Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Delirium

Tłumaczenie: Monika Bukowska
Cykl: Delirium (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
7,86 (6938 ocen i 980 opinii) Zobacz oceny
10
1 353
9
1 243
8
1 690
7
1 339
6
757
5
304
4
141
3
76
2
21
1
14
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Delirium
data wydania
ISBN
9788375151565
liczba stron
360
słowa kluczowe
miłość, dystopia
język
polski
dodała
adela

Inne wydania

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa. Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna. I zawsze im wierzyłam. Do dziś. Teraz wszystko się zmieniło. Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”. Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem. W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić. Potem...

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.


Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.

Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?

 

źródło opisu: Otwarte, 2012

źródło okładki: otwarte.eu

pokaż więcej

książek: 504
Zrecenzowana | 2012-04-21
Przeczytana: 21 kwietnia 2012

„Miłość – jedno słowo, niby nic, nieznaczne jak ostrze noża. Właśnie tym jest: ostrzem, krawędzią. Przechodzi przez środek twojego życia, dzieląc wszystko na pół. Przed i po. Cały świat spada na którąś ze stron.”

„Wolę umrzeć na swój sposób, niż żyć według waszego.”


Czy masz trudności z koncentracją, czujesz suchość w ustach, masz zawroty głowy i czasami dopada Cię dezorientacja? A może często towarzyszą Ci okresy euforii, histeryczny śmiech i zwiększona energia? A następnie zaczyna się dziać z Tobą coś dziwnego, miewasz okresy rozpaczy i apatii? Nagle Twoja zdolność logicznego myślenia zaczyna zanikać, a na jej miejsce wpada zniekształcenie postrzegania rzeczywistości? Jeśli tak, to strzeż się. To objawy amor deliria nervosa – najgroźniejszej choroby ludzkości. „Oto najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija człowieka, gdy go dopada, i wtedy, gdy go omija.” *

Od małego wszyscy wmawiali Lenie, że miłość jest niebezpieczna, że miłość jest chorobą. To z tego powodu matka dziewczyny popełniła samobójstwo. Żeby ograniczyć takie przypadki do minimum, wprowadzono godzinę policyjną, oddzielne szkoły dla chłopców i dziewczyn. Ale chyba największą zmianą okazuje się zastosowanie remedium – obowiązkowego zabiegu uniemożliwiającym odczuwanie emocji, a w tym także miłości. Jeszcze dziewięćdziesiąt pięć dni i Lenę czeka zabieg. Sterylne fartuchy i stół chirurgiczny. Wreszcie będzie bezpieczna. Wreszcie będzie szczęśliwa, wolna od niebezpieczeństw delirii. A co jeśli nagle pojawi się ktoś, kto pokaże, że wszystko, w co do tej pory wierzyła Lena, jest kłamstwem? Czy gdyby miłość była chorobą, czy chciałbyś się wyleczyć?

Lena to z pozoru zwykła, niczym się nie wyróżniająca nastolatka, a nawet szara myszka. Chodzi do szkoły, spotyka się z przyjaciółką, ma swoje hobby. Z niecierpliwością oczekuje zabiegu, remedium na najstraszliwszą chorobę ludzkości. Dziewięćdziesiąt pięć, dziewięćdziesiąt cztery, dziewięćdziesiąt trzy dni i będzie wreszcie bezpieczna od delirii. Obawy Leny są całkowicie uzasadnione, Lena była mała, kiedy jej matka, jedyna osoba, która ją kochała, popełniła samobójstwo z miłości. Trafiła wtedy pod opiekę ciotki i wuja, swoich niedalekich krewnych. Ma poukładane życie, zawsze słuchała się rozkazów i nigdy nie zwątpiła w skuteczność remedium. Ale wtedy pojawił się Alex, tajemniczy chłopak, podważający autorytet władz i pozytywne skutki remedium. Opowiada dużo o życiu poza miastem, w zakazanej Głuszy, w której wizyta karana jest śmiercią. Ile jest w tym prawdy, a ile to fantazje o lepszym świecie? Świecie, w którym wypowiedzenie słowa „kocham” jest jak najbardziej normalne?

„Delirium” to moje pierwsze spotkanie z Lauren Oliver. Musze przyznać, że wypadło ono znakomicie, a ja nawet po przewróceniu ostatniej kartki mam ochotę na poznanie dalszych losów Leny. Co również oznacza, że bez wątpliwości mogę sięgać po kolejny tom. Dobrze, ja tu się zachwycam, ale nadal nie powiedziałam czym. Po pierwsze, są to na pewno wielowymiarowi bohaterowie. Lena wydaje się typową, szarą myszką wyłącznie na początku. Ślepo słucha się poleceń i prawie nie myśli samodzielnie. Jej nastawienie zmienia się dopiero pod wpływem Aleksa, którego zresztą także polubiłam od pierwszego spotkania (a może uśmiechu?). Skoro już przy uśmiechach jesteśmy, Alex uśmiecha się niewiarygodnie często, a dzięki temu widać, że nie ma mózgu wypranego jak wszyscy mieszkańcy Portland , i że żyje pełnią życia, nie pozwalając smutkom na zbyt długie panoszenie się w sercu. Za to też ogromny plus, a ja wciąż mam nadzieję, że książka skończyła się inaczej...

Książkę teoretycznie można podzielić na nie tylko rozdziały, ale także na dwie, zupełnie różne części. Pierwsza z nich jest niejakim wprowadzeniem do świata po wynalezieniu remedium. Ten fragment ciągnie się przez jakieś osiemdziesiąt stron, czasami tylko napominając o biegu akcji. Ta część często mnie irytowała, była przepełniona wieloma opisami otoczenia i zwyczajów, dodając do tego życie codzienne Leny. Czasami było mi ciężko przez nią przebrnąć, ale gdy już mi się to udało, mogłam bez przeszkód zatopić się w lekturze. W mniej więcej tym memencie akcja zaczyna drastycznie przyspieszać, a nam zaczyna brakować tchu, by pod koniec osiągnąć apogeum i nie pozwolić nam wypuścić „Delirium” z rąk.

Antyutopie to dla mnie pewnego rodzaju nowość, bo z tym gatunkiem zbyt często się w przeszłości nie spotykałam. Jednak nadal myślę, że nawet osobę, która z tym gatunkiem miała wiele do czynienia, autorka także czymś zaskoczy. Pomijając wiele elementów charakterystycznych dla tego gatunku autorka serwuje nam jeszcze wiele innych, oryginalnych pomysłów. Jednym z nich jest obsadzenie miłości w roli „tego złego”. Przyznaję, nie pomyślałabym o czymś takim, a wręcz wydawało mi się to absurdalne, więc obawiałam się, że ten pomysł zwyczajnie nie wypali. Na szczęście tak się nie stało, a mnie pozostaje mieć nadzieję, że taki scenariusz nigdy nie będzie miał miejsca.

W podsumowaniu jeszcze wspomnę, że „Delirium” czytało mi się nadzwyczaj przyjemnie. Nie poznałam zbyt wielu antyutopii, więc tak jakby większego pola do porównania nie mam, ale pierwszy tom trylogii Lauren Oliver łączy w sobie jeszcze trochę romantyzmu i nutkę dreszczyku emocji, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dlatego też, polecam „Delirium” każdemu, kto ma ochotę na takie klimaty, a także tym, którzy chcą odpocząć od paranormali. Czy potrzeba większej rekomendacji?

[Recenzja opublikowana wcześniej na moim blogu: marcepankowy-swiat-ksiazek.blogspot.com]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Reemisja

Po lekturze tej książki przez pewien czas zastanawiałem się: "co ja właśnie przeczytałem?". Książka jest napisana stylem infantylnym, nawet...

zgłoś błąd zgłoś błąd