Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Co widziały wrony

Tłumaczenie: Sławomir Studniarz
Wydawnictwo: Świat Książki
7,28 (447 ocen i 63 opinie) Zobacz oceny
10
38
9
76
8
86
7
133
6
56
5
31
4
8
3
14
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Way the Crow Flies
data wydania
ISBN
83-7391-347-5
liczba stron
848
język
polski

Dziewięcioletnia Madeleine, córka wojskowego, wraca z Niemiec do ojczystej Kanady, gdzie państwo McCarthy, przerzucani z miejsca na miejsce, organizują nowy dom. Rodzinne ciepło nie jest w stanie uchronić jej przed coraz trudniejszymi doświadczeniami w świecie dorosłych. Tytułowe wrony to jedyny świadek morderstwa jej koleżanki, które po latach próbuje wyjaśnić.

 

Brak materiałów.
książek: 891
Sylwia Sekret | 2012-02-04
Przeczytana: 04 lutego 2012

"MORALNOŚĆ Z LOTU PTAKA"

Można to zrobić na wiele sposobów. Ustabilizować narrację i od początku do końca prowadzić ją po równej drodze pozbawionej dziur i wybojów. Można ze zwrotów akcji uczynić motyw przewodni i sprawić aby zaskakiwanie czytelnika stało się czynnikiem przewidywalnym. Można też bohaterem powieści uczynić bystrą dziewięciolatkę, by pod koniec książki poznać świat z perspektywy kobiety trzydziestoletniej. Tak jak zrobiła to Ann-Marie MacDonald.

Nie powiem Wam, co widziały wrony, bo nie o to tu przecież chodzi. Tak naprawdę niewiele mogę powiedzieć, bo cokolwiek z mojej strony padnie, może Wam zepsuć przyjemność czytania i odkrywania tego świata strona po stronie. A świat, po którym stąpa Madeleine jest zbiorowiskiem wszystkiego, co uwielbiają dzieci w jej wieku – lodów spływających w letni dzień po nadgarstku, dokuczającego, ale i troskliwego brata, rodziców, którzy zrobią dla swojego dziecka niemalże wszystko, ulubionej maskotki królika Bugsa, bez którego przecież nie da się zasnąć, wspólnych wycieczek z rówieśnikami i przymierza krwi, kiedy już się spotkało kogoś, komu dziewięciolatka pragnie zaufać. Ten świat gromadzi w sobie jednak przeciwwagę dla całego dobra, jakiego może zaznać Madeleine. Dziewczynka musi poradzić sobie z ciągłymi przeprowadzkami, które są dla jej rodziny chlebem powszednim ze względu na ojca lotnika, a ciągła zmiana przyjaciół, szkoły i środowiska jeszcze na żadne dziecko nie miała zbawiennego wpływu. Nasza mała bohaterka staje także w roli „innego” przeciwko całemu światu, musi zmierzyć się ze swoją innością, z innym postrzeganiem świata i buntem przeciwko usytuowanej roli mężczyzny w ówczesnym życiu. Madeleine bowiem prześcignęła swoim dziecięcym (czy aby na pewno?) rozumem i sercem epokę, w której przyszło jej żyć.
Jednak zło, z którym musi zmierzyć się córka lotnika jest o wiele gorsze niż przeprowadzki i odmienne spojrzenie na świat. To, co widziały wrony i to, co widziało fragmentarycznie kilkoro z bohaterów układa się w spójną i przerażająca całość.

Chcesz krzyczeć. Zagłuszyć szelest przewracanej kartki swoim własnym krzykiem. Wydobyć prawdę z nie przeczytanej jeszcze części książki. Zdusić swój słaby już krzyk odkryciem tego, co się wydarzyło. Chcesz ostrzec. Wedrzeć się do świata przedstawionego i zmienić bieg czasu. Odwrócić wydarzenia. Nauczyć wrony mówić i ściągnąć je na ziemię w charakterze świadków. Oskubać z piór i zamienić w wiarygodnych ludzi. Chcesz płakać. Zmyć własnymi łzami brud z przestraszonej dziewczynki. Obmyć jej dłonie obwąchiwane wciąż i wciąż nawet w dorosłym życiu. Chcesz oddać jej utracone dzieciństwo. Nauczyć moralności od nowa, a nie „z lotu ptaka”. Pokazać, że ludzie są dobrzy a świat zawsze staje po stronie prawdy.

Kiedy wchodzisz do dziecięcego świata Madeleine jesteś oczarowany beztroską i sielskim otoczeniem. Rodzicami, którzy po latach małżeństwa wciąż wpatrują się w siebie z miłością i oddaniem. Wraz z dziewczynką podziwiasz piękną i elegancką matkę, w natchnieniu czytasz ich francuskojęzyczną wymianę zdań, której z zachwytem nie rozumiesz. Kolejny raz słuchasz opowiadania o wypadku ojca i o medalu, który otrzymał. Skaczesz po łące i głaszczesz psa. Siedzisz w namiocie z koleżankami i nie boisz się. Bo wiesz, że jesteś bezpieczne. Ty. Dziecko.
Kiedy nagle, w zasadzie bez żadnego ostrzeżenia autorka niemalże wpycha Cię w dorosły świat Madeleine, najpierw możesz jej nie polubić. Tej wulgarnej, pyskatej i natrętnie flirtującej trzydziestodwulatki z krótkimi włosami. Ale czytaj dalej. Zobaczysz, że to wciąż ta sama Madeleine. Niewiele się w niej zmieniło. Niewiele dało się zapomnieć. I nagle opadają niektóre, przepięknie utkane przez ostatnie kilkaset stron zasłony. Niektóre całkiem, niektóre tylko do połowy. Czar pryska. Tylko stare, wysłużone pudełko Scrabbli wciąż przypomina o tamtym świecie. O tej beztrosce i swobodzie.

Wrony nie postrzegają moralności jak my. Dla nich moralne jest pewnie to, co dobre dla ich potomstwa. To, co nakazuje im instynkt. Z ludźmi zazwyczaj jest zupełnie na odwrót. Działanie instynktowne, dyktowane pragnieniem, żądzą, zemstą okazują się najczęściej najgorszym rozwiązaniem.

Wrony były niemymi świadkami, nie mogły nic powiedzieć, nic zrobić. Przede wszystkim nie mogły zapobiec. Jednak przeczytaj, a zobaczysz, że takich wron, tyle że w ludzkiej skórze kryje się w powieści dużo więcej. Zniewolone niewidzialną siłą i nie mogące nic powiedzieć. Wydobyć z siebie głosu. Głosu, który tak wiele by zmienił. Wszystko.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Królestwo ze szkła

Otwórzcie złotą kopertę i dajcie się zaprosić na wybory a może wygracie nie tylko koronę, ale także miłość. Jest rok 2130. Tatiana Salislaw mieszka w...

zgłoś błąd zgłoś błąd