Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
SkrytaKsiążka 
skrytaksiazka.blogspot.com
20 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 8 cytatów, ostatnio widziana 6 dni temu
Teraz czytam
  • Co kryją jej oczy
    Co kryją jej oczy
    Autor:
    Bez względu na wszystko nie zdradzaj zakończenia! Nie ufaj tej książce… Nie ufaj tej historii… Nie ufaj sobie. Tylko mąż i żona wiedzą, co się dzieje w ich małżeństwie. A jeśli nawet oni nie znają p...
    czytelników: 1337 | opinie: 66 | ocena: 7,29 (178 głosów)
  • Królowa cieni
    Królowa cieni
    Autor:
    Sarah J. Maas wznosi się na wyżyny w pasjonującym czwartym tomie bestsellerowej serii Szklany Tron! Celaena Sardothien do tej pory traciła wszystkich, których kochała. Zamordowano jej rodziców, jej u...
    czytelników: 4285 | opinie: 183 | ocena: 8,79 (1689 głosów) | inne wydania: 1
  • Miasto niebiańskiego ognia
    Miasto niebiańskiego ognia
    Autor:
    Ciemność ogarnęła świat Nocnych Łowców. Chaos i destrukcja obezwładniają Nefilim, ale Clary, Jace, Simon i ich przyjaciele łączą siły, żeby walczyć z największym złem, z jakim kiedykolwiek się zetknęl...
    czytelników: 13868 | opinie: 536 | ocena: 8,44 (5363 głosy) | inne wydania: 3

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-20 21:44:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Guarded Hearths (tom 1.1)

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas zamienia jej życie w piekło. Zabija jej chłopaka, a potem porywa ją i przetrzymuje wbrew jej woli przez prawie rok. Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i... W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas zamienia jej życie w piekło. Zabija jej chłopaka, a potem porywa ją i przetrzymuje wbrew jej woli przez prawie rok. Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, chce zrobić wszystko, aby zapewnić córce bezpieczeństwo. Ochroną dziewczyny zajmie się przystojny agent, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać jej podejrzeń, ma udawać jej chłopaka.

Kurcze, ta książka była naprawdę dobra. W tym roku mam spore szczęście do dobrych powieści z gatunku New Adult, bo trafiam prawie na same świetne. Nic do stracenia. Początek również się do niej zalicza. Z tą autorką mam taki problem, że wydaje mi się, iż z każdą przeczytaną jej książką, historia wciąga mnie dużo bardziej i jest lepsza od poprzedniej. Mam nadzieję, że Kirsty Moseley utrzyma poprzeczkę również w kontynuacji, którą będę czytała już w najbliższym czasie, gdyż dalszy ciąg zapowiada się równie intrygująco.

Główni bohaterowie zostali świetnie przedstawieni, a ich osobowości nie dało się nie polubić. Anna nie ma łatwego charakteru, ale ciężko jej się dziwić, w końcu przeszła przez istne piekło. Mam mały problem co sądzić o jej czynach i przemyśleniach względem Ashtona. Z jednej strony rozumiem, że kocha zmarłego chłopaka i pewnie nigdy nie przestanie go kochać, ale traktowanie jej ochroniarza w taki, a nie inny sposób, robienie mu w pewnym sensie nadziei gdzie często oświadczała, że nic między nimi nie będzie, było dla mnie po prostu denerwujące.

Ashton to mega facet - co do niego nie mam wątpliwości, ponieważ zachowywał się bardzo przyzwoicie. Wydaje mi się, że to jego najbardziej polubiłam ze wszystkich książek tej autorki, które do tej pory przeczytałam (biorąc pod uwagę wszystkie poznane męskie i damskie postacie). Zrobił na mnie największe wrażenie i wiele razy było mi go szkoda, przez sporo kwestii, których nie mogłam zaakceptować. Wiem, że pewnie się powtarzam, bo ciężko dziwić się głównej bohaterce, ale no.. nie mogłam wytrzymać jakie to wszystko trudne i pokręcone. Ehh.. dlaczego?

Ta pozycja opiera się głównie na rozkwitającym romansie tej dwójki, który jest skomplikowany i to w dużej mierze przez Annę. Wszystko między nimi zdarzyło się niespodziewanie, szybko i nagle, a głównie z tego względu, że główny bohater jest mężczyzną przystojnym, troskliwym i opiekuńczym, więc wbrew woli, dziewczyna szybko się do niego przywiązała i go zaakceptowała. Ich relacja była jednym z moich ulubionych wątków, ponieważ ta dwójka zdecydowanie jest dla siebie stworzona i ciężko powiedzieć, że nie.

Drugim wątkiem odgrywającym sporo w samej fabule jest postać Cartera, to czego się dopuścił i jego listy, które wysyła do Anny. Co prawda w tej części książki autorka nie rozszerzyła na większą skalę tego aspektu. Domyślam się, że główna akcja z prześladowcą Anny odbędzie się w kontynuacji. Myślę, że te dwa tomy cyklu, które napisała autorka zostały przemyślane, gdyż ta część opiera się na rozkwitającej miłości głównych bohaterów, na których w dalszej części będą czekać przeszkody i to nie dość, że w ich relacji, to również z Carterem.

Powieść wciąga i ciężko się od niej oderwać. Została napisana bardzo dobrze i może zakończenie w żaden sposób nie zaskakuje i nie mamy potrzeby szybkiego sięgania po kontynuację, ale moja ciekawość jest za mocna i chcę już wiedzieć, jak to dalej się potoczy i jak Kirsty Moseley rozwiąże główny problem, który spotkał główną bohaterkę w wieku szesnastu lat. Psychika Anny też odgrywa sporą rolę w całokształcie. To co dzieje się w jej głowie jest momentami przerażające. Dziewczyna została solidnie skrzywdzona fizycznie i psychicznie jako nastolatka, a to jak odgrywa się to na niej w teraźniejszości jest ciężkie do przetrawienia.

Nic do stracenia. Początek to historia, która wzruszyła mnie i to nie jeden raz. Świetnie spędziłam przy niej czas, głównie na wielkim kibicowaniu obojgu bohaterom. Uwielbiam książki tej autorki przez jej fantastyczne pióro, które wciąga mnie zawsze od samego początku. Tworzy ona naprawdę dobre opowieści, a ja przekonałam się już o tym trzeci raz. Nie mogę doczekać się drugiej części i ogromnie trzymam kciuki za Ashtona i Annę.

pokaż więcej

 
2017-05-15 09:37:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Parker Grant jest niewidoma. Parę lat temu straciła mamę w wypadku samochodowym, jej tata popełnił samobójstwo lub przedawkował niekontrolowanie leki, a Scott - jej były chłopak - zawiódł zaufanie. Wydaje się to aż zanadto jak na jedną nastolatkę. Parker stara się być twarda. Codziennie biega swoją ulubioną trasą i zajmuje się udzielaniem porad życiowym ludziom ze szkoły wraz z jej... Parker Grant jest niewidoma. Parę lat temu straciła mamę w wypadku samochodowym, jej tata popełnił samobójstwo lub przedawkował niekontrolowanie leki, a Scott - jej były chłopak - zawiódł zaufanie. Wydaje się to aż zanadto jak na jedną nastolatkę. Parker stara się być twarda. Codziennie biega swoją ulubioną trasą i zajmuje się udzielaniem porad życiowym ludziom ze szkoły wraz z jej przyjaciółką. Robi wszystko aby nie płakać i stara się żyć każdym dniem, ale już dłużej nie może udawać, że nic złego się nie stało.

Przyznam, że głównie skusiłam się na tę książkę ze względu na naprawdę ciekawy zarys fabuły. To był mój drugi raz kiedy czytałam powieść o bohaterce, która jest niewidoma. Ten temat nie jest łatwy i czytając taką historię automatycznie jest mi ciężko na sercu, ale mimo iż jest nie prosty, to na pewno godny uwagi i wartościowy. Możemy poznać odczucia osoby niewidzącej - od tej drugiej strony (właściwej), poznać jak sobie radzi z tym wszystkim i jak funkcjonuje na co dzień.

Główna bohaterka nie jest łatwą osobą. Chodzi mi mniej więcej o to, że ciężko było ją polubić, bo bywały momenty, że zachowywała się strasznie nieprzyzwoicie i arogancko. Dopiero z końcem książki ją polubiłam, gdy w końcu zrozumiała pewne kwestie i cieszę się, że tak się stało. Bardziej przywiązałam się do postaci drugoplanowych, którzy byli świetni. Nie wiem dlaczego mam takie odczucia. Może z tego względu, że miała dosyć tragiczną sytuację życiową i stała się taka a nie inna, z właśnie takim charakterem? Potrafię to zrozumieć, jednak było z nią ciężko.

Co do bohaterów drugoplanowych: były to przekochane osoby. Scott, Molly, Sarah czy Kent.. z takimi osobami człowiek chciałby się przyjaźnić w życiu rzeczywistym. Byłam i do tej pory jestem zafascynowana ich charakterem i osobowością. To osoby bardzo wyraziste i autentyczne, które nie były w żaden sposób przerysowane. Nawet Parker, która nie jest moją ulubienicą, była realistyczna. W końcu nastolatkowie w liceum właśnie tak się zachowują, jak oni. Nie zauważyłam żadnych wymuszonych cech czy innych negatywnych aspektów.

Książka porusza wiele problemów. Pojawiają się dylematy związane z kłamstwem i szczerością w przyjaźni. Widzimy przejaw dorastania i tolerancji. Błędy z przeszłości, które bardzo odbijają się na życiu codziennym i o których nie da się zapomnieć, a także walkę o przyjaźń i miłość, która nie zawsze może dostać drugą szansę. Bohaterów spotykają trudności, które nie byłyby zdziwieniem dla nikogo z nas. Można się bardzo utożsamić z tą pozycją.

Problem kalectwa Parker budził we mnie współczucie i respekt. Mimo tego, iż nie polubiłam się z nią w trakcie lektury, jej przemyślenia momentami dogłębnie mnie wzruszały. Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy co może czuć osoba niewidoma i jak ogromnie może być jej ciężko. Główna bohaterka jest silną osobą. Wybudowała wokół siebie mur nie do przebicia, ale nawet najsilniejszy człowiek może okazać się momentami słaby. Na dodatek ogromnie do gustu przypadł mi cytat:,,Każdy człowiek jest tajemnicą. Nigdy nie wiesz, co się dzieje w jego głowie". To ogromna prawda dlatego, że każdy z nas toczy jakąś wewnętrzną walkę.

Pióro autora jest proste, jasne i zrozumiałe. Eric Lindstrom idealnie wczuł się w środowisko nastolatków i pokazał ich świat od tej prawdziwej strony. Historia jest napisana według mnie świetnie, akcja nie pędziła, a bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani. Zdarzały się momenty, kiedy miałam świeczki w oczach, ale również takie, kiedy miałam ochotę śmiać się na głos. To warta uwagi młodzieżówka, która pokazuje dosyć nietypowy problem, ale równie istotny w życiu.

'Do zobaczenia nigdy' to dobra książka młodzieżowa, którą można przeczytać w zadowalająco szybkim tempie. Ja ją pochłonęłam w jeden dzień i jestem zaskoczona, jak szybko strony mi umykały. Nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym kontynuacji tej historii. Ci bohaterowie nie zasługują tylko na jedną opowieść, ale na więcej! Zgłaszam sprzeciw, bo domagam się dużo więcej Scotta, Kenta czy Sarah! Proszę, proszę!

pokaż więcej

 
2017-05-07 16:39:42
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-05-07 16:38:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Grisza (tom 1)
 
2017-05-07 15:59:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Owen jest utalentowanym malarzem kolekcjonującym anonimowe wyznania, które inspirują go do tworzenia obrazów. W ten sposób je stwarza - zamieniając słowa w pejzaż. Pewnego dnia w jego studiu zjawia się Auburn, w momencie kiedy mężczyzna szuka asystentki. Dziewczyna próbuje się ustatkować, poradzić sobie z ciężarem, który nosi na barkach i desperacko potrzebuje pieniędzy. Co dziwne, okazuje... Owen jest utalentowanym malarzem kolekcjonującym anonimowe wyznania, które inspirują go do tworzenia obrazów. W ten sposób je stwarza - zamieniając słowa w pejzaż. Pewnego dnia w jego studiu zjawia się Auburn, w momencie kiedy mężczyzna szuka asystentki. Dziewczyna próbuje się ustatkować, poradzić sobie z ciężarem, który nosi na barkach i desperacko potrzebuje pieniędzy. Co dziwne, okazuje się, że chłopak ją zna, a im bliżsi się stają, tym ciężar skrywanych przez obie strony sekretów, staje się nie do zniesienia.

W moim przypadku z książkami Hoover jest tak, że ja naprawdę uwielbiam jej powieści. Czyta się je ekspresowo, są wciągające i nie można się od nich oderwać. Na dodatek autorka stwarza tak fascynujące historie, że totalnie mnie pochłaniają. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich wydanych jej książek w Polsce, tylko kilka, ale mam mniej więcej obraz tego jak pisze, co można się po niej spodziewać i jak bardzo uwielbia grać na naszych emocjach. Ostatnią jej powieścią, którą przeczytałam było November 9 i tam totalnie oczarował mnie pomysł na fabułę, ale w porównaniu z Confess, to było nic. Może ta historia nie ma tak ciekawego konspektu jak November 9, ale to jakie odczuwałam przy niej emocje, nie równają się z żadną inną książką tej autorki.

Bohaterowie to osoby, które autentycznie pokochałam, Colleen świetnie ich wykreowała. To tak barwne postacie, z tak przecudowną osobowością i charakterem, że nie mam słów. Ja po prostu nie mam słów. Po przeczytaniu tej książki wiadome jest to, że to dawne wydarzenia i to co ich spotkało wzmocniło tylko ich charakter i przez to są jacy są. Mimo strasznych rzeczy, które miały miejsce w przeszłości, to ich nie zgubiło, tylko podbudowało. Podziwiam ich z całego serca i muszę przyznać, że czułam z nimi emocjonalną więź. Jakkolwiek to brzmi.

Auburn to kobieta, o której nie miałam na początku pojęcia co sądzić, jednak bardzo szybko zmieniłam co do niej zdanie. Poznając bliżej jej sytuacje, bardziej zaczęłam ją szanować, duchowo wspierać i trzymać za nią kciuki. Historia z pewnością nie porusza prostych tematów, ale myślę, że dzięki temu jest taka wyjątkowa. Nie chce Wam zdradzać tego o czym jest pierwszy rozdział i tego co spotkało główną bohaterkę, ponieważ lepiej tą opowieść okryć samemu, od samego początku do końca. Ja nie wiedziałam co mnie czeka w tej powieści, przez co jestem nią oczarowana.

Owen, który nazywa się Owen Mason Gentry, a jego inicjały to OMG - tak, jest o tym w książce i tak musiałam to napisać - jest zbyt idealny, aby mógł być prawdziwy, naprawdę. Nie wiem co autorka miała w głowie tworząc tak wspaniałego bohatera, ale to jest aż nie do pomyślenia. Byłam nim zauroczona cały czas, nie bez powodu. Tak jak inni bohaterowie męscy książek Hoover również są świetni, tak uważam iż Owen ich wszystkich przebił. Artysta, myśliciel, pochłonięty swoją pasją, opiekuńczy, zabawny, ironiczny.. a przede wszystkim z dystansem, ostrożny, a nie taki maczo, jak to bywa w większościach książek. Jego relacja z Auburn rozwijała się tak niewinnie i uroczo, a miłość, która między nimi powstała była pełen wrażeń i emocji.

Główni bohaterowie to samotnicy, którzy nie otaczają się gronem przyjaciół. Zazwyczaj spędzają czas w gronie najbliższych osób z rodziny i zajmują się pracą. Nie przez przypadek czułam w trakcie czytania emocjonalną więź z Auburn i Owenem. Ich charakter również przemówił do mnie nie bez powodu. Fabuła skupia się głównie na ich dwójce, ale poznajemy też innych bohaterów, którzy wnoszą mniej lub więcej do historii. Żałuję tylko, że współlokatorka Auburn - Emory miała tak niewiele scen, a sytuacje z nią bywały tak rzadko, ponieważ ona również jest genialna.

Tak jak kiedyś uważałam, że to Ugly love skradło moje serce i jest moją ulubioną książką tej autorki, tak teraz sądzę, że Confess przebiło ten ranking. W trakcie czytania tej lektury przeżywałam katorgę. Nie chcę myśleć ile razy się wzruszyłam, ale zdarzyły się momenty, kiedy odkładałam ją, bo nie byłam w stanie tego wszystkiego przetrawić. Myślę, że w większości przypadków ta opowieść nie zrobi wrażenia na czytelnikach, ponieważ gatunek New Adult ma to do siebie, że składa się z podobnych schematów.. jednak ja nigdy wcześniej czegoś takiego nie czytałam i kocham tą książkę. Kocham, kocham, kocham.

Pióro Colleen Hoover jest niezmienne. Autorka potrafi tworzyć nieobliczalne historie, które są przemyślane od początku do końca. Cudowne zwroty akcji, trzymająca w napięciu fabuła, świetnie wykreowani bohaterowie, z którymi można się utożsamić, ale również zakończenie, które tak naprawdę do końca jest niewiadomą (przynajmniej w Confess), ponieważ w pozostałych książkach tej pisarki łatwo domyślić się końcówki. Tutaj jednak zakończenie jest wyjątkowe, wzruszające i niespodziewane. Przyznam, że nigdy bym nie odgadła, że tak zakończy się ta powieść.

Podoba mi się to, że w egzemplarzu mamy możliwość obejrzenia obrazów Owena. Było ich pokazanych kilka, w odpowiednich momentach i strasznie mi się to podobało. Widać, że książka jest dopracowana i dopięta na ostatni guzik. Na dodatek wszystkie wyznania ludzi, które możemy przeczytać na kartach tej pozycji, są prawdziwe. Co prawda dowiedziałam się tego dopiero po zakończeniu czytania, ale na pewno kiedyś wrócę do tej historii i przyjrzę się bliżej tym zwierzeniom.

Confess jest mi ogromnie bliską książką. To wspaniała i wyjątkowa pozycja pełna emocji, które są odczuwalne w każdym rozdziale. Po przeczytaniu tej powieści czułam się spełniona, bo w końcu po to czytam - aby zżyć się z historią, bohaterami i aby zatracić się w tym wszystkim co jest w środku lektury. Pokochałam tę historię i najchętniej rzuciłabym wszystko i przeczytała ją jeszcze raz. Autorka wykonała kawał dobrej roboty.

pokaż więcej

 
2017-05-04 15:37:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Emma już nie mieszka przy Folger Street 1, a na jej miejsce wprowadza się Jane. Obie lokatorki, obecna i była, są do siebie bardzo podobne: mają taki sam kolor włosów, podobne rysy twarzy i obie pragną zacząć swoje życie od początku. Uważają, że pomoże im w tym zamieszkanie w ultranowoczesnym mieszkaniu, które wymaga dostosowania się do surowych reguł narzuconych przez właściciela. Apartament... Emma już nie mieszka przy Folger Street 1, a na jej miejsce wprowadza się Jane. Obie lokatorki, obecna i była, są do siebie bardzo podobne: mają taki sam kolor włosów, podobne rysy twarzy i obie pragną zacząć swoje życie od początku. Uważają, że pomoże im w tym zamieszkanie w ultranowoczesnym mieszkaniu, które wymaga dostosowania się do surowych reguł narzuconych przez właściciela. Apartament wydaje się idealnym miejscem do porządkowania życiowego chaosu. Kobiety łączy coś jeszcze - zagadkowa więź z właścicielem mieszkania. Jednak nie wszystko jest tak kolorowe na jakie wygląda. Po jakimś czasie oprócz pożądania, pojawia się strach i niepokój. Co różni obie dziewczyny? Emma już nie żyje, Jane jeszcze tak.

Biały, idealny, a przede wszystkim minimalistyczny i wyposażony z najważniejsze rzeczy dom. Posiadający zadziwiającą technologię sterowaną przez smartfony, bransolety i komputer. Dostosowujący oświetlenie według naszych potrzeb. Znajdujący się w spokojnej okolicy, z dala od szumu i miasta. Ultradźwiękowy i idealnie przystosowujący się do lokatora, mimo srogich zasad właściciela. To wszystko brzmi zbyt pięknie, aby mogło być prawdziwe. Co jest nie tak z tym mieszkaniem? Czy naprawdę jest tak perfekcyjne?

Fabuła jest poprowadzona z dwóch perspektyw: Emmy i Jane. Emma wprowadza się do mieszkania wraz ze swoim chłopakiem Simonem, natomiast Jane wynajmuje mieszkanie sama. Akcja toczy się w przeszłości i teraźniejszości. Rozdziały dziewczyn mamy zespolone ze sobą na zmianę i dzięki temu widzimy jak bardzo są do siebie podobne, jak zadziwiająco identyczne rzeczy je spotykają, a także dostrzegamy różnice pomiędzy bohaterkami, które wraz z toczącą się historią, są bardziej widoczne.

Kreacja bohaterów wyszła autorowi dosyć dobrze. Poznajemy życie obu kobiet w zupełnie innym czasie, a co najważniejsze, mamy przybliżony ich charakter i osobowość. Jeszcze jedną z dosyć ważnych postaci pojawiających się na kartach tej książki oprócz Emmy i Jane, jest właściciel apartamentu przy Folger Street 1. Edward przerażał mnie od samego początku. Jego identycznie zachowanie pod względem dwóch kobiet w zupełnie różnym czasie przyprawiało mnie o ciarki. Wiele razy w trakcie czytania zadawałam sobie pytanie: co jest nie tak z tym mężczyzną? Z jednej strony zachowywał się normalnie, ale z drugiej wydawał mi się obłąkanym socjopatą, z cudownie uporządkowanym życiem i zasadami nie do podważenia.

Mimo, iż akcja na początku toczy się w dosyć leniwym tempie, to i tak wciąga od pierwszej strony. Wprowadzenie do całej historii było dobre i zachęcające do dalszego czytania. Oczywiście oceniam to na ogromny plus. Po jakimś czasie w trakcie lektury odczuwałam nie mały strach, naprawdę. Bałam się tej książki i nie miałam pojęcia do czego to wszystko prowadzi. Momentami miałam ochotę wstrząsnąć Emmą, która tak naprawdę już nie żyła, a następnie krzyczeć na Jane aby się ogarnęła i zwijała z tego mieszkania.

Wszyscy w tej powieści są podejrzani. Autor bawi się emocjami czytelnika, a ja czułam się jakbym była jego marionetką. To jak potrafił powiązać wszystkie wydarzenia ze sobą i stworzyć tak nieobliczalne zakończenie, jest niewiarygodne i fascynujące. W tej książce nie wszystko jest takie na jakie wygląda i najlepiej nikomu nie ufać, bo potem wszystko może obrócić się do góry nogami, a my pozostaniemy zdezorientowani, z wysoką gorączką.

Całość jest napisana tak ogromnie wciągająco, że gwarantuje Wam - jeśli chcecie zacząć tę książkę, to tylko wtedy kiedy macie czas wolny, bo nie oderwiecie się od niej, dopóki jej nie skończycie. Tak było ze mną. Zaczęłam i przepadłam. Styl autora jest jasny i zrozumiały, a co najważniejsze - pisarz z rozdziału na rozdział potrafił tak nakręcić w fabule, że wszystkie tajemnice, zagadki i ten niepokój towarzyszący w trakcie czytania, były straszne.

Lokatorka to genialny thriller psychologiczny. Nie da się przy niej nudzić, a wręcz przeciwnie! Pochłonęła mnie w całości i nie dała chwili wytchnienia. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Ta książka jest naprawdę dobra i ma świetną koncepcję na fabułę, która została wykorzystana w stu procentach. Nie jestem ani trochę rozczarowana. Polecam gorąco.

pokaż więcej

 
2017-05-01 14:12:30
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
Cykl: Dary Anioła (tom 6)
 
2017-05-01 13:50:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Manwhore (tom 2)

Książka rozpoczyna się w kulminacyjnym momencie, który nastąpił pod koniec pierwszej części Manwhore. Nie będę zdradzała fabuły, bo byłby to dosyć istotny spoiler dla osób, które nie zapoznały się z pierwszą częścią powieści. Jak już wspominałam przy krótkiej recenzji pierwszego tomu - zakończenie przewidziałam, ale czekanie pół roku na kontynuację było istną torturą. Myślę nawet, że przez to... Książka rozpoczyna się w kulminacyjnym momencie, który nastąpił pod koniec pierwszej części Manwhore. Nie będę zdradzała fabuły, bo byłby to dosyć istotny spoiler dla osób, które nie zapoznały się z pierwszą częścią powieści. Jak już wspominałam przy krótkiej recenzji pierwszego tomu - zakończenie przewidziałam, ale czekanie pół roku na kontynuację było istną torturą. Myślę nawet, że przez to było mi tak ciężko zacząć czytać ciąg dalszy tej historii, ponieważ minęło sporo czasu. Manwhore +1 miało premierę w lutym, a ja piszę o niej na początku maja. To jest sam dowód na to, że długo z nią zwlekałam i trochę żałuję, ponieważ dalsze losy bohaterów są równie ciekawe, jak w Manwhore.

Katy Evans potrafi tak genialnie kreować męskich bohaterów, że brak mi słów. Malcolm Saint jest na to czystym dowodem. Wiem, że książka należy raczej do gatunku literatury erotycznej, a słysząc o takich książkach, każda osoba która zraziła się do tych książek przez Greya, uważa, że każdy facet jest podobny do Christiana Greya, ale muszę zmienić Wasz pogląd. Nie jest tak w najmniejszym stopniu. Owszem, zdarza się to często, w końcu większość powieści erotycznych jest oparta na trylogii E. L. James, ale nie jest tak z cyklu książek Manwhore.

Saint to człowiek ideał. Szkoda czasu na wymienianie jego zalety i to jaki jest genialny, ponieważ sami musicie go poznać, czytając jego historię. Z ręką na sercu przyznaję, że nie wyłapałam w nim żadnej wady, chociaż z pewnością miał ich trochę - tak jak każdy człowiek. Z główną bohaterką było już gorzej. Tak jak irytowała mnie w pierwszej części, tak przeciągnęło się to do połowy drugiego tomu. Na szczęście moja irytacja jej osobą nie trwała do samego końca. Powodów było wiele i cieszę się, że w końcu się lekko mówiąc "ogarnęła".

Czemu tak bardzo Rachel mnie denerwowała? Otóż nie mogłam wytrzymać jej ciągłych przemyśleń, dialogów i tego co sobą reprezentowała przez pierwsze strony książki. Malcolm był wszędzie: kiedy spała, jadła, piła, chodziła do pracy, wychodziła z pracy, czy też się kąpała. Wiem, że ten facet to chodząca bomba perfekcji i może wcale jej się nie dziwię, ale to była przesada. Nie czytało się tego przyjemnie pod żadnym względem i cieszę się, że po jakimś czasie to ustało, bo przez główną bohaterkę miałam ochotę odłożyć książkę.

Akcja w tej lekturze jest tak samo ciekawa jak w poprzednim. Myślę, że całą zasługę trzeba przyznać stylu autorki, ponieważ tak - jest wciągający, pochłaniający i książka jest napisana bardzo, bardzo dobrze. Gorzej już z charakterem i osobowością Rachel, która mimo iż jest bardzo mądrą i ambitną bohaterką, potrafiła zirytować i to nie jeden raz. Nie wątpię, że gdybym była na jej miejscu, myślałabym i zachowywałabym się bardzo podobnie do niej, ale ciężko czytać o tak denerwujących przemyśleniach. Starałam się na to nie zwracać zbytniej uwagi, przez co większe zainteresowanie poświęciłam męskiej postaci, która autorce wyszła doskonale.

Zwróciłam już na to uwagę przy Manwhore, ale każda z części posiada swoją playlistę piosenek na samym początku. Była to świetna opcja, ponieważ w trakcie czytania mogłam stworzyć sobie taką listę zaproponowanych piosenek, albo znaleźć gotową, wykonaną przez inne osoby i słuchać w trakcie czytania. Piosenki fantastycznie oddają charakter książki i są super dopasowane. Na dodatek parę z nich wpadło mi w ucho i teraz mimowolnie ciągle je włączam, ponieważ nie mogę się od nich oderwać.

Zakończenie książki jest satysfakcjonujące i nie wyobrażam sobie innego. Nie jest to może literatura i seria z wyższej półki, ale sądzę, że fanatycy romansów i literatury erotycznej będą zachwyceni. Ciekawa koncepcja, dobrzy bohaterowie i interesujące tło akcji, które też jest istotne dla całej fabuły. Zawód Rachel szczególnie mnie zainteresował, ponieważ bohaterka jest dziennikarką, a ja gdzieś w głębi serca, kiedyś dawno, dawno temu również marzyłam o takiej pracy.

Manwhore +1 to niezwykle dobra kontynuacja, Mimo gorszego początku, który niezbyt mi się podobał, jest to niezła książka (a raczej cykl), która idealnie sprawdzi się pod względem rozrywkowym. Książka przy której można się zrelaksować, odpocząć i przeczytać w jeden wieczór. Nie oczekiwałam od niej wiele, przez co się nie zawiodłam. Spodziewałam się zadowalającej fabuły, dobrego zakończenia i jestem w pełni szczęśliwa.

pokaż więcej

 
2017-04-29 15:52:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Szklany Tron (tom 3)

Akcja rozpoczyna się około miesiąc po wydarzeniach z 'Korony w mroku'. Dwa tygodnie Celaena spędziła na statku płynącego do Wendlyn, miasta, w którym władca Adarlanu zlecił jej zabójstwo rodziny królewskiej. Dziewczyna jednak po raz kolejny nie ma zamiaru wykonywać jego polecenia. Kiedy krąży po okolicach spotyka wojownika Fae, Rowana: potężnego, nieśmiertelnego, który zdaje się ją znać. Pod... Akcja rozpoczyna się około miesiąc po wydarzeniach z 'Korony w mroku'. Dwa tygodnie Celaena spędziła na statku płynącego do Wendlyn, miasta, w którym władca Adarlanu zlecił jej zabójstwo rodziny królewskiej. Dziewczyna jednak po raz kolejny nie ma zamiaru wykonywać jego polecenia. Kiedy krąży po okolicach spotyka wojownika Fae, Rowana: potężnego, nieśmiertelnego, który zdaje się ją znać. Pod jego okiem Zabójczyni doskonali swoje nadnaturalne umiejętności, ale nie przychodzi jej to łatwo. Dziewczyna musi trenować, ponieważ jest to jedyny sposób aby Maeve - królowa Fae - odpowiedziała jej na dręczące ją pytania odnośnie Kluczy Wyrda i Bram Wyrda.

W tym samym czasie w Adarlanie, Chaol planuje swój wyjazd do Anielle i chcąc nie chcąc zawiera układ z kuzynem Celaeny - Aedionem Ashryverem generałem wojsk północnych króla Adarlanu i legionu zwanego Zgubą. Z kolei Dorian próbuje uporać się ze swoją magiczną stroną i pomaga mu w tym Sorscha, uzdrowicielka, która parę miesięcy wcześniej opatrywała ogromne rany Chaola i Celaeny nie zadając ani jednego pytania. Okazuje się jeszcze, że król ma w zanadrzu więcej intryg, tworzy ogromną armię i planuje okrutne rzeczy.

Ten tom pokazuje o wiele więcej magii, niż się spodziewałam. Fabuła została podzielona na trzy historie odbywające się w zupełnie innych miejscach. Po pierwsze jest to Mistward, gdzie przebywa i trenuje swoje umiejętności Celaena, pod okiem księcia Fae. Po drugie Rifthold, gdzie mamy Chaola, Aediona, Doriana i Sorsche. A po trzecie Elfia Przełęcz, czyli miejsce przebywania wiedźm na rozkaz króla. Władca Adarlanu chce jeźdźców wywern, które hoduje na Przełęczy. Ma zamiar stworzyć w ten sposób powietrzną kawalerię.

'Dziedzictwo ognia' przedstawia nam wielu nowych, ciekawych i intrygujących bohaterów. Oczywiście pisząc to zdanie w myślach króluje mi Rowan, który przyznam, że wywarł na mnie ogromne wrażenie. Do połowy książki strasznie go nie lubiłam. Jego arogancja, agresja, brutalność, bezwzględność była okrutna i mimo, że Celaena jest silną bohaterką, to i tak było mi jej strasznie szkoda. Nieśmiertelny Fae wzbudził we mnie wszelakie emocje, z samego początku większość negatywnych, ale im bardziej go poznawałam i im więcej go było, tym więcej zyskiwał w moich oczach. Jego zachowanie z początku przypominało mi relację Chaola i Celaeny w momencie rozpoczęcia Szklanego tronu, gdzie oboje również nie byli dla siebie dosyć mili. Zmieniłam zdanie co do tego bohaterka z wielu przyczyn. Jego tajemniczość, skrytość ma drugie dno, które warto odkryć.

Kolejną postacią jest Aedion, pięć lat starszy kuzyn Celaeny. Jego temperament i osobowość jest fantastyczna. Ironiczny i sarkastyczny niczym Zabójczyni - od razu było widać, że są rodziną i byłam pewna, że to będzie kolejny z moich ulubionych bohaterów. Jak później się okazuje, Aedion spotyka się z buntownikami i razem z nimi próbują ustalić jak uruchomić ponownie magię, która wygasła dziesięć lat temu przez króla. Dołącza do nich Chaol i zawierają razem układ. W tym tomie mamy o wiele mniej Doriana i kapitana Gwardii Królewskiej. Historia skupiła się głównie na szkoleniu mocy Celaeny i poznaniu sytuacji na Elfiej Przełęczy, która również jest warta uwagi.

Wiedźmy są kolejnymi nowymi postaciami książki. Głównie postać Manon, która należy do klanu Czarnodziobych. Ma ponad sto lat, a wygląda niczym nastolatka tak jak większość jej sabatu. Co kilka rozdziałów mamy pokazaną sytuację Manon i jej towarzyszek, jak się szkolą i uczą latać na wywernach z rozkazu króla. Wiedźma wybrała Abraxosa, który jest wyjątkowym stworzeniem i tylko ona widzi w nim potencjał, którego nie potrafią wykryć inne. Wszystkie czarownice zostały stworzone bez serca i nie potrafią współczuć, ale ta bohaterka jest inna i czuję, że jeszcze wiele zdziała w kolejnych częściach.

Relacja Celaeny i Rowana była równie emocjonalna, jak kiedyś jej i Chaola. Chociaż całym sercem jestem za kapitanem Gwardii, to mimo wszystko książe Fae również jest genialny. Nic nie prowadziło do tego, że ta dwójka się zaprzyjaźni, ale jednak! Oboje są do siebie ogromnie podobni, pod względem tego co przeszli i jacy są. Potrafią się zrozumieć, chociaż nie od razu to nastąpiło. Rowan ocenił główna bohaterkę po pozorach, a gdy poznał ją bliżej i jej historie, całkowicie zmienił o niej zdanie. Cieszę się, że autorka postanowiła przybliżyć nam fragmenty przeszłości Celaeny, w momencie kiedy była małą dziewczynką i kiedy król odebrał życie jej rodzicom.

W książce bohaterowie przechodzą lekką metamorfozę, głównie Celaena i Chaol, oboje na różnych kontynentach i w innej sytuacji. Kapitan, który był przez poprzednie dwa tomy rozdarty między lojalnością do władcy, a tym co słuszne, w końcu dokonuje wyboru. Dziewczyna mimo, iż miała dużo słabych chwil, kiedy nie dawała rady i chciała się poddać, nareszcie wzięła się w garść i postanowiła walczyć o to, co jej się należy. Powiem jedno: będzie masakra i aż się boję pomyśleć co dalej.

Dzieje się i to dużo. Sytuacja polityczna zaczyna nabierać kształtów i jest nam ona bardziej przybliżona. Poznajemy część planów króla i to do czego się przyczynił. Stworzenia i armie, które tworzy są przerażające i nie mam pojęcia do czego to wszystko prowadzi. Władca Adarlanu jest strasznym człowiekiem i boli mnie serce na myśl o tym, jak zakończyła się ta część, głównie ze względu na Doriana. Akcja jak zwykle zaskakuje. Gdy w książce pojawiały się momenty spokojne, za chwilę następowało BUM i znowu moje serce chciało wyskoczyć z klatki piersiowej.

Ta historia z tomu na tom jest coraz lepsza. Cieszę się, że Sarah J. Maas trzyma wysoki poziom i co chwilę potrafi zaskoczyć mnie czymś nowym i nieobliczalnym, czego w ogóle się nie spodziewam. Jak najszybciej zabieram się za 'Królową cieni', ponieważ zakończenie 'Dziedzictwa ognia' nie pozwala mi zapomnieć o tej historii. Chcę więcej i więcej. Dla mnie książki tej autorki nie musiałby wcale się kończyć.

Tekst pochodzi z bloga: skrytaksiazka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-04-28 22:49:51
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
Cykl: Szklany Tron (tom 4)
 
2017-04-28 22:48:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Joanna Chyłka (tom 2)
 
2017-04-27 11:38:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

W nocy miałam sen. Śnił mi się młodzieniec, który stał w sadzie pełnym cytrynowych drzew. Zaraz po przebudzeniu zauważyłam, że w mojej sypialni urosło drzewo cytrynowe, które lekko uszkodziło baldachim. Zanim moja matka kazała je ściąć, zdążyłam podkraść kilka cytryn. Piekłam cały ranek tarty z tych owoców. Wszystko odmierzyłam idealnie i włożyłam w pieczenie całe moje serce. Tarty będą dla... W nocy miałam sen. Śnił mi się młodzieniec, który stał w sadzie pełnym cytrynowych drzew. Zaraz po przebudzeniu zauważyłam, że w mojej sypialni urosło drzewo cytrynowe, które lekko uszkodziło baldachim. Zanim moja matka kazała je ściąć, zdążyłam podkraść kilka cytryn. Piekłam cały ranek tarty z tych owoców. Wszystko odmierzyłam idealnie i włożyłam w pieczenie całe moje serce. Tarty będą dla Króla na dzisiejszy bal w Zamku Kier.

Książka opowiada o Cath Pinkerton, która jest dziedziczką Skalistej Zatoki Żółwiowej. Jest świetną piekarką, najlepszą w całym Kier. Jej największym marzeniem jest posiadanie własnej cukierni razem z jej służącą - Mary Ann. Pewnego dnia wybiera się na bal, który organizuje Król Kier. Władca wykonuje z nią pierwszy taniec, a wzrok każdego jest skupiony na ubraniu Cath. Był to bowiem bal czarno-biały, natomiast Markiza, jej matka kazała ubrać głównej bohaterce czerwoną suknię. Jak się później okazuje, jej rodzicielka nie bez powodu zmusiła dziewczynę do ubrania tej krzykliwej kreacji. Jako jedyna wyróżniała się z tłumu, a na tym balu król miał się publicznie oświadczyć i wybrać małżonkę na przyszłą Królową Kier. Markiza wiedziała, że będzie to Catherine.

Cath nie chce wyjść za króla, ponieważ pragnie prawdziwie się zakochać, a dodatkowo wie, że jeśli zostanie Królową Kier nie spełni swojego marzenia związanego z cukiernią. Dzięki Kotu z Cheshire, bohaterka widząc, do czego to wszystko zmierza, wymyka się z balu i trafia na Jokera - królewskiego trefnisia, który oczarował ją parę chwil wcześniej, na występie w sali balowej. W trakcie ich spotkania dochodzi do ataku. Wszyscy byli świadkami jak Dżabbersmok zaatakował zamek i porwał dwóch dworzan. Bohaterka będzie musiała zdecydować czy iść za losem, który zgotowali jej rodzice, czy za głosem serca.

To moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale już na samym wstępie muszę przyznać, że zadziwiające. Historia nawiązuje do Alicji w Krainie Czarów i skupia się głównie na postaci Catherine Pinkerton i jej losach. Wszystko dąży do tego, aby wyjaśnić dlaczego Królowa Kier stała się tak bezwzględna, okrutna i uwielbiająca ścinać głowy. Przyznam, że mało pamiętam z Alicji, ale ta opowieść została tak genialnie i interesująco przedstawiona, że czuję ogromną chęć aby jeszcze raz przeczytać te książki, albo ewentualnie obejrzeć ekranizację.

Główna bohaterka przechodzi ogromną metamorfozę. Pierwszy raz zdarzyło mi się czytać, że najistotniejsza postać zmienia się z pozytywu na negatyw, ponieważ sami przyznacie, że w książkach jest raczej na odwrót. Do pewnego momentu w lekturze bardzo lubiłam Cath, ponieważ byłam w stanie zrozumieć jej podstępowanie i w jakiej znalazła się sytuacji. Nie chciała rozczarować rodziców, ale również nie potrafiła zrezygnować z marzeń, które jako jedyne stanowy sens w jej życiu. Później Cath zaczęła mnie lekko dezorientować, a na końcu byłam całkowicie przerażona tym, co się stało i do czego to wszystko dążyło.

Moje przerażenie nie jest w żadnym stopniu negatywne, ponieważ cała fabuła jest fenomenalna i dawno nie czytałam tak bajowej historii. Autorka skupiła się głównie na kreacji głównych bohaterów - Catherine i Jokera, a niestety innych zostawiła lekko z tyłu, jednak nie odczułam tego w jakikolwiek sposób źle. Królewski trefniś jest kolejną postacią wartą uwagi. Mężczyzna świetny, prześmieszny, lekko tajemniczy i skrywający sekrety. Jego poczucie humoru i sposób bycia bardzo przypadł mi do gustu. To bohater. który zawładnie niejednym czytelniczym sercem.

Nieraz zdarzyło mi się zmienić zdanie na temat jakiejś postaci. Wydaje mi się, że wszystkich których lubiłam, później przestałam i na odwrót. Totalna zmiana wydarzeń, zwroty akcji, która swoją drogą przebiega w szybkim tempie budzącym zachwyt i niepewność. Co jakiś czas zostały odkryte nowe sekrety, tajemnice wychodziły na jaw, a ja byłam w lekkim szoku, ponieważ wszystko co zakładałam nie spełniło się nawet w kilku procentach. Treść oszałamia i hipnotyzuje. Chce poznać więcej książek Meyer.

Pojawiają się bohaterowie, których możemy spotkać w Alicji w Krainie Czarów, mówię tutaj o: Kapeluszniku, Walecie Kier czy Kocie z Cheshire. Ten ostatni szczególnie zapadł mi w pamięci, gdyż ten kociak to życie. Ironiczny, sarkastyczny i zabawny. Plotkarz, który zbiera nowe informacje w całym Królestwie Kier. Nie ukrywa tego, że rozpowiada istotne rzeczy na około. Lubi towarzystwo Cath, a szczególnie jej wypieki, więc odwiedza ją bardzo często.

Powieść, którą zaserwowała nam Marissa Meyer jest czarodziejska, iluzjonistyczna i bardzo zaczarowana. Książka wciągnęła mnie już od samego początku i byłam ogromnie ciekawa jak wszystkie wydarzenia zostaną przedstawione, co mnie czeka na kartach tej powieści i jak los poznanych postaci złączy się ze sobą. Nie jestem niczym rozczarowana. Pisarka poradziła sobie dobrze i ciężko mi powiedzieć czy czegokolwiek brakowało w tej historii. Nie odczułam niczego takiego, więc myślę, że to była naprawdę dobra czytelnicza podróż.

Autorka ma fascynujące i porywające pióro. Napisana w bardzo wciągający sposób historia pochłonęła mnie od razu, a zakończenie wyjaśniło wszystko to, czego się zupełnie nie spodziewałam. Głównym miejscem akcji jest Królestwo Kier, ale mamy wspomniane również Szachy - gdzie panuje Biała i Czerwona Królowa. Doskonale przedstawiony fantastyczny świat, który porywa nas i ekscytuje. Jestem pod niebywałym wrażeniem.

Bez serca to lektura wyjątkowa. Momentami brutalna, smutna historia, która przeplata się z humorem, miłością i szczęściem. Nie jest to zwykły romans dwójki bohaterów. Mamy tu coś zupełnie innego, przerażającego i niewesołego. Książka zabrała mnie w całkowicie inną rzeczywistość, którą chciałabym poznać na własne oczy. Była to świetna przygoda, którą na pewno kiedyś powtórzę.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
212 94 800
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (43)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (38)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd