jeke 
Zapraszam na mój blog o książkach, które przeczytałam www.magiawkazdymdniu.blogspot.com
status: Czytelnik, dodał: 5 książek i 5 cytatów, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Mądrość księdza Browna
    Mądrość księdza Browna
    Autor:
    Drugi tom kultowych opowieści kryminalnych (pierwszy „Niewinność księdza Browna“, Wydawnictwo Fronda 2017), w których zagadki rozwiązuje przenikliwy duchowny. Opowiadania wielokrotnie przenoszone na e...
    czytelników: 2 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Opowieści pokładowe. Prawdziwe życie na wysokościach
    Opowieści pokładowe. Prawdziwe życie na wysokościach
    Autor:
    Przygoda. Wielki świat u stóp. Leonardo DiCaprio w stroju kapitana linii lotniczych otoczony wianuszkiem pięknych stewardes. Codziennie w innym zakątku globu. Hollywoodzkie uśmiechy. I pensje wzbi...
    czytelników: 14 | opinie: 0 | ocena: 6,25 (4 głosy)
  • Pani Furia
    Pani Furia
    Autor:
    Nie każdy, kto wydaje się ofiarą, naprawdę nią jest. Wygląda jak gwóźdź. Za dużo włosów, za chuda, za wysoka. Do nikogo nie pasuje i dla nikogo nic nie znaczy. Dla matki jest wyłącznie darmową pomocą...
    czytelników: 616 | opinie: 69 | ocena: 6,33 (206 głosów)
  • Prawo i dama
    Prawo i dama
    Autor:
    Powieść otwiera scena cichego ślubu w jednym z londyńskich kościołów. Bohaterami są młoda i piękna Valeria Brinton oraz szaleńczo w niej zakochany Eustace Woodville. Przez kilka pierwszych dni nic nie...
    czytelników: 37 | opinie: 1 | ocena: 7,5 (2 głosy) | inne wydania: 1
  • Spowiedź Nikosia zza grobu
    Spowiedź Nikosia zza grobu
    Autor:
    Jego życiorys jest gotowym scenariuszem sensacyjnego serialu. Gdyby żył do dziś, zapewne jako celebryta pozwalałby się fotografować na czerwonym dywanie. Karierę zaczynał na początku lat 70. jako bra...
    czytelników: 16 | opinie: 1 | ocena: 4,67 (3 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-22 11:11:20
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-06-22 11:10:51
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-06-22 11:09:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Arystokracja stanowiła najwyższą warstwę w społeczeństwie, majętna, dobrze wykształcona, obyta w świecie, wpływająca na politykę, rozwój kultury, sztuki i nauki. Pośród arystokratów byli wybitni wodzowie, kanclerze, wojenni bohaterowie, ale też zdrajcy dbający tylko o swoje sprawy. W czasie II wojny światowej wielu walczyło w szeregach Armii Krajowej, organizowali przerzuty przez granicę... Arystokracja stanowiła najwyższą warstwę w społeczeństwie, majętna, dobrze wykształcona, obyta w świecie, wpływająca na politykę, rozwój kultury, sztuki i nauki. Pośród arystokratów byli wybitni wodzowie, kanclerze, wojenni bohaterowie, ale też zdrajcy dbający tylko o swoje sprawy. W czasie II wojny światowej wielu walczyło w szeregach Armii Krajowej, organizowali przerzuty przez granicę polskich oficerów, wydawali darmowe obiady potrzebującym, ukrywali broń, przenosili rozkazy, ratowali dzieci przed zagładą, stawali na czele powstań, przebywali w niewoli niemieckiej lub rosyjskiej. Ich sytuacja w powojennej Polsce diametralnie się zmieniła. Stracili majątki, byli prześladowani, ukrywali się u zaprzyjaźnionych rodzin, tułali się, byli wtrącani do więzienia i walczyli o przetrwanie.

Agnieszka Lewandowska-Kąkol w książce ,,Arystokracja. Powojenne losy polskich rodów" zaprezentowała osiem rodzin z rodowodem arystokratycznym: Braniccy, Czartoryscy, Czetwertyńscy, Dzieduszyccy, Krasiccy, Potoccy, Tarnowscy i Zamoyscy. Wybór rodów był subiektywny, a książka została oparta na rozmowach z przedstawicielami rodzin i analizie materiałów wydanych na podstawie relacji przodków. Każdy rozdział zawiera historię jednego rodu, a do tego opatrzony jest zdjęciami i grafiką herbu.

W powojennej Polsce każda okazja była dobra, by przedstawić arystokratyczne rody w krzywym zwierciadle, by je zdyskredytować czy ośmieszyć. Po wojnie doskwierała im często bieda, zostali upokorzeni i zepchnięci na margines społeczeństwa, traktowano ich jak groźnych wrogów społecznych. Odebrano wszystkie majątki, zabroniono się do nich nawet zbliżać lub przebywać w okolicy. Potęgowało to poczucie ogromnej i niezasłużonej straty. Hrabina Beata Branicka, aby wejść do swojego pałacu w Wilanowie musiała kupić bilet jak turystka. Było to dla niej bardzo bolesne przeżycie. Zasługi wojenne rodziny Branickich były celowo pomijane i dopiero pośmiertnie w 2011 roku doceniono Beatę i Adama Branickich wręczając na ręce ich wnuka Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski i Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W peerelowskim świecie arystokracja, obok żołnierzy AK, była wykluczana z normalnego życia. Miała utrudniony dostęp do pracy i oświaty. Czartoryscy w niesprzyjających czasach żyli w rozproszeniu. By trochę podreperować budżet domowy sprzedawali czasem jakąś bransoletkę czy pierścionek z resztek biżuterii, które im jeszcze pozostały. Nie robili tego często, bo pamiątki związane były z konkretnymi osobami i wspomnieniami, ale czasem nie mieli wyjścia. Członkowie rodzin podejmowali się po wojnie każdego zajęcia, by przeżyć i zarobić jakieś pieniądze. Jadwiga Czartoryska choć była doskonale wykształcona przepisywała prace studentów na starej maszynie, robiła szale w warsztacie tkackim, tłumaczyła teksty z różnych języków obcych na język polski. Inni malowali pokoje, dawali prywatne lekcje języków obcych i podejmowali się każdego zajęcia, za które mogli otrzymać wynagrodzenie. Często było tak, że mieli zakaz oficjalnej pracy, choć byli wykształceni nie mogli pracować, dyskredytowało ich nazwisko i przeszłość więzienna, a przecież z czegoś musieli utrzymywać rodziny. Nagonka na arystokratów odbywała się też w prasie. Co jakiś czas ukazywały się w niej informacje o nich niemające nic wspólnego z rzeczywistością.

Wzruszyła mnie historia Anny Branickiej, która przeszła różne koleje losu. Zaznała bogactwa, ale też biedy i poniżenia, mimo to uważa swoje życie za udane i jest szczęśliwa. Duże wrażenie zrobiła na mnie też niezwykła miłość Barbary i Eustachego Dzieduszyckich nie akceptowana przez rodzinę, która uważała ich małżeństwo za mezalians. Natrafili na ciąg niekończących się przeciwności, pokonali je tylko dzięki nadzwyczaj silnej więzi, która ich łączyła. Rodziny nie uczestniczyły w skromnej ceremonii zaślubin, a potem kiedy znajdowali się w trudnych sytuacjach, bez wyjścia, uchylały się od wsparcia. Miłość Barbary i Eustachego była wyjątkowa i dzięki niej przetrwali.

Książkę Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol polecam miłośnikom historii i biografii. Czyta się ją nadzwyczaj dobrze, bo dzieje arystokratycznych rodów są barwne i często przypominają akcję filmu.

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-06-20 19:05:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Zagłębie Dąbrowskie, 1939-1943. Czternastoletnia Żydówka Rutka Laskier kupuje na targu gruby zeszyt, który ma stać się jej pamiętnikiem. Zapisuje w nim wydarzenia dnia codziennego, relacje z rówieśnikami, swoje myśli, rozterki i marzenia. Ma nadzieję, że po wojnie zostanie prawdziwą pisarką, ale na razie musi zmagać się z głodem, upokorzeniami ze strony niemieckich żołnierzy, męczącymi... Zagłębie Dąbrowskie, 1939-1943. Czternastoletnia Żydówka Rutka Laskier kupuje na targu gruby zeszyt, który ma stać się jej pamiętnikiem. Zapisuje w nim wydarzenia dnia codziennego, relacje z rówieśnikami, swoje myśli, rozterki i marzenia. Ma nadzieję, że po wojnie zostanie prawdziwą pisarką, ale na razie musi zmagać się z głodem, upokorzeniami ze strony niemieckich żołnierzy, męczącymi zbiórkami i staniem w długich kolejkach w wyznaczonych miejscach, aby podbić dokumenty umożliwiające przebywanie na terytorium Wschodniego Górnego Śląska. Deportacje, zamknięcie w getcie, wywózki na roboty do Rzeszy lub obozu w Auschwitz, ucieczki, przekupywanie strażników, to codzienność młodziutkiej dziewczyny wkraczającej dopiero w świat kobiecości. Rutka dużo pisze i czyta, prowadzi bogate życie wewnętrzne, aby odgrodzić się od ohydnej rzeczywistości. Czuje się coraz bardziej świadoma swojej kobiecości i marzy, by pocałował ją Janek, który wodzi za nią oczami i próbuje się spotykać. Rutka najpierw droczy się z Jankiem, ale w pewnym momencie uświadamia sobie, że nie ma czasu na gierki psychologiczne i ceregiele, bo mogą już nie zdążyć zrealizować swoich marzeń.

Zbigniew Białas w malowniczy sposób opisuje Będzin zanim wkroczyli do niego Niemcy w 1939 roku i pokazuje jak bardzo zmienił się pod okupacją niemiecką. Wzgórze, rzeka i górujące nad tym ruiny prastarego zamku. Pod zamkiem i kościołem wzniesienie oblepiały żydowskie domy. Niektóre piękne jak pałace, a inne jak lepianki. Na wysokości rzeki stała wielka murowana synagoga. Od wieków Żydzi i Polacy kłębili się na tym wzniesieniu wspólnie, na dobre i złe, a potem na kolejnych wzgórzach, i w końcu właśnie doszło do tego, że wasze ulice, nasze kamienice, wasz zamek, nasza synagoga, a rzeka wspólna. Ludzie spacerowali nad rzeką, siadali na schodkach przed domem albo na balkonie i rozkoszowali się odgłosami i zapachami miasta. Ulicami niósł się aromat smażonych placków, przypalonej cebuli i ziół, różnych wonności, esencji, pudrów, mikstur i naparów. Nad ranem z piekarni płynął zapach świeżych bajgli wypiekanych na jajecznym cieście, w ciągu dnia czuć było wilgoć pranych pieluch, a wieczorami także kwaśny smród słomy w siennikach, potu, chorób, uryny i stęchlizny. Miasto od wieków chciwie wchłaniało w siebie te wszystkie zapachy życia. Życie mieszkańców diametralnie zmieniło się po wejściu Niemców do miasta. Wszelkie próby niesubordynacji, podnoszenie cen towarów nawet o grosz, spekulacje, szaber po zniszczonym mieniu, kradzież choćby zardzewiałego drutu karane były śmiercią, a ludzie nie mieli co jeść i znaleźli się między młotem a kowadłem. Niemcy podpalali domy, uciekający przez okna padali na ulicy od kul, bo żołnierze urządzali sobie regularne polowania. Przypalone zwłoki leżały na ulicach, w krzakach lub przy pniach drzew. Koniec Żydów został rozłożony na kilka lat i był skrupulatnie realizowany.

Rutka i jej rodzina podobnie jak wiele innych żydowskich rodzin przenoszeni byli z miejsca na miejsce. Życie w getcie stało się koszmarem. Żydów z Będzina przeniesiono do Warpiów, a potem na Kamionkę. Granicę, której nie wolno było przekraczać wytyczono białą farbą, a nie tak jak w Łodzi czy Warszawie murem. Między Sosnowcem a Będzinem Niemcy stłoczyli tysiące ludzi. Tak powstała, na kilka zaledwie miesięcy, środulska Jerozolima dla nędzarzy skazanych na śmierć...Stłoczyć. Osaczyć. Tych na Warpie, tych na Kamionkę, a potem już wszystkich do Auschwitz. Nie było już prawdziwych domów, tylko ziemianki, piwnice, brudne i zaszczurzone rumowiska. Panowała ciasnota, na nic nie było miejsca, a gmina i tak kazała płacić za takie komórki, jak za czynszowe kamienice. Nic nie było wyrzucane na śmietnik. Kilkuletni chłopcy przeszukiwali ulice metr po metrze w poszukiwaniu niedopałków, którymi mogliby później handlować.

,,Rutka" Zbigniewa Białasa to powieść kameralna, skupiona na głównej bohaterce, ale w tle znalazło się też miejsce na zarys historii zagłady Żydów Zagłębia Dąbrowskiego. Powieść oparta na dzienniku Rutki Laskier, który został znaleziony sześćdziesiąt lat po II wojnie światowej. Wstrząsająca, okrutna, naturalistyczna miejscami powieść oddająca hołd nastolatce, która musiała dorastać w nieludzkich czasach. Nie można o niej zapomnieć, zmusza do myślenia i refleksji. Warta przeczytania.

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-06-17 21:16:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nikola Tesla przysłużył się do rozwoju wielu ważnych dziedzin nauki i techniki. Powszechnie uważa się, że wynalazł XX wiek, bo był autorem wielu patentów m. in. silnika elektrycznego, elektrowni wodnej, dynama rowerowego, prądnicy prądu zmiennego, baterii słonecznych, autotransformatora, świetlówki, rezonansowej cewki wysokonapięciowej, pierwszych urządzeń zdalnie sterowanych drogą radiową.... Nikola Tesla przysłużył się do rozwoju wielu ważnych dziedzin nauki i techniki. Powszechnie uważa się, że wynalazł XX wiek, bo był autorem wielu patentów m. in. silnika elektrycznego, elektrowni wodnej, dynama rowerowego, prądnicy prądu zmiennego, baterii słonecznych, autotransformatora, świetlówki, rezonansowej cewki wysokonapięciowej, pierwszych urządzeń zdalnie sterowanych drogą radiową. Wniósł ogromny wkład w rozwój elektrotechniki, elektromagnetyzmu, radiotechniki, informatyki, robotyki, fizyki cząstek... długo by wymieniać.

Jego życie to pasmo przeplatających się ze sobą zwycięstw i niepowodzeń. Był urodzonym i zamieszkałym w Chorwacji Serbem. Legenda związana z jego narodzinami 9 lipca 1856 roku w małej dalmatyńskiej wiosce Smiljan głosi, że kiedy o północy rodził się, rozpętała się potężna burza z piorunami, która jakby wyznaczyła przyszłość chłopca. Wynalazcą był w zasadzie od dziecka. W wieku pięciu lat zbudował koło wodne, ale bez łopatek, które obracało się w nurcie strumienia. Skakał z parasolem z dachu stodoły. Rozkładał i składał zegarki dziadka. Jako mały chłopiec kilka razy się topił, prawie ugotował się w kadzi z gorącym mlekiem, cudem uniknął pochowania żywcem, szczęściu zawdzięczał, to że uciekł przed stadem dzików. Katalog niedoszłych katastrof był długi, ale mały Tesla osiągnął wiek młodzieńczy i dorosły.

Dużo jest w książce historii związanych z ekscentryzmem, a także wyjątkowością Nikoli Tesli. Nigdy się nie ożenił i prawie całe życie spędził w hotelach, gdzie unikał pokoi i pięter, których numery dzieliły się przez trzy. Był wrażliwy na dźwięki, skrupulatny do przesady, panicznie bał się zarazków i dlatego nie podawał ręki przy powitaniu. Grubi ludzie budzili u niego odrazę, był despotyczny w stosunku do ubioru podwładnych. Potrafił jednym spojrzeniem zapamiętać całą stronę tekstu maszynopisu. W jego umyśle jeden pomysł gonił drugi szybciej, niż on sam był w stanie się nad nim dokładnie zastanowić. Jego mózg odbierał rzeczywistość kilkoma zmysłami równocześnie. Zachowywał w umyśle wszystkie tabele logarytmiczne gotowe do użycia w razie potrzeby.

Wyprzedzał swoje czasy. Współcześni mu naukowcy nie byli w stanie w pełni zrozumieć jego odczytów, patrzyli jak zahipnotyzowani, gdy przedstawiał efekty wizualne jak poeta zakochany w czystym tańcu płomieni i świateł. Zawsze znał szczegóły techniczne, a jego naukowe stwierdzenia miały uzasadnienie w doświadczeniach, które przeprowadzał osobiście i powtarzał przynajmniej po dwadzieścia razy. Sprzęt, który przedstawiał był czymś nowym, zaprojektowanym i zbudowanym w jego warsztacie. Naukowy świat nie akceptował jego teorii promieni kosmicznych, ale po trzydziestu latach dr Robert A. Millikan potwierdził teorię Tesli. Wizjonerskie twierdzenia Tesli wstrząsały całymi obszarami nauki. Przewidział on istnienie nie tylko promieni kosmicznych, ale też sztucznej promieniotwórczości jeszcze przed Marią Curie-Składowską, mikroskop elektronowy zanim skonstruowali pierwszy egzemplarz Ernst Ruska i Maks Knollz, zdjęcia rentgenowskie przed Wilhelmem Roentgenem.

Był szalonym naukowcem, którego poczynaniom przyglądało się FBI. Po jego śmierci z pokoju hotelowego zniknęły projekty wielu niezrealizowanych wynalazków, a agendy rządowe do tej pory nie udostępniają materiałów Tesli z archiwum. Badaniami naukowca interesowali się amerykańscy wojskowi, gdyż pracował nad bronią wykorzystującą promienie laserowe i cząsteczkowe oraz infradźwięki. Zwolennicy teorii spiskowych uważają, że wiele tajnych wynalazków dokonanych przez USA w drugiej połowie XX wieku mogło powstać na bazie notatek Tesli. Pozostały po nim też niewyjaśnione tajemnice np. kontrola pogody, broń energetyczna, bezprzewodowa transmisja prądu.

Uważany był za dziwaka, geniusza i samotnika. Dla jednych ludzi był czarodziejem, wizjonerem, prorokiem, rozrzutnym geniuszem i największym uczonym wszech czasów. Byli też tacy, którzy uważali go za szarlatana i fałszerza. Zawistni naukowcy i krytyczni dziennikarze byli utrapieniem Tesli w dorosłym życiu. Urządzenia elektryczne i różne wynalazki jego autorstwa odmieniły życie wielu milionów ludzi na całym świecie. Bez Nikoli Tesli świat, w którym żyjemy wyglądałby dziś zupełnie inaczej, a większość współczesnych ludzi nawet nie wie, jak wielki wpływ na dzisiejszą cywilizację miał ten zapomniany geniusz. Wnikliwa, wciągająca, pasjonująca biografia, którą warto przeczytać:)

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-06-14 09:30:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kwartet klimatyczny (tom 2)

Ringfjorden, Sogn i Fjordane, Norwegia 2017 rok. Siedemdziesięcioletnia Signe przypływa na łodzi ,,Błękit" do wioski Ringfiorden, z której pochodzi. Nie była w niej od prawie pięćdziesięciu lat, ale wróciła z powodu lodowca Blafonna, z którego handlarze wyrabiają lód i sprzedają jako ekskluzywny dodatek do drinków szejkom naftowym. Czysty, biały lód z Norwegii jest jak białe złoto, a kupują go... Ringfjorden, Sogn i Fjordane, Norwegia 2017 rok. Siedemdziesięcioletnia Signe przypływa na łodzi ,,Błękit" do wioski Ringfiorden, z której pochodzi. Nie była w niej od prawie pięćdziesięciu lat, ale wróciła z powodu lodowca Blafonna, z którego handlarze wyrabiają lód i sprzedają jako ekskluzywny dodatek do drinków szejkom naftowym. Czysty, biały lód z Norwegii jest jak białe złoto, a kupują go najbogatsi z bogatych. Wszystkie lodowce topnieją, giną z każdą sekundą i Signe, która w młodości u boku ojca walczyła o wodospad Dwie Siostry i rzekę Breio nie może pozwolić na zniszczenie lodowca.

Timbaut, Bordeaux, Francja 2041 rok. David z jedenastoletnią córką Lou ucieka przed pożarem z Argeles do obozu dla uchodźców. Dramatyczne wydarzenia rozdzieliły go z żoną i małym synkiem. Cały kraj trawi od pięciu lat susza, wybuchają pożary, prąd jest tylko od czasu do czasu, brakuje produktów spożywczych. Ziemia wyschła, powietrze zrobiło się gorętsze i ludzie wędrują na północ, gdzie jest jeszcze woda, ale kolejne kraje zamykają granice przed uchodźcami.

Maja Lunde po raz kolejny porusza w powieści tematykę związaną z degradacją środowiska i zmianami klimatu. W pierwszej książce z cyklu Kwartet klimatyczny ,,Historia pszczół" pokazała, jak ważne dla życia na ziemi są owady, a w drugiej części cyklu ,,Błękit" wskazuje, że woda to życie. Bez niej znikną ludzie, zwierzęta, owady i rośliny, świat opustoszeje, zamieni się w pustynię. Signe przyzwyczajona była, że woda spływa do jeziorek w górach, że zamarza warstwą na lodowcu, że spływa zboczami górskimi do dolin, a strumyczki stają się rzeką Breio, z której ludzie czerpią wodę. W wyniku działalności człowieka świat się zmienia. Maleje liczba owadów, stopniowo giną pszczoły, nastaje susza i ludzie już nie mogą cieszyć się smakiem owoców. Żywność i woda są coraz bardziej racjonowane, nie działają telefony i internet. Aby przeżyć David z córką podobnie jak wielu innych ludzi muszą wędrować na północ kontynentu. Europa już nie trzyma się razem, wybuchają nowe konflikty, bo kraje jeszcze posiadające wodę kłócą się z tymi zmagającymi się z suszą. Na świecie zachodzą zmiany i zaczynają dotykać wszystkich ludzi.

Autorka ciekawie zbudowała wątki biegnące na dwóch płaszczyznach czasowych, które łączą się ze sobą za sprawą żaglówki Błękit, ale moim zdaniem zabrakło w nich głębi. Bohaterowie doświadczają traumatycznych przeżyć, walczą o przetrwanie, kochają się, pracują, demonstrują w obronie przyrody, ale ich portrety psychologiczne są ubogie, nie czuć buzujących w nich emocji. Gdybym miała porównać obie książki z cyklu, to zdecydowanie wygrywa ,,Historia pszczół".

W ,,Błękicie" Maja Lunde dobitnie pokazuje, że zmiany klimatu i degradacja środowiska zmienią na gorsze życie ludzi na ziemi. Signe jako zawodowa demonstratorka mówi: Nie mogę zapobiec wszystkiemu, ale temu tutaj mogę. Nie mogę krzyczeć o wszystkim, ale mogę krzyczeć o tym. Jeden człowiek nie zapobiegnie destrukcyjnym zmianom, ale wielu może to zrobić. Mamy wpływ na to, co dzieje się w naszej okolicy i jeśli nie zaczniemy szanować natury i dostrzegać sygnałów ostrzegawczych, które nam wysyła, zginiemy razem z nią.

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-06-08 10:45:23
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-06-08 10:45:09
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-06-08 10:42:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Bona Maria Sforza di Aragona, żona króla Polski Zygmunta I Jagiellona zwanego Starym, matka Zygmunta II Augusta-króla Polski, Izabeli-królowej Węgier, Zofii-księżnej Brunszwiku, Anny Jagiellonki-królowej Polski, Katarzyny-królowej Szwecji i Olbrachta zmarłego w dniu narodzin. Starannie wykształcona w zakresie administracji, teologii, prawa i historii. W Polsce po ślubie w 1518 roku z Zygmuntem... Bona Maria Sforza di Aragona, żona króla Polski Zygmunta I Jagiellona zwanego Starym, matka Zygmunta II Augusta-króla Polski, Izabeli-królowej Węgier, Zofii-księżnej Brunszwiku, Anny Jagiellonki-królowej Polski, Katarzyny-królowej Szwecji i Olbrachta zmarłego w dniu narodzin. Starannie wykształcona w zakresie administracji, teologii, prawa i historii. W Polsce po ślubie w 1518 roku z Zygmuntem Starym stworzyła własne stronnictwo polityczne tzw. triumwirat, aby wpływać na politykę. W polityce zagranicznej zaciekła przeciwniczka Habsburgów.

Jaką była kobietą, matką i władczynią? Na to pytanie starała się odpowiedzieć Janina Lesiak w książce ,,Ja, Bona".

Bona uwielbia polowania, dreszcz emocji, łaknie hołdów i adoracji. Ma ognisty temperament, często wpada w furię i krzyczy. Jej ratunkiem i siłą jest kategoryczne voglio -,,chcę". Świdruje w uszach i kłuje niczym oset. Jej umysł jest analityczny, a charakter niepokorny. Jest kapryśna i wybuchowa, ale zawsze po królewsku. Przed nikim się nie schyla, bo to przecież inni mają jej ulegać. Kiedy krzyczy, oczy ma bystre i niezmącone, bo chodzi o to, żeby wrzeszcząc siebie oszczędzić, ale osiągnąć cel. To sztuka, która się rzadko udaje. Ma władzę nad ludźmi nie tylko dlatego, że jest królową, ale również dlatego, że wie jak królową być należy. Wypełnia obowiązki wobec kościoła, ale w jej religijności nie ma żaru, posłuszeństwa i pokory. Ma ambicję, inteligencję, mądrość, energię, wolę i potrzebę działania. Nieustannie jest zajęta. Rozmawia z Piotrem Kmitą, kanclerzem Janem Łaskim, stara się dowiedzieć co knują przeciwko niej Szydłowiecki i podkanclerzy Tomicki, z ochmistrzem Wolskim ustala nadzór nad dworem, radzi się we wszystkim oddanego sługi, znawcy prawa kanonicznego i cywilnego, sekretarza i przyjaciela Alifiego, z którym rozumie się w pól słowa. Ma sprzymierzeńców i wrogów. Rządzi, decyduje, planuje i kontroluje wszystko wokół siebie.

Bona i Zygmunt Stary. Młoda, piękna i inteligentna Bona ceni wiedzę i imponuje jej wszechstronne wykształcenie dużo starszego małżonka. Widzi, że jest spokojny i przyjazny, czuje się przy nim bezpieczna, bo nie walczy z nią i nie snuje podłych intryg. Jest w nim wyrozumiała pobłażliwość wynikająca z poczucia własnej wartości i niewątpliwa majestatyczna, królewska powaga. Po latach małżeństwa pojmuje, że to co na początku wydawało się jej spokojem jest gnuśnością, rozwaga-niechęcią do podejmowania decyzji, powaga zamieniła się w ospałość, a ostrożność-w krótkowzroczność. Straciła złudzenia co do króla, ale otwarcie nigdy mu się nie sprzeciwiła. Opiekowała się nim na stare lata z oddaniem. Choć nie kochała była dla niego kochającą żoną. Była uczciwa, choć niekiedy postępowała nieuczciwie, była wierna, choć w jej sercu pierwsze miejsce zajmował syn, a zaraz po nim - polityka.

Bona i dzieci. Mając pięcioro dzieci interesowała się tylko dwojgiem-Zygmuntem i Izabelą. Anna, Zofia i Katarzyna były całkiem z boku, pomijane i niedoceniane. Na niedostatki charakteru jedynaka Bona przymykała oczy. Przyzwyczaiła go do wygód i zbytku. Surowa i dbająca o obyczajność na dworze, w stosunku do syna była wyrozumiała i pozwalała mu na każde szaleństwo, a on miał serce jak kamień. Do córek nie miała cierpliwości, nie postarała się o dobre mariaże małżeńskie dla nich. Zostawiła samym sobie.

,,Ja, Bona" to zbeletryzowana biografia niezwykłej kobiety, królowej Polski, matki, żony i teściowej. Próba zrozumienia jej postępowania, charakteru i dążeń do realizacji celów. Bona nigdy nie godzi się z nieszczęściem Jagiellonów i przeczuciem upadku dynastii. Uznana za najinteligentniejszą i najlepiej wykształconą kobietę swoich czasów. Odznaczająca się poczuciem smaku, elegancji i gracji. W polityce bezwzględna, szybka i skuteczna, a do tego oszczędna, pracowita i zaradna. W Polsce opinie na jej temat były podzielone. Niesłusznie oskarżana, obrażana, szkalowana i nienawidzona. Mówiono o niej, że jest podła, małostkowa, kłótliwa, podstępna i złośliwa. Przez prawie czterdzieści lat ta wspaniała Włoszka była polską królową. Jaka była naprawdę?

Janinie Lesiak ponownie udało się napisać rewelacyjną powieść, która przybliża kolejną postać z panteonu polskich królowych. Piękny język, znawstwo historii, barwny i emocjonujący świat przeszłości ożywający na kolejnych stronach powieści. Wspaniała lektura, polecam serdecznie:)
https://magiawkazdymdniu.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-06-01 10:26:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Japońskie Millennium-1 000 000 egzemplarzy sprzedanych w ciągu zaledwie 6 dni, powieść obsypana literackimi nagrodami, fenomen w Japonii, jedna z najlepszych powieści 2017 roku według The New York Timesa. Czy wobec takiej książki można przejść obojętnie? Ja nie mogłam:)

Japonia, Miasto D, 2002 rok. Policjant Yoshinobu Mikami od trzech miesięcy bezskutecznie poszukuje zaginionej nastoletniej...
Japońskie Millennium-1 000 000 egzemplarzy sprzedanych w ciągu zaledwie 6 dni, powieść obsypana literackimi nagrodami, fenomen w Japonii, jedna z najlepszych powieści 2017 roku według The New York Timesa. Czy wobec takiej książki można przejść obojętnie? Ja nie mogłam:)

Japonia, Miasto D, 2002 rok. Policjant Yoshinobu Mikami od trzech miesięcy bezskutecznie poszukuje zaginionej nastoletniej córki Ayumi i zmaga się z mediami. Jakby tego było mało przyjeżdża Komisarz Generalny Narodowej Agencji Policyjnej stojący na czele ponad dwustu sześćdziesięciu tysięcy funkcjonariuszy i chce nadać nowy rozgłos sprawie o kryptonimie Sześć Cztery. Sprawa dotyczy porwania i zamordowania sprzed czternastu lat siedmioletniej dziewczynki o imieniu Shoko, córki właścicieli fabryki marynat. Był to pierwszy poważny przypadek porwania w Prefekturze D. Porywaczowi udało się zbiec z okupem w wysokości dwudziestu milionów jenów. Tożsamość sprawcy nadal była nieznana, a śledztwo nie rozwiązane. Sprawa Sześć Cztery stanowiła porażkę policji, a za rok miała się przedawnić. Mikami zagląda do akt sprawy i dostrzega nowe tropy...

Hideo Yokoyama stworzył ciekawego i wielowymiarowego bohatera, którego polubiłam. Mikami zaczynał pracę w policji jako nieopierzony śledczy, po trzech latach przeniesiono go do Biura Prasowego. Podjął się nowej pracy z przekonaniem, że nie jest w stanie podołać obowiązkom i nagle, po roku, gdy wciąż uczył się nowego fachu, odesłano go z powrotem do dochodzeniówki. Zatracił się w pracy z nowym oddaniem. Nie pozwalał sobie na pokusy, lenistwo i chwilowe odprężenie, miał doskonałe wyniki, był nagradzany pochwałami. Wyspecjalizował się w przestępstwach bez użycia przemocy i zyskał szacunek kolegów. U szczytu kariery dział personalny znów przeniósł go do Biura Prasowego Komendy, w którym został szefem. Mikami czuł, że zlekceważono jego talenty śledcze i wszystkie lata, które poświęcił na pracę przy dochodzeniach. Był rozczarowany i czuł się odrzucony, ale obiecał sobie, że zrobi wszystko, by nie dojść do głosu goryczy, która zżarłaby go od środka. Nie przymykał oczu na żadne problemy, nie próbował się nikomu przypochlebiać, choć szedł na ustępstwa, gdy było to konieczne. Starał się być lojalnym podwładnym i trzymać emocje w ryzach, ale wszystko zmieniło się po zniknięciu córki. Zlekceważył to, co mówiono na szkoleniach policyjnych i śledczych. Zamienił się w zwykłego ojca, który rozpaczliwie pragnie, by jego dziecko wróciło do domu całe i zdrowe. Trudno było mu zachować profesjonalną powagę w rozmowie z ojcem Shoko Amamiya, gdyż ciągle przed oczami ukazywała mu się Ayumi. Widział ból i żałobę Yoshio Amamiya, który nie wierzył już w nic, pozbawiony został wszelkiej nadziei, ograbiony z uczuć i myśli, bo stracił najcenniejszą osobę na świecie. Zawodowy profesjonalizm Mikamiego został wystawiony na próbę, bo doszły do głosu emocje.

,,Sześć Cztery" to nie jest typowy kryminał z drastycznymi opisami i pracą śledczego. To powieść o specyfice japońskiej policji i jej ciemnych stronach-korupcji, rywalizacji między poszczególnymi policjantami i całymi departamentami, konfliktach, starciach z mediami, wpływach politycznych. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani i charakterystyczni, choć na początku myliłam ich nazwiska, bo były bardzo podobne. Powieść jest dopracowana w każdym szczególe, akcja rozbudowana, a styl autora lekki, to sprawia, że czyta się bardzo szybko choć książka liczy 750 stron. Jestem zadowolona z lektury i polecam:)

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-30 12:05:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ponad rok temu przeczytałam debiutancką powieść Gabrieli Anny Kańtor ,,Koronki z płatków śniegu" i byłam nią zauroczona. Bez wahania sięgnęłam po drugą powieść autorki ,,Tańcząc na czubkach palców", która ukazała się 9 maja 2018 roku.

Główną bohaterką powieści jest Paulina Wojnowicz, której losy śledzimy od dzieciństwa, poprzez złote lata licealne i studia, aż po okres dojrzały i lata kiedy...
Ponad rok temu przeczytałam debiutancką powieść Gabrieli Anny Kańtor ,,Koronki z płatków śniegu" i byłam nią zauroczona. Bez wahania sięgnęłam po drugą powieść autorki ,,Tańcząc na czubkach palców", która ukazała się 9 maja 2018 roku.

Główną bohaterką powieści jest Paulina Wojnowicz, której losy śledzimy od dzieciństwa, poprzez złote lata licealne i studia, aż po okres dojrzały i lata kiedy dom opuszczają kolejne dzieci wkraczające w dorosłość. Gdy spadają na nią kłopoty finansowe, a małżeństwo przeżywa kryzys pojawia się w jej życiu tajemnicza osoba, która zmienia jej życie.

Autorka niezwykle klimatycznie odtworzyła okres dzieciństwa i lata młodości Pauliny. Dziecko wychowywane pod koniec lat sześćdziesiątych, gdy kwitła przyjaźń polsko-radziecka, a w gazetach i jednoprogramowej telewizji komuna aż piszczała z zachwytu nad samą sobą. Siedmiopiętrowe wieżowce, przymusowe zakładowe kolonie w Przyborowie, syrenki 102 na ulicach... Okres nastoletni i wypady z przyjaciółmi do kina, teatru, na wieczorki autorskie, biwaki, rajdy, harcerstwo, czytanie zakazanego wówczas ,,Złego" Tyrmanda i oczywiście muzyka: Beatlesi, Czerwone Gitary, Pink Floyd, Queen oraz Dżem. Paulina często spotyka na ulicy Ryszarda Riedla na kilka lat przed wielkimi sukcesami zespołu Dżem. ...chudy, wysoki, lekko zgarbiony chłopak z długimi włosami, przewiązanymi bandanką, który grał na harmonijce ustnej, a za nim wlókł się tłumek chłopaków nieudolnie naśladujących jego kowbojski styl. Odkrywanie cudownych młodych lat jest dla Pauliny najlepszym okresem w życiu, jeszcze bez nadmiaru obowiązków i większych problemów życiowych.

Wstrząsnęły mną relacje Pauliny z Ojcem, który od najmłodszych lat urządzał wieczorki wychowawcze podczas, których poniżał Dziecko, dręczył, przeganiał z kąta w kąt i bił warzęchą. Osamotniona, niesprawiedliwie traktowana, pozostawiona samej sobie, bez pomocy i wsparcia w wieku siedmiu lat zastanawiała się nad skoczeniem z balkonu wieżowca. Dziecko nie miało czym oddychać za każdym razem, gdy tata wracał z pracy... Niewyobrażalne, okrutne, bez serca.

Gabriela Anna Kańtor opisuje dzieciństwo, młodość i dojrzałość Pauliny w nastrojowy i jakiś zaczarowany sposób, sprawiając że nawet osoby, które żyły w innym pokoleniu odczuwają nutę sentymentu za młodymi latami. Życie bohaterki, która miota się między obowiązkami zawodowymi, a rolą matki, żony i własnymi aspiracjami sprawia, że każda kobieta znajdzie w nim cząstkę siebie. Podobnie jest z drzazgą z dzieciństwa, która siedzi głęboko i trudno się jej pozbyć nawet w dorosłym życiu. Ciepło bijące z kart książki, lekki i zabawny styl okraszony humorem sprawiają, że powieść czyta się bardzo dobrze i szybko. Serdecznie polecam:)

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-05-25 19:44:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ostatnie lata XIX wieku. W środku nocy na Winchester spadają metalowe obiekty przypominające gwiazdy, za którymi ciągnie się zielonkawa smuga dymu. Ludzie nie zwracają na nie uwagi, bo biorą je za meteoryty. Tylko astronom Ogilvy i jego przyjaciel filozofujący pisarz udają się na wrzosowisko i znajdują na nim obiekty o niezwykłym kształcie i kolorze. Ogilvy szybko kojarzy je z wybuchami na... Ostatnie lata XIX wieku. W środku nocy na Winchester spadają metalowe obiekty przypominające gwiazdy, za którymi ciągnie się zielonkawa smuga dymu. Ludzie nie zwracają na nie uwagi, bo biorą je za meteoryty. Tylko astronom Ogilvy i jego przyjaciel filozofujący pisarz udają się na wrzosowisko i znajdują na nim obiekty o niezwykłym kształcie i kolorze. Ogilvy szybko kojarzy je z wybuchami na Marsie i wkrótce potwierdzają się jego przypuszczenia, gdyż mężczyźni stają oko w oko z Marsjaninem wychodzącym z obiektu. ,,Z cylindra wysuwało się wolno i chyba z niemałym trudem duże kuliste cielsko, koloru szarego i rozmiarów niedźwiedzia. Gdy padły na nie promienie słoneczne, zalśniło jak mokra skóra. Para ogromnych ciemnych ślepi wpatrywała się we mnie badawczo. Masa, w której te oczy były osadzone, miała kształt owalny-pewnie można ją nazwać głową. Dało się również wyodrębnić coś w rodzaju twarzy. Pod oczami mieścił się pozbawiony warg otwór gębowy, który drżał, dyszał i ociekał śliną. Cały ten stwór pulsował, wzdymając się i kurcząc konwulsyjnie. Jedna z jego galaretowatych wypustek trzymała krawędź cylindra, inna kołysała się w powietrzu. Kto na własne oczy nie widział żywego Marsjanina, ten nigdy nie wyobrazi sobie, jak wielką grozę budzi taki widok." Wieść o przybyciu Marsjan rozchodzi się po okolicy i ludzie próbują nawiązać z nimi kontakt, ale gdy przybysze kierują na grupy zgromadzonych ludzi strumienie ognia, które wszystko palą, wpadają w panikę i rozumieją, że czeka ich błyskawiczna śmierć, jeśli nie uciekną. Inwazja bezwzględnych Marsjan na Ziemię staje się rzeczywistością dla ludzi w 1898 roku i muszą chwycić za broń, by ocalić życie.

Herbert George Wells wykazał się niezwykłą wyobraźnią pisząc w XIX wieku powieść science fiction, w której opisał nowe technologie, statki kosmiczne, broń przypominającą miotacze ognia, Marsjan i Ziemian jak dwa wrogie wojska walczące ze sobą. Czy ludzie mają jednak jakąś szansę z bezwzględnymi agresorami, którzy niszczą wszystko co napotkają na swojej drodze? Autor przewidział wojnę totalną, a jego obawy ziściła I wojna światowa, w której na masową skalę wykorzystano nową broń, gazy bojowe i zniszczono miliony ludzkich istnień. Doskonale przedstawione zostały zachowania ludzi-zarówno jednostek, jak i całych społeczności w obliczu inwazji. Początkowo ludzie zachowują się jak zahipnotyzowani na widok szkaradnych potworów. Zmagają się ze strachem i ciekawością. Rozmawiają o lądowaniu niezwykłego obiektu, ale nie uznają tego za sensację i nie czują zagrożenia. Spokojnie zasiadają do kolacji, pracują w ogródkach, kładą dzieci do łóżek, flirtują, spacerują... Z ust do ust przekazują sobie nadzwyczajne nowiny, ale nadal prowadzą zwyczajny tryb życia, jakby kilka mil dalej nie było zwęglonych ciał i spalonych domów. Dopiero, gdy znajdują się w pobliżu bezpośredniego zagrożenia wpadają w panikę, miażdżą się i depczą, by jak najdalej uciec od atakujących Marsjan. Inwazja Marsjan na Ziemię to zderzenie nowoczesnej techniki z XIX-wieczną strategią i techniką. Żołnierze nie mogą uwierzyć w to co się dzieje, dowódcy słysząc o ataku trójnogich stworów myślą, że ich żołnierze postradali zmysły. Gorączka wojenna ogarnia całą społeczność, ludzie ewakuują się lub usypują szańce, by się bronić. Dochodzi do dantejskich scen, gdy ludzie próbują wsiadać na parowce oferujące miejsca za bajońskie sumy, by odpłynąć jak najdalej od Anglii. Tysiące uchodźców błąka się po kraju, wygłodzeni, brudni, pozbawieni przywództwa, w obliczu głodu nie szanują już prawa własności. Wokół jest ogień, trzęsienie ziemi i śmierć.

,,Wojna światów" choć wydana po raz pierwszy w 1898 roku wciąż odbierana jest jako aktualna, prorocza i ciekawa. Powodzie, wojny, trzęsienia ziemi, erupcje wulkanów wciąż nękają ludzi, ale człowiek po początkowym szoku i dezorientacji potrafi przeciwstawić się nieszczęściom, ma nadzieję, która jest siłą. Nigdy nie da się przewidzieć, jakie siły spadną na Ziemię z przestrzeni kosmicznej i co może uratować ludzi. Herbert George Wells rozważa jedną z możliwych hipotez. Dodam, że powieść jest starannie wydana i opatrzona licznymi ilustracjami. Polecam:)

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-05-24 12:58:39
Ma nowego znajomego: Dorota
 
2018-05-24 12:56:23
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-05-24 12:55:43
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
2362 312 6686
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (100)

Ulubieni autorzy (22)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (6)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd