Nic takiego. Złe wieści. Jakaś nadzieja

Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Cykl: Patrick Melrose (tom 1-3)
Wydawnictwo: W.A.B.
6,92 (250 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
22
8
67
7
59
6
45
5
25
4
7
3
8
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Never Mind. Bad News. Some Hope
data wydania
ISBN
9788328044821
liczba stron
448
język
polski
dodała
Ag2S

Połączenie wykwintnej prozy, błyskotliwej satyry społecznej i opisów szokującego okrucieństwa. Oto świat angielskiej arystokracji, pełen zbytku i ogromnej pustki, olśniewającego piękna i niewypowiedzianej ohydy, ujmującego wdzięku i skrywanej nienawiści. Tocząca się w Londynie, Nowym Jorku i na Riwierze Francuskiej historia Patricka Melrose’a i jego relacji z despotycznym ojcem to bogata i...

Połączenie wykwintnej prozy, błyskotliwej satyry społecznej i opisów szokującego okrucieństwa. Oto świat angielskiej arystokracji, pełen zbytku i ogromnej pustki, olśniewającego piękna i niewypowiedzianej ohydy, ujmującego wdzięku i skrywanej nienawiści. Tocząca się w Londynie, Nowym Jorku i na Riwierze Francuskiej historia Patricka Melrose’a i jego relacji z despotycznym ojcem to bogata i świetnie skonstruowana przypowieść o bezbronności dzieci, ciężarze rodzicielstwa i koszmarze wspomnień, od których nie sposób się uwolnić.

Pięć powieści oryginalnego cyklu, który zapewnił brytyjskiemu arystokracie miano jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy w Anglii, w wydaniu polskim ukaże się w dwóch tomach, ze wstępem Zadie Smith.

"St Aubyn nie przychodzi chwalić klasy wyższej, tylko ją grzebać – choć nigdy do końca i nie bez pewnej czułości" – Zadie Smith

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1384
vivarto | 2018-03-20
Przeczytana: 19 stycznia 2018

Tyle nadziei. Tyle wyobrażeń, podpartych rewelacyjnymi recenzjami. Jak to bywa w zdecydowanej większości przypadków, jeśli chodzi o mnie ulokowanej w gąszczu, a raczej chaszczach literatury współczesnej, nadzieje były płonne, wyobrażenia rozbiły swe metaforyczne głowy o owe recenzje: jakże wysoko opłacane, bądź będące rezultatem gustu czytelniczego bardzo złego vulgo: nieokrzesanego, niewyrobionego tout court – tertium non datur.

O tym, że literatury współczesnej (a polskiej w szczególności) nie warto czytać, wiedziałam od dawna. Moimi mistrzami literackimi są klasycy: Tołstoj, Dostojewski, Dickens, Prus, Sienkiewicz. Wystarczy przeczytać arcydzieła z epoki wielkiej powieści realistycznej, aby wiedzieć na pewno, że 99,(9)% makulatury, która zalega księgarskie półki – realne lub wirtualne – to najdroższy materiał na podpałkę, w całej swej beznadziejnej okazałości.

Do tegoż gatunku zalicza się niewątpliwie „Patrick Melrose”, tom I, w skład którego wchodzą de facto opowiadania, zebrane w pierwszy tom dwutomowej serii: „Nic takiego”, „Złe wieści”, „Jakaś nadzieja”. Autora pominę, gdyż nie jest wart tego, aby jego nazwisko pojawiało się explicite w jakimkolwiek kontekście.

Jest to książka zła. Forma – nic niewnosząca, nudna, rozwlekła. Treść – nieinwazyjna, pełna miałkich, banalnych konstatacji, mieszanina narkotyczno-seksualno-alkoholowych doznań arystokratycznego degenerata. Tzw. wstęp wybitnej grafomanki Zadie Smith – ten, kto określił faktyczne streszczenie dwóch tomów wstępem powinien pokazać najsamprzód świadectwo ukończenia szkoły podstawowej; abdukuję, iż go nie posiada – jak może nie być wszakże absolwentem co najwyżej szkoły specjalnej, skoro nie zna słownikowej definicji pojęcia „wstęp”?

Ani to saga, ani to pełna inteligentnych, wnikliwych, pogłębionych psychologicznie obserwacji życia (a właściwie beztroskiej wegetacji) współczesnej arystokracji angielskiej (pasożytów co się zowie) powieść. Ani ten zszyty konglomerat kartek nie jest wspomnieniami, ani paradokumentem, ani dziennikiem… tak, jest to „powieść współczesna”, genialny w swej oksymoronoidalej, bełkotliwej narracji twór. Ani nie jest to zajmujące, w jakikolwiek sposób interesujące, ujmujące czymkolwiek, ani poruszające, doprowadzające do choćby minimalnych drgań czułe struny emocjonalne typowego, tj. niealeksytymicznego, czytelnika swą emocjonalno-poznawczą zawartością. Jedyne, czym jest, to zbiorem spostrzeżeń, w iście perfekcyjnie grafomańskim stylu, nałogowego narkomana i alkoholika pospołu w nieokiełznanym seksoholikiem (takie aberracyjne trzy w jednym), który wymyślił sobie pewnego dnia, że zostanie pisarzem. Wszakże sky is the limit, nieprawdaż, którakolwiek „nadzwyczajna kasto”…?

Bardzo szybko się zorientowałam, że nie warto dawać szansy autorowi, że książka jest pustą studnią z betonowym dnem, o które mój wysublimowany intelekt uderzał co chwilę, nabijając sobie guza za guzem, ergo: poczęłam omiatać kartkę za kartką wzrokiem, bez cienia żalu, z dojmującym poczuciem ulgi i z wytęsknieniem czekając końca. Tomu owego nie zaliczam do mojej specjalnej kategorii pt. „Absolutne chlusty”, gdyż – wąska, bo wąska, ale jednak – szczelina dzieli autora od nijakiej Lesiak, Banach czy wyjątkowo pustej, wulgarnej prostaczki Kostyszyn.

Miałam owe dwa tomy kupić. Już były w wirtualnym koszyku, już witały się z gąską… Na szczęście wygrałam oba tomy w konkursie, za co dziękuję Opatrzności – zaoszczędziłam niemal sto złotych na czymś, co się nadaje wyłącznie do palenia w kominku.

Na koniec – wisienka (vel truskawka, jako rzecze klasyk) na torcie, dla wytrwałych – otóż cytaty, najbardziej poruszające, absorbujące, wnikliwe, ostre jak brzytwa (gdyby nią był umysł) Einsteina:
„Na tym polega urok towarzyski: jest się złośliwym w stosunku do wszystkich prócz osoby, z którą się rozmawia, a wtedy ona czuje się wyróżniona, że ją oszczędzono”. (ibidem, s. 103).
Och – zupełnie niepotrzebnie użyłam liczby mnogiej. Doleciałam do końca książki i spostrzegłam, że markerem podkreśliłam tylko ww. zdanie. Jakże pyszne, paradne, nieprawdaż? Prawdaż.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarownica

Wspaniała jak zawsze. Mam wrażenie, że każda kolejna książka Camilli Lackberg jest lepsza od poprzedniej!

zgłoś błąd zgłoś błąd