Tryumf Fundacji

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Cykl: Fundacja (tom 5)
Wydawnictwo: Rebis
7,29 (63 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
5
8
13
7
19
6
11
5
4
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Foundation's Triumph
data wydania
ISBN
8373010912
liczba stron
284
słowa kluczowe
Tryumf, Fundacji
język
polski
dodała
dona

Przygnębiony i zniedołężniały Hari Seldon dożywa w izolacji kresu swych dni. Szansą przerwania samotności, wbrew umowie z Komisją Bezpieczeństwa Publicznego, jest wyprawa badawcza w kosmos. Ojciec psychohistorii i były pierwszy Minister manipulowany przez frakcje robotów, cyborgii i ktliniańskich powstańców - trafia po wielu perypetiach na starożytną Ziemię....

 

źródło opisu: opis okładkowy

źródło okładki: rebis.com.pl

Brak materiałów.
książek: 769
utracjusz | 2017-08-01
Na półkach: Przeczytane

„Tryumf Fundacji” to taki ciut ulepszony Asimov, to znaczy ulepszony w zakresie literackim, bo całą pracę koncepcyjną musiał oczywiście wykonać sam Isaac.

Świat Fundacji to w ogóle jeden z niewielu tak szeroko zakrojonych i tak dobrze pomyślanych światów w historii SF, stąd pokusa uzupełnienia go nowymi historiami wydaje się całkiem naturalna, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę, w jak szerokich ramach czasowych umieścił go Asimov – liczba luk do wypełnienia wyżywiłaby całe zastępy pisarzy. Dobrze jednak, że właściciele praw do dzieł Asimova zarządzają nimi ostrożnie – z jednej strony twardogłowi fani już tę jedną nową trylogię mogą uznać za herezję, z drugiej jednak nietrudno dziś wyobrazić sobie sytuację, w której franczyzy sprzedano by do wielu państw (jak „Metro 2033”) i nastąpiłby wysyp apokryficznych, usankcjonowanych jedynie prawnie dzieł, których masowość w nieunikniony sposób niosłaby za sobą spadek jakości. Jestem w stanie przedstawić sobie, kto podjąłby rękawicę w Polsce jako urzędowy (choć świeży) omnibus i wolę jednak wizje, które wyobraźnia podsuwa mi na styku nocy i dnia.

„Tryumf” wpisuje się w cykl bardzo sprawnie, podejmując i konkludując wątki zapoczątkowane przez Benforda i Beara, dając odpowiedzi na kilka nurtujących pytań, ale i stawiając nowe. Nadaje to powieści bardzo klasyczną formę, bo wyjaśnienia zamieszczone w ostatnich rozdziałach są rozbudowane i satysfakcjonujące.

Brin ma tę przewagę nad Asimovem, że zna ostatnie dokonania nauki oraz zdobycze techniki i może je łagodnie wprowadzić do powieści – pojawia się chociażby internet – eliminując anachronizmy, które w przypadku pisanych kilkadziesiąt lat temu tomów „Fundacji” są nieuniknione.

Autor ma wykształcenie filozoficzne i to widać. Bierze na warsztat doktryny kojarzące mi się z Millem czy choćby naszym swojskim Znamierowskim i dowodzi, że mogą się one sprawdzać tylko do pewnego etapu rozwoju ludzkości. Z utopią rozprawia się w sposób o niedoścignionej skuteczności, czyli kreując świat, w którym się ona ziściła.

Być może nie będzie też nadinterpretacją odczytanie „Tryumfu” w kategoriach teologicznych, sytuując go jako głos zawieszony pomiędzy ateizmem a deizmem. Powieść stawia pytanie o definicję Boga, i to stawia nie wprost, a odpowiedź, jaka narzuca się na postawie dokonań jedynej postaci obecnej we wszystkich tomach cyklu, pozwala przeprowadzić paralelę między dawnymi (z perspektywy Fundacji) ludzkimi religiami a nową – i dojść do niezmiennie aktualnego wniosku, że ułomny człowiek może stworzyć jedynie ułomnego Boga.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pandemia

Ocena jest niska, pytanie dlaczego. Otóż cofnijmy się do serii zapoczątkowanej "Atlantydzkim Genem". Na początku znajdujemy podwodną łódź na...

zgłoś błąd zgłoś błąd