Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,76 (805 ocen i 85 opinii) Zobacz oceny
10
86
9
169
8
219
7
203
6
82
5
34
4
3
3
5
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Lucifer Effect
data wydania
ISBN
9788301156268
liczba stron
486
język
polski
dodała
anulla

Jedna z najważniejszych prac nurtu psychologii dobra i zła. Autor interesująco prezentuje analizę eksperymentu stanfordzkiego i wykazuje ścisły związek z tym, co później wydarzyło się w więzieniu w Abu Ghraib. Przedstawia mechanizmy i czynniki, które czynią ze zwykłego człowieka oprawcę i ofiarę systemu. Udowadnia możliwość zmiany lub zapobiegania niechcianym zachowaniom jednostki lub grupy,...

Jedna z najważniejszych prac nurtu psychologii dobra i zła. Autor interesująco prezentuje analizę eksperymentu stanfordzkiego i wykazuje ścisły związek z tym, co później wydarzyło się w więzieniu w Abu Ghraib. Przedstawia mechanizmy i czynniki, które czynią ze zwykłego człowieka oprawcę i ofiarę systemu. Udowadnia możliwość zmiany lub zapobiegania niechcianym zachowaniom jednostki lub grupy, dzięki zrozumieniu, jakie siły, wartości i skłonności przez nie przejawiane są wnoszone w daną sytuację. Uważa, że można mieć większy wpływ na zredukowanie niepożądanych indywidualnych reakcji przez wiedzę, pokazuje, jak ich unikać lub je modyfikować.

Zimbardo poszukuje wyjaśnienia dla stwierdzonych zależności, odwołując się do dotychczasowych badań nad jednostkowymi postawami (poczucie władzy, konformizm i posłuszeństwo), a także nad oddziaływaniami szerszego środowiska społecznego (odindywidualizowanie, odczłowieczenie i znieczulica). Książkę zamyka rozdział na temat oporu wobec niepożądanych nacisków ze strony sytuacji społecznych i analiza postawy heroicznej, którą autor uważa za remedium na grożące nam z różnych stron zło.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 156
Basia Kardaś | 2016-02-18

Autorem książki o znamiennym tytule „Efekt Lucyfera. Dlaczego Dobrzy ludzie czynią zło?” jest amerykański psycholog społeczny Philip Zimbardo. Profesor Zimbardo to ceniony naukowiec, wykładowca, badacz i wysokiej klasy specjalista w dziedzinie psychologii zła. W swoim dziele omawia zło dyspozycyjne, systemowe i sytuacyjne, rozważa dychotomię dobra i zła, obnaża proces „tworzenia” wroga i mechanizmy umożliwiające transformację normalnego, przeciętnego obywatela w tytułowego lucyfera. Autor na początku stawia główne pytanie, które brzmi następująco: jak to się dzieje, że dobrzy lub też całkowicie zwykli i przeciętni ludzie popełniają czyny straszne, budzące obrzydzenie? Zabierając czytelnika w tą niezwykłą podróż poruszającą problematykę transformacji ludzkiego charakteru pod wpływem czynników sytuacyjnych i systemowych, swoistych „złych skrzynek”, autor stawia przed czytelnikiem znamienną prośbę, by za każdym razem odpowiedział sobie na pytanie: Czy ja także jestem zdolny do zła? Diabeł tkwi w egoizmie, żądzy i zachłanności. Pierwszym zagadnieniem, jakie porusza autor jest przedstawienie trzech prawd psychologicznych, które mówią, iż świat składa się zarówno z dobra jak i zła, granica pomiędzy nimi jest niewyraźna i mglista a anioły mogą stać się diabłami, tak jak diabły mogą przeistoczyć się w anioły. Już samo ukazanie grzechu Lucyfera, jako średniowiecznego cupidiatas budzi zainteresowanie dychotomią dobra i zła. Owy cupidiatas przedstawiany przez Dantego, jako stan duchowy polegający na posiadaniu wewnętrznej czarnej dziury tak głębokiej, że żadna ilość zarówno władzy jak i pieniędzy nie może jej wypełnić, ukazuje potęgę zła, egoizmu, odwrócenia się od harmonijnej miłości. Grzech wilczego gardła sprawia, że dana jednostka odwraca się od łaski i ustanawia sama siebie najwyższym dobrem, z zrazem własnym więzieniem, w którym więzień i strażnik zespoleni są egocentryczną więzią. Taka definicja grzechu sprawia, że człowiek boi się zła, które od zarania, dziejów go fascynuje i pociąga. Sam efekt Lucyfera jest transformacją, jaka zachodzi w dobrym człowieku, który pod wpływem czynników sytuacyjnych i systemowych popełnia złe lub niegodziwe czyny. By jednak w pełni zrozumieć złożoność tego procesu należy zdefiniować zło, które najczęściej bywa określane, jako zamierzone zachowanie, którego celem jest ranienie, wykorzystywanie, poniżanie, dehumanizacja lub nieiszczenie niewinnego człowieka, poprze władzę i system. Bowiem tylko zdanie sobie sprawy z wszechobecności zła umożliwia nam uzyskanie odpowiedzi na nurtujące czytelnika pytanie: czy ja też jestem zdolny do zła, czy zna siebie, swoich bliskich, sąsiadów tak dobrze by zaprzeczyć, że nigdy nie posunęliby się do tak niegodziwych i obrzydliwych czynów? Więzienie kierowane nie przez państwo, lecz przez psychologów. Lwią część książki stanowi prezentacja Stanfordzkiego Eksperymentu Więziennego, którego głównym celem było ukazanie transformacji ludzkiego charakteru pod wpływem czynników sytuacyjnych i systemowych. Owy eksperyment przeprowadzony latem 1971 roku przez Philip Zimbardo przeprowadzono w stymulowanym więzieniu w piwnicy wydziału psychologii w Uniwersytetu Stanford. Podczas selekcji kandydatów kierowano się ich dobrą kondycją psychofizyczną oraz brakiem kryminalnej przeszłości. Zimbardo z Craigiem Haneyem i Curtisem Banksem wybrali dwudziestu czterech zdrowych, psychicznie zrównoważonych studentów, których losowo podzielili na „więźniów” i „strażników”. Już po sześciu dniach studenci przeobrazili się w okrutnych, sadystycznych strażników i zniewolonych, załamanych więźniów. Badacze zakończyli eksperyment, aby uchronić więźniów przed głębszymi zaburzeniami. Dehumanizacja i wyłączona moralność w warunkach laboratoryjnych pozwoliły badaczom bliżej przyjrzeć się mechanizmom transformacji przeciętnego, normalnego obywatela w tytułowego lucyfera. W przeciągu trzydziestu sześciu godzin od rozpoczęcia doświadczenia badacze zauważyli w zachowaniu więźniów wyraźne rozmywanie się granicy między eksperymentem więziennym a rzeczywistym pobytem w więzieniu. W swych początkowych założeniach Stanfordzki Eksperyment Więzienny miał być demonstracja wpływu zbioru zmiennych sytuacyjnych na zachowanie osób odgrywających rolę więźniów i funkcjonariuszy w środowisku stymulowanego więzienia. Ocena stopnia wpływu zewnętrznych właściwości środowiska instytucjonalnego może przeważyć nad wewnętrznymi dyspozycjami jednostek odgrywających określone role. Jak podkreślają sami badacze z czasem eksperyment stał się imponującą ilustracją potencjalnie toksycznego oddziaływania złych systemów i złych sytuacji, powodującego patologiczne zachowanie ludzi, obce ich naturze. Nigdy diabli nie robili ludziom tyle złego, co obecnie sami ludzie ludziom. Zimbardo chronologicznie przedstawia rozwój wypadków w czasie trwania badania, ukazując, w jakim stopniu zwykli, normalni, zdrowi studenci ulegali, lub dawali się skusić czynnikom społecznym właściwym dla ściśle określonego środowiska. Należy także podkreślić, iż sami badacze nadzorujący przebieg eksperymentu, także zatracili się owym badaniu, i tylko dzięki interwencji osoby niezwiązanej z badaniem uzmysłowili sobie jak niebezpieczny stał się owy eksperyment. Granica między dobrem a złem, która kiedyś wydawała się nieprzenikalna, okazała się jak najbardziej możliwa do przekroczenia. Eksperyment więzienny u wszystkich jego uczestników wywołał silne, realistyczne i często patologiczne reakcje. Strażnicy losowo przydzieleni do tej grupy posiadali mundury, pałki i przeciwsłoneczne okulary, które stanowiły atrybuty ich władzy nad więźniami. Niektórzy z tej grupy bardzo szybko zaczęli nadużywać swojej nowo nabytej władzy zachowując się sadystycznie – każdego dnia i nocy poniżając, krzywdząc i upadlając więźniów. Inni zaś pełnili swoje role zachowując się w sposób twardy i wymagający, i choć nie pastwili się nad więźniami to nie okazywali im także współczucia. Tylko nieliczni określani mianem „dobrych strażników” czasami przejawiali troskę o więźniów. Zimbardo określił ten rodzaj zachowania mianem „dobroci przez zaniechanie” , gdyż wykonywanie tych miłych, drobnych gestów kontrastowało z szatańskim zachowaniem innych strażników, przy czym żaden z nich nigdy nie oponował przeciwko złemu zachowaniu innych funkcjonariuszy. Szczególną wagę przykuwano do studentów, którzy pełnili rolę więźniów. Więźniowie przyodziani w szaty na kształt kobiecej sukienki nad kolano, z damską pończocha na głowie, pozbawieni zostali własnej tożsamości poprzez nadanie im określonych numerów. Studenci przydzieleni do tej grupy początkowo nie zdawali sobie sprawy, w jakie sytuacji się znaleźli, już po kilkunastu godzinach od rozpoczęcia eksperymentu wszczęli bunt, przeciwko arbitralnemu narzucaniu reguł i wyczerpującym apelom organizowanym przez strażników. Studenci przyznali, iż zostały naruszone ich oczekiwana, co do tego, co będą robić w trakcie owego badania. Więźniowie uskarżali się na obrzucanie ich wyzwiskami zarówno w dzień jak i w nocy, brak prywatności i stały nadzór, zaburzony rytm zarówno snu jak i narzucony schemat korzystania z węzłów sanitarno – higienicznych, zaburzenie poczucia czasu, arbitralne narzucanie reguł i nieustannym stosowaniu kar fizycznych, które przejawiały się poprzez niezliczone ćwiczenia. Idealne miejsce dla diabłów, to mózg każdego człowieka. Oprócz siły zasad i ról, siły sytuacyjne zyskują na znaczeniu wraz z wprowadzeniem uniformów, kostiumów i masek, czyli elementów, które ukrywają wygląd jednostki i zwiększają anonimowość jednocześnie zmniejszając osobista odpowiedzialność za wyrządzone szkody. Ludzie w sytuacjach, w których czuja się anonimowi, tak, że nikt nie zna ich prawdziwej tożsamości częściej przejawiają antyspołeczny typ zachowania. Deindywidualizacja sprzyja, bowiem przemocy, wandalizmowi oraz antyspołecznym zachowaniom. Konsekwencją takiego odgrywania roli nierzadko staję się powstawanie u jednostki tak zwanego dysonansu poznawczego, w którym to dochodzi do rozbieżności między zachowaniem danej jednostki a jej przekonaniami bądź, gdy dane działania są niezgodne z ważnymi dla człowieka postawami. Silny dysonans poznawczy u strażników był przyczyną internalizacji ich zachowań, które przyczyniły się do coraz bardziej stanowczego i okrutnego zachowania. Oprócz anonimowości i deindywidualizacji innym ważnym procesem stała się dehumanizacja więźniów, czyli zabieg, w którym inny człowiek zostaje pozbawiony wszelkiej wartości. Stan dehumanizacji osiąga się za poprzez psychologiczne mechanizmy intelektualizacji, zaprzeczania i izolowania, przyczyniając się do poniżania i destrukcyjnych działań stosowanych wobec uprzedmiotowionych jednostek. Pozorna utrata wolności, która rozszerzyła się na utratę prywatności przyczyniła się do utraty tożsamości osobistej. Swoisty eksperyment oddzielił osadzonych od ich rodzin, przyjaciół, sąsiadów, społeczności lokalnej, zwykłej codzienności narzucając rzeczywistość pełna anonimowości, przymusowych zasad, nieustannego tłumienia, hamowania i zniekształcania wszelkich emocji. Badania nad wpływem sytuacji oraz dynamiki społecznej ujawniły także, że zarówno grupa więźniów jak i strażników podlegała zarówno silnemu wpływowi autorytety, władzy, jaki i konformizmowi, które odegrały istotną rolę w wypaczeniu myśli, uczuć, spostrzeżeń i działań badanych.
O banalności zła oraz mechanicznym wypełnianiu rozkazów. Warunki środowiskowe przyczyniają się do wytworzenia u niektórych członków społeczeństwa poczucie, że są ananimowi, że nikt w dominującej społeczności nie wie, kim są, że nikt nie uznaje ich indywidualności, a zatem człowieczeństwa. Gdy tak się dzieje, wówczas przyczyniamy się do transformacji w potencjalnych morderców i terrorystów. Deindywidualizacja wytwarza jedyny w swoim rodzaju stan psychiczny, w którym zachowanie przechodzi pod kontrolę bezpośrednich wymogów sytuacji i biologicznych, hormonalnych pożądań. Działanie zastępuje myślenie, dążenie do natychmiastowej przyjemności dominuje nad odraczaniem gratyfikacji, a rozsądne powściągliwe decyzje ustępują miejsca bezmyślnym emocjonalnym reakcjom emocjonalnym. Podatność jednostki na wpływ modeli społecznych i sygnałów sytuacyjnych zostaje zwiększona a gdy wewnętrzne ograniczenia zostają zawieszone, zachowanie podlega całkowitej kontroli zewnętrznej. W skrajnych przypadkach dana jednostka nie ma poczucia dobra i zła, żadnych myśli o winie czy karze, następuje wyłączenie moralności. Dehumanizacja jest konstruktem, który ma kluczowe znaczenie dla rozumienia nieludzkiego traktowania człowieka przez człowieka. Występuje wtedy, gdy pewne istoty ludzkie uważają inne istoty ludzkie za wykluczone z kategorii moralnej, jaką stanowi osoba ludzka. Dehumanizacja jest kluczowym procesem w uprzedzeniach, rasizmie, dyskryminacji przypisując owym innym „zepsutą tożsamość”. Gdy już pozbawi się ofiarę jej ludzkich cech łatwiej przychodzi oprawcom zadawać im ból, upokarzać, torturować, gwałcić i zabijać, bowiem oprawca samorozgrzeszał się za popełnione czyny. Zrekonstruowane postrzeganie ofiar opiera się na uznaniu ich za zasługujących na daną karę, obarczając je winą za konsekwencje, postrzegając je, jako obiekty będące poniżej poziomu wszelkiej szlachetnej troski, którą przypisuje się istotom ludzkim. Nieludzkie środowisko, konieczność pełnienia narzuconej z góry roli, stworzenie warunków sprzyjających okrucieństwom i torturom, wpływ czynników sytuacyjnych stawia pytanie, kto jest odpowiedzialny za takie a nie inne postępowanie katów. Wielu psychologów uważa, że z takie a nie innie zachowanie odpowiadają poszczególne jednostki, które wnoszą do danej instytucji czy też środowiska patologię, określając je, jako „zepsute jabłka”, jednostki o wypaczonej osobowości, dewianci, dolni do wszelkich okrucieństw i zbrodni. Jednak jak okazuje się, że owych zbrodni i haniebnych czynów dokonywali zwykli, normalni, przeciętni członkowie społeczeństwa zwrócono uwagę na zawiłość wpływów systemowych, które przyczyniły się do stworzenia i utrzymania swoistej „kultury z znęcania się”. To system stworzony przez władzę winny jest stworzenia takich a nie innych sytuacji, to „zła skrzynka” zraziła znajdujące się w niej jabłka nienawiścią i złem. To system podkłada podwaliny pod te i inne okrucieństwa. Wszystkie, bowiem czynniki sytuacyjne i systemowe przyczyniają się w znacznej mierze do obudzenia ciemnej strony ludzkiej osobowości, która niejako nakazuje traktować drugiego człowieka, jako przedmiot, który nie czuje, nie ma prawa bytu, który można torturować, dręczyć, okaleczać a nawet zabijać, gdyż niewart jest życia w danej rzeczywistości społecznej. To system tworzy wroga, który zagraża bezpieczeństwu nie tyko danej jednostki, rodziny, czy też grupy, ale całego społeczeństwa danego narodu czy rasy. Brutalna strona ludzkiej natury ukazała, iż dobry człowiek pod wpływem czynników sytuacyjnych i systemowych łatwo staje się okrutnym katem. Jeśli weźmiemy pod uwagę pewne mechanizmy psychologii społecznej, które przyczyniły się do wszelkich niegodziwości, to przyjrzyjmy się także wariantom tych reguł, które nakłaniają ludzi do zachowań pozytywnych i eliminowania czynników negatywnych. Eliminowanie niewłaściwych, sprzecznych zobowiązań wymaga innej taktyki niż przeciwstawianie się stosowanych wobec ludzi strategiom mającym zapewnić ich uległość. Opieranie się wszelkim wpływom zmusza człowieka do wykorzystywania pewnych reguł, które stawią opór zarówno dehumanizacji jak i deindywidualizacji. Zimbardo w swym dziele przedstawia dziesięcioetapowy program stawiania opór niepożądanym wpływom zarówno społecznym jak i sytuacyjnym przy jednoczesnym rozwijaniu osobistej odporności i cnoty obywatelskiej. Program ten wykorzystuje pomysły jak przeciwdziałać różnym strategiom wywierania wpływu bazując na zasadzie trzech „s”: samoświadomości, sytuacyjnej wrażliwości oraz sprycie. Tak jak każdy z nas może okazać się sprawcą najokrutniejszych zbrodni, przechodząc transformacje określoną mianem efektu lucyfera, tak samo może stać się bohaterem. Heroiczne czyny, bowiem stanowią atrybut społeczeństwa, które broni się przed złem, heroizm skupia uwagę na tym, co dobre w ludzkiej naturze. Bohater ucieleśnia rozsądek, szlachetności i zdolność do poświęceń. Tak, więc jak mówimy o banalności zła tak tez możemy powiedzieć o banalności heroizmu. Tak jak złych czynów dokonywali zwykli, normalni ludzie tak też bohaterem może się stać przeciętny obywatel. Banalność zła ma, bowiem wiele wspólnego z banalnością heroizmu, żaden z tych atrybutów nie jest bezpośrednią konsekwencją jedynych w swoim rodzaju tendencji dyspozycyjnych, nie ma specjalnych wewnętrznych atrybutów patologii czy dobroci, zawartych w ludzkiej psychice czy genomie. Oba te stany pojawiają się w określonych stanach, sytuacjach i momentach, skłaniając daną jednostkę do przekroczenia linii decyzyjnej – jestem bezczynnym uczestnikiem zła czy czynnym działaczem, bohaterem. To my decydujemy czy stajemy się lucyferem czy bohaterem, jednak pomiędzy tymi dwiema odmiennymi rolami istnieje cienka grania transformacji: od lucyfera do bohatera i na odwrót od lucyfera do bohatera. Zgodnie z prośbą autora przez cały czas zdawałam sobie pytanie: czy jestem zdolna do zła, czy ja też byłabym zdolna zabić, torturować i dręczyć? Myślę, że jest to prawdopodobne, zwłaszcza, że przeciętny, normalny człowiek uwikłany w czynniki sytuacyjne, jaki i systemowe jest w stanie ulec presji i wszelkim wpływom zewnętrznym. Tak łatwo jest ulec złu bezczynności, dojść do głosu ciemnej stronie ludzkiej natury, podporządkować się regułom gry i grać wspólnie z innymi marionetkami w teatrzyku pełnym nienawiści, okrucieństwa, przemocy i żądzy władzy, jednak zdaje sobie sprawę, że tak samo jak łatwo można ulec transformacji w tytułowego lucyfera, tak także łatwo jest stać się bohaterem przeciwstawiając się wpływom sytuacyjnym i systemowym. Wystarczy skorzystać z rad przedstawionych przez autora, które składają się na dziesięcioetapowy program stawiania oporu społecznym wpływom i presji, by rozwijać swoje człowieczeństwo i przeciwstawić się złu. I choć wydaje się, że stosowanie owych rad wydaje się stosunkowo łatwe, to jednak stanowi ogromny wysiłek dla przeciętnego człowiek, bowiem to, co wydaje się z pozoru naturalne i łatwe, przychodzi człowiekowi z wielkim trudem, jednak gdy zajdzie potrzeba dokonania wyboru pomiędzy banalnością zła a banalnością heroizmu, dokonamy właściwego wyboru.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pojutrze. O miastach przyszłości

Nie tego się spodziewałam. Dostałam poetyckie opisy kilku współczesnych miast. Miałam nadzieję na śmiałą wizję przyszłości, szalone pomysły jak świat...

zgłoś błąd zgłoś błąd