Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Archipelag Khuruna

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Asy polskiej fantastyki". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
5,37 (101 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
4
7
14
6
30
5
27
4
15
3
9
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7574-133-9
liczba stron
360
słowa kluczowe
powieść polska, Kraków
język
polski
dodał
zbr

Nie szukajmy ich. Oni już tu są. Od setek może tysięcy lat, sprawują faktyczną władzę nad ludzkością. Z całą pewnością nie pochodzą z Ziemi. Nasz świat nie jest ich naturalną rzeczywistością. Obdarzeni wiedzą i mocą przekraczającą ludzkie rozumienie, w imię sobie tylko znanych idei, wznosili i obalali człowiecze imperia. Od wieków nic nie dzieje się bez ich wiedzy i ich woli. To prawdziwa...

Nie szukajmy ich. Oni już tu są.
Od setek może tysięcy lat, sprawują faktyczną władzę nad ludzkością. Z całą pewnością nie pochodzą z Ziemi. Nasz świat nie jest ich naturalną rzeczywistością. Obdarzeni wiedzą i mocą przekraczającą ludzkie rozumienie, w imię sobie tylko znanych idei, wznosili i obalali człowiecze imperia. Od wieków nic nie dzieje się bez ich wiedzy i ich woli.
To prawdziwa okupacja. Cicha, niemal niedostrzegalna.
Oni – najeźdźcy, czy uchodźcy?
Jedno jest pewne: Kimkolwiek są, nie mamy szans.
I mimo to, wciąż walczymy...
W zaułkach XIX Krakowa skrywa się tajemnica zniewolenia świata.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1152
enga | 2010-07-25
Przeczytana: 25 lipca 2010

Dziewietnastowieczny Kraków. Żyje w nim emerytowany policjant – Emanuel Henzelmann. Zajmuje się on łowieniem sensacji oraz rozprawianiem się z oszustami – szarlatanami, jasnowidzami, spirytystami. Interesują go wszystkie zjawiska nadprzyrodzone i dziwne zagadki kryminalne, z wielką pasją zajmuje się ich śledzeniem i rozwiązywaniem.

Pewnego dnia trafia do niego fotografia, która przedstawia kilka osób idących jedną z krakowskich ulic. Wśród tych osób widać jakiś dziwny kształt, coś jakby humanoid, ale z dziwnymi długimi i cienkimi ramionami, wielką głową, niziutki jak dziecko. Dziwny jakiś. I to już wystarczy, by rozbudzić ciekawość Emanuela. Zabiera się wieć za rozwikłanie zagadki, która okazuje się być aferą dużą większą, niż się on tego spodziewał.

Okazuje się, że te istoty pochodzą z istniejącego alternatywnie Archipelagu Khuruna, mają niezmiernie rozwiniętą cywiliację, ale jednocześnie z pewnego powodu wymierają. Postanawiają więc użyć ludzi, by to zmienić. Bo mogą oni zajmować ciała ludzkie, tworzyć w ten sposób ‘kukiełki’, którymi sterują. Oczywiście zajmują również ciała ludzi wysoko postawionych, więc szykuje się niezgorsza afera. Czy Emanuelowi uda się ich powstrzymać? Do pomocy ma chłopaka, który do Krakowa trafił za chlebem; profesora, który ponoć od lat nie żyje oraz tajemniczy zakon bardzo blisko powiązany z zakonem cystersów ;) Ale czy to wystarczy?

Język jest prosty, ale całkiem malowniczy. Podoba mi się pomysł na fabułę oraz bohaterowie (na przykład płatna morderczyni) oraz ich przygody. Jednak miałam wrażenie, że przemknęliśmy po powierzchni. Bohaterowie są dosyć dopracowani, ale jednak można byłoby jeszcze nad nimi popracować. Największy jednak mój zarzut to powierzchowność dotycząca tajemniczej rasy – pojawiają się głównie w opowieściach „śledczych”, nie mamy okazji ich bliżej poznać, ani również poznać tego unikatowego archipelagu. Spokojnie można byłoby fabułę bardziej rozwinąć, a książka na tym by tylko zyskała. Podobało mi się zakończenie – poczułam się zaskoczona i w pierwszym momencie uważałam to za złe rozwiązanie, jednak teraz uważam, że był to świetny zabieg autora.

Pierwszy raz odkąd czytam książki tego wydawnictwa zdarzyło się, że nie podobała mi się zbytnio okładka. Może dlatego, że za takimi stworami nie przepadam? A może dlatego, że podobałby mi się bardziej zarys archipelagu na okładce? Nie wiem dlaczego, ale nie przemawia ona do mnie. Ale to już moje subiektywne odczucie, pewnie jest masa osób, którym się ona podoba.

Jeżeli macie ochotę na lekką rozrywkę w pewne deszczowe popołudnie – ta książka może się Wam spodobać :)

[Wcześniej opublikowałam recenzję na moim blogu www.ksiazkowo.wordpress.com]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Martynka w krainie baśni

Pękne opowiadania o przygodach dziewczynki o imieniu Martynka, pełne ciepła, humoru, radośći. Czytając to sama przenosiłam się w krainę dziecięcej bez...

zgłoś błąd zgłoś błąd