Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
szelma 
blog-projektksiazka.blogspot.com
Projekt: książka. Architekta blog literacki.
28 lat, kobieta, Bełchatów, status: Czytelniczka, dodała: 1 ksiązkę i 20 cytatów, ostatnio widziana 2 dni temu
Teraz czytam
  • Camille, moja ptaszyna
    Camille, moja ptaszyna
    Autor:
    Nie możesz zabronić ptakom smutku, by latały nad twoją głową, ale możesz zabronić im, by uwiły gniazdo w twoich włosach. Sophie Daull, napisała przejmującą książkę, która jest pożegnaniem z jedynym dz...
    czytelników: 55 | opinie: 4 | ocena: 6,5 (6 głosów)
  • Dygot
    Dygot
    Autor:
    Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji. Porywające ob...
    czytelników: 3182 | opinie: 280 | ocena: 7,83 (1251 głosów)
  • Fobia
    Fobia
    Autor:
    Bliska przyszłość, w której ludzie zasłonili sobie świat nakładkami nowej sieci – Immersjonetu. Żyją w gigantycznych kompleksach mieszkalnych, z całodobową obsługą dronów i botów. Magdalena Kordowa mu...
    czytelników: 130 | opinie: 16 | ocena: 7,82 (34 głosy)
  • Mężczyzna w białych butach
    Mężczyzna w białych butach
    Autorzy:
    Dalej niż kryminał, głębiej niż dokument Rok 1991. Na poznańskim blokowisku niepozornie wyglądający mężczyzna zaczepia idącego do szkoły nastolatka. Wymyśla pretekst, żeby dostać się do jego mieszkani...
    czytelników: 460 | opinie: 29 | ocena: 6,47 (112 głosów)
  • Opowieść o Kullervo
    Opowieść o Kullervo
    Autorzy:
    „Opowieść o Kullervo” to niepublikowana dotąd opowieść fantastyczna J.R.R. Tolkiena. Jej bohater jest chyba najmroczniejszą i najbardziej tragiczną spośród wszystkich stworzonych przez niego postaci...
    czytelników: 425 | opinie: 17 | ocena: 6,05 (81 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-06-21 20:11:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Kiedy przychodzi mi na myśl Islandia widzę wulkan na wulkanie, a pomiędzy nimi gejzery. Wszechobecne owce patrzą się na mnie tępo, a przepiękne widoki o których krążą legendy przesłaniane są przez gęstą mgłę. Pogoda gorsza od angielskiej, a ja ubrana we wszystko co mogę staram się wykrzesać z siebie odrobinę optymizmu. Cóż, po lekturze “Życia w...
Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Kiedy przychodzi mi na myśl Islandia widzę wulkan na wulkanie, a pomiędzy nimi gejzery. Wszechobecne owce patrzą się na mnie tępo, a przepiękne widoki o których krążą legendy przesłaniane są przez gęstą mgłę. Pogoda gorsza od angielskiej, a ja ubrana we wszystko co mogę staram się wykrzesać z siebie odrobinę optymizmu. Cóż, po lekturze “Życia w cieniu islandzkich wulkanów” kompletnie zmieniłam swój światopogląd.

Książka nie jest typowym przewodnikiem po wyspie. Oprócz ciekawie opisanych faktów historycznych na temat wyspy dowiadujemy się również wielu interesujących informacji o mieszkańcach, przyrodzie i przede wszystkim, owcach. To one grają kluczową rolę w gospodarce kraju. W końcu owiec jest prawie cztery razy więcej niż samych mieszkańców. Wydawać by się mogło, że w kraju, w którym w okresie zimowym słońce pokazuje się tylko na cztery godziny przeważająca liczba społeczeństwa będzie cierpieć na depresję. Nic podobnego. Islandczycy są czasami naprawdę zabawni, a na dodatek doskonale potrafią sobie poradzić wyszukując sobie różne ciekawe zajęcia. Jakie? Koniecznie sięgnijcie po tę pozycję! Ja byłam zaskoczona. Szczególnie po historii z książkami telefonicznymi.

“...gdy Islandczyk wybiera się na imprezę, zawsze ma przy sobie ciekawy pakiet obowiązkowy, czyli spory zapas alkoholu, druty, konkretny asortyment wełny, ulubiony instrument, a nierzadko i nuty.”

Opisy to prawdziwa uczta dla wyobraźni. Różnorodność kolorów, majestatyczność krajobrazów, gorące źródła i mroźne lodowce. Klarownie czyste powietrze, a każdy szum wiatru przypomina trzepot smoczych skrzydeł. Magia przenika dosłownie wszystko. Nieprzewidywalna, zmienna. Islandię za każdym razem poznaje się na nowo.
Ciekawe opisy dodatkowo okraszone są przepięknymi zdjęciami. Trochę szkoda, że nie przedstawiają bardziej zamieszkałych okolic. Drobnym minusem wydaje się również brak negatywnych aspektów dotyczących Islandii, a nawet jeśli pojawiają się nieśmiałe słowa krytyki są dość mocno wygładzone i zaraz o nich zapominamy. Ciężko mi uwierzyć, że ta wyspa nie ma słabych stron, a w większości jest tak wspaniała jak w książce.

“Owce przez całe lato wędrują sobie nadzwyczaj swobodnie, przemieszczają się po ogromnych połaciach i zwiedzają dziewicze islandzkie bezdroża. Raczą się nieskażonymi przez cywilizację rarytasami i wdychają obłędnie czyste powietrze, które należy do elitarnej grupy najczystszych miejsc na świecie.”

Islandia to kraj pełen wierzeń, przesądów i starych obyczajów. Większość jest kompletnie absurdalna ale Islandczycy wierzą we wszelkie przejawy złych sił. Elfy traktują jako pełnoprawnych członków społeczeństwa radząc się ich w różnych sprawach. Czy to w wybudowaniu autostrady czy też zamieszkania w opuszczonym domu. Oprócz sprytnych elfów na Islandii nie zapominajmy również o obecności, krasnoludów czy trolli.
Zdecydowanie Islandia trafiła na listę miejsc, które koniecznie chcę zobaczyć. Zachęcam do lektury nietypowej powieści o tym niesamowitym i pełnym uroku kraju. To lekka i bardzo przyjemna powieść, która wciągnie was już od pierwszych stron.

pokaż więcej

 
2017-06-17 20:40:45
Ma nowego znajomego: Akasha89
 
2017-06-15 21:09:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Żyjemy w czasach pełnych napięć. Wychodzimy na ulice, buntujemy się przeciwko krzywdzącej polityce, zaniedbaniach ze strony rządu. Czasami nie zdajemy sobie sprawy jakie decyzje zapadają na najwyższych szczeblach władzy. Jak cienka jest granica między pokojem, a wojną. Wyobraźmy sobie scenariusz. Kraj przyparty do muru, doprowadzony do...
Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Żyjemy w czasach pełnych napięć. Wychodzimy na ulice, buntujemy się przeciwko krzywdzącej polityce, zaniedbaniach ze strony rządu. Czasami nie zdajemy sobie sprawy jakie decyzje zapadają na najwyższych szczeblach władzy. Jak cienka jest granica między pokojem, a wojną. Wyobraźmy sobie scenariusz. Kraj przyparty do muru, doprowadzony do ostateczności. Wyobraźmy sobie inwazję Rosji na Polskę.

Wojciech Miłoszewski znany przede wszystkim jako scenarzysta serialu “Wataha” oraz “Prokurator” wdarł się na rynek wydawniczy i dość mocno podzielił czytelników swojej nowej powieści “Inwazja”. Political fiction, powieść obyczajowa i sensacyjna w jednym. Mieszanka trudna do wykonania, jednak w przypadku “Inwazji” bardzo zgrabnie wymieszana i podana.
Źle prowadzona polityka zagraniczna pogrąża Rosję w kryzysie. Ukraina już nie istnieje. Wchłonięta przez swojego potężnego sąsiada nie jest w stanie odzyskać swojej niepodległości. Jednak plany Putina sięgają jeszcze dalej. Następna w kolejce jest Polska. Wojska rosyjskie rozpoczynają atak zbrojny. Podjęte nie tak dawno temu decyzje ministra obrony okazują się tragiczne w skutkach. Pozbawiona odpowiedniego dowództwa armia polska jest skazana na porażkę. Na tle tych wydarzeń poznajemy zwykłych bohaterów. Romana Gurskiego, byłego komandosa, który wraca z Egiptu i włącza się w czynną obronę kraju. Michał, były nauczyciel historii stara się za wszelką cenę ochronić swoją rodzinę przed skutkami wojny. Danuta wraz z ojcem prowadzi duży biznes kwiatowy. Gdy wybucha konflikt wszyscy muszą zweryfikować swoje plany. Na pierwszy plan wysuwa się walka o przetrwanie, a słabe jednostki są z góry skazane na klęskę.

“Wiecznie to samo, pomyślał gorzko, kolejny raz w historii tego świata ktoś zajmie morze gruzów i trupów, zatknie swoją flagę i zakrzyknie z obłąkańczą egzaltacją: ‘Zwyciężyliśmy!’”

“Inwazja” to przede wszystkim bezwzględny obraz społeczeństwa wyrwanego ze swojego spokojnego świata. Konflikty zbrojne to chaos, ciągła walka, krew. Nikt nie jest przygotowany na atak. Przychodzi walka o przetrwanie, a w ludziach odzywają się pierwotne instynkty. Potrzeby zostają ograniczone do tych podstawowych: jedzenie, bezpieczne schronienie. Nie można liczyć na nikogo, jesteśmy zdani tylko na siebie. Sytuacja polityczna w kraju też nie wygląda ciekawie. Państwa członkowskie NATO umywają ręce nie chcąc narazić się Putinowi. W Stanach Zjednoczonych prezydent Trump przelicza pomoc na pieniądze. Polska kierowana przez prezydenta-marionetkę pozbawiona jest skutecznego dowódcy. Siła militarna Rosji jest przeważająca, a nasz kraj zostaje pozbawiony sojuszników poprzez żenujące działania i decyzje polskich polityków.

“Michał zdecydował się odczekać jeszcze chwilę, aby wieść rozeszła się po wszystkich siedzących na placu. Panie Boże, spraw, aby ci cholerni ludzie choć raz zrobili coś wspólnie, pomyślał Michał.”

Nie wszystkim przypadnie do gustu naśmiewanie się z naszych przywar. Jesteśmy narodem zbyt dumnym, aby przyjąć takie fakty do wiadomości i zapewne większość z czytelników poczuje się obrażona i rzuci tą książką o ścianę mniej więcej w połowie lektury. Szczerze mówiąc, ja rewelacyjnie się przy niej bawiłam. Polskie wady i przywary wielokrotnie wyolbrzymione przedstawione bez ogródek są po prostu komiczne. Lekkie pióro autora oraz osadzenie akcji w czasach obecnych sprawia, że powieść czyta się szybko, dosłownie połykając stronę za stroną. Nie brakuje akcji, bluzgów, krwi. Nie brakuje też chwil spokoju, pozornego odpoczynku, zebrania sił do dalszej walki.
Powieść wprowadza niepokój ale “Inwazję” należy traktować przede wszystkim jako rewelacyjną rozrywkę. Z drugiej strony przedstawia pewnego rodzaju mniej lub bardziej możliwy scenariusz, który mamy nadzieję, nigdy się nie spełni. Wiele wątków nie zostało zamkniętych, a zakończenie powieści prosi się wręcz o kontynuację. Z tego co wiem, ma powstać drugi tom, a ostatecznie cztery. Mocno na to liczę.

pokaż więcej

 
2017-06-12 20:16:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Manipulacje w genotypie roślin czy zwierząt to temat ostatnio bardzo często wspominany przez pisarzy. Nic dziwnego. Na razie możemy jedynie tworzyć scenariusze i dalekosiężne plany przygotowując się na moment, gdy fikcja stanie się rzeczywistością. Czy jesteśmy na to przygotowani? Czy uwzględniliśmy wszystkie możliwe scenariusze?

Helen i Greg po nieudanych próbach decydują się na...
Manipulacje w genotypie roślin czy zwierząt to temat ostatnio bardzo często wspominany przez pisarzy. Nic dziwnego. Na razie możemy jedynie tworzyć scenariusze i dalekosiężne plany przygotowując się na moment, gdy fikcja stanie się rzeczywistością. Czy jesteśmy na to przygotowani? Czy uwzględniliśmy wszystkie możliwe scenariusze?

Helen i Greg po nieudanych próbach decydują się na genetycznie zaprogramowane dziecko w tajemniczej klinice doktora Winthorpe’a. Na tym samym kontynencie, podczas spotkania w sali jednego z hoteli umiera nagle sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych. Na pierwszy rzut oka, śmierć sekretarza uznaje się za zawał ale po przeprowadzeniu sekcji zwłok lekarze odkrywają nietypowe anomalie. Pracownik przedsiębiorstwa biotechnologicznego Santira odkrywa w Tanzanii pole kukurydzy, które posiada niesamowite właściwości. Z terenu campusu uczelni MiT znika Jill, nadzwyczajnie utalentowana dziesięciolatka. Czy te potencjalnie różne wydarzenia mają ze sobą coś wspólnego?
W obecnych czasach manipulowanie genotypem i biotechnologia nie jest dziedziną zamkniętą jedynie dla garstki wykształconych naukowców. Każdy z nas jest w stanie kupić zestaw młodego genetyka i samemu zabrać się za różne manipulacje. Wydaje się to lekko niepokojące, szczególnie po opisanych w “Helisie” wydarzeniach. Odporna na szkodniki i warunki pogodowe roślinność z jednej strony jest błogosławieństwem, z drugiej, kompletnie niszczy gospodarkę. Która matka nie chciałaby mieć nadzwyczajnie utalentowanego dziecka, które swoją wiedzą mogłoby ulepszyć nasz świat, ale czy nie czułoby się osamotnione w społeczeństwie, które nie może dać mu nic więcej?

“Chodzi o prawa człowieka. Kto odmawia ich jednej osobie, nie obroni ich dla nikogo.”

Genetyka i szeroko pojęta biotechnologia nie są tematami, które taki laik jak ja jest w stanie zweryfikować pod względem poprawności, jednak możliwości jakie przedstawia nam autor są oszałamiające. Nie tak dawno czytałam powieść “Ludzie doskonali”, która również dotyczyła tematu modyfikacji genetycznych. Podejście autorów i wnioski z nich wynikające są mniej więcej takie same. Jak daleko posunie się człowiek posiadając tak szerokie możliwości ingerowania w genotyp człowieka? Gdzie są granice etyki? Czy jego odkrycie przyniesie korzyść ludzkości czy skaże nasz gatunek na zagładę? Gdzie jest granica szaleństwa?

“Ludzkości, która każdego dnia jest nowa i musi pogodzić się z tym, że już nazajutrz znowu się zmieni. Na szczęście! Bo gdyby było inaczej, nadal mogłaby umrzeć na katar, a jedyną narkozą przed operacją przeprowadzaną przez znachora byłaby butelka rumu!”

Niestety, niesamowita wizja nakreślona przez autora to jeden z dużych plusów tej powieści. Płascy bohaterowie nie wpadają w pamięć i bardzo ciężko jest się z nimi w jakiś sposób zżyć. Czasami irytowały mnie krótkie, zaledwie stronicowe rozdziały, które kończyły się zanim tak naprawdę wczytaliśmy się w ich treść. Niemniej jednak, Marc Elsberg posiada niezwykle lekkie pióro i szczerze mówiąc, ja, jako kompletny laik jeśli chodzi o wiedzę z dziedziny biotechnologii czy genetyki, poczułam się naprawdę odpowiednio wyszkolona w tej dziedzinie i nawet najtrudniejsze pojęcia wyjaśniono bardzo dokładnie.
Technologia szybko idzie do przodu ale czy ludzie są w stanie za nią nadążyć? Czy są przygotowani na tak radykalne zmiany? “Helisa” zadaje pytania, zmusza do zastanowienia i dyskusji. Mimo kilku uwag polecam zapoznać się z nie tak daleką wizją świata i społeczeństwa po rewolucji genetycznej.

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-06-10 18:52:24
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-10 18:49:29
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-05 18:23:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Katedra w Barcelonie (tom 1)

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Kościół Santa Maria del Mar. Budowany i finansowany przez mieszkańców od połowy XIV wieku. Jeden z najlepiej zachowanych i nie przerabianych świątyń w Barcelonie. To ta budowla staje się tłem i zarazem symbolem niezwykłej historii Arnaua Estanyoli.

Po tragicznych wydarzeniach jakie miały miejsce w Navarcles, Bernat oraz jego syn Arnau uciekają...
Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Kościół Santa Maria del Mar. Budowany i finansowany przez mieszkańców od połowy XIV wieku. Jeden z najlepiej zachowanych i nie przerabianych świątyń w Barcelonie. To ta budowla staje się tłem i zarazem symbolem niezwykłej historii Arnaua Estanyoli.

Po tragicznych wydarzeniach jakie miały miejsce w Navarcles, Bernat oraz jego syn Arnau uciekają do Barcelony pragnąc rozpocząć nowe życie. W cieniu nowo powstającego kościoła Santa Maria del Mar mały chłopiec poznaje cienie i blaski życia jako prosty robotnik ale doświadcza ogromnych strat i rozczarowań. Barcelona połowy XIV wieku rozkwita dając szansę na godziwe życie jej mieszkańcom. Jak poradzi sobie Arnau? Jaką drogą podąży? Czy w Barcelonie znajdzie swoje szczęście?
Ildefonso Falcones to hiszpański pisarz, z zawodu adwokat, który na rynku wydawniczym zadebiutował właśnie “Katedrą w Barcelonie”. Powieść ta bardzo szybko osiągnęła status bestsellera i przez kilkanaście tygodni nie schodziła z hiszpańskiej listy bestsellerów. Fabuła “Katedry w Barcelonie” skupia się głównie na życiu Arnaua oraz ludzi, których spotyka lub którzy w jakiś sposób pomogli mu w życiu. Ich ścieżki krzyżują się wielokrotnie w ramach rozwoju historii.
Przyznam szczerze, przez pierwszą setkę stron przebrnęłam z lekkim trudem. Historia w pewnych momentach ciągnęła się niemiłosiernie, aby później przeskakiwać nagle o kilka czy kilkanaście lat. Drobne niedociągnięcia autora są widoczne szczególnie w kreacji bohaterów i dialogach. Arnau, wykreowany prawie na świętego wychodzi cało z każdej opresji. Niektóre wypowiedzi są dla mnie jak kazania wygłaszane z ambony, pełne łez, pasji graniczącej z fanatyzmem. Ciężko się to czyta, szczególnie, gdy wypowiada je kilkuletni chłopiec. Potem nagle wszystko się zmienia, akcja zdecydowanie przyspiesza, a powieść staje się prawdziwą przyjemnością. Możemy zaobserwować przemianę bohatera z młodego, pełnego życia i pasji chłopca w dorosłego, niezłomnego mężczyznę. Wyznacza swoją własną ścieżkę i zdecydowanie przeciwstawia się podziałom i niesprawiedliwościom klasowym.

“Aby być jaśniepanem, trzeba się jaśniepanem urodzić, wyssać jaśniepaństwo z mlekiem matki. Nie uważam, że to sprawiedliwe i bynajmniej tego nie bronię, ale fakt pozostaje faktem: tylko wielmoże z dziada pradziada potrafią żyć jak wielmoże i udźwignąć związane z tym ryzyko.”

Czytając posłowie jestem pełna podziwu dla autora. Ilość zgromadzonych informacji, czas poświęcony na napisanie tej powieści dał niezwykłe rezultaty. “Katedra w Barcelonie” to prawdziwy majstersztyk. Ildefonso Falcones raczy nas mnóstwem informacji dotyczących tego średniowiecznego miasta i jego klimatu, w którym społeczeństwo jest wyraźnie podzielone na bogatych i biednych. Prześladowania Żydów i przerażająca inkwizycja, konflikty, wojny, zarazy. Pełen przekrój przez epokę. W tle raz za razem pojawia się kościół Santa Maria del Mar od którego wszystko się zaczęło.

“Wydaje się, jakby kościół przeobrażał się codziennie, nawet co chwilę, jakby światło wyczarowywało nam ciągle nową światynię, bo choć kamień jest martwy, słońce żyje i zmienia się, a jego odblaski nigdy nie są takie same.”

“Katedra w Barcelonie” to napisana z prawdziwym rozmachem powieść o miłości, poświęceniu i zemście. To historia o człowieku, który mimo wielu przeciwności stara się iść drogą prawości i sprawiedliwości. Posiadająca niezwykle magiczny klimat jest pozycją wobec której nie można przejść obojętnie. Nie mogę się już doczekać kolejnej części.

pokaż więcej

 
2017-05-28 22:11:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Trylogia arturiańska (tom 1)

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

O królu Arturze słyszeliśmy już niejedno. Znamy jego niesamowite przygody, historie o jego mieczu Excaliburze, piękniej Ginewrze i tajemniczym Merlinie. Widzieliśmy seriale, filmy, bajki wychwalające odwagę i męstwo Artura czy oddanie jego rycerzy. Bernard Cornwell proponuje nam jednak zdecydowane odejście od czarów, magii i iskierek mocy...
Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

O królu Arturze słyszeliśmy już niejedno. Znamy jego niesamowite przygody, historie o jego mieczu Excaliburze, piękniej Ginewrze i tajemniczym Merlinie. Widzieliśmy seriale, filmy, bajki wychwalające odwagę i męstwo Artura czy oddanie jego rycerzy. Bernard Cornwell proponuje nam jednak zdecydowane odejście od czarów, magii i iskierek mocy towarzyszącym legendzie o najświetniejszym rycerzu Brytanii.

Bernard Cornwell to brytyjski pisarz, który na swoim koncie ma kilkadziesiąt powieści historycznych oraz kilka thrillerów. Na kanwie jego najpopularniejszej serii książek o Richardzie Sharpie powstało 15 filmów z Seanem Beanem w roli głównej (notabene znanym z "Gry o tron"). “Zimowy monarcha” został pierwszy raz wydany w Polsce w 1997 roku. Kilka dni temu Wydawnictwo Otwarte wznowiło serię o królu Arturze w pięknej, twardej okładce.
Historię Artura rozpoczynamy narodzinami następcy tronu Brytanii Mordreda, wnuka umierającego króla Uthera. Kraj pozbawiony przywódcy staje się areną potyczek i walk o tymczasową władzę. Dodatkowo kraj najeżdżają Saksoni, a Irlandia coraz śmielej zapuszcza się na tereny Brytanii. Merlin znika, a wraz z nim jego czary i gusła, które poprawiały morale ludności. Przebywający w Armoryce Artur wraca do ojczyzny aby przywrócić porządek, chronić kraj i przyszłego króla przed najazdem nieprzyjaciół. Czy uda mu się zjednoczyć krainy i doprowadzić do pokonania Saksonów?
Na szczęście powieść o królu Arturze nie zaczyna się od jego daty i miejsca urodzenia. Jego postać przybliża nam Derfel, kiedyś najdzielniejszy rycerz w służbie króla Artura, teraz mnich spisujący dzieje swojego pana i to z jego perspektywy opisana jest cała historia. Swoją opowieść zaczyna w wiosce założonej przez Merlina, który uratował go od śmierci. Z czasem Derfel staje się potężnym wojownikiem, a gdy Artur wraca do Brytanii sam zgłasza się na ochotnika i zostaje przydzielony do najbliższej świty księcia.

“Widziałem, jak w towarzystwie Artura ludzie stawali się pogodniejsi, pełni optymizmu i bardziej uśmiechnięci, a kiedy wyjeżdżał, robiła się smętnie. Nie był wesołkiem ani gawędziarzem, lecz po prostu dobrym człowiekiem o wielkiej odwadze, nieugiętej woli i stalowej determinacji, o którą początkowo trudno go było posądzać.”

Zdecydowanie jest jedną z tych powieści, które dosłownie oczarowują swoim kunsztem. Nie dostajemy jedynie suchych faktów ale prawdziwą epopeję, której szczegóły pozwalają nam bardzo mocno wczuć się w klimat tamtych czasów. Czasów starcia dwóch potężnych religii, walk terytorialnych i początkach nowej epoki, średniowiecza. Ten kontrast jest świetnie ukazany w opisach, w których autor z lekkim sentymentem wspomina wspaniale rozwinięte i piękne miasta rzymskie, teraz praktycznie zrównane z ziemią. W których chwali akwedukty, podgrzewane podłogi, bieżącą wodę doprowadzoną do rzymskich domów i porównuje to do murowanych, przeciekających podczas deszczu chat do których codziennie trzeba było nosić wiadra z wodą i naręcza drewna. Doskonale opisane sceny batalistyczne czy też drobne potyczki powodują szybsze bicie serca, a lekkie pióro Bernarda Cornwella sprawia, że z prawdziwym zainteresowaniem, ba, niecierpliwością przerzucamy kartkę za kartką. Trzeba też wiedzieć, że “Zimowy monarcha” to równolegle powieść brutalna, pełna krwi i gwałtów, co nie wszystkim może przypaść do gustu.

“Życie to igraszka bogów i próżno szukać sprawiedliwości. Trzeba się nauczyć śmiać, powiedział kiedyś, bo inaczej można zapłakać się na śmierć.”

“Zimowy monarcha” to również cała plejada bohaterów. Pozbawieni nieskazitelnej otoczki z legend, w powieści są po prostu zwykłymi ludźmi. Każdy z nich ma wady, kieruje się swoimi pragnieniami, marzeniami i ambicjami. Jeśli zapomnimy w trakcie lektury kto jest kim, na początku mamy krótką rozpiskę.
“Zimowy monarcha” pozostaje w naszej pamięci na długo. To nie jest kolejna ckliwa opowieść o królu Arturze i jego świcie. Przez uniknięte magicznej otoczki i wszelkich legend, dostajemy arcyciekawą powieść historyczną o wojnie, zdradach i wielkich namiętnościach. Nie mogę się już doczekać kolejnej części!

pokaż więcej

 
2017-05-26 13:23:45
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Seria: Salamandra
 
2017-05-26 13:22:33
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Thea Paris (tom 1)
 
2017-05-26 13:21:56
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-26 13:21:24
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
1414 71 975
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (129)

Ulubieni autorzy (18)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (35)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd