Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dom Kalifa. Rok w Casablance

Tłumaczenie: Małgorzata Glasenapp
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,25 (295 ocen i 52 opinie) Zobacz oceny
10
20
9
30
8
62
7
103
6
59
5
17
4
2
3
1
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Caliph's house. A year in Casablanca
data wydania
ISBN
9788308047804
liczba stron
460
język
polski
dodała
Lady_B

Podróż, przygoda, zagadka i humor w jednym tomie! Mieszkający w Anglii Tahir Shah postanawia przenieść się do Maroka. Shah, pochodzący z szanowanego rodu afgańskich wojowników, nauczycieli, pisarzy i dyplomatów, od dawna odczuwał nieuświadomioną tęsknotę za kulturą arabską, od której został odcięty. Wyjazd do Maroka stanowi dla niego powrót do korzeni. Kupuje podupadłą posiadłość w...

Podróż, przygoda, zagadka i humor w jednym tomie!

Mieszkający w Anglii Tahir Shah postanawia przenieść się do Maroka. Shah, pochodzący z szanowanego rodu afgańskich wojowników, nauczycieli, pisarzy i dyplomatów, od dawna odczuwał nieuświadomioną tęsknotę za kulturą arabską, od której został odcięty. Wyjazd do Maroka stanowi dla niego powrót do korzeni. Kupuje podupadłą posiadłość w Casablance, której niegdysiejszą świetność skrywają pajęczyny i kurz. Tytułowy Dom Kalifa jest nawiedzony przez złośliwego dżina Quandishe… A to nie koniec, na przemian zabawnych i mrożących krew w żyłach, przygód Shaha.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2011

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (693)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 5944
allison | 2014-01-18
Przeczytana: 18 stycznia 2014

Ciepła, zabawna opowieść o remontowaniu wymarzonego domu w Casablance oraz o zderzeniu odmiennych kultur, co często powoduje nieporozumienia i humorystyczne sytuacje.

Najbardziej rozbrajały mnie relacje autora z domowymi dozorcami, którzy każde niepowodzenie potrafili wytłumaczyć gniewem i zemstą dżinów. Przy tym okazywali się leniwymi, przebiegłymi nicponiami, bezczelnie zjadającymi błagalne dary przeznaczane dla złych duchów i bez żenady żerowali na naiwności oraz dobrym sercu swojego gospodarza.
Pełna smaczków i komizmu jest też scena odprawiania w domu egzorcyzmów w wykonaniu palących haszysz i objadających się na koszt autora rzekomych zaklinaczy.

Całość napisana jest lekko, z poczuciem humoru, ekspresywnie. I dlatego też czyta się tę książkę szybko, z przyjemnością, a pod koniec z żalem, że nie ma ona kolejnych kilkuset stron.

książek: 448
MountainTobacco | 2014-02-19
Na półkach: Przeczytane

Któż z nas nie pragnąłby zamieszkać w posiadłości gdzieś na Casablance, uruchamiając dawno nie działające fontanny, wykładając podłogę oryginalnymi kaflami, meblując ręcznie wykonanymi meblami... Ten bajeczny i przepełniony romantyzmem pomysł wydał się Tahirowi Shah na tyle doskonały, że ściągnął do Domu Kalifa swoją najbliższą rodzinę. Z tą chwilą zaczyna się nasza podróż, wypełniona autoironią oraz olbrzymią dawką poczucia humoru. Okazuje się bowiem, że nic na tej ziemi nie może być takie całkiem baśniowe, nawet jeśli posiada się sporą fortunę. Niemrawi pracownicy, inna kultura, okoliczny gangster oraz ... dżiny bynajmniej nie polepszają sytuacji naszego bohatera. Dom Kalifa to wspaniała opowieść na poprawę humoru. Dodatkowym atutem są ciekawostki z życia w tak orientalnym dla nas świecie. Polecam!

książek: 804
Joanna | 2013-01-31
Przeczytana: kwiecień 2012

Zmęczony wielkomiejskim życiem w Londynie Tahir marzy o zamieszkaniu w Maroku, kraju przepełnionym aromatem gajów pomarańczowych, cytryn, targowisk pełnych świeżych owoców, świeżo zerwanych oliwek, ziół i suszonych przypraw. Pochodząc z angielsko – afgańskiej rodziny upatrywał w Maroku miejsca nie tylko pełnego słońca i intensywnych barw, ale swoich rodzinnych korzeni . Jego dziadek zamieszkiwał sporo lat w Tangerze.
Po wielu miesiącach poszukiwań autor decyduje się na ryzykowny zakup starej posiadłości – „ Dom Kalifa”. Opustoszały od ponad dziesięciu lat stary dom z labiryntem niezliczonej liczby pokoi, tuzinem sypialni, kuchni, pomieszczeń dla służby , łukowatymi przejściami, zamkniętymi wewnętrznymi dziedzińcami swym ogólnym stanem przedstawiał jednak obraz całkowitego zniszczenia i ruiny. Wymagał całkowitego remontu. Na domiar był już zamieszkany przez trzech dozorców oraz duchy – dżinny. Stare marokańskie przysłowie mówi, ze kto spojrzy w oczy dżina, zajrzy w głąb własnej...

książek: 3529
BagatElka | 2014-07-20
Przeczytana: 19 lipca 2014

Znakomita lektura na poprawę humoru.
Podczas czytania co chwilę wybuchałam głośnym śmiechem i zastanawiałam się jak ja poradziłabym sobie w opisanej sytuacji.
Podziwiam odwagę i pozytywne nastawienie autora,które niewątpliwie pomagało i Jemu i Jego rodzinie w codziennych potyczkach podczas remontu.
Przeżyłam budowę i wykańczanie domu i sama omal się przy tym nie wykończyłam psychicznie dlatego też jestem pełna podziwu i zdumienia,że ktoś decyduje się o przeprowadzce do obcego państwa i w dodatku o tak odmiennej kulturze niż ta w ,której się wychował.

Zmagania z dżinami i dozorcami były tak zabawne,że dziwiłam się cierpliwości z jaką bohater znosił te plagi nieszczęść.
Zastanawia mnie tylko czemu tak mało jest w tej książce o żonie,która przecież każdego dnia musiała znosić niewygody,tłumy robotników pętających się po całym domu i w dodatku opiekowała się dwójką dzieci.
Chętnie przeczytałabym jak ten remont i przeprowadzka do innego świata wyglądały z Jej strony.

książek: 2283
kasandra_85 | 2011-11-02
Przeczytana: listopad 2011

http://kasandra-85.blogspot.com/2011/11/dom-kalifa-rok-w-casablance-tahir-shah.html

książek: 1046
Ola | 2012-03-17
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 06 marca 2012

Założę się, że każdy chociaż raz w życiu chciał rzucić wszystko w diabły, spakować walizy, trzasnąć drzwiami i odjechać w siną dal. Każdy też ma jakieś wymarzone miejsce, na które zamieniłby swoje m4, swoją utopię z dostępem do plaży, z przeszkloną willą w Miami Beach, albo przeciwnie - z surowym domkiem z bali, z widokiem na ośnieżone szczyty. No cóż, dla pewnego angielskiego pisarza takim wymarzonym miejscem stało się Maroko. I - co ważne - Tahir Shah wcielił marzenie w czyn, on SIĘ ODWAŻYŁ.
Nabył sporą, nadgryzioną zębem czasu posiadłość o wdzięcznej nazwie "Dom Kalifa". Spakował swój dobytek i mimo ostrzeżeń znajomych i przyjaciół - przeprowadził się wraz z żoną i dwójką dzieci. Wymienił szary, zamglony, wyprany z kolorów Londyn na pełną afrykańskiego słońca, bajecznie kolorową i pełną egzotycznych zapachów Casablancę.

Maroko...
Zabytki, specyficzna architektura, orientalna kuchnia i malowniczy krajobraz, wynikający z położenia między oceanem, morzem, pustynią, a także w...

książek: 1057
Joanna | 2014-08-25
Przeczytana: 25 sierpnia 2014

Co byście powiedzieli na przeprowadzkę? Powiedzmy z deszczowej i chmurnej Anglii do pełnego słońca, ciepła i egzotyki Maroka? Brzmi całkiem nieźle … ale czy na pewno?

Pewnego dnia pisarz Tahir Shah postanowił, że dosyć ma angielskiej szarugi, fatalnego jedzenia i wiktoriańskich obyczajów. Czy to jest kraj, w którym chce wychowywać swe dzieci? W głębi duszy tęsknił też bardzo za kulturą swych przodków - Afgańczyków. Nie mógł jednak przeprowadzić się do Afganistanu, który cały czas szarpany jest przez nieustające walki. Wybór padł zatem na Maroko. Tam swe ostatnie dni życia spędził również dziadek Tahira. Ale znaleźć odpowiedni dom w Maroku nie jest sprawą łatwą. Po długotrwałych, bezowocnych poszukiwaniach, szczęśliwym zbiegiem okoliczności Tahir trafił na okazję zakupu domu w Casablance. Dom Kalifa, wprawdzie bardzo zniszczony i wymagający natychmiastowego remontu, miał odtąd stać się jego ijego rodziny domem. Przygotowano papiery, najbliżsi zostali wraz z dobytkiem spakowani i...

książek: 2134
Lady_B | 2012-06-02
Przeczytana: 02 czerwca 2012

Kiedyś dawno temu pierwszy raz złapałam w rękę książkę, która opowiadała o porzuceniu nudnej egzystencji w miejskiej aglomeracji, kupnie starego, ale urokliwego domu i wyniesieniu się na stałe na słoneczną prowincję. Od tego momentu bardzo lubiłam relaksować się przy tym gatunku literatury - gdzie ludzie zaczynają nowe życie... najpierw we Włoszech. Potem nastąpiła zmiana w kierunku Prowansji. Jednak po jakimś czasie książki te się przejadły. Ileż można czytać o konfrontacji z rdzennymi Włochami, gotowaniu makaronu i odnawianiu gaju oliwnego. Książkę "Dom Kalifa. Rok w Casablnce" też można zaliczyć do gatunku - spakował rodzinę i walizki, zaryzykował w obliczu beznadziejności dnia codziennego i przeniósł się w nieznane. Jednak ta powieść jest zupełnie inna. Otwiera nowy rozdział w tym rodzaju literatury, mianowicie przenosi nas w arabski świat Maroka. W książce w sposób dość zabawny opisane są trudności wynikające ze zderzenia się dwóch odrębnych kultur na jednej, dość sporej...

książek: 216
Ines | 2014-08-24
Przeczytana: 24 sierpnia 2014

W ogólnym rozrachunku mogę śmiało powiedzieć, że książka podobała mi się, choć nie należy do pozycji, po które sięgam częściej niż raz. Książka skusiła mnie Marokiem. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad wycieczką do Maroka i bardzo chciałam przeczytać coś innego niż przewodnik na temat tego tajemniczego kraju. Pod tym względem książka mnie nie zawiodła. Można dowiedzieć się z niej naprawdę ciekawych rzeczy o Marokańczykach, ich kulturze i tradycjach i o tym czego można spodziewać się w tym egzotycznym zakątku świata. Dodatkowo książka jest zabawna, kolorowa i aromatyczna. Idealnie nadaje się na lekką lekturę.

Zdarzały się jednak momenty kiedy miałam ochotę rzucić ją w cholerę i do niej nie wracać. Główny bohater, który zresztą jest autorem książki przez większość czasu wydaje się strasznie głupim i naiwnym człowiekiem. Sam fakt, że wprowadził się z malutkimi dziećmi do zawilgoconego, zniszczonego, pełnego szczurów i owadów domu utwierdza mnie w przekonaniu, że coś z facetem...

książek: 567
Karolina | 2013-08-05
Przeczytana: 04 sierpnia 2013

Świetna, niebanalna lektura idealna na poprawę humoru i leniwe wakacyjne wieczory. W magiczny sposób przenosi czytelnika do egotycznego Maroko. Z uśmiechem na ustach możemy śledzić perypetie autora, poznawać lokalną kulturę i prawa rządzące tamtejszym społeczeństwem. Napisana lekkim, pełnym humoru językiem. Każdy rozdział rozpoczyna tradycyjne marokańskie przysłowie, co dodatkowo podkreśla klimat snutej przez Tahira historii. Bardzo polubiłam bohaterów powieści, a zwłaszcza niesfornych dozorców ze stoma pomysłami na minutę. Duży plus za dystans autora do siebie, nieraz pozwalał wejść sobie na głowę lokalnym mieszkańcom. Ciepła, pełna uroku i wielu ciekawych anegdot książka. Idealna, odprężająca lektura. POLECAM

zobacz kolejne z 683 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd