Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
szelma 
blog-projektksiazka.blogspot.com
Projekt: książka. Architekta blog literacki.
27 lat, kobieta, Bełchatów, status: Czytelniczka, dodała: 1 ksiązkę i 20 cytatów, ostatnio widziana 14 minut temu
Teraz czytam
  • Camille, moja ptaszyna
    Camille, moja ptaszyna
    Autor:
    Nie możesz zabronić ptakom smutku, by latały nad twoją głową, ale możesz zabronić im, by uwiły gniazdo w twoich włosach. Sophie Daull, napisała przejmującą książkę, która jest pożegnaniem z jedynym dz...
    czytelników: 34 | opinie: 1 | ocena: 6 (1 głos)
  • Dygot
    Dygot
    Autor:
    Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji. Porywające ob...
    czytelników: 3076 | opinie: 272 | ocena: 7,83 (1198 głosów)
  • Fobia
    Fobia
    Autor:
    Bliska przyszłość, w której ludzie zasłonili sobie świat nakładkami nowej sieci – Immersjonetu. Żyją w gigantycznych kompleksach mieszkalnych, z całodobową obsługą dronów i botów. Magdalena Kordowa mu...
    czytelników: 126 | opinie: 14 | ocena: 7,97 (30 głosów)
  • Mężczyzna w białych butach
    Mężczyzna w białych butach
    Autorzy:
    Dalej niż kryminał, głębiej niż dokument Rok 1991. Na poznańskim blokowisku niepozornie wyglądający mężczyzna zaczepia idącego do szkoły nastolatka. Wymyśla pretekst, żeby dostać się do jego mieszkani...
    czytelników: 461 | opinie: 29 | ocena: 6,43 (107 głosów)
  • Najmroczniejszy sekret
    Najmroczniejszy sekret
    Autor:
    Najnowszy thriller psychologiczny zdobywczyni prestiżowej nagrody Edgar Award oraz Macavity Award for Best Mystery Novel 2015. OPOWIEŚĆ O NARCYSTYCZNYM ZABURZENIU OSOBOWOŚCI LUŹNO OPARTA NA PEWNEJ PRA...
    czytelników: 143 | opinie: 2 | ocena: 8 (2 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-04-28 11:26:54
Ma nowego znajomego: Wera Klement
 
2017-04-27 15:29:38
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Ostatnie Imperium (tom 3)
 
2017-04-26 21:02:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Nie znam żadnej dziewczynki, która nie chciałaby mieć lalki Barbie. Tej pięknej plastikowej blond figurki w różowym wdzianku. Ja miałam dwie, a nawet Kena. Nie doczekałam się domku dla lalek ani nawet samochodu dla niej ale i tak to była jedna z moich ulubionych zabawek. Mało kto z nas jednak wie, że za tą legendarną już lalką stoi kobieta o...
Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Nie znam żadnej dziewczynki, która nie chciałaby mieć lalki Barbie. Tej pięknej plastikowej blond figurki w różowym wdzianku. Ja miałam dwie, a nawet Kena. Nie doczekałam się domku dla lalek ani nawet samochodu dla niej ale i tak to była jedna z moich ulubionych zabawek. Mało kto z nas jednak wie, że za tą legendarną już lalką stoi kobieta o polskich korzeniach.

Ruth Handler nie miała łatwego życia. Urodzona jako dziesiąte dziecko żydowskich imigrantów, którzy przyjechali do Stanów z Warszawy wychowywana była przez najstarszą siostrę. Od początku wiedziała, że pragnie kompletnie innego życia, niż to, które widziała na co dzień. Nie chciała zostać zdegradowana do pracy kury domowej, która musiała opiekować się dziećmi i dbać o dom. W wieku 10 lat pomagała swojej siostrze obsługując kasę fiskalną. Błyskotliwa i zdeterminowana Ruth nie dała się zdominować i wspólnie z mężem Elliotem, genialnym projektantem i grafikiem założyli swój pierwszy biznes. W czasach, w których kobietom nie wolno było prowadzić firmy czy nawet uczestniczyć w rozmowach partnerskich Ruth robiła wszystko, aby jej nie ignorowano. To ona była mózgiem i zarządzała sprzedażą czy reklamą produktów. Początki były trudne. Nie zawsze mieli odpowiednie fundusze na produkcję. Często musieli zapożyczać się u znajomych czy rodziny. W końcu małżeństwo Handlerów wybiło się na pierwsze miejsce wśród producentów zabawek, a Ruth zdobyła sławę projektując legendarną już lalkę Barbie i Kena, nazwane imionami jej dzieci.

“Skoro różniła się od innych kobiet, to mogła być kimkolwiek zechciała, a to, czego najbardziej pragnęła, to coraz intensywniejszy dreszczyk emocji, którego doznawała, napędzając wzrost i rozwój Mattel.”

Prywatnie Ruth była zapracowaną kobietą. Ciągle w rozjazdach, nie miała czasu na spędzanie chociaż krótkich chwil z dwójką swoich dzieci. To jednak one, a szczególnie mała Barbara zainspirowała ją do stworzenia najważniejszego projektu w jej życiu. Nienawidziła siedzieć w domu i nic nie robić. Z jednej strony widzimy piekielnie inteligentną kobietę, przedsiębiorczą, która nie szczędzi pieniędzy na fundacje charytatywne. Z drugiej strony, myślę, że nie zaprzyjaźniłabym się z Ruth. Nie dlatego, że mogę nie lubić kobiet o silnym charakterze. Po lekturze nasza bohaterka jawi mi się raczej jako przemądrzała, pewna siebie kobieta, która nie potrafi przyznać się do błędu. To dobrze. Świadczy to tylko o tym, że autorka biografii Ruth świetnie przygotowała i przedstawiła nam jej historię. Nie pomijając żadnych szczegółów i pokazując ją ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. Ruth okazała się niezwykle silną kobietą, która mimo utraty firmy w którą włożyła całe swoje życie oraz ciężkiej choroby nie poddała się. Walczyła o siebie, walczyła o kobiety, które tak jak ona musiały poddać się mastektomii. Wspierała je, zaprojektowała dla nich specjalne biustonosze, aby nie czuły się gorsze i to w okresie, gdy nadal walczyła w sądzie o swoje uniewinnienie.

“Zawsze miała idealną fryzurę, a na spotkania biznesowe malowała usta krwistoczerwoną szminką. Ze swoim promiennym uśmiechem, odważnym spojrzeniem i mocnym uściskiem dłoni reprezentowała Mattel tak, jakby było koncernem zatrudniającym tysiące pracowników.”

Oprócz faktów z życia Ruth poznajemy trudne początki powstania największej firmy zabawkowej Mattel. Nie znano wtedy jeszcze materiałów, które są u nas teraz powszechnie dostępne jak polichlorek winylu czy plexi. Część produkcji została przeniesiona do Chin ze względu na brak odpowiednich maszyn. Podróże biznesowe były długie i uciążliwe. Wraz z rozwojem firmy potrzebowali coraz więcej miejsca na produkcję. Pomysłowość Elliota, zdolności biznesowe Ruth i teraz uchroniły ich przed klęską.
“Barbie i Ruth” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników tej niezapomnianej lalki, to również niesamowita historia życia kobiety, która robiła to, co kochała i walczyła o swoją pozycję w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Jej sukces udowodnił kobietom, że one też mogą coś zdziałać na tym świecie, jeśli tylko mają marzenie, warto zrobić wszystko i skutecznie dążyć do jego realizacji.

pokaż więcej

 
2017-04-26 14:24:00
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 1)
 
2017-04-24 19:36:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Czaroziemie (tom 1)

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Muszę się przyznać, nie podchodziłam zbyt entuzjastycznie do powieści Susan Dennard. Magia, przyjaciółki, ratowanie królestwa, a jedna na dodatek jest jakby nie patrzeć prawie księżniczką. To wszystko motywy przewijające się w tysiącach powieści fantasy. Do przeczytania książki odrobinę przekonała mnie Sarah J. Maas z jej króciutką wstawką i może...
Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Muszę się przyznać, nie podchodziłam zbyt entuzjastycznie do powieści Susan Dennard. Magia, przyjaciółki, ratowanie królestwa, a jedna na dodatek jest jakby nie patrzeć prawie księżniczką. To wszystko motywy przewijające się w tysiącach powieści fantasy. Do przeczytania książki odrobinę przekonała mnie Sarah J. Maas z jej króciutką wstawką i może trochę okładka. Nie obiecywałam sobie zbyt wiele, ale jednak zostałam pozytywnie zaskoczona wynikiem.

Dwie przyjaciółki, Safiya i Iseult znają się od dzieciństwa. Safiya posiada bardzo rzadki rodzaj magii. Jest prawdodziejką, która bez zająknięcia może stwierdzić, czy ktoś kłamie. Gdyby władcy krain dowiedzieli się o jej umiejętnosciach, każdy z nich chciałby mieć ją przy sobie. Iseult jest potężną więziodziejką. Widzi emocje innych ludzi w postaci różnokolorowych więzi. Nawet sama nie jest świadoma swojej ogromnej mocy. Dziewczyny chcą jednego - świętego spokoju i domu, w którym mogłyby żyć. Niestety, kraj znowu staje na krawędzi wojny. Dwudziestoletni rozejm zbliża się do końca, a Safiya i Iseult zostają wplątane w wydarzenia i intrygi, które mogą rozedrzeć świat na strzępy.

“Mhe verujta. - Zaufaj mi, jakby moja dusza była twoją duszą.”

Safiya jest jedną z najbardziej irytujących bohaterek z jakimi miałam styczność. Jej głowę zaprzątają tylko dwie sprawy, jej więziosiostra Iseult i zebranie funduszy na ich wspólny dom. Jest dziecinna, roztrzepana i tak naprawdę, myśli tylko o sobie. Bez swojej rozsądnej i trzeźwo myślącej przyjaciółki Iseult wydaje się, jakby w ogóle nie potrafiła funkcjonować. Dlatego to właśnie Iseult jest jedną z najlepiej wykreowanych bohaterek. Poznajemy jej trudną przeszłość, bolesny powrót do rodziny i konsekwencje swojej wcześniejszej ucieczki. Iseult przez swoje pochodzenie jest szykanowana i wytykana palcami na ulicach miasta. Dziewczyna wpada w niezłe tarapaty, gdy poznaje tajemniczą postać z legend. Lalkarkę.
Ciężko było mi wciągnąć się w ten świat pełen różnego rodzaju wiedźm. Już na samym początku zostałam zasypana nazwami, które niczego mi nie mówiły, więziami, których powstanie i znaczenie nie do końca zostały mi wytłumaczone. Zdecydowanie zabrakło kilku akapitów, które by to wyjaśniły. Dodatkowo wątek romantyczny między Safiyą i Merikiem doprowadzał mnie do westchnień irytacji i ukradkowego przewracania oczami. Zdecydowanie zbyt przytłaczający i lepki. Autorka mimo niezbyt udanego warsztatu w kreowaniu emocji głównych bohaterów ujęła mnie czymś innym. Susan Dennard ma niesamowity talent do opisywania rzeczy. Zachwyca wykreowanym przez siebie światem, detalami, opisami pojedynków. Wszystko wydaje się tak realne, jakbyśmy stali gdzieś z boku i przyglądali się bohaterom. Elementy stroju, uroki przyrody czy nawet architektura nadają powieści plastyczność i niesamowity realizm.
Safiya w końcu zdaje sobie sprawę, że od swojego rodowodu nie może tak naprawdę uciec. Chociaż nie ma wielkiego majątku jej moc prawdodziejki jest pożądana przez osoby z najwyższych kręgów władzy. W końcu zdaje sobie sprawę, że ma możliwości, aby zmienić bieg historii. Wystarczy się zatrzymać i podjąć decyzję. Jak wykorzystać sytuację w jakiej się znalazła. Czy może pomóc innym? Czy może zmienić przyszłość swojego kraju i uchronić go od wojny, która może go całkowicie pochłonąć?

“Miałaś tyle nauki… Szkoliłaś się w magii i w walce, władasz mocą, za którą można zabić. Pomyśl, Safi, ile mogłabyś zdziałać. Pomyśl, kim mogłabyś być.”

‘Prawdodziejka” to książka przede wszystkim o wielkiej mocy przyjaźni i dokonywaniu trudnych wyborów. Safiya i Iseult spotykają na swojej drodze ludzi, którzy każą im zwątpić w łączące je więzi i będą próbowali rozdzielić przyjaciółki. Chociaż powieść Susan Dennard nie zauroczyła mnie tak, jak myślałam, to jednak prędzej czy później sięgnę po kolejną część cyklu. Mimo kilku uwag jestem ciekawa jak to wszystko się skończy i wierzę w to, że wszelkie pytania i wątpliwości jakie naszły mnie podczas lektury zostaną wytłumaczone w kolejnej części.

pokaż więcej

 
2017-04-22 12:05:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Kto choć raz w życiu zjechał z góry na nartach wie mniej więcej jak na mapie odróżnić ośle łączki od karkołomnych tras ze sporym procentem spadku i niekiedy porządną warstwą lodu. Kolor to podstawa. Niebieski dla narciarzy, którzy pierwszy raz mają narty na nogach, kolejno są czerwone i czarne. Te najtrudniejsze, wymagające od narciarza maksimum...
Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Kto choć raz w życiu zjechał z góry na nartach wie mniej więcej jak na mapie odróżnić ośle łączki od karkołomnych tras ze sporym procentem spadku i niekiedy porządną warstwą lodu. Kolor to podstawa. Niebieski dla narciarzy, którzy pierwszy raz mają narty na nogach, kolejno są czerwone i czarne. Te najtrudniejsze, wymagające od narciarza maksimum formy i skupienia. Jeden błąd i taka jazda może skończyć się bardzo źle.

W popularnym ośrodku narciarskim w Dolinie Aosty na jednej z tras zostają odnalezione zwłoki mężczyzny. Do rozwiązania sprawy zostaje oddelegowany wicekwestor Rocco Schiavone, kilka miesięcy temu zesłany karnie z Rzymu do Champoluc. To bardzo małe miasteczko w którym wszyscy się znają. Gdy Rocco zaczyna drążyć sprawę na jaw wychodzą dawne, skryte sąsiedzkie urazy. Czy mordercą rzeczywiście jest mieszkaniec Champoluc czy to robota przyjezdnego? Jakie tajemnice zostały bezpowrotnie zabrane do grobu?
Policjant nie potrafi odnaleźć się w miasteczku. Nienawidzi zimy, zimna, narciarstwa i wszystkiego co jest z tym związane. Denerwują go irytująco pospolici koledzy z pracy, którzy sami nie potrafią nic zrobić i brak porządnych pubów, gdzie mógłby wypić swoje ulubione trunki. Nie chce się nawet dostosować do warunków pogodowych panujących w miasteczku i dalej chodzi w prawdziwie jesiennych butach. Rocco należy do tego typu bohaterów, których nie da się polubić. Bulwersuje ich zachowanie, zaskakuje destrukcyjny tryb życia, denerwuje bezduszność i arogancja. Niemniej ten typ jest w stanie rozwiązać zagadki morderstwa, ujrzeć i analizować fakty będące dla niektórych tylko zlepkiem nic nie znaczących informacji. Czasami uciekając się wręcz do rękoczynów. Rocco przypomina mi trochę Evereta Bäckströma, bohatera książek Leifa GW Perssona, którego osobiście nie znosiłam, jednak w przeciwieństwie do Leifa, książki Manziniego nie rzuciłam w kąt w połowie czytania.

“Nigdy nie należy angażować się emocjonalnie, Italo. To błąd. Wielki błąd. Traci się jasność widzenia i samokontrolę.”

Kto liczył na kryminał z rozbudowanym wątkiem psychologicznym czy też ociekającym akcją pościgów może się trochę rozczarować. To raczej spokojny klasyk napisany przyjemnym lekkim językiem i z dobrze skonstruowaną fabułą, do przeczytania w jedno popołudnie. Intryga wciąga od pierwszych stron, a w międzyczasie dowiadujemy się, oczywiście nie wszystkich ale równie intrygujących, faktów z mrocznej przeszłości wicekwestora. Co najważniejsze, podczas lektury ani razu nie miałam ochoty odłożyć jej na bok. Zauroczyć czytelnika zdecydowanie potrafi tło wydarzeń. Majestatyczne szczyty gór pokryte białym puchem, skryte częściowo za całunem chmur. Małe miasteczko i zamknięte społeczeństwo w którym praktycznie wszyscy się znają.

“-A bo co, z pana to taki święty?
-Nie, jestem najgorszym ze skurwieli. Ale liczę się ze sobą codziennie. Przed lustrem, jak się gapię w odbicie w wodzie, w samochodzie, kiedy jem i kiedy idę do kibla. A nawet kiedy się zagapię w to pierdolone wiecznie szare niebo, jakie wisi tu u was. Zawsze. Wcześniej czy później zapłacę. Ale nie mam na sumieniu trupów niewinnych ludzi. Jeśli twoim zdaniem to za mało, to mam to głęboko w dupie.”

“Czarna trasa” to bardzo przyjemny, prosty kryminał, który z pewnością spodoba się początkującym czytelnikom tego gatunku. Widać jednak w autorze duży potencjał i z pewnością sięgnę po kolejne tomy. Jestem bardzo ciekawa w jakie ciemne sprawki zostanie wciągnięty Rocco i co tak naprawdę stało się w Rzymie.

pokaż więcej

 
2017-04-21 22:36:24
Ma nowego znajomego: coldlily
 
2017-04-21 14:06:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Fabian Risk (tom 1)
 
2017-04-21 12:47:25
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Archiwa Temidy (tom 2)
 
2017-04-21 11:45:01
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2017-04-20 09:09:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Po tej okropnej zimie (która notabene podczas pisania tej recenzji trwa nadal, a mamy miesiąc kwiecień…) miałam ogromną ochotę na ciepłą, lekką powieść. Nie pogardziłabym romansem, wyciskaczem łez czy nawet powieścią historyczną, z którym to gatunkiem powoli się zaprzyjaźniam. Wszyscy wiemy, że są takie książki, które od razu zwracają na siebie...
Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Po tej okropnej zimie (która notabene podczas pisania tej recenzji trwa nadal, a mamy miesiąc kwiecień…) miałam ogromną ochotę na ciepłą, lekką powieść. Nie pogardziłabym romansem, wyciskaczem łez czy nawet powieścią historyczną, z którym to gatunkiem powoli się zaprzyjaźniam. Wszyscy wiemy, że są takie książki, które od razu zwracają na siebie uwagę. Tak właśnie stało się z powieścią Jennifer Ryan. Zauroczyła mnie od pierwszego spojrzenia i zdecydowanie dała mi wszystko, czego potrzebowałam.

Rok 1940. Trwa II wojna światowa. W małej miejscowości Chilbury pod Londynem pozostają w mieście same kobiety. Spokojne do tej pory społeczeństwo zostaje wystawione na ciężką próbę. Działalność Chilburyjskiego Chóru zostaje zawieszona, a niektóre kobiety muszą przejąć pracę mężczyzn. Prowadzą autobusy, rozwożą mleko, pracują fizycznie. Kiedy do miasteczka przyjeżdża charyzmatyczna nauczycielka muzyki przekonuje proboszcza do wznowienia Chóru pod całkiem nową nazwą. Tak oto powstaje Chilburyjski Chór Żeński.

“Lista rzeczy do zapamiętania, zanim ktoś wyrusza na wojnę:
Kształt jego ciała - pusty kontur, który zostaje, kiedy ten ktoś zginie.
Sposób poruszania się - to, jak ktoś chodzi, prędkość, z jaką odwraca się, żeby spojrzeć.
Mieszanka zapachów i woni wyczuwalnych tylko przez chwilę.
Jego kolor, blask, który spowija wszystko, co ten ktoś robi, także jego śmierć.”

Historię “Chórzystek” poznajemy z listów i fragmentów pamiętników głównych bohaterek. Wyłania się z nich obraz kobiet z początku zagubionych, niepewnych o przyszłość swoich mężów, synów, ojców wysłanych na wojnę. Chociaż kobiety uzyskały prawa wyborcze prawie dziesięć lat wcześniej, konwenanse dalej nie pozwalały na wykonywanie niektórych prac przypadającym mężczyznom, czy nawet śpiewanie w chórze bez ich obecności. Teraz wszystko się zmieniło. Na ich barkach spoczywa ciężar zarządzania domem, finansami, zbiorami na polach. Jedyną pociechą są dla nich spotkania Chóru, które chociaż przez chwilę pozwalają im zapomnieć o niepokojach w ich sercach i życiu. Dają im nadzieję i siłę.

“Kiedy się rozejrzałam, zauważyłam, że wszyscy wokół poweseleli. Prim miała rację. Nie chodzi o wygraną. Chodzi o znalezienie człowieczeństwa w obliczu wojny. O znalezienie nadziei, kiedy wszystko wokół nas się rozpada.”

Na tle tragicznych wydarzeń w tej małej miejscowości odkrywamy małe sekrety i wielkie marzenia ich mieszkańców. Autorka w niezwykle przyjemny, lekki i plastyczny sposób przedstawia nam Chilbury. Kreuje ciekawe, rozbudowane postacie, a każda z bohaterek jest inna. Mamy trzynastoletnią Kitty, która powoli zdaje sobie sprawę, że życie to nie bajka i potrafi czasami boleśnie nas zaskoczyć. Ciepła pani Tilling, która zawsze dla każdego ma dobre słowo. Wyniosła Venetia w końcu poznaje czym jest prawdziwa miłość i rozpacz rozstania. Żądna pieniędzy i podstępna panna Paltry doprowadzi do niejednego dramatu, a jej mała intryga, którą zawiązuje z apodyktycznym ojcem Kitty i Venetii wyjdzie w końcu na jaw. Poprzez ich historie poznajemy również innych, ciekawych mieszkańców Chilbury, którzy starają się przetrwać w ogarniętym wojną kraju. Doświadczają ogromnych strat jak i również ogromnych radości. Z przejęciem obserwujemy zmiany, jakie zachodzą w mieszkańcach oraz głównych bohaterkach. Niesamowite jak wspólny śpiew zbliża ludzi i daje nadzieję.
Podziwiam Jennifer Ryan za jej umiejętność wzbudzania w czytelniku całej masy emocji. Od śmiechu po łzy. Książka pewnie nie każdemu przypadnie do gustu, nie wszyscy lubią czytać powieści w stylu Juliana Fellowesa i jego “Belgravii”, jednak “Chórzystki” to zdecydowanie powieść dla nas i bardzo żałuję, że opisana historia jest tak krótka.
“Chórzystki” to wspaniała, pełna ciepła opowieść o kobiecej sile i determinacji w obliczu tragicznych wydarzeń jakim jest II wojna światowa. Ta książka to gotowy scenariusz filmowy! Zdecydowanie będzie jedną z tych powieści do których będę wracać w przyszłości.

“Zdałam sobie sprawę, że na tym właśnie polega dorosłość: trzeba decydować się na najlepszy ze złych wyborów i starać się wyciągnąć coś dobrego ze strasznych kompromisów. Trzeba nauczyć się uśmiechać, radzić sobie, jak najlepiej się potrafi w sytuacjach, kiedy cały świat się wali i staje się miejscem wygnania, fotografią w sepii, ukazującą dawne złudzenia.”

pokaż więcej

 
2017-04-19 11:23:50
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-19 11:22:13
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-04-19 11:21:18
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-04-18 20:38:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Każda matka pragnie, aby jej dziecko było doskonałe. Najważniejsze, żeby było zdrowe. Dobrze by było, gdyby te wspaniałe zdolności do nauki języków i urodę przejęło po matce, a miłość do sportu po ojcu. Och, nie zapominajmy o współczuciu, odpowiednim wzroście i kolorze oczu i włosów. Moglibyśmy wymieniać bez końca. Gdybyśmy mogli sami wybrać...
Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com

Każda matka pragnie, aby jej dziecko było doskonałe. Najważniejsze, żeby było zdrowe. Dobrze by było, gdyby te wspaniałe zdolności do nauki języków i urodę przejęło po matce, a miłość do sportu po ojcu. Och, nie zapominajmy o współczuciu, odpowiednim wzroście i kolorze oczu i włosów. Moglibyśmy wymieniać bez końca. Gdybyśmy mogli sami wybrać wszystkie cechy naszego przyszłego dziecka, zaprogramowali go od samego początku, a nie opierali się na losowym mieszaniu genotypów? Jakie cechy byśmy wybrali? I co najważniejsze, jaka istota zrodzi się z takiej mieszanki?

Naomi i James byli szczęśliwym małżeństwem do czasu, aż dowiedzieli się przykrej prawdy o swoich genach i dziecku, które odziedziczyło po nich śmiertelną chorobę. Halley przeżył jedynie cztery lata. Małżeństwo nie poddaje się. Stojąc przed szansą wyeliminowania choroby z DNA ich przyszłego dziecka decydują się na nowatorską i kontrowersyjną metodę manipulowania w genotypie potomka. Zrobią wszystko, aby tym razem chłopiec urodził się zdrowy. Naomi niespodziewanie rodzi bliźniaki, które wykazują niesamowite zdolności. Dodatkowo małżeństwo i ich dzieci prześladowane jest przez tajemniczą sektę. Czy uda im się ocalić swoje życie przed nieznanym i śmiertelnie groźnym zabójcą?
Podróż zaczynamy na statku doktora Dettorego, na którym małżeństwo wybiera przyszłe predyspozycje swojego przyszłego dziecka. Z ponad tysiąca opcji dotyczących nie tylko zniwelowania chorób ale również cech charakteru, płci, koloru włosów, wzrostu czy metabolizmu i potrzebnej ilości snu wybierają jedynie kilka. Z jednej strony nie chcą, aby ich przyszłe dziecko było uważane za dziwaka, z drugiej chcą dla niego jak najlepiej. Peter James doskonale wykreował postacie rodziców, rozpaczliwie pragnących mieć idealnego syna. Pełnych niepokoju o swoje przyszłe dziecko. Razem z nimi przeżywamy dramaty i podejmujemy trudne decyzje. Ich życie po urodzeniu dzieci powinno być istną sielanką, tak naprawdę zmienia się w pełne napięcia obserwowanie jak dorastają. Kim staną się w przyszłości? Jakie życie ich czeka?

“Świat się zmienia, a ludzie nie lubią zmian. (...) Większość ludzi jest zakładnikami przyszłości, tak jak są zakładnikami własnych genów.”

Ta powieść zaskakuje już od pierwszych stron i od pierwszego zdania: “Późnym kwietniowym popołudniem…” . Oczywiście to mógłby być czysty przypadek ale nie ma to jak lekkie poczucie niepewności. Pierwsze skojarzenie jakie nasunęło mi się po przeczytaniu zapowiedzi to film “Lucy”, “A.I. Sztuczna inteligencja” czy też klasyk Stephen King ze swoimi “Dziećmi kukurydzy”. Strasznie się myliłam, szczególnie z ostatnią pozycją, chociaż podstawy miałam dobre. Szczerze podziwiam autora za ogrom pracy, jaki włożył w zebranie materiałów do książki. Na dodatek przedstawił skutki modyfikacji genetycznych nie tylko w aspekcie religii, etyki ale również jak te zmiany mogłyby wpłynąć na rodziny tych dzieci, ich otoczenie i naszą przyszłość jako gatunku.
Ideały są niedoskonałe, a Peter James dosadnie nam o tym przypomina. Poprawianie na siłę teraźniejszości nie zawsze jest dobre. Zdecydowanie ludzkość nie jest gotowa na tak radykalne zmiany. Kwestią sporną może być tutaj manipulowanie w genotypie człowieka, chociaż takie rzeczy nie powinny nas dziwić. Już teraz tworzymy rośliny modyfikowane genetycznie, pierwsze próby sklonowania żywej istoty są już za nami. Całkiem możliwe, że niedługo będziemy tak jak małżeństwo Klaessonów, wybierać przyszłe cechy naszego dziecka.To tylko niektóre z wątpliwości, jakie pojawią się po przeczytaniu lektury, a uwierzcie mi, ta książka to niesamowity materiał do dyskusji.

“Nasz gatunek jest o krok od podróżowania z szybkością przekraczającą prędkość światła, potrafimy dokonywać mnóstwo rzeczy, o których nie śniło się naszym przodkom, ale nie nauczyliśmy się radzić sobie z nienawiścią we własnych sercach. Jesteśmy gatunkiem, który potrafi rozwiązywać problemy, jedynie obrzucając się kamieniami. Jak mogę z tym dyskutować? Jak mogę czytać w internecie, w porannych gazetach, o wszystkich potwornościach na świecie, a potem przekonywać własne dzieci, że nie, mylą się, nauczyliśmy się postępować inaczej?”

Spodziewając się oklepanego tematu, przedstawionego w bardzo schematyczny sposób, zostałam zaskoczona dopracowaną pod każdym względem fabułą. To jeden z tych thrillerów, które dają do myślenia i trzymają w napięciu do ostatniej strony! Mocno polecam!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1385 62 729
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (121)

Ulubieni autorzy (18)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (35)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd