Ruchome piaski

Tłumaczenie: Wojciech Łygaś
Wydawnictwo: Czarna Owca
6,4 (68 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
0
8
11
7
17
6
22
5
10
4
3
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Störst av allt
data wydania
ISBN
9788380155183
liczba stron
456
słowa kluczowe
Wojciech Łygaś
język
polski
dodała
Ag2S

Maja Norberg: Winna czy niewinna? Ofiara czy morderczyni? Powietrze jest szare i gęste od dymu z pistoletu. Wszyscy oprócz mnie nie żyją. Ja mam tylko jednego siniaka… Czy Maja jest zwykłą osiemnastolatką cudem ocalałą z tragedii? Czy może najbardziej znienawidzoną nastolatką w kraju? Jedno jest pewne – każdy zna jej imię. Spędziła dziewięć potwornych miesięcy w więzieniu, czekając na proces,...

Maja Norberg: Winna czy niewinna? Ofiara czy morderczyni?
Powietrze jest szare i gęste od dymu z pistoletu.
Wszyscy oprócz mnie nie żyją. Ja mam tylko jednego siniaka…
Czy Maja jest zwykłą osiemnastolatką cudem ocalałą z tragedii? Czy może najbardziej znienawidzoną nastolatką w kraju? Jedno jest pewne – każdy zna jej imię. Spędziła dziewięć potwornych miesięcy w więzieniu, czekając na proces, oskarżona o masowe zabójstwo, którego ofiarami byli jej chłopak i najlepsza przyjaciółka, a teraz nadszedł czas, by weszła na salę sądową i opowiedziała swoją historię.

 

źródło opisu: https://www.czarnaowca.pl/kryminaly/ruchome_piaski,p2021181937

źródło okładki: https://www.czarnaowca.pl/kryminaly/ruchome_piaski,p2021181937

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 384
Amanda | 2017-08-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień 2017

Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2017/08/ruchome-piaski-malin-persson-giolito.html

CZY JESTEŚ WINNA, MAJU?
Wielokrotnie słyszeliśmy o brutalnych masakrach w szkole z udziałem nastolatków, którzy chwytali za pistolety i strzelali do znanych im osób. Takie tematy wręcz przyciągają nagłówki gazet. Sprawa Mai jest właśnie jedną z nich. Według prokuratury, dziewczyna była okrutną morderczynią, która wszystko zaplanowała z zimną krwią. Według obrońcy - była ofiarą, która pociągnęła za spust jedynie w samoobronie. Jak było naprawdę? Co doprowadziło do tragicznego splotu wydarzeń? Maja postara się o tym opowiedzieć. Jednak, jakkolwiek potoczyła się jej historia, muszę przyznać, że już od samego początku jej nie lubiłam. I niestety nie był to ten typ braku sympatii, kiedy nie lubię bohatera, ale i tak chcę o nim czytać, bo ciekawi mnie to, co dzieje się w jego głowie, a raczej ten, kiedy zachowanie postaci wydaje mi się totalnie niedorzeczne i irytujące, że totalnie obojętne jest mi to, co się z nią stanie. Zawiodła tutaj również warstwa psychologiczna, która nie była na tyle ciekawa i rozwinięta, by móc zignorować słabszą kreację głównej bohaterki.

BOHATEROWIE
Mai nie polubiłam - to już wiemy, ale co z pozostałymi bohaterami? No cóż, do nich też nie zapałałam sympatią, bo właściwie do nikogo nie da się tam żywić jakichś pozytywnych uczuć - mam wrażenie, że autorka wręcz nacechowała tam wszystkich negatywnie. Prawnik żądny rozgłosu, chłopak narkoman i szaleniec, rodzina, która popycha dziewczynę w ramiona bogatego ćpuna, pusta przyjaciółka. Niestety, ale postaciom zabrakło "tego czegoś", by czytelnika zaintrygować. Ani te z pierwszego planu, ani z dalszego, nie były w stanie przyciągnąć mojej uwagi. Wszyscy byli bardzo prości do rozgryzienia, nie było nutki tajemniczości, czy też niepewności.

STRUKTURA
Książka podzielona jest na kilka części, w ramach których był również podział na numerowane rozdziały, często poprzedzane informacją o tym, którego dnia procesu dotyczą, by czytelnik mógł łatwo odnaleźć się w fabule. Narratorką jest zaś Maja, która otwiera przed nami swoją głowę pełną rozmyślań, nadziei i wątpliwości. I niestety, ale to narracja w dużym stopniu psuła mi pozytywny odbiór lektury, bowiem nasza bohaterka prowadzi ją w bardzo przeciągły, wręcz monotonny sposób, zbyt często odbiegając myślami od sedna sprawy. Zbyt wiele tam przemyśleń, a za mało faktycznej akcji. I jak w przypadku książek takich jak np. Nie wszystko zostało zapomniane, taka forma narracji była ogromną zaletą, tak tutaj potrafiła zmęczyć i wydłużyć proces czytania.

PRZEGADANA
No właśnie, przegadana. Tak jednym słowem można byłoby podsumować tę książkę. Zbyt dużo było tam rozmyśleń, a zbyt mało się działo, jak już zdążyłam wspomnieć. Dodatkowo, bohaterka za każdym razem, gdy wchodziła już na ciekawszy temat, przerywała i zmieniała go na kolejną nudną historię o niczym. Spokojnie można byłoby wyrzucić większość dziwnych przemyśleń bohaterki, co może poprawiłoby dynamikę historii. I chociaż po opisie z okładki nastawiałam się na naprawdę dobrą historię, a w środku znajdziemy też kilka naprawdę dobrych elementów, czy też parę ciekawych scen z sali sądowej, to jednak przez tę rozwlekłość zupełnie się ich nie czuje, a wręcz ma się wrażenie, że przeczytało się 450 stron zupełnie o niczym. Tak jak Maja była momentami znudzona rozprawami, tak i ja razem z nią, chociaż zupełnie tak nie powinno być. A szkoda, bo sądzę, że można było wybrnąć z tej historii obronną ręką, serwując historię, o której się łatwo nie zapomni.

ZAKOŃCZENIE
Kolejne rozczarowanie, bo wiecie co? W pewnym momencie złapałam się na tym, że nawet nie interesuje mnie już, jak się to wszystko zakończy. Byłam zmęczona tą historią i tym, jak wiele elementów mnie w niej zawiodło. Zakończenie także do nich należało, bo było do bólu przewidywalne. Żadnego zwrotu akcji, żadnych twistów, żadnego zaskoczenia. Wszystko monotonnie podążało w stronę równie monotonnego zakończenia. I trochę mi smutno z tego powodu, ale chyba już ja w głowie miałam lepsze teorie na rozwiązanie zagadki, niż zaproponowała nam autorka.

O PLUSACH SŁÓW KILKA
Żeby nie pozostawić jedynie słów krytyki, warto wspomnieć o kilku plusach, które się pojawiły. Było ich zbyt mało, by mogły podciągnąć moją ocenę, jednak nie można ich także przemilczeć. Autorka w ciekawy sposób ukazała toksyczną relację Mai i jej chłopaka, a także reakcję otoczenia na ich związek. Wyszło przy tym kilka gorzkich prawd na temat postrzegania osób bogatych, którym często wybacza się zbyt wiele, a także rodziców, którzy momentami nieświadomie popychają swoje dziecko w stronę zła, unikając szczerej rozmowy. Pojawił się też pewien głos w dyskusji na temat imigrantów w Szwecji oraz polityki gospodarczej, po który sięgnięto w formie niemalże kłótni dwóch sprzecznych i kontrowersyjnych stanowisk, wołając wręcz czytelnika, by ruszył głową, wyciągnął własne wnioski i ukształtował swoje zdanie. I na sam koniec największa mocna strona książki, czyli pomysł na nią, który miał ogromny potencjał, a niestety został zaprzepaszczony. A szkoda, bo mogło być zupełnie inaczej.

PODSUMOWUJĄC
Ruchome piaski to thriller psychologiczny, który niestety mnie zawiódł. Zapowiadało się niezwykle obiecująco, a otrzymałam jedynie ciekawą koncepcję fabuły ze słabym wykonaniem. Nie zachwyciła mnie ani kreacja bohaterów, którym brakowało większego polotu, ani fakt, że historia była okropnie przegadana, pełna zupełnie niepotrzebnych szczegółów. Nie przeczę, że spodoba się czytelnikom, którzy lubią spowolnioną akcję, bądź znają już pióro autorki z poprzednich książek i uznają ten tytuł za pozycję skłaniającą do refleksji, jednak ja czuję się rozczarowana lekturą i raczej szybko o niej zapomnę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czerń Kruka

Szetlandy to miejsce, które zawsze chciałam odwiedzić, mroczne, surowe, pełne mitów, legend i duchów. Dlatego, jak tylko się dowiedziałam, że Ann Clee...

zgłoś błąd zgłoś błąd