InterŚwiat

Cykl: InterWorld (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
6,13 (412 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
19
8
34
7
95
6
110
5
80
4
24
3
29
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Interworld
data wydania
ISBN
9788374800693
liczba stron
232
słowa kluczowe
gaiman reaves interświat
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Joey Harker nie jest bohaterem. W istocie potrafi się zgubić nawet we własnym domu. Lecz pewnego dnia Joey naprawdę się gubi. Ze swego świata przechodzi do innego wymiaru. Wędrówka między światami ściąga na niego uwagę dwóch straszliwych potęg. Armie magii i nauki zrobią wszystko, byle zdobyć jego moc, umożliwiającą podróże między wymiarami. Odkrywszy, jak wielkie zło czynią obie potęgi, Joey...

Joey Harker nie jest bohaterem. W istocie potrafi się zgubić nawet we własnym domu. Lecz pewnego dnia Joey naprawdę się gubi. Ze swego świata przechodzi do innego wymiaru. Wędrówka między światami ściąga na niego uwagę dwóch straszliwych potęg. Armie magii i nauki zrobią wszystko, byle zdobyć jego moc, umożliwiającą podróże między wymiarami. Odkrywszy, jak wielkie zło czynią obie potęgi, Joey dołącza do armii, złożonej z różnych wersji samego siebie, pochodzących z alternatywnych Ziemi i bez wyjątku dysponujących podobną mocą. Razem gotowi są walczyć w obronie wszystkich światów.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 247
karpatkadobra | 2017-07-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 lipca 2017

Neil Gaiman należy do jednych z najbardziej poczytnych pisarzy Science Fiction w dzisiejszych czasach. To autor, który słynie z naprawdę nietuzinkowych rozwiązań, specyficznego języka oraz takich konstruktów fabularnych, od których niejednemu czytelnikowi przepala istotę szarą w mózgu. Dla naukowej fikcji beletrystyki jest tym kimś kim dla fantastyki wielki, lecz niestety nieżyjący już Terry Pratchett.,,Amerykańskich Bogów” zna chyba każdy, kto już od dłuższego czasu zawzięcie doświadcza i jak świeże bułeczki wchłania kolejne tomy science – fiction i kto wprost uwielbia totalną psychodelię, inność i samo tło, które stanowi o danej powieści. Bez bicia, przyznaję, że tego wyżej wymienionego dzieła Gaimana, do tej pory jeszcze nie czytałem. Dlatego, też nie wiedząc co może mi zaoferować, jak może ugasić moje żądne nowych literackich doznań pragnienia ten amerykański twórca, postanowiłem, że zabiorę się za jedno z jego, ot tak wybranych na chybił trafił dzieł. I tak dostałem w swoje ręce ,,InterŚwiat” autorstwa Gaimana i Reavesa, a to co w tej powieści działo się na przestrzeni ponad 200 stron, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Istna feeria pomysłów, dziwactw połączonych z jak najbardziej realną nauką, przedstawiającą to jak wygląda rzeczywistość oczami osoby odkrywającej w sobie dar do podróżowania między równoległymi Światami oraz czym nie Wszechświat ale niebotyczna nieskończona nieskończoność mogłaby nas obdarować. Chyba lepiej być nie mogło. Czas wkroczyć w Multi-światy prezentowane z perspektywy pierwszej osoby, widziane oczami Joey’a Harkera.


Od początku powieści sympatyczny nastolatek : młodziak Harker, zmaga się z ciężkim do ogarnięcia problemem. Musi zdecydować – i dosłownie i w przenośni - w którą stronę iść. Musi się przemóc i przyzwyczaić do podejmowanych decyzji i ich konsekwencji wynikających z bycia tzw. Wędrowcem – przez duże „W”, a nie najzwyczajniejszym w świecie wędrowcem przez małe „w”. Podkreślając tą wymowną różnicę, Gaiman i Reaves dodatkowo wprowadzili ten zabieg by wzmocnić absurdalność między-wszechświatowych migracji Joey’a, bo jak tu zrozumieć dość dogłębnie zdanie, bez względu na kontekst i moment fabularny powieści: ,, Objaśnij gnozę istot klippotycznych siódmego rzędu”. Pisarze ci na pewno wiedzieli z czym się mierzą, lecz czytając ten powyższy fragment, jedno z wielu takich dziwactw książki, czułem się i nadal się czuje: jak w jakimś odwróconym świecie, jak osoba z zespołem Alicji w Krainie Czarów, widząca jak w kalejdoskopie, jakby śniła sen, w którym śniła sen o tym że śniła sen.


Zawsze musi być ten pierwszy raz, a w przypadku 15-latka z Greenville w USA – wszystko zaczęło się, gdy chłopak dość przypadkowo odkrywa w sobie dar do przenikania przez lub z Pomiędzy do równoległych rzeczywistości, o których wcześniejszym istnieniu mógł tylko pomarzyć i to co najwyżej gdzieś wysoko w fantasmagorycznych sferach wyobraźni. W swoich podróżach do innych oddalonych o ok. odległości subatomowe od trójwymiarowej płaszczyzny naszego Wszechświata alternatywnych Macierzy, Harker napotyka na różne osoby. Są to mężczyźni, kobiety, niby zwyczajne dzieci. Zaprzyjaźnia się J/O HrKrem, Jakon, Jay’em i wieloma innymi mieszkańcami różnych Ziem. Ich imiona, pseudonimy bądź nazwiska nadano tak, by wzmocnić najważniejszy w tej książce konstrukt ,,Wędrowania” poprzez rzeczywistości, które po prostu w powieści istnieją i których teoretycznie fizyka newtonowska nie zabrania i nie wyklucza jeśli chodzi o faktyczne wcielenie w ,,pozaksiążkowe” życie. Znajomi Joey’a to tak naprawdę wciąż jedna i ta sama osoba. To 15-letni Harker, tylko, że każda jego sylwetka jest inna. Jedno z jego wielu n-wcieleń pochodzi z Ziemi, gdzie grawitacja jest tak duża, że nazwijmy to:,, Joey-2” nie może rozwinąć bardziej wypukłej i kształtnej formy, więc jego cielesność przypomina dwuwymiarową plamę, porozumiewającą się z innymi Joey’ami za pomocą telepatii. Z kolei ,,Joey-45”, może być dziewczyną o podobnym do niego egzo i endoszkielecie, którą spotkał gdzieś w ,,InterŚwiecie”, i która wywodzi się z Planety gdzie żyją tylko żeńskie formy gatunku człowieka, tak inteligentne, że posiadły w końcu wiedzę umożliwiającą stworzenie technologii, za pomocą której mogą rozwijać się, bezpłciowo, tzn. bez zapłodnienia: tylko jako Samice. Równie dobrze Joey’owie mogliby nazywać się : Joeyey czy Jay Horker, gdyż i tak w większości przypadków oryginalny – a to zależy od punktu widzenia – Harker spotyka innego samego siebie. Takich wariacji może być skrajnie gargantuiczna ilość. Należy się więc zapytać: ,,jeśli w naszym wszechświecie istnieje nieskończona ilość równoległych wszechświatów, to czy w jednym z takich wszechświatów ,również istnieje ich nieskończona liczba?”


Dziewięćdziesiąt procent książkowej fabuły to Wędrowanie Harkera Pomiędzy lub w Pomiędzy i przeskakiwanie między poznawanymi multi-światami. Ogólnie to gdzie przebywa, trudno jest sobie ot tak wyobrazić , i to jako jedno stałe namacalne miejsce. Może być to dla czytelnika niezrozumiałe, ale po części tak miało się to przedstawiać , gdyż Gaiman i Reaves zaprezentowali nam własną wersję tego: ,,co by było gdyby…alternatywne rzeczywistości nie okazały się mitem, istniałyby i można by było przez nie przeskakiwać”. Dla Jay’a sam Joey jest równie alternatywnym obrazem samego siebie co: Jay – czyli on sam – dla Joey’a. Tylko pojawienie się w ,,InterŚwiecie” miasta Greenville pozwala obsadzić tą rzeczywistość jako główną: ,,Ziemię – 1” czyli taką, od której wszystko się zaczyna, gdyż to stamtąd znika Harker i po swoich multi-wymiarowych migracjach wraca po 36 godzinach, lecz nie jestem ostatecznie przekonany, która płaszczyzną jest tą ,,prima”, w ogóle nie da się chyba tego określić, bo sam Joey odwiedza Greenville, w którym koguty wozów policyjnych nie świecą zmieniającym się czerwono-niebieskim światłem, tylko żółto-zielonym.


Morzem Wszechświatów rządzą dwa przeciwstawne światy umieszczone na krańcu jego łuku: Magia i Nauka. Ten pierwszy tworzy rząd RUN , a drugi Binarium – czyli Sztuczna Inteligencja. Jedni i drudzy chcą tego samego: samodzielnego sprawowania władzy nad wszystkim. Dlatego wybuchła wojna, konflikt na niewyobrażalną skalę. W tym wszystkim znalazło się również miejsce dla samego Joey’a. Dusi w sobie dar jak i przekleństwo. Potrafi przekraczać altiwersa : część multiwersum obejmujące wszystkie Ziemie. Dodatkowo umie je tworzyć, gdyż kreacja altiwersów to świadoma decyzja. Można to porównać do bycia Bogiem, gdzie własne Ego lub świadomość jest siłą sprawczą. Jednym słowem próżnia nie jest próżnią, nie jest pusta. Nawet w pustej, pozbawionej wszelkich oznak rzeczywistości przestrzeni: prawie bez cząstek subatomowych, pojawiają się fluktuacje kwantowe pola, które tworzą coś z dosłownie niczego. Najczystsza próżnia nie jest nawet nicością, być może Wszechświat od zawsze był, jest i będzie aktywny, gdyż taka jest jego natura, a fluktuacja pierwotnej pustki prawie 14 miliardów lat temu doprowadziła do aktu Wielkiego Wybuchu.

Gaiman i Reaves posunęli się jeszcze dalej. Stworzyli mudlufy, czyli stworzenia, które mają od 3 do n-wymiarów, a to jak postrzegał je Joey i inne jego wersje zależało od tego ilo-wymiarowa jest przestrzeń, w której te istnienia się znajdują i są obserwowane. Jednym z mudlufów był ,,Tęczek”, dzięki któremu Harker mógł zatrzymać konflikt Run i Binarium. Po tym wszystkim wciąż pozostał Wędrowcem.

,,InterŚwiat” jest jak panopticum – zbiór osobliwości, multi-kreacją n-rzeczywistości, z którymi my czytelnicy musieliśmy się zmierzyć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Korona na zawsze

KSIĄŻĘCA PARA Zwyczajna, skromna dziewczyna. Amerykanka, której przychodzi stanąć oko w oko z królewskim dworem. Hołdująca szczerości, skłonna do pośw...

zgłoś błąd zgłoś błąd