Lubimyczytać.pl to:
społeczność 374 tys. zakochanych w książkach
ponad 667 tys. recenzji
ponad 220 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
Okładka książki Władca much

Władca much

Autor:
szczegółowe informacje
tłumaczenie
Maciej Świerkocki, Wacław Niepokólczycki
tytuł oryginału
Lord of the Flies
wydawnictwo
Wydawnictwo Literackie
data wydania
ISBN
978-83-08-04918-1
liczba stron
256
język
polski
typ
papier
dodał
Aesir
7.45 (6261 ocen i 336 opinii)

Opis książki

Opowieść paraboliczna o grupie młodych chłopców, którzy ocaleli z katatastrofy lotniczej w okresie nieoznaczonego konfliktu nuklearnego. Rozbitkowie znajdują schronienie na nieznanej, egzotycznej wyspie. Pomimo różnic charakterologicznych, podjęta zostaje przez nich próba rekonstrukcji cywilizacji w obcym zakątku świata. Niestety rozsądne i roztropne wysiłki części chłopców obracane są w niwecz, g...

Opowieść paraboliczna o grupie młodych chłopców, którzy ocaleli z katatastrofy lotniczej w okresie nieoznaczonego konfliktu nuklearnego. Rozbitkowie znajdują schronienie na nieznanej, egzotycznej wyspie. Pomimo różnic charakterologicznych, podjęta zostaje przez nich próba rekonstrukcji cywilizacji w obcym zakątku świata. Niestety rozsądne i roztropne wysiłki części chłopców obracane są w niwecz, gdy grupa stopniowo upada w barbarzyństwo i dzikość.
Książka opatrzona wstępem autorstwa Stevena Kinga, nagrodzona literackim Noblem w 1983 roku.

 

źródło opisu: Opis autorski

źródło okładki: http://test.wydawnictwoliterackie.pl/storable/prod...»

pokaż więcej

Inne wydania

Polecamy

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Punnuf książek: 0

Ralf i inne chłopaki

Poważne i poważane powieści, jeśli oprócz tego są dobre, często biorą udział w różnych zestawieniach, listach przebojów i rankingach. Popularną metodą przydawania blasku wybitnym tytułom jest plasowanie ich wysoko, oby blisko Biblii, w zbiorze najchętniej czytanych (tzn. kupowanych przez szkoły i partie rządzące) książek wszech czasów. Domyślam się, że „Władca much” Williama Goldinga zajmuje w tym towarzystwie liczące się miejsce. A jak wybornie się starzeje!

Ta krótka książka o chłopcach na wyspie doczekała się kolejnego polskiego wydania. Wydawnictwu Literackiemu należy się głęboki ukłon za fantastyczny projekt okładki i doskonałe złożenie (spis treści!) powieściowego debiutu brodatego Brytyjczyka. Jakby tego było mało, dostajemy także przedmowę Stephena Kinga – kilka stron bezpretensjonalnego opisu upojnego pierwszego razu amerykańskiego pisarza z książką o dzieciach napisaną dla dorosłych.

Dla tych (King nazywa ich szczęściarzami), którzy nie czytali jeszcze „Władcy much”, małe wprowadzenie. W otwierającej książkę scenie poznajemy dwóch głównych bohaterów: chłopięco powabnego Ralfa oraz otyłego Prosiaczka przedzierających się przez dżunglę. Początkowy nastrój powieści przygodowej szybko ulega zmianie. Już na pierwszej stronie obrazotwórcza siła stylu Goldinga wgryza się w wyobraźnię czytelnika: Jasnowłosy chłopiec zatrzymał się, machinalnie podciągnął skarpetki, co nadało dżungli na chwilę jakiś swojski charakter. Chłopcy okazują się ocalałymi z katastrofy lotniczej. Rozproszone aluzje informują nas o wybuchu wojny atomowej i rozbitym na wyspie samolocie, ewakuującym brytyjskie dzieci. Wypadek przeżyła większość z nich, ale żaden z dorosłych. Ralf i Prosiaczek podczas badania okolicy, w której się znaleźli, spostrzegają leżącą w wodorostach konchę i używają jej jako rogu, żeby zwołać z lasu pozostałych rozbitków. Wkrótce dołączą do nich maluchy, charyzmatyczny Jack Merridew z grupą chórzystów, miłośnik kamieni Roger i inni.

Golding lubi umieszczać swoich bohaterów w skrajnych sytuacjach, dając im pewną swobodę w odkrywaniu i nazywaniu rzeczywistości od nowa. W „Spadkobiercach” widzimy upadek świata Neandertalczyków, w „Chytrusie” autor poskąpił bohaterowi nawet wyspy, osadzając go na wystających z wody skałach. Dzięki temu zabiegowi pisarz przygląda się przez lupę procesowi oswajania i kreowania świata w świadomości postaci, wyłapuje wyrwy w charakterach, opisuje prywatne małe apokalipsy.

Chłopcy też mogą zacząć od nowa, ale potrzebują praw i zasad. Wybierają więc Ralfa na przywódcę. Po części z rozsądku, a po części ulegając magii trzymanej przez niego konchy i rześkiemu urokowi jego fizyczności. Ralf po prostu wydaje się dzieciom naturalnym wodzem. Podobnie Prosiaczek w drodze podświadomych wyborów staje się celem żartów i kpin. Uważny czytelnik już na pierwszych stronach dostrzeże subtelne znaki pozostawione przez autora; złe wróżby kryjące się w zielonych cieniach palm i przeraźliwym kwiczeniu uciekających świń. Początkowy plan przetrwania jest dziecinnie prosty: okiełznać naturę, rozpalić ognisko i oczekiwać ratunku. Rozbitkowie zachowują się prawie jak kwadratoszczęcy bohaterowie Verne’a, podporządkowując sobie dziką przyrodę mocą rozumu. W te przebłyski dorosłości szybko jednak wkrada się dziecięce okrucieństwo, niezaspokojony głód zabawy i dialogi przypominające te z książki o przygodach Mikołajka. Kiełkują pierwsze nasiona niechęci, złe decyzje owocują poważnymi problemami. Możliwość stworzenia nowego porządku zostaje przekreślona z chwilą, kiedy na wyspę z pozostawionego za wodą świata przyniesione zostaje upokarzające przezwisko Prosiaczka. Nawet Ralf, w którego imieniu odbija się echo hipnotyzującego szumu fal i uporu raf koralowych, i który tak bardzo chce być dojrzałym wodzem, jest bezbronny wobec własnego lubieżnego chichotu.

„Władca much” nie traktuje o kondycji naszej cywilizacji, ani nie jest alegorią czegokolwiek, a dzieci biegające po dżungli nie są rozczochranymi symbolami w krótkich spodenkach. To książka o prawdziwych chłopcach na wyspie, o zabawie w wojnę i o przyrodzie, która jest tu żywa i bardzo niebezpieczna. Golding, dzięki poetyckiemu i przejrzystemu stylowi, osacza czytelnika misternie utkaną pajęczyną lepkiego, wilgotnego strachu. Im dalej w dżunglę, im więcej stron przewracamy, tym głośniejszy staje się niepokojący puls „Władcy much”, pierwotny jak dudnienie bębnów, tętniący równym rytmem jak krew w żyłach.

Nie czytajmy książek według list popularności, lekceważmy surowe spojrzenia srogich dam z literackiej socjety, zarzucających nam brak znajomości kanonów. Do czytania nie powinno się nikogo zmuszać. Ale można posadzić znajomego w fotelu, wręczyć mu dobrą powieść i z ukrycia, popijając przez rurkę ulubiony sok w podłużnej szklance, rozkoszować się widokiem gęsiej skórki na jego rękach. I właśnie to robi Stephen King we wstępie. Bez wątpienia „Władca much” wywarł wielki wpływ na twórczość mistrza horroru. Zamyślony Ralf z grzywką opadającą na czoło, Prosiaczek wycierający samotne szkło w okularach, Jack z błyskiem szaleństwa w oczach, a przed wszystkim Simon – wszyscy oni pojawiają się jako odblaski i pobłyski w wielu jego powieściach. Dlatego, życząc niezapomnianej lektury, oddaję głos amerykańskiemu pisarzowi: (...) dobra powieść powinna zakłócać normalny tryb życia odbiorcy, sprawiać, że będzie on zapominał o umówionych spotkaniach, posiłkach i spacerach z psem. W powieściach najwyższych lotów świat wyobraźni autora staje się rzeczywistością czytelnika i promienieje, żarzy się wściekłymi rozbłyskami.

Rafał Łukasik

Cytaty za: „Władca much”, William Golding, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012.

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie i aktywności czytelników
książek: 971
UpsyDaisy | 2010-08-27
Przeczytana: sierpień 2010

Przerost treści nad formą. Ta krótka powieść pęka w szwach od możliwości interpretacyjnych. Dla mnie jako socjologa było to studium procesów zachodzących w grupie, z całą ich naturalnością ale nie wolnych od patologii.Jako matkę przeraził mnie ogrom negatywnych emocji tkwiących w tak małych ciałach i umysłach. I możliwości czynienia Zła przez dzieci. Z punktu widzenia historii nie można pominąć skojarzeń z drugą wojną światową i walką z systemem totalitarnym.

Opisy duszne upalnym powietrzem, klaustrofobicznie przyspieszające oddech w scenach ucieczki, budzące w czytelniku emocje. Zmuszają do zastanowienia nad cienką granicą oddzielającą człowieczeństwo od zdziczenia, humanitaryzm od bestialstwa.

Książka, którą powinien znać każdy.

książek: 330
Marlena | 2014-03-30
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 29 marca 2014

Powieść o istocie zła, ukrytej w każdym z nas. Grupa dzieci - wydawałoby się istot czystych i niewinnych - ląduje sama na bezludnej wyspie, tworząc swoje własne społeczeństwo. Strach i żądza krwi sprawiają, że w chłopcach budzą się demony.
"Władca much" dosłownie wbił mnie w fotel. Przeczytałam całość w jeden wieczór, praktycznie nie mogąc się od książki oderwać. Trzyma w napięciu lepiej niż większość horrorów. Dlaczego? Bo jest przeraźliwie prawdziwa w diagnozowaniu ludzkich zachowań. Porusza odwieczny problem , zadaje pytanie, nad którym ludzkość zastanawia się od wieków: unde malum - skąd zło?
Powieść porusza podobną tematykę co "Folwark zwierzęcy" Orwella (oczywiście, fabularne wątki są całkiem inne). Pokazuje mechanizmy systemu totalitarnego, jego narodziny, sterowanie ludźmi za pomocą irracjonalnego strachu, rzekomą potrzebę obrony przed zagrożeniem z zewnątrz.
To jedna z tych powieści, które zostają na dłużej, każą się bowiem zastanowić nad istotą człowiecz...

książek: 17826
Ania1986 | 2012-11-27
Przeczytana: 27 listopada 2012

Książka "Władca much" to klasyka, która się nie starzeje i której dogłębniej nie trzeba przedstawiać, bo każdy ją doskonale zna.
Muszę przyznać, że czytając tę powieść byłam wstrząśnięta dziecięcym okrucieństwem, które jednak nawet zdarza się w naszym realnym świecie, którym żyjemy.

W obliczu katastrofy lotniczej grupa rozbitków trafia na wyspę. Początkowo spotyka się dwóch chłopców Ralf i Prosiaczek. Odnajdują muszlę - konchę, w którą dmucha Ralf, a ta wydaje dźwięki. Wówczas zaczynają wokół nich pojawiać się inne dzieci. Ralf zostaje przywódca i ustala prawa, które maja panować na wyspie. Jednak wszystkie dzieci, będące pod wrażeniem wyspy, wody, braku dorosłych zapominają dlaczego się tu znaleźli. Wraz z upływającym czasem sielanka i beztroska zamieniają się w koszmar. Bowiem okazuje się, że na wyspie żyje zwierz, który chce ich krzywdy. Tylko jeden chłopiec odkrywa, że jest to spadochroniarz.
Jack nie jest w stanie pogodzić się z tym, że to on nie jest wodzem na wyspie. Wykluwa s...

książek: 2144
Bed | 2010-11-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 października 2010

Zastanawiałam się czy w ogóle pisać moją opinię o tej książce. Oceniam ją wysoko nie tylko za pomysłowość autora i za to jak prowadzi czytelnika tam gdzie chce, ale też za jasny styl, który też jest zaletą. Wiele z treści lektury można wyczytać, może być materiałem do dyskusji :). Minusem jest dla mnie pewna przewidywalność, gdy się zacznie lekturę, widać do czego wszystko zmierza, nawet jeśli to alegoria. W sumie nie we wszystkim zgadzam się z autorem, ale lubię kontrowersyjne książki. Może to moja podła natura.

książek: 741
cykuta | 2011-03-17
Przeczytana: 15 marca 2011

O tym, że "dziecko też człowiek" nie trzeba w dzisiejszych czasach nikogo przekonywać. A jeśli tak, jeśli przyjmiemy, że to taki sam człowiek, jak dorosły z tą tylko różnicą, że w miniaturze, możemy założyć, że przejawia podobne zachowania i tendencje. "Władca much" Williama Goldinga to opowieść o grupie dzieci właśnie.

Nie są to jednak dzieci ukazane w zwyczajnej sytuacji. Samolot, którym leciały, rozbija się na bezludnej wyspie. Wobec takiego splotu wydarzeń, grupa chłopców która przeżyła katastrofę, zdana jest tylko na siebie. Muszą we własnym zakresie zdobyć jedzenie, zorganizować schronienie, rozpalić ogień... I chociaż początkowo liczą na ratunek, w miarę przebywania na wyspie tworzą własną wewnętrzną hierarchię. Pokusa oparcia jej na zasadzie siły i przemocy będzie trudna do opanowania...

I tak z jednej strony bohaterowie tej książki - Ralf, Prosiaczek, Jack, Rodger i pozostali chłopcy - czują się jak w raju. Znajdują się na tropikalnej wyspie, dookoła panuje upał, pod dostatk...

książek: 304
PMat | 2014-02-07
Na półkach: Brytyjska, Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2014

Najwięcej przyjemności z lektury będą mieli ci, którzy wcześniej nic na jej temat nie słyszeli. Ja coś tam słyszałem, kiedyś widziałem też film, dlatego rozwój fabuły mnie nie zaskoczył.
A fabuła jest w tym przypadku kluczowa. Golding nie jest wielkim stylistą ani wybitnym znawcą ludzkiej psychiki. Przesłanie, jakie zawarł w swoim najsłynniejszym dziele, opiera się na znakomitym pomyśle wyjściowym (podobno inspirowanym „Orkanem na Jamajce” Richarda Hughesa) i następujących konsekwentnie zdarzeniach, ilustrujących etapy kształtowania się miniaturowej społeczności na bezludnej wysepce gdzieś na Pacyfiku.
Intryga jest przemyślana, efektowna, zwarta. Golding umiejętnie tworzy atmosferę zagrożenia i stopniuje napięcie, które zostaje rozładowane w finale w dość sztuczny, moim zdaniem, sposób. Trochę jakby autor przestraszył się, że zapowiadający się krwawy finał narazi go na zarzuty czarnowidztwa. Że umniejszy wiarygodność swojej i tak ponurej, i dla niektórych kontrowersyjnej, wizji.
Ta...

książek: 2279
kasandra_85 | 2012-07-28
Przeczytana: lipiec 2012

Moja ocena: 6/6

http://kasandra-85.blogspot.com/2012/07/wadca-much-william-golding.html

książek: 131
czytający | 2014-02-05
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 01 listopada 2012

Wyobraźmy sobie, że musimy przymusowo wylądować na bezludnej wyspie na której będziemy zmuszeni przebywać przez najbliższe miesiące, lata a może i do końca życia. Wyspa jest cudem natury a jej atrakcyjność z pewnością by zwabiła najbogatszych turystów. Nie musimy cierpieć z powodu braku żywności gdyż natura jej nie poskąpiła w tym ziemskim raju. Niby wszystko jest w porządku ale niestety pojawia się pewien problem. Wylądowaliśmy tam w grupie kilkunastu innych osób z których każda ma inny charakter a pojedyncze jednostki wyróżniają się ambitnym dążeniem do władzy nad pozostałą gromadką. Czy wobec tego uda nam się stworzyć szczęśliwe mikrospołeczeństwo w którym osobiste cele członków grupy da się pogodzić z dobrem wspólnym grupy?

Na te oraz szereg innych pytań stara się nam odpowiedzieć Wiliam Golding. "Władca much" opowiada nam o losach dziecięcych rozbitków, których los rzucił na niezamieszkany atol w bezmiarach oceanu. Chłopcy którzy uratowali się z lotniczej katastrofy, tworzą własn...

książek: 980
Kanarek | 2010-11-03

Bezludna wyspa. Rajski świat. Spienione morze. Błękitne niebo. Soczyste owoce. Zabawa przez cały dzień.Raj. Idylla.

Czego chcieć więcej?

Ralf: utrzymać za wszelką cenę ognisko, powrót do domu...

Jack: upolować świnię, mięsa...

Dwie silne osobowości, skrajnie różne priorytety.

W rajski świat wkrada się konflikt, spór i walka są nieuniknione.

Ta książka jest fenomenalna. Pokazuje jak rodzi się przemoc. Jak wyzwalają się w nas najgorsze instynkty. Jak można porwać tłum.

Porównanie z państwem totalitarnym jest nieuniknione. Kult jednostki, ślepe poddaństwo, przemoc, strach, terror to zaczyna rządzić na wyspie.Przemiłe, pogodne dzieci zamieniają się w krwiożercze bestie, działają jak w transie.

Zdecydowanie nie chciałabym znaleźć się na tej wyspie, podobnie jak żyć w państwie totalitarnym.

książek: 525
Agata | 2014-03-11
Przeczytana: 11 marca 2014

Zadziwiające do czego zdolne są dzieci bez kontroli dorosłych,i z jaką łatwością znajdują usprawiedliwienie dla swoich czynów.Nadmiar cywilizacji nas zabija,ale bez niej stajemy się istotami,którymi rządzą prymitywne prawa natury.


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd