Afronauci. Z Zambii na księżyc

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
6,94 (95 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
9
8
20
7
27
6
24
5
8
4
0
3
1
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380494602
słowa kluczowe
zambia
kategoria
literatura faktu
język
polski

„Spójrz na to drzewo. Ponieważ je widzę, mogę do niego dojść. Tak samo jest z Księżycem” – zwykł mawiać Edward Mukuka Nkoloso. Ponoć wieczorami można go było zobaczyć, jak stoi sam na wzgórzu Chingwele Hill, niczym średniowieczny astronom, który właśnie doszedł do krańców świata i nieśmiało wystawia głowę poza niebiańskie sklepienie. Ludzie mówią, że czasami unosił włócznię i celował ostrzem w...

„Spójrz na to drzewo. Ponieważ je widzę, mogę do niego dojść. Tak samo jest z Księżycem” – zwykł mawiać Edward Mukuka Nkoloso. Ponoć wieczorami można go było zobaczyć, jak stoi sam na wzgórzu Chingwele Hill, niczym średniowieczny astronom, który właśnie doszedł do krańców świata i nieśmiało wystawia głowę poza niebiańskie sklepienie. Ludzie mówią, że czasami unosił włócznię i celował ostrzem w srebrny glob. A potem brał zamach i z całych sił ciskał nią w Księżyc.

Pod koniec 1964 roku do Zambii zaczęli zjeżdżać amerykańscy dziennikarze. Jednak nie po to, by pisać o nowym afrykańskim państwie. Szukali pewnego człowieka, który rzucił wyzwanie światowym mocarstwom i uparcie twierdził, że to Zambijczyk, a nie Amerykanin czy Rosjanin będzie pierwszym człowiekiem na Księżycu. Oto historia zambijskiej Narodowej Akademii Nauki, Badań Kosmicznych i Filozofii oraz szaleńczego marzenia o wolności i podboju kosmosu.

 

źródło opisu: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/afronauci

źródło okładki: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/afronauci

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 578
Books_and_Beauty | 2017-06-01
Przeczytana: 17 maja 2017

„Afronauci” Bartka Sabeli opisują historię, która jest tak nieprawdopodobna, że mogłaby powstać w głowach hollywoodzkich scenarzystów, a jednak wydarzyła się naprawdę. Mamy rok 1964, Zambia, na fali zrywu niepodległościowego, który przeszedł przez liczne europejskie kolonie w Afryce, ogłasza niepodległość i staje się wolnym krajem. Jednym z bardziej zaangażowanych bojowników o wolność jest Edward Mukuka Nkoloso, który oprócz swoich politycznych ambicji przejawia również ogromne zainteresowanie nauką. Wkrótce zakłada i zostaje dyrektorem Narodowej Akademii Nauki, Badań Kosmicznych i Filozofii. Cel Akademii jest jasny – pierwszym człowiekiem na Księżycu ma być mieszkaniec Zambii. Przypominam, że mamy lata 60, Zimna Wojna toczy się od niedawna na nowym froncie w przestrzeni kosmicznej, a dwa największe mocarstwa – USA oraz Związek Radziecki – ścigają się o to, kto jako pierwszy wystrzeli człowieka w Kosmos. I nagle Nkoloso ogłasza, że Zambia dołącza do wyścigu.
Bartek Sabela zabiera nas w niezwykłą podróż do Lusaki, stolicy Zambii i odkrywa przed nami kolejne kawałki tej historii, które wywołują na naszej twarzy coraz większy uśmiech, ale jednocześnie wciągają i dają poczuć klimat Afryki. Wykonał przy tym ogrom pracy związanej z badaniem materiałów źródłowych. Jeden rozdział poświęcony jest jego wizytom w Archiwum Narodowym, Muzeum Narodowym, telewizji, przeglądaniu starych numerów lokalnych gazet i licznym innym próbom zdobycia informacji o zambijskim programie kosmicznym. Okazuje się jednak, że materiałów nie pozostało zbyt dużo. Więcej można znaleźć w zagranicznej prasie – o Nkolosie pisali brytyjscy i amerykańscy dziennikarze, których prace Sabela cytuje sporymi fragmentami. Sporo w nich dystansu i skrytego (chociaż czasami także bardzo otwartego) podśmiewania się z odważnych prób i szumnych zapowiedzi zambijskiego naukowca. Trudno jednak nie śmiać się, gdy czytamy, że jednym z elementów treningu przygotowującego do podróży kosmicznej jest „staczanie się ze wzgórza w beczce po oleju. By doświadczyć uczucia podróży przez międzygwiezdną przestrzeń”. Takich przykładów jest w reportażu o wiele więcej.
Kim więc był Edward Mukuka Nkoloso? Wizjonerem? Głupcem? Bohaterem narodowym? Czy naprawdę wierzył, że prostymi środkami, które proponował uda mu się osiągnąć międzyplanetarny sukces? Swoje plany tłumaczył w przystępny (i trzeba przyznać, bardzo logiczny) sposób: „Spójrz na to drzewo. Ponieważ je widzę, mogę do niego dojść. Tak samo jest z Księżycem”. W innym miejscu czytamy: ” ‚Jeśli ptak może latać, to czemu my nie możemy?’ Ktoś na to odpowie, że nie, to niemożliwe, bo nie mamy skrzydeł, nie mamy tego, nie mamy tamtego. ‚Nie! Macie za to coś więcej! – I pokazywał palcem swoją głowę. – Macie mózgi, które dostaliście od Boga!'”. Dążenia tego wyjątkowego naukowca w ścisły sposób wiązały się z sytuacją polityczną młodego państwa – odzyskaniem wolności i wytyczania sobie kolejnych celów. Nkoloso nie dysponował finansami, zapleczem naukowym, władze nie traktowały go poważnie. Ale miał wizję i cel, wierzył, że ciężką pracą i poświęceniem osiągnie sukces.
Reportaż napisany jest żywym, świetnym językiem. Pochłaniałam każdą stronę kręcąc głową z niedowierzaniem, a jednocześnie będąc coraz bardziej zafascynowaną opisaną historią. Sabela dzieli się z nami licznymi anegdotami, cytatami, wywiadami (w tym z najważniejszą osobą – synem Edwarda Nkoloso), rysuje wspaniały obraz Zambii, ze wszystkimi jej egzotycznymi elementami. Dowiemy się więc też sporo o drodze tego kraju do niepodległości, o społeczeństwie i o religii, która odgrywa tam bardzo ważną rolę. W pierwszej części przybliża nam także sporo faktów o zimnowojennym wyścigu kosmicznym. Opisy kolejnych rakiet, które wystrzeliwują dwa główne mocarstwa kontrastują z zambijskimi ćwiczeniami w beczkach po oleju.
„Afronauci” to jeden z najlepszych reportaży jakie ostatnio czytałam. Jest tu wszystko, co sprawia, że książka jest bardzo dobra – rewelacyjna historia, która mimo swojego całego poziomu nieprawdopodobieństwa, wydarzyła się w rzeczywistości, bardzo ciekawych bohaterów z Edwardem Nkoloso na czele, możliwość poznania innej kultury, piękny język, liczne anegdoty i humor. Bardzo żałuję, że ten tytuł ma tylko około 200 stron, świat zambijskiego programu kosmicznego tak mnie zafascynował, że mogłabym o tym czytać jeszcze dłużej, zwłaszcza opisane w tak świetny sposób, jak zrobił to Bartek Sabela. Majstersztyk! Nawet jeżeli sam temat nie za bardzo Was zainteresował (chociaż naprawdę warto, sami nie uwierzycie, jak Was to wciągnie…), to sięgnijcie po ten reportaż, żeby zachwycić się doskonałym warsztatem reporterskim. Polecam wszystkim, nie pozwólcie żeby ta doskonała książka przeszła obok Was niezauważona.

Pełna recenzja:
https://blogbooksandbeauty.wordpress.com/2017/05/21/afronauci-o-zambijskim-marzeniu-podboju-kosmosu/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Powiew ciepłego wiatru

Jestem pod ogromnym wrażeniem całej pięciotomowej sagi. Oczywiście są to jak najbardziej pozytywne wrażenia. Po przeczytaniu pierwszego tomu (Cień bur...

zgłoś błąd zgłoś błąd