Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
_obsessionwithbooks_ 
,,Służymy swobodnie, bowiem swobodnie kochamy, Mogąc wybierać: kochać lub nie kochać; I tym stoimy albo upadamy.'' Blog: ▶ http://readers-trail.blogspot.com/ Bookstagram: ▶ _obsessionwithbooks_
17 lat, kobieta, Lublin, status: Czytelniczka, dodała: 99 cytatów, ostatnio widziana 3 dni temu
Teraz czytam
  • Inwigilacja
    Inwigilacja
    Autor:
    Chłopak, który zaginął kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie, odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Posługuje się innym imieniem i nazwiskiem, i mimo że rodzice rozpoznają w nim syna,...
    czytelników: 3985 | opinie: 307 | ocena: 7,86 (1930 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-19 20:01:26

,,[...] życie biegnie do przodu, nie wstecz, i zazwyczaj znacznie więcej dzieje się w naszych głowach niż w rzeczywistości.''

Wydarzenia opisywane w książce obserwujemy z perspektywy trzech osób:
Elizy - pani psycholog mającej na koncie nieudane małżeństwo;
Lilianny - kobiety cierpiącej z tęsknoty za mężczyzną, dla którego zostawiła byłego męża;
Antona - tajemniczego jegomościa śledzącego...
,,[...] życie biegnie do przodu, nie wstecz, i zazwyczaj znacznie więcej dzieje się w naszych głowach niż w rzeczywistości.''

Wydarzenia opisywane w książce obserwujemy z perspektywy trzech osób:
Elizy - pani psycholog mającej na koncie nieudane małżeństwo;
Lilianny - kobiety cierpiącej z tęsknoty za mężczyzną, dla którego zostawiła byłego męża;
Antona - tajemniczego jegomościa śledzącego Elizę na każdym .

Wszystkie postacie coś ze sobą łączy, a ponadto tytułową ,,Trzecią'' jest nasza pani psycholog. Dlaczego Anton obrał akurat ją za cel? Skoro kobieta jest tą trzecią w kolejności, to kto stoi pod numerem jeden i dwa? Czy może raczej o doborze 'ofiar' zadecydował tu jedynie zwykły zbieg okoliczności?

Nie czytałam poprzedniej książki pani Magdy Stachuli, jednak już w tym momencie wiem, iż chętnie sięgnę po ,,Idealną'' oraz kolejne lektury tej autorki. Jako thriller książka sprawdziła się w sam raz. Zagadkowe postacie, dość mroczna atmosfera i coraz bardziej komplikująca się sytuacja głównej bohaterki funduje nam łatwość czytania oraz spore zainteresowanie względem finału całej historii. Choć domyśliłam się wielu rzeczy, nie przeszkodziło mi to w dalszym śledzeniu wydarzeń. Co więcej, niektóre momenty w fabule rzeczywiście mnie zaskoczyły, co czyni z tej książki przewidywalną i nieobliczalną jednocześnie. A zakończenie, choć nietypowe, odbija się do teraz echem w mojej głowie. Nie to, żeby było nie wiadomo jak świetne, ale za to bardzo...osobliwe.

Szczerze mówiąc, nawet nie bardzo mam się do czego przyczepić, co oczywiście na plus, bo często lubię ponarzekać na drobne szczegóły. Natomiast nie oceniam książki wyżej, bo jak dla mnie była po prostu dobra - nic specjalnego, ale równocześnie w żadnym wypadku słabego. Z pewnością wielu osobom się spodoba, a także będzie stanowić fajną rozrywkę na czas wolny.

,,Pamięć ma jedną wadę. Istnieje.''

pokaż więcej

 
2017-07-16 10:00:50

,,Nie należy bać się zmian, ponieważ zmiany przypominają ci, że żyjesz, że w twoim życiu coś się dzieje.''

Tash to młoda reżyserka amatorskiego serialu ,,Nieszczęśliwe rodziny'', opartego na podstawie powieści Lwa Tołstoja. Pojawiające się na YouTubie nowe odcinki zostają pewnego razu skomplementowane przez popularną vlogerkę, dzięki czemu liczba subskrybentów jej grupy filmowej momentalnie...
,,Nie należy bać się zmian, ponieważ zmiany przypominają ci, że żyjesz, że w twoim życiu coś się dzieje.''

Tash to młoda reżyserka amatorskiego serialu ,,Nieszczęśliwe rodziny'', opartego na podstawie powieści Lwa Tołstoja. Pojawiające się na YouTubie nowe odcinki zostają pewnego razu skomplementowane przez popularną vlogerkę, dzięki czemu liczba subskrybentów jej grupy filmowej momentalnie wzrasta. Wraz z pozostałymi ośmioma członkami Nowalijek dziewczyna powoli wchodzi w świat internetowej sławy, która oprócz setek fanów i schlebiających komentarzy, niesie za sobą również tę mniej przyjemną stronę działalności publicznej.

Chyba każdy z nas zastanawiał się kiedyś, jakby to było prowadzić własny kanał na YouTubie, starając się wybić na wyższe szczeble popularności. Wbrew wszelkiemu przekonaniu większość z Was, która czyta ten post, jest obecnie właścicielem bloga, konta na Instagramie bądź innego portalu społecznościowego, gdzie afiszuje się ze swoimi zainteresowaniami. W takim przypadku ,,Milion Odsłon Tash'' będzie książką, z którą z łatwością się utożsamicie.
Zaczynając od samego pomysłu na fabułę muszę przyznać, iż uwielbiam obserwować kulisy powstawania jakichkolwiek form sztuki. Widzimy, jak wiele czasu, kreatywności oraz zaangażowania wymaga nie tylko praca vlogera, ale równocześnie produkcja serialu. Wraz z narastającą sławą naszym bohaterom napływa coraz więcej obowiązków względem fanów, a także nauki odpowiedniego przyjmowania krytyki i hejtu. Każdy z tych aspektów składa się na budujący fajną atmosferę klimat, dzięki któremu dość szybko przeskakujemy przez następne strony książki. Jednak żeby nie wydało Wam się to nudne, normalne, codzienne życie postaci stoi na równi z ich 'dodatkową pracą', co oznacza, że możemy poznać ich bliżej również poza planem.

W tej kwestii chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz.
Tash bywa momentami irytująca. Jej przyjaciele nieraz nie zachowują tak, jak powinni. W ich domach zdarzają się kłótnie, głupie fochy i wspólne utarcia bez powodu. I chociaż w pierwszej kolejności myślałam sobie: ''Jak ona mnie denerwuje! Czy naprawdę jest aż taką idiotką, żeby zachowywać się w ten sposób?'', później zrozumiałam, że to jeden z największych plusów tej książki. Bohaterowie jak i ich dialogi są bardzo autentyczni, autorka nie serwuje nam kolejnych porcji wyidealizowanych od stóp do głów nieistniejących ludzi, tylko przedstawia realną wersję młodych osób popełniających błędy, nie będących zawsze takimi, jakimi chcielibyśmy ich oglądać. Naturalność wyborów oraz podejmowanych decyzji czyni tę lekturę inną od reszty młodzieżówek dostępnych obecnie na rynku. Ponadto podoba mi się tutaj poruszenie bardzo mało powszechnego tematu, a mianowicie aseksualizmu. Nie mogę Wam zdradzić szczegółów fabuły, zatem powiem tylko, że osobiście cieszę się, że w przyjemny i prosty sposób wspomina się w książkach o rzeczach, które przeważnie stanowią społecznościowe tabu.

,,Milion Odsłon Tash'' to lekka w czytaniu i odbiorze historia, która między wierszami kryje niejedną uwagę wartą głębszego zastanowienia. Barwna, z charakternymi postaciami z pewnością wypełni Wasz czas w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jeżeli sami udzielacie się w jakikolwiek sposób w internecie, zżyjecie się z tą książką na tyle, by móc utożsamić się z opisywanymi tu wydarzeniami.
I przy okazji przekonacie się do Tołstoja ;)

,,Jeśli chcesz szansy na szczęście, trwaj. Tak, życie potrafi dokopać, ale dopóki żyjesz, masz szansę na szczęście.''

pokaż więcej

 
2017-07-13 18:09:41

Zapowiadało się naprawdę fajnie.
Grupa młodych ludzi wyjeżdża na wymarzone wakacje do domku znajdującego się w zacisznym miejscu. Planowane wędrówki po lesie, opalanie nad jeziorem, ogniska i zabawy późnymi wieczorami zostały zastąpione przez przerażające krzyki, szalejącą pogodę oraz odwiedziny byłych, nieżyjących już właścicieli tamtejszej posesji.
Miał być thriller, wyszedł gniot.

Do...
Zapowiadało się naprawdę fajnie.
Grupa młodych ludzi wyjeżdża na wymarzone wakacje do domku znajdującego się w zacisznym miejscu. Planowane wędrówki po lesie, opalanie nad jeziorem, ogniska i zabawy późnymi wieczorami zostały zastąpione przez przerażające krzyki, szalejącą pogodę oraz odwiedziny byłych, nieżyjących już właścicieli tamtejszej posesji.
Miał być thriller, wyszedł gniot.

Do samego początku książki nie mogę się przyczepić, ponieważ oprócz nieco przekombinowanych dialogów postaci wszystko szło normalnie. Klimat grozy stale utrzymywał się w powietrzu, a fabuła potrafiła zaciekawić, pchając do dalszego czytania. Jednak im dalej brnęłam w tę historię, tym bardziej odczuwałam dziwną mieszankę zdegustowania, śmiechu i niedowierzania. To aż nieprawdopodobne, że ta książka ma przypisany gatunek 'kryminał', bo albo musiałabym być ślepa, albo miałam tutaj do czynienia z wydarzeniami charakterystycznymi dla fantastyki. I to jeszcze jak słabej!

Przez cały czas łudziłam się, że na ostatniej stronie wszystko się wyjaśni, że koniec końców okaże się, iż główna bohaterka siedzi w szpitalu psychiatrycznym i będąc w głębokiej śpiączce, tworzy swój własny, wyimaginowany świat. Niestety nie tylko się przeliczyłam, ale aż nie mogę uwierzyć, że ludzie wpadają na tak nonsensowne pomysły w swoich książkach. Jeśli myślicie, że cierpiący na bezsenność Stephen King potrafi czasem wyczarować na podstawie własnych koszmarów coś naprawdę specyficznego i nielogicznego (bo takie opinie też padają), to nie czytaliście ,,Labiryntu Strachu'', który powinien być raczej nazwany labiryntem pełnym absurdu i nieskładności.

Relacje między bohaterami były momentami sztuczne, a wręcz dziecinne przez co nawet, gdyby książka okazała się lepsza, nie potraktowałabym jej poważnie. Jeśli mam być szczera, nie jestem pewna, czy do końca zrozumiałam to, co się tutaj wydarzyło. Naprawdę wszystko jest tutaj tak nonsensowne, że brakuje mi słów jak ładnie wyrazić, co czuje względem tej książki. Jedyną rzeczą, która ratuje ,,Labirynt...'' przed najniższą oceną, jaką mogłabym mu wystawić, jest fakt, że generalnie mroczna atmosfera utrzymywała się przez większą część tekstu, a przeciętny początek zasiał we mnie nadzieję na co najmniej równie średni finał całej historii, czego z niecierpliwością wyczekiwałam.
Doczekać się nie doczekałam, a jedynie zmarnowałam czas.

Stanowczo odradzam, gdyż jest mnóstwo innych książek (także od tego samego wydawnictwa), nad którymi warto przysiąść i poświęcić kilka godzin.

pokaż więcej

 
2017-07-03 01:48:49

,,Śmierć sprawia czasem, że ludzie garną się do życia.''

Historia Lucy i Gabe'a to pozornie jedna z tysiąca innych, podobnych do siebie opowieści miłosnych, która przeżywszy różne wzloty i upadki, ostatecznie zakończyła się głośnym happy endem lub wielką tragedią. Nic bardziej mylnego, ponieważ gdy weźmiemy tę książkę do ręki, przyjrzymy się jej okładce, a także zbadamy dokładnie, co mieści...
,,Śmierć sprawia czasem, że ludzie garną się do życia.''

Historia Lucy i Gabe'a to pozornie jedna z tysiąca innych, podobnych do siebie opowieści miłosnych, która przeżywszy różne wzloty i upadki, ostatecznie zakończyła się głośnym happy endem lub wielką tragedią. Nic bardziej mylnego, ponieważ gdy weźmiemy tę książkę do ręki, przyjrzymy się jej okładce, a także zbadamy dokładnie, co mieści się na jej tylnej części (konkretniej rzecz mówiąc opis oraz umieszczony na górze cytat), od razu zmienimy zdanie.

Pierwszym co rzuca się w tym przypadku w oczy jest forma, w jakiej postanowiono napisać cały tekst. Główna bohaterka opowiada nie nam, ale swojemu ukochanemu wydarzenia, które dzielili razem bądź osobno, zwierzając się ze swoich rzeczywistych pragnień i uczuć. Przez cały czas zastanawiało mnie, co takiego przytrafiło się tej dwójce, że kobieta postanowiła podzielić się szczegółami ze swojego osobistego życia, przytaczając sprawy z przeszłości, począwszy od ich pierwszego spotkania. Zwracam bardzo dużą uwagę na zakończenia, a ponadto przy tylu przeczytanych lekturach mało która książka potrafi doprowadzić mnie do płaczu. Ta jednak mnie wzruszyła. Nie było żadnego wodospadu łez ani nic w tym stylu, ale dotknęła mnie gdzieś od środka i to dosyć głęboko.

Miałam wrażenie, iż autorka zawarła w tym utworze dużą cząstkę samej siebie. Tak jak wspomina w podziękowaniach: ,,Pierwszy szkic powieści (...) powstał w 2012 roku, po tym jak zakończył się związek mający trwać wiecznie.''. ,,Światło, Które Utraciliśmy'' już od pierwszej strony jest przepełnione tak sporą gamą emocji, że jedynie osoba doświadczona przez równie silne przeżycia jest wstanie oddać ich wielkość na papierze. Śledząc kolejne części fabuły, przeżywałam razem z Lucy każdy mniej lub bardziej znaczący moment w jej życiu, razem z nią podejmowałam wszelkie decyzje oraz przechodziłam ze stanu satysfakcji w rozczarowanie, zahaczając po drodze o wewnętrzne rozdarcie każące mi się zastanowić, co zrobiłabym, będąc na miejscu tej kobiety.

Rozdziały są tutaj stosunkowo krótkie, a tekst czyta się z taką łatwością i zaciekawieniem, iż kilka godzin w zupełności wystarczy, by dotrzeć do ostatniej strony. Co najlepsze, cała książka przepełniona jest krótkimi, lecz trafnymi prawdami na temat otaczającego nas świata, które wplecione w dialogi lub przemyślenia bohaterki zmuszają nas do samodzielnych refleksji. Magda z Instagrama @magda.reads napisała, że można ją spokojnie porównać do twórczości Cecelii Ahern czy Jojo Moyes. Ma rację, dlatego jeśli lubicie którąkolwiek z tych pisarek, ,,Światło...'' będzie dla Was pozycją obowiązkową. A nawet jeśli nie, to i tak ją kupcie, wypożyczcie bądź chociażby ściągnijcie w wersji elektronicznej, gdy już pojawi się taka możliwość.

Jill Santopolo stworzyła prawdziwy rollercoaster składający się ze skrajnie różnych od siebie uczuć, które dotknął nas podczas czytania owej książki.
Uwielbiam momenty, kiedy mogłabym rozprawiać o danej lekturze bez końca. Jeśli książka ma coś do powiedzenia, znaczy, że jest warta przeczytania.
Dlatego nie zastanawiajcie się i 5 lipca w dniu premiery zamówcie własny egzemplarz.

,,Jeśli możesz komuś pomóc, jeśli potrafisz coś dobrze robić i zmienić świat, to powinieneś działać.''

pokaż więcej

 
2017-07-01 19:49:52

,,Ludzie, których powinniśmy znać najlepiej, okazują się obcy, a ci niemal obcy nagle stają się jak rodzina.''

,,Replika'' to jedna z tych książek, które miały skuteczną reklamę i pomysł 'na siebie'. Każda strona okładki to inna bohaterka - na jednej mamy Gemmę, na drugiej zaś Lirę, dzięki czemu książkę możemy czytać aż na 3 sposoby:
- na początku część opisywaną przez Gemmę, a następnie...
,,Ludzie, których powinniśmy znać najlepiej, okazują się obcy, a ci niemal obcy nagle stają się jak rodzina.''

,,Replika'' to jedna z tych książek, które miały skuteczną reklamę i pomysł 'na siebie'. Każda strona okładki to inna bohaterka - na jednej mamy Gemmę, na drugiej zaś Lirę, dzięki czemu książkę możemy czytać aż na 3 sposoby:
- na początku część opisywaną przez Gemmę, a następnie przez Lirę
- zaczynając od Liry, a kończąc na Gemmie
- czytając jeden rozdział Gemmy na zmianę z jednym rozdziałem Liry

Tuż przed rozpoczęciem historii autorka informuje nas, że (cytując bezpośrednio z tekstu): ,,Drobne różnice w powieści odzwierciedlają przekonanie, że nie istnieje coś takiego jak obiektywny ogląd zdarzeń. Nie ma dwóch ludzi, którzy postrzegają sytuację dokładnie w ten sam sposób, o czym może zaświadczyć każdy, kto kłócił się z bliską osobą. Z tej perspektywy naprawdę stajemy się twórcami własnego doświadczenia. A prawda przypomina tworzenie fikcji.''
Pięknie powiedziane, lecz na tych pięknych słowach się skończyło.

Ja akurat wybrałam pierwszy ze sposobów czytania tej książki, więc zaczęłam od Gemmy. Na początku było całkiem normalnie, jednak przyłapałam się na tym, iż moje myśli automatycznie odlatują gdzie indziej. Nie chodzi o to, że nie mogłam się skupić, bo miałam sporą ochotę na zaznajomienie się z tym tytułem i podeszłam do niego nastawiona na znalezienie tutaj czegoś naprawdę dobrego. Zamiast tego dalsza fabuła okazała się po prostu nijaka, przez co denerwowało mnie, że w ogóle postanowiłam ją przeczytać. Ponadto, gdy już cudem zaczęło robić się ciekawie, 5 stron później czar pryskał i wracałam do punktu wyjścia. Co do bohaterów, to większość irytowała swoim zachowaniem; może z wyjątkiem uroczego Pete'a, który okazał się na tyle kochany, że aż wstyd byłoby powiedzieć o nim złe słowo.
I nareszcie clou porażki tej książki, czyli zakończenie. Do teraz zastanawiam się, jak można skończyć pełnowymiarową historię w sposób, który przypomina bajkę dla dzieci? Co z tymi wszystkimi odpowiedziami na pozostawione pytania? 200 parę stron to zdecydowanie za mało, by mieć jakiekolwiek pole do popisu na stworzenie chociażby w miarę przeciętnej powieści, zatem zabrakło tu przede wszystkim co najmniej kilkudziesięciu dodatkowych kartek z dalszym tekstem.

Co dziwniejsze, część dotycząca Liry zaprezentowała się zupełnie inaczej. Prawdopodobnie jest to w dużej mierze zasługa, iż świat widziany oczami repliki czyli klona jest całkiem różny od naszego. Bohaterka wydawała się daleka od ludzkich przywar, wręcz niewinna i dobra w swojej prostocie. Gdyby Lauren Oliver ostatecznie zmieniła zdanie i postanowiła opisać całość właśnie z punktu widzenia Liry, według mnie książka zyskałaby wtedy o wiele więcej na wartości, a nawet posiadała jakieś przesłanie. Tymczasem i ta część zakończyła się raptem w połowie rozgrywanej akcji, utwierdzając mnie w przekonaniu, że nie ma dla niej żadnego ratunku.

Nie zrozumcie mnie źle, ,,Replika'' nie należy do tych z rodzaju totalnych niewypałów, których wprost nie da się przeboleć. Książka napisana jest normalnym językiem, przedstawia ciekawy zarys fabuły i przede wszystkim wyróżnia się swoją formą czytania. Z tego co się orientuję, osobom, które otrzymały egzemplarze do recenzji, przypadła do gustu, a więc jest to też kwestia indywidualnego podejścia. Mnie osobiście drażniła oraz rozczarowała tak nonsensownym zakończeniem i brakiem rozwinięcia wartości, jakie mogłaby za sobą nieść, a należy wspomnieć, iż miała do tego zadatki.
Nie polecam, ale równocześnie nie odradzam jej przeczytania. Sami sprawdźcie i sami oceńcie.

,,Nikt nie rodził się potworem , nie czyniły tego okoliczności ani los. Potwory chciały być potworami. Tylko takie narodziny były przerażające i one ciągle, każdego dnia, zdarzały się na nowo.''

pokaż więcej

 
2017-06-29 12:32:21

,,Twierdza Kimerydu" rozpoczyna się w dość specyficzny sposób, gdzie natłok informacji może nam sprawić problem w połapaniu się co, gdzie i jak. Jednak stopniowo zaczynamy odkrywać nowy, nieszablonowy świat, w którym trzeba uważnie śledzić wszystkie wydarzenia, by dokładnie zrozumieć całą historię.

Narracja prowadzona jest na przemian przez kilka postaci, co pozwala nam spojrzeć na wydarzenia...
,,Twierdza Kimerydu" rozpoczyna się w dość specyficzny sposób, gdzie natłok informacji może nam sprawić problem w połapaniu się co, gdzie i jak. Jednak stopniowo zaczynamy odkrywać nowy, nieszablonowy świat, w którym trzeba uważnie śledzić wszystkie wydarzenia, by dokładnie zrozumieć całą historię.

Narracja prowadzona jest na przemian przez kilka postaci, co pozwala nam spojrzeć na wydarzenia z perspektywy każdego z nich. Mimo że zrozumienie tekstu nie stanowi łatwego zadania, książka potrafi na tyle mocno zainteresować, że zaczynamy przewijać kolejne kartki w zawrotnym tempie. Nie brak tutaj również dobrego humoru, a do samych bohaterów nie trudno się przywiązać.

Nie jest to typowo młodzieżowa fantastyka. Wręcz przeciwnie, jeśli ktoś szuka lekkiej, zabawnej lektury, trafił pod zły adres. Autorka poruszyła tutaj sporo tematów tabu, jak chociażby homoseksualizm czy transwestytyzm, co ostatecznie podniosło moją ocenę dla tej książki, z tego względu, że o ile samo wplecenie takich wątków w fabułę nie jest jeszcze trudne, to z realizacją bywa już różnie. Bezpośrednie dialogi bohaterów, wykreowanie oryginalnego świata, z którym nie spotkałam się w innych książkach oraz mocno wciągająca akcja to ogromne plusy tej powieści.

Jednak tak naprawdę wiele wątków nie zostało jeszcze skończonych. Można byłoby tutaj wiele dopowiedzieć, zatem liczę na kontynuację! Swoją drogą, pani Magda jest mistrzem wymyślania imion na T i A.
Wygląda na to, że Wydawnictwo Novae Res ma mocnego asa w rękawie, który powinien być bardziej promowany, bo książka jak najbardziej zasługuje na większy rozgłos.

Jedna z lepszych książek tego gatunku, jakie czytałam w ostatnim czasie. Co prawda nie mam dużego doświadczenia z polską fantastyką, jednak Magdalena Pioruńska skutecznie zachęciła mnie do częstszego sięgania po nią.

pokaż więcej

 
2017-06-26 19:05:04
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Joanna Chyłka (tom 5)
 
2017-06-26 19:04:20
Cykl: Joanna Chyłka (tom 4)

,,Wiesz, jak to mówią - pytania są dla nas ciężarem, ale odpowiedzi więzieniem, do którego sami się wtrącamy.''

Powiedziałabym, że to jak na razie najlepsza obok ,,Kasacji'' część tej serii. Od samego początku trzyma w napięciu, cały czas zaskakując nas czymś nowym. Prawnicy mają tym razem nie lada zadanie w pomyślnym rozwiązaniu sprawy sędziego Sendala, gdyż wszystko nie tylko wydaje się...
,,Wiesz, jak to mówią - pytania są dla nas ciężarem, ale odpowiedzi więzieniem, do którego sami się wtrącamy.''

Powiedziałabym, że to jak na razie najlepsza obok ,,Kasacji'' część tej serii. Od samego początku trzyma w napięciu, cały czas zaskakując nas czymś nowym. Prawnicy mają tym razem nie lada zadanie w pomyślnym rozwiązaniu sprawy sędziego Sendala, gdyż wszystko nie tylko wydaje się stać na przegranej pozycji, ale również takie jest w rzeczywistości. W dodatku naprawdę zachodzę w głowę, skąd Mróz bierze te wszystkie pomysły na zakończenia swoich książek? Kolejny raz wymyślił coś, czego kompletnie nie spodziewałabym się po dużej dawce wrażeń, jaką zafundowała mi pozostała część lektury.

,,Nie wgłębiaj się zbyt w umysł psychopaty, bo możesz już z niego nie wyjść.''

pokaż więcej

 
2017-06-26 17:44:47
Autor:

Jeśli ktoś z Was interesuje się zdrowym trybem życia lub planuje zrzucić kilka zbędnych kilogramów, nie stosując przy tym restrykcyjnych diet, książka ,,Wiecznie Głodny" powinna stanowić dla Was bardzo przydatne źródło wszelkich informacji.

Mamy tutaj 3 części:
▪ pierwsza - wprowadzająca nas w szczegółowe zasady, na których bazuje tutejszy program odchudzania,
▪ druga - program podający nam...
Jeśli ktoś z Was interesuje się zdrowym trybem życia lub planuje zrzucić kilka zbędnych kilogramów, nie stosując przy tym restrykcyjnych diet, książka ,,Wiecznie Głodny" powinna stanowić dla Was bardzo przydatne źródło wszelkich informacji.

Mamy tutaj 3 części:
▪ pierwsza - wprowadzająca nas w szczegółowe zasady, na których bazuje tutejszy program odchudzania,
▪ druga - program podający nam co jeść, co robić i jaki w sposób, by nasze działania przyniosły trwałe efekty,
▪ trzecia - przepisy na śniadania, dania główne, desery i inne różności

Cała objętość książki wynosi około 400 stron, na których znajdziemy niemalże wszystko. Autor często przywołuje doświadczenia z własnego życia, przytaczając konkretne momenty swojej przemiany metabolicznej. Na kilku pierwszych stronach możemy również znaleźć krótkie komentarze osób, którym program skutecznie pomógł. Dalsze informacje dotyczące radzenia sobie z problemem oraz sposobu na efektowny proces odchudzania zostały wzbogacone o różne elementy graficzne, takie jak tabelki i wykresy ułatwiające kontrolowanie codziennego grafiku jedzeniowego. Fajnym dodatkiem okazały się również przepisy na zdrowe, niskokaloryczne choć równocześnie dostarczające organizmowi odpowiednią ilość węglowodanów dania i desery, które bardzo chętnie kiedyś wypróbuję.

Nie jestem specem od tego typu książek, jednak całość została naprawdę skrupulatnie przygotowana. Osoby zainteresowane takim programem otrzymają ciekawie zaprojektowany i ułatwiający przystosowanie organizmu do prawidłowego odżywiania poradnik, który nie jest kolejnym, tanim namawiaczem do stosowania męczących diet. Być może niektórych informacji jest aż nazbyt dużo i nie wszystkie będą nam koniecznie przydatne, ale to z kolei świadczy o solidnym podejściu do tematu.

Oceny natomiast nie wystawiam z tego względu, że przy takich poradnikach ciężko u mnie o obiektywizm w przeliczeniu na skalę 1-10. Powtórzę natomiast, iż według mnie książka jest bardzo dobra i jak najbardziej zasługuje na uwagę osób chcących podjąć się solidnego procesu odchudzania.

pokaż więcej

 
2017-06-21 16:13:03
Autor:
Cykl: MMA Fighter (tom 2)

,,To zabawne, co się dzieje, gdy czujesz, że nie masz już nic do stracenia. Wszystko, co mówisz, jest prawdą. Nie zastanawiasz się, nie owijasz w bawełnę. Gówno cię obchodzi, co ktoś myśli.''

W drugim tomie MMA Fighter główne skrzypce gra Vince - postać, którą Nico postanowił wziąć pod swoją opiekę w poprzedniej części. Kojarzycie tego bezpośredniego, wychowującego się pod dachem matki...
,,To zabawne, co się dzieje, gdy czujesz, że nie masz już nic do stracenia. Wszystko, co mówisz, jest prawdą. Nie zastanawiasz się, nie owijasz w bawełnę. Gówno cię obchodzi, co ktoś myśli.''

W drugim tomie MMA Fighter główne skrzypce gra Vince - postać, którą Nico postanowił wziąć pod swoją opiekę w poprzedniej części. Kojarzycie tego bezpośredniego, wychowującego się pod dachem matki narkomanki trzynastolatka? To właśnie on. Lecz tym razem powraca nie jako młody chłopiec, a doświadczony, przystojny, pożądany przez wiele kobiet mężczyzna z krwi i kości, przygotowujący się do decydującej o jego karierze walki.

Tymczasem Olivia Michaels walczy ze swoją konkurentką o dostanie wymarzonej posady. Dziewczyna jest pisarką, której wkrótce szef przydzieli zajęcie się niewygodnym dla niej artykułem, mogącym całkowicie pokrzyżować plany w jej życiu prywatnym.

Tak się składa, że dwójka naszych bohaterów zna się jeszcze z czasów szkolnych. Los ponownie krzyżuje drogi Vince'a i Liv, aby za chwilę znów sobie z nich zadrwić.

Pióro VI Keeland jest niesamowicie lekkie w czytaniu, choć równocześnie dojrzałe w odbiorze. Tym razem oprócz kuszącego erotyku dostajemy porządną dawkę wrażeń, które zapewnią nam liczne niespodzianki związane z przeszłością bohaterów, jak i te napotkane podczas posuwającej się bardzo szybko akcji. Ponownie narracja prowadzona jest na przemian przez Liv i Vince'a, co dodatkowo pomaga nam ich lepiej poznać od środka. Mamy tutaj ciekawie uzupełniające fabułę retrospekcje, lekkie zbliżenie na środowisko narkomanów i tym samym trudną przeszłość Stone'a oraz postacie, które coraz bardziej komplikują przedstawianą sytuację, wywołując na naszej skórze niemały dreszczyk emocji. Możliwość ponownego spotkania Elle i Nico była prawdziwą frajdą wywołującą ogromny uśmiech na mojej twarzy. Podczas gdy w poprzednim tomie obu postaciom brakowało nieco mocniejszego wyrazu, w tym mamy już do czynienia z barwnymi, niedającymi się nie lubić osobami, stanowiącymi świetne tło dla całej historii.

Uwierzcie, ,,Szansa'' nie jest kolejnym, tanim romansem przeznaczonym tylko i wyłącznie na wolne popołudnie, po który sięga się z braku lepszego zajęcia. To naprawdę bardzo dobrze napisana książka dostarczająca czytelnikowi podniesionego ciśnienia, łez i pikanterii w jednym. Dużym plusem jest także sportowa atmosfera wirująca w powietrzu podczas treningów i walk zawodników. MMA nie jest zbyt często spotykanym tematem w literaturze, zastępowanym zazwyczaj przez futbol czy koszykówkę, co stanowi następny plus tej książki.

Pozostaje pytanie: Czy ,,MMA Fighter: Szansa'' można przeczytać bez znajomości pierwszego tomu? Według mnie, o dziwo, tak. Wszelkie potrzebne do zrozumienia historii szczegóły zostały tutaj zgrabnie wplecione w tekst tak, by każdy mógł odnaleźć się w sytuacji. Wiadomo, lepiej abyśmy zachowali chronologię obu części, ale bez sięgania po ,,Walkę'' mogłoby się obejść.

Bardzo duże i przede wszystkim pozytywne zaskoczenie. Książka godna polecenia!

P.S. Okładki prezentują się...Aj, sami oceńcie! Kuszące, prawda? :D

,,Pewnego dnia ktoś pojawi się w twoim życiu i zrozumiesz, dlaczego nigdy nie wychodziło ci z kimś innym.''

pokaż więcej

 
2017-06-16 17:11:32

Przyznam, że wybierając tę książkę, nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Tymczasem ,,Wszystko Wina Kota'' zdołała trafić w sam raz pod mój gust.

Jest to w głównej mierze opowieść o trzydziestoparoletniej pisarce znanej powszechnie jako Róża Mak, która nie afiszuje się ze swoją prawdziwą tożsamością. Znane w całej Polsce książki kobiety mimo pozytywnych opinii przechodzą...
Przyznam, że wybierając tę książkę, nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Tymczasem ,,Wszystko Wina Kota'' zdołała trafić w sam raz pod mój gust.

Jest to w głównej mierze opowieść o trzydziestoparoletniej pisarce znanej powszechnie jako Róża Mak, która nie afiszuje się ze swoją prawdziwą tożsamością. Znane w całej Polsce książki kobiety mimo pozytywnych opinii przechodzą również przez krytyczne oko jednego z najpopularniejszych bloggerów - Jacka Sparrowa. Recenzent i pisarka zaczynają ze sobą korespondować, podczas gdy życie Lidii (Róży) zaczyna nabierać rozpędu wraz z nawiązaniem bliższej znajomości z sąsiadem mieszkającym obok.
Jednak książka nie poprzestaje na tej jednej historii, bowiem narracje prowadzą także jej trzy przyjaciółki. Możemy zatem obserwować losy każdej z nich, które połączone razem tworzą naprawdę dobrej klasy obyczajówkę.

Jak to w tego typu książkach bywa, mamy tutaj pokazane wzloty i upadki, chwile smutku i radości, pewnego rodzaju zawirowania krążące między bohaterami oraz wiele innych mniej lub bardziej przełomowych rzeczy. Jednakże już od pierwszej strony cały tekst czyta się niewiarygodnie lekko i nader autentycznie. Chwilami miałam wrażenie, jakby ukazane w książce postacie istniały w rzeczywistości, bo ich dialogi czy zachowania nie różniły się od tych, z którymi możemy spotkać się na co dzień.

Mnóstwo humoru i nieoczekiwanych zwrotów akcji (mimo że domyśliłam się głównej niewiadomej, to nie wpłynęło to na odbiór tekstu). Może i miłosne uniesienia każdej z bohaterek nie były zbyt realistyczne, ale kto powiedział, że o takich nie chcemy czytać? Szczególnie, jeśli całość okazuje się przyjemna i lekka w odbiorze.

Bardzo udana obyczajówka pani Agnieszka! Pierwsza i z pewnością nie ostatnia książka tej autorki, którą będę chciała przeczytać.

pokaż więcej

 
2017-06-13 16:33:10

,,Czasem myślę sobie, że na każdego czai się jego osobista tragedia. Że ktoś, kto właśnie kupuje mleko w piżamie albo dłubie w nosie na światłach, może być sekundę od katastrofy. Że każde życie, nieważne, jak zwyczajne, ma tę jedną chwilę, kiedy staje się wyjątkowe - chwilę, po której wydarzy się wszystko, co naprawdę ma znaczenie.''

Słowa umieszczone na okładce (,,Masz jedno życie. Dzikie i...
,,Czasem myślę sobie, że na każdego czai się jego osobista tragedia. Że ktoś, kto właśnie kupuje mleko w piżamie albo dłubie w nosie na światłach, może być sekundę od katastrofy. Że każde życie, nieważne, jak zwyczajne, ma tę jedną chwilę, kiedy staje się wyjątkowe - chwilę, po której wydarzy się wszystko, co naprawdę ma znaczenie.''

Słowa umieszczone na okładce (,,Masz jedno życie. Dzikie i cenne") zrodziły w mojej głowie wyobrażenie o książce, która powołując się na błędy z przeszłości, złe decyzje oraz niespełnione marzenia będzie przypomnieniem o jaśniejszej stronie życia; by korzystać i czerpać z niego garściami, nie szczędząc przy tym w różnorodności swoich planów. Osobista tragedia rzeczywiście ma tutaj miejsce, jednak ciągnie się ona przez całą objętość tekstu, dochodząc do punktu kulminacyjnego, gdzie tak naprawdę dopiero przy końcu podróży czeka na nas "Początek wszystkiego"...

Mogłoby się wydawać, że historia Ezry Faulknera i Cassidy Thorpe to standardowa młodzieżowa opowieść, jakich na dzisiejszym rynku pełno. Szkolna miłość, imprezy, kłopoty z przyjaciółmi - znany schemat, prawda? Tak jest i tutaj; losy dwójki bohaterów stykają się ze sobą podczas wspólnego uczestnictwa na kółku debatanckim, do którego dołącza także przyjaciel Ezry z dzieciństwa - Toby. Dla Faulknera nowe towarzystwo stwarza zupełnie różną od jego wcześniejszego środowiska rzeczywistość. Świat rządzony przez szkolne gwiazdy sportu i piękne cheerleaderki staje się nagle zakłamany i obłudny. Nie mija sporo czasu, kiedy chłopak zauważa, że przy obecnej paczce znajomych może liczyć na wsparcie, a także być w pełni prawdziwym sobą. Jednak jak to zawsze bywa, pewne sprawy zaczynają się komplikować, a to z kolei prowadzi do...No właśnie, do czego?

W moim odczuciu ,,Początek Wszystkiego'' nie jest ani trochę pozytywną, przyjemną w odbiorze historią. Już po przeczytaniu trzech pierwszych stron książki musiałam się zatrzymać i uświadomić sobie, co tak naprawdę się stało. Wiele wydarzeń opisanych w tekście nie ubrano w ich bezpośrednie opisy, aby koniecznie wywołać u czytelnika określone emocje, lecz pokrótce streszczono ich przebieg, co daje nam pole do ich samodzielnej interpretacji. Sama postanowiłam poczekać z recenzją tej książki, ponieważ im dłużej zastanawiałam się nad jej zakończeniem, tym więcej ukrytych znaczeń i puent z niej wydobyłam. Nie jest to literatura na wysokim poziomie; w końcu mamy tutaj do czynienia z młodzieżówką - jednak młodzieżówką niezwykle wartością na swój prosty, choć ukryty sposób.

Najbardziej niesamowite w tej książce jest to, że każdy z nas może ją odebrać na swój własny sposób. Jest to jedna z tych pozycji, która na samo wspomnienie o niej wywołuje u mnie mieszankę ekscytacji, żalu, jak i uczucia pustki, lecz wcale nie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Dla mnie osobiście, książka Robyn Schneider to opowieść o tym, że bardzo często przykre wydarzenia potrafią otworzyć nam oczy na otaczający nas świat. Życie jest zbyt krótkie, aby wiecznie zastanawiać się, co by było, gdybym zrobił/a to czy tamto. Jako ludzie posiadający wolną wolę własnoręcznie piszemy kolejne rozdziały naszego istnienia i to my decydujemy, jak będzie wyglądał nasz następny dzień. Czasami koniec czegoś szczególnie ważnego okazuje się początkiem wszystkiego.
Nie traćmy czasu na chwile, które dawno przeminęły.
Chwytajmy w ręce puste kartki swojego życiorysu i wypełniajmy najbardziej niezwykłą historią, jaką ten świat widział.

Bo życie jest jedno.
Dzikie i cenne.

,,Przenikamy przez cudze życie jak duchy i zostawiamy po sobie wspomnienia o ludziach, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli. (...) Ale koniec końców to my decydujemy, jak inni mają nas widzieć.''

pokaż więcej

 
2017-06-10 12:27:48

,,To, skąd pochodzimy, to, jaka jest nasza przeszłość, ma większą siłę niż miłosne wzloty.''

Nie mogę się oprzeć, aby nie porównać tej książki do ,,Pięćdziesięciu Twarzy Greya'', bo faktycznie do połowy fabuła przypomina schematem powieści E.L.James: tajemniczy, nieziemsko przystojny i nieprzyzwoicie bogaty facet + zwykła, niezdarna dziewczyna, w której mężczyzna od razu się zakochuje. Jednak...
,,To, skąd pochodzimy, to, jaka jest nasza przeszłość, ma większą siłę niż miłosne wzloty.''

Nie mogę się oprzeć, aby nie porównać tej książki do ,,Pięćdziesięciu Twarzy Greya'', bo faktycznie do połowy fabuła przypomina schematem powieści E.L.James: tajemniczy, nieziemsko przystojny i nieprzyzwoicie bogaty facet + zwykła, niezdarna dziewczyna, w której mężczyzna od razu się zakochuje. Jednak ostatecznie ta analogia nijak pasuje do ,,Oczu Wilka'', która przede wszystkim nie jest erotykiem, a niezłą, wciągającą opowieścią, z nutką romansu jak i czającą się intrygą w tle.

Początkowo miałam napisać, że miłość od pierwszego wejrzenia, która rozkwitła między głównymi bohaterami to całkowity absurd, ale zakończenie książki skutecznie zniwelowało wszelkie luki oraz niedomówienia w fabule. Trzeba również przyznać, że pomimo gorszych momentów akcja cały czas kroczyła do przodu, pobudzając moją ciekawość względem kolejnych wydarzeń.

Ostatnio często powtarzam, że byłabym wdzięczna, gdyby jakikolwiek autor stworzył książkę, w której główne skrzypce grałby zwykły Kowalski, a nie kolejny George Clooney. Idealizowanie postaci do niemal niemożliwego poziomu zrobiło się nudne i przereklamowane, jednak nie zmienia to faktu, iż szczególnie kobiety nadal chętnie sięgają po powieści, dzięki którym mogą przenieść się do świata pełnego fantazji i obłudy. ,,Oczy Wilka'' to książka w sam raz dla tego typu osób. Niczego z niej nie wyniesiemy, ale spędziły miło i przyjemnie czas, ulegając urokowi tytułowemu Arturowi Mangano.

Udany, dobry debiut pani Alicji Sinickiej.

,,W tym tajemniczym spojrzeniu dostrzegam lekkość i… bezbronność. Teraz to ja patrzę za jego piękne oczy. Nie widzę już idealnych rysów twarzy, białych zębów i umięśnionej sylwetki, ale dziwną jasność bijącą od zaciekawionych źrenic. Czuję, że wchodzi mi do umysłu, jest coraz głębiej, głębiej.''

pokaż więcej

 
2017-06-04 21:57:10

,,Tożsamość Zbrodni'' to jedna z książek, które niestety nie podołały zadaniu, by w pełni wykorzystać swój potencjał. Z początku wszystko zapowiadało się naprawdę ciekawie: zachęcający opis, okładka, także sam pomysł był interesującą inicjatywą ze strony autora. Jednak tekst już od pierwszej strony pozostawiał wiele do życzenia.

Przede wszystkim, jak na kryminał przystało, bohaterowie oraz...
,,Tożsamość Zbrodni'' to jedna z książek, które niestety nie podołały zadaniu, by w pełni wykorzystać swój potencjał. Z początku wszystko zapowiadało się naprawdę ciekawie: zachęcający opis, okładka, także sam pomysł był interesującą inicjatywą ze strony autora. Jednak tekst już od pierwszej strony pozostawiał wiele do życzenia.

Przede wszystkim, jak na kryminał przystało, bohaterowie oraz zarys całej fabuły powinien był przedstawiony w sposób tajemniczy, zagadkowy, stopniowo dawkując nam nowe informacje, by czytelnik zdążył wczuć się w klimat powieści, a równocześnie poczuć się zdezorientowany na tyle, by z czystej ciekawości zacząć przewracać kolejne kartki. Zamiast tego dialogi między postaciami okazały się sztuczne, mdłe, a jeden z głównych bohaterów zachowywał się strasznie nieodpowiedzialnie i irytująco, biorąc pod uwagę fakt, iż był policjantem. Nie chciałabym również w zbyt dużym stopniu krytykować wszystkich błędów stylistycznych, które tutaj się pojawiły, ale było ich tak dużo, że książka wygląda, jakby przepuszczono ją bez żadnej korekty.

Konkludując ,,Tożsamość Zbrodni'' nie zaprezentowała się w możliwie najgorszym świetle, ponieważ jej końcówka potwierdza fakt, iż autorowi przyświecał naprawdę interesujący pomysł na swój kryminał. Można spekulować, że pojawi się kontynuacja, którą mimo wszystko chciałabym przeczytać, aby odpowiedzieć sobie na pozostawione pytania. Tymczasem, krótko mówiąc, owa książka po ostatecznej ocenie wygląda, jakby spisano ją na szybkiego, bardzo chaotycznie i bez przemyślenia.
A szkoda, miała zadatki na coś lepszego.

pokaż więcej

 
2017-06-04 10:59:32
Cykl: Joanna Chyłka (tom 3)

,,- Wypadło mi coś.
- Najwyraźniej. Mózg.''

Przyznam, że zawiodłam się na początku tej części. Chyłka, choć później wielokrotnie zaskakiwała mnie w pozytywny sposób swoim temperamentem, przez pierwsze 100 stron była nie do zniesienia. Wulgarna, irytująca, jak gdyby wszystkich ludzi wokół miała za nic, a sama była nie wiadomo jak idealna. Na szczęście pracując razem z Zordonem, wracają jej...
,,- Wypadło mi coś.
- Najwyraźniej. Mózg.''

Przyznam, że zawiodłam się na początku tej części. Chyłka, choć później wielokrotnie zaskakiwała mnie w pozytywny sposób swoim temperamentem, przez pierwsze 100 stron była nie do zniesienia. Wulgarna, irytująca, jak gdyby wszystkich ludzi wokół miała za nic, a sama była nie wiadomo jak idealna. Na szczęście pracując razem z Zordonem, wracają jej resztki zdrowego rozsądku, co też stało się w późniejszych wydarzeniach.

Natomiast wątek główny był jak do tej pory najciekawszy ze wszystkich. Jak zwykle intryga goni intrygę, jednak tym razem w trochę innym stylu. Ogromna korporacja współpracująca z mafią, postać z pierwszej części, z którą spotykamy się ponownie, wkroczenie w środowisko Cyganów i wiele innych aspektów sprawiło, że ,,Rewizję'' czytało się z bardzo dużym zainteresowaniem. Oczywiście końcówka po raz kolejny sprawiła, iż muszę od razu sięgnąć po kontynuację, bo bez odpowiedzi na te wszystkie pozostawione tam pytania się nie obejdzie.

Gdyby fakt, że Chyłka nie popsuła początku tej książki, denerwując mnie niemiłosiernie swoim zachowaniem, wystawiłabym o jedną ocenę wyżej, ponieważ fabuła jak najbardziej na to zasługuje. Jednakże z tego względu tym razem 7 gwiazdek.

,,- Zamierzasz się z nimi spotkać?
- Oczywiście, jestem w drodze.
- Uważaj na siebie - rzucił Oryński.
- Coś ty powiedział?
- Żebyś...
- Błagam cię, Zordon, oszczędź mi melodramatu.
- Chciałem tylko...
- Powinieneś powiedzieć: zjedz ich na surowo i obgryź kości, a potem rzuć resztki świniom.''

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
146 139 1934
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (96)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (508)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd