pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Nigdy i na zawsze
CZASEM MIŁOŚĆ TRWA DŁUŻEJ NIŻ ŻYCIE
Żyję od ponad tysiąca lat. Umierałem niezliczoną ilość razy. Zapomniałem, ile dokładnie. Zakochałem się i moja miłość trwa nadal. Ciągle szukam swojej ukochanej. C...
CZASEM MIŁOŚĆ TRWA DŁUŻEJ NIŻ ŻYCIE
Żyję od ponad tysiąca lat. Umierałem niezliczoną ilość razy. Zapomniałem, ile dokładnie. Zakochałem się i moja miłość trwa nadal. Ciągle szukam swojej ukochanej. Ciągle ją pamiętam. Noszę w sobie nadzieję, że pewnego dnia ona też mnie sobie przypomni.
„Dla wielbicieli wrażliwości Nicholasa Sparksa i »Zaklętych w czasie«”.
„Publishers Weekly”
„Prawdziwy romans!”
„The New York Times”
Magiczna opowieść o szansach, jakie otrzymujemy od losu, i o tym, że nie można odkładać życia na później. Historia miłości przekraczającej granice czasu. Książka, która przywraca wiarę w przeznaczenie, w to, że na każdego z nas gdzieś ktoś czeka.
pokaż więcej.
źródło opisu: www.otwarte.eu
źródło okładki: www.otwarte.eu
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Oficjalna recenzja
Miłość po grób? Raczej na wieki!
Wielu ludzi wierzy w reinkarnację. Wyznawcy tego poglądu są przekonani, że po śmierci narodzą się ponownie w ciele innej osoby, zwierzęcia lub nawet rośliny. Ann Brashares właśnie tę filozofię przyjęła w fabule swojej powieści “Nigdy i na zawsze”.
Pisarka przedstawia swoim czytelnikom świat, w którym ponowne narodziny są czymś oczywistym, jednak nie wszyscy ludzie wiedzą o tym, że kiedyś już żyli. Zależy to od tego, czy posiadają Pamięć. To ona jest wyznacznikiem świadomości kolejnego życia i posiadania wspomnień tego, co już kiedyś spotkało ową duszę na tym świecie.
Główny bohater - Daniel Pamięć posiada i wie, że żyje po raz kolejny. Po raz pierwszy narodził się ponad tysiąc lat temu. Ale żyjąc w Afryce Północnej w piątym stuleciu przeżył coś, co odbiło się na każdym z jego kolejnych wcieleniu. Walcząc u boku brata wraz z innymi wojownikami napadł na pewną wioskę. Tu doszło do rabunku, podpaleń i zagłady osady. Tu, w trakcie podpalenia skromnej afrykańskiej chaty, Daniel poznał Miłość swojego życia. Na progu palącego się domu stanęła dziewczyna, która na zawsze zamieszkała w jego sercu. To jej poszukiwaniom odda się Daniel w kolejnych wcieleniach. A ona będzie raz na wyciągnięcie ręki, kiedy indziej pozostanie tylko ulotnym wspomnieniem. Mimo to Daniel będzie jej oddany na zawsze. Choć czasem spotka ją jako małą dziewczynkę, innym razem, jako cudzą żonę. Czy w końcu uda im się stworzyć dom, rodzinę, być szczęśliwymi?
Akcja tej książki biegnie dwutorowo. Z jednej strony poznajemy kolejne wcielenia Daniela i wybranki jego serca, z drugiej śledzimy ich losy w XXI wieku. Te dwa wątki przeplatają się wzajemnie, tworząc niezwykle ekscytującą fabułę. Bo jak nie przejąć się losami tak niezwykłej pary? Oboje są bardzo wrażliwi, subtelni, przeżywają przeróżne perypetie i przygody, a do tego wciąż grozi im niebezpieczeństwo ze strony pewnej osoby.
Oryginalny pomysł fabularny wciąga. Choć to książka o uczuciach, nie jest słodkim romansem napisanym tylko dla kobiet. Relacje między Danielem a Lucy poznajemy zarówno oczami dziewczyny, jak i jej wybranka. „Nigdy i na zawsze” łączy wiele gatunków – znajdziecie tu elementy fantastyczne, romantyczne, przygodowe czy sensacyjne. Akcja toczy się bardzo wartko. Nie brak w niej także elementów historycznych i autentycznych postaci, które osiągnęły pewną popularność. Cóż, świat się zmieniał, cywilizacja osiągała coraz wyższy stopień rozwoju, ale sfera uczuć i ludzkich namiętności pozostała niezmienna - to właśnie, moim zdaniem, jest przesłaniem tej powieści.
Oprócz wątku uczuciowo- obyczajowego zaciekawiły mnie dyskretne opisy minionych czasów. Ciekawe tło, świetnie wykreowani bohaterowie, mnóstwo zawirowań akcji - to największe atuty książki Brashares, których nie sposób nie docenić.
Książka “Nigdy i na zawsze” to wspaniała literacka podróż przez świat i przez stulecia. Myślę, że spodoba się i młodszym i starszym czytelnikom oraz zapewni sporą dawkę emocji, wzruszeń i stanie się doskonałym towarzyszem na zimowy wieczór.
Bernardeta Łagodzic-Mielnik
Opinie znajomych
-
368
-
237
-
74
Opinie czytelników
Miłość... Czym jest i dlaczego niektórzy znajdują swoją połówkę a inni samotnie przemierzają ten świat? Jak wielka potrafi być siła przyciągania i jak bardzo magiczne i ponadczasowe relacje mogą połączyć dwoje ludzi? I czy istnieje uczucie, które może trwać wiecznie i które wymyka się wszelkim ograniczeniom? A może to tylko fikcja i pobożne życzenia? Wiele pytań i mnóstwo przemyśleń pojawia się po przeczytaniu najnowszej książki Ann Brashares „Nigdy i na zawsze”. Już w chwili gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach wiedziałam, że ta lektura musi się znaleźć w mojej biblioteczce i jak się mogłam przekonać, warto było na nią czekać:).
Fabuła? Hmm... Zdradzę Wam co nieco, ale postaram się nie ujawniać zbyt wiele. Te książkę warto odkrywać kawałek po kawałku, aby móc się w niej rozsmakować. Głównym bohaterem jest Daniel, który pamięta swoje wcześniejsze wcielenia. Wie, że wielokrotnie umierał i na nowo odradzał się w innym ciele. Jako nieliczny zachował swoją pamięć i świadomość wszystkiego, co do tej pory mu się przytrafiło. Stopniowo będziemy się zagłębiać w przeszłość bohatera i dowiemy się, że tęskni za dziewczyną, którą pokochał dawno temu. Miłość jednak nie chce odejść i mimo zmiany ciała cały czas tkwi głęboko w naszym bohaterze. Chłopak postanawia odnaleźć ukochaną, która nadała sensu jego życiu i zmieniła wszystko na lepsze. Czy mu się uda? Czy uczucie zwycięży? Odnalezienie jej nie będzie łatwe, zwłaszcza że i ona ma teraz inne ciało... Koniecznie musicie przeczytać tę powieść!!
Cóż mogę napisać... Książka bardzo mi się spodobała. Przede wszystkim to zasługa oryginalnej, nietuzinkowej fabuły. Wątek reinkarnacji był niejednokrotnie poruszany w literaturze, jednak autorce udało się ukazać go z zupełnie inne perspektywy i to na dodatek tak mocno okraszonej emocjami, które z pewnością udzielą się czytelnikowi. Główni bohaterowie są nakreśleni bardzo dokładnie, z duża dozą wrażliwości i ciepła. Podobało mi się, że teraźniejszość przeplata się z przeszłością a wątek obyczajowy i romantyczny z elementami fantastycznymi i przygodowymi. Ta różnorodność i wielopłaszczyznowość zasługują na duży plus. Co więcej, nie ma tu chaosu czy gubienia się w faktach. Wszystko ciekawie napisane, lekkim, przyjemnym językiem.
„Nigdy i na zawsze” to wzruszająca opowieść o sile miłości, przeznaczeniu, przeciwnościach losu czy pragnieniu szczęścia. Jestem bardzo mile zaskoczona tą lekturą. Przede wszystkim polecam ją czytelnikom w każdym wieku, którzy chcieliby przeczytać piękną i niebanalną historię miłości. Pozdrawiam!!
Moja ocena: 5,5/6
„Żyję od ponad tysiąca lat. Umierałem wiele razy.
Rodziłem się i umierałem wiele razy, w wielu miejscach.
Nigdy nie miałem dzieci i nigdy się nie zestarzałem. (…) Widziałem piękno niezliczonych postaciach. Zakochałem się i moja miłość trwa nadal. Raz zabiłem ukochaną kobietę, umierałem za nią wiele razy, lecz nic mi jeszcze z tego nie przyszło. Ciągle jej szukam. Ciągle ją pamiętam. Noszę w sobie nadzieję, że pewnego dnia ona też mnie sobie przypomni.”
Główny bohater wspaniałej, przepełnionej nadzieją i miłością powieści Ann Brashares „Nigdy i na zawsze” urodził się ponad tysiąc lat temu. Otrzymał niezwykły dar – Pamięć, dzięki której po śmierci wie, że odradza się w kolejnym wcieleniu. Życie podarowało mu również namiętne uczucie, które od piątego stulecia żywi do pewnej dziewczyny. Uczucie to pielęgnuje w swojej pamięci i troszczy się o każdy jego najdrobniejszy element. Ta – niespełniona wówczas miłość – to jego siła napędowa, jego nadzieja i cel w następnych wcieleniach, w których całkowicie odda się poszukiwaniom umiłowanej Lucy. Czy odnajdzie miłość swojego życia, czy uda mu się stworzyć szczęśliwy związek, i czy Lucy będzie przechowywała w swojej pamięci wspomnienia o ich głębokim uczuciu?
Dwutorowa akcja to charakterystyczna technika nadająca rytm powieści zastosowana przez pisarkę. Zabieg ten umożliwia przedstawienie czytelnikowi przebiegu wydarzeń z dwóch perspektyw: tej widzianej przez Daniela oraz tej widzianej oczyma dziewczyny, w której Daniel kocha się od lat. Losy tych postaci śledzimy z zapartym tchem aż od starożytności po czasy współczesne, a przeplatające się wątki kreują niezwykle fascynującą fabułę. Opowieść mnie urzekła, uwiodła i porwała swoją niesamowitą siłą. Tysiącletnia podróż Daniela w poszukiwaniu raz utraconej miłości wciągnęła mnie i zauroczyła swoją niebanalnością. Wspólnie z bohaterami przeżywałam ich zmagania, stawiałam czoła przeciwnościom losu i z napięciem przewracałam kolejne kartki powieści, zachłannie pochłaniając wszystkie pierwiastki miłości Daniela i Lucy.
Ciekawa konstrukcja „Nigdy i na zawsze” oraz oryginalny pomysł na fabułę stanowią klucz do sukcesu Ann Brashares. Daniela poznajemy na przestrzeni tysiąca lat, obserwujemy świat, który dane mu było zamieszkiwać. Wspólnie z nim przemierzamy różnorodne zakątki kuli ziemskiej i przyglądamy się zmianom zachodzącym we wszechświecie. Cywilizacja nabiera tempa, rozpędza się i rozwija. Jesteśmy świadomi tych transformacji, które bezsprzecznie tworzą nowe jutro. Niezmienna jest tylko miłość Daniela do Lucy i jego nieustanna nadzieja na odnalezienie ukochanej. To piękna, wzruszająca wędrówka po swoje przeznaczenie.
„Nigdy i na zawsze” to opowieść o gorącym uczuciu, jednak nie jest to typowy romans. Powieść łączy w sobie elementy różnorodnych, licznych gatunków literackich chociażby fantastycznych, historycznych, przygodowych czy sensacyjnych. Niewątpliwie niezmiernie one wzbogacają książkę i powodują, że czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem. To świetna literatura, którą polecam zarówno młodszym jak i starszym czytelnikom. Gwarantuje nam ona mnóstwo emocji i wzruszeń. Spowoduje, że nas zachwyci i na długo pozostanie w naszej pamięci.
czytadlatetiisheri.blogspot.com/2012/02/nigdy-i-na-zawsze-ann-brashares.html
Po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji powieści "Nigdy i na zawsze" postanowiłem sam sięgnąć po tę lekturę. Wcześnie nie czytałem innych ksiązek autorki, której powieści są bestsellerami, które doczekały się adaptacji filmowych. Ann Brashares mieszka w Nowym Yorku, gdzie pracuje w wydawnictwie. Już polska okładka zahipnotyzowała mnie totalnie i zaczarowała. Dwoje ludzi, pustynia i bezkresne niebo. Przyznaje, że wydawnictwo wiedziało jak zwrócić uwagę na książkę. I tak właśnie się stało. Trochę marudzilem, kiedy zobaczyłem na tylnej okładce słowa recenzenta z New York Timesa, że opowieść to "prawdziwy romans". Jestem zdecydowanie anty-romansowy. I jest mi z tym dobrze. Ale z "Nigdy i na zawsze" chciałem się zmierzyć. I tak się stało. Jestem świeżo po lekturze książki. Przysięga małżeńska..."Nie opuszczę cię aż do śmierci" niesie inny wymiar. Chodzi o nieopuszczenie przez wieki. W książce niby prawie wszystko jest takie codzienne, zwykłe, ale jednak jest inaczej. Autorka poszła w konwencję reinkarnacji - odradzania się duszy. To był dobry pomysł. Dzięki niemu powieść jest świeża i niebanalna. Główni bohaterowie to Lucy i Daniel - osoby, których losy poznajemy w rożnych państwach i wymiarach czasowych. jest jednak coś wspólnego - ich miłość, która przetrwała wieki. Dobrym pomysłem było pokazanie Lucy w różnych etapach jej rozwoju psychofizycznego.
To książka dla wszystkich, którzy nie wierzą w miłość, ale również dla tych którzy celebrują ten stan w swoim życiu. To doskonały prezent na walentynki. Serdecznie polecam.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu
Temat reinkarnacji, życia po życiu, życia przed życiem jest dla wielu co najmniej śmieszny. Wiele osób nie potrafi powiedzieć nic, ale jest też grupa osób, która wierzy i zdaje sobie sprawę, że jest to możliwe. Ann Brashares w swojej najnowszej książce „Nigdy i na zawsze” porusza temat życia po życiu. Stąd dla wielu ta opowieść może okazać się w 100% fantastyką, natomiast dla innych może zawierać tylko elementy z gatunku fantasy.
Główny bohater Daniel posiada zdolność zapamiętywania swoich poprzednich żyć. Ma Pamięć, która jednocześnie jest jego zakałą i błogosławieństwem. Pierwsze swoje życie zapamiętał sprzed ponad tysiąca lat wstecz. Miało wtedy miejsce wydarzenie, które odcisnęło się piętnem na jego kolejnych życiach. Na progu palącego się domu dostrzegł kobietę, której już nigdy nie zapomni. Jego uczucia do tej tajemniczej niewiasty, z każdym kolejnym narodzeniem staja się silniejsze, a instynkt i Pamięć nakazują mu jej szukać. Zakochany bez pamięci jest w stanie zrobić wszystko, aby być blisko niej.
Lucy młoda dziewczyna nie ma pojęcia o reinkarnacji. Nigdy nie interesowała się tym tematem. Pewnego dnia w związku z zaistniałą sytuacją jest zmuszona do myślenia i działania. Poznaje opowieść niewiarygodną a jednocześnie tajemniczą i niesamowicie ciekawą. Teraźniejszość, zaczyna mieszać się z przeszłością, której nie powinna pamiętać. Kolejne wydarzenia sprawiają, że Lucy coraz bardziej wierzy i coraz więcej chciałaby wiedzieć.
Autorka zdecydowała się na dość zaskakującą formę opowieści. Chwilami ciężko jest połapać się w fabule, bowiem wydarzenia nakładają się na siebie. Raz jesteśmy w teraźniejszości, a już za chwilę przenosimy się do odległej przeszłości. Pomimo tego, czytelnik nie jest w stanie przestać czytać. Ciekawość jest ogromna, a na każdej kolejnej stronie, autorka jeszcze bardziej ją podsyca.
Po kilku rozdziałach temat reinkarnacji staje się już coraz mniej ważnym. Najważniejsza staje się miłość łącząca Daniela i Lucy. Przepiękne uczucie, bardzo prawdziwe, aczkolwiek nieco oryginalne. Wcale nieprzesłodzone, a przyprawione raczej delikatną nutką goryczy, co jednak nadaje całej opowieść jeszcze większej wyrazistości.
Urzekła mnie ta opowieść. Każda kolejna strona wzbudzała coraz większą ciekawość i coraz większe emocje. Zapomniałam o tym, że cała opowieść może być tylko wytworem niebywałej wyobraźni autorki i zaczęłam przeżywać kolejne wydarzenia z życia, a raczej żyć bohaterów. Magiczny klimat udzielił się i mnie … poczułam się jak nastolatka szukająca swojego celu, swojej miłości … bezgranicznie wierząca w szczęście i bajeczne zakończenie.
Nie zawiodłam się, jestem bardzo zadowolona, że miałam okazję poznać tę opowieść. Mogę ją z czystym sumieniem polecić wszystkim, którzy lubią bez pamięci zatopić się w książce, zapominając o całym otaczającym świecie.
Lubię książki, które mnie zaskakują, kiedy mają coś więcej do zaoferowania niż ładna okładka. A przede wszystkim, kiedy historia okazuje się o wiele lepsza, niż tego się spodziewałam.
"Czasem miłość trwa dłużej niż życie."
Daniel posiada Pamięć. Pamięta każde poprzednie wcielenie począwszy od około 520 roku naszej ery do dnia obecnego. W wyniku rozkazu przełożonego palą wioskę cywili, kiedy zobaczył piękną dziewczynę. Dziewczynka pozostanie w jego pamięci do momentu, kiedy znów ją spotka, i ponownie, i tak wiele razy. Ma nadzieję, że kiedyś i ona sobie przypomni o miłości, która ich łączyła.
Przeżyłam szereg zaskoczeń podczas tej lektury - po pierwsze, pochłonęłam ją w kilka godzin. Czyta się błyskawicznie, kiedy wciągnęłam się w historię Daniela nie mogłam oprzeć się dalszemu czytaniu. Po drugie, ta opowieść nie jest w żadnym stopniu mdła, nawet, kiedy dochodzi do ujawnienia uczuć nie ma krzty lukru i słodkości. Po trzecie, naprawdę ciekawy pomysł i ujęcie sprawy. Reinkarnacja z innej strony, pokazanie, że nie znamy tajemnic wszechświata, że być może właśnie dużo osób powraca na Ziemię. Jednakże są ludzie, którzy pamiętają poprzednie wcielenia, są tacy którzy ani trochę, są też ludzie, których żywot przeznaczony jest na raz. Są też nowe dusze. Naprawdę podobała mi się taka perspektywa świata.
Z jednej strony to bardzo romantyczna historia, ponieważ Daniel nadal czeka na swoją ukochaną. Prowadzi normalne żywoty, żeni się, ale nigdy nie kocha. W jego sercu pozostaje zawsze Sophia, nawet po ponad tysiącu lat. Z drugiej "Nigdy i zawsze" potrafi udowodnić, że gdzieś na świecie czeka nasza druga połówka, że miłość może mieć inny wymiar, przeznaczenie potrafi płatać figle, lecz, choćby nie wiadomo jak pokrętna była by droga, gdzieś czeka koniec. Może nawet happy end.
Akcja książki biegnie dwutorowo, przez co przede wszystkim wciągamy się w opowieść Daniela i jego kolejne wcielenia. Odbywamy małą podróż po najróżniejszych zakątkach świata, jak i kultury. Można wierzyć w przeznaczoną miłość, lecz niekoniecznie. Bo książka Ann Brashares jest tak ciekawa, że warto po nią sięgnąć z różnych przyczyny: idealnie sprawdzi się, jako walentynkowy prezent; dla osób zagubionych i nie wierzących w przeznaczenie, jak i dla tych, co wierzą w taką miłość; dla tych, co szukają ciekawej historii z elementami fantasty i trochę romansu w tle i oczywiście dla tych zainteresowanych. Plus rewelacyjna okładka! Ja zachęcam do lektury!
Kiedyś Cię znajdę
„Nigdy i na zawsze” Ann Brashares
wyd. Otwarte
rok: 2012
str. 352
Ocena: 5/6
Już od chwili, gdy przeczytałam zapowiedź tej książki wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Bez względu na wszystko. Jak się okazuje, marzenia czasem się spełniają. To właśnie do mnie trafił ostatni egzemplarz recenzencki, jaki posiadało wydawnictwo Otwarte. Nie mogłam więc przejść nad tym faktem tak po prostu do porządku dziennego. W końcu, jak często zdarza się taka okazja? Dlatego sięgnęłam po tę powieść niedługo po tym, jak zawitała ona w moich skromnych progach. I powiem Wam jedno, nie zawiodłam się. Autorce udało stworzyć się coś nowego, a to cieszy podwójnie. Czym charakteryzuje się ta nowość? Postaram się Wam to przybliżyć poniżej.
Jest rok dwutysięczny szósty, Wirginia, Stany Zjednoczone. Lucy właśnie stoi na swoim pierwszym życiowym progu – kończy szkołę średnią i choć z pozoru wygląda na bardzo szczęśliwą osobę, wcale taka nie jest. Nieustannie stara się sprostać wymaganiom rodziców i nauczycieli. Robi wszystko, by nikt nie porównywał jej z tragicznie zmarłą siostrą, Daną. Mimo ogromu wysiłków w to wkładanych, nie zawsze się udaje uniknąć takich ocen. To oczywiście nie jedyny problem trapiący główną bohaterkę powieści. Jest jeszcze on, przystojny, cichy, skryty w sobie chłopak. Jeden z uczniów liceum, do którego Lucy uczęszcza, a w zasadzie w którym nauka właśnie dobiega końca. To właśnie to, czyli fakt ukończenia szkoły, bardzo trapi Lucy. W końcu to tu, na licznych przerwach i zajęciach miała okazję ukradkiem obserwować Daniela, obiekt jej westchnień. Na jego widok dziewczynie brakowało śliny w ustach a serce wpierw się zatrzymywało, by po chwili zacząć pędzić z niewyobrażalną prędkością. Niestety, Daniel notorycznie nie zwracał uwagi na Lucy. Przez cały okres ich wspólnego uczęszczania do szkoły odezwał się do niej może raz, a i tego pewna nie była, bo nie zrozumiała słów wydobywających się z jego ust. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że była w nim śmiertelnie zakochana i z nikim poza nim nie chciała się umawiać. Wiedziona wątłą nadzieją odrzucała zaloty szkolnych kolegów i postanowiła, że na bal maturalny, imprezę na której muszą się pojawić się wszyscy, by móc odebrać dyplom, wybierze się sama. Może akurat uda się jej na niej spotkać Daniela i po raz pierwszy w życiu naprawdę z nim porozmawiać. Choć odrobinę trudno w to uwierzyć, marzenia Lucy się ziszczają. W noc balu maturalnego, w dość nietypowych i niezwykłych warunkach, nasza bohaterka przeprowadza pierwszą, wyśnioną dyskusję ze swym ukochanym, tylko… czy to faktycznie jest ich pierwsza rozmowa? Czy rzeczywiście nigdy wcześniej nie patrzyli sobie w oczy i nie rozmawiali o wszystkim i o niczym? Czy liceum, Wirginia, ba, Stany Zjednoczone, to naprawdę arena ich pierwszej konfrontacji? Co w tę magiczną, zdawać by się mogło, noc wyjawi Lucy Daniel? Jaką tajemnicę skrywa? I jak ona zareaguje na rewelacje, które chłopak ma zamiar jej przekazać? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie sięgnąć po jedną z najnowszych propozycji Wydawnictwa Otwarte zatytułowaną Nigdy i na zawsze.
Powieść autorstwa Ann Brashares cechuje się ogromnym i w zasadzie w całości zrealizowanym potencjałem. Tak w jednym zdaniu mogłabym scharakteryzować tę książkę. Nigdy i na zawsze to dość nietypowa lektura. Wbrew oczekiwaniom, przynajmniej moim, nie można w niej znaleźć typowego romansu paranormalnego. Nie oznacza to jednak, że mnie się ta książka nie podobała. Bo podobała, i to bardzo. Co więcej, jej konstrukcja i podejście do tematu przez autorkę sprawiły, że poczułam bijącą od tej lektury świeżość i nowość. Narracja prowadzona jest w różnych przestrzeniach, czasach i z różnych punktów widzenia. Przez zdecydowaną większość książki autorka prezentuje nam historię Daniela, która zaczęła się bardzo, baaardzo daleko i dawno. Nie oznacza to jednak, że chłopak jest nadprzyrodzony, albo stary. Wręcz przeciwnie, jest taki sam jak ja, czy ty, tylko jego pamięć jest, sama nie wiem jak to ująć, może odrobinę bardziej rozwinięta, od pamięci przeciętnego zjadacza chleba? W pozostałych fragmentach powieści autorka prezentuje nam pierwszoosobową relację z kolejnych kilku lat życia Lucy. Jak potoczyły się jej losy? Czy w jakikolwiek sposób są one złączone z historią Daniela? Jaka będzie przyszłość tej dwójki? Odpowiedzi na te, i na wiele innych pytań, znaleźć można w książce, do lektury której z całych sił Was zachęcam.
Mnie powieść Nigdy i na zawsze bardzo się podobała. Może nie zachwyciła mnie, nie rozłożyła na łopatki, nie wytarmosiła i przemieliła, ale na pewno zostanie w moim umyśle na dłużej, co więcej, liczę, że może kiedyś doczekam się jej kontynuacji, bo… nie, tego nie mogę Wam zdradzić. Powinniście jednak wiedzieć, że książka została napisana w przystępny sposób, a autorce niemal w stu procentach udało się zrealizować jej potencjał. Przynajmniej moim zdaniem. Oczywiście w tekście odnaleźć można kilka szczegółów, które spotkać można w innych książkach fantasy, nie razi to jednak, a czasami zaprezentowane jest w znacznie lepszy sposób, niż gdzie indziej. Obraz nakreślony przez autorkę porusza i skłania do rozmyślań. Czy to możliwe, by miała rację? Co jeśli jej wizja jest jedynie odbiciem rzeczywistości? Muszę przyznać, że wciąż nie wiem, jak odpowiedzieć na te pytania. I pewnie nigdy się nie dowiem, jak jest naprawdę. Będę się jednak z całych sił starać zapamiętać, może akurat mi się uda? Jedno jest pewne, książka jest bardzo interesująca i wciągająca. Godna polecenia, i to nie tylko fanom powieści paranormalnych.
"Każde życie rozpoczyna się mniej więcej tak samo. Mój umysł jest spowity tłumiącym go mrokiem niemowlęctwa, a potem, prędzej czy później, widzę jej twarz w drzwiach tamtej chaty. Twarz robi się coraz wyraźniejsza i wtedy zauważam płomienie. Staram się nie popadać w tak wielkie przygnębienie jak kiedyś. Wiem, co się dzieje, i myślę: „Znowu to samo”. Każde życie rozpoczynam z nią, z moim grzechem pierworodnym. Dzięki niej poznałem siebie… "
Każdy pragnie miłości do przysłowiowej „grobowej deski”, ale co się stanie gdy miłość ta trwa dłużej niż życie? Gdy tysiące lat zajmuje nam choćby zbliżenie się do obiektu naszych westchnień? Z taką sytuacją zapoznaje nas Ann Brashares w swojej najnowszej książce.
"Żyję od ponad tysiąca lat. Umierałem niezliczoną ilość razy. Zapomniałem, ile dokładnie. Zakochałem się i moja miłość trwa nadal. Ciągle szukam swojej ukochanej. Ciągle ją pamiętam. Noszę w sobie nadzieję, że pewnego dnia ona też mnie sobie przypomni."
Tak w skrócie opisuje swoją historię Daniel, główny bohater książki „Nigdy i na zawsze”. Chłopak ten urodził się w Afryce Północnej około 520 roku. Choć w swoim życiu zrobił wiele złego, to tylko jednej jedynej rzeczy żałuje naprawdę. A mianowicie spalenia domu pewnej młodej kobiety, kobiety której twarzy będzie szukał przez ponad tysiąc lat, kobiety w której się zakochał… Czy uda mu się ją odnaleźć? Czy kobieta w coraz to nowych wcieleniach będzie w stanie go zapamiętać? Czy będą razem w końcu szczęśliwi? Przekonajcie się sami ;)
Mogłoby się wydawać, że „Nigdy i na zawsze” autorstwa Ann Brashares nie wyróżnia się niczym szczególnym w natłoku innych romansów. Mogłoby się tak wydawać każdemu, każdemu kto nie trzymał choćby w ręku tej książki. Choć zarówno temat miłości jak i reinkarnacji w literaturze pojawiał się wielokrotnie, pani Brashares udało się jednak postawić go w całkiem nowym świetle. Przedstawiła nam bowiem historię dwojga ludzi, którzy nie zważając na przeciwności losu przez dekady i wieki próbują być razem. Próbują przełamać fatum starające za wszelką cenę ich rozdzielić…
Historię poznajemy z dwóch perspektyw. Z jednej strony poznajemy niemalże od początku historię życia Daniela, śledzimy zarówno jego losy, jak i losy Sophii, jego wielkiej miłości. Z drugiej jednak strony towarzyszymy aktualnym bohaterom w próbach odnalezienia siebie, zrozumienia na czym polega ich przeznaczenie i dlaczego ktoś za wszelką cenę próbuje odebrać im szczęście. Zastanawiają się czy kiedyś będą mogli być razem…
„Nigdy i na zawsze” jest to urokliwa historia przepełniona różnego rodzaju emocjami, emocjami które nie mijają przez długi czas po odłożeniu książki. Ponadto otwarte zakończenie pozwala czytelnikowi na dalszą interpretacje zdarzeń lub też (jak to było w moim przypadku ;)) dopisywania/wymyślania szczęśliwego bądź też mniej szczęśliwego zakończenia całej historii. „Nigdy i na zawsze” polecam osobom lubiącym magiczne książki przepełnione miłością, w których łatwo utożsamić się z bohaterami. Jak również osobom lubiącym książki gdzie zakończenie nie zawsze musi być happy endem ;)
Czy znudziły Ci się już opowieści o wampirach/wilkołakach/aniołach itd. zakochanych w ludzkich kobietach ? Jeżeli tak to sięgnij po tą piękną opowieść o sile miłości dwóch osób, które nawet w 1/10 nie są podobne do tych postaci. On - Daniel - Żyje już od tysiąca lat, rodzi się i umiera, aby za kilka lat znaleźć się w innym miejscu i w innym czasie. Jaki jest jego cel ? Poszukuje pięknej, młodej dziewczyny, którą pamięta z jednego ze swoich pierwszych żyć. Zakochany w niej, robi wszystko, aby przypomnieć jej o tym co działo się kiedyś i jacy byli szczęśliwi. Jest jednym z nielicznych posiadających Pamięć. W każdej nowej postaci pamięta o tym co wydarzyło się w jego poprzednich wcieleniach; nigdy nie zapomniał tego co zrobił w 541 roku... Ona - Lucy - jedno z wielu wcieleń ukochanej Daniela, jest jedną z tych, którzy nie pamiętają o swojej przeszłości. Każde jej życie jest odrębnym czasem, a świat, w którym żyła jest dla niej obcy. Pewnego dnia roku 2004 ich drogi połączyły się i zmieniły ich świat znowu nie do poznania....
Historię miłości Daniela i Lucy poznajemy dwutorowo. Z jednej strony dowiadujemy się co dzieje się w ich obecnym wcieleniu, jak się do siebie zbliżają i jak się od siebie oddalają, a z drugiej strony poznajemy ich wcielenia od samego początku ich istnienia. Wyruszamy z nimi w podróż w wyobraźni od starożytności aż po czasy im współczesne. Razem z Danielem przeżywamy morskie wyprawy, największe wojny świata oraz przeszukujemy jego Pamięć aby odnaleźć Lucy - a raczej Sophie, Constance i jej wcześniejsze wcielenia. Ich historia jest pełna łez i przeciwności losu, jednak na ich drodze stają również ich rodzice (inni w każdym wcieleniu), bracia i siostry, o których czasami z powodu miłości zapominają. Jak można odebrać z działań Daniela jego rodziny nie były dla niego zbyt ważne, a tylko jedna zapadła mu w pamięci na zawsze... Z tych działań może płynąć przestroga, żeby nie zapominać o najbliższych w momencie kiedy poznajemy nowy świat u boku ukochanej osoby...
Fabuła książki bardzo mnie urzekła. Nie jest ona zbyt banalna i oczywista. Na każdy kroku napotykamy na jakieś niesamowite zdarzenia z przeszłości bohaterów, które nagle zaczynają być dla nich bardzo ważne w czasach obecnych. Przez całą książkę autorka nie skąpi nam wrażeń i spokojnie mogę Wam zapewnić, że w napięciu będziecie oczekiwali kolejnych rozdziałów. Mimo iż fabuła oparta jest tylko na miłosnych uniesieniach Daniela i Lucy, to nie jest to książka, którą można nazwać romansem czy też książką dla nastolatek. Nie jest to opowieść jaką znamy z wielu książek z udziałem bohaterów nie z tej ziemi. Jest to opowieść o gorącym uczuciu, które przetrwa wszystko i będzie trwać aż do momentu kiedy życie pozwoli tej parze umrzeć kiedy będą szczęśliwi.
Nigdy i na zawsze to książka bardzo wzruszająca i wciągająca. Dopracowani w każdy szczególe bohaterzy, pięknie opisane krajobrazy - zatrzymanie piękna Grecji, Turcji, Meksyku i wielu innych miejsc powoduję, że nie znając tych zakątków świata można do nich zatęsknić i zamarzyć o nich oraz świetny pomysł na niesamowicie wciągającą książkę to tylko niektóre zalety tej pozycji. Ann Brashares przedstawia nam świat, w którym istnieje reinkarnacja, zjawisko odradzania się dusz w nowych ciałach. Reinkarnacja to coś o czym do tej pory nie czytałam i nie zagłębiałam się w jej znaczenie. Autorzy raczej rzadko sięgają po wątki wywodzące się z różnych religii, ale Ann Brashares zrobiła to bardzo delikatnie i z klasą, nikogo nie obrażając. Tej książki nie można zaklasyfikować tylko do jednego gatunku, ponieważ jest tu sporo wątków obyczajowych, sensacyjnych, fantastycznych, ale również nie można powiedzieć, że książka ta należy do gatunku czytanego tylko przez kobiety. Ta książka każdego chwyci za serce i będzie dla niego dobrą odskocznią od dnia codziennego.
Książkę oczywiście polecam, bo jest ona 2 pozycją tuż za Igrzyskami śmierci, która otrzymała na moim blogu notę powyżej skali ;] Zapraszam do dzielenia się wrażeniami
ksiazkimolaksiazkowegoxp.blogspot.com
WSPOMNIENIE INNEGO ŻYCIA
Déjà vu to próba określenie dziwnego zjawiska, które mimo swojej niezwykłej natury, może się przydarzać dość często. Czy jestem w tym miejscu po raz pierwszy, skoro budzi ono we mnie tak wiele wspomnień ? Możliwe, że widziałam to tylko we śnie. Ale czymże są sny same w sobie, jeśli nie kolejną tajemnicą ?
Możliwe jednak, że wszystko to jest tylko cieniem przeszłym wspomień. Wspomnieniem innego życia. Jeśli chcecie dalej podążać tokiem tych rozważań, satysfakcjonujących odpowiedzi w pięknej opowieści udzieli Ann Brashares, autorka bestsellerowej serii o "Stowarzyszeniu wędrujących dżinsów".
DAR PAMIĘCI
Czytelnicy zaznajomieni z serię "Upadli" od Lauren Kate mogą być zaskoczeni, gdy spotkają ponownie Daniela, który poszukuje Lucy. Nie jesteśmy jednak wplątani w losy wojny w niebie. Daniel to człowiek z niezwykłym rodzajem Pamięci. Poza możliwością sięgnięcia w swoich wspomnieniach ponad tysiąc lat wstecz, potrafi także rozpoznawać inne "stare" dusze w ich nowych wcieleniach. Sprawdza się tutaj metoda, że czasami mamy szczęście odrodzić się wśród bliskich. Nie każdy dostaje ponowe szanse, a o obecności tego daru zdaje się decydować silna wolna czynienia dobra lub zła. Daniel zawsze szukał Lucy i czasem udawało się mu ją odnaleźć, ona jednak nigdy nie pamiętała jego. Czy rzeczywiście wspólny los jest im pisany ?
PRZEZ TYSIĄCLECIA
Niezwykłą opowieść na przestrzeni tysiąclecia opowiada Daniel, często gubiąc się w swoich wspomnieniach i próbując odnaleźć nadzieję na przyszłość. Lucy ukazuje nam teraźniejszość oraz stara się ogarnąć zupełnie nową siebie, która żyła już od bardzo dawna (zmiana narracji naprzemiennie) Nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Rozpoczyna się od krzywdy i próby zadośćuczynienia, rozwija poprzez szacunek i wdzięczność, aż do fascynacji i uwielbienia. Dwie nieśmiertelne dusze nie są jedyni zmiennymi w tej historii. Poznajemy różne style życia na przełomie tak długiego okresu życia.
MOJE IMIĘ TO PAMIĘĆ*
"Nigdy i na zawsze" trudno połknąć za jednym zamachem, gdyż jest to opowieść pełna rozważań o wartości każdego ludzkiego życia, jego lepszych i gorszych chwilach, oraz prawach jakie zdają się naszymi losami rządzić. Druga strona tej powieści to rozważania nad darem życia poprzez tysiąclecia. Jakie znaczenie mają kolejne narodziny i odejścia z tego świat ? Czy radość chwil, gdy robi się coś zupełnie po raz pierwszy, bezpowrotnie znika i pozostawia tylko gorycz wspomnień ? To dar czy kara ?
MOJA OCENA : 8,5 / 10
Książka, którą się wspomina jeszcze długo po jej przeczytaniu. Zakończenie dość otwarte, ale nie ma planów kontynuacji, więc jest to powieść w jednym tomie. Spodoba się wam, kiedy lubicie podróżować wraz z bohaterami poprzez ich poprzednie wcielenia. Nie jest to skrajnie romantyczna wizja miłości, gdy pozna się dokładnie wszystkie wcielenia bohaterów.
Źródło: http://kessieandbooks.blogspot.com/2012/02/deja-vu-mojego-zycia.html
Czy można żyć wiecznie? Jednocześnie przeżywając wiele istnień, być różną osobą za każdym powrotem do świata żywych? Ale nie zapominać, zawsze pamiętać. Wspominać. Czuć. A co, gdy w którymś z istnień spotka się ukochaną osobę? I ją straci? Czy to ma szanse powrócić? Czy uda się ją rozpoznać? I najważniejsze. Czy ona będzie pamiętać?
Takie pytania nasuwają się podczas lektury powieści Ann Brashares, zatytułowanej "Nigdy i na zawsze".
Główną bohaterkę, Lucy, poznajemy gdy ta uczęszcza do liceum w małej miejscowości w Stanach Zjednoczonych. Przyjaźni się z Marnie, ma za sobą tragedię rodzinną. Gdy Lucy rozpoczyna jedenastą klasę, w szkole pojawia się tajemniczy Daniel. Przystojny odludek, który nigdy z nikim nie wszedł w bliższe relacje i pomimo zniewalającej powierzchowności, po jakimś czasie został skazany na towarzyski ostracyzm. Co nie zdawało się mieć dla niego większego znaczenia. Lucy jest zafascynowana chłopakiem, czuje do niego dziwny pociąg, niewytłumaczalną więź. Czy to możliwe, że go zna? Albo... znała? Okazuje się, że Daniel dźwiga ponadczasowe piętno, żyje w różnych życiach od tysięcy lat i cały czas szuka swojej ukochanej Sophie, którą kiedyś zabił. Czy Lucy może być tą dziewczyną? A może Daniel to psychopata? Jak to wpłynie na losy bohaterki, które będziemy śledzić na przestrzeni kilku lat?
Myślę, że lektura ta będzie doskonałą odpowiedzią na wszelkie pytania. Jednocześnie poznajemy inne wcielenia Daniela, który żył w różnych miejscach i rodził się w różnych rodzinach. Poznajemy także jego odwiecznego wroga-Joaquima, który był niegdyś bratem głównego bohatera. Czy Joaquim i tym razem zrani Daniela i będzie starał się przeszkodzić w drodze do odnalezienia jego jedynej miłości? Gwarantuję, że emocji będzie co niemiara.
Nie jest to kolejny paranormalny romans. To wciągająca opowieść o samotności, poszukiwaniu miłości, próbie zapamiętania siebie i utrzymania własnego ja. To czasami przejmujące studium smutku i tęsknoty, które rządzą życiem zarówno bohatera, jak i bohaterki. Bo gdy raz się pokochało i straciło tę jedyną miłość, jak można żyć i zapomnieć? To niemożliwe, bo nawet, gdy się nie pamięta, jest coś w człowieku, co nie pozwala żyć normalnie i nie pozwala czuć nieznośnego oczekiwania na spotkanie z ukochaną osobą.
"Nigdy i na zawsze" śmiało można nazwać dramatem z elementami przygody i może trochę sensacji. Ale najważniejsza w tej opowieści jest miłość. Tęsknota. Wierność. Bo... czasem miłość trwa dłużej niż życie. I wówczas... nie ma granic, aby ją odszukać i odzyskać. Nawet śmierć nie jest przeszkodą. Polecam, warto!
http://agnesscorpio.blogspot.com/2012/01/ann-brashares-nigdy-i-na-zawsze.html
Na temat tej książki przeczytałam już wiele, blogosfera aż się zatrzęsła od pochlebnych recenzji i opinii czytelników. Pomyślałam, że książka jest wyjątkowa, w głowie stworzyłam jej wyidealizowany obraz, sama nie wiem, na co liczyłam, ale się przeliczyłam. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, że książki mi się nie podobała czy mnie rozczarowała, nic z tych rzeczy. Po prostu moja wyobraźnia puściła wodze fantazji, sama wykreowałam bohaterów, na długo przed tym, jak ich poznałam. Moje odczucia można porównać z wrażeniami po przeczytaniu książki, której oglądało się ekranizację. Mam nauczkę przed przeczytaniem książki lepiej nie wertować cudzych opinii zbyt dokładnie.
Nie mniej jednak lektura Nigdy i na zawsze sprawiła mi przyjemność. Historia, którą wykreowała Ann Brashers można by porównać z literacką podróżą na przestrzeni dziejów, a to za sprawa głównego bohatera Daniela, który posiada Pamięć. Błogosławieństwo czy przekleństwo? Hmm ciężko jednoznacznie stwierdzić, ale po tym co przeczytałam mogę śmiało powiedzieć, że autorka miała genialny pomysł. Przeplatanie się przeszłości z teraźniejszością pozwoliło ukazać miłość Daniela i Lucy z szerszej perspektywy. Akcja biegnie dwutorowo, z jednej strony poznajemy historię miłości dwojga ludzi, którzy po raz pierwszy spotkali się ponad tysiąc lat wcześniej. Zdarzenia, które wtedy miały miejsce dalekie są od hollywoodzkiego love story, a jednak zdarzyło się. Ich miłość wykiełkowała i dojrzewała przez stulecia. Daniel pamięta każde życie i opowiada o miłości, która przekracza poza granice czasu. O „jego” Lucy…O „jego" Sophi...
Proporcje między tym, co było, a tym, co jest są wyważone, rozwój akcji jest równomierny, chodź pod sam koniec książki tempo wzrasta. Przy tej pozycji nie można się nudzić, akcja swój początek ma w roku 520, co w mojej opinii stanowi ciekawy punkt wyjścia, autorka miła duże pole do popisu, jeżeli chodzi o budowanie akcji i, co więcej w pełni podołała temu zadaniu. Mam jednak pewne osobiste zastrzeżenia odnośnie języka, bądź tłumaczenia. Czytając miałam wrażenie, że dialogi są sztuczne i odbiegają od mowy, którą znamy z codziennego życia. Dlatego moim zdaniem książka skierowana jest głównie da mniej wymagających czytelników, może dla młodzieży.
Co tu dużo mówić, książka jest warta uwagi, myślę, że spodoba się każdemu, kto lubi niebanalne historie miłosne. Prosta historia, ale jak pieknie ukazana. Niewielkie mankamenty, o których wspomniałam są w dużej mierze moimi osobistymi odczuciami, a jak wiemy każdy z nas inaczej odbiera słowo pisane. Ja ze swojej strony zachęcam do zapoznania się z pozycją i własnej oceny tej pozycji.
Książka jest po prostu niesamowita! Bardzo chciałam ją przeczytać, ale mój zapał dziwnie słabł, gdy poznawałam jej zawartość. To dziwne uczucie okazało się jednak błędem, przez duże ,,B,,! Akcja intryguje już od pierwszej strony i wprowadza czytelnika w niesamowity świat, który stworzyła nam autorka. Jak dla mnie to trochę mało było tam sytuacji Lucy i Daniel sam na sam, ale pod koniec, autorka sprawnie to nadrobiła.
Mam nadzieję, że już niedługo ujrzę następną część, bo zakończenie jasno wyraża, że ona na pewno będzie.
Byle szybko pojawiła się w sklepach!
Na wstępie kwestia podobieństwa do serii L. Kate:
Zaczyna się od słów Daniela(!), jak to żyję od stuleci "Ciągle jej szukam. Ciągle ją pamiętam. Noszę w sobie nadzieję, że pewnego dnia ona też mnie sobie przypomni."*
Następnie przenosimy sie do liceum gdzie Lucy(!) wzdycha do chłopaka, sama nie wie dlaczego, ale śni o nim, myśli o nim, tęskni za nim - chłopakiem tym oczywiście jest Daniel.
Kiedy w końcu okoliczności zmuszają ich do rozmowy, dochodzi do dziwnej sceny, która zamiast ich do siebie zbliżyć - powoduje jedynie, że się od siebie oddalają :/
Tu, moim zdaniem, kończy się podobienstwo do "Upadłych".
Daniel zaczyna opowiadać historię swojego życia, w sumie swoich żyć hmm historię swojej Pamięci. Jest świetnym narratorem, choć nie mogłam się wyzbyć uczucia, jak smutna jest każda jego opowieść - czuć było że przemawia przez niego zrezygnowanie, żal i poczucie winy. Podobało mi sie to w jakich okolicznościach spotykał Lucy czy Sophie jak ją zwał ... poza tym świetnie tłumaczył jak działa jego Pamięć - wszystko naprawdę wydaje się być tak po prostu prawdopodobne
Sama nie wierzę w reinkarnację, wychowałam się w wierze, w której po śmierci idzie się najczęściej do nieba i tyle. Mimo to ksiązka przedstawia alternatywę która jest bardzo ciekawa, choć nie do końca rozumiana nawet przez tych których dotyka. I dobrze, czasami autorzy za bardzi skupiają sie na tym aby wszystko było jasne i przejrzyste, a przecież i w "naszym świecie" zdarzają się takie rzeczy których nie jesteśmy w stanie do końca wyjaśnić.
Prócz opowieści Daniela, mamy teraźniejszość w której poruszona Lucy (już całe szczęście nie nastolatka) próbuje się odnaleźć; Daniela który podąża za poruszoną Lucy i ścigającą ich przeszłość. Wszystko czyta się bardzo przyjemnie, kartki same się obracają , a przemyślenia Daniela wprowadzają w pewien melancholijny stan - no cóż ktoś, kto przeżył tak wiele wie najlepiej na co warto w życiu zwracać uwagę:
"Zdarzają się w życiu krótkie okresy radości, które trzeba rozciągać na wiele pustych lat, a mnie zdarza się tych pustych lat więcej niż innym ludziom. Trzeba się starać by trwały jak najdłużej."*
Podsumowując: W książce podobało mi się wiele rzeczy , jak choćby wzmianki o znanych nam postaciach, w ogóle wszystkie opowieści Daniela o dawnych czasach.No i Lucy, również okazała się być miłą do czytania osobą, nieufną na tyle by zadawać pytania i dość inteligentna by zrozumieć, by szukać. Przyznam , że zakończenie mnie trochę zawiodło - nie tyle ostatnie dwa rozdziały ile to co działo się wcześniej - tak jakby autorka dążyła do czegoś innego, ale w trakcie się rozmyśliła - nie wiem, być może to własnie miało tak wyglądać Ewidentnie zostawiła sobie furtkę na kontynuację i bardzo ciekawa jestem czy takowa będzie.
Mimo wszystko polecam!
*cytaty z książki strona 8 i 92.
A.Brashares bestsellerowa amerykańska pisarka (ponad 8 milionów książek sprzedanych na całym świecie). Jej powieści z cyklu „Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów” doczekały się adaptacji filmowych. Gdy ujrzałam zapowiedź ''Nigdy i na zawsze'' wiedziałam, że książka przypadnie mi do gustu. Oczywiście nie pomyliłam się, Ta piękna historia o prawdziwej miłości wciągnęła mnie bez reszty. A wy wierzycie w miłość, która trwa wiekami? W to, że można żyć wiecznie budząc się w nowych wcieleniach?
"Czasem miłość trwa dłużej niż życie."
Daniel żyje już od 1000 lat, a mimo to pamięta każde ze swoich żyć i wcieleń. W piątym stuleciu przeżył coś, co odbiło się na każdym z jego kolejnych wcieleń. Razem z bratem i innymi wojownikami napadł na wioskę gdzie doszło do rabunku i podpaleń. Na progu jednego z palących się domów stanęła dziewczyna, która na zawsze zamieszkała w jego sercu. To właśnie ją Daniel będzie szukał w kolejnych wcieleniach jednak nie za każdym razem będzie to takie łatwe. On pamięta każde ze swoich żyć natomiast ona nie. Ale czy w końcu uda im się złączyć i żyć szczęśliwie? Czy prawdziwa miłość zwycięży?
Czytając ''Nigdy i na zawsze'' zapoznajemy się z każdym kolejnym wcieleniem Daniela i jego ukochanej. Przemierzamy różne zakątki świata i poznajemy inne kultury. Z drugiej strony znajdujemy się w XX1 wieku i tutaj śledzimy ich losy. Przeszłość i teraźniejszość splatają się ze sobą tworząc niesamowicie ekscytującą fabułę.
Książka spodobała mi się już od pierwszej strony. Przyjemny i lekki język jakim posługuje się autorka jest jedną z głównych zalet. Ciekawa, intrygująca fabuła. ''Nigdy i na zawsze'' łączy ze sobą kilka gatunków literackich- każdy znajdzie tu elementy fantastyczne, przygodowe oraz romantyczne. Ann umiejętnie wprowadziła do powieści opisy minionych czasów. Przez co nie są one nużące a bardzo ciekawe. Bohaterowie są świetnie wykreowani i interesujących charakterach.
Podobało mi się to, że książka nie jest zwyczajnym romansidłem. Mimo, iż miłość jest tutaj głównym wątkiem to znajdziemy też kilka wątków pobocznych. Przeżywając razem z Danielem jego kolejne wcielenia możemy zapoznać się z elementami historycznymi, które są fantastycznym dodatkiem ponieważ łatwiej jest nam się wczuć w klimat i dostosować do czasu panującego w książce.
Oprawa graficzna książki jest fantastyczna. Śliczna okładka i tytułowe napisy przyciągają wzrok. Do tego zachęcający opis i estetyczne wydanie podsycają ciekawość. Myślę, że ''Nigdy i na zawsze'' spodoba się wszystkim bez względu na wiek czy płeć. Tak jak wspomniałam jest to piękna opowieść o prawdziwej miłości. Podczas czytania będzie w nas buzowała ogromna fala emocji, a książka pozostanie w naszej pamięci jeszcze na długi czas po jej przeczytaniu. Polecam!
Mówią, że miłośc żąda wszystkiego, ale moja wymaga tylko jednego: byś bez względu na to, co się stanie i jak długo to potrwa, wierzyła we mnie, pamiętała, kim jesteśmy i byś nigdy nie poddała się rozpaczy.” str. 349
Miłość uczucie, którego niektórzy się boją, a inni wręcz pragną za nim podążać. Miłość – uczucie, które niejedno ma oblicze. Uczucie, które objawia się pod wieloma postaciami, które potrafi odmienić nie tylko całe nasze życie, ale i światopogląd. Pytanie tylko, jak długo może trwać prawdziwa miłość? Czy uczucie swój kres ma w momencie naszej śmierci? I co tak naprawdę dzieję się z duszą po fizycznym zakończeniu naszej egzystencji? Czy bratnie dusze odnajdą się w nowych wcieleniach? Chcąc się o tym przekonać należy sięgnąć po Nigdy i na zawsze.
CZASEM MIŁOŚĆ TRWA DŁUŻEJ NIŻ ŻYCIE
Żyję od ponad tysiąca lat. Umierałem niezliczoną ilość razy. Zapomniałem, ile dokładnie. Zakochałem się i moja miłość trwa nadal. Ciągle szukam swojej ukochanej. Ciągle ją pamiętam. Noszę w sobie nadzieję, że pewnego dnia ona też mnie sobie przypomni.
Magiczna opowieść o szansach, jakie otrzymujemy od losu, i o tym, że nie można odkładać życia na później. Historia miłości przekraczającej granice czasu. Książka, która przywraca wiarę w przeznaczenie, w to, że na każdego z nas gdzieś ktoś czeka.
Autorką powieści jest Ann Brashares, amerykańska pisarka, która niebywałą sławę zdobyła dzięki cyklowi Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów, a te doczekały się nawet swojej ekranizacji. Statystyki robią wrażenie: jej książki sprzedane na całym świecie w ponad 8 milionach egzemplarzy – to chyba świadczy o niezwykłości jej powieści.
Nigdy i na zawsze opowiada o niezniszczalnej miłości dwojga osób. Ona – licealistka, która u swego boku ma najlepszą przyjaciółkę. Dziewczyna, której życie nie jest idealne. Pewnego dnia w jej liceum pojawia się On. Daniel – tajemniczy odludek, który stroni od jakichkolwiek prób nawiązania większych przyjaźni. Lucy całkowicie traci dla niego głowę, jednak on w ogóle nie zwraca na nią uwagi. Sprawia wrażenie jakby dla niego ona wcale nie istniała. Jednak pewne wydarzenia całkowicie zmieniają ich relacje … Jedno mogę o bohaterach powiedzieć: są pełnokrwiści. Postacie rzeczywiste, nie idealizowane, ukrywające własne sekrety, które czytelnik z chęcią odkrywa. To bohaterowie, których los nie oszczędza, którzy muszą stawić czoła zarówno otoczeniu, jak i sobie nawzajem.
recenzja:
http://paranormalbooks.pl/2012/02/15/recenzja-nigdy-i-na-zawsze/
http://isztarbooks.blogspot.com/2012/02/nigdy-i-na-zawsze-ann-brashares.html
„Moja miłość do Ciebie jest prawdziwsza niż cokolwiek, co poznałem w tym długim , bardzo długim życiu.”
Po premierze tej książki, zachwycona okładką i zaintrygowana zróżnicowanymi opiniami na jej temat, postanowiłam przeczytać ową lekturę. Kiedy na początku tygodnia dotarła do mnie, chwyciłam ją niecierpliwie, zaciągnęłam się ulubionym zapachem nowej książki i od razu przeszłam do śledzenia kartek. Dostrzegłam ciekawą opinię na okładce: „Dla wielbicieli wrażliwości Nicholasa Sparksa”. Samo to wystarczyło, żebym z miejsca zaczęła czytanie. Było naprawdę ciekawie. I żałuję, że wszystkie te elementy nie zdołały zaleczyć mojego lekkiego rozczarowania na samym końcu…
Daniel Grey, główny bohater, posiada pamięć doskonałą. Był w wielu zakątkach świata, rozmawiał z wieloma osobami i umierał wielokrotnie. Jak to możliwe? Jego dusza przetrwała i odradzała się w nowym ciele, a jego pamięć zostawała z nim do końca. Pamiętał wszystko, od pierwszego swojego życia. A szczególnie swoją pierwszą i ostatnią miłość: Lucy, zwaną wcześniej również Sophią, Constance…
Kiedy spotyka ją w roku 2009, wszystko się komplikuje: ona go nie pamięta. Z czasem jednak miewa sny, które wyglądają jak wspomnienia, a dziwna wróżba i wizyta w Anglii utwierdzają ją tylko, że Daniel jest mężczyzną, z którym kiedyś była. Niestety, w życiu nic nie jest proste. Oboje znów są zagubieni, a na ich drodze staje ktoś, kto może nie tylko przekreślić ich bycie razem, ale także sprawić, że nigdy się więcej nie spotkają…
Zaczynając od samego początku: zapowiadało się naprawdę ciekawie. Odkąd wzięłam książkę w ręce i przeczytałam pierwsze zdania, myślałam: „kurczę, co to będzie? Jak to wszystko będzie wyglądać?” I zaczęłam chłonąć kolejne zdania. Z czasem moje zaciekawienie rosło, fabuła wciągała mnie w siebie, nie pozwalając choćby na chwilę się oderwać. Miałam mnóstwo pytań, na które chciałam uzyskać odpowiedzi. Już docierałam do końca, już moje serce rosło w oczekiwaniu czegoś ekstra i… nic. Totalna klapa. Dwukrotnie sprawdziłam, czy czasem kartki nie zostały zlepione, ale nie. Był koniec. I zostałam bez odpowiedzi. Naprawdę spodziewałam się lepszego zakończenia, tutaj nawet nie jestem w stanie posnuć własnych domysłów, co mogło się wydarzyć dalej. I bardzo tego żałuję. Naprawdę. Bo całość ogółem jest naprawdę ciekawa, piękny motyw miłości, która jest nieśmiertelna i przetrwa nawet najgorsze próby czasu…
W powieści Ann Brashares zastosowała podwójny rodzaj narracji: relacji obserwatora w trzeciej osobie, który opowiada nam, co się działo, oraz w pierwszej osobie, gdzie ta osobą jest Daniel. Opowiada nam on o swoim każdym życiu, co się działo i jak rozpoznawał w innych ciałach swoją ukochaną. Rozdziały prowadzone były naprzemiennie, raz jedną raz drugą narracją. Po raz pierwszy chyba nie przeszkadzało mi zbytnio czytanie w takiej postaci. Choć nie wiem, dlaczego.
Bohaterowie nie są zbytnio szczególni. Najbardziej wyróżnia się Daniel, który dzięki swojej pamięci zdołał utrwalić każdą wiedzę zdobytą na przestrzeni lat, potrafił rozpoznać czyjąś duszę a także, mimo różnych wcieleń, wciąż był sobą. To się nie zmieniło. Polubiłam w nim upór i dążenie do upragnionego celu. Zaimponował mi swoją bezgraniczną miłością i oddaniem do kobiety, z którą nie zawsze mógł być. A mimo to wciąż ją kochał.
Nie chcę być wredna i nie mam zamiaru wieszać szmat na książce za to, że nie spodobała mi się jej końcówka. Nie, ona da się polubić, może się podobać, zwłaszcza osobom, które lubią czytać romanse, gdzie miłość jest silniejsza niż wszystko. Mi osobiście się podobała, nie do końca, ale jednak. Więc mimo wszystko zachęcam do przeczytania. Przymrużmy oko na ten jeden wątek, skupmy się na całości. I dzięki temu dostrzeżemy jej prawdziwą wartość.
Ann Brashares to amerykańska autorka z gatunku literatury młodzieżowej, rozsławiona przez serię o wędrujących jeansach. Pamiętałam, że podobała mi się historia o przyjaciółkach i pasującej na nie wszystkie, jednej parze niezwykłych spodni, dlatego, gdy usłyszałam o "Nigdy i na zawsze" wiedziałam, że muszę ją poznać.
Daniel posiada niezwykły dar, którym obdarzonych jest tylko niewielu. Pamięta on wędrówkę swojej duszy, a co z tym się wiąże wszystkie swoje wcielenia, w których się ona znalazła. Nie jest to jednak przyjemna umiejętność, ponieważ w każdym życiu pamięta on również swe wcześniejsze rodziny, wcześniejsze życie oraz oczywiście w jaki sposób umierał. Jest też jeszcze jedna rzecz, która go nigdy nie opuszcza: uczucie do dziewczyny, którą przypadkiem zamordował, a później się w niej zakochał. Nie możliwe? W tym świecie wszystko jest możliwe, gdyż śmierć nie oznacza tutaj końca, a jedynie kolejną szansę.
Wrażenia i rekomendacje
Autorka poruszyła w tej książce temat wędrówki dusz i reinkarnacji, przy okazji łącząc go z niezwykłym wątkiem romantycznym. Historia jest przedstawiona w dopracowany sposób i rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony poznajemy wspomnienia Daniela, które zdobył na przestrzeni ponad tysiąca lat, a z drugiej obserwujemy wydarzenia rozgrywające się w latach 2004- 2009, czyli współczesnym życiu głównych bohaterów.
Daniel jest postacią sentymentalną i przez cały czas zmaga się z faktem, że posiada Pamięć. Niby już nauczył się jak z niej korzystać, jednak do końca nie potrafi znieść niektórych związanych z nią aspektów. Odrzuca imiona nadawane mu przez kolejnych rodziców, przestaje doceniać drobnostki dnia codziennego oraz czuje, jakby jego życie było schematyczne i niczym nie mogło już go zaskoczyć. Nie powiem, żeby był optymistą, ale na dłuższą metę można się do niego przyzwyczaić. Ja odbierałam jego sposób opowiadania, jak historie starszego Pana, którego doświadczyło życie.
Drugą główną postacią jest w tej historii wybranka Daniela, Lucy (tak nie mylicie się, te same imiona występują w serii "Upadli" Lauren Kate). Ona także nie jest osobą tętniącą życiem, jednak nie poprzez bagaż wspomnień, tylko po prostu z charakteru. Jej reakcja na rewelacje Daniela jest jak najbardziej naturalna. Polubiłam ją za jej autentyczne przedstawienie i dość ludzkie zachowania.
Sama fabuła kręci głównie wokół życia Daniela oraz jego niewygasającej miłości do Lucy. Nie jest to jednak zwykły romans, jest to głęboka historia o poczuciu winy, dojrzewaniu do pewnych decyzji i zmaganiu się z samym sobą. Akcja nie jest tutaj zbyt szybka, jednak doskonale przedstawia charakter i życie, a raczej życia Daniela. Emocje są tutaj na pierwszym planie i nie zawsze są one związane z pozytywnymi sytuacjami. W prawdzie dominują tutaj opisy, nie czułam się w trakcie czytania ani znudzona ani zmęczona. Mimo iż jest to ładna książka o miłości, nie polecałabym czytać jej na "jeden raz". Ja sama rozłożyłam ją sobie na porcje i dawkowałam przez kilka dni. Takie podejście pozwalało mi się delektować i lepiej zrozumieć niezwykłą historię tej przeznaczonej sobie dwójki.
Ann Brashares stworzyła coś co mocno różni się od jej serii o magicznych spodniach. "Nigdy i na zawsze" to opowieść pełna magii, emocji i miłości. Historia Daniela i Lucy chwyta człowieka za serce i powoduje wiele wzruszeń w trakcie jej czytania. Jest to również niezwykła podróż po rozwijającym się na naszych oczach świecie. I mimo iż mi osobiście zakończenie się nie podobało, wam tę książkę polecam.
Prawdziwa miłość nie zna granic. Dopóki dwie osoby, które łączy to wspaniałe uczucie, nie będą razem, nie zaznają spokoju. W każdym wcieleniu dążą do odnalezienia swojej drugiej połówki. Jednakże, zwykle nie pamiętają poprzednich żyć. Są jednak osoby, które noszą w duszy pamięć i wspomnienia z całego swojego istnienia, pamiętają o tym, co przeżyły, a także o miłości, której zaznały.
Daniel żyje już od 1000 lat, i pamięta wszystko, co kiedyś przeżył. Podczas któregoś z żyć zabił jedną dziewczynę, a raczej spalił jej wioskę. Jej twarz nie dawała mu spokoju przez następne żywoty, ponieważ ciągle ją spotykał. Aż, pewnego razu, okazało się, iż jest ona żoną jego brata. Daniel czuł do niej coś więcej, i tym samym naraził się bratu, który przyczynił się do jego śmierci. W roku 2004 Daniel ponownie spotyka swoją miłość, aż w końcu udaje mu się do niej zbliżyć. Jednakże, Lucy nic nie pamięta, a jego opowieść o poprzednich żywotach napawała ją przerażeniem, i skłoniła do ucieczki. Czy Danielowi uda się wyjaśnić Lucy ich wspólną historię? Czy wreszcie ich miłości nic nie będzie zagrażać?
Pewnie większość z was czytała lub jeśli nie, to chociaż kojarzy bestsellerową serię Ann Brashares ,,Stowarzyszenie wędrujących dżinsów”. Autorka zjednała sobie fanów niebanalnym pomysłem, a także charakterystycznym sposobem pisania. Niedawno w księgarniach ukazała się jej najnowsza książka- ,,Nigdy i na zawsze”. Niestety, nie ma ona związku z ,,SWD”, opowiada zupełnie inną historię, ale pomimo tego, bardzo dużo osób sięgnęło po nią już w dniu premiery. Ja także chciałam, ponieważ lubię twórczość pani Brashares, i byłam bardzo ciekawa co tym razem wyszło z pod jej pióra.
Bardzo interesującym aspektem działającym na korzyść powieści jest sposób, w jaki jest ona napisana. Oprócz intrygującego stylu autorki, zaskakuje to, że mamy szansę bliżej poznać żywoty Daniela. Większości poświęcono po jednym rozdziale, co pozwala dokładnie zapoznać się z jego historią. Ale, żeby nie było nudno, przeplatają się one z tym, co w danym momencie robi Lucy, jak stopniowo odkrywa różnorodne tajemnice swojego życia.
Pomysł także zasługuje na pochwały, lecz, momentami miałam wrażenie ‘deja vu’. Przecież w ,,Upadłych” także był motyw wcieleń… Pozbyciu tego uczucia nie pozwalały imiona głównych bohaterów, ponieważ i tu i tu chłopak miał na imię Daniel, a dziewczyna Lucy(w ,,Upadłych” była Luce, ale jest to drobna różnica).
Pomimo tego podobieństwa, o którym wspomniałam wyżej, książka mnie zachwyciła. Może nie wylałam morza łez, ale po zamknięciu powieści byłam wzruszona i oczarowana tym, jakim pięknym uczuciem jest miłość, i ile ludzie mogą dla niej poświęcić. To jest właśnie głównym przesłaniem książki, a także to, że nie warto się poddawać (lekko oklepane, ale..)
Podsumowując, jestem na tak. Ciężko mi stwierdzić, czy ,,Nigdy i na zawsze” jest lepsze od ,,Stowarzyszenia wędrujących dżinsów” ponieważ to drugie czytałam dawno temu, i mało pamiętam. Jednakże, najnowszej książce Ann Brashares stawiam 5, i zachęcam wszystkich fanów twórczości autorki, a także osoby, którym poświęcenia są niestraszne, ponieważ warto zapoznać się z tą pozycją.
"A na deser magia posypana gwiezdnym pyłem"
Ann Brashares znamy głównie z powieści dla młodzieży, dlatego moje zdziwienie było wielkie, gdy zobaczyłam jej nazwisko na tej o to książce. Powszechnym zjawiskiem jest przejście autorów na paranormalną stronę mocy, jednak niektóre postaci zaskakują nas bardziej. Szczególnie jeśli przywykliśmy do ich wizerunku jako pisarzy w określonym gatunku. Jednak to tylko podsyciło moją ciekawość - kulturalnie rzuciłam się na książkę.
Główni bohaterzy - Daniel i Lucy - podbiją chyba serca każdego, kto jest wrażliwy na miłość i piękne uczucia. W ich relacji jest dużo nieznanego, dużo niesamowitego i absolutnie sto procent wyjątkowego wrażenia, jakie odnosi czytelnik. Co prawda motyw może i jest powtórzony, ale zostaje on przedstawiony w zupełnie odmieniony sposób, co zmienia nasz punkt widzenia. Przygody tej dwójki oraz wszystko przez co przeszli, unikatowość ich relacji sprawiają, że chce się więcej i więcej. A pani Brashares nam to daje.
Ogólny nastrój książki nie pozostawia nic do życzenia. Jest magiczny, choć oparty na świecie współczesnym. Nieco szalony, ale pełen harmonii. Melancholijny, a jednocześnie tak zmienny. Jest po prostu idealny.
Rozwój akcji również odbywa się w proporcjonalnym tempie. Na początku lekkie wprowadzenie, później punkt kulminacyjny, a po nim wcale nie spadek napięcia, a stopniowy wzrost. Aż do końca, gdzie następuje wybuch i.... Spadek? O, nie. O tym możecie zapomnieć. Wspinamy się coraz wyżej, wszystko staje się coraz ciekawsze. Można zapomnieć o nudzie.
Moje wrażenia są absolutnie pozytywne, choć czuję lekki przesyt tego typu historiami, a generalnie gatunkiem paranormal romance. Jednak niewiele innych lubię, lub niewiele innych spróbowałam. Trzymam się znanego i staram się w nim odkrywać coraz to nowe aspekty, a "Nigdy i na zawsze" dało mi tę możliwość.
Wizualny odbiór lektury jest niesamowity! Okładka zapiera dech w piersiach, jest to najpiękniejsza, jaką widziałam w swoim życiu recenzenta! To jak magiczna wisienka na szczycie deseru posypanego gwiezdnym pyłem, gdzie pył to fabuła, a deser to bohaterowie. Kocham, kocham i jeszcze raz kocham!
Błędów brak, zarówno ortograficznych, interpunkcyjnych, stylistycznych przeoczeń... To nie istnieje w słowniku "Opisujemy Nigdy i na zawsze". Korekta i oprawa jest nienaganna.
Jedno spośród ukochanych wydawnictw - Otwarte właśnie - po raz kolejny daje mi powód do wyrażenia swojej pochlebnej opinii o dziele przez nie wydanym. "Nigdy i na zawsze" wpisuje się w listę moich ulubionych lektur. Choć jest ich coraz więcej, to ta pozycja definitywnie znajdzie się w pierwszej dziesiątce. A jakżeby inaczej! Jeśli nie wiesz, to znaczy, że potrzebna Ci podróż przez epoki u boku tej nieśmiertelnej miłości.
Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Wierzycie w miłość, która trwa wiecznie? Wierzycie w miłość, która podporządkowuje sobie życie i śmierć? Jeżeli tak to przeczytajcie "Nigdy i na zawsze". Jeżeli nie, tym bardziej musicie się z nią zapoznać.
Daniel urodził się w Antiochii. W 541 r. był młodym żołnierzem. podczas walk w Afryce północnej, w wyniku błędu swojego brata, zabija niewinną, piękną dziewczynę i jej rodzinę. Odczuwał z tego powodu tak wielka żałość, wstyd i chęć zadośćuczynienia, że wpłynęło to na jego życie i na jego śmierć. Dusza Daniela uległa reinkarnacji i nie było by to dziwne gdyby nie jego Pamięć. Pamiętał swoje poprzednie życie, kim był i co zrobił. Rozpamiętywał swoją zbrodnię w każdym nowym życiu. Karał się wspomnieniami o dziewczynie ginącej w płomieniach, cierpiał okropnie. Do czasu. W jednym ze swoich kolejnych wcieleń, w pewnej kobiecie dostrzega duszę tej dziewczyny. Jest tak samo piękna jak przy pierwszym spotkaniu. Zakochuje się. jednak nie dane jest im wspólne życie. Ona- Sophia jest mężatką a on zaledwie małym chłopcem. Daniel postanawia odszukać ukochaną w kolejnym życiu licząc na dogodniejsze i bardziej sprzyjające miłości warunki. Tak mija ponad 1000 lat. Jest rok 2006. Daniel odnalazł swoją Sophię w dziewczynie, licealistce Lucy. I tutaj zaczyna się przepiękna opowieść o miłości.
Nie wiem jak Wy ale ja zastanawiam się, co dzieje się z nami po śmierci. Czy istnieje niebo, w którym dusza dołącza do orszaku niebieskiego? Czy po śmierci dusza wpada w pustkę, nicość, zapomnienie. A może odradza się w nowej formę życia?Im jestem starsza tym bardziej te pytania nurtują mnie przed snem. najbardziej boli mnie myśl, że nie będę wiedziała jak potoczą się dalsze losy moich dzieci, być może wnuków. Świat będzie istniał dalej nawet bez mojego udziału. Niewiedza ta zaciska się na moim sercu jak stalowa obręcz, uniemożliwia oddychanie i powoduje panikę.
Książka Ann Brashares daje nadzieję i pozwala na swobodę istnienia.
Zaimponowała mi postawa Daniela. Zaryzykował każde ze swoich istnień aby odszukać Sophię by spróbować założyć z nią rodzinę. Nie obawiał się odrzucenia. Na przeszkodzie nie stanął mu nawet brak Pamięci dziewczyny. Jego wielkie pragnienie miłości pozwoliło mu żyć ponad 1000 lat w wielu wcieleniach, na każdym kontynencie, w biedzie i dobrobycie. Potrafił odnaleźć się w każdej epoce i zgromadzić potrzebne fundusze do poszukiwań.
Życie z Pamięcią nie jest łatwe. Każda porażka jest odczuwalna kilkanaście razy boleśniej gdyż i pamięć o niej jest o wiele dłuższa. Daniel używał swoich żyć aby odszukać ukochaną. Nie integrował się ze swoimi rodzinami, nie zawierał przyjaźni i nie interesowało go co czują jego bliscy. Był samotny, był outsiderem. Ranił wszystkich naokoło, nie zdając sobie z tego sprawy. Był zaślepiony miłością do Sophii. "Nie chciał iść dalej, ale zawsze pragnął następnej szansy. Dla niego liczyły się wyłącznie początki i końce".
Książka, przy całym pozytywnym przesłaniu, trochę mnie zasmuciła. Przy uczuciu Daniela, moja miłość do męża straciła blask. Ja mogę zaproponować mu siebie jeszcze co najwyżej przez 50- 60 lat. On kochał, kocha i będzie kochał przez wieki. Jakie ja mam szanse odnaleźć swojego ukochanego w kolejnym wcieleniu? Bez Pamięci!?
A co z déjà vu? Jedni obwiniają za to stres. Chodzi o to że jeśli znajdziemy się w jakieś sytuacji, nasza podświadomość może ją rozpoznać jako stan zagrożenia, wtedy powoduje uczucie że taka scena już była i że wszystko poszło ok. i nie ma się czego bać. Powoduje to że nasz organizm odpręża się co może skłonić do znalezienia sensownego wyjścia z sytuacji. Kolejna teoria głosi że wszystko zostało wyciągnięte z naszej przeszłości czyli z pamięci. Podobno nasz umysł ocenia daną sytuację jako znaną gdy 75% detali pasuje do sytuacji która kiedyś miła miejsce. A może są to przebłyski naszych poprzednich wcieleń?
Jest o czym myśleć...
Akcja "Nigdy i na zawsze" rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. W teraźniejszości opowiadanej z perspektywy Daniela i Lucy oraz przeszłości, która jest opisem wcześniejszych wcieleń głównego bohatera. Są one przedstawione naprzemiennie, budują napięcie i pozwalają na poznanie istotnych faktów z życia postaci. Możemy poznać odczucia, emocje i działania każdej ze stron. Dobrze poznajemy motywy postępowania Daniela, jego charakter. Daje nam szansę by go polubić i zacząć mu kibicować w drodze do odnalezienia Sophii, miłości i szczęścia.
Akcja rozgrywa się na przestrzeni tysięcy lat co pozwala nam na obserwowanie jak Daniel zdobywa doświadczenia, jak zdobywa wiedzę i ją wykorzystuje, jak się rozwija duchowo, emocjonalnie. Razem z nim oglądamy rozwój cywilizacji i technologii.
Jest jeden taki moment w książce, który mnie zaskoczył. Miałam wrażenie, że autorka pomyliła się, zrobiła karygodny błąd. Cofałam się w lekturze aby sprawdzić gdzie nie doczytałam, gdzie się pogubiłam. Po chwili jednak zreflektowałam się i zauważyłam, że było to celowe działanie Ann Brashares , które jak najbardziej współgra z fabułą i wydaje się konieczne.
Dawno nie czytałam książki o miłości tak pięknej, tak subtelnej i niewinnej. Dla, której warto zaryzykować życie i szukać latami. Poznając Daniela i Sophię słowa "będę Cię kochać na zawsze" zupełnie zmienia znaczenie. Staje się ideałem ,do którego warto dążyć.
Zakończenie sugeruje powstanie kolejnej książki ale nigdzie nie znalazłam potwierdzającej wiadomości.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Kochaj, kogo kochasz,dopóki go masz. Tylko tyle możesz zrobić. Pozwól mu odejść, kiedy trzeba. Jeśli...” - 11 osób to lubi
- „Gdyby ktoś nakręcił o tobie film, zatytułowałby go "Za bardzo się przejmuję".” - 3 osoby to lubią
- „I choć naprawdę nigdy ze sobą nie rozmawiali, zawsze dokładnie wiedziała, co on by powiedział” - 2 osoby to lubią


Selkar
Albertus
Zinamon
Matras
Empik
Weltbild





