Marek Hłasko. 5 ciekawostek o polskim Jamesie Deanie

LubimyCzytać LubimyCzytać
14.01.2022

Został wyrzucony ze szkoły za niesubordynację, pracował jako kierowca. Stał się postacią niemal legendarną, symbolem nonkonformizmu. Żywiołowy, bezkompromisowy, o naturze buntownika. Nazywany polskim Jamesem Deanem. Dziś przypada 88. rocznica urodzin Marka Hłaski  wybitnego prozaika i scenarzysty filmowego, autora m.in. „Pięknych, dwudziestoletnich” i „Ósmego dnia tygodnia”.

Marek Hłasko. 5 ciekawostek o polskim Jamesie Deanie ewku

Marek Hłasko to autor, którego proza stała się wyrazem sprzeciwu wobec schematyzmu i w której często opowiadał o buncie natury moralnej. Znakomicie opisywał środowisko społecznych nizin. Uwielbiał Humphrey’a Bogarta i Fiodora Dostojewskiego. W jednej ze swoich najbardziej znanych książek „Pięknych, dwudziestoletnich” opisuje swoje życie w Polsce i na emigracji. Pojawiają się w niej zarówno nazwiska powszechnie znane, jak i nikomu nic nie mówiące. W „Ósmym dniu tygodnia" zawiera historię dwojga młodych ludzi, pary kochanków, która w popaździernikowej Polsce poszukuje odrobiny prywatności. Jednak w ówczesnej rzeczywistości odnalezienie nadziei na godne życie jest mało prawdopodobne. W Polsce zakaz druku jego utworów obowiązywał przez 20 lat. Czego mogliście nie wiedzieć o Marku Hłasce?

1. Marek Hłasko został wyrzucony ze szkoły

Gdy miał 12 lat, Marek Hłasko osiadł z matką na dłużej we Wrocławiu. To tutaj, w czerwcu 1949 roku po wielu perturbacjach skończył – z miernymi ocenami – szkołę powszechną. Następnie uczęszczał do Państwowego Liceum Techniczno-Teatralnego. Był jednak uczniem na tyle niekonwencjonalnym i niesubordynowanym, że został z niej, uchwałą Rady Pedagogicznej, usunięty. Zdarzyło mu się to także wcześniej, gdy był harcerzem. Został karnie wydalony z I Wrocławskiej Drużyny Harcerzy za „niesubordynację i opuszczanie zbiórek". Ponadto, starając się dostać do harcerstwa, zawyżył swój wiek o dwa lata. W wieku szesnastu lat Hłasko rozstał się z instytucją szkoły i rozpoczął swoją przygodę z pracą zarobkową.

2. Pracował jako kierowca

W czerwcu 1950 roku Marek Hłasko ukończył kurs samochodowy we Wrocławiu w kategorii III A i rozpoczął pracę jako pomocnik kierowcy, zwożąc jesienią i zimą drewno na niebezpiecznych drogach górskich. Pracował tam ponad miesiąc, gdy zatrudnił się w Państwowej Centrali Drzewnej PAGED w Warszawie, gdzie również, od 1951 roku, pracował jako kierowca. Pracując w Zarządzie Gospodarki przedsiębiorstwa Metrobudowa został „mianowany" przez „Trybunę Ludu" terenowym korespondentem robotniczym. Za swoją pracę otrzymał nagrodę - powieść Anatolija Rybakowa „Kierowcy", która sprawiła, że… sam zaczął pisać. „Tak głupio i ja potrafię, powiedziałem sobie. I zacząłem” – wspominał po latach.

3. Był hipochondrykiem i lekomanem

Hłasko był hipochondrykiem, który dopatrywał się u siebie wielu różnych chorób. W rezultacie zażywał mnóstwo leków, choć nic mu nie dolegało. Potrafił też prosić o leki znajomych i rodzinę mówiąc im, że źle się czuje. Jak czytamy w książce Andrzeja Czyżewskiego pt. „Piękny dwudziestoletni. Biografia Marka Hłaski”, Zofia Hertz, współzałożycielka Instytutu Literackiego w Paryżu, wspominała, że gdy pewnego razu gościła chorego na serce Zdzisława Miłoszewskiego, Hłasko próbował wmówić mu, że sam jest poważnie chory. Oczywiście spytał, czy Miłoszewski nie poczęstowałby go swoim lekarstwem. Gdy odmówił, Hłasko poszedł do apteki. By wyłudzić lekarstwo od aptekarza udawał… atak serca. Aptekarz miał dać pisarzowi aspirynę.

4. Marek Hłasko był autorem jednego wiersza.

Hłasko nie zaczynał swojej działalności literackiej od poezji. Stworzył jednak jeden wiersz, dla którego inspiracją było… poszukiwanie czajnika, po który wysłała go matka. Wrócił bez czajnika, ale z wierszem. Napisał go w 1953 roku. Pisarz opowiada w nim o wyprawie do sklepów w poszukiwaniu czajnika, który miał kupić na prośbę matki swojej ciotce. Kończył się on słowami: „Więc łzami, więc krwią dziś piszę ten list / I nie wiem po czajnik ? gdzie mam dzisiaj iść / I jestem bezradny, bo czajnik ? to mgła / Bo któż proszę Cioci ? ten czajnik dziś ma??”.

Reklama

5. Ma dwa nagrobki

Marek Hłasko zmarł w wieku 35 lat, w nocy z 13 na 14 czerwca 1969 w Wiesbaden, w mieszkaniu redaktora niemieckiej telewizji i scenarzysty filmowego Hansa-Jürgena Bobermina. Bezpośrednią przyczyną zgonu, który nastąpił pomiędzy godziną 1 w nocy a 8 rano, była zapaść wywołana połączeniem nadmiernej ilości środków nasennych z alkoholem. Został pochowany na cmentarzu w niemieckim Wiesbaden, jednak sześć lat po jego śmierci jego prochy sprowadzono do Polski i pochowano na Powązkach. Inicjatorką sprowadzenia prochów pisarza do Polski była matka pisarza Maria Hłasko. Na cmentarzu w niemieckim Wiesbaden nadal znajduje się symboliczna mogiła autora. Opłaca ją i utrzymuje w czystości jego była żona Sonja Ziemann. Na warszawskim nagrobku został wykuty napis, który zasugerowała matka Hłaski: „Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni".

O życiu Marka Hłaski wiele możemy dowiedzieć się m.in. z książki pt. „Piękny dwudziestoletni. Biografia Marka Hłaski” Andrzeja Czyżewskiego. To szczegółowa biografia Marka Hłaski, pióra jego brata ciotecznego Andrzeja Czyżewskiego. Autor obszernej biografii burzy w niej wiele mitów i przytacza nieznane fakty z życia prozaika i scenarzysty.

[pr]

Reklama

komentarze [6]

Sortuj:
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Telemasz 19.01.2022 10:26
Czytelnik

Kiedyś mnie uderzyły analogie między końcem życia tego jednego z moich ulubionych polskich pisarzy a moim zdecydowanie już ulubionym polskim reżyserem, czyli Bareją. Obaj zmarli w RFN na serce tego samego dnia - 14.06. (1969 vs. 1987) - i obaj spoczywają pochowani w Warszawie, wprawdzie na 2 różnych cmentarzach, ale ich groby znajdują się tuż obok cmentarnego muru...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
KamilJakiśtam 16.01.2022 12:14
Czytelnik

Nie cierpię określeń typu "polski James Dean", "polskie to czy tamto". Jest to bardzo pretensjonalne i wskazuje na duże zakompleksienie. Czy w Polsce nie może być kogokolwiek i czegokolwiek oryginalnego i prawdziwego? Wszystko co u nas istnieje to tylko polska - w domyśle gorsza - wersja ludzi, rzeczy i wydarzeń z zachodu?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
prozac 16.01.2022 16:38
Czytelniczka

Dokładnie. To samo pomyślałam czytając tytuł. Porównywanie jest wyrazem gorszości, niskiego poczucia wartości. Tak, jak Stefana Grabińskiego porównuje się do Edgara Poe. A każdy jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Piotr_Jemioło Jemioło 15.01.2022 13:22
Czytelnik

Szkoda, że mało się dziś mówi o pisarstwie Hłaski. Renesans od dobrych paru lat przeżywa proza Iwaszkiewicza, a o Hłasce jakby cisza. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
LubimyCzytać 14.01.2022 14:31
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
paszczak 22.01.2022 20:14
Czytelnik

Drobna uwaga - Sonja Ziemann nie żyje od prawie dwóch lat, więc nie może już się opiekować symbolicznym grobem swojego drugiego męża.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
zgłoś błąd