnie wpisująca się w kanon komedii obyczajowej. Znajdziecie w niej miłość, nutkę romantyzmu, niecodzienne wydarzenia, które należy potraktować z przymrużeniem oka oraz zakończenie, które wywołuje uśmiech na twarzy.

Izabella Frączyk to absolwentka Akademii Ekonomicznej w Krakowie oraz Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych w Warszawie. W swojej pracy zawodowej zajmowała się między innymi zarządzaniem i organizacją działów sprzedaży. Mama dwójki dzieci, żona fajnego męża, właścicielka kota i psa. Pisaniem zajmuje się od 2009 r. Zadebiutowała książką pt. "Pokręcone losy Klary".

Zdolna architektka Ewa szuka miłości swojego życia, wikłając się w toksyczne relacje. Pewnego dnia, bohaterka zostaje porwana, a jej przyjaciółka Monika zwana Rudą zatrudnia prywatnego detektywa, mającego za zadanie odnaleźć Ewę. Tak rozpoczyna się lawina niecodziennych zdarzeń, które zmienią życie przyjaciółek na zawsze.

"Wszystko nie tak!" to idealny tytuł na tę powieść o silnym zabarwieniu komediowym, w której fabule pierwsze skrzypce pełnią serie niefortunnych zdarzeń. Tu bowiem wszystko jest nie tak – nie układa się w życiu uczuciowym Ewy, Monika także nie czuje się szczęśliwa, a nawet o dziwo samo porwanie to jedna, wielka pomyłka. Podczas lektury tej książki można się wielokrotnie uśmiechnąć, a nawet poczuć rozbawienie obserwując zwariowanych lokatorów, jacy zjeżdżają się do domu, w którym przetrzymywana jest Ewa. Te wszystkie perypetie ukazano oczywiście z dużą dawką dystansu i z przymrużeniem oka.

Czy można obdarzyć sympatią swojego porywacza? Ba, czy można się w takim osobniku zakochać? W komedii obyczajowej wszystko jest możliwe, co udowadnia Izabella Frączyk, której udało się ukazać w iście komicznym stylu zaburzenie zwane syndromem sztokholmskim. Nie trzeba zbyt długo się domyślać, aby przewidzieć, że w tym kontekście pojawi się właśnie miłość – nieco zwichrowana, nieco szalona, ale pełna pasji i namiętności. Bez niej rzeczywiście wszystko byłoby nie tak.

Świetnie bawiłam się podczas poznawania historii niecodziennej znajomości Ewy i jej nieudolnego porywacza. To książka idealna na poprawę humoru potrafiąca rozbawić nawet największego ponuraka.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-04 17:21:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Przyjaźń polega na tym, że nie pytając o przyczynę tragedii, smutku i złych chwil, potrafimy zamienić je w radość. Dopiero jak nauczysz się przyjaźni, możesz pomyśleć o miłości".

Czasami los bywa bardzo przewrotny i niespodziewanie wskazuje nam pewne furtki, przez które możemy przejść. Tylko od nas wówczas zależy, jaką drogę wybierzemy i czy podejmiemy właściwe decyzje. A ponieważ w miłości...
"Przyjaźń polega na tym, że nie pytając o przyczynę tragedii, smutku i złych chwil, potrafimy zamienić je w radość. Dopiero jak nauczysz się przyjaźni, możesz pomyśleć o miłości".

Czasami los bywa bardzo przewrotny i niespodziewanie wskazuje nam pewne furtki, przez które możemy przejść. Tylko od nas wówczas zależy, jaką drogę wybierzemy i czy podejmiemy właściwe decyzje. A ponieważ w miłości nic nie jest pewne, trzeba się zdać na głos własnego serca i przeczucie, które nigdy nas nie myli.

Ilona Gołębiewska prowadzi zajęcia terapeutyczne dla dzieci i młodzieży, pracuje ze studentami oraz szkoli dorosłych i seniorów. Już w wieku pięciu lat postanowiła, że będzie pisać książki. Poetka, autorka prozy dla dzieci i młodzieży. Mieszka obecnie w Warszawie, marzy o założeniu fundacji. Zadebiutowała w 2017 r. powieścią pt. "Powrót do starego domu".

Anna to dwudziestopięcioletnia kobieta, która po śmierci matki, a co za tym idzie – rozpadzie całej rodziny, musiała szybko dorosnąć. Bohaterka w wyniku zrządzenia losu, zamieszkuje w pewnym domu, w którym poznaje Michała – syna właścicieli. Chłopak niszczy swoje życie hulaszczym trybem oraz uzależnieniem od używek. Uratować go może jedynie Anna.

Zawsze wzruszają mnie historie o sile prawdziwej miłości, która potrafi czynić cuda. Najnowsza powieść Ilony Gołębiewskiej o tym właśnie opowiada – o trudnościach, jakie trzeba pokonać, by poczuć jedyne w swoim rodzaju ukojenie i szczęście. Zresztą chyba nikt nie spodziewa innej książki z miłością w tytule oraz taką okładką. Znaleźć w niej można prawdziwe uczucie, życiowe przeszkody, rozczarowania i ludzką zawiść, czyli samo życie.

Autorce udało się wykreować ciekawie nakreślone psychologicznie kreacje dwójki głównych bohaterów – Anny i Michała. Dwa zupełnie inne światy tej dwójki połączyło cierpienie, każde w innym wymiarze. Ona poszkodowana przez okrutny los, zostawiona sama sobie i on – mający wszystko, niedoceniający wsparcia, jakie otrzymuje. Wydawałoby się, że ciężko będzie im pogodzić tak różne podejścia do życia. A jednak, jak pokazuje ta historia, wszystko jest możliwe.

Bardzo ważnym tematem społecznym, jaki tym razem postanowiła poruszyć Ilona Gołębiewska jest wątek pomocy dzieciom chorym na raka. Anna bowiem jako wolontariuszka fundacji stara się jak może polepszyć życie takim dzieciakom, a także ich rodzicom. Ukazane w tej książce, rozdzierające historie dotykające tematu biedy i braku perspektyw, wywołują wiele emocji. Trudno nie wzruszyć się przy pewnych scenach, jakie opisała autorka.

"Miłość ma twoje imię" nie jest książką pełną zaskoczeń, bowiem odnalazłam w niej to, czego szukam w tego typu literaturze – sporą dawkę emocji, ciekawe kreacje bohaterów oraz szczęśliwe zakończenie. Pewne, sztampowe elementy fabularne w ogóle mi nie przeszkadzały, bowiem chciałam się po prostu wzruszyć i utwierdzić w przeświadczeniu, że prawdziwa miłość potrafi czynić cuda.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-10-02 17:33:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam

"Należy coś postanowić, ale żeby coś postanowić, trzeba mieć pewność (…)".


Z wielkim zaciekawieniem oraz z pojawiającą się refleksją przeczytałam ten zbiór historii, które utkane zostały z doświadczeń, jakie definiują życie każdego z nas. Barbara Garczyńska poruszyła w tej książce problemy, które często wydają się być daleko, a jednak są bliżej, niż myślimy.

Barbara Barczyńska to z zawodu...
"Należy coś postanowić, ale żeby coś postanowić, trzeba mieć pewność (…)".


Z wielkim zaciekawieniem oraz z pojawiającą się refleksją przeczytałam ten zbiór historii, które utkane zostały z doświadczeń, jakie definiują życie każdego z nas. Barbara Garczyńska poruszyła w tej książce problemy, które często wydają się być daleko, a jednak są bliżej, niż myślimy.

Barbara Barczyńska to z zawodu pedagog, matka trójki dzieci. Minimalistka, kocha gotować, piec i biegać. Jest nałogową czytelniczką, prowadzi bloga RodzinkaWartaPoznania.pl. Wraz z mężem Przemysławem Garczyńskim współtworzy także serwis 3telnik.pl. Mieszka w Poznaniu. "Daleko-Blisko" to jej debiut literacki.

Maja to studentka pedagogiki, która pragnie wyprowadzić się z domu. Honorata to żywotna staruszka, która nie poddaje się upływowi czasu. Iwona, której mąż przebywa za granicą, stara się pogodzić rolę matki i pracownika. Bożena wychowuje trójkę dzieci, ale pragnie nieco odpocząć od narzuconej jej roli matki. Janusz, pasjonujący się gotowaniem, pragnie stabilizacji.

Debiutancka powieść Barbary Garczyńskiej ukazuje losy wspomnianych wyżej bohaterów, których drogi w pewnych momentach życia się przecinają. Każda z tych pięciu postaci posiada swoje cele i pragnienia, które stara się realizować. Wydawałoby się, że zwyczajni ludzi i ich proste marzenia, jak chociażby wyprowadzka od rodziców, czy też realizacja swoich pasji zawodowych, nie są zbyt wdzięcznym tematem do rozwijania konkretnych wątków fabularnych. A jednak nie sposób oderwać się od lektury tej książki, gdyż autorka ukazując dany problem z różnych perspektyw, pisze przy tym niezwykle dojrzale. Ta niemożność przerwania czytania wynika także pewnie z tego, że losy Mai, Honoraty, Iwony, Bożeny i Janusza są w jakiejś części także naszymi historiami.

"Daleko-Blisko" to także książka ukazująca to, jak różne wymiary dla każdego z nas, może mieć słowo "szczęście". Dla jednego będzie to wymiar stricte materialny, dla kogoś innego realizacja pasji, a jeszcze dla innych, zwyczajne ustabilizowane życie. Autorka na przykładzie losów bohaterów swojego debiutu, stara się podkreślić, że nie ma jednego, uniwersalnego wzoru na zadowolenie z życia, a smutki i porażki są wpisane w naszą egzystencję.

Postacie jakie wykreowała Barbara Graczyńska to kreacje mocno wiarygodne pod względem psychologicznym. Nie są to bohaterowie papierowi, a wręcz przeciwnie – wielu czytelników będzie się z Mają bądź z Elżbietą utożsamiać. Najbardziej barwną i dopracowaną bohaterką, która skradła moją sympatię jest Honorata. Ta kobieta będąca już u schyłku swojego życia posiada tyle energii, że mogłaby nią obdarować kilka osób. Bardzo zaimponował mi jej stosunek do życia i filozofia jaką wyznaje.

Barbara Garczyńska debiutuje w dobrym stylu. Są dobrze skrojone kreacje bohaterów i realistyczny świat przedstawiony. Są życiowe tematy dzięki którym pojawia się refleksja. Jest także otwarte zakończenie, które pozostawia czytelnika z niedosytem. Czekam na więcej.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-09-30 18:14:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam

"No cóż, jedni mają odwagę się przyznać, że są zakochani, a inni tylko udają, że uprawiają przyjacielski seks".


Niedopowiedzenia potrafią wywołać wiele szkód i problemów. Przekonali się o tym bardzo dobitnie bohaterowie najnowszej książki Małgorzaty Kasprzyk, których życie byłoby o wiele prostsze, gdyby nie ukrywali pewnych faktów. Ogarnięcie życiowego bałaganu w jaki sami się wplątali, nie...
"No cóż, jedni mają odwagę się przyznać, że są zakochani, a inni tylko udają, że uprawiają przyjacielski seks".


Niedopowiedzenia potrafią wywołać wiele szkód i problemów. Przekonali się o tym bardzo dobitnie bohaterowie najnowszej książki Małgorzaty Kasprzyk, których życie byłoby o wiele prostsze, gdyby nie ukrywali pewnych faktów. Ogarnięcie życiowego bałaganu w jaki sami się wplątali, nie okazało się łatwą sprawą.

Małgorzata Kasprzyk to absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Do tej pory pracowała jako lektor, tłumacz oraz urzędnik państwowy. Autorka lubi muzykę, kino i podróże, kocha zwierzęta, a w szczególności jednego niesfornego kota. Zadebiutowała powieścią pt. "Rodzinne rewolucje”.

Filip i Michał pracują w jednej firmie, ale nie przepadają za sobą, a jedynie tolerują. Gdy Michał zaczyna umawiać się z Iloną – przyjaciółką Filipa, a Filip z Martyną – kuzynką Michała, mężczyźni zostają zmuszeni do częstszych kontaktów, co eskaluje tylko ich konflikt. Sprawy nie ułatwia także pewna tajemnica, która jeszcze bardziej komplikuje ich relacje.

"Podwójne życie" to lekka powieść obyczajowa podszyta humorem, która dotyka poważnego tematu. Każdy z nas bowiem skrywa pewne tajemnice i nosi swoiste "maski", aby ukryć prawdziwe uczucia. Bohaterowie tej powieści również muszą mierzyć się ze swoimi lękami i brakiem zaufania wobec najbliższych osób. A wszystko to przez rosnące przez lata kompleksy i brak wiary we własne możliwości. Jak pokazuje autorka, wszystko siedzi w naszej głowie i wszystko tak naprawdę zależy od nas samych.

Muszę wspomnieć także o tym, że w powieści pojawia się wątek blogowania o książkach. Otóż jedna z bohaterek pisze bloga literackiego i nawet posiada pewne znajomości w wydawnictwie. Szkoda jedynie, że opisywane dyskusje pod wpisami na blogu w rzeczywistości pojawiają się sporadycznie. Pomimo tego, pasja Ilony do pisania o książkach jest niezwykle inspirująca. Ale to nie koniec płaszczyzny literackiej, gdyż w fabule pojawia się także wątek wydania własnej książki oraz pisania kryminałów, który oczywiście bardzo mnie zaciekawił.

Dużo jest w tej powieści ludzkich emocji. Znajdziecie w niej bowiem zarówno złość, zazdrość, zawiść, urażone ambicje, jak i przyjaźń, lojalność, oraz miłość. Bohaterowie to postacie z krwi i kości, pełni sprzeczności, nie potrafiący poradzić sobie czasami z własnym ogromem uczuć.

"Podwójne życie" przeczytałam bardzo szybko i dość szybko odkryłam także tajemnicę, jaką ukrywał jeden z bohaterów powieści. Historia Michała, Filipa, Ilony i Martyny skłoniła mnie także do pewnej refleksji w temacie fatalnych skutków niedopowiedzeń. Szkoda jedynie, że okładka tej książki jest tak mało atrakcyjna pod względem marketingowym.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-09-27 21:13:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam

"Wielkie dzieła wymagały odejścia od schematów".


Muszę się wam przyznać do tego, że przed lekturą pierwszej, jednotomowej powieści Adriana Bednarka, miałam sporo obaw. Martwiłam się przede wszystkim o to, że nowa książka autora nie sprosta moim oczekiwaniom po tym, co zaprezentował w serii z Kubą Sobańskim. "Skazanego na zło" otwierałam więc z wieloma wątpliwościami. Jak się okazało -...
"Wielkie dzieła wymagały odejścia od schematów".


Muszę się wam przyznać do tego, że przed lekturą pierwszej, jednotomowej powieści Adriana Bednarka, miałam sporo obaw. Martwiłam się przede wszystkim o to, że nowa książka autora nie sprosta moim oczekiwaniom po tym, co zaprezentował w serii z Kubą Sobańskim. "Skazanego na zło" otwierałam więc z wieloma wątpliwościami. Jak się okazało - zupełnie niepotrzebnie.

Adrian Bednarek to urodzony w 1984 r. w Częstochowie, absolwent Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Autor od wielu lat fascynuje się tematyką kryminalną, w tym postaciami seryjnych morderców i II wojną światową. Jest także fanem żużlu. Zadebiutował dobrze przyjętą przez czytelników książką pt. "Pamiętnik diabła" (2014 r.), by następnie wydać trzy kolejne tomy tej serii.

Wiktor Hauke spotyka się w lesie ze swoją kochanką. Gdy kobieta niespodziewanie umiera, mężczyzna podejmuje decyzję, która na zawsze zmieni jego życie. Wiktor nie zdaje sobie bowiem sprawy z tego, że od samego początku gra rolę narzuconą mu przez Reżysera, który wyznaczył dla niego pewne zadanie.

Przerażająca historia powstała w głowie Adriana Bednarka to pełnokrwisty thriller, od którego nie sposób się oderwać. Autor rozpoczyna tę mrożącą krew w żyłach historię od niepozornej, sztampowej sceny, w której główny bohater udaje się na schadzkę ze swoją kochanką. Urokliwe, odosobnione miejsce w lesie, śpiewające ptaki, romantyczny nastrój i nagle wszystko to staje się początkiem koszmaru, którego nikt z nas nie chciałby nigdy przeżyć. Od śmierci kochanki Wiktora rozpoczyna się prawdziwy wyścig głównego bohatera z własnymi ograniczeniami, podczas którego wiele jest czytelnika w stanie zaskoczyć. A z pewnością zadziwia niczym nieograniczona wyobraźnia Adriana Bednarka, która potrafi kreować takie przerażające scenariusze.

"Skazany na zło" to książka zupełnie inna, niż historia Kuby Sobańskiego pomimo tego, że obydwie łączy pierwszoosobowa narracja głównego bohatera. Mamy oto bowiem jeszcze jednego aktora na tej scenie, a w zasadzie Reżysera, który dopracowuje swój plan w najmniejszych detalach. To niezwykle tajemnicza postać, którego chora psychika przeraża i zarazem intryguje geniuszem oraz dokładnością w opracowywaniu wszelakich szczegółów swojego chorego planu. Adrian Bednarek uwielbia zagłębiać się w umysły nieobliczalnych maniaków i co tu dużo ukrywać - wychodzi mu to nadzwyczaj dobrze.

Nie można napisać zbyt dużo o samej fabule tego thrillera, gdyż ta na zasadzie konstrukcji cebulowej, z każdą warstwą odsłania kolejne ważne wątki, potrzebne do zrozumienia całej śmiertelnej intrygi, w jaką został wplątany Wiktor. Na pewno jednak nie można nie zatrzymać się nad zadaniem, które bohater musi wykonać, aby nie stracić tego, co dla niego najważniejsze. Reżyser pozostawia bowiem mężczyźnie wybór – ale to wybór, w którym każda decyzja będzie okupiona nie dającymi się odwrócić skutkami.

Poznałam zupełnie nową twarz Adriana Bednarka. To książka skazana na sukces, gdyż poziom napięcia podczas zgłębiania skomplikowanych losów Wiktora wzrasta wprost proporcjonalnie do poziomu zaskoczenia. Ta historia po prostu wbija w fotel.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-09-24 18:25:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Stacja Jagodno (tom 7)

"Żaden klejnot nie jest więcej wart niż uczucia. Tylko ona są prawdziwe i pozostają w sercu".


Po raz siódmy powracam do Jagodna, czyli miejsca, w którym można odnaleźć spokój, wyciszenie, a także odkryć siebie na nowo. I podobnie jak w poprzednich tomach tej bestsellerowej serii, poznałam kolejną postać, a także znalazłam mnóstwo życiowej mądrości. Mam nawet wrażenie, że z każdą częścią tej...
"Żaden klejnot nie jest więcej wart niż uczucia. Tylko ona są prawdziwe i pozostają w sercu".


Po raz siódmy powracam do Jagodna, czyli miejsca, w którym można odnaleźć spokój, wyciszenie, a także odkryć siebie na nowo. I podobnie jak w poprzednich tomach tej bestsellerowej serii, poznałam kolejną postać, a także znalazłam mnóstwo życiowej mądrości. Mam nawet wrażenie, że z każdą częścią tej serii jest jak piciem wina – im dłużej ją czytam, tym bardziej jestem odurzona.

Karolina Wilczyńska to urodzona w 1973 r. mieszkanka Kielc, prezeska własnej fundacji, trenerka i terapeutka. Lubi słoneczniki i bursztyny, w wolnym czasie czyta, haftuje obrazy, robi swetry na drutach i szydełku, tworzy biżuterię. "Uczucia zaklęte w kamieniu" to piąty tom serii "Stacja Jagodno".

W Jagodnie pojawia się Lea, artystka zajmująca się tworzeniem artystycznej biżuterii. Bohaterce psuje się auto, dlatego zatrzymuje się na dłużej w pałacu hrabianek, czekając aż gburowaty mechanik naprawi awarię. Tymczasem w życiu bohaterów znanych z poprzednich części wiele się zmienia – pojawiają się nowe zauroczenia, kłopoty zdrowotne, a także nieplanowana ciąża.

W każdym tomie tej serii pojawia się jakaś rzecz, która posiada swój symboliczny wymiar. W "Uczuciach zaklętych w kamieniu" taką rzeczą jest biżuteria z krzemienia pasiastego, jaką tworzy Lea. Cały wątek projektowania przez tę bohaterkę oryginalnych i jedynych w swoim rodzaju ozdób dla kobiet to niezwykle ciekawa płaszczyzna. Inspirującymi są także nazwy, jakie Lea nadaje swoim poszczególnym wyrobom.

Sporo dzieje się w siódmym tomie tej serii. W powieści pojawia się kilka zaskakujących wątków, jak chociażby zupełnie niespodziewana ciąża. Z wielkim wzruszeniem obserwowałam także poczynania jednej z bohaterek, której pragnienie posiadania dziecka zostało w tej części niezwykle wyeksponowane. Oczywiście jedną z barwniejszych postaci jest niezastąpiona Zuzanna i jej złośliwe komentarze, które zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. Kreacja tej postaci jest niezastąpiona, a ja nie wyobrażam sobie bez niej "Stacji Jagodna".

Intryguje mnie natomiast tajemnica skupiona wokół postaci Lei. Autorka zostawia bowiem otwarte zakończenie jej historii – zarówno w zakresie rodzącego się uczucia oraz w zakresie przeszłości jej rodziny związanej z Jagodnem. Jestem bardzo ciekawa, jaki scenariusz przygotowała dla tej bohaterki Karolina Wilczyńska i jaką rolę odegra w społeczności całej tej urokliwej miejscowości.

Nie wszystko co się błyszczy, jest wartościowe. I właśnie o tym przekonuje Karolina Wilczyńska w kolejnej odsłonie "Stacji Jagodno". Dla fanów tej serii to pozycja obowiązkowa.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-09-22 19:08:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Stacja Jagodno (tom 6)

"Prawdziwa sztuka o stworzyć coś pięknego, kiedy wszyscy już spisali to na straty".


Seria "Stacja Jagodno" skradła serca czytelników w całej Polsce. W każdym, jej kolejnym tomie autorka ukazuje bowiem ludzkie problemy i sprawdzone życiowe mądrości osadzone w krajobrazie urokliwej prowincji.

Karolina Wilczyńska to urodzona w 1973 r. mieszkanka Kielc, prezeska własnej fundacji, trenerka i...
"Prawdziwa sztuka o stworzyć coś pięknego, kiedy wszyscy już spisali to na straty".


Seria "Stacja Jagodno" skradła serca czytelników w całej Polsce. W każdym, jej kolejnym tomie autorka ukazuje bowiem ludzkie problemy i sprawdzone życiowe mądrości osadzone w krajobrazie urokliwej prowincji.

Karolina Wilczyńska to urodzona w 1973 r. mieszkanka Kielc, prezeska własnej fundacji, trenerka i terapeutka. Lubi słoneczniki i bursztyny, w wolnym czasie czyta, haftuje obrazy, robi swetry na drutach i szydełku, tworzy biżuterię. "Dom pełen słońca" to szósty tom serii "Stacja Jagodno".

Uczucie Marzeny i Janka przeżywa kryzys podszyty dumą obojga bohaterów. Łukasz nie potrafi podjąć decyzji dotyczącej przeczytania pamiętnika swojej matki. Tymczasem w Jagodnie pojawia się Sylwia, która zajmuje się renowacją mebli, nadając im drugie życie. Bohaterka przeżywa uczuciowe rozterki, które zostają zauważone przez mieszkanki dworu.

Karolina Wilczyńska w każdym z tomów tej serii ukazuje dalsze perypetie znanych nam bohaterów oraz wprowadza nowych, dzięki czemu fabuła nie wydaje się wtórna i schematyczna. W tej części autorka poprzez wprowadzenie wątku Sylwii, dotknęła tematu uczuciowego związku pomiędzy starszym, majętnym mężczyzną, a młodą kobietą. Dylematy jakie targają bohaterką w powiązaniu z tym, jak jej postawa odbierana jest przez otoczenie, wywołują kilka przemyśleń w temacie oceniania innych po pozorach. W płaszczyźnie tej zirytował mnie jedynie wątek siostry Sylwii, który wydaje mi się nieco naciągany i nie przystający do rzeczywistości.

Są nowe postacie, ale wierny czytelnik najbardziej uważnie śledzi oczywiście losy tych bohaterów, których znamy od pierwszego tomu. Karolina Wilczyńska plącze więc ich życiorysy poprzez różnego rodzaju niespodzianki, nowe uczucia i nowe wyzwania. Jestem zadowolona z poprowadzenia wątku Igora oraz Majki, a także Marzeny i Janka. Zaskoczyła mnie natomiast przeszłość hrabianki Zuzanny, a zaniepokoił stan zdrowia babci Róży. Jednakowoż ciężko przewidzieć, co wydarzy się w kolejnym tomie.

Każda część "Stacji Jagodno" to także jakaś myśl przewodnia. W "Domie pełnym słońca", autorka pod płaszczem wątku renowacji starych mebli przekonuje, że pozornie nie pasujące do siebie osoby mogą stworzyć wspólną przestrzeń. Należy jedynie nieco odświeżyć pewne elementy i nadać im nowego blasku, gdyż przecież każdy z nas jest inny, naznaczony zupełnie różnymi doświadczeniami życiowymi.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-09-20 16:47:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Stacja Jagodno (tom 5)

"Z wierzchu życie jak malowane, a w środku…".

Po dwóch latach od przeczytania czwartego tomu serii "Stacja Jagodno" powracam do tego miejsca i bohaterów, których bardzo polubiłam. Biorąc do ręki tę książkę, byłam strasznie ciekawa, co Karolina Wilczyńska przygotowała dla mieszkańców Jagodna i z lekką obawą zastanawiałam się nad tym, czy kontynuowanie tej serii ma sens. Na szczęście...
"Z wierzchu życie jak malowane, a w środku…".

Po dwóch latach od przeczytania czwartego tomu serii "Stacja Jagodno" powracam do tego miejsca i bohaterów, których bardzo polubiłam. Biorąc do ręki tę książkę, byłam strasznie ciekawa, co Karolina Wilczyńska przygotowała dla mieszkańców Jagodna i z lekką obawą zastanawiałam się nad tym, czy kontynuowanie tej serii ma sens. Na szczęście wprowadzenie do fabuły nowych bohaterów, których losy łączą się z tymi nam znanymi, rozproszyło moje wątpliwości.

Karolina Wilczyńska to urodzona w 1973 r. mieszkanka Kielc, prezeska własnej fundacji, trenerka i terapeutka. Lubi słoneczniki i bursztyny, w wolnym czasie czyta, haftuje obrazy, robi swetry na drutach i szydełku, tworzy biżuterię. "Życie jak malowane" to piąty tom serii "Stacja Jagodno".

Ewa szykuje się na wielkie zmiany w swoim życiu. Los nie oszczędza Małgorzaty, a Tamara zastanawia się, gdzie znika Łukasz. Tymczasem w dworku pojawia się smutna i wycofana Eliza, która maluje cudowne anioły na porcelanie, ale nie potrafi pozbyć się ogromu cierpienia, unieszczęśliwiając swojego małego synka Antosia i męża Rafała.

Nie można byłoby napisać kolejnej części tej świetnej, życiowej serii, gdyby autorka nie poplątała losów znanych nam bohaterów. W piątym tomie czeka więc na czytelników sporo zaskoczeń, bowiem niektóre, wydawałoby się już trwałe związki, rozpadają się, a inne na szczęście cementują swoje uczucie. W płaszczyźnie tej najbardziej jestem zaskoczona poprowadzeniem wątku Małgorzaty i Janka, gdyż takiego scenariusza dla nich nie przewidziałam. Jestem także ciekawa, jak rozwinie się trudna relacja łącząca Tamarę i Łukasza, gdyż czuję, że tutaj także jeszcze wiele się wydarzy.

Jest piąty tom, muszą być więc nowi bohaterowie i nowy problem wzięty przez autorkę na tapet. Są więc Eliza, Rafał i ich syn Antoś, który skradł moje serce, podejmując decyzję o samodzielnym wyjeździe do dobrej wróżki napotkanej w starym dworku. Wątek nieszczęścia, jakie spotkało całą tę rodzinę wywołuje sporo emocji. Karolinie Wilczyńskiej udało się ukazać psychikę człowieka po dużej traumie i konsekwencje wynikające z zamknięcia się na świat. Nie wydaje mi się oczywiście, aby jedna rozmowa z hrabianką Julią oczyściła duszę Elizy, ale ufam, że autorka pokaże metamorfozę tej bohaterki w dalszych częściach serii.

Nie mogę także nie wspomnieć o tajemniczej postaci Majki, jaka pojawia się w Jagodnie. Jej tajemnica, nie odkryta jeszcze na łamach tej części, z pewnością namiesza w losach pozostałych bohaterów, a w szczególności w życiorysie Tomka. To póki co dla mnie najbardziej intrygujący wątek, który mam nadzieję znajdzie swoje rozwinięcie w "Domie pełnym słońca".

Piąta część "Stacji Jagodno" to także kolejna rzecz, którą chciałabym mieć w domu, czyli po konfiturze z fiołków, arystokratycznej zastawie, ręcznie robionego szalika i kwiatów z bibuły, porcelanowa filiżanka z aniołkiem. Złote myśli babci Róży i jej wieczny optymizm oraz życiowa mądrość, także nadal mnie urzekają. Dla fanów tej serii to niewątpliwie pozycja obowiązkowa.

"Nie da się namalować życia, rysunek zawsze pozostanie martwym obrazem, który można tylko oglądać. Nawet najpiękniejszy i tak będzie nieprawdziwy".

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1426 1119 114280
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (786)

Ulubieni autorzy (186)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd