5,39 (23 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
0
8
1
7
4
6
6
5
2
4
2
3
3
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328048171
język
polski
dodał
Zicocu

Nasze nerwice, nasza kuchnia i nasze rewolty. Kobieta indywidualistka w teatrze życia. W powieści Agnieszki Wolny-Hamkało poznajemy losy Anny. Śledząc, jak dziewczynka dorasta, czytelnik dostrzega zmiany zachodzące w Polsce po 1989 r. Biegająca boso, u dziadków na wsi, dziewczynka przeistacza się w zbuntowaną pankówę, by po latach zostać uznaną, choć nadal pełną artystycznego usposobienia,...

Nasze nerwice, nasza kuchnia i nasze rewolty. Kobieta indywidualistka w teatrze życia.

W powieści Agnieszki Wolny-Hamkało poznajemy losy Anny. Śledząc, jak dziewczynka dorasta, czytelnik dostrzega zmiany zachodzące w Polsce po 1989 r. Biegająca boso, u dziadków na wsi, dziewczynka przeistacza się w zbuntowaną pankówę, by po latach zostać uznaną, choć nadal pełną artystycznego usposobienia, panią doktor habilitowaną.

"Moja córka komunistka" to także przejmująca opowieść o małych sprawach stających się z czasem niezwykle ważnymi. O relacji, gdzie seksualność jest, owszem, ważna, ale też o miłości płynnie przechodzącej w przyjaźń, urastającej do rangi sztuki.

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: internet

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1623

Książka o Annie

Ostatnio utwierdziłem się w przekonaniu, które żywię mniej więcej od czasu lektury „Bum!” gdzieś w połowie roku 2014 (choć czemu całą sprawę kojarzę właśnie z powieścią Mo Yana – nie mam najmniejszego pojęcia): takim mianowicie, że fabuły nie są mi do niczego potrzebne. Więcej nawet, moi drodzy Państwo: fabuły rzadko kiedy robią na mnie jakiekolwiek wrażenie (za to jeśli już, to oszałamiające; najbardziej zaskakującym dla mnie samego przypadkiem był „Uczeń skrytobójcy”, czytany niedługo po „Bumie!”, którego pochłonąłem bez opamiętania, mimo że to zdecydowanie nie moja literatura). Czytam jednak epikę hurtem (choć mogliby Państwo zarzucić mi, iż beznamiętnie – i mieliby sporo racji), bo znajduję w niej coś, czego gdzie indziej znaleźć nie mogę. W związku z tym ocenę „Mojej córki komunistki” z jej pretekstową fabułą mogę sprowadzić do jednej tylko kwestii: ile ma, cóż rzec, czegoś.

Zacznę może od drobnych wyjaśnień – nazywam wydarzenia przedstawione w powieści Agnieszki Wolny-Hamkało „pretekstowymi” dlatego, że można streścić je zdaniem brutalnie prostym: Anna rodzi się, Anna dorasta, Anna jest. Formowanie się protagonistki stanowi zdecydowanie najważniejszą oś tej historii, a wszystko, czego nie można powiązać z nią bezpośrednio (czyli, na przykład, przemiany polityczne w jej czasoprzestrzennej ojczyźnie) schodzi na plan bardzo daleki. Ta książka nie tyle opowiada o losach tytułowej kobiety, co po prostu nią jest.

To prowadzi z kolei do następnego pytania: czy Anna może...

Ostatnio utwierdziłem się w przekonaniu, które żywię mniej więcej od czasu lektury „Bum!” gdzieś w połowie roku 2014 (choć czemu całą sprawę kojarzę właśnie z powieścią Mo Yana – nie mam najmniejszego pojęcia): takim mianowicie, że fabuły nie są mi do niczego potrzebne. Więcej nawet, moi drodzy Państwo: fabuły rzadko kiedy robią na mnie jakiekolwiek wrażenie (za to jeśli już, to oszałamiające; najbardziej zaskakującym dla mnie samego przypadkiem był „Uczeń skrytobójcy”, czytany niedługo po „Bumie!”, którego pochłonąłem bez opamiętania, mimo że to zdecydowanie nie moja literatura). Czytam jednak epikę hurtem (choć mogliby Państwo zarzucić mi, iż beznamiętnie – i mieliby sporo racji), bo znajduję w niej coś, czego gdzie indziej znaleźć nie mogę. W związku z tym ocenę „Mojej córki komunistki” z jej pretekstową fabułą mogę sprowadzić do jednej tylko kwestii: ile ma, cóż rzec, czegoś.

Zacznę może od drobnych wyjaśnień – nazywam wydarzenia przedstawione w powieści Agnieszki Wolny-Hamkało „pretekstowymi” dlatego, że można streścić je zdaniem brutalnie prostym: Anna rodzi się, Anna dorasta, Anna jest. Formowanie się protagonistki stanowi zdecydowanie najważniejszą oś tej historii, a wszystko, czego nie można powiązać z nią bezpośrednio (czyli, na przykład, przemiany polityczne w jej czasoprzestrzennej ojczyźnie) schodzi na plan bardzo daleki. Ta książka nie tyle opowiada o losach tytułowej kobiety, co po prostu nią jest.

To prowadzi z kolei do następnego pytania: czy Anna może zaciekawić czytelnika? Odpowiedź brzmi: tak, choć kwestia okazuje się nieco bardziej skomplikowana niż to jednosylabowe skinienie. Bo z bohaterką, jak to z każdym człowiekiem, różnie bywa. Najbardziej interesująco wypada bodaj jako dziecko – Wolny-Hamkało nieźle radzi sobie z opisem dziewczęcości, w którego zaniedbywaniu literatura ma naprawdę długą tradycję (a każde zerwanie z nią prowadzi do doskonałych skutków, czego dowodem choćby liczne pochwały dla „Wróżby” Agnety Pleilej), oraz skomplikowanej relacji na linii córka-rodzice (przede wszystkim ojciec). Potem Anna przemienia się w nastolatkę, co naturalnie prowadzi do pretensjonalności – i tutaj mam wobec autorki poważne zarzuty. Błyskawicznie bierze całą sprawę żenującej często młodości (szczególnie w wydaniu przekształcających się w intelektualistów wrażliwych jednostek) w nawias ciepłej, choć gorzkawej ironii, dzięki czemu unika rozegzaltowania – i dobrze! Tym samym jednak w dużym stopniu odcina się od emocji przeżywanych przez bohaterów, a te, będę przez chwilę szczery i tego samego domagam się od Państwa, należą do najsilniejszych w życiu; szkoda, że w „Mojej córce komunistce” autorka postanowiła mocno je przygasić.

U Anny przeboje zaczynają się później – wraz z dorosłymi romansami i zamykającym symbolicznie ich erę macierzyństwem. I tutaj Wolny-Hamkało odzyskuje impet z początkowej części powieści, szczególnie we fragmentach poświęconych związkom Anny ze starym pisarzem i Edwardem – tutaj jej wyjątkowy dar do operowania w średnich rejestrach, do trafnego komentowania prozy codzienności i opisu powoli wypalających się uczuć osiąga szczyty. Szkoda tylko tego zakończenia: zdecydowanie zbyt stonowanego.

Jak już narzekam, to jeszcze jedna rzecz: jedzenie. Tak, moi Państwo, jedzenie – podobno – jest ważnym elementem „Mojej córki komunistki”, bo Anna zajmuje się nim naukowo. Wątek jednak, podobnie jak ten poświęcony intelektualno-artystycznemu otoczeniu bohaterki, potraktowany zostaje bardzo pobieżnie. Kilka wzmianek na marginesach, kilka nieco ważniejszych dla fabuły wydarzeń, lecz teorii – bardzo mało. A przecież Hustvedt pokazała w doskonałym „Świecie w płomieniach”, że można połączyć ją z historią w bardzo zgrabną i dopasowaną całość.

„Moja córka komunistka”, mimo kilku wad, paru zaprzepaszczonych pomysłów oraz nie zawsze równego poziomu, to niezła powieść i zarazem kolejny w ostatnim czasie wart dostrzeżenia projekt polskiej pisarki wnikliwie opisujący kobiece doświadczenia. Jestem miłośnikiem takiej literatury, dlatego też powieść Agnieszki Wolny-Hamkało stanowiła dla mnie miłą przygodę.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (89)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6795

Poznajemy główną bohaterkę Annę, która jako dziewczynka szybko dorasta, a potem zachodzą zmiany w Polsce po 1989 roku, biegając po łące na wsi boso dziewczyna już jest nastolatką przeistacza się w zbuntowaną pankówę.

Powieść ogromnie mnie zaskoczyła,niewątpliwie interesująca, dobra historia, ze świetną fabułą, wartką akcją i trzymała ciągle w napięciu.
W sumie to wciągająca,intrygująca książka chwytająca za serce, czytałam z zapartym tchem,mnie się podobała intryguje, wzrusza czyta się dobrze.

książek: 881
kawa | 2018-05-27
Na półkach: Przeczytane

Nie przeczytałam. I nie wiem dlaczego. Nie pasuje mi narracja i takie dziwne ogólnie.

książek: 1516
Elwira | 2018-02-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 04 lutego 2018

http://ksiegarka.pl/w-glodzie-kobiecosci/

Agnieszka Wolny-Hamkało nigdy nie częstuje nas oczywistymi rozwiązaniami. Nie ma klucza interpretacyjnego, który zawsze będzie idealnie pasował do jednego schematycznego zamka. Jej twórczość to kolektyw znaczeń i odniesień. Dzieła są podziurawione, pełne wyrw, otworów, które możemy wypełnić własnymi interpretacjami. Potrafi działać kojąco, jak delikatny plaster nałożony na czyjąś wrażliwością albo wzburzyć nagromadzeniem wątków. Właśnie to dostanie czytelnik również w najnowszej powieści autorki – „Moja córka komunistka”. Dla kogoś będzie to powieść o dorastaniu dziewczyny, która ostatecznie staje się kobietą głodną wrażeń zajmującą się konceptem „food in art”, dla innych będzie to opowieść o jej relacjach z mężczyznami, inni dostrzegą tutaj lekko prześmiewczy obraz nie tylko wrocławskiej elity oraz nostalgiczny obraz minionego, wypełnionego symbolami transformacji.

„W tym czasie Anna była czymś nieokreślonym, stworzeniem zawieszonym...

książek: 881
czytankianki | 2018-02-06
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 05 lutego 2018

Ok. 50. strony jeszcze się łudziłam, że książka nabierze rumieńców, zarysuje się „myśl przewodnia”. Ok. 100. strony nabrałam pewności, że jednak nie, że akcja będzie się po prostu tylko toczyć, a kilkadziesiąt stron dalej spasowałam. Szkoda było mi czasu, żeby sprawdzić, czy w drugiej połowie powieści dokonała się jakaś fabularna rewolucja.
Dawno nie czytałam czegoś tak nijakiego i błahego.

książek: 97
jaga | 2018-07-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 lipca 2018

Książka według mojej opinii słaba, nie dlatego, że brak jej typowej akcji, tempa, zwrotów. Czytałam książki, w których nie było zwrotów, tempa, akcji, a jednak oceniałam je jako świetne, ta natomiast... Powiedziałabym - fasadowa. Czyli od frontu niby wszystko jest, kolory, gzymsy, dobry język, dobre metafory, dobry warsztat, ale... W oficynie pustka. Postaci płaskie, sytuacje płaskie, problemy płaskie. Takie sobie obrazki, każdy z nas nosi w sobie podobne, nic oryginalnego. Czytając powieść miałam wrażenie, że jestem na wystawie sztuki bardzo abstrakcyjnej, gdzie każe mi się zgadywać, co miał na myśli artysta eksponując garnek. W dodatku garnek pusty, bo chociaż bohaterka jest Panią od Potraw, to o samym jedzeniu niewiele nam mówi. Pewnie szkoda. A poza tym, dlaczego komunistka? Domyślam się, że komunistka = buntowniczka, ale jaka właściwie ona buntowniczka?

książek: 16
Maciek_1979 | 2018-01-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 stycznia 2018

Zdecydowanie najlepsza, najbardziej wielowymiarowa i wyrazista książka tej autorki, prawdziwa, pełnoprawna powieść. Uważam, że z tą książką Wolny-Hamkało awansowała do wąskiego grona najciekawszych polskich prozaiczek współczesnych. Jestem pod ogromnym wrażeniem samej opowiadanej tu historii, wiarygodnosci psychologicznej postaci, sposobu używania języka, poczucia humoru i gorzkiej ironii. Brawo, brawo, brawo!

książek: 2528
Kasiek m | 2018-02-07
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 lutego 2018

http://kasiek-mysli.blogspot.com/2018/02/moja-corka-komunistka-agnieszka-wolny.html

książek: 21
katarzynkam86 | 2018-08-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 sierpnia 2018
książek: 212
Mandalka | 2018-08-03
Na półkach: Przeczytane
książek: 2702
livrer | 2018-07-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 lipca 2018
zobacz kolejne z 79 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd