Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sandman: Przebudzenie

Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Egmont Polska
8,29 (171 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
31
9
54
8
45
7
28
6
5
5
5
4
2
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Wake
data wydania
ISBN
9788323731832
liczba stron
192
kategoria
komiksy
język
polski

Ostatni tom kultowej serii Neila Gaimana o Władcy Snów, Sandmanie, nieziemskiej istocie, która wprawdzie nie jest bogiem, ale posiada władzę, o jakiej wielu bogów może tylko marzyć – od niego zależą ludzkie sny i marzenia... Do wszystkich członków rodziny Nieskończonych wyruszają posłańcy, aby powiadomić ich o śmierci i terminie pogrzebu jednego z nich. Na miejscu pochówku jako pierwsi...

Ostatni tom kultowej serii Neila Gaimana o Władcy Snów, Sandmanie, nieziemskiej istocie, która wprawdzie nie jest bogiem, ale posiada władzę, o jakiej wielu bogów może tylko marzyć – od niego zależą ludzkie sny i marzenia...
Do wszystkich członków rodziny Nieskończonych wyruszają posłańcy, aby powiadomić ich o śmierci i terminie pogrzebu jednego z nich. Na miejscu pochówku jako pierwsi pojawiają się ponurzy konfratrzy z Lithargis, miasta grabarzy. A potem przybywają miliony ludzi i nie-ludzi, by oddać hołd zmarłemu... Jak zwykle, Gaiman przenosi nas w świat wielkich emocji, ukazanych w zwięzłych historiach, tyle że tym razem może bardziej nostalgicznych. Czy zakończyła się jakaś era? Czy śmierć jednego z Nieskończonych oznacza koniec świata? Chyba nie, bo natura nie zna próżni, a o tym, co było kiedyś, najlepiej świadczą słowa tych członków rodu Nieskończonych, którzy albo nie pamiętają, albo wolą nie pamiętać przeszłości. Liczy się tylko przyszłość.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 134
xan4 | 2016-01-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 stycznia 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Post Sandman

To już ostatni, dziesiąty komiks o Sandmanie, a właściwie już nie o Sandmanie, bo przecież tenże umarł w poprzednim, dziewiątym tomie. Więc o czym, albo o kim jest dziesiąta, właśnie omawiana przeze mnie część pt. Przebudzenie? Trzeba być Gaimanem, żeby zaplanować cykl komiksów na dziesięć tomów i zabić głównego bohatera w dziewiątym. To nie Gra o Tron Martina, gdzie zabijamy po kolei głównych bohaterów, żeby potem z zakamarków powieści wyciągać wciąż nowych i nowych. Ten komiks był o Sandmanie i nie może być o jego siostrze, albo o innej postaci.
Co można napisać w tomie, którego akcja dzieje się po śmierci głównego bohatera? Czym go zapełnić? Jak trzeba mieć pokręcony umysł, żeby wymyślić coś takiego?

I w tym miejscu zrobimy małą, teatralną przerwę, żeby zostawić Was w lekkim niepokoju: „Cóż to znowu Gaiman wymyślił?”. To strasznie pokręcony autor, w czym pewnie zgadzacie się ze mną od dawna. Tak jak Dick, ale Dick był pokręcony, a Gaiman nadal jest.

Część dziesiąta jest krótsza niż dziewiąta, ale to raczej standard w całej serii, bo to dziewiątka była wyjątkowa (pod każdym względem, również objętości). Jak zwykle, jest piękna, twarda oprawa, kredowy papier, a kartki są szyte. Naprawdę majstersztyk! W tym względzie nie można komiksowi nic zarzucić. Wiadomo, że, niestety, idzie za tym odpowiednia cena. Jednak jak się porówna komiksy wydawane ostatnio przez różne wydawnictwa, cena Sandmana nie odbiega znacznie od normy. Oczywiście nałogowi czytelnicy komiksów chcieliby tę normę obniżyć.

Pozycja została zatytułowana Przebudzenie, chociaż bliżej tu do pożegnań, niż do przebudzeń. Tak naprawdę przez całą książkę przebija nostalgia i melancholia. Żegnamy się z Sandmanem, żegnamy się z naszym ulubieńcem, z góry wiedzieliśmy, że będziemy się z nim żegnać, bo przecież to ostatni tom. Tylko jak żegnać kogoś, kto już umarł? No jak?

Oczywiście, że na pogrzebie, a później na stypie. I to jest właśnie główny pomysł Gaimana na ostatni tom serii. Trzeba przecież wyprawić mu pogrzeb, trzeba go pożegnać, a na stypie opowiedzieć jego życie i przygody. Ale to nie wszystko, bowiem komiks składa się z trzech opowieści: podstawowej, długiej, zajmującej prawie 2/3 objętości, ale i dwóch pobocznych, dodatkowych, w których Sandman także występuje.

Pierwsza opowieść – Przebudzenie - zaczyna się od zaproszenia wszystkich członków rodziny Sandmana na pogrzeb. Przybywają wraz z tysiącami innych ludzi i nie-ludzi, aby pożegnać Władcę Snów, żeby o nim porozmawiać i powspominać go. Rozmawiają o zaletach i przywarach głównego bohatera. Wszyscy wiedzą, że zakończyła się jakaś era. W końcu umarł jeden z Nieskończonych. Ale przecież nie do końca, bo natura nie znosi próżni. Następca Sandmana już czeka, a nawet powoli przejmuje stery. Jak to na stypie, z biegiem czasu rozmowy są coraz swobodniejsze, luźniejsze, czasami przepełnione złością i pogardą. Przecież na pogrzeb nie przyszli tylko ci, którzy kochali Sandmana. Przyszli także jego wrogowie, ci, co go nienawidzili; jakby się upewnić i zobaczyć na własne oczy, że naprawdę go już nie ma. To super opowieść, pełna nostalgii i melancholii. Jedna z najlepszych w cyklu.

Druga opowieść – Wygnańcy - jest o mistrzu Li, który był doradcą chińskich cesarzy, miał wszystko, aż w końcu i jego dopadł czas. Li zestarzał się i właśnie wybrany cesarz przeniósł go na daleką prowincję, aby nią zarządzał. Dla Li jest to wielka porażka. Ma świadomość, że prawdopodobnie w ogóle tam nie dojedzie, że umrze po drodze, że wiek i trudy podróży zrobią swoje. Wtedy to spotyka Sandmana. Rozmawiają ze sobą, jak to wygnańcy. Ta część jest stylizowana na rysunek piórkiem i w większości jest czarno biała. Dobra rzecz, nie tak dobra jak część pierwsza, ale dobra. Przecież nie zawsze może być rewelacyjnie.

Trzecia część – Burza – to już podwójne pożegnanie. Wracamy do Szekspira, który właśnie pisze Burzę - swoją ostatnią sztukę. Pisze dla Sandmana, bo to właśnie Władca Snów tę sztukę zamówił u Szekspira. Dramaturg wspomina swoje życie, jak to pod koniec życia bywa, zastanawia się, czy było warto iść drogą, którą wybrał. Może jakby zrobił inaczej, to jego życie potoczyłoby się o wiele lepiej? Może. Ale o wiele lepiej dla kogo? Żegnamy wspominającego swoje życie Szekspira, żegnamy Sandmana. Znowu pojawia się nostalgia, odchodzące życie i smutek, który temu towarzyszy. Ta opowieść również nie dorównuje pierwszej, ale jest dobra, no i pożegnalna.

dalej na: http://szortal.com/node/9047

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pan Lodowego Ogrodu - tom I

Ksiazka epicka trafiamy don świata wspaniałego choć teraz ciąży na nim widmo wojny książka prowadzona prowadzona z perspektywy 2 bohaterów księcia...

zgłoś błąd zgłoś błąd