Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Młot na czarownice

Tłumaczenie: Joanna Paprocka
Wydawnictwo: XXL
6,57 (352 ocen i 67 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
24
8
51
7
107
6
89
5
41
4
12
3
8
2
1
1
7
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Malleus Maleficarum
data wydania
ISBN
978-83-923799-7-3
liczba stron
167
słowa kluczowe
magia, czary, inkwizycja
kategoria
historia
język
polski
dodał
Omnikoron

Inne wydania

Malleus Maleficarum (Młot na czarownice) to tekst o magii, spisany przez dwóch dominikańskich inkwizytorów Jacoba Sprengera i Heinricha Kramera. Tekst ten został po raz pierwszy opublikowany w 1487 i stał się znany jako podręcznik łowców czarownic od XV do XVII wieku. Był uważany za podstawowe kompendium wiedzy o czarostwie, czarownicach i ich związkach z Szatanem, mimo iż został potępiony...

Malleus Maleficarum (Młot na czarownice) to tekst o magii, spisany przez dwóch dominikańskich inkwizytorów Jacoba Sprengera i Heinricha Kramera.
Tekst ten został po raz pierwszy opublikowany w 1487 i stał się znany jako podręcznik łowców czarownic od XV do XVII wieku. Był uważany za podstawowe kompendium wiedzy o czarostwie, czarownicach i ich związkach z Szatanem, mimo iż został potępiony przez Inkwizycję już w 1490 i nigdy nie był oficjalnie zatwierdzony przez Kościół katolicki.

Autorzy połączyli dawne wierzenia ludowe dotyczące czarnej magii z kościelnym dogmatem herezji. I część mówi o konieczności zrozumienia przez rządzących istoty i zbrodni czarnoksięskich. II część to opis praktyk czarownic i sobów przeciwstawiania się im. III część zawiera zasady postępowania prawnego przeciwko czarownicom.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1163)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1473

"Przez pierwsze 253 lata istnienia Inkwizycji czarownice palono w sposób nie skodyfikowany, panował w tej dziedzinie ogólny bałagan i chaos. Dopiero gdy Sprenger przekonał papieża Innocentego VIII o potrzebie uregulowania tych spraw i kiedy wspólnie z Kramerem wydali swe wielkie dzieło, kościół mógł przystąpić do polowania metodycznie i w sposób uporządkowany".

Jak dobrze, że ktoś pomyślał o uporządkowaniu problemu, jak można było tak chaotycznie palić te tłumy kobiet na stosach?! Skandal! Na pewno były one tym oburzone!

Zabrałam się za tę książkę kilka lat temu żeby sprawdzić, jakie miałabym szanse na stos kilka wieków temu :P Myślę, że raczej spore, w co pewnie już nikt z Was nie wątpi. Z resztą nawet przy okazji lektury "Ginekologów" Thorwalda ponownie doszłam do podobnych wniosków.

Jaki jest legendarny MM? W obecnych czasach raczej śmieszy niż przeraża. Szczególnie na początku jest zabawnie, można się nie raz uśmiechnąć pod wąsem czytając zbiór takich głupot i zabobonów....

książek: 2773
A-- | 2012-04-30

Świetny i rzeczowy poradnik poparty rzetelną wiedzą i praktyką autorów. Z czystym sumieniem można polecić każdemu terenowemu pracownikowi inkwizycji, zawodowym łowcom czarownic jak i domorosłym amatorom polowań na te godne pożałowania błądzące istoty. Na szczególną uwagę zasługują porady praktyczne, które tylko na pierwszy rzut oka wydają się bredzeniami szalonego sadysty i zwyrodnialca, a tak naprawdę są głęboko przemyślanymi i poręcznie skodyfikowanymi procedurami i checklistami, które będą pomocne w uporządkowaniu procesu dowodzenia czarownictwa i zapewniające wysoką skuteczność tegoż. Na koniec chciałbym wyrazić swoją wdzięczność autorom: niech im ziemia lekką będzie, bo kocioł ze smołą w jakim rezydują na piekielnych salonach wystarczy do zapewnienia im wiekuistej rozrywki. Amen.

książek: 407
SeVIIen Sins | 2016-01-25
Przeczytana: 08 lutego 2016

B.:

„A Pan Bóg ma swoje powody, by pozwalać na szerzenie się złego i jego czarów. Jest to bowiem kara, którą ludzie (szczególnie kobiety) ponieść muszą po tym jak ojciec nasz- Adam popełnił grzech pierworodny.”

Czytałam tę pozycję z wielkim zaciekawieniem, gdyż idealnie ukazuje stan umysłu człowieka średniowiecznego. Nic dziwnego, że są to "wieki ciemne". Ludzie wierzyli w takie rzeczy, że to przechodzi moje zdolności pojmowania. Choć na dobrą sprawę - w niektórych częściach świata, naszego kraju oczywiście też, jest tak do dnia dzisiejszego.

Sama księga była bardzo popularna. Był to swoisty podręcznik łowcy czarownic od XV do XVII wieku. Choć został potępiony przez inkwizycję już w 1490 i nigdy nie był oficjalnie zatwierdzony przez Kościół katolicki, to był popularny w zachodniej i centralnej Europie, poza Anglią i Holandią. Aż do 1678 roku był najpopularniejszą książką po Biblii. W Polsce „Młot na czarownice” wydano w 1614 roku, przetłumaczył ją Stanisław Ząbkowic.

Treść...

książek: 573
Miłka | 2015-08-07
Przeczytana: 07 sierpnia 2015

Temu podręcznikowi zarzuca się, że jest istną makabrą i dosłownym stekiem bzdur i niedorzeczności. Taką diagnozę stawia się ze względu na powszechne użytkowanie dzieła i czasy, które sprzyjały rozwojowi zabobonów. Książka bowiem, przez długi czas, stanowiła podstawę nauczania, dla samych inkwizytorów i sędziów zajmujących się procesami o czary. Była to kolebka wiedzy o powstawaniu czarów, ich rodzaju, próbach rozpoznawania czarownic, ale zawierała też metodykę ich zwalczania, co było ważnym punktem dla przedstawicieli ówczesnego prawa.

Opracowanie, które wpadło mi w ręce, to jedynie transkrypcja i uwspółcześnienie, a zatem nie przechodziłam męczarni ze staropolskim, często niezrozumiałym, językiem. Do rąk czytelnika oddano pozycję aż nadto łatwą w czytaniu, a co za tym idzie, kolejne strony czyta się szybko i jedyne, nad czym wypada się zastanowić, to szalona treść. A ta może niejednego zaskoczyć. Właśnie z tego podręcznika dowiadujemy się, dlaczego czarownictwo było zbrodnią...

książek: 543
Ettelea | 2011-05-08
Na półkach: Przeczytane

"Młot na czarownice" przeczytałam dobre 3, 4 lata temu. Przypomniałam sobie o tej nietypowej księdze podczas oglądania programu o procesach czarownic na jednym z programów popularno - naukowych, gdzie jej fragmenty były obszernie cytowane.

Pamiętam, że język był zawiły, średniowieczny, typowo kaznodziejski i sprawiał, że czytało mi się te bzdury bardzo ciężko. A dlaczego bzdury? Bo jak można nazwać inaczej wiedzę średniowieczną, a właściwie jej brak? Zaskakująca jest szczegółowość opisów kuszenia ludzi przez szatana, dokładne wiadomości o sposobach latania czarownic czy o czarach, wśród których pojawiła się m. in. bezpłodność czy "odejmowanie członków".

Nie mogę pojąć tego, jak wypaczona może być ludzka wyobraźnia. Jak wysoko sięga głupota ludzka. Śmiałam się ze steku bzdur, a później sama siebie za to karciłam. Przecież ludzie w to wierzyli. A co najgorsze, ta wiara doprowadziła do śmierci mnóstwa niewinnych ludzi (przede wszystkim kobiet).

Nie wystawiam książce oceny, ponieważ...

książek: 1664
Isadora | 2010-10-16
Na półkach: Przeczytane

Ta książka to czysta makabra - i to nie tyle ze względu na jej zawartość merytoryczną,ile na fakt,że jej treść przez kilkaset była jedyną wytyczną dla sędziów sądów dla czarownic.A treść była niepodważalna,była niemalże dogmatem,nikomu nie przyszło do głowy poddawać jej dyskusji.Zaznaczyć trzeba,że treść "Młota..." jest stekiem bzdur,zbieraniną wymysłów i zwykłych przesądów,którym dwaj inkwizytorzy nadali rangę niezaprzeczalnych faktów.Wszystkie wymienione tu sposoby rozpoznawania i "badania" czarownic,definicja samego pojęcia czarownictwa,tchną tak skończonym mizoginizmem,a co za tym idzie strachem przed kobietami,że jest to aż przerażające.
Okropne jest także to,że brednie te miały straszną siłę rażenia - nie tylko w sądzie,ale także wśród zwykłego,ciemnego ludu - rozbudzały i podsycały nienawiść przede wszystkim do kobiet i strach przed szeroko rozumianym pojęciem wspólnika szatana.
Lektura ciężka przede wszystkim ze względu na archaiczny język,także jeśli chodzi o zawartość...

książek: 837
Eufrozyna | 2014-04-21
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

O książce usłyszałem całkiem przypadkowo w trakcie zajęć z historii medycyny. Jako, że zawsze ciekawiły mnie takie tematy i klimaty, bezzwłocznie po nią sięgnąłem. Czytałem z ogromnym uśmiechem na twarzy, a zarazem nutką niedowierzania.
Książka idealnie obrazuje ówczesna mentalność ludzi - bezmózga magma ogłupiona przez kościół, który w ramach szerzenia idei "miłości i pomocy" bliźniemu oczyszczał świat z czarownic (czytaj bogu ducha winnych kobiet).
Najwspanialszy jest fragment gdzie w ramach "pokuty", kościół po udzieleniu "pomocy" takiej kobiecie konfiskował jej majątek.
I kolejna perełka, gdy świętobliwi wypowiadają się, że stosunek z kobietą jest uciążliwy, a sam jej dotyk obrzydliwy (ciekawe skąd o tym wiedzą?). A i fragment, aby kobiety się nie dziwiły, bo to ich wina, że mężczyźni cudzołożą :)
Książka bardzo ciekawa i warta polecenia. Służy za doskonałe źródło historii i rozrywki.

książek: 555
Jarmo | 2011-11-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo ciężko oceniać Młot na czarownice. Oceniłem ją jako wybitną ponieważ według mnie jest jedną z książek, które najbardziej wpłynęła na losy świata. Współczesny człowiek może się wyśmiewać z tego w co wierzono w XV wiecznej Europie, ale ta wiara miała wpływ na tysiące istnień ludzkich.
Co do samego wydania. Bardzo dobrą opcją było uwspółcześnienie języka, ponieważ ułatwiło to bardzo odbiór. Szkoda, że nie została zamieszczona tak naprawdę najważniejsza część trzecia, dotycząca sposobów sądzenia czarownic. Jedynym minusem współczesnego polskiego wydania jest przedmowa. W której autor poleciał zdrowo i tak naprawdę z jego matematycznych wyliczeń trzeba by poodejmować kilka zer.

książek: 292
Dwojra | 2013-07-31
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Przed Państwem, moi mili, „Malleus Maleficarum”, pozycja wśród polskiej gawiedzi znana jako „Młot na czarownice”. Proszę nie mylić tejże lektury z dorobkiem Jacka Piekary, bo zanim nasz rodzimy twórca wpadł na taki tytuł (może się wzorował? Nie wiem, nie czytałam) był on już zarezerwowany dla pewnego XVwiecznego dzieła, które po raz pierwszy ujrzało światło dzienne dokładnie w 1487 roku. Autorów tejże książki jest dwóch, niejaki Heinrich Kramer – przeor zakonu dominikanów oraz Jacob Sprenger – najpewniej również członek tego samego zgromadzenia. Ci dwaj panowie szczycili się tytułem Inkwizytorów, co – jak wiemy – w realiach średniowiecznej Europy było powodem do niemałej dumy, a zarazem całkiem dochodowym zajęciem, obecnie jednak urząd Inkwizycji kładzie się cieniem na i tak już krwawej historii chrześcijaństwa.
Co czyni to dzieło takim wyjątkowym? Przede wszystkim to, że stało się niejako podręcznikiem dla łowców czarownic, swego rodzaju elementarzem dla...

książek: 892

Nie przyznaje gwiazdek, bo nie sposób oceniać "Młot na czarownice" w ten sposób. Wierzyć się nie chce, że takie dyrdymały (np o odciętych, oczywiście za sprawą czarownic, męskich członkach, które żyją w skrzyniach i żywią się owsem) mogły doprowadzić do śmierci rzeszy ludzi. Chociaż sama nie wiem, czy wiara w te bzdury mogła do tego doprowadzić... Może to był sposób na usprawiedliwienie chęci mordu, wzbogacenia się itp. Przyzwolenie na setki tysięcy morderstw w świetle prawa i to na "chwałę Bożą". Tak czy inaczej - wstyd mi za moich przodków.

zobacz kolejne z 1153 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
zgłoś błąd zgłoś błąd