Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stokrotki w śniegu

Tłumaczenie: Ewa Bolińska-Gostkowska
Wydawnictwo: Znak
7,27 (2140 ocen i 399 opinii) Zobacz oceny
10
264
9
238
8
406
7
627
6
312
5
176
4
55
3
46
2
4
1
12
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Christmas List
data wydania
ISBN
978-83-240-1460-6
liczba stron
304
słowa kluczowe
miłość
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Czy można dostać drugą szansę i rozpocząć wszystko od nowa? James Kier zginął w wypadku. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało. On sam dowiedział się o własnej śmierci z gazet. Pomyłkę szybko wyjaśniono, ale błąd popełniony przez dziennikarza ucieszył wszystkich znajomych Jamesa. Nic dziwnego. Nie był kandydatem na najlepszego przyjaciela. Bezwzględny szef. Rekin biznesu wyznający zasadę -...

Czy można dostać drugą szansę i rozpocząć wszystko od nowa?
James Kier zginął w wypadku. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało.
On sam dowiedział się o własnej śmierci z gazet. Pomyłkę szybko wyjaśniono, ale błąd popełniony przez dziennikarza ucieszył wszystkich znajomych Jamesa.
Nic dziwnego.
Nie był kandydatem na najlepszego przyjaciela.
Bezwzględny szef. Rekin biznesu wyznający zasadę - po trupach do celu. Mąż, który zostawia umierającą żonę. Ojciec znienawidzony przez syna.
Czy można zacząć wszystko od nowa?
Wynagrodzić popełnione krzywdy?
Przebaczyć innym i sobie?
„Stokrotki w śniegu” to piękna, wzruszająca opowieść o sile miłości i nadziei. O tym, że najważniejsza w życiu jest rodzina. Że tylko kochając i będąc kochanym, można odnaleźć własną drogę w życiu.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 466
Kinga Kulig | 2016-10-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 listopada 2015

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

James Kier jest prezesem agencji nieruchomości na Zachodnim Wybrzeżu (w Salt Lake City). Dodajmy, że jest również bezwzględnym, aroganckim, nieszanującym nikogo mężczyzną; niedbającym o innych, tylko zabezpiecza własne tyły i dobro. Nawet nie jest najlepszym mężem ani ojcem, przyznajmy to szczerze. Pozostawił Sarę, kiedy w dniu, kiedy otrzymała diagnozę nowotworu trzustki. Z synem również nie utrzymywał kontaktów. Zawsze na pierwszym miejscu stawia własne „ja”, zachcianki, korzyści. Jest bezlitosny. Nie można powiedzieć, że jest złodziejem, ale doskonale manipuluje niewinnymi ludźmi, odbiera im w sposób bezwzględny wszystko to, co mają. Oni się nie znają, zaufają, podpiszą dokumenty, a on po cichu zgarnie cały dorobek życia tych ludzi. Nic go więcej nie interesuje. Wiecznie duże pieniądze na tapecie..

Pewnego dnia nie może uwierzyć, doznaje szoku, kiedy w gazecie odczytuje swój własny nekrolog. Nie ten fakt go tak wzburza, ale komentarze online pod tekstem ostatnich słów dotyczących jego osoby. Wstrząsają nim bardzo, nie wie, jak ma zachować się w tej sytuacji, ale przez ten przypadek zaczyna rozumieć, jak źle go wszyscy postrzegają, że jest człowiekiem, który skrzywdził wielu ludzi odbierając im i niszcząc marzenia. Długo się zastanawia, ale już wie, co ma zrobić w tej sytuacji. Zmienić się. Chce udowodnić, że taki nie jest, a ten nekrolog spadł mu jak z nieba. Tutaj zadajmy sobie pytanie, a co by było gdyby nie trafił się taki przypadek? Odpowiedź jest prosta. Dalej byłby tym samym wyzyskiwaczem i bez serca spryciarzem.

Jedyną osobą, która wstawiła się na nim na forum i broniła jego osoby, była jego własna żona, którą tak odtrącił. To był impuls. Musiał działać. Tylko jeszcze wtedy nie wiedział, jaka czeka go ciężka droga. Zwykle wszystko szło gładko, wedle z góry przygotowanego przez niego scenariusza, ale niekoniecznie każdy a zwłaszcza ci, skrzywdzeni mieli powody do okazywania mu radości.

James powraca „do świata żywych”. Jego sekretarka jest zaskoczona. Pierwszy raz z jego ust padają prośby i podziękowania. W tym wszystkim widzi tylko jedno rozwiązanie. Skoro ma tyle pieniędzy i możliwości to w może pomóc tym ludziom skrzywdzonym. Wystarczy, że ich przeprosi, pokusi na pieniążki i spełni swoją wolę. Niestety, ale zaczynają się schody. Ludzie, którym odebrał wszystko i pogrzebał nadzieję, niechętnie palą się na rozmowy, uprzejmość.

Celeste Hatt – samotna matka, mieszka z synkiem w małej suterenie. Straciła dom, ponieważ chciała zakupić większy, ale James sprzedał poprzedni z zyskiem, pozbawiając kobiety dachu nad głową. Kobieta pracowała na dwa etaty w restauracjach, ale i tak otrzymywała wypłatę, która ledwo wystarczała na uregulowanie bieżących rachunków. Na dodatek zbliżały się święta, czas prezentów, a ona nie miała, za co synkowi kupić cokolwiek, choćby symbolicznego. Nawet on marzył o tym, aby wrócić do dawnego domu, tyle, że ten od dawna był w garści Jamesa.

Gary Ross – James wraz z mężczyzną założyli restaurację o wspólnych siłach, ale to nie była bezinteresowna inwestycja. Od samego początku James miał w tym swój cel, dążył skrupulatnie, konkretnymi krokami do jego zrealizowania. Pod nieobecność przyjaciela, którego też wysłał na urlop, przejął interes, odbierając wszelkie prawa własnościowe. Mężczyzna szantażowany pozwem, zakończył pracę. Musiał wycofać się z interesu.

Eddie Grimes – był poprzednim właścicielem firmy o jego nazwisku. Jego firma budowlana świetnie zaczęła prosperować na rynku, wielu klientów zgłaszało się do niego z prośbą o realizację usług. Zagrożony konkurencją, James zainterweniował. Przejął plany kolejnych prac, po czym odrzucił projekty, a za tym kryło się tylko i wyłącznie bankructwo. Mężczyzna stracił pozycję, wypadł z rynku, ale ten wyszedł z tej sytuacji najlepiej. Feralne spotkanie Jamesa w zupełności odmieniło jego życie. Nauczył się jednego, nie ufać innym i zarabiać pieniądze nawet kosztem innym, ale tego jeszcze James nie wiedział, że własną postawą stworzy bezwzględnego potwora równie traktujących innych za nic.

Estelle Wyss – kobieta w starszym wieku. W zaufaniu oddała Jamesowi swoje gospodarstwo, zaś ziemia stanowiła zabezpieczanie kontraktu. James bezwzględnie zgarnął tylko, co się dało, całe szczęście, że skromny domek małżeństwa nie był ujęty pod umowę, kobieta wówczas dosłownie pozostałaby z niczym.

Oraz David Carnes – James wyciągnął od mężczyzny wszelkie niezbędne dla realizacji własnych celów informacje, po czym David został z niczym. Padł ofiarą podstępu człowieka, któremu zaufał…

James Kier, gdyby tak pokrótce go scharakteryzować – egoista, nie dba o dobro innych, a wyłącznie własne. Jest nieczuły. Najchętniej brałby w życiu wszystko, zaś sam by nic od siebie nie dawał.

Zmienił się. Nie był złym człowiekiem. Sara, żona zapamiętała go innego, dlatego tak bardzo ją rani ta przemiana, mimo że jest rozsądnymi argumentami podparta. Chcecie wiedzieć, dlaczego tak się stało, czy to Was przekona? Kiedyś James był hojny, nawet nad zbyt udzielał pomocy innym, był wyczulony na ludzkie cierpienie, każdemu wychodził z pomocną ręką. Pragnął dla wszystkich dobra nie pomijając nikogo. Ale to on pewnego dnia został wykorzystany przez ludzi jego pokroju. Zaufał im, powierzył swoje finanse i pozostał z torbami. Wówczas żona była w ciąży, niedomagała, a na jego barki spadła cała odpowiedzialność, za utrzymanie rodziny i gospodarstwa. Tamtego nieszczęśliwego dnia James całkowicie utracił wiarę w siebie. Ludzie złamali w nim ducha. Najbardziej to był wściekły na siebie za naiwność i łatwowierność. Obiecał sobie, że nie dopuści więcej do takiej sytuacji. Zamknął się w sobie, stworzył w sobie solidny mur, którego nic nie zdołało przebić. Owszem, spłacił długi, uregulował należności, ale zaparł się w sobie „nigdy więcej” nie dał się wyrolować. Niestety, łatwo w gniewie i w zamyśle zemsty o głupstwo, popełnienie błędu. James Kier rozkręcił się nadto. Kiedyś rodzina i dobro sąsiadów stało na piedestale, ale zatracił się w tym wszystkim, że powoli tracił wszystko, pewnie nie do końca będąc nawet tego świadomym. Wybrał lepsze życie, ale kosztem, czego? Pragnął jedynie zemsty, został dotkliwie zraniony. Z człowieka o ciepłym, serdecznym sercu stał się postrachem i żywą pogróżką dla innych. Wystarczyło jedno spotkanie z „ofiarodawcami”. Hipokryzja, bo sam wpadł w ten wir oszustw, maglowania, właśnie tych ludzi, do których wcześniej nic zupełnie nie miał, byli niewinni, a płacili i cierpieli z powodu obcego intrygowania.

„Zatracił się, zgubił drogę do Sary” – wówczas zrozumiał, co jest dla niego najważniejsze, o co tak naprawdę powinien walczyć i na czym się skupić. Zamknął się w swojej lawinie nienawiści, nie zdając sobie sprawy, że jego żona podupada i zbliża się w stronę nowego świata. Sara była w trzecim stadium raka trzustki, nie było dla niej innej drogi. Nie chciała operacji. Ona miała marzenie, ujrzeć swojego syna przed ołtarzem, bo straciła nadzieję, że kiedykolwiek mąż spojrzy na nią choćby przyjaznym, tamtym spojrzeniem sprzed lat przepełnionym miłością.

„Pragnął być kochanym. Chciałby, aby inni za nim tęsknili” – to otrzeźwienie pojawiło się w najmniej niespodziewanym momencie jego życia. Musiał szybko powziąć jakoś decyzję, a przecież nie trudno było machnąć rękę na drobną, (choć skandaliczną!) wiadomość w prasie. Gdyby w pełni zignorował tę wzmiankę, nawet nie mając dostępu do pracy najprawdopodobniej byłby wciąż tyranem. Pogrążałby innych ludzi, zarabiałby na ich cierpieniu, stratach materialnych, ale jego to nie dotyczyło, nie chciał nadwyrężać swojego sumienia, to nie było ważne. Dług już dawno spłacił, ale poczynił o krok za daleko. Zapędził się i został w tym wszystkim sam. James potrzebował czegoś najwidoczniej innowacyjnego, czegoś, co faktycznie, mocno nim wstrząśnie i okazała się tą rzeczą sama Sara, która w komentarzu pół słowem, pół gębkiem zadeklarowała publicznie, że nie żywi urazu do męża, że trzyma za niego kciuki. Wówczas uświadomił sobie, ile stracił, jak bardzo ranił swoich bliskich kosztem własnej walki z sumieniem. Na pewno chciał dobrze, ale zboczył z oświetlonego szlaku. Wybrał tzw. mroczną stronę mocy, ale w odpowiednim momencie olśniło go.

Zabrakło w jego sercu miłości. Odbierał ją innym, a sam jej potrzebował. Tyle, że był zbyt oślepiony rządzą zemsty i lawina poleciała.

Pamiętajcie, to miłość jest drogą życia – ona nadaje wszystkiemu sens, natchnienie, chęć, radość, sami zresztą o tym wiecie, a jak nie, zasmakujcie, przekonacie się o tym na własnej skórze.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli

chyba sama autorka była zmęczona swoją sagą i pędziła z wydarzeniami, jak mogła, by ją wreszcie skończyć...

zgłoś błąd zgłoś błąd