Wioleta Sadowska 
subiektywnieoksiazkach.pl
O pasji do książek. O wielotysięcznej, domowej biblioteczce. O literaturze będącej inspiracją. O czytaniu będącym stylem życia. Zapraszam na moją stronę: http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
32 lat, kobieta, Łódź, status: Czytelniczka, dodała: 77 książek i 5 cytatów, ostatnio widziana 7 godzin temu
Teraz czytam
  • Ziemia ludzi zapomnianych
    Ziemia ludzi zapomnianych
    Autor:
    Różni ludzie i ich życiorysy, odmienne spojrzenie na świat i inne marzenia, jednak nadchodzi chwila, gdy ich drogi się krzyżują w jednym z bydlęcych wagonów. Pozbawieni majątku, rozdzieleni z bliskimi...
    czytelników: 114 | opinie: 1 | ocena: 10 (3 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-17 18:44:54
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Mój patronat medialny, Posiadam
Autor:
Cykl: Zanim nadejdzie jutro (tom 2)
 
2019-01-17 18:41:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam
Cykl: Grzech (tom 1)

"Diabeł nigdy nie śpi".

Uwielbiam takie zaskoczenia. Melissa Darwood w swojej najnowszej książce pokazała swoim czytelnikom zupełnie nową twarz. Twarz pełną wyuzdanego seksu, pikantnych scen wyzwalających skrajne emocje oraz mrocznych instynktów, które często staramy się ukryć sami przed sobą. Grzeczne dziewczynki czytają romanse, złe przeczytają "Gordiana".

Melissa Darwood to ukrywająca się...
"Diabeł nigdy nie śpi".

Uwielbiam takie zaskoczenia. Melissa Darwood w swojej najnowszej książce pokazała swoim czytelnikom zupełnie nową twarz. Twarz pełną wyuzdanego seksu, pikantnych scen wyzwalających skrajne emocje oraz mrocznych instynktów, które często staramy się ukryć sami przed sobą. Grzeczne dziewczynki czytają romanse, złe przeczytają "Gordiana".

Melissa Darwood to ukrywająca się pod pseudonimem polska pisarka, pochodząca z małego, ale jakże urokliwego miasteczka w środkowej Polsce. Romantyczna dusza, kochająca przyrodę, zwierzęta i książki. Swoją twórczość kieruje do czytelniczek młodych duchem, spragnionych romantyzmu i intensywnych emocji. "Gordian" to pierwszy tom serii "Grzech".

Gordian to student inżynierii i trener sztuk walki, który niesie w swoim życiu bagaż traumatycznych przeżyć. Bohater jest niezwykle atrakcyjnym mężczyzną, któremu nie oprze się żadna kobieta, co oczywiście nagminnie wykorzystuje. Gdy poznaje przybraną siostrę Kirę, stara się zdobyć ją wszelkimi metodami. To wyzwanie zmienia jego życie.

Na okładce tej powieści widnieje ostrzeżenie, że książka przeznaczona jest dla czytelników w wieku 18+. Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach jest to praktycznie uzasadnione, jednak rozumiem autorkę, która nie chciała, by "Gordian" trafił w niepowołane ręce. Zapytacie dlaczego? Otóż jak to w książce erotycznej bywa, znajduje się w niej dużo scen seksu. Jednak w tym przypadku sceny te są często bardzo ostre, okraszone nierzadko wulgaryzmami, które nawet mnie wprawiały w zdumienie. Myślę, że dość dobrze odzwierciedla tę płaszczyznę wypowiedź głównego bohatera, czyli "biorę wszystko, na co mam ochotę".

Tytułowy Gordian to postać niezwykle mroczna, pełna tajemnic, która pomimo tego, że wykazuje wiele negatywnych cech, w jakiś magiczny sposób, zyskuje sympatię czytelnika. W zasadzie możne o nim powiedzieć, że jest zapatrzonym w siebie egocentrykiem, a także seksoholikiem zorientowanym wyłącznie na zaspokojenie własnych potrzeb, nie liczącym się z uczuciami innych. A jednak, jakaś niezdefiniowana siła pozwala Gordiana w pewien sposób rozumieć, a co więcej, dopingować w jego powolnej, wewnętrznej rewolucji. Uwielbiam takie kreacje – pełne sprzeczności i dobrze nakreślone psychologicznie.

"Gordian" to przede wszystkim dobra, niezobowiązująca rozrywka czytelnicza. Przez całą lekturę tej książki sporo emocji wywołuje napięcie, jakie towarzyszy relacji głównych bohaterów. Napięcie seksualne, ale także to pojawiające się na poziomie umysłowym. A to chyba jest najważniejsze w dobrym erotyku – by obydwie te płaszczyzny od początku ze sobą współgrały i wzajemnie się uzupełniały.

Najnowsza powieść Melissy Darwood w moim przekonaniu powinna zaspokoić gusta czytelnicze osób, które lubią w powieściach erotycznych dobrze opisane sceny seksu, a główni bohaterowie toczą ze sobą walkę na kilku płaszczyznach. Kto ją wygra, a kto ją przegra? Tego się jeszcze nie dowiemy, gdyż finał pierwszego tomu pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2019-01-14 15:59:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam

"Zło nosi różne maski. Bardzo często jest tuż obok – bliżej niż myślisz".



Takie dreszczowce, w którym nic nie jest jednoznaczne i w których poziom odczuwalnego strachu rośnie wprost proporcjonalnie do liczby przeczytanych stron, mogę czytać cały czas. Michał Wróblewski zaserwował mi podany w dobrym stylu mroczny klimat, niedopowiedzenia oraz mistrzowski finał. Takich thrillerów nam brakuje.
...
"Zło nosi różne maski. Bardzo często jest tuż obok – bliżej niż myślisz".



Takie dreszczowce, w którym nic nie jest jednoznaczne i w których poziom odczuwalnego strachu rośnie wprost proporcjonalnie do liczby przeczytanych stron, mogę czytać cały czas. Michał Wróblewski zaserwował mi podany w dobrym stylu mroczny klimat, niedopowiedzenia oraz mistrzowski finał. Takich thrillerów nam brakuje.

Michał Wróblewski ukończył dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Warszawskim. Pracował w Newsweeku, Polskim Radiu i lokalnej prasie, jednak zamiast relacjonować świat, zapragnął go kreować. Kocha kryminały i thrillery. Fragmenty pierwszej powieści publikował w odcinkach na blogu.

Dziennikarz Ethan Nero przybywa na wyspę Dale, na której pięć lat temu odnaleziono zwłoki młodej turystyki Lucy Atkinson. Na ciele kobiety był wypalony znak, będący kluczem do rozwikłania zagadki jej śmierci. W trakcie swojego śledztwa Ethan odkrywa szokujące wnioski, które sięgają głęboko w przeszłość mieszkańców wyspy.

Jeśli miałabym wskazać jeden element, za pomocą którego mogłabym zachęcić was do przeczytania tego thrillera to z pewnością byłby to klimat. Pełen niedopowiedzeń, mroczny i przyprawiający o dreszcze klimat jednej z wysp archipelagu Wysp Normandzkich. To właśnie w tym miejscu dochodzi do morderstwa, rujnującego jego potencjał turystyczny. To właśnie tam, gdzie wszyscy wszystkich znają, czai się morderca. Ukazana przez autora małomiasteczkowość objawiająca się brakiem zaufania do obcych i swoiste zamknięcie się w obrębie własnej społeczności to intrygujące elementy, nadające bieg całej fabule.

Jest więc mroczna wyspa, jej trudni do zdefiniowania mieszkańcy oraz jest strach. Strach, który zawładnął całą społecznością oraz strach, jaki otumania obcego, czyli głównego bohatera. Pojawiająca się w książce warstwa psychologiczna, sięgająca granicy szaleństwa dodaje smaczku całej intrydze, w jaką wplątany zostaje Ethan. Czytelnik śledząc kroki bohatera, zaczyna zadawać sobie pytania, co jest przypadkiem, a co zręcznie skonstruowaną pułapką? I czy traumatyczna przeszłość dziennikarza ma jakikolwiek związek z teraźniejszością? Odpowiedzi na te pytania mogą was bardzo mocno zaskoczyć.

"Definicja strachu" to dreszczowiec napisany na poziomie światowych twórców tego gatunku. Michał Wróblewski swoim debiutem postawił sobie bardzo wysoką poprzeczkę. Znajdziecie w tej książce bowiem to wszystko, co definiuje dobry thriller z rozbudowaną warstwą psychologiczną. Będę bardzo intensywnie śledziła poczynania autora, gdyż czuję, że Michał Wróblewski dopiero się rozkręca.

"Strach to wróg, a z wrogiem trzeba walczyć. Zwycięzca może być tylko jeden".

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2019-01-12 17:44:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny

"Są takie chwile, które zdarzają się tylko raz i nie ma powtórek. Stracone szanse nigdy nie wracają".

Czego ja nie znalazłam w tej antologii! Nagromadzenie wątków, gatunków, motywów i przeróżnych kreacji bohaterów, stworzyło wybuchową mieszankę, której myślą przewodnią jest miłość. Miłość ukazana w najróżniejszych jej stadiach, zarówno ta patologiczna, jak i kryształowa. A do tego wszystkiego...
"Są takie chwile, które zdarzają się tylko raz i nie ma powtórek. Stracone szanse nigdy nie wracają".

Czego ja nie znalazłam w tej antologii! Nagromadzenie wątków, gatunków, motywów i przeróżnych kreacji bohaterów, stworzyło wybuchową mieszankę, której myślą przewodnią jest miłość. Miłość ukazana w najróżniejszych jej stadiach, zarówno ta patologiczna, jak i kryształowa. A do tego wszystkiego zasmakowałam pióra nieznanych mi dotychczas twórców, co cenię sobie najbardziej w tego typu projektach.

"MDS: Miłosne Rewolucje" to zbiór 22 opowiadań, wydany pod skrzydłami Literackiej Grupy Ailes, które oprócz motywu miłości łączy jeszcze jeden wspólny element ukryty pod skrótem MDS. Zysk ze sprzedaży antologii przeznaczono na Fundację Hospicjum dla kotów bezdomnych.

Wydawałoby się, że miłość będąca motywem przewodnim całego zbioru zdominuje gatunek opowiadań, jakie odnajdziemy na jego łamach, czyli otrzymamy historie o zabarwieniu stricte romansowym i erotycznym. Jakąż więc niespodzianką są przeczytane przeze mnie nie tylko takie krótkie formy, ale także opowiadania utrzymane w klimacie dreszczowca, sensacji, dystopii, czy też kryminału. Oczywiście w każdym pojawia się miłość, ale ukazana w tak różnych postaciach, że trudno o nudę i rutynę. Myślę, że taka różnorodność gatunkowa to duży atut dla czytelników tej antologii.

Tematy, jakich autorzy podjęli się w swoich opowiadaniach dotykają wielu płaszczyzn. Mamy więc oto miłosne odrzucenie, toksyczne relacje, rozstanie, zmysłową grę, morderstwo i gwałt oraz zemstę, zdradę i samotność. Jest także pewien eliksir miłosny, budzący trwogę piekielny obraz, tajni agenci, oraz sensualny masaż erotyczny. Mamy także wielu różnych bohaterów – od niedoszłego samobójcy do dziewczyny wilkołaka. Różnorodność gatunkowa pozwoliła autorom na rozwinięcie swoich literackich skrzydeł, dzięki czemu znajdziemy w tym zbiorze niemal wszystko. Każde, kolejne opowiadanie to nowa i ekscytująca przygoda.

Antologia to 22 opowiadania, z których kilka mogłabym nazwać swoimi faworytami. Moją uwagę zwrócił utwór "Na Twój obraz" autorstwa Noemi Vain. To mroczna historia ukazująca losy pewnego piekielnego obrazu, który do tej pory wywołuje dreszcze na moim ciele. To opowiadanie niezwykle klimatyczne, którego treść intryguje. Drugim jest "Inwersja" Renaty Kamińskiej pokazujący skutki zdrady, ale także wywołujący wiele emocji w kwestiach etycznych. Jade to jedna z moich ulubionych bohaterek wśród wszystkich ukazanych w antologii. Kolejnym opowiadaniem jest "Lacrimosa" dobrze mi znanej D. B. Foryś, z którego nie zapomnę sensualnie opisanej sceny seksu. Historia zakazanej miłości dwójki szpiegów wywołuje sporo smutku.

Po przeczytaniu wszystkich opowiadań zawartych w zbiorze mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że to antologia bardzo wyrównana zarówno pod względem poziomu, jak i warsztatu autorów. To opowiadania przeróżne w swojej formie, ale każde zawierające interesujące wątki i nie dające się przewidzieć zakończenia, jedne dobre, inne złe, dzięki czemu każdy znajdzie w nich coś dla siebie. A przy okazji można pomóc biednym kociakom przebywającym w hospicjum.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2019-01-10 16:32:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości".

Samotni, nieprzystosowani, rozdarci pomiędzy tym, co powinni, a tym co chcieliby zrobić. Takie określenia pasują do wielu młodych ludzi, którzy w dzisiejszych czasach próbują żyć w zgodzie ze sobą i z otoczeniem. Tacy są również główni bohaterowie najnowszej powieści Agnieszki Olejnik, która oddała w ręce czytelników historię nietuzinkowej miłości.

...
"Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości".

Samotni, nieprzystosowani, rozdarci pomiędzy tym, co powinni, a tym co chcieliby zrobić. Takie określenia pasują do wielu młodych ludzi, którzy w dzisiejszych czasach próbują żyć w zgodzie ze sobą i z otoczeniem. Tacy są również główni bohaterowie najnowszej powieści Agnieszki Olejnik, która oddała w ręce czytelników historię nietuzinkowej miłości.

Agnieszka Olejnik to polonistka i anglistka, posiadająca na stanie trzech synów oraz cztery psy. Jest zapaloną podróżniczką, w przeszłości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Zwiedziła między innymi Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, czy też Sycylię. Autorka książek dla dzieci i młodzieży, a także powieści dla dorosłych.

W prowincjonalnym liceum w Stawach pojawia się nowa uczennica Madelaine Robson. Dziewczyna jest skryta i małomówna oraz wyróżnia się ekstrawaganckim ubiorem, co od pierwszego dnia intryguje Witka - geniusza matematycznego, który ze względu na swój specyficzny sposób bycia nazywany jest w szkole "Przypałem". Losy dwójki bohaterów zacieśniają się w obliczu pewnej zbrodni.

Agnieszka Olejnik mnie zaskoczyła. Zaskoczyła rozwojem akcji swojej najnowszej książki, która początkowo wydawała mi się typową powieścią młodzieżową, w której wyróżniają się jedynie główni bohaterowie. Jak się jednak okazało, autorka wprowadziła do fabuły także wątek kryminalny, który bardzo mocno zaskakuje swoim finałem. Morderstwo, w które wplątani zostają zarówno Witek, jak i Magda, okazało się według mnie fabularnym strzałem w dziesiątkę, gdyż oprócz wywołania pewnego dreszczyku emocji i ekscytacji w dochodzeniu do prawdy, spaja dużą klamrą losy dziwacznej pary, nadając jej niepowtarzalnego wydźwięku.

Jest zbrodnia, jest śledztwo, ale to właśnie kreacje Magdy i Witka stają się głównym atutem "Mów szeptem". Agnieszka Olejnik z wielką dbałością o szczegóły opracowała portrety psychologiczne bohaterów i muszę przyznać, że to właśnie mistrzowska kreacja Witka zrobiła na mnie największe wrażenie. To bowiem chłopak, którego nie da się zaszufladkować, widzący słowa, jak kolory, potrafiący wiele, a jednocześnie nie potrafiący nic. Miłośnik Szekspira, posiadający genialną pamięć, a traktowany przez innych jako upośledzony umysłowo. Autorka genialnie odmalowała świat wewnętrzny Witka, dzięki czemu podczas lektury książki można było zgłębić jego emocje i przemyślenia. To była dla mnie wielka lekcja pokory dotycząca definicji inności i normalności.

W kreacji Magdy natomiast poraża czytelnika dramat życiowy bohaterki, który na zawsze zmienił jej postrzeganie świata. Problemy, jakie autorka nakreśliła przy okazji tej postaci winny stać się dla dorosłych rodziców czytających tę książkę, pewną wskazówką przy postępowaniu z własnymi dziećmi. Niezwykle ważne jest bowiem to, by nie lekceważyć delikatnych prób porozmawiania, gdyż czasami kilka słów może całkowicie odmienić czyjś los.

"Mów szeptem" to powieść uniwersalna, przeznaczona dla każdego, niezależnie od tego w jakim wieku obecnie się znajduje. Traktująca bardzo szeroko o różnych odcieniach odmienności, o tolerancji i wzajemnym otwarciu się na drugiego człowieka. Historia Witka i Magdy bardzo mocno wzrusza i daje nadzieję na to, że każdy z nas jest w stanie pokonać głęboko zakorzenione w nas demony.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2019-01-07 16:28:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam
Cykl: Niezmienni (tom 1)

"W końcu każdy musi sam wybrać to, czego pragnie".

Czy przeznaczenie rzeczywiście istnieje i można je jakoś przechytrzyć? Czy z góry zaplanowany scenariusz na nasze życie może ulec zmianie? Ludzkość od dawna zadaje sobie te pytania, pozostawiając je bez jednoznacznej odpowiedzi. Nie dziwię się więc, że pisarze bardzo często w swoich książkach poruszają ten właśnie temat. To, co niezbadane,...
"W końcu każdy musi sam wybrać to, czego pragnie".

Czy przeznaczenie rzeczywiście istnieje i można je jakoś przechytrzyć? Czy z góry zaplanowany scenariusz na nasze życie może ulec zmianie? Ludzkość od dawna zadaje sobie te pytania, pozostawiając je bez jednoznacznej odpowiedzi. Nie dziwię się więc, że pisarze bardzo często w swoich książkach poruszają ten właśnie temat. To, co niezbadane, jest bowiem zawsze najbardziej intrygujące.

Agnieszka Ziętarska to absolwentka Wydziału Architektury i Urbanistyki na Politechnice Gdańskiej. Marzycielka, miłośniczka literatury, nie wyobraża sobie świata bez odrobiny magii. Jest szczęśliwą mamą, mieszkającą w malowniczej miejscowości na obrzeżach Gdańska. "Samobójca" to debiut prozatorski autorki.

Flora to nastolatka, która po śmierci brata, nie potrafi poradzić sobie z codziennością. Rodzina bohaterki rozpada się na jej oczach, a uczniowie w szkole nie mają litości nad słabszymi. Gdy Flora poznaje Felisa i doświadcza jego pomocy, nie zdaje sobie sprawy z tego, że chłopak nie jest człowiekiem i zna jej przyszłość. Dość szybko pojawia się między nimi zakazane uczucie.

"Samobójca" to godny reprezentant gatunku paranormal romance, dzisiaj zaliczany do prozy new adult. Autorka serwuje bowiem czytelnikom historię rodzącego się uczucia pomiędzy człowiekiem, a Opiekunem, czyli istotą zaliczaną do grona Niezmiennych. Jak łatwo przewidzieć, pojawia się zakazana miłość, będąca sztandarowym elementem tego typu książek. Miłość, która w tym przypadku, rozkwita pomimo wszelkim zasadom i normom. Autorka w obrazowy sposób pokazała rozwój uczucia pomiędzy Florą i Felisem, co niewątpliwie sprzyjało mojemu kibicowaniu ich związkowi.

W książce przeplatają się ze sobą dwie płaszczyzny – ziemska i nadnaturalna. Zwykli ludzie nie mają pojęcia, że wśród nich żyją tacy przedstawiciele Niezmiennych, jak Nauczyciel, Opiekun, Koszmar i Twórca. Spodobał mi się pomysł autorki na ukazanie postaci tych długowiecznych istot oraz wszelkich reguł, jakie żądzą ich światem. Nie jest to oczywiście nic nowego w tego typu gatunku, lecz każda, kolejna koncepcja na połączenie obydwu światów, zawsze mnie zaciekawia.

Warto także wspomnieć, że Agnieszka Ziętarska pod płaszczem młodzieżowej historii o zakazanym uczuciu, porusza ważne społecznie problemy dotykające współczesnych młodych ludzi. Mowa tutaj o odrzuceniu przez rówieśników, obniżonym poczuciu własnej wartości, czy też depresji powodującej próby samobójcze. Autorka bardzo obrazowo ukazuje te tematy, co z pewnością jest wartością dodaną całej powieści.

Niezwykle minimalistyczna okładka pierwszego tomu serii "Niezmienni" to element, który od samego początku zwrócił moją uwagę. Pokazane na skrzydełku książki okładki dwóch kolejnych części wskazują natomiast na to, że wydawnictwo miało spójną wizję dla całej tej serii. Jestem bardzo ciekawa, co też autorka przygotowała dla bohaterów w drugiej części "Niezmiennych". Będę jej wyczekiwała z niecierpliwością.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2019-01-05 17:03:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam

"Wielu doznaje gorszych krzywd, a staje się po nich jeszcze lepszymi ludźmi".

"Mauzoleum" to jeden z dwóch najlepszych thrillerów, jakie przeczytałam w 2018 roku i jakim równocześnie Subiektywnie o książkach patronowało medialnie. Dreszczowiec, który został napisany na światowym poziomie, dorównując w pełni klasykom tego gatunku. Jestem więc pewna jednego – to tylko kwestia czasu, kiedy o...
"Wielu doznaje gorszych krzywd, a staje się po nich jeszcze lepszymi ludźmi".

"Mauzoleum" to jeden z dwóch najlepszych thrillerów, jakie przeczytałam w 2018 roku i jakim równocześnie Subiektywnie o książkach patronowało medialnie. Dreszczowiec, który został napisany na światowym poziomie, dorównując w pełni klasykom tego gatunku. Jestem więc pewna jednego – to tylko kwestia czasu, kiedy o Thomasie Arnoldzie będą mówili wszyscy.

Thomas Arnold to pseudonim literacki Arnolda R. Płaczka, urodzonego w Rybniku, absolwenta farmacji ukończonej na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Autor dobrze przyjętych powieści, zadebiutował w 2013 r. książką pt. "Anestezja". Pisarz obecnie mieszka w Rydułtowach – małej miejscowości na Śląsku.

Zack i Nicole wchodzą w posiadanie listu, którego treść gwarantuje wielkie bogactwo. Bohaterowie postanawiają pojechać do rezydencji opisanej w przywłaszczonym dokumencie, by tam odszukać obiecaną nagrodę. Jak się jednak okazuje, zupełnie opuszczona, mroczna posiadłość McCainów kryje w sobie wiele tajemnic i pułapek, których Zack i Nicole zupełnie się nie spodziewają.

Najnowsza powieść Thomasa Arnolda to wedle mojej opinii najlepsza książka w dorobku autora, która winna stać się przełomową w jego pisarskiej karierze. Najlepsza pod względem wielu czynników, jednak głównie uknutej intrygi, która kilkakrotnie zupełnie mnie zaskoczyła. Autor wymyślił tak logiczny, a jednocześnie tak zagmatwany pomysł na linię fabularną, że trudno będzie komukolwiek przewidzieć rozwiązanie całej intrygującej zagadki. Muszę więc przyznać, że podczas samego finału, kilkakrotnie zostałam dosłownie wbita w fotel po tym, co zaoferował mi Thomas Arnold.

W "Mauzoleum" znajdziecie wiele elementów fabularnych, dzięki którym thriller ten ma właściwy dla swojego gatunku klimat budujący niedopowiedzenie, strach i wielką zagadkę. Mamy oto bowiem mroczną posiadłość, pełną pułapek i tajemnych przejść. Mamy historię rodziny McCainów owianą złą sławą. Mamy także trupy, wygłodniałe psy, poszukiwanie prawdy i swoistą grę, w jaką wplątani zostają Zack i Nicole. Jest dynamizm, jest pełna zwrotów akcja, jest niesłabnące tempo ukazywanych wydarzeń, są mylne tropy, jakie podrzuca autor oraz jest wielki suspens w finale. Ta książka to gotowy produkt eksportowy, gwarantujący międzynarodowy sukces.

Podczas lektury tego dreszczowca nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że "Mauzoleum" to niemalże gotowy scenariusz na filmowy thriller. Dzięki soczystym opisom mrocznej posiadłości McCainów, w mojej wyobraźni powstawały liczne obrazy, mrożących krew w żyłach wydarzeń, jakie spotkały głównych bohaterów. Na szczególną uwagę zasługują tutaj sceny z wygłodniałymi psami, które autor opisał niezwykle realistycznie, wywołując moje przerażenie. Cała ta książka to niemalże literacki seans kinowy i jestem pewna, że wzięta na tapet przez profesjonalistów, mogłaby okazać się wielkim, kasowym hitem.

Thomas Arnold w swoim najnowszym thrillerze sensacyjnym pokazuje to, co w swojej prozie najlepsze. Gwarantuję wam, że biorąc tę książkę do ręki, nie będziecie mogli się od niej oderwać aż do ostatniej strony. Świetnie skonstruowana intryga w połączeniu z szokującym finałem, wywoła wasze zdziwienie, a dla miłośników twórczości autora będzie to także zupełnie niespodziewane spotkanie z jednym ze znanych już bohaterów, jakich stworzył Thomas Arnold. Tej książki po prostu nie możecie pominąć układając sobie plan czytelniczy na 2019 rok.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2019-01-03 17:43:00
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam
Autor:
Cykl: Tessa Brown (tom 1)

"Nigdy nie podejrzewałam, że znajdę się akurat tutaj".

Zasmakowałam już prozy D. B. Foryś za sprawą dwóch antologii, dlatego też byłam bardzo ciekawa tego, jak autorka poradzi sobie z dłuższą formą. Pierwsza część cyklu pt. "Tessa Brown" okazała się powieścią, która powinna zadowolić miłośników gatunku fantasy z motywem demonów i przenikaniem się świata nadnaturalnego z rzeczywistym.


D. B....
"Nigdy nie podejrzewałam, że znajdę się akurat tutaj".

Zasmakowałam już prozy D. B. Foryś za sprawą dwóch antologii, dlatego też byłam bardzo ciekawa tego, jak autorka poradzi sobie z dłuższą formą. Pierwsza część cyklu pt. "Tessa Brown" okazała się powieścią, która powinna zadowolić miłośników gatunku fantasy z motywem demonów i przenikaniem się świata nadnaturalnego z rzeczywistym.


D. B. Foryś to z wykształcenia programista i grafik, a z zamiłowania pisarka. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła od zamieszczania swoich opowiadań na portalu Chomikuj oraz Wattpad. Autorka od 2015 r. zasila grupę literacką Ailes. Mieszka i pracuje we Wrocławiu. Marzy o małym domku nad oceanem na słonecznej Teneryfie.

Tessa Brown to pół demon i pół człowiek, która na co dzień jest barmanką w pasadeńskim lokalu, a w nocy zamienia się w pogromczynię demonów. W wyniku pewnego splotu okoliczności, bohaterka angażuje się w sprawę, której finał może zaważyć o losie całej ludzkości. Znalezienie tajemniczych artefaktów staje się dla niej priorytetem.

"Tylko żywi mogą umrzeć" to książka, przy której lekturze nie sposób się nudzić. Sporo bowiem dzieje się w jej fabule, akcja gna do przodu, a bohaterowie uczestniczą w coraz to nowszych, zagrażających życiu, wydarzeniach. Przenika się tutaj także świat rzeczywisty z tym nadnaturalnym, wywołując u czytelnika pewne poczucie zagrożenia. Autorka rewelacyjnie połączyła ze sobą obydwa światy, dzięki czemu łatwiej uwierzyć w ukazane korelacje, jakie zachodzą pomiędzy wymiarem demonicznym, a tym stricte ludzkim.

Całą historię walki ze światem demonów poznajemy z perspektywy głównej bohaterki. Pierwszoosobowa narracja Tessy pozwala nam zajrzeć do głowy nietuzinkowej postaci – pół demona i pół człowieka. Ciekawym więc było obserwowanie emocji, jakie targają pogromczynią demonów, przeżywanie wraz z nią pewnych dylematów oraz obserwowanie walki, jaka toczy się w jej głowie pomiędzy obydwiema naturami. Abstrahując jednak od jej odmienności, Tessa to po prostu bohaterka, której sposobu bycia nie można nie polubić.

Mamy demony, walkę o istnienie świata, jaki znamy, ale jest także namiętność i rodzące się uczucie. Nie mogło tego zabraknąć i muszę przyznać, że cała relacja pomiędzy Tessą, a Kilianem, niebezpiecznie rozgrzewa atmosferę. Rewelacyjne dialogi pomiędzy tą dwójką, liczne słowne utarczki, oraz ich nieprzewidywalne zachowanie to elementy, które dodają pikanterii całej tej warstwie.

Pierwszy tom cyklu pt. "Tessa Brown" spełnił w zupełności moje oczekiwania, jakie pokładam w gatunku fantasy. Znalazłam w tej książce wartką akcję, walkę pomiędzy dobrem i złem oraz barwnych bohaterów. A do tego wszystkiego autorka wplotła w fabułę wątek dotyczący sekretów, jakie skrywa Watykan, co niemiernie mnie zainteresowało. Otwarte zakończenie pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi, więc czekam cierpliwie na kolejną część.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2019-01-01 18:32:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Cały ten literacki światek cuchnął jeśli nie zgnilizną, to brakiem zasad łącznie z bezwzględnością".

W ciągu siedmiu lat mojego blogowania o książkach, widziałam i słyszałam już naprawdę wiele, jeśli chodzi o literacki świat. Promując polskich pisarzy, nie sposób nie otrzeć się o różnorakie afery, dramy i konflikty personalne, dlatego też obraz mechanizmów działania całej tej branży, jaki w...
"Cały ten literacki światek cuchnął jeśli nie zgnilizną, to brakiem zasad łącznie z bezwzględnością".

W ciągu siedmiu lat mojego blogowania o książkach, widziałam i słyszałam już naprawdę wiele, jeśli chodzi o literacki świat. Promując polskich pisarzy, nie sposób nie otrzeć się o różnorakie afery, dramy i konflikty personalne, dlatego też obraz mechanizmów działania całej tej branży, jaki w swojej książce przedstawiła autorka, kompletnie mnie nie zdziwił. Na pewno jednak może on zszokować czytelnika, który o takiej płaszczyźnie nie ma pojęcia.

Teresa Monika Rudzka to urodzona we Wrocławiu, a mieszkająca w Lublinie, polonistka i dziennikarka, która pracowała również jako bibliotekarka, agentka ubezpieczeniowa i sekretarka. Obecnie, autorka realizuje swoją pasję dziennikarską, pisząc historie do różnych, babskich magazynów. W wolnym czasie przyjemność sprawia jej lektura dobrej książki i obejrzenie interesującego filmu. W 2010 r. zadebiutowała dobrze przyjętą powieścią pt. "Bibliotekarki".

Podczas panelu literackiego mającego miejsce w hotelu Przepióreczka w Nałęczowie, zostaje zamordowany Józef Mulawa – właściciel wydawnictwa "Piękne Słowa", który podpadł wielu osobom zgromadzonym na spotkaniu. Dochodzenie w sprawie jego śmierci prowadzi policja oraz znana lekarka i pisarka Remedios Pereira-Wilk. W trakcie śledztwa wychodzą na jaw coraz pikantniejsze sekrety literackiego świata.

Gdybym nie była blogerką książkową, z pewnością zdziwiłby mnie mocno przedstawiony w tym kryminale, świat pisarzy i całej branży wydawniczej, jaki przedstawiła autorka. Świat pełen wszędobylskiej zazdrości, zawiści, bezwzględności oraz rywalizacji. Oberwało się w tej książce także wydawnictwom, które często zalegają z płatnościami wobec autorów, stosują nieetyczne zagrywki, czy też zwyczajnie oszukują. I trzeba przyznać, że większość sytuacji ukazanych przez autorkę z pewnością ma miejsce, jednak środowisko to nie jest aż tak zgniłe. Jestem o tym przekonana, gdyż praktycznie na co dzień obcuje z dopiero debiutującymi pisarzami, jak i z tymi, którzy zapracowali sobie już na własne nazwisko.

Przed lekturą najnowszej książki Teresy Moniki Rudzkiej zastanawiałam się, ile rzeczywistych postaci i wydarzeń odnajdę na jej łamach, pomimo tego, że autorka napisała we wstępie, iż wszystkie wydarzenia ukazane w fabule to wytwory jej wyobraźni. W trakcie czytania starałam się więc dopasować konkretnych bohaterów do rzeczywistych osób, a także odnaleźć znane mi konflikty i afery. Ta warstwa jest jednak dostępna wyłącznie dla czytelników, którzy pracują w branży literackiej i wiedzą więcej o pewnych zależnościach istniejących w tym światku. Biorąc to wszystko pod uwagę, jestem przekonana, że lektura tej książki przyniosłaby mi o wiele więcej przyjemności i zaintrygowania, gdybym nie była świadoma tego wszystkiego.

Autorka w "Ona przyszła ostatnia" oprócz ukazania świata pisarzy i branży wydawniczej, dotyka także świata blogerskiego, który obecnie coraz mocniej związany jest z tym środowiskiem. W płaszczyźnie tej odnosi się między innymi do dość głośnej afery, jaka miała miejsce kilka lat temu, a która dotyczyła pewnej blogerki książkowej sprzedającej egzemplarze przedpremierowe, przed ostateczną korektą. Myślę, że taki smaczki, o których zwykli czytelnicy nie mają pojęcia, z pewnością stanowią bardzo interesującą warstwę tej powieści.

Okazuje się, że książka Alka Rogozińskiego pt. "Do trzech razy śmierć" zapoczątkowała modę wśród pisarzy na pisanie powieści ukazujących światek literacki od przysłowiowej kuchni, bez gloryfikacji. Moda ta stanowi także pewien element rozgrywki pomiędzy literatami, co daje się odczuć również w "Ona przyszła ostatnia". A czytelnicy mają dzięki temu taki swój "Literacki Pudelek". Na szczęście, w ostatecznym rozrachunku "Ocenia się wynik, nie jego zaplecze". I ja przy tym pozostaję.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-12-30 17:13:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

"Cóż, najważniejsze jest szczęście i ludzie, którzy swoją obecnością powodują, że to uczucie staje się realne. Czego więcej można oczekiwać od życia?".


Ta książka pobudza zmysły, prowokuje i zmusza do rewizji własnych poglądów. Pokazuje także, że czasami jeden bodziec może wywołać lawinę zmian w naszym poukładanym życiu. Myślę, że krzywdzące jest zakwalifikowanie tej książki do gatunku...
"Cóż, najważniejsze jest szczęście i ludzie, którzy swoją obecnością powodują, że to uczucie staje się realne. Czego więcej można oczekiwać od życia?".


Ta książka pobudza zmysły, prowokuje i zmusza do rewizji własnych poglądów. Pokazuje także, że czasami jeden bodziec może wywołać lawinę zmian w naszym poukładanym życiu. Myślę, że krzywdzące jest zakwalifikowanie tej książki do gatunku romansowego, gdyż w mojej opinii bliżej jej do powieści psychologicznej i społeczno-obyczajowej.

Anna Kasiuk to z wykształcenia magister ubezpieczeń, która przez wiele lata była zawodowo związana z międzynarodowym koncernem. Pisanie to dla niej odskocznia od codzienności, ceni sobie prawdomówność i dialog, nie znosi kłamstwa. Mieszka wraz z rodziną w małym domku pod Warszawą.

Czterdziestoletnia Sabina wiedzie dość ustabilizowane życie. Wiele lat temu umarł jej mąż Jeremi, jednak bohaterka poradziła sobie z wychowaniem córki oraz zapewnieniem w domu dobrej sytuacji finansowej. Jej życie ulega diametralnej zmianie pod wpływem poznania dwóch mężczyzn - Wiktora oraz Jakuba, o wiele młodszego do niej, studenta malarstwa. Sabina odczuwa nagle mocny poryw namiętności, jakiej nie było w niej od lat.

Anna Kasiuk swoją najnowszą powieścią zabrała mnie w piękny świat ludzkich zmysłów, które czasami czekają tylko ma jeden sygnał, by pokazać całą swoją moc. Historia Sabiny – bohaterki, która na wiele lat zamknęła na klucz swoją kobiecość, rozgrzewa do czerwoności. W dużej mierze efekt taki wywołuje kontrowersyjna relacja, jaka zaczyna łączyć bohaterkę z o wiele młodszym kolegą jej córki. Druga interesująca płaszczyzna to natomiast subtelne sceny erotyczne, które pozbawione taniego efekciarstwa, pobudzają wyobraźnię czytelnika.

"Namiętność pachnąca terpentyną" to powieść o miłości, ale w głównej mierze jednak, historia o poszukiwaniu siebie, o odnajdywaniu swojego ja, które gdzieś tam, w codziennym biegu, zostało utracone. To także powieść o walce z samym sobą i sprzeciwie wobec nieustannym zadowalaniem innych. Przypadek Sabiny – kobiety, która zatraciła pewną część swojej osobowości to na swój sposób opowieść o każdej z nas.

Warto także wspomnieć, że w powieści został poruszony kontrowersyjny wątek relacji lesbijskiej, jaka dotyczy Anity - córki Sabiny. To wątek poboczny, ale ukazujący w pełni czym może być akceptacja rodzica w przypadku homoseksualnych związków i jak prostsze może być życie, jeśli nie poddamy się sile własnych uprzedzeń.

Anna Kasiuk historią o miłości i namiętności pachnącej terpentyną zafundowała mi emocjonalną huśtawkę literacką. To powieść dojrzała w swojej wymowie i jednocześnie sensualnie "pyszna". Nie sposób się od niej oderwać.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-12-28 17:15:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Bo my przecież jesteśmy jak te latawce. Nieustannie podrywają się do lotu, bujają w obłokach, są podziwiane… ale wystarczy jedno pociągnięcie sznurka, by, ot tak, spadły na ziemię. Z nami jest identycznie".

Od szkoły średniej bardzo mocno inspirował mnie motyw świata jako teatru ukazywany w literaturze. Gdy więc zobaczyłam tytuł najnowszej powieści Ilony Gołębiewskiej, byłam ciekawa, czy...
"Bo my przecież jesteśmy jak te latawce. Nieustannie podrywają się do lotu, bujają w obłokach, są podziwiane… ale wystarczy jedno pociągnięcie sznurka, by, ot tak, spadły na ziemię. Z nami jest identycznie".

Od szkoły średniej bardzo mocno inspirował mnie motyw świata jako teatru ukazywany w literaturze. Gdy więc zobaczyłam tytuł najnowszej powieści Ilony Gołębiewskiej, byłam ciekawa, czy autorka nawiązała do tej płaszczyzny. Otóż nie zawiodłam się i po raz kolejny przekonałam, że teatr to czysta magia.

Ilona Gołębiewska prowadzi zajęcia terapeutyczne dla dzieci i młodzieży, pracuje ze studentami oraz szkoli dorosłych i seniorów. Już w wieku pięciu lat postanowiła, że będzie pisać książki. Poetka, autorka prozy dla dzieci i młodzieży. Mieszka obecnie w Warszawie, marzy o założeniu fundacji. Zadebiutowała w 2017 r. powieścią pt. "Powrót do starego domu".

Skompromitowana dziennikarka Zuzanna Widawska traci pracę i by jakoś utrzymać się na powierzchni, zatrudnia się w redakcji pisma "Kobieta Taka jak Ty". Tam, w ramach swoich obowiązków planuje napisać artykuł o działalności pewnej fundacji związanej z wiekowym teatrem. Jak się okazuje, wyzwanie to zupełnie zmieni jej życie. I nie tylko jej.

Przyznam, że zakochałam się w pięknej i klimatycznej okładce tej książki, która na szczęście nie pokazuje kolejnej kobiecej postaci. A jak się okazało dalej – cała historia ukazana w najnowszej powieści Ilony Gołębiewskiej, jest równie klimatyczna, pełna głębokich i mądrych myśli, może nieco banalnych, ale jakże potrzebnych w naszym codziennym życiu. To książka przede wszystkim o tym, jak destrukcyjne może być życie przeszłością i jak trudno jest wybaczyć sobie oraz innym.

Jest teatr w tytule, jest więc i w fabule wolski teatr z tradycjami, któremu grozi zamknięcie. A jeśli jest teatr to jest także i aktorka, która czasy sławy ma już dawno za sobą, a dla której granie jest całym życiem, czyli Elena Nilsen. Ilona Gołębiewska wykreowała fenomenalną kreację aktorki z minionej epoki, która kiedyś miała cały świat u swoich stóp, a obecnie zapomniana, pomaga biednym dzieciom. Cała, dość tragiczna, ale jakże autentyczna historia tej bohaterki i jej matki, pozwala zastanowić się nad tym, czy autorka kreując jej losy, opierała się na życiorysie jakiejś prawdziwej postaci.

Ilona Gołębiewska w każdej swojej powieści porusza jakiś ważny społecznie problem. Nie mogło więc zabraknąć takiego również w tej książce. Mamy oto bowiem ukazaną działalność Fundacji Złotych Serc, która pomaga niepełnosprawnym dzieciom poczuć namiastkę normalności. Wątek ten jest o tyle ważny, gdyż pokazuje, że bezinteresowne pomaganie innych może przynieść nam samym w pewien sposób ukojenie, jak to się ma w przypadku Zuzanny. Muszę także wspomnieć, że sama koncepcja podwórkowych teatrów oraz Festiwalu Magicznych Nut, skradła moje serce.

Jest także miłość, ale rodząca się powoli, niepostrzeżenie, w cieniu dawnej tragedii. Jak dobrze, że wątek relacji jaka zaczyna łączyć Zuzannę z Jakubem Bilewiczem, nie jest wątkiem przewodnim, lecz prowadzony jest przez autorkę gdzieś tam w tle, powoli zyskując na swoim znaczeniu. Na przykładzie tej dwójki widać dobitnie, że aby ruszyć do przodu, należy najpierw zamknąć niedokończone sprawy z przeszłości.

Teatr to nie tylko budynek i rekwizyty. To przede wszystkim ludzie i emocje, jakie wywołują swoim działaniem. A przecież każdy z nas prowadzi swój własny, intymny teatr, w którym odgrywa różne role. Symbol latawca do jakiego nawiązuje autorka w tytule swojej książki i w jej treści, jest bardzo wymowny. Jeśli więc jesteście ciekawi jego znaczenia, zachęcam was do lektury "Teatru pod Białym Latawcem".

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-12-26 17:47:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Świat i życie to feeria barw, inaczej byłby nie do zniesienia. W tym całe bogactwo, w obfitości…".

W przypadku tej książki, okładka doskonale odzwierciedla to, co czytelnicy mogą odnaleźć w środku. Jest nieco sielsko, jest kolorowo, jest wieś i jest stary dom. Nie odnalazłam w tym debiucie niczego nowego, ale chętnie polecę jego lekturę osobom, które lubią lekkie powieści obyczajowe ze...
"Świat i życie to feeria barw, inaczej byłby nie do zniesienia. W tym całe bogactwo, w obfitości…".

W przypadku tej książki, okładka doskonale odzwierciedla to, co czytelnicy mogą odnaleźć w środku. Jest nieco sielsko, jest kolorowo, jest wieś i jest stary dom. Nie odnalazłam w tym debiucie niczego nowego, ale chętnie polecę jego lekturę osobom, które lubią lekkie powieści obyczajowe ze sprawdzonym motywem ucieczki na prowincję.

Ewa Maja Maćkowiak to menager house, szef kuchni, inżynier dusz, wierszopisarka, książkopisarka, rękodzielniczka, miłośniczka książek i aniołów. Córka kochanego taty, mama dorosłego syna. "Na koniec świata" to debiut prozatorski autorki.

Niespełna trzydziestoletnia Barbara Budziarek podejmuje szaloną decyzję. Niewierność narzeczonego oraz nienawiść ciotki, u której mieszka, skłaniają ją do kupna starego, zaniedbanego domu w miejscowości Koniec Świata. Tam, bohaterka stara się zacząć swoje życie na nowo, przygarniając wiernego psa Merdka oraz zaprzyjaźniając się z okolicznymi sąsiadami.

"Na koniec świata" to powieść obyczajowa, podszyta dość dużym poczuciem humoru, w której odnaleźć można sztampowe wątki pod postacią zamieszkania głównej bohaterki na prowincji, urządzania starego domu, pomysłów na własny biznes, a także nietuzinkowych sąsiadów. Czytelnicy nie doszukają się więc w fabule tej książki czegoś nowatorskiego, to bowiem historia idealna dla osób, które lubią prozę tego nurtu i nie irytują ich pewne uproszczenia zawiłości losów, jakie spotykają głównych bohaterów.

Ewa Maja Maćkowiak ukazując perypetie Basi i jej przyjaciółki Hani, bardzo często nawiązuje do magii natury, jaka nas otacza. To dość interesująca płaszczyzna dotykająca takich tematów, jak obrzędy w Noc Kupały, właściwości łapacza chwil, uzdrawiająca moc różnego rodzaju ziół, czy też zdrowe i naturalne jedzenie. W książce znaleźć można także kilka przepisów, jak chociażby na zakwas z czerwonych buraków czy też na tłuczenie dziada, czyli na popularne prażoki. To umiłowanie prostoty, korzystanie z darów natury i dziękowanie przyrodzie jest bardzo mocno wyczuwalne podczas lektury tej powieści.

Jak to często bywa w tego typu książkach, pojawia się także wątek miłosny, który w mojej ocenie nie został przez autorkę dopracowany. Zauroczenie młodego listonosza i cała kreacja tej postaci nieco kłóci się ze sobą, gdyż zachowanie bohatera w różnych sytuacjach, było zwyczajnie sprzeczne. Mam nadzieję, że Ewa Maja Maćkowiak w kontynuacji, która z pewnością się ukaże, na co wskazuje otwarte zakończenie, rozwinie ten wątek i go dopracuje. Bardzo wyrazistą postacią jest natomiast Pani Rzepkowa. To niezwykle dopracowana i taka prawdziwa kreacja.

Myślę, że "Na koniec świata” to książka będąca dobrym wstępem do rozwinięcia prozatorskich skrzydeł przez autorkę. Widać, że Ewa Maja Maćkowiak tworząc historię Basi, czerpała ze znanych nam motywów i starała się także wpleść w fabułę własne pomysły. To lekka, niezobowiązująca powieść, którą przeczytacie w ciągu jednego wieczoru. Od czasu do czasu chyba każdy z nas potrzebuje przeczytać tego typu książkę.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-12-22 18:31:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

"Każdy człowiek przynajmniej raz w życiu przechodzi przez piekło. A w każdym razie powinien, żeby docenić ewentualność istnienia nieba".

W ostatnim czasie coraz bardziej przekonuje się do tego, że kobiety potrafią równie realistycznie jak mężczyźni, pisać mocne powieści sensacyjne, przesiąknięte odpowiednim dla tego gatunku klimatem. Takie książki czyta się z wypiekami na twarzy i ta z...
"Każdy człowiek przynajmniej raz w życiu przechodzi przez piekło. A w każdym razie powinien, żeby docenić ewentualność istnienia nieba".

W ostatnim czasie coraz bardziej przekonuje się do tego, że kobiety potrafią równie realistycznie jak mężczyźni, pisać mocne powieści sensacyjne, przesiąknięte odpowiednim dla tego gatunku klimatem. Takie książki czyta się z wypiekami na twarzy i ta z pewnością do nich należy.

Vera Eikon to pseudonim literacki Katarzyny Woźniak, urodzonej w Łodzi, żony i matki dwójki dzieci. Autorka przez pięć lat mieszkała w Amsterdamie, a następnie wróciła do kraju, by zamieszkać w stolicy. Zadebiutowała wydaną w 2011 r. książką pt. "Hydra pamiątek". Obecnie odnajduje się w gatunku kryminalno-sensacyjnym, a swoje książki wydaje jako self-publisher. "Prochem i cieniem" to trzecia część cyklu "Między prawami".

Alan Berg po odejściu z CBŚP, podejmuje pracę w ochronie warszawskiego milionera. Jego byli współpracownicy nie potrafią zrozumieć, jak Berg może balansować na granicy prawa. Tymczasem, policjanci skupiają się nad sprawą rozpracowania gangu i schwytania narkobossa zwanego Wujkiem. Szeroko zakrojone śledztwo rozciąga się coraz dalej, pochłaniając kolejne ofiary.

Nie wiem, jak wyglądał research Very Eikon dotyczący specyfiki środowiska przestępczego, ale to, co autorka przedstawiła czytelnikom, wydaje się być aż nadto realistyczne. A realizm w tym przypadku równa się takim elementom, jak bezwzględne egzekucje, brutalne działania mafii, bezlitosne zasady i układy wyznaczające odpowiednią pozycję w szeregu. Wszystkie wyżej wymienione składowe znajdziecie w "Prochem i cieniem", co pozwala mi nazwać tę książkę świetną powieścią sensacyjną ukazującą nasze rodzime podwórko.

Od samego początku lektury najnowszej książki Very Eikon zastanawiałam się dlaczego Alan Berg podążą obraną sobie ścieżką. Zaskakiwały mnie także liczne, niespodziewane zwroty akcji, które nadały całej tej części dynamicznego polotu. Wątki poboczne, których także nie brakuje oraz niespodziewane śmierci, dopełniły obrazu całości. Zostałam także zupełnie zaskoczona wątkiem tożsamości Wujka – nie spodziewałam się bowiem takiego scenariusza, jaki wymyśliła Vera Eikon. Wielkie brawa dla autorki, uwielbiam takie zaskoczenia.

Warto także wspomnieć o tym, że historia Berga i pozostałych bohaterów to doskonały przykład tego, jak cienka jest granica pomiędzy dobrem, a złem. Granica, która czasami będąc płynną, zupełnie różnie definiuje te obydwa pojęcia. Przekonują się o tym policjanci i przestępcy, których drogi przecież bardzo często się krzyżują. Wiele jest w tej powieści myśli skłaniających do refleksji właśnie w tym temacie.

"Między prawami. Prochem i cieniem" to świetna powieść sensacyjna, którą można czytać bez znajomości poprzednich tomów, jednak ja zalecam ich wcześniejsze przeczytanie. Przy tej książce nie sposób się nudzić, a otwarte zakończenie pozostawia sporo pytań. Nie mogę doczekać się kolejnej części.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-12-20 18:18:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Praca to moja pasja, moje hobby".

Najczęściej inspirują nas znane osoby, których osiągnięcia często zadziwiają. Inspirują nas ludzie z pierwszych stron gazet, o których słyszał cały świat. A przecież tuż obok nas żyją osoby, które także potrafiły wziąć swoje życie we własne ręce. I to właśnie z nimi można umówić się na kawę, by poznać tak potrzebne motywacje do spełniania marzeń. Poznajcie...
"Praca to moja pasja, moje hobby".

Najczęściej inspirują nas znane osoby, których osiągnięcia często zadziwiają. Inspirują nas ludzie z pierwszych stron gazet, o których słyszał cały świat. A przecież tuż obok nas żyją osoby, które także potrafiły wziąć swoje życie we własne ręce. I to właśnie z nimi można umówić się na kawę, by poznać tak potrzebne motywacje do spełniania marzeń. Poznajcie tarnobrzeskie kobiety, z których każda stanowi jedną, wielką inspirację do działania.

Beata Grzywacz to absolwentka filologii polskiej, nauczycielka z wieloletnim stażem, blogerka, recenzentka i działaczka społeczna. Od kilku miesięcy także właścicielka firmy edukacyjno-szkoleniowej "Pasja i Ty". Autorka lubi podejmować nowe wyzwania, interesuje ją szeroko pojęty rozwój osobisty.

Autorka początkowo prowadziła bloga Pasja i Ty o tarnobrzeskich kobietach. Za namową swoich czytelniczek postanowiła wydać o nich książkę. Publikacja zawiera 58 wywiadów z kobietami, które będąc zupełnie zwyczajnymi, wcale takie zwyczajne nie są. Każda z nich bowiem spełniła swoje plany i realizuje się dalej.

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia – takie motto winno przyświecać lekturze książki Beaty Grzywacz, która potrafiła z wdziękiem i z gracją odczarować zwyczajność, ukazując przy tym, że każde życie może być motywujące. Kobiety z jakimi rozmawia autorka nie są bowiem celebrytkami, sławnymi osobami czy też autorytetami na skalę całego kraju. To w większości zwykłe żony, matki i córki, które nie pozwoliły swojemu życiu płynąć z nieokiełznanym nurtem, lecz same pokierowały jego drogą, wygrywając to, co najważniejsze, czyli zadowolenie z każdego przeżytego dnia.

Wśród tarnobrzeskich kobiet, jakie czytelnik poznaje na łamach tej publikacji można znaleźć pełen przekrój zawodowy - od nauczycielki, graficzki komputerowej, pilotki wycieczek, fryzjerki po doktora kulturoznawstwa, studentkę i artystkę. Zajęcia jakie wykonują bohaterki książki to zarówno te wymagające wyłącznie pracy umysłowej, jak i te, bez których praca rąk jest nieodzowna. Dzięki takiej różnorodności, wiele czytelniczek z pewnością odnajdzie na łamach tej publikacji, własne zamiłowania i własne niezrealizowane życiowe plany. A od tego dzieli już tylko mały krok do pierwszych postanowień w kwestii realizacji marzeń.

Wśród rozmów, jakie przeprowadziła Beata Grzywacz, moją szczególną uwagę przykuły cztery. Wywiad z Joanną Ardelli, która podzielając moją książkową pasję, składa książki. Zadziwiła mnie także opowieść Magdaleny Filipczak-Słomczak, która na przekór chorobie, działa w stowarzyszeniu i pracuje zawodowo. Nie mogę także zapomnieć inspirującej rozmowy z Haliną Szóstyk, która jest wiecznie w drodze, będąc pilotem wycieczek. Dużo do opowiedzenia w temacie Afryki miała natomiast Klaudia Wilk-Mhagama, która na co dzień mieszka w Tanzanii.

Beata Grzywacz zadaje swoim gościom niezwykle trafne pytania. Do każdej kobiety, z którą rozmawia, podchodzi indywidualnie, co daje się wyczuć podczas lektury poszczególnych wywiadów. Dzięki temu czytelnik otrzymuje mnóstwo inspirujących, prawdziwych historii, z których można wyłowić wiele trafnych uwag dotyczących samorealizacji i szczęścia. Szkoda jedynie, że niektóre rozmowy są zbyt krótkie, wywołując tym samym mały niedosyt. Warto wspomnieć, że w historie przedstawiane przez autorkę, na takim samym poziomie wpisane są zarówno sukces, jak i porażka. Tutaj nie ma lukrowania i ubarwiania rzeczywistości. Jest samo życie, pełne różnorakich kolorów.

"Tarnobrzeskie kobiety” to książka, która powinna mieć swoje odpowiedniki w każdym, większym mieście. Wszędzie bowiem mieszkają osoby, które potrafią zainspirować innych historią swojego życia. Tę publikację należy sobie dozować, gdyż wywołuje sporo przemyśleń w temacie realizacji planów i dążenia do szczęścia. A cała elegancka oprawa graficzna książki z pewnością sprzyja tak pogłębionej lekturze.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-12-18 18:06:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Bo słowa są groźniejsze niż gesty. Zabierają nadzieję lub obiecają za dużo".


Jeśli nie lubicie sielskich, ociekających słodyczą świątecznych powieści to ta książka jest z pewnością dla was. Nie ma tu bowiem mało realistycznych wątków, kompletnie nieracjonalnych zachowań bohaterów i typowego happy endu. Jest za to słodko-gorzka proza życia i ciężkie problemy, które nawet w święta czekają na...
"Bo słowa są groźniejsze niż gesty. Zabierają nadzieję lub obiecają za dużo".


Jeśli nie lubicie sielskich, ociekających słodyczą świątecznych powieści to ta książka jest z pewnością dla was. Nie ma tu bowiem mało realistycznych wątków, kompletnie nieracjonalnych zachowań bohaterów i typowego happy endu. Jest za to słodko-gorzka proza życia i ciężkie problemy, które nawet w święta czekają na swoje rozwiązanie.

Magdalena Majcher to pisarka, która na co dzień pracuje jako copywriter i publikuje swoje opowiadania w kobiecej prasie. Prywatnie kochająca Bałtyk, szczęśliwa żona i mama dwóch synów. Zadebiutowała wydaną w 2016 r. książką pt. "Jeden wieczór w Paradise”. W wolnych chwilach czyta polskie powieści obyczajowe oraz kryminały.

Magdalena nienawidzi Wigilii, gdyż właśnie w ten dzień spotkała ją największa życiowa tragedia. Niepewna swojej wartości Kamila, staje niespodziewanie w obliczu nowego wyzwania. Jej siostra Kinga, wierzy w to, że idealne życie, jakie pokazuje na Instagramie, zapewni jej szczęście. Są jeszcze Maria – matka Magdaleny i Teresa – matka Kamili i Kingi, które chcą przeżyć święta zupełnie inaczej. Pięć kobiet, z których każda musi uporać się z własnymi demonami.

Nie było łatwo zagłębiać się w losy bohaterów stworzonych przez autorkę, gdyż każda z pięciu kobiet musiała poradzić sobie z niełatwymi przeciwnościami losu. Magdalena Majcher po raz kolejny udowodniła, że nie boi się poruszać trudnych tematów, nawet jeśli jest to świąteczna książka, która kojarzy się nam z ckliwością i uproszczeniem pewnych motywów. Autorka z pewnością w swojej powieści nie idzie na łatwiznę i nie daje swoim bohaterom taryfy ulgowej – jest gorzko, jest smutno, jest trudno i wzruszająco. Historie pięciu bohaterek charakteryzują się wyczuwalnym realizmem, który jest znakiem rozpoznawczym prozy autorki.

Taka piękna i typowo świąteczna okładka tej książki zupełnie nie zwiastuje poruszanych w jej środku tematów, takich jak utrata dziecka, niechciana ciąża, siostrzana rywalizacja, utrzymywanie pozorów szczęśliwej rodziny, czy też chory perfekcjonizm. Wśród wszystkich wątków najbardziej przeraził mnie obraz doskonałej Kingi, która jako perfekcyjna żona, matka, córka i pracownik, prowadzi także swoje konto na Instagramie, pokazując światu idealne zdjęcia, nie mające zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Takie zachowanie, bliskie chorobie psychicznej, pokazane przez autorkę niezwykle realistycznie, utwierdziło mnie w przekonaniu, że bardzo łatwo wpaść w szpony filtrowania własnego życia. Przyznam, że zachowanie Kingi w niektórych momentach zwyczajnie szokuje i wprawia w niedowierzanie oraz skłania do refleksji w temacie współczesnego zatracenia się w wirtualnym świecie.

Warto także zwrócić uwagę na dość mocno zaakcentowany w powieści wątek mało poruszanego problemu, a mianowicie żałoby ojca po stracie dziecka. W literaturze bardzo często pisze się jedynie o uczuciach matki po takiej tragedii, a pomija zupełnie stronę emocjonalną mężczyzny. Bardzo cieszę się więc, że autorka poruszyła ten problem, gdyż warstwa ta skłania do przemyśleń w sferze często pomijanej przez innych.

"Cud grudniowej nocy" to książka będąca doskonałą alternatywą dla wszystkich, podobnych do siebie świątecznych propozycji. Powieść z pewnością nie zadowoli miłośników ckliwych historii, ale przysporzy sobie fanów szukających czegoś innego, a przede wszystkim realistycznych i życiowych problemów. Ważne jest także to, że losy wszystkich bohaterek summa summarum napawają nadzieją na lepsze jutro. Podczas lektury z pewnością także poczujecie ochotę na zjedzenie wspomnianej w książce siemieniotki.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1460 1153 118978
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (798)

Ulubieni autorzy (186)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd