Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dostaliśmy po dziecku

Wydawnictwo: Stentor
6,38 (29 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
2
7
4
6
6
5
5
4
5
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8389315912
liczba stron
146
język
polski

 

Brak materiałów.
książek: 912
bibliofilka | 2011-10-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 października 2011

Narratorem jest 14- letni Albert, który ma okazję już się przekonać, jak to jest być rodzicem. Tylko bez skojarzeń od razu. Albert zostaje rodzicem tylko na tydzień i ma się opiekować nie swoim dzieckiem, ale dwoma braćmi: 4-letnim Hubetrem i 5-letnim Błażejem. Nie jest przy tym osamotniony, bo pomaga u 12-letnia siostra Julka. Każde z nich dostało więc dziecko do opieki.

Rodzice całej czwórki muszą na tydzień wyjechać na szkolenie, zakończone egzaminem, aby mama mogła wrócić do pracy. Ciocia, która miała zapanować nad całą gromadką, skręciła kostkę i nie mogła przyjechać. Opiekunka zabiera maluchy po przedszkolu i przyprowadza o 18. Nie mniej jednak Albert i Julka będą musieli uporać się z większością codziennych obowiązków sami. A nie będzie to proste… Czeka ich prawdziwy egzamin z dojrzałości. Hubert i Błażej to dzieci żywiołowe, energiczne i pomysłowe, a przy tym niepozbawione własnego zdania. Rodzeństwo musi wypracować sobie autorytet u młodszych braci i znaleźć metody na przekonanie ich do zwykłych, rutynowych czynności. Z pomocą przychodzą im przyjaciele – Daria - koleżanka Julki i Dominik - kumpel Alberta.

Ewa Grętkiewicz w swojej książce udowadnia, że można lekko i z przymrużeniem oka mówić o rzeczach całkowicie poważnych – o odpowiedzialności, przyjaźni, problemach rodzinnych. To takie przygotowanie do życia w rodzinie. Swoista lekcja, jak właściwe postępować z dziećmi nadpobudliwymi. (Chociaż cześć psychologów twierdzi, że nie ma takich dzieci - a wszystko to wina i wymówka rodziców).

Jazda do przedszkola śmieciarką, wyścigi ślimaków, zabawa w dżdżownice pełzające w glinie, "zeszyty grzeczności" - to były lekcje prawdziwe przetrwania. Choć kreacja maluchów jest trochę przerysowana, bo ich pomysłami można by obdzielić całe przedszkole, czyta to się jednak z uśmiechem na twarzy. Nikt przecież nie powiedział, że wychowanie dzieci to prosta sprawa. A lepiej się potem pozytywne rozczarować i być przygotowanym na każdy szalony pomysł pociech, niż bezradnie rozłożyć ręce.

Mam nadzieję, że sięgną po tę lekturę zarówno nastolatki, jak i ich rodzice – i dzięki temu uważniej spojrzą zarówno na swoje dorastające dziecko, jak i na jego przyjaciół. Przede wszystkim jest książka o narodzinach poczucia odpowiedzialności, taki trochę środek antykoncepcyjny ;) - bo zbyt szybkie posiadanie dzieci, nie wróży nic dobrego. A to co podobało mi się w niej najbardziej, to pochwała posiada rodzeństwa, solidarności i ogromnej więzi. Bo na pytanie rodziców: "Czy jest coś, o czym nie wiemy, a powinniśmy wiedzieć? " - zapada wymowne milczenie, a potem ktoś subtelnie zmienia temat.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowieści o pilocie Pirxie

Czytałem dużo fantastyki w swojej czytelniczej historii, ale akurat ta pozycja mnie jakoś ominęła. Wstyd. Po latach postanowiłem uzupełnić braki, bo t...

zgłoś błąd zgłoś błąd