pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Halt w niebezpieczeństwie
Dziewiąty tom bestsellerowej serii „Zwiadowcy”.
Halt, Will i Horace śledzą drogę Tennyson’a do Picty. Muszą zatrzymać proroka Oudsiderów i pozostałych wyznawców kultu, zanim ci przekroczą granicę Ara...
Dziewiąty tom bestsellerowej serii „Zwiadowcy”.
Halt, Will i Horace śledzą drogę Tennyson’a do Picty. Muszą zatrzymać proroka Oudsiderów i pozostałych wyznawców kultu, zanim ci przekroczą granicę Araluenu. Will pokonał jednego zabójcę z grupy Tennyson w Clonmelu, ale jeszcze dwóch zostało przy życiu. Czy nadzwyczajne zdolności łucznicze Willa i Halta wystarczą, by uratować ocalić ich życia w starciu z zabójcami, czy będzie to ostatnia bitwa Halta?
pokaż więcej.
źródło opisu: Wydawnictwo Jaguar, 2011
źródło okładki: http://www.wydawnictwo-jaguar.pl/obrazek.php?sr=zwiadowcy&bk=09-halt-w-niebezpieczenstwie
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
181
-
355sprzedam/wymienię książki archiwalny 5 (zamknięty)
-
438
Opinie czytelników
John Flanagan znowu mnie nie zawiódł. Tylko Alan Rickman byłby w stanie mnie zmusić do wystawienia tej książce opinii mniejszej niż dziewięć gwiazdeczek.
Ktoś mógłby pomyśleć: po ośmiu przeczytanych tomach nic mnie już tutaj nie zaskoczy. I w tym momencie przydałby się słynny gest Kozakiewicza. Takiego! "9" jest jeszcze lepsza! W kwestii umiejętności Johna Flanagana przecież nic się nie zmieniło, wiec ja sama jestem pewna, ze wszystkie jego książki, których jeszcze nie przeczytałam są równie dobre, a nawet lepsze.
Osobiście jestem fanką poczucia humoru Halta. Nawet Will, po kilku latach spędzonych ze zwiadowcą troszkę się 'wyrobił'. Nawet, co mnie niezmiernie zdziwiło, lekko przygłupi (przepraszam!) rycerzyk jakby zmądrzał! Mimo, że kiedyś go nie lubiłam, teraz darzę go miłością niemal platoniczną za ten jego ciągle mniejszy niż zwiadowczy, kubusiowy rozumek. Horace: aj low ju!
Akcja toczy się bardzo szybko, wszystkie opisy wykonane są wprost po mistrzowsku, a postacie są niesamowicie zarysowane. W tym właśnie widać geniusz autora, bo choć nie mam jeszcze za sobą przeczytanych książek autorów powszechnie uważanych za geniuszy, to jednak w kwestii pana Flanagana jestem przekonana, że on się do nich zalicza. Wręczyłabym mu Nobla choćby za samego Halta!
Na księgę 9 Zwiadowców czekałam od dawna (w rzeczywistości nie wiem ile czasu upłynęło od wydania poprzedniej części, jednak wydawało się to niemiłosiernie długo), a gdy w końcu zobaczyłam ją na stronie empiku, aż krzyknęłam- Jest!. Z zadowoleniem stwierdziłam, że jest grubsza niż poprzednie części i będzie więcej do czytania. Książka okazała się jeszcze ciekawsza niż oczekiwałam.
W tej części Will, Halt oraz Horace wyruszają w pościg za Odszepieńcami. Wprawdzie Will pokonał już jednego z wynajętych przez Tennysona Genoweńczyków, jednak dwóch jest wciąż przy życiu. Początkowo wszystko dobrze idzie, a fałszywy prorok, który wyniósł się z granic kraju, nie spodziewa się napadu ze strony Zwiadowców. Jednak wkrótce ma się to zmienić, a w jednej z walk przebiegły Genowejczyk otruje Halta. Czy Will oraz Horace, w porę zdadzą sobie sprawę z choroby mistrza? Czy będą umieli zapobiec jego śmierci? Jak poradzą sobie z najgorszym koszarem, którego do tej pory nie dopuszczali nawet do świadomości?
Z każdą wydaną książką, John Flanagan zaskakuje nas coraz bardziej, a dla każdego opisanego problemu znajduje rozsądne rozwiązanie. Ja sama zaczynając czytać tę książkę, byłam prawie pewna, że do śmierci Halta nie dojdzie, jednak zatapiając się coraz głębiej moja pewność słabła, aż w końcu coraz bardziej podenerwowana czytałam z zapartym tchem. Do bohaterów zdążyłam się już przyzwyczaić i ich pokochać, a nagłe zagrożenie życia Halta wyprowadziło mnie z równowagi. Powoli autor zaczął wspominać stare i znajome przygody naszych bohaterów, co wprowadziło dosyć smutny, ale sentymentalny nastrój.
Powieść pisana przystępnym, dosyć prostym językiem, dodawała nastroju, często wesołego, nawet zważając na to, iż fabuła była wręcz załamująca. Autor zwracał uwagę również na mniej istotne elementy, które pod pewnym kątem dodawały barwy lekturze.
Cieszę się, że pan Flanagan, zwrócił dużą uwagę na Haracea, który nabywał coraz więcej zwiadowczych cech. Z biegiem opowiadań coraz bardziej zdążyłam go polubić, choć Will nadal pozostaje moim najukochańszym bohaterem.
Nawet nie brakowało mi tutaj wątku miłosnego (który pojawił się dopiero w ostatnich rozdziałach, a ja nadal rozpaczam nad tym że Will nie jest z księżniczką Ewanlyn, lecz Alyss). Czytając inne książki, brak miłosnych rozterek byłby nie do pomyślenia, jednak w Zwiadowcach zdążyłam się już przyzwyczaić do ich działań i współpracy, gdzie zazwyczaj byli w pojedynkę, bądź w większości opisywanych przypadków w dwójkę bądź trójkę.
Książka Halt w Niebezpieczeństwie, podobnie jak cały cykl, wciąga czytelnika od pierwszej stronnicy, a narracja jest wartka i ciekawa. Zagadkowa forma dodatkowo interesuje więc problemem jest oderwać się choćby na chwilę od lektury.
Bardzo polecam książkę, tym którzy już wcześniej śledzili losy Willa, a tych którzy z serią się jeszcze nie zetknęli, chciałabym zaprosić do pierwszego tomu.
Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.
To już przedostatnia część "Zwiadowców". Z jednej strony apetyt rośnie w miarę jedzenia, z drugiej ma się świadomość, że to co dobre nie będzie trwać wiecznie. Flanagan zaczyna wpadać w pułapki czyhające na wielotomowe serie, ale to wciąż wciągające, tryskające humorem historie. Należy pamiętać, że to literatura dla młodszych czytelników. Warto przypomnieć sobie, jak bardzo angażowaliśmy się w przygody bohaterów, kiedy sami wchodziliśmy w wiek nastoletni. Jako osoba dorosła dostrzegam drobne wady, ale całokształt jak i niesłabnąca sympatia dla Willa i spółki bez problemu je przesłaniają. Poniższe wynurzenia są naszpikowane spoilerami, więc lepiej pominąć dwa akapity
"Halt niebezpieczeństwie" stanowi ciąg dalszy wątku rozpoczętego w poprzednim tomie. Tennyson wraz z dwójką Genoweńczyków uciekają z Hibernii i lądują w ujściu rzeki Craiskill w Pikcie. Halt, Will i Horace podążają ich tropem. Fałszywy prorok zmierza do drugiego przyczółku kultu Alsejasza w Willey's Flat. Lądowanie w kraju Piktów było mu mocno nie na rękę, ale nie mając wyjścia zmierza na południe do Araluenu. Nasi bohaterowie muszą postępować ostrożnie ze względu na osobników w purpurowych płaszczach. Wprawdzie kusze nie mają co się równać z łukiem w ręku zwiadowcy, ale Genoweńczycy specjalizują się w truciznach. Chyba można się domyślić, kogo opuści szczęście.
Mając 10 - 12 lat z pewnością byłabym gotowa na najgorsze. Już dawno zauważyłam, że bohaterowie "Zwiadowców" są dla Flanagana jak dzieci. A jaki ojciec pozwoliłby skrzywdzić swoje dziecko? Muszę jednak przyznać, że sam tytuł podniósł mi nieco ciśnienie, bo za bardzo przywiązałam się do Halta, by przejść spokojnie nad faktem, że biedak będzie się męczył. Gdyby autor miał jakiś pierwiastek katowski, którym Scott Lynch jest wręcz nafaszerowany (zapraszam do zapoznania się z "Niecnymi dżentelmenami"), moja ocena byłaby zdecydowanie wyższa. Nie zaprzeczam, nie brakowało momentów, scen pełnych napięcia. Jednak z tyłu głowy świeciła myśl, że wszystko dobrze się skończy. Zakończenie żywotu kultu Alsejasza z pewnością można zaliczyć do spektakularnych i widowiskowych.
"Halt w niebezpieczeństwie" zachowuje poziom i bardziej wprawiony czytelnik będzie kręcił nosem nad przewidywalnością głównego wątku. Z drugiej strony tego się oczekuje od serii - bohaterowie mają przeżywać przygody, pokonywać trudności, nie tracić poczucia humoru i w pełnym składzie wrócić do domu. Przede mną ostatni tom i tutaj mogę spodziewać się wszystkiego - Flanagan żegna się z bohaterami, ale pytaniem jest "jak to zrobi".
Powiem jedynie, że tytuł doskonale odwzorowuje treść. A autor postępuje okrutnie, w taki sposób trzymając czytelnika w napięciu...
"umrze? nie umrze... umrze?..."
Trzymająca w napięciu, wciągająca, chyba razem z "Bitwą o Skandię" moja ulubiona część Zwiadowców.
Tak jak poprzednie części Zwiadowców, ta książka również wspaniale przyciąga i wręcz wciąga czytelnika do niepowtarzalnego świata Flanagana. Pisząc tę część, która, taka jak niektóre z poprzednich, trzy,ma w napięciu. Autor odwalił kawał porządnej roboty. Aż ciężko i trudno było skończyć książkę i oderwać się z tego wspaniałego świata zwiadowców Halta i Willa i rycerza Horace'a. Zdecydowanie polecam
Tradycyjnie - nie zawiodłem się na tej "przygodówce". Spotkałem się ostatnio z krytyką tej serii, ale moim zdaniem - w porównaniu do serii Meyer lub potterowskiej - jest bez porównania lepsza. Jest uwspółcześnieniem takich cykli jak przygody Tomka Wilmowskiego, bez tego dydaktyzmu. Akurat tego mi trochę szkoda.
Przydała mi się ta przerwa w czytaniu czegoś innego...
Czekałem, czekałem i wreszcie się doczekałem.
Niestety co do treści to się lekko przeliczyłem.
Dziewiąta z kolei część może i jest ciekawa, pełna humoru, zawiera ciekawe wątki i zwroty akcji, lecz jest PRZEWIDYWALNA...
Spodziewałem się czegoś więcej...
Mam nadzieję, że 10. tom nie będzie aż tak przewidywalny...
Według mnie tytuł jest okropny. Pozostałe części, może z wyjątkiem siódmej, mają ładne, bezosobowe tytuły. A tu... ładny tytuł to podstawa i trzeba o tym pamiętać!
Ale nie oceniajmy książki po okładce. Dziewiąty tom jest bardzo dobry, czasami wzrusza, czasami śmieszy, i jak inne części zazwyczaj się podoba.
No już kompletnie nie wiem co pisać! Podobała mi się bardzo no i tyle nie wiem co napisać. Przykro mi bardzo.
Polecam...
:D
Bardzo dobry i udany tom. Wzrusza, jest akcja i jest jak na tę serię dość długo. Polecam wszystkim Zwiadowców, jeśli ktoś jeszcze się nie zetknął z tą serią.
Nie tak dobra jak poprzednie, ale nadal miła rozrywka ;)
Po prostu kocham Willa, Horace'a i Halta!
Co tu dużo mówić... po prostu rewelacja!
Halt rulez! Miał fajne majaki :D
Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.
ta jusz lepsza
Wspaniała!

Selkar
Albertus
Zinamon
Weltbild
Matras
Empik





