Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Diabeł tkwi w serze

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
6,77 (69 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
7
7
29
6
14
5
10
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dyjawoł Chowajet'sia w Syri
data wydania
ISBN
9788375360004
liczba stron
180
słowa kluczowe
granica, Ukraina, Europa
język
polski
dodała
Agnieszka

Wybór tekstów, które ukazywały się wcześniej m.in. w pismach „Dzerkało tyżnya”, „Krytyka”, „Potyah 76”, „Stolicznyje nowosti”, „Gazeta Wyborcza” i książce „Sarmackie krajobrazy. Głosy z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Niemiec i Polski”. Zebrane w tomie „Diabeł...” układają się w wyrazistą, autorską, osobistą wizję współczesnej Ukrainy, Europy, reszty świata. "To, co można znaleźć w książce,...

Wybór tekstów, które ukazywały się wcześniej m.in. w pismach „Dzerkało tyżnya”, „Krytyka”, „Potyah 76”, „Stolicznyje nowosti”, „Gazeta Wyborcza” i książce „Sarmackie krajobrazy. Głosy z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Niemiec i Polski”. Zebrane w tomie „Diabeł...” układają się w wyrazistą, autorską, osobistą wizję współczesnej Ukrainy, Europy, reszty świata.



"To, co można znaleźć w książce, stanowi zaledwie zarys konceptu, jaki chodzi mi po głowie. Na razie wiem, że moja Wolna Europa byłaby oparta na zasadach sprzecznych z przyjętymi w Unii. Chodzi bowiem o wyeliminowanie procesu, który z jednej strony prowadzi do zjednoczenia państw, a z drugiej tworzy nowe podziały. Chciałbym, aby zachodni Europejczycy uświadomili sobie, że ich kontynent jest o wiele większy niż Unia. Pragnę też, by Ukraińcy nie myśleli o Zachodzie jak o innej planecie. Abyśmy wreszcie zrozumieli, że pokonamy izolujące nas przeciwności. Tymczasem Unia nie zdaje sobie sprawy, jak wiele zyskała z rozszerzenia na wschód. Na nowych członków wspólnoty patrzy z wyższością. Traktuje te kraje jak ubogich członków rodziny, którzy za zaproszenie do wspólnego stołu powinni zachować dozgonną wdzięczność. Z tym trzeba skończyć".

Jurij Andruchowycz w rozmowie z Bartoszem Marcem, Rzeczpospolita

 

źródło opisu: Czarne, 2007

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2427
Michał | 2013-12-28
Na półkach: Literatura europejska
Przeczytana: 28 grudnia 2013

Na wstępie przepraszam, że taka długa opinia... Jest mi wstyd i źle mi z tym, że ktoś poświęci na poniższe bzdety swój drogocenny czas. Mam nadzieję, że nie będzie to czas wyjęty z życia, ale zachęci to do refleksji nad naszym miejscem w Europie i postrzeganiem tych, których rzekomo w tej Europie nie ma.

Nie pamiętam, czy już o tym pisałem, ale aby przeczytać pewne książki, trzeba wejść z nimi w pewną szczególną relację. Niczym chłopak mijający co dzień dziewczynę, która z początku go wcale nie interesuje.

Z czasem jednak takie codzienne - jakby nie patrzyć - spotykanie staje się nieodłącznym punktem każdego dnia. Gdy go brakuje - dzieje się źle. Chłopak chce więcej. Niczym u Mickiewicza "czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam". Zwykłe mijanie przestaje być wystarczające. Chłopak zagaja wreszcie do dziewczyny (abstrahuję, czy jest to łatwy przypadek czy nie, nie o to tu chodzi) i zaraz po tym rusza cała lawina.

Znajomość nabiera intensyfikacji, relacja się pogłębia, bywa mniej lub bardziej burzliwa, ma chwile zwątpienia i rutyny, lecz także szału i bezwarunkowego oddania. w pewnym momencie relacja ta przeradza się w poważny związek i jego kolejne etapy, a czasem idzie w przeciwną stronę.

Z czytelnikiem i książką jest podobnie - albo się odkłada książkę danego autora i się do niego nie wraca, albo bezwarunkowo oddaje się swoje życie i zostaje się z nim na dobre i złe (czyli mówiąc krótko - czyta go/ją dalej).

No dobrze. Tyle rozwlekłego wstępu tylko po to, abym krótko stwierdził, że tyle razy przechodziłem koło półki z tą książką, że wreszcie pod wpływem pewnego impulsu ją przeczytałem. I jakże było warto!

Andruchowycz teksty zawarte w tej książce publikował mniej więcej w latach 2002-2006. Sporo tam wspomnień z przełomu lat 80. i 90. XX w. Żeby było śmiesznie i oklepanie jak zwykle - aktualne jak nigdy, zwłaszcza te teksty w kontekście niedawnych zajść na kijowskim Majdanie.

Przyznam szczerze - mam wyrzuty sumienia. Bo w naszym myśleniu niewiele się zmieniło. Jesteśmy w Unii prawie 10 lat i już niektórzy zapomnieli, jak to było, gdy na granicach stało się w kolejkach do odprawy, a na Zachodzie wszystko było takie inne. Nie oszukujmy się, to wciąż świeże wspomnienia. Tymczasem za niemal całą naszą wschodnią granicą nic się nie zmieniło, tyle że my jesteśmy po tej wygodniejszej stronie szlabanów.

Andruchowycz całą tę sytuację przedstawia w sposób groteskowy, ironiczny, jednak czasem tupnie nogą. Ma mimo wszystko świadomość, że to wciąż mało, a poczucie własnej wartości, dystans do siebie i zachodnich Europejczyków oraz (auto)ironia są jego orężem, które pozwolą jemu wszystkie te niedogodności przetrwać.

Polecam w szczególności w kontekście wspomnianych wydarzeń społeczno-politycznych, które w ostatnich tygodniach mają miejsce na Ukrainie. Książka ta to także swoiste lusterko - ku przestrodze, co by nie szufladkować przedwcześnie i nie rozpychać się w tym maśle, jak na porządnego pączka przystało.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Brooklynu

Muszę przyznać, że z początku byłam ignorantką jeśli chodzi o książki Guillame Musso. Może dlatego, że myślałam iż bardziej krąży w nich duch romansó...

zgłoś błąd zgłoś błąd