Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Coś się kończy, coś się zaczyna

Wydawnictwo: superNOWA
7,42 (7132 ocen i 183 opinie) Zobacz oceny
10
656
9
1 120
8
1 460
7
2 238
6
967
5
516
4
67
3
90
2
9
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8370541445
liczba stron
299
język
polski

Kolejna książka mistrza fantasy to zbiór opowiadań drukowanych w "Fantastyce", m.in.: "Droga, z której się nie wraca", "Muzykanci", "Tandaradei!", "W leju po bombie", "Bitewny pył", "Złote popołudnie". Łączą się one z wiedźmińską sagą, o tytułowym "Coś się kończy, coś się zaczyna" mówi się nawet, że stanowi alternatywne zakończenie pięcioksięgu.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
książek: 290
Koval | 2012-11-26
Przeczytana: 23 listopada 2012

Trudno pisać recenzję zbiorów opowiadań, gdyż na dobrą sprawę każde wymaga indywidualnego podejścia i koniec końców każde powinno mieć swoją własną opinię. Dodatkowo, im ich więcej tym większa szansa, że poziom będzie nierówny, bo jeszcze nie powstał taki zbiór, gdzie wszystkie utwory byłyby na tym samym poziomie. Ograniczę się więc tylko do skrótowej charakterystyki.

„Droga, z której się nie wraca” – opowiadanie w stylu fantasy, z odrobinę pokręconą fabułą, intrygami, krwistymi bohaterami, a wszystko okraszone typowo „sapkowskim” językiem. Przyjemnie się czyta, a wszelkie skojarzenia z „Sagą o wiedźminie” nasuwają się same.
„Muzykanci” – niestety zbiór jest przesiąknięty kotami, których autor jest wielkim miłośnikiem, a to opowiadanie jest pierwszym, gdzie grają (dosłownie i w przenośni) główną rolę. Nieco zagmatwane, groteskowe i surrealistyczne, ale warto docenić sam pomysł.
„Tandaradei!” – mamy średniowieczny wiersz, czy może nawet poemat miłosny niemieckiego twórcy, mamy zakompleksioną i fajtłapowatą bohaterkę i mamy przyzywanego demona, który próbuje wszystkich przechytrzyć. Pokręcone wątki i właściwie gdyby nie końcówka (można powiedzieć, że sprawiedliwości staje się zadość), to skończyłoby się tak jak zaczęło – bardzo chaotycznie.
„W leju po bombie” – opowiadanie z nurtu science-fiction, które czyta się rechocząc ze śmiechu. Rewelacyjne opisy i kunszt pisarski autora, a przy tym multum nawiązań historycznych i społecznych, które fantastycznie ze sobą skorelowano. Całość w pełni zasłużenie nagrodzona „Zajdlem”.
„Coś się kończy, coś się zaczyna” – Sapkowski we wstępnie napisał, że wielokrotnie zarzekał się, że opowiadanie to nie stanowi zakończenia wiedźmińskich przygód, ale czytając je trudno nie odnieść wrażenia, że pasuje jak ulał. Tytułowy utwór jest jednocześnie najlepszym w całym zbiorze. Wychodzi tutaj cały „Sapek”: znów barwny język, pomysłowość, wszyscy bohaterowie znani z „Sagi”, a do tego ladacznice pragnące udowodnić swoją kobiecość smokowi Villentretenmerthowi czy Yarpen Zigrin przepędzający wampiry chuchając czosnkiem. Ubaw po pachy i pozycja obowiązkowa dla fanów Geralta.
„Bitewny pył” – kolejne opowiadanie SF. Krótkie, ale bardzo zajmujące. Tym razem niewiele jest tu do śmiechu, gdyż poznajemy losu oddziału najemników, którzy osaczeni przez przeciwnika dowiadują się, że pracodawca zrezygnował z ich usług. O ile do pewnych elementów wyposażenia i ekwipunku można się przyczepić (wyobraźnia nieco poniosła), o tyle całość jest bardzo zgrabnie napisana i bardzo dobrze się czyta. I oby Thierry Lemoin dopadł Żabę.
„Złote popołudnie” – wzorowane na „Alicji w krainie czarów” opowiadanie skupia się zamiast na samej dziewczynce to na kocie, którego działania pozwalają jej przeżyć w nieprzyjaznym świecie Królowej kier. Dużo humoru i hołd oddany kociemu magikowi.
„Zdarzenie w Mischief Creek” – w wielu recenzjach „Sagi o wiedźminie” spotkałem się z zarzutem (celowego lub nie) feminizowania przez Sapkowskiego. To opowiadanie dawałoby zwolennikom tej tezy dodatkowej amunicji. Można się przyczepić do czarno-białej konstrukcji postaci i ich znacznego przerysowania oraz samej działalności czarownic w oddalonej wiosce, do której dociera grupka mężczyzn poszukujących kobiety posądzanej o czary, a także skrajnie niesprawiedliwej oceny tamtych czasów, lecz w końcu opowiadanie jest wybitnie humorystyczne, więc można mu sporo wybaczyć.

Całość prezentuje wysoki poziom i naprawdę warto sięgnąć po zbiór „Coś się kończy, coś się zaczyna”. Nie tylko fani Sapkowskiego poczują się jak w domu, ale każdy miłośnik fantastyki znajdzie tu coś dla siebie. Jak to najczęściej bywa z tego typu książkami nie jest to najwyższa półka, ale czyta się naprawdę szybko i nawet nie zauważa kiedy mija ostatnią, trzysetną stronę.
Wielbiciele kotów mogą sobie dodać dwie gwiazdki do oceny.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czerń i purpura

Ta ksiazka obudzila we mnie wiele emocji: nienawisc, obrzydzenie a na samym koncu (jakby "przyzwyczajona" do smierci) absolutna...

zgłoś błąd zgłoś błąd