Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Portret Doriana Graya

Tłumaczenie: Maria Feldmanowa
Seria: Złota Seria
Wydawnictwo: Zielona Sowa
7,74 (8649 ocen i 591 opinii) Zobacz oceny
10
1 143
9
1 854
8
1 838
7
2 266
6
911
5
427
4
85
3
93
2
20
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The picture of Dorian Gray
data wydania
ISBN
9788376230672
liczba stron
178
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

Powieść jest wyrazem poglądów autora na sztukę. Historia tytułowego portretu, na którym znajdują swoje odbicie grzechy popełniane przez bohatera, podczas gdy on sam zachowuje młodzieńczy i niewinny wygląd, stanowi pretekst do przedstawienia koncepcji sztuki wolnej od wszelkich zobowiązań społecznych, moralnych, etycznych, sztuki całkowicie bezużytecznej, której jedynym celem jest objawienie...

Powieść jest wyrazem poglądów autora na sztukę. Historia tytułowego portretu, na którym znajdują swoje odbicie grzechy popełniane przez bohatera, podczas gdy on sam zachowuje młodzieńczy i niewinny wygląd, stanowi pretekst do przedstawienia koncepcji sztuki wolnej od wszelkich zobowiązań społecznych, moralnych, etycznych, sztuki całkowicie bezużytecznej, której jedynym celem jest objawienie siebie samej.

 

źródło opisu: Opracowanie własne

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1198
Mimetyczka | 2010-07-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 lipca 2010

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"Jedyną rzeczą gorszą od tego, że o nas mówią, jest to, że o nas nie mówią."

Padło wiele słów na temat "Portretu Doriana Graya":
demoralizująca, cyniczna, dekadencka, a do tego opiewająca hedonizm.
Jakby tego było mało dostrzeżono nawet...aluzje do homoseksualizmu.
Opowieść o obrazie naturalnej wielkości, który ukazywał wszystkie grzechy i skazy na duszy w zamian za wieczną młodość i urodę, wydawał się pomysłem z wyższej półki, który wręcz nie przystawał do XIX wieku.


W myśl zasady widniejącej u góry również nie zamierzam bogacić się milczeniem, bo nie jest ono złotem, a... tchórzostwem.

"Prawdziwa piękność kończy się tam, gdzie się zaczyna intelektualizm."
W powieści jest paradoksalnie na odwrót. Tam, gdzie mnożą się błyskotliwe gry słowne, rozważania na temat szuki, dopiero ma swój początek piękno. W swojej opinii posunę się jeszcze dalej i stwierdzę, że cały kunszt dialogów zawiera się w scenach, gdzie występuje Lord Henryk Wotton(przyjaciel Doriana).
"Portret Doriana Graya" staje się momentami teatrem jednego aktora i zaskakująco pierwszych skrzypiec nie gra sam Mr. Gray.
To Lord Henryk czaruje słowem, omamia, hipnotyzuje, przyciąga.
"Zaćmiewa Pan wszystkie książki" powiedziała jedna z postaci (epizodycznych) do niego.
Ja bym rzekła: "Zaćmiewa Pan głównego bohatera ! Cóż za arogancja i zniewaga!"
I dalej: "Czemu Pan sam nie pisze?"
Od odpowiada: "Zbyt chętnie czytam książki, by je pisać."


Fragmenty dialogów wręcz ma się ochotę przepisywać do oddzielnego zeszytu, czytać na nowo i rozsmakowywać się. Wilde zdaje się wplata samego siebie w Henryka, mówi jego ustami, opiewa "sztukę życia", staje się Lordem Paradoksem. Zwięzłość, lapidarność poglądów na życie, przebiegłe i cięte riposty- cała wartość powieści mieści się w tej jednej postaci.
Wydawałoby się, że za dużo miejsca i zachwytów poświęcam na bohatera drugoplanowego, lecz co zrobić gdy na całą resztę pozostawiam pokaźną serię zarzutów?

W końcu mamy tytułowego Doriana- "syna miłości i śmierci".
"Plastikowy", kruchy, idealny. Manekin z wystawy sklepowej.
Patrzcie i podziwiajcie ! Młodzieniec o porcelanowej cerze lalki, karminowych ustach, puklach złotych(!) włosów. Manekin, a później klaun.
Wilde grał z nami, stworzył piekność do obrzydliwości, bez charakteru, miałką, nijaką.
Teoretyczna przemiana bohatera nie wnosi nic nowego. Głównemu wątkowi brakuje ciężkości, mroku, realnej demoralizacji w zamian za "papierowe" emocje. Postać nie nabrała wyrazistości, a morderstwo(prawie jedyny klarownie przedstawiony przykład niemoralności) zostało opisane bez polotu. Nie przerażała twarz wykrzywiająca się na obrazie, nie przerażała "nowa wersja" głównego bohatera.
Coś dzwoniło, ale niestety nie w moim kościele.
Oryginalność pomysłu o zmieniającym się portrecie stała się pretensjonalnością i banalnością.
Zdaje się, że za wiele słów padło na temat powieści O. Wilde'a jeszcze za jego życia. Efektem tego było najprawdopodobniej za dużo poprawek, za dużo wyciętych fragmentów.

Powieść, która zapowiadała się na unikatową, budzącą entuzjazm lekturę w pewnym momencie zawiodła. Być może za szybko wzmogłam swój literacki apetyt, a później pozostało tylko... grymaszenie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dawca Przysięgi I

Niestety odrobinę się rozczarowałem. Jest to bardziej "kompendium wiedzy" na temat Archiwum Burzowego Światła niż powieść. Podzielenie książ...

zgłoś błąd zgłoś błąd