Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dom na Zanzibarze

Wydawnictwo: Otwarte
6 (362 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
20
8
25
7
83
6
94
5
72
4
29
3
24
2
4
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375150803
liczba stron
288
słowa kluczowe
afryka, dom, Zanzibar
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ewa

Deszczowa jesień, początek lat dziewięćdziesiątych. Dorota, oczarowana Pożegnaniem z Afryką, marzy o podróży na Czarny Ląd, o bezkresnych sawannach i palącym słońcu. Ale przecież dzieci, praca, brak pieniędzy... Jednak kiedy znajduje ofertę wyjazdu na safari, przestaje szukać wymówek. W Kenii, kraju Masajów i dzikich zwierząt, odkrywa, że Afryka jest jej przeznaczeniem - że ma ją w duszy i w...

Deszczowa jesień, początek lat dziewięćdziesiątych. Dorota, oczarowana Pożegnaniem z Afryką, marzy o podróży na Czarny Ląd, o bezkresnych sawannach i palącym słońcu. Ale przecież dzieci, praca, brak pieniędzy... Jednak kiedy znajduje ofertę wyjazdu na safari, przestaje szukać wymówek. W Kenii, kraju Masajów i dzikich zwierząt, odkrywa, że Afryka jest jej przeznaczeniem - że ma ją w duszy i w sercu, że jest odpowiedzią na dręczące ją wątpliwości i niespełnione nadzieje.

„Dom na Zanzibarze” to prawdziwa historia Polki, która mimo przeciwności losu zbudowała dom na rajskiej wyspie i ułożyła swoje życie na nowo. Opowieść kobiety, która po długich poszukiwaniach znalazła swoje miejsce na ziemi i... miłość.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 731
Kinqa | 2010-10-21
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

Będąc w księgarni, moją uwagę przykuła okładka pewnej książki. Kremowy dom przed nim ogródek, w nim różowe kwiaty, wszystko to otoczone palmami. Tą książką był „Dom na Zanzibarze” Doroty Katende. Już sam tytuł mnie zaintrygował. Zanzibar. Generalnie chętnie sięgam po książki związane z Afryką, zarówno te opisujące losy kobiet afrykańskich jak i te stricte przyrodnicze. O Zanzibarze wiedziałam niewiele. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że był to pierwszy kraj, w którym wprowadzono kolorową telewizję, a także, że tutaj urodził się Freedie Merkury, znany wszystkim wokalista legendarnego zespołu Queen.

Mając okazję poznać nowy kraj, jego kulturę i tradycję nie zastanawiałam się długo.
Z książką w ręce ustawiłam się w kolejce do kasy. Po powrocie do domu, rozsiadłam się wygodnie w ulubionym fotelu i wraz z autorką rozpoczęłam wędrówkę ku Afryce.

Dorota Katende zaczęła swą powieść od stwierdzenia, iż miłość do Afryki rozpoczęła się z momentem przeczytania książki „Pożegnanie z Afryką”. Machinalnie się uśmiechnęłam bowiem książka Karen Blixen jest jedną z mych ulubionych. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy autorki i razem z nią zachwycałam się otaczającą przyrodą. Rozumiałam więc fascynację Doroty Katende. Ale co do stwierdzenia autorki mam pewne obiekcje – „zrozumiałam, że niektórzy rodzą się z Afryką w sercu. Ale należą do tego gatunku tylko ci, którzy sami z bezgranicznym zdumieniem odkrywają pewnego dnia, że to odpowiedź na ich ból, codzienną udrękę i wszystkie niespełnione nadzieje” *. No cóż, śmiem twierdzić, że gdyby w ręce autorki znalazła się książka „Moje Indie”- Jarosława Kreta, czy też „Gringo wśród dzikich plemion” Wojciecha Cejrowskiego, Dorota Katende pokochałaby inny kontynent… Ale trzymajmy się wersji, że to właśnie Afryka zamieszkała w jej sercu.

Autorka w myśl przysłowia „marzenia są po to, aby je spełniać” zostawia trójkę dzieci pod opieką męża i swej koleżanki, by wyruszyć w trzytygodniową podróż do Kenii.
Kenia jak Kenia, niby Afryka, jednak nie ta bliska sercu. Pani Dorota Afryki nie poznała, nie zrozumiała i nie przeżyła. Niespełna rok później kolejny raz stanęła na afrykańskiej ziemi.
I chociaż tak usilnie pragnęła tej podróży, na miejscu ogarnął ją stres. Nagle zaczęła się bać każdego dnia, zastanawiając się przy tym co będzie z jej dziećmi, gdy nagle coś jej się stanie. Szkoda, że Pani Katende nie zastanowiła się nad tym wcześniej, zostawiając dzieci, w tym jedno trzyletnie, a sama zafundowała sobie miesięczną wycieczkę do Kenii. Nigdy dotąd nie zdarzyło mi się, by postawa autora tak mnie drażniła. Kolejne strony książki tylko wzmogły mą irytację. No ale cóż, skoro Pani Dorota sama stwierdziła „chcę poznać Afrykę za wszelką cenę” **, jednak nie mam prawa potępiać jej życiowych wyborów. Idźmy dalej. Kolejne strony książki opisują dalsze perypetie autorki. Rozpisuje się o dwóch nieudanych małżeństwach, problemach finansowych (które jak widać nie stanowiły przeszkody przed zafundowaniem sobie miesięcznych podróży do afrykańskich krajów). Po wszelakich kryzysach nastały lepsze czasy i w konsekwencji częstsze wyjazdy do Afryki. Podczas jednej z podróży autorka postanowiła zwiedzić Zanzibar, o którym wiele słyszała, a jeszcze nie miała okazji zwiedzić. Gdy dotarła na wyspę, poczuła, że jest to jej miejsce na ziemi. Miejsce, o którym tak marzyła i długo poszukiwała.
Razem z koleżanką kupiła działkę na Zanzibarze i przystąpiła do budowy domu, by rozpocząć nowe, szczęśliwsze życie.

Sama historia autorki warta jest poznania. Jej losy mogą stać się przykładem dla wielu kobiet. Dorota Katende mając na koncie nieudane związki uczuciowe i liczne niepowodzenia zawodowe, odnalazła w sobie tyle determinacji i odwagi, by rozpocząć nowe życie. Ta książka jest dowodem na to, że marzenia mogą się spełnić. Warto więc dążyć do ich realizacji.

Jestem oczarowana oprawą graficzną książki. Kartki stylizowane na stary pamiętnik idealnie kontrastują z błękitem oceanu i zielenią palm umieszczonych na fotografiach. Oglądając liczne ilustracje i czytając opisy przyrody, marzyłam by z pełnego wrzawy
i zgiełku miasta choć na chwilę znaleźć się na afrykańskiej ziemi. Siedząc pod daktylową palmą i wpatrując się w bezkres oceanu popijałabym sok ze świeżo wyciśniętych owoców mango. Tak, to byłby mój raj na ziemi.


* D. Katende; „Dom na Zanzibarze” str. 12
** Tamże, s. 28

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Za zamkniętymi drzwiami

Moje podekscytowanie tą powieścią było dosyć spore - przyznam się, że przed zabraniem się za lekturę przeczytałam kilka recenzji, jedni byli zachwycen...

zgłoś błąd zgłoś błąd