Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czekając na Godota

Tłumaczenie: Antoni Libera
Seria: Lektury
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,46 (1677 ocen i 78 opinii) Zobacz oceny
10
180
9
371
8
284
7
423
6
208
5
127
4
31
3
35
2
11
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
En attendant Godot
data wydania
ISBN
8306011694
liczba stron
117
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Sztuka napisana przez Samuela Becketta, reprezentująca tzw. teatr absurdu.

 

Brak materiałów.
książek: 922
bibliofilka | 2012-03-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 marca 2012

Wyobraźcie sobie drzewo, pod nim kamień, kilka kroków dalej biegnie samotna droga. Ot, tyle - to cała scenografia, niezbyt imponująca jak na jeden z najgłośniejszych dramatów na świecie. Czy rzeczywiście można mu przypiąć taką etykietkę? Czy nie jest 'przegadany', 'przereklamowany'? Bynajmniej, NIE JEST! I zaraz to udowodnię.

Bohaterów też tu nie za wiele: dwaj przyjaciele-włóczędzy o przedziwnych imionach - Estragon i Vladimir oraz dwie postaci drugoplanowe - Puzzo i Lucky, jest jeszcze nieznany nawet z imienia Chłopiec. I niby nic się nie dzieje. Dwóch facetów gada sobie pod drzewem, a obok pojawiają się postacie. Żadnej skomplikowanej akcji, rozbudowanych postaci, dekoracji, opisów, tak jakby o niczym. Jednak, żeby powiedzieć i wyrazić wiele nie trzeba pisać wielostronicowych poematów czy powieści. Minimalizm, forma ascetyczna, wyciszenie...

Toczy się tu nieustany dialog między Vladimirem a Estragonem - który tworzy tu akcję, bo akcja rozumiana jako ciąg wydarzeń praktycznie nie istnieje. Panowie rozmawiają sobie o swoim podobnym losie, jednak mają do niego inne nastawienie. Estragon jest z nim całkowicie pogodzony, zaś Vladimir pragnąłby czegoś innego i wierzy, że istnieje ktoś, kto mógłby wyrwać ich z tej beznadziejności.

Tą osobą jest tytułowa postać - Godot. Vladimir twierdzi, że kiedyś się z nim już widzieli, że prosili go o pomoc i on wyznaczył im spotkanie właśnie przy umówionej drodze pod drzewem. Muszą więc czekać.

ESTRAGON: Przyszliśmy tu już wczoraj.
VLADIMIR: Skąd! Coś ci się pomyliło.
ESTRAGON: A co robiliśmy wczoraj?
VLADIMIR: Co robiliśmy wczoraj?
ESTRAGON: No?
VLADIMIR: Jestem pewien, że... Siać zwątpienie to ty umiesz.

Śmieszność w oczekiwaniu przeradza się powoli w zwątpienie i brak nadziei. Vladimir jest typem wymądrzającego się filozofa, jest niespokojny, ciągle się wierci, jednak schludny i zadbany. Estragon zaś jest leniwy, mało mówi, ubiera się niechlujnie, ale jest dobrym obserwatorem - opiera się an intuicji. Podczas tych ich konwersacji pojawia się przedziwna para - Pozzo i Lucky. Lucky jest służącym Pozzo, jednak po ich wypowiedziach to właśnie Luckiego można by uznać za szlachetnie urodzonego, a Pozzo - za brutalnego i prymitywnego. Po czym Pozzo i Lucky zbierają się do drogi, a dla Vladimira i Estragona rozpoczyna się kolejny dzień czekania na Godota. Czy tytułowy bohater w ogóle kiedykolwiek się pojawi?

Bohaterowie są skazani na siebie…
ESTRAGON: Zaczekaj! Zastanawiam się czasem, czy nie byłoby lepiej, gdyby każdy z nas został sam, sam ze sobą. Nie jesteśmy stworzeni do tej samej drogi.
VLADIMIR : To wcale nie takie pewne.
ESTRAGON : Tak, nic nie jest pewne.
VLADIMIR : Jeśli uważasz, że tak byłoby lepiej, możemy się jeszcze rozstać.
ESTRAGON : Teraz już nie warto

Bezsens, bezcelowość, absurd, gorycz, strach, samotność i nadzieja, że kiedyś coś się zmieni - czyż nie jest to uniwersalne? Dramat Becketta podobał mi się jeszcze z innego powodu, bardzo lubię takie dialogi, rozmowy o życiu. Trochę przypomina mi to filmy, a raczej scenariusze pisane przez Quentina Tarantino (sceny z "Pulp Fiction", "Cztery pokoje") lub rozmowy bohaterów z ostatniej polskiej komedii "Baby są jakieś inne". Tak jakoś mi się nasunęło.

Ponadto utwór Becketta jest przesiąknięty symboliką, tu każdy szczegół, każda wypowiedź ma znaczenie (tak jak w dobrym scenariuszu - każde ujęcie jest ważne i nie jest przypadkowe). Symbolem jest samotne drzewo, droga, kamień. Najbardziej jednak intrygująco i tajemniczo brzmi imię tytułowego bohatera. Kojarzy się ze słowem "God", czyli Bóg. Beckett jednak znał wiele języków, dodał więc do angielskiego rdzenia francuski przyrostek zdrabniający "-ot" (polski "-uś" lub "-ek"). Co wyszło "Bożek", "Boguś"?
Ale autor w jednym z wywiadów powiedział "gdybym chciał pisać o Bogu, nazwałbym go Bogiem".

Godot - to niewątpliwie jedna z najbardziej tajemniczych postaci w literaturze. Kimkolwiek miałby się okazać - człowiekiem, Bogiem, czy ideą warto na niego czekać i wierzyć, że nadejdzie, bo sama wiara jest schronieniem przed naszymi lękami.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ciotka Poldi i sycylijskie lwy

Seria: Ciotka Poldi #1 Wydawnictwo: Initium Narracja: pierwszoosobowa Główny bohater: Poldi — ok. 60 lat Najlepsze zastosowanie: Poldi jest kob...

zgłoś błąd zgłoś błąd