Wioleta Sadowska 
subiektywnieoksiazkach.pl
O pasji do książek. O wielotysięcznej, domowej biblioteczce. O literaturze będącej inspiracją. O czytaniu będącym stylem życia. Zapraszam na moją stronę: http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
31 lat, kobieta, Łódź, status: Czytelniczka, dodała: 72 książki i 5 cytatów, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Ucieczka
    Ucieczka
    Autor:
    Ucieknij lub zgiń. Escape room to sposób na zabawę ze znajomymi. Czworo młodych ludzi daje się zamknąć w pokoju pełnym zagadek. Mają dziewięćdziesiąt minut na rozwiązanie ich wszystkich oraz znalezie...
    czytelników: 92 | opinie: 4 | ocena: 7,09 (11 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-24 19:56:08
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Burzyński i Majewski (tom 4) | Seria: Czarna seria
 
2018-06-24 19:55:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Kiedyś do Ciebie dołączę. Razem pobiegniemy do gwiazd".


Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak czują się ludzie, którzy chorują na cukrzycę. Nigdy nie myślałam o tym, że choroba ta może wywoływać tak wielkie problemy emocjonalne. Wydawało mi się bowiem, że schorzenie to nie ma wielkiego wpływu na codzienne życie. Po przeczytaniu tej książki moje postrzeganie tego tematu zmieniło się...
"Kiedyś do Ciebie dołączę. Razem pobiegniemy do gwiazd".


Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak czują się ludzie, którzy chorują na cukrzycę. Nigdy nie myślałam o tym, że choroba ta może wywoływać tak wielkie problemy emocjonalne. Wydawało mi się bowiem, że schorzenie to nie ma wielkiego wpływu na codzienne życie. Po przeczytaniu tej książki moje postrzeganie tego tematu zmieniło się diametralnie.

Dominika Smoleń to blogerka książkowa, znana w sieci jako Iwi, która uwielbia książki, koty i czekoladę. Pisanie oraz czytanie towarzyszą jej od najwcześniejszych lat życia. Zadebiutowała w 2015 r. powieścią pt. "Cena naszych pragnień".

Ada w wieku siedmiu lat zachorowała na cukrzycę i została pozostawiona z tym zupełnie sama, gdyż rodzina, poza babcią, się od niej odwróciła. Zmagając się z depresją, po kilku próbach samobójczych, trafiła do szpitala psychiatrycznego. Gdy po skończeniu leczenia w placówce, dowiaduje się o śmierci babci i jej ostatniej woli wyrażonej w liście, jaki dla niej zostawiła, postanawia spełnić jej życzenie. Ada na 30 dni staje się normalną nastolatką.

Przyznam szczerze, że jestem w dużym szoku spowodowanym ukazaniem przez autorkę sytuacji osoby, która choruje na cukrzycę. Mowa tutaj oczywiście o stanie psychicznym Ady dla której wraz z chorobą, skończył się niemalże świat. Nie sądziłam, że cukrzyca może wywoływać tak poważne stany depresyjne i niechęć do życia. I pewnie trudno byłoby mi uwierzyć w tak aż agonalny stan głównej bohaterki, gdyby nie fakt, iż Dominika Smoleń przyznaje we wstępie do swojej książki, iż podobnie jak Ada, choruje na cukrzycę. Historia bohaterki to oczywiście fikcja literacka, ale cały wymiar skutków tej choroby – zarówno fizycznych jak i psychicznych jest jak najbardziej rzeczywisty i ja jestem tym mocno zaskoczona. Tym bardziej, że jak wskazuje autorka - ryzyko zachorowania na depresję wśród osób z cukrzycą jest nawet trzykrotnie wyższe niż w przypadku zdrowego człowieka albo osoby chorującej na coś innego.

Wątek swoistej ostatecznej próby zmierzenia się Ady z życiem podczas jedynie trzydziestu dni okazał się interesującym zawiązaniem całej akcji. Byłam bowiem niezmiernie ciekawa, jak pełna samobójczych myśli dziewczyna, którą poznajemy na początku książki, poradzi sobie w licealnym środowisku beztroskiej młodzieży. To wyzwanie rzucone przez kochającą babcię miało bowiem Adę albo całkowicie uleczyć albo ostatecznie pogrążyć. Finał tej rozgrywki samej z sobą okazał się zaskakujący i w zasadzie pozostawił niedopowiedzenie oraz - swoisty niedosyt. Myślę także, że dwa zaskakujące wątki wykreowane na samym końcu tej historii wydają się nieco naciągane, ale ilu odbiorców, tyle interpretacji.

Przyznam, że podczas czytania powieści Dominiki Smoleń raziły mnie nieco mało realistyczne dialogi młodych ludzi. Myślę, że ta warstwa językowa winna być tutaj mniej poprawna, gdyż nastolatkowie raczej nie rozmawiają ze sobą w taki właśnie sposób. Brakowało mi także rozwinięcia warstwy skandalicznego zachowania rodziców Ady, a w szczególności matki bohaterki. Tutaj bowiem przydałoby się mocniejsze, psychologiczne ujęcie tego mechanizmu wyparcia choroby córki.

"Bieg do gwiazd" nie jest łatwą książką. Powieść wpisuje się doskonale w popularny obecnie gatunek new adult, a do tego porusza bardzo trudny temat. Ważne jest także to, że autorka zamieściła na końcu swojej powieści słowniczek najważniejszych pojęć związanych z tą chorobą. Myślę, że historia Ady może w pewnym stopniu pełnić funkcję uświadamiającą dotyczącą skali wpływu chorowania na cukrzycę na całe życie. W moim przypadku tak się właśnie stało.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-06-21 17:35:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam

"Nasze życie zatacza koło – a bycie człowiekiem oznacza podróżowanie we wszystkich kierunkach (…)".



Wrocławska poetka dedykuje swoją książkę przede wszystkim miłośnikom magii życia codziennego oraz emigrantom – przekazując proste prawdy, o których w codziennym biegu zwyczajnie zapominamy. Z tej książki poetyckiej można i trzeba czerpać garściami, gdyż to prawdziwa skarbnica inspiracji.

...
"Nasze życie zatacza koło – a bycie człowiekiem oznacza podróżowanie we wszystkich kierunkach (…)".



Wrocławska poetka dedykuje swoją książkę przede wszystkim miłośnikom magii życia codziennego oraz emigrantom – przekazując proste prawdy, o których w codziennym biegu zwyczajnie zapominamy. Z tej książki poetyckiej można i trzeba czerpać garściami, gdyż to prawdziwa skarbnica inspiracji.

Katarzyna Georgiou ukończyła Seneca College w Toronto. Jest nauczycielką wychowania przedszkolnego oraz anglistą. Za jej inicjatywą powstały warsztaty literacko-plastyczne pt. "Strefa Bałaganu". Z zamiłowania jest animatorką kultury, pasjonuje się ezoteryką i szamanizmem.

"Ludzie wszędzie są tacy sami" – tak pisze Katarzyna Georgiou i okrasza te jakże prawdziwe słowa, własnym doświadczeniem spisanym na łamach jej nietuzinkowego pamiętnika emigrantki. Pamiętnika będącego zapisem zupełnie subiektywnych przeżyć autorki, której przygoda z Kanadą trwała 16 lat. Czas ten stał się dla niej wielką lekcją życia oraz mocnym filarem w procesie kształtowania osobowości. Co ważne, nie jest to sielska i cudowna opowieść o tym, jak pięknie żyje się na obczyźnie. To wspomnienia na wskroś prawdziwe, ukazujące życie w innym kraju, jako ciągłą walkę o siebie, o powodzenie, o własną godność.

Historia Katarzyny Georgiou, która rozpoczynała swoją karierę zawodową od posady niani, poprzez sprzątaczkę i kuchtę do nauczyciela wykładowcy skończywszy, to wyborny przykład tego, że marzenia się nie spełniają - marzenia się bowiem spełnia. Autorka udowodniła tym samym, że każde doświadczenie uczy nas czegoś nowego, a najważniejsze wspomnienia towarzyszą nam do końca naszych dni, niczym Łapacz Snów, jaki poetka zrobiła na Wyspie Manitoulin prawie 20 lat temu, a który nadal jest jej nieodłącznym towarzyszem podróży zdobiącym samochód.

"Indiańską ścieżką" może stać się dla wielu czytelników swoistym duchowym przewodnikiem, gdyż przeżycia Katarzyny Georgiou to uczta dla zwariowanych koneserów przygód, wiecznych marzycieli i odkrywców piękna. Indiańskie wojaże autorki z Wyspy Manitoulin, na której gościła trzy razy, to doznanie niemal mistyczne, pełne różnorakich barw, zapachów i nie dającej się opisać słowami, wielkiej energii. Te swoiste wyprawy do wnętrza siebie, odniesienia do snów i ich tajemnicy stają się niezwykłymi spotkaniami z magią, o której w codziennym biegu zapominamy. Uczestniczenie wraz z autorką w ceremoniach Pow Wow, Sweat Lodge i medytacjach szamańskich to jedyna w swoim rodzaju możliwość zapoznania się z indiańską kulturą widzianą oczami naszej rodaczki.

Nie mogę nie wspomnieć także o samym wydaniu książki, które prezentuje się niezwykle okazale. Duży format, miły w dotyku papier, a do tego wplecione w tekst liczne fotografie autorki z jej prywatnego archiwum niewątpliwie przyczyniają się do czerpania przyjemności z lektury tego dzieła.

Emigranckie wspomnienia oraz indiańskie podróże zostały przez autorkę otulone szalem cudownej poezji. Trudno oddać i ująć słowami wielość ludzkiego wnętrza, a jednak Katarzynie Georgiou właśnie tutaj udało się to zrobić. Udało się lirycznymi wierszami, nacechowanymi silnym ładunkiem emocjonalnym i uniwersalnością, oddać magię życia - nawet tego jeszcze nienarodzonego. Bardzo gorąco polecam wam ten zbiór, gdyż warto wybrać się na tę literacką wędrówkę "Indiańską ścieżką".

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-06-19 17:11:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Kobiety są z raju, a faceci z dupy. Prawie wszyscy".


O kolejnej, wspólnej książce mojego ulubionego literackiego duetu wiedziałam nieoficjalnie dużo wcześniej. Nie chciałam jednak znać ani zarysu fabuły ani tytułu, aby gotowa powieść była dla mnie prawdziwą niespodzianką. I taką się w zasadzie okazała, gdyż nie sądziłam, że duet Witkiewicz & Rogoziński może się jeszcze bardziej dotrzeć i w...
"Kobiety są z raju, a faceci z dupy. Prawie wszyscy".


O kolejnej, wspólnej książce mojego ulubionego literackiego duetu wiedziałam nieoficjalnie dużo wcześniej. Nie chciałam jednak znać ani zarysu fabuły ani tytułu, aby gotowa powieść była dla mnie prawdziwą niespodzianką. I taką się w zasadzie okazała, gdyż nie sądziłam, że duet Witkiewicz & Rogoziński może się jeszcze bardziej dotrzeć i w konsekwencji zaoferować nam świetną rozrywkę na gorszy dzień.

Magdalena Witkiewicz – Matka Polka Pisarka, specjalistka od szczęśliwych zakończeń. Alek Rogoziński – książę komedii kryminalnej, specjalizujący się w mordowaniu z uśmiechem.

Basia nie ma szczęścia do mężczyzn, dlatego też po rozpadzie trzeciego związku przeprowadza się do Miasteczka ze swoim kotem Puszysławem i znajduje pracę w biurze matrymonialnym. W tym samym biurze zatrudniony zostaje Jacek, który pocieszenia szuka wyłącznie w damskich ramionach. Bohaterowie kojarząc pary próbują nie zwariować w towarzystwie groźnej szefowej oraz nawiedzonych sąsiadów pod postacią wróżki i zielarza.

I jak tu nie wielbić tego literackiego duetu, jeśli kolejną ich książkę przeczytałam w ciągu jednego dnia, zaśmiewając się do łez. Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński wykreowali bowiem tak realistycznie komiczne postacie tej historii, że po paru dniach od zakończenie tej lektury, nadal chce mi się śmiać. Barwni bohaterowie pod postacią chociażby wróżki Nasihi, która cały czas zawzięcie dyskutuje z zielarzem Waldemarem to moja czołówka najzabawniejszych postaci. Do tej dwójki dochodzi nieobliczalna szefowa biura matrymonialnego, której mocno ekscentryczna kreacja nie daje o sobie zapomnieć. Takie trio w połączeniu z twardo stąpającymi po ziemi Basią i Jackiem nie mogło skończyć się inaczej niż serią zabawnych gagów, zapewniających mnóstwo śmiechu.

Autorzy wpadli na świetny pomysł umiejscowienia akcji swojej komedii obyczajowej w biurze matrymonialnym, gdyż to idealne miejsce na przedstawienie dziwacznych, ludzkich preferencji, odbiegających od normalności zachowań, czy też na poważnie – ludzkiej samotności. Pomysł na program, jaki stwarza Basia z marszem Mendelsona na czele to wątek, na myśl którego nie potrafię przestać się śmiać. Nie mogę także nie wspomnieć kreacji kota Puszysława, którego wszyscy fani prozy Magdaleny Witkiewicz doskonale znają. I zgadzam się ze stwierdzeniem, że "Kiedy kot siedzi na kolanach, nie wypada wstać".

Akcja "Biura M" dzieje się w doskonale wszystkim znanym Miasteczku, czyli w miejscu, w którym autorzy ulokowali fabułę swojej poprzedniej książki pt. "Pudełko z marzeniami". I chociaż główni bohaterowie to postacie zupełnie nowe, to w tle ich historii można spotkać osoby znane nam z "Pudełka" czy też z "Pracowni dobrych myśli". Myślę, że Miasteczko niebawem stanie się miejscem niemalże kultowym, będącym symbolem tego, że wszystko może się wydarzyć.

Ci którzy znają efekty duetu literackiego Magdy i Alka wiedzą, że po ich wspólnej książce mogą spodziewać się przerysowanych postaci i przede wszystkim odstających od rzeczywistości wydarzeń oraz zbiegów okoliczności. I tak w istocie jest, gdyż poziom nieprawdopodobieństwa chociażby pod postacią pojawienia się w biurze trzech Michałów i Elwirki to wątek, na który należy przymknąć oko. Najważniejsze jednak, że staje się on asumptem do wymyślenia komicznych sytuacji, powodujących wiele zabawnych sytuacji.

Przyznam, że po lekturze "Biura M" jestem nieco zdziwiona, gdyż opis na okładce książki sugerował mi zupełnie inne poprowadzenie losów Basi i Jacka. Ufam jednak, że być może w kolejnej części autorzy rozwiną to, o czym wszyscy myślimy i na co liczymy w przypadku tych bohaterów. Subiektywnie więc polecam tę książkę wszystkim miłośnikom komediowych klimatów.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-06-17 16:25:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Wszystkie pory uczuć (tom 4)

"Można wieść nieudane życie, można mieć męża idiotę, ale nie można czuć niechęci i złości do swojego kilkutygodniowego dziecka. To temat tabu, o którym się nie rozmawia. Nie istnieje".



Powinnam się już przyzwyczaić do tego, że proza Magdaleny Majcher wywołuje u mnie mnóstwo różnych emocji. Autorka bowiem nie boi się poruszać trudnych tematów, a wręcz przeciwnie - zajmuje się nimi, za każdym...
"Można wieść nieudane życie, można mieć męża idiotę, ale nie można czuć niechęci i złości do swojego kilkutygodniowego dziecka. To temat tabu, o którym się nie rozmawia. Nie istnieje".



Powinnam się już przyzwyczaić do tego, że proza Magdaleny Majcher wywołuje u mnie mnóstwo różnych emocji. Autorka bowiem nie boi się poruszać trudnych tematów, a wręcz przeciwnie - zajmuje się nimi, za każdym razem wyznaczając sobie nowe wyzwanie. Była więc "Jesień", "Zima" i "Wiosna", i jest w końcu "Lato", czyli kolejna powieść pełna uczuć.

Magdalena Majcher to polska pisarka, która na co dzień pracuje jako copywriter i publikuje swoje opowiadania w kobiecej prasie. Prywatnie kochająca Bałtyk, szczęśliwa żona i mama dwóch synów. Zadebiutowała wydaną w 2016 r. książką pt. "Jeden wieczór w Paradise”.

Joasi się udało. Pomimo trudnego dzieciństwa spędzonego w domu dziecka, przed czterdziestką spotkała Maćka – mężczyznę swojego życia, z którym spodziewa się dziecka. Bohaterka od początku ciąży ma wszystko zaplanowane – poród, połóg, karmienie piersią. Niestety idealny plan nie sprawdza się, gdyż pierwsze godziny świeżo upieczonej mamy to dla bohaterki istny koszmar. Joasia zaczyna mieć dziwne myśli i balansuje na granicy wytrzymałości psychicznej.

Uważam, że tę książkę powinny przeczytać wszystkie przyszłe matki – te które są już w ciąży i te, które ją dopiero planują. Magdalena Majcher bowiem całkiem słusznie obnaża wyidealizowany obraz macierzyństwa, w którym to dziecko dostosowuje się do harmonogramu matki, a kobieta kilka dni po porodzie wygląda jak modelka. Wszelkie poradniki ukazujące bezproblemowe wejście w roli matki są ogromnie szkodliwe, dlatego ważne jest, aby taka właśnie literatura odkłamywała rzeczywistość.

Dość często słyszy się w telewizji bądź czyta w prasie o zasługujących na potępienie zachowaniach młodych matek. Najczęściej wówczas wydajemy wyrok, nie znając szczegółów sprawy. Po lekturze "Lata" nasz sposób widzenia tego problemu może ulec zmianie, bowiem depresja poporodowa to temat mało znany, który rzadko jest wrzucany na tapet. Autorka stara się więc na przykładzie Joasi ukazać, do jakich zachowań zdolna jest kobieta, która cierpi na tę chorobę. Co siedzi w jej głowie i jak trudno wówczas o zrównoważenie psychiczne. Wszystkie zachowania głównej bohaterki wskazujące na coś więcej, niż tylko "baby blues" zatrważają i wywołują wiele emocji.

Depresja poporodowa staje się wątkiem przewodnim czwartej części cyklu "Wszystkie pory uczuć", ale ważna jest również płaszczyzna ukazująca wszystko to, co spotyka młode mamy od czasu porodu, czyli obolałe ciało po cesarce, spadek libido, niemożność karmienia piersią, ciągłe niewyspanie i płacz dziecka, czy też zmiany w sylwetce. To samo życie, które nie jest różowe, wbrew temu co pokazują niektóre celebrytki. I dobrze, że Magdalena Majcher ukazuje tę właśnie prawdziwą rzeczywistość.

Czytelnicy całego cyklu poznali Joasię w jego pierwszym tomie. Powrót do losów tej bohaterki okazał się także zakończeniem "Wszystkich pór uczuć". Cykl ten oprócz waloru typowo literackiego, niesie ze sobą ważne, edukacyjne wartości dotyczące wielu zjawisk dotykających kobiet. Brakuje nam takiej literatury, dobrze więc, że Magdalena Majcher wypełnia tę lukę.


"Wiele kobiet wstydzi się poprosić o pomoc, bo żyją w przeświadczeniu, że jeśli przyznają iż mają problem, zostaną uznane za gorsze matki".

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-06-15 18:00:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam

"Takie mam życie skopane. Faceci mnie okłamują, buty obcierają i na dodatek od tygodnia leje jak z cebra".

Przed lekturą "Bosonogiej bogini" byłam bardzo ciekawa, jakie perypetie tym razem zgotowała dla głównej bohaterki Iwona Czarkowska. Czytając dwie poprzednie części tej serii świetnie się bowiem bawiłam, więc moje oczekiwania dotyczące tego tomu były podobne. Jak się okazało, Alicja znowu...
"Takie mam życie skopane. Faceci mnie okłamują, buty obcierają i na dodatek od tygodnia leje jak z cebra".

Przed lekturą "Bosonogiej bogini" byłam bardzo ciekawa, jakie perypetie tym razem zgotowała dla głównej bohaterki Iwona Czarkowska. Czytając dwie poprzednie części tej serii świetnie się bowiem bawiłam, więc moje oczekiwania dotyczące tego tomu były podobne. Jak się okazało, Alicja znowu namieszała w swoim życiu, zapewniając czytelnikom mnóstwo dobrej zabawy.

Iwona Czarkowska to z wykształcenia dziennikarka, a z zamiłowania bajkopisarka. Autorka pracowała jako redaktor i sekretarz redakcji w "5-10-15" czy też w "Ciuchci". Debiutowała opowiadaniami i książkami dla dzieci, a w roku 2009 wydała swoją pierwszą powieść dla dorosłych pt. "Słomiana wdowa". Pracuje także jako tłumacz.

Życie Alicji nie układa tak, jakby tego chciała. Rozstanie z Szymonem skutecznie pogorszyło Alicji samopoczucie dlatego też na ratunek przybywają jej oddane przyjaciółki, które zgłaszają bohaterkę do reality show dotyczącego odnalezienia drugiej połówki. Alicja początkowo nie jest zainteresowana, jednak finalnie bierze udział w programie.

Zestawienie niezwykle komicznej postaci Alicji Kalickiej z durnym reality show nie mogło skończyć się inaczej, niż komedią omyłek, którą jest cała seria o wesołej rozwódce. Po książce tej więc nie można spodziewać się powagi, gdyż jej głównym celem jest zaspokojenie chwilowej potrzeby oderwania się od szarej, trudnej rzeczywistości. Niezbędne przy czytaniu tej części, jak i dwóch poprzednich jest przymrużenie oka na niektóre nieprawdopodobne wydarzenia, jakie nie mogłyby mieć miejsca w normalnym życiu. To, co bowiem dzieje się w zamku Hrabiego Drakulskiego to istne szaleństwo, gdyż poziom absurdalnych sytuacji, do jakich główna bohaterka sama doprowadza, osiąga wysoki poziom.

"Bosonoga bogini" to doskonałe zwieńczenie losów Alicji Kalickiej, czyli bohaterki, która niejednokrotnie polepszy czytelnikom humor. Nie jest to oczywiście wymagająca i zajmująca lektura, ale stanowi świetny element odskoczni od życia codziennego.

Lekkość pióra Iwony Czarkowskiej, barwna i nieco szalona główna bohaterka oraz przerysowane wydarzenia wywołujące co chwilę niekontrolowane wybuchy śmiechu to gwarancja wciągającej lektury. Trudno mi wyobrazić sobie lepszą komedię obyczajową. Bawiłam się świetnie.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-06-13 17:05:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam
Autor:

"Ważne, by umieć przegrywać z godnością i nauczyć się wygrywać z pokorą".


Każdy z nas będąc nastolatkiem przeżywał kiedyś rozterki i rozwiązywał przeróżne dylematy. To bowiem taki czas, w którym wszystko co nas spotyka, przeżywa się głębiej i mocniej. Rodzą się kolejne pokolenia, a nastolatkowie nadal popełniają błędy, za które płaci się wysoką cenę. W tej materii nic się bowiem nie...
"Ważne, by umieć przegrywać z godnością i nauczyć się wygrywać z pokorą".


Każdy z nas będąc nastolatkiem przeżywał kiedyś rozterki i rozwiązywał przeróżne dylematy. To bowiem taki czas, w którym wszystko co nas spotyka, przeżywa się głębiej i mocniej. Rodzą się kolejne pokolenia, a nastolatkowie nadal popełniają błędy, za które płaci się wysoką cenę. W tej materii nic się bowiem nie zmienia.

Anna Kasiuk to z wykształcenia magister ubezpieczeń, która przez wiele lata była zawodowo związana z międzynarodowym koncernem. Pisanie to dla niej odskocznia od codzienności, ceni sobie prawdomówność i dialog, nie znosi kłamstwa. Mieszka wraz z rodziną w małym domku pod Warszawą.

Judyta to uczennica maturalnej klasy, która trzyma się na uboczu wszelkiego życia towarzyskiego. Gdy bohaterka musi przygotować pewien projekt w parze z Szymonem - popularnym kapitanem drużyny koszykarskiej, zainteresowanie wokół jej osoby zaczyna narastać. Judyta stara się ukryć tajemnicę skrywającą jej przeszłość, ale wydaje się to coraz bardziej trudniejsze.

"Andromeda" to debiut Anny Kasiuk w popularnym obecnie gatunku new adult. Powieść, której targetem będą głównie młodzi ludzie, co nie oznacza, że starsi czytelnicy się w niej nie odnajdą, gdyż zawarta w książce uniwersalna treść dotyczy każdego z nas. Autorka zbudowała fabułę opowiadanej przez siebie historii w oparciu o motyw powracającej niczym bumerang przeszłości. Przeszłości, której błędy naznaczają życie wchodzących w dorosłość młodych ludzi. Każdy z nas takowe popełniał i na każdego miały one wpływ, w mniejszym bądź w większym stopniu.

Anna Kasiuk wykreowała ciekawy portret psychologiczny głównej bohaterki Judyty, której tajemnicę poznajemy w toku rozwoju akcji. Judyta to wycofana młoda osoba, która po śmierci mamy, mieszka sama w ojcem, a w wolnych chwilach udziela się jako wolontariuszka w domu spokojnej starości. To postać, która od samego początku intryguje, bowiem czytelnik wie, że bohaterka ma za sobą barwną przeszłość – inne, rozrywkowe życie, które prowadziła. Kolejnym elementem skomplikowanej psychiki dziewczyny jest obwinianie się za śmierć matki. Judyta to z pewnością więc postać mocno niejednoznaczna.

Nie sposób nie odnieść się do symbolicznego tytułu powieści, do którego autorka nawiązuje na samym końcu ukazanej przez siebie historii. Jest bowiem jakaś widoczna korelacja pomiędzy postacią głównej bohaterki, a tragizmem mitycznej Andromedy. Po lekturze całej powieści, tytuł ten nabiera o wiele bardziej zrozumiałego wydźwięku.

Ująć w słowa wielowymiarowość ludzkiego wnętrza nie jest sprawą prostą, ale Annie Kasiuk z pewnością udało się to zrobić. Historia stworzona jej piórem to mądra opowieść o trudnych wyborach i konsekwencjach raz podjętych decyzji. Gorąco polecam.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-06-11 18:20:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam

"Alkoholizm wydaje się być najbardziej socjalistyczny wśród wszystkich ludzkich chorób i nieszczęść. Atakuje każdego bez względu na jego wykształcenie, zawód, stan konta i pozycję społeczną".

Trudno jest oprzeć się pokusie picia, gdy w naszym kraju od lat istnieje przyzwolenie społeczne na nadużywanie alkoholu. Takie historie jak ta utwierdzają mnie jednak w przekonaniu, że wszystko siedzi w...
"Alkoholizm wydaje się być najbardziej socjalistyczny wśród wszystkich ludzkich chorób i nieszczęść. Atakuje każdego bez względu na jego wykształcenie, zawód, stan konta i pozycję społeczną".

Trudno jest oprzeć się pokusie picia, gdy w naszym kraju od lat istnieje przyzwolenie społeczne na nadużywanie alkoholu. Takie historie jak ta utwierdzają mnie jednak w przekonaniu, że wszystko siedzi w naszej głowie. Od tego, jaką hierarchę wartości sami sobie ustanowimy, zależeć będzie poziom jakości naszego życia. Życia, które każdego dnia jest walką z samym sobą.

Artur Zarzycki to pseudonim mężczyzny urodzonego w 1980 r., który upił się po raz pierwszy mając 17 lat. Pochodząc z małej miejscowości, bardzo szybko zaszczepił w sobie gen picia. Miał marzenia - chciał zostać dziennikarzem i krytykiem filmowym, jednak nałóg alkoholowy z roku na rok pochłaniał go coraz bardziej. W końcu, w 2013 r. autor poszedł na terapię rozpoczynającą jego stan trzeźwości, który trwa do dzisiaj.

"Droga przez piekło" to zapis wspomnień autora, swoista spowiedź mężczyzny, który swoje najlepsze lata przeżył będąc w stanie upojenia alkoholowego. Artur Zarzycki przywołuje wydarzenia ze swojego życia od najwcześniejszych lat, by pokazać ogrom zniszczeń, jakie dokonał alkohol. To przerażające czytać o postępującej degrengoladzie młodego chłopaka, który miał wszelkie zadatki na zostanie dobrym dziennikarzem, dobrym znawcą filmu. Trudno nie oprzeć się przy tym wrażeniu, że bohater ten przez dłuższy czas był pozostawiony sam sobie.

Większość z nas posiada w swojej rodzinie bądź wśród znajomych, osoby uzależnione od picia alkoholu - jedni bardziej, drudzy mniej. Zawsze jednak zaczyna się tak samo – okazjonalne picie, kłopoty finansowe, utrata pracy i tak dalej. Artur Zarzycki opisuje wszystkie te stany, gdyż przeżywał je wielokrotnie. Autor w żadnym fragmencie nie usprawiedliwia swojego nałogu, wręcz przeciwnie – zdaje sobie sprawę, że jedyną winną osobą jest on sam i sam musi sobie pomóc.

Mam wrażenie, że Artur Zarzycki pisząc tę książkę, miał w sobie pewną misję polegającą na uświadomieniu ludziom, jak wielką plagą jest alkoholizm i jak często choroba ta jest marginalizowana wśród społeczeństwa. Bardzo ważną warstwą jest tutaj niewątpliwie podana w prostym przekazie wiedza dotycząca metod leczenia alkoholizmu, skutków wieloletniego picia, czy też mityngów AA, do których autor nie pała zbytnim entuzjazmem, uzasadniając swoją niechęć w ciekawy sposób poprzez tekst zatytułowany "Dlaczego nie lubię AA?". Zamieszczony na końcu książki fragment pamiętnika autora z jego pobytu w ośrodku leczenia uzależnień to natomiast takie swoiste wejście do świata uzależnionych.

"Droga przez piekło" to literatura faktu pełna rozpaczy, cierpienia, ale także nadziei, która czasami potrafi zdziałać cuda. To nie tylko książka dla alkoholików, byłych i obecnych, ale także dla osób pozostających w bliskich stosunkach z uzależnionymi.

"Możesz być bezdomnym lub dyrektorem banku, nawet i prezydentem. W starciu z alkoholem i tak zawsze będziesz nikim".

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-06-09 22:51:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam
Autor:

"Ludzie wierzą w różne bzdety, ale w coś prostego już niekoniecznie".

Lubię czytać książki, w których pojawia się niedopowiedzenie, nie do końca wyjaśnione wydarzenia i nieoczywista fabuła, wymagająca własnej interpretacji. Lubię bać się wszelakich demonów, które tylko czyhają na ludzkie słabości. Lubię także specyficzną prozę Bruna Kadyny, którą poznałam dzięki książce "Metalowa...
"Ludzie wierzą w różne bzdety, ale w coś prostego już niekoniecznie".

Lubię czytać książki, w których pojawia się niedopowiedzenie, nie do końca wyjaśnione wydarzenia i nieoczywista fabuła, wymagająca własnej interpretacji. Lubię bać się wszelakich demonów, które tylko czyhają na ludzkie słabości. Lubię także specyficzną prozę Bruna Kadyny, którą poznałam dzięki książce "Metalowa Dolna". Nie mogłam więc rozczarować się tym tytułem.

Bruno Kadyna to urodzony w 1981 r. w Gdyni autor, który zadebiutował w 2015 r. książką pt. "Metalowa Dolna". Czyta od dziecka, a pisze od paru lat. Jest z zawodu jubilerem-złotnikiem, uprawiał kulturystykę, uwielbia muzykę i sport, a pisanie sprawia mu wielką frajdę. Od 2011 r. mąż i ojciec.

Adrian to wdowiec mieszkający wraz ze swoim dziadkiem, który wychowuje nastoletnią córkę Ilonę. Bohater po śmierci żony i rodziców w wypadku samochodowym, uzależnił się od palenia marihuany i właśnie teraz próbuje z tym nałogiem walczyć. Nie jest mu łatwo, bowiem w domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy związane z poddaszem dziadka i snami, jakie nawiedzają domowników.

Bruno Kadyna napisał powieść z dreszczykiem, który towarzyszył mi w szczególności podczas opisów tajemniczego poddasza, w jakim stale przebywa dziadek Adriana. Miejsce to owiane wielkim sekretem, do którego nikt nie ma wstępu, wywoływało we mnie podczas lektury swoiste przerażenie. Podobnie zresztą jak cała kreacja dziadka głównego bohatera, który swoim dziwnym zachowaniem, małomównością i przemykaniem w domu niczym cień, powodował uzasadniony strach. To głównie te dwa elementy fabularne przewijające się niemal przez całą książkę w powiązaniu z końcowym wątkiem sąsiadów Adriana, ugruntowały odczuwalny nastrój grozy. Autorowi udało się oddać mroczny klimat tychże wątków z niemal mistrzowską precyzją.

"Wpływ" to książka budząca postrach, gdyż dotyka spraw fundamentalnych dla każdego z nas. A mianowicie istoty zła i tego, jak na przestrzeni wieków pojęcie to zostało zdezaktualizowane do postaci groteskowego diabła z widłami. W płaszczyźnie tej Bruno Kadyna odwołuje się do Biblii i pogańskich wierzeń, z których pełnymi garściami czerpie chrześcijaństwo. Jest więc demon, Szatan, pojęcie piekła i nieba oraz ukazanie tego, że w dzisiejszych czasach wielu ludzi nie wierzy już w diabła, co niesie ze sobą katastrofalne konsekwencje. "Wpływ" to więc książka o istocie zła, która przybiera różnorodne twarze, czasami także szaleństwa.

Adrian to główny bohater ukazanej przez autora historii, którego portret psychologiczny jest mocno rozbudowany. Mężczyzna próbuje bowiem ze wszystkich sił nie ulec pokusom swojego uzależnienia, a walka, jaką w tym celu prowadzi, wywołuje u czytelnika swoiste napięcie dotyczące tego, co bohater ostatecznie postanowi. Warto przy tym podkreślić, że emocje wywołane postawą Adriana zwielokrotnione zostają poprzez pierwszoosobową narrację pod postacią myśli bohatera pisanych kursywą w tekście. Zabieg ten pozwolił mi wejść w głowę tej postaci jeszcze głębiej, co uważam za niezwykle trafione.

"Wpływ" to książka z dreszczykiem, zawierająca w sobie elementy psychologiczne, której nieoczywiste zakończenie zmusza czytelnika do kreowania różnych scenariuszy. Każdy z odbiorców tej lektury może interpretować sobie finał tej historii na swój własny sposób.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-06-05 18:59:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Słowo zaś ma wartość stwórczą, o czym przekonują maluczkich wielcy filozofowie. I choć maluczcy nie dają się przekonać, filozoficzne przesłanie fruwa w rzeczywistości i czasem się materializuje".

Mieszkam przy lesie, więc moją kuchnię nawiedzają o tej porze roku różnego rodzaju stworzenia, w tym ćmy. Od czasu, gdy przeczytałam tytułowe opowiadanie z tego zbioru, obserwuję je szukając wśród...
"Słowo zaś ma wartość stwórczą, o czym przekonują maluczkich wielcy filozofowie. I choć maluczcy nie dają się przekonać, filozoficzne przesłanie fruwa w rzeczywistości i czasem się materializuje".

Mieszkam przy lesie, więc moją kuchnię nawiedzają o tej porze roku różnego rodzaju stworzenia, w tym ćmy. Od czasu, gdy przeczytałam tytułowe opowiadanie z tego zbioru, obserwuję je szukając wśród nich złotych skrzydeł. Baczniejszą uwagę zwracam także na przedmioty, jakie do mnie trafiają i na pozornie nieistotne wydarzenia. 24 niesamowite opowieści pozwoliły mi bowiem przekroczyć granicę światów – tego rzeczywistego i tego, który istnieje gdzieś obok nas.

Jędrzej Fijałkowski to absolwent studiów dziennikarskich z wieloletnią praktyką w tej branży. Autor pisze i redaguje teksty, jest copywriterem, współpracował z wieloma polskimi czasopismami takimi, jak "Polityka", "Express Wieczorny", "Nieznany Świat", czy "Twoje Imperium". Publikuje także w "Czwartym wymiarze".

"Złota ćma. 24 niesamowite opowieści" to jak sam tytuł wskazuje zbiór 24 krótkich opowiadań łączących w sobie to, co znamy z tym, co nieznane, niezbadane i pozornie nierealne. Przy tytule każdej z ukazanych w zbiorze historii umieszczony został rysunek symbolizujący wątek przewodni opowiadania.

Jędrzej Fijałkowski po wydaniu dwóch książek o ukochanym psie Emilu, zaoferował czytelnikom prozę ukierunkowaną na tematykę, w której obraca się od lat. Doskonale widać to na przykładzie mnogości motywów do jakich nawiązał w swoich krótkich formach. Osią na jakiej skupione zostały wszystkie przedstawione w zbiorze historie jest bowiem świat pozazmysłowy – nazywany przez innych paranormalnym, równoległym, czy też drugim wymiarem. I to właśnie na tej osi autor umiejscowił przeróżne tajemnicze wydarzenia, w których być może ktoś z czytelników odnajdzie własne doświadczenia, skrywane gdzieś głęboko w podświadomości.

Na łamach dwudziestu czterech opowieści spotkałam anioły, duchy, zaświaty, przedmioty z duszą, spełniające się wróżby i przepowiednie, uroki, czary, sny zamieniające się w rzeczywistość, czy też zjawy. Nie mogę pominąć także trzech karych koni i człowieka spod kwiaciarni, a także Dżeka i Gniewosza. Każda z historii oprócz wymiaru typowo poznawczego, zawiera także bardziej lub mniej widoczny morał, który daje do myślenia w temacie postrzegania przez nas rzeczywistości i otworzenia umysłu na to, co jeszcze nieznane.

Krótka forma ma to do siebie, że o wiele trudniej jest zawrzeć fabułę całej wymyślonej przez siebie historii na kilku stronach. Jędrzejowi Fijałkowskiemu udało się jednak skomponować większość opowiadań w ciekawej formie i dobrym stylu, co spowodowało, że trudno było mi wybrać tylko kilka tych najlepszych historii. Myślę, że wpływ na ten fakt miało również moje osobiste podejście do tematu zjawisk paranormalnych. I tak oto muszę oczywiście wspomnieć o tytułowym opowiadaniu pt. “Złota ćma” ukazującym naszą małą wiarę i ogólnie pojęty sceptycyzm. Przyznam, że końcowa scena w postaci swoistego poddania się głównego bohatera robi wrażenie i działa dość mocno na wyobraźnię. “Purpurowe skrzypce” to kolejne opowiadanie ukazujące, że nie wszystko da się zobaczyć oczami, a świat po śmierci naprawdę istnieje. “Ta najmilejsza” to utwór, który oprócz zaciekawienia powoduje powstania uczucia grozy, gdyż wizja dziewczynki z wodorostami na głowie, która zamieszkała w jeziorze wywoływać może przerażenie. “Czekając na Adama” to z kolei opowiadanie o tym, że cuda się zdarzają i warto mieć nadzieję w nawet beznadziejnych przypadkach.

Jędrzej Fijałkowski swoim zbiorem opowiadań zaprosił czytelników do świata, w którym istnieją zjawiska niezbadane i co za tym idzie, równie fascynujące. Jestem przekonana, że przynajmniej część z tych historii ma swoje oparcie w rzeczywistości, gdyż sama mogłabym opowiedzieć wam kilka dziwnych i budzących grozę wydarzeń z życia mojej rodziny. "Złota ćma" to książka dzięki której być może baczniej przyjrzycie się temu, co was otacza.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-06-03 16:50:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam
Autor:

"Rodzina to nasze korzenie, nie bez powodu mówi się o drzewie genealogicznym, bo to jest właśnie drzewo. Jedne gałęzie usychają, inne wypuszczają nowe rozłogi, czasami zżerają je korniki, ale każdy z nas jest częścią tego drzewa".

Ta historia zmroziła krew w moich żyłach. Jak to bowiem możliwe, że miejsce, które powinno być siedliskiem dobra, pomocy i miłosierdzia, może stać się wylęgarnią...
"Rodzina to nasze korzenie, nie bez powodu mówi się o drzewie genealogicznym, bo to jest właśnie drzewo. Jedne gałęzie usychają, inne wypuszczają nowe rozłogi, czasami zżerają je korniki, ale każdy z nas jest częścią tego drzewa".

Ta historia zmroziła krew w moich żyłach. Jak to bowiem możliwe, że miejsce, które powinno być siedliskiem dobra, pomocy i miłosierdzia, może stać się wylęgarnią najgorszych nikczemności? I z pewnością nie byłabym tak zszokowana, gdyby nie fakt, że ta powieść została oparta na faktach, czyli na prawdziwej historii Ewarysta Walkowiaka, o której możecie przeczytać w internecie.

Joanna Jax to absolwentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, która pasjonuje się malowaniem na szkle unikatową techniką warstwową. Uwielbia także czytać biografie. Na co dzień pracuje w dużej korporacji finansowej. Zadebiutowała w 2014 r. książką pt. "Dziedzictwo von Becków".

Umierająca na łożu śmierci siostra Judyta, przełożona klasztoru w Gościńcu, powierza siostrze Miriam tajemnicę, jaką przez całe życie ukrywała w swoich pamiętnikach. Tymczasem Jerzy dowiaduje się od swojego brata, że nie jest prawdziwym synem swoich rodziców, tylko owocem miłości pomiędzy niemieckim oficerem, a siostrą zakonną. Bohater próbuje odnaleźć swoich przodków, w czym przeszkadzają mu instytucja kościelna oraz upływający czas.

Miłośnicy twórczości Joanny Jax będą z pewnością ukontentowani najnowszą książką autorki, która po raz kolejny postanowiła wplątać do tworzonej przez siebie fabuły, wątek wojenny. Mamy oto bowiem zakazaną miłość pomiędzy oprawcą, a ofiarą i tragiczne skutki tego uczucia, które wpływają na kolejne pokolenie. To już znak rozpoznawczy pisarki – wojna, miłość i tragedia kładąca się cieniem na dalsze życie.

Z pewnością jednak wielu czytelników zszokuje warstwa dotycząca zasad panujących w klasztorze i hipokryzji sióstr, które z racji swojego powołania, winny być wzorem do naśladowania. Ta swoista kontrowersja, która z pewnością oburzy niektórych obrońców kościoła przeraża swoim realizmem. Brak empatii, przedkładanie dobrego imienia kościoła nad dobro ludzkie, kłamstwo, oszustwo i fałsz – to tylko niektóre postawy, jakie napotkała siostra Judyta i Miriam. Joanna Jax pokazuje oczywiście dla zachowania równowagi także tę pozytywną twarz kościoła, jednak nie da się ukryć, że morale tej instytucji zostało dość mocno w tej książce nadszarpnięte.

Akcja powieści toczy się na kilku płaszczyznach, bowiem czytelnik obserwuje dylematy towarzyszące Miriam, a dotyczące tajemnicy, jaka została jej przekazana. Z drugiej strony mamy mężczyznę w podeszłym wieku, który poznaje sekret swojego pochodzenia i próbuje odnaleźć prawdę. Mamy w końcu także fragmenty pamiętnika Amelii i opisane w nich traumatyczne wydarzenia, związane z miłością do Rudolfa i urodzeniem mu syna. Wszystkie te trzy płaszczyzny wywołują wiele emocji, a najwięcej ta dotycząca czasu teraźniejszego i ukrywania przez władze kościelne wszelakich śladów tej tragicznej historii.

Po przeczytaniu artykułów prasowych dotyczących Ewarysta Walkowiaka nie sposób nie zauważyć, że Joanna Jax dość mocno inspirowała się jego historią, pisząc tę książkę. Jak widać, życie potrafi stworzyć najbardziej nieprawdopodobne scenariusze, których nie wymyśliłby żaden pisarz.

Ta książka to uczuciowy rollercoaster, który porusza duszę i rozdziera serce. Joanna Jax tym razem zabiera czytelnika w intrygującą i pełną wzruszeń podróż ukazującą historię miłości i wyborów, które na zawsze znaczą nasze życie. Intensywnie emocjonalna proza autorki po raz kolejny mnie zachwyciła i oczarowała.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-06-01 18:29:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Metafora"

Audycje, w których
rozmawia się
o forach internetowych
to zwykle metafora
bez przenośni.

Tytuł najnowszego zbioru poezji, rozwijającego z tomiku na tomik swój warsztat pisarski Piotra Barańskiego, tylko w niewielkiej części zwiastuje to, co można w nim odnaleźć. Jest bowiem tętniące życiem miasto oraz są jego mieszkańcy niczym rozkwitające i przekwitające rośliny. Jest jednak...
"Metafora"

Audycje, w których
rozmawia się
o forach internetowych
to zwykle metafora
bez przenośni.

Tytuł najnowszego zbioru poezji, rozwijającego z tomiku na tomik swój warsztat pisarski Piotra Barańskiego, tylko w niewielkiej części zwiastuje to, co można w nim odnaleźć. Jest bowiem tętniące życiem miasto oraz są jego mieszkańcy niczym rozkwitające i przekwitające rośliny. Jest jednak jeszcze coś – indywidualizm w kolektywizmie.

Piotr Barański, rocznik 1986 to absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim, któremu są drogie zarówno proza, poezja, jak i muzyka. Autor tomików "Komunikacje oraz "Rym". "Miasto roślinne" to zbiór 28 wierszy.

Przybliżając czytelnikom moje wrażenia z lektury poprzednich tomików Piotra Barańskiego, wielokrotnie podkreślałam, że poeta ten tworzy niezwykle lapidarną lirykę. Nie inaczej jest także w "Mieście roślinnym", gdzie to właśnie lapidarność służy za metodę przekazu osobistego widzenia świata poety. Kilkanaście słów ubranych w kilka wersów, a przekaz wielowymiarowy i dosadny.

Miasto widziane oczami Piotra Barańskiego to ulice i skrzyżowania, galerie handlowe i dworce kolejowe, metro i ulotki na ulicy. Miasto zgodnie z pierwszym wierszem pt. "Roślinność" nawiązującym wprost do tytułu zbioru, jest jak drzewo posiadające zdrowe korzenie i stare, pożółkłe liście. Nad wyraz widoczna symbolika w tym pierwszym zetknięciu się z kolejną poezją autora, niezwykle angażuje wyobraźnię. Dalej jest jeszcze bardziej metaforycznie i wielowymiarowo, co coraz bardziej doceniam w poezji Piotra Barańskiego.

W każdym tomiku poety znajduję wiersze, które działają na moje literackie zmysły bardziej i mocniej, niż pozostałe. W "Mieście roślinnym" do takich należy z pewnością "Dyskproporcja" ze świetnym symbolicznym odmalowaniem różności interpretacji. Moją uwagę zwrócił także wiersz pt. "Podatek liniowy" - bardzo krótki, ale dosadny, wywołujący na wskroś przeszywające emocje dotyczące wartości ceny, kosztów i korzyści. Nie mogę także nie wspomnieć o "Metaforze", czyli o nawiązaniu autora do pewnych bezwartościowych zjawisk, które tylko pozornie przedstawiają sobą jakąś wartość.

Piotr Barański z tomiku na tomik rozwija swoją zdolność do pokazywania świata poprzez logiczną grę słów. Zdolność tę opanował już do tego stopnia, że wystarczy mu jedynie kilka wyrazów, by stworzyć działającą na wyobraźnię wizję tego, co nas otacza we współczesnym świecie. Swoistej tajemniczości dodają mu tytuły wierszy, których kontekst może być bardzo szeroko rozumiany.

"Metronom"

Muzycy w metrze
grają jednocześnie
w rytmie i poza rytmem
przyjazdów, odjazdów.

Trzeba posiadać wyrobioną wrażliwość i umiejętność obserwacji świata, by tworzyć tak minimalistyczną poezję z jednocześnie tak zmaksymalizowaną głębią. Piotr Barański z pewnością rozwija w sobie te cechy, gdyż każdy jego kolejny tomik, czytam z coraz większym zadowoleniem. "Miasto roślinne" to świetny i oryginalny zbiór współczesnej poezji, którą polecam.

https://www.subiektywnieoksiazkach.p

pokaż więcej

 
2018-05-30 19:41:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam

"Kiedy w grę wchodzi miłość, rozum ucieka, jak gdyby nagle przestraszył się serca".

Życie jest mocno nieprzewidywalne. Nigdy bowiem nie wiemy co nas jutro spotka i jakie konsekwencje w przyszłości wywołają decyzje podjęte tu i teraz. Utwierdziła mnie w tym przeświadczeniu Weronika Tomala, która jako znana mi blogerka książkowa postanowiła zasiąść po drugiej stronie barykady, czyli zostać...
"Kiedy w grę wchodzi miłość, rozum ucieka, jak gdyby nagle przestraszył się serca".

Życie jest mocno nieprzewidywalne. Nigdy bowiem nie wiemy co nas jutro spotka i jakie konsekwencje w przyszłości wywołają decyzje podjęte tu i teraz. Utwierdziła mnie w tym przeświadczeniu Weronika Tomala, która jako znana mi blogerka książkowa postanowiła zasiąść po drugiej stronie barykady, czyli zostać początkującą pisarką. Ta książka to dobry wstęp do rozwoju literackiego autorki, a przy okazji bardzo przyjemna dla serca powieść obyczajowa.

Weronika Tomala to właścicielka znanego bloga książkowego "Kto czyta książki - żyje podwójnie". Autorka jest z wykształcenia nauczycielką angielskiego, a z zamiłowania marzycielką. Kocha oczywiście książki, a także podróże i spotkania z najbliższymi. Na co dzień żona i mama.

Dominika to przeciętna studentka, która wraz z dwiema przyjaciółkami wyjeżdża do Hiszpanii, by odpocząć na zasłużonych wakacjach. Bohaterka na miejscu poznaje Dawida – polskiego ratownika, do którego od pierwszej chwili czuję nieodparty pociąg. Chłopak początkowo nie zachowuje się zbyt dobrze w stosunku do Dominiki, jednak w pewnej chwili stan ten ulega zmianie. Opryskliwość i egoizm zamieniają się bowiem w prawdziwe uczucie.

"Płynąc ku przeznaczeniu" to powieść obyczajowa, którą można zaszeregować do popularnego obecnie gatunku new adult, oparta na znanych nam schematach i jednocześnie chwytająca ze serce oraz wywołująca wzruszenie. W fabule bowiem spotykamy młodych ludzi, miłość oraz tkwiące głęboko w każdym demony, które nie pozwalają ruszyć do przodu. I oczywiście to wszystko już było, nie ma tutaj nic nowatorskiego, a jednak przecież lubimy to, co znamy, więc debiut Weroniki Tomali również może się spodobać.

Nie ulega wątpliwości, że autorka w dobrym stylu poprowadziła wątek miłosny, który od samego początku naznaczony zostaje swoistym napięciem, jakie rodzi się między dwójką głównych bohaterów. Nie sposób nie poczuć w tej płaszczyźnie zaciekawienia dotyczącego tego, w jaką relację rozwinie się ta początkowo dziwna znajomość. I chociaż wątek ten jest dość przewidywalny to nie zmienia to faktu, iż z zafascynowaniem obserwowałam rodzące się uczucie pomiędzy Dominiką i Dawidem. Uczucie, które było im przeznaczone i od którego nie mogli uciec.

Weronika Tomala zbudowała także niejednoznaczne kreacje psychologiczne głównych bohaterów. Dominika to bowiem kobieta nieco wycofana, która niczym rak robi jeden krok do przodu i dwa do tyłu. Jej niska samoocena i niepewność, ale także szczerość i dobre serce, pozwalają obdarzyć ją dużą dozą sympatii. Nieco inne uczucia budzi początkowo Dawid, który swoją oziębłością i niechęcią do Dominiki sprawia, że ciężko go polubić. To jednak mocno wyrazisty psychologicznie bohater, który wiele zyskuje w miarę zagłębiania się w kolejne strony lektury. Odkrywanie wnętrz dwójki głównych bohaterów, ich lęków i frustracji wywołuje więc sporo emocji.

Do pewnego momentu wydawałoby się, że fabuła tej powieści jest dość przewidywalna, a jednak na samym końcu autorka serwuje czytelnikowi zupełnie zaskakujący zwrot akcji, wywołujący niedowierzanie. Nagle pojawia się jedna wielka niewiadoma na temat dalszych losów bohaterów, a także niepewność dotycząca zamiarów autorki. Wielkie brawa za ten element, który wywołał u mnie wielkie zaskoczenie i swoiste napięcie pod koniec lektury.

Nieważne, czy wierzycie w przeznaczenie czy też nie. Debiut Weroniki Tomali skłoni was do przemyśleń w temacie ludzkich losów, a także wzruszy poprzez dobrze nakreślone tło miłosne. To także książka ukazująca moc prawdziwej przyjaźni i jej bezcenną wartość. Autorka wchodzi więc na rynek wydawniczy w dobrym stylu, a mnie pozostaje czekać na jej kolejną książkę.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-05-28 17:50:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Może ludzie zapomnieli już o prawdziwych uczuciach i liczy się tylko fakt, by mieć się z kim pokazać?".



W Jaszczurkach nigdy nie jest nudno. W szczególności, gdy zamieszkują tę mieścinę tacy barwni bohaterowie, jakich wykreowała Agata Przybyłek. Miały być trzy części, a powstała czwarta, wieńcząca losy zwariowanej Zuzanny. Jest happy end, ale zanim on nastąpi, jest wiele zabawnych...
"Może ludzie zapomnieli już o prawdziwych uczuciach i liczy się tylko fakt, by mieć się z kim pokazać?".



W Jaszczurkach nigdy nie jest nudno. W szczególności, gdy zamieszkują tę mieścinę tacy barwni bohaterowie, jakich wykreowała Agata Przybyłek. Miały być trzy części, a powstała czwarta, wieńcząca losy zwariowanej Zuzanny. Jest happy end, ale zanim on nastąpi, jest wiele zabawnych perypetii. Fani całego tego cyklu będą z pewnością zadowoleni.

Agata Przybyłek to studentka psychologii na Uniwersytecie Gdańskim, która w przeszłości była blogerką i recenzentką. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła od tworzenia opowiadań, z których kilka zostało nagrodzonych w konkursach literackich. W 2015 r. zadebiutowała prozatorsko książką pt. "Nie zmienił się tylko blond".

Zuzanna i Ludwik postanawiają starać się o kolejne dziecko, co wcale nie jest łatwym i prostym zadaniem. Bohaterowie nie mogą bowiem znaleźć nawet chwili dla siebie, gdyż wciąż nawiedzają ich ze swoimi problemami domownicy i przyjaciele. Tymczasem po wsi zaczyna krążyć plotka, że Zuzanna jest już w ciąży, ale nie ze swoim mężem.

Na spotkaniu autorskim zapytałam Agatę Przybyłek, jaka powinna być tytułowa żona na pełen etat. Autorka odpowiedziała, że powinna mieć coś w sobie z niedoskonałości Zuzanny. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, gdyż dzięki kreacji głównej bohaterki polegającej głównie na tym, że popełnia ona błędy i nie jest idealna, czytelniczki mogą się z Zuzanną utożsamiać. Jak można się więc spodziewać, w czwartej części bohaterka znowu wpada w tarapaty, ale stara się ulepszać relacje z mężem i pomaga innym.

Autorka zaskoczyła mnie w tym tomie ukazaniem zupełnie innej twarzy Marka. Twarzy, której nigdy bym się nie spodziewała. Wątek ten z pewnością zaskoczy wielu czytelników. Oczywiście moje wielkie rozbawienie wzbudzała wiecznie umierająca matka Zuzanny, która tym razem poszukiwała idealnego ubrania do trumny. Ta kreacja to dla mnie mistrzostwo w przerysowaniu ludzkich fobii.

"Żona na pełen etat" to zwieńczenie losów Zuzanny i Ludwika utrzymane w podobnym klimacie, jak poprzednie części. Jest wesoło, jest swojsko i jest szczęśliwe zakończenie. Czas najwyższy więc pożegnać się z mieszkańcami Jaszczurek.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-05-26 14:56:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Kobiety naprawdę są głupie. Pragną fajerwerków, uniesień i Bóg wie czego, podczas gdy do szczęścia naprawdę wystarcza może nudny, ale wierny mąż i ciepłe, znoszone kapcie".


Co jeszcze może wymyślić żona, która takie rzeczy robi tylko z mężem, a jako kobieta wzdycha częściej? Cóż, może posądzić swego ślubnego o zdradę, co niechybnie wiązać się będzie z zabawnymi wydarzeniami. Jak widać więc,...
"Kobiety naprawdę są głupie. Pragną fajerwerków, uniesień i Bóg wie czego, podczas gdy do szczęścia naprawdę wystarcza może nudny, ale wierny mąż i ciepłe, znoszone kapcie".


Co jeszcze może wymyślić żona, która takie rzeczy robi tylko z mężem, a jako kobieta wzdycha częściej? Cóż, może posądzić swego ślubnego o zdradę, co niechybnie wiązać się będzie z zabawnymi wydarzeniami. Jak widać więc, komedia omyłek w wykonaniu Zuzanny trwa również w trzecim tomie tej serii.

Agata Przybyłek to studentka psychologii na Uniwersytecie Gdańskim, która w przeszłości była blogerką i recenzentką. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła od tworzenia opowiadań, z których kilka zostało nagrodzonych w konkursach literackich. W 2015 r. zadebiutowała prozatorsko książką pt. "Nie zmienił się tylko blond".

Zuzanna otrzymując pewną przesyłkę nie spodziewa się, że znajdzie w niej dowody zdrady Ludwika. Zupełnie zaskoczona, postanawia wraz z przyjaciółką śledzić męża, by wytropić ewentualną winę. W międzyczasie bohaterka próbuje nie ulec wdziękom przystojnego wuefisty oraz znaleźć dziewczynę swojemu byłemu narzeczonemu.

Trzeci tom serii Agaty Przybyłek to utrzymana w podobnym klimacie, co poprzednie części, komedia obyczajowa ukazująca zabawne perypetie młodej żony Zuzanny, dla której autorka przygotowała tym razem nie lada wyzwanie, czyli wytropienie dowodów zdrady Ludwika. Jak można się domyślać szalone i zupełnie nieprzewidywalne zachowanie głównej bohaterki wywołuje mnóstwo śmiesznych sytuacji. Przy tej książce nie sposób się więc nie uśmiechać.

Nie mogę nie wspomnieć o postaci mamy Zuzanny, która z książki na książkę, pokonuje kolejne granice absurdu związanego z własnym umieraniem. Tym razem bowiem bohaterka ta robi sobie przymiarki do miejsca swojego pochówku, czyli między innymi na cmentarzu. Podczas lektury, czasami już sama nie wiedziałam, czy kreacja ta mnie bardziej śmieszy czy irytuje. Z pewnością jest dość nietuzinkowa i nie sposób jej nie zapamiętać.

Agata Przybyłek dotyka też w sposób prześmiewczy, ale dający do myślenia, pewnych schematów, które zaobserwować można w większości związków. Mowa tutaj o braku szczerej rozmowy pomiędzy partnerami, która może wiele naprawić. Ukazuje także, że niedopowiedzenia i fochy nie prowadzą do szczęśliwego finału, a jedynie rozmowa może rozwiązać nagromadzone problemy.

"Małżeństwo z odzysku" miało być tomem kończącym całą trylogię, ale w głównej mierze na prośbę czytelniczek, autorka napisała jeszcze jedną część. Zuzanna i jej szalone pomysły oraz pozostali barwni bohaterowie zamieszkujący Jaszczurki zwyczajnie bowiem skradli serca czytelników. I ja się temu wcale nie dziwię.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1374 1068 107338
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (765)

Ulubieni autorzy (186)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd