Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,38 (4204 ocen i 244 opinie) Zobacz oceny
10
263
9
902
8
715
7
1 446
6
378
5
345
4
44
3
82
2
12
1
17
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lord of the flies
data wydania
ISBN
8389651785
liczba stron
180
język
polski
dodała
Aganesu

Inne wydania

"Władca much" to powieść o grupie chłopców ewakuowanych przed bombą atomową, którzy na skutek defektu w samolocie dostają się na bezludną wyspę i tu organizują sobie życie na wzór dorosłych. To miniaturowe społeczeństwo, rządzące się własnymi prawami, przeżywa poważne konflikty, które niemal prowadzą do katastrofy. Groźny obraz wypaczeń i skrzywień narastających w młodej społeczności, nękanej...

"Władca much" to powieść o grupie chłopców ewakuowanych przed bombą atomową, którzy na skutek defektu w samolocie dostają się na bezludną wyspę i tu organizują sobie życie na wzór dorosłych. To miniaturowe społeczeństwo, rządzące się własnymi prawami, przeżywa poważne konflikty, które niemal prowadzą do katastrofy. Groźny obraz wypaczeń i skrzywień narastających w młodej społeczności, nękanej przez symboliczne zło, jest wymownym ostrzeżeniem dla świata dorosłych.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1173
Tirindeth | 2012-09-24
Na półkach: Przeczytane

Garstka dzieci – w wieku od około 6 do 12 lat – w wyniku awarii samolotu trafia na bezludną wyspę. Chłopcy początkowo widzą we własnym położeniu same pozytywy – oto z dala od rodziców, zakazów i nakazów, mogą do woli oddać się lenistwu, jeść owoce i pływać w oceanie. Mimo to Ralf, wybrany na wodza niewielkiej dziecięcej społeczności, uparcie wierzy w ocalenie i stara się utrzymać swoich „poddanych” w pokoju i życzliwości, jednocześnie zachęcając ich do współpracy. Jednak beztroska przygoda z czasem zmienia się w koszmar, a próba przetrwania i pragnienie dominacji wśród starszych chłopców dzieli niewielkie społeczeństwo na silnych i słabych... Czy dzieci znajdą sposób na powrót do domu? Jak wpłynie na nich nowe otoczenie i sytuacja, w której się znalazły?

Władca much Williama Goldinga to powieść naładowana symbolami i bogactwem treści, dlatego też długo wahałam się przed napisaniem tej recenzji – ogromna ilość opinii i analiz dotyczących ów dzieła dała wyczerpujący obraz przemyśleń, do których Golding zmusza czytelnika. Władca much stał się w dziejach literatury światowej nie tylko dziełem klasycznym (w dodatku dwukrotnie zekranizowanym), ale także urósł do rangi niekwestionowanej przestrogi dla dorosłych. Gdy myślę o historii garstki dzieciaków uwięzionych na zapomnianej przez Boga wyspie, mimowolnie przechodzi mnie dreszcz przerażenia. Co więc w powieści brytyjskiego noblisty tak silnie działa na odbiorcę?

Fabuła skupia się wokół dzieci, które w wyniku katastrofy lotniczej trafiły na nieznaną wyspę. Głównymi bohaterami są Ralf, Jack i Prosiaczek, a także Roger, Simon, Sam, Eryk i garstka innych „starszaków”. Chłopcy tworzą miniaturowy model państwa, w którym każdy może zabrać głos, lecz ogółem rządzi wódz, a staje się nim Ralf, właściciel znalezionej na wyspie muszli (zwanej konchą). To ta muszla będzie symbolem równości, a jednocześnie jedynym pięknym elementem przedstawionej rzeczywistości. Kreacja małych bohaterów jest wnikliwa i bardzo sugestywna, autor nie boi się pokazać zmian, jakie zachodzą w dzieciach, na pozór istotach niewinnych. Z czasem ich beztroskie podejście zamienia się w strach, a czytelnik otrzymuje świetnie skonstruowane studium psychologiczne młodych umysłów, ich przerażenia oraz niepewności, która trawi dzieci pozostawione samym sobie na nieznanym, wrogim terenie.

Akcja powieści rozwija się stopniowo i przyznaję, że początkowo nie potrafiłam wczuć się w fabułę. Miałam okazję przeczytać przekład z lat sześćdziesiątych (pierwsze wydanie w Polsce), dlatego też momentami język nastręczał mi kłopotów z zaprzyjaźnieniem się z narracją obserwatora wszechwiedzącego, który wnikał w umysły chłopców, przedstawiając ich odczucia i emocje. Nie wiem, w którym momencie wciągnęłam się w opowieść, ale przyznaję, że z narastającym przerażeniem obserwowałam wydarzenia rozgrywające się na kartach tej niezbyt obszernej opowieści i mimowolnie wzdrygałam się przy kolejnych rozdziałach. Poza wspaniałą kreacją bohaterów, autor nie szczędzi czytelnikowi malowniczych opisów wyspy i otaczającego ją oceanu, dzięki czemu widz momentami ma wrażenie, jakby znalazł się w egzotycznym miejscu razem z bohaterami. I to właśnie ów realizm sprawia, że przesłanie książki staje się oczywistą przestrogą, obrazem nad wyraz bliskim naszym czasom, niepokojom i niestabilności społeczeństw na całym świecie.

Władca much jest alegorią zła tkwiącego głęboko w umyśle człowieka. To pierwotna siła, która uwidacznia się w ekstremalnych warunkach (zwłaszcza w obliczu zagrożenia) i decyduje o naszym „człowieczeństwie”. Książka Goldinga pokazuje, jak może wyglądać świat, gdy nieodpowiednia osoba sięgnie po władzę, ustanawiając własne prawa, albo – paradoksalnie – gdy nie ograniczają jej żadne prawa. Pokazuje wypaczoną wersję rzeczywistości, w której rządzi anarchia i nie ma znaczenia, czy na podium zasiada dziecko, czy dorosły człowiek. Golding stworzył genialne dzieło (zaliczane do typu powieści parabolicznej) noszące znamiona dystopii. W niewielkim objętościowo tomie umieścił ogromną ilość obrazów i symboli, dzięki czemu całość tworzy realistyczną i przerażającą w ów prawdziwości rzeczywistość. Mnogość dróg prowadzących do poznania idei historii sprawia, że książka ta nadaje się dla czytelnika w każdym wieku i jednocześnie silnie oddziałuje na moralność i emocje odbiorcy. Dlatego też uważam, że Władca much jest lekturą obowiązkową – zwłaszcza w obliczu dzisiejszej mody na powieści antyutopijne i dystopijne. Warto poznać powieść klasyczną i ponadczasową, a jednocześnie tak przerażająco uniwersalną... Daję ocenę 5+/6 i szczerze polecam!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jadwiga z Andegawenów Jagiełłowa. Album rodzinny

Na zjeździe w Radomsku w 1382 roku posłowie wielkopolscy ustalają, że uznają króla-królową z rodu Andegawenów, który na stałe zamieszka w Polsce. Elżb...

zgłoś błąd zgłoś błąd