Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wieki światła

Cykl: Wieki Światła (tom 1) | Seria: Uczta Wyobraźni
Wydawnictwo: Mag
7,09 (327 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
59
8
60
7
87
6
61
5
21
4
12
3
8
2
3
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Light Ages
data wydania
ISBN
8374800232
liczba stron
400
język
polski

Najwybitniejsze dzieło nowego nurtu New Weird. Powieść inspirowana m.in. „Klubem Pickwicka” rozgrywa się w XIX w. w industrialnej Anglii w środowisku lewicowego proletariatu. Ian MacLeod pokazuje wpływ magii na rewolucję industrialną i na proces demokratyzacji systemu władzy. Tylko że MacLeod odrzuca wszystkie ograniczenia konwencji gatunku i sprowadza swoją magię do postaci eteru – kopaliny...

Najwybitniejsze dzieło nowego nurtu New Weird. Powieść inspirowana m.in. „Klubem Pickwicka” rozgrywa się w XIX w. w industrialnej Anglii w środowisku lewicowego proletariatu.

Ian MacLeod pokazuje wpływ magii na rewolucję industrialną i na proces demokratyzacji systemu władzy. Tylko że MacLeod odrzuca wszystkie ograniczenia konwencji gatunku i sprowadza swoją magię do postaci eteru – kopaliny wydobywanej z ziemi jak kolejny surowiec naturalny. Wszelkie mechanizmy zmian społeczno-ekonomiczno-politycznych poddane są wpływom wynikającym z posiadania, i nieposiadania tego surowca. System załamuje się, gdy złoża się wyczerpują i na moment znowu podlega prawom Historii, aż do odkrycia nowych źródeł eteru. Magia powraca i wszystko ponownie zamiera.

 

źródło opisu: www.mag.com.pl

źródło okładki: www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5324
Fidel-F2 | 2016-10-02
Na półkach: Przeczytane

Przeczytałem peany w sieci i w zasadzie nie zgadzam się z żadną pochwałą. Czytałem po 40-50 stron dziennie, nie byłem w stanie więcej, po tej ilości byłem zakorkowany.

Po pierwsze fabuła - w zasadzie jej nie ma a to co jest to jakiś szczątkowy zarys, który kupy trzyma się umownie jedynie, zasadniczo nie dbając o jakieś tam logiczne procesy, przyczyny i następstwa. Bohater łazi bez składu, ładu i uzasadnienia po różnych lokacjach i jeśli coś z tego wynika to przypadkiem a jeśli wynika z zamysłem to prawie że wbrew logice.

Dwa, język. Piękny? Niesamowity? Nastrojowy? Raczej niespecjalnie. Zwyczajnie poprawny z nutą męczącą.

Trzy, koncept, przesłanie. Zupełnie nic oryginalnego, rzeczy przerobione wielokrotnie. Prus, Żeromski, Orzeszkowa, żeby tylko nasze podwórko zahaczyć, pisali o tym sto lat temu i to znacznie lepiej. Zresztą taka Lalka Prusa (jasne że to nie idealnie równoważny odpowiednik) bije Wieki światła o kilka długości pod każdym niemal względem. MacLeod jedzie banałem za banałem by od czasu do czasu błysnąć myślą godną mistrz Coelho.

Cztery, świat. I to już nie zarzut ale i nie pochwała. Świat to po prostu przełom wieków XIX-XX odmalowany przyzwoicie ale bez specjalnej oryginalności, eter to tylko gadżet w zasadzie zbędny.

Znajduję jednak dwa pozytywy w powieści. Pierwszy to postacie. Niewątpliwie zgrabnie wykreowane (ale już nie interakcje między nimi - te są mocno drewniane i kulawe, a bezpośredni ich objaw czyli dialogi to rekord gamoniowatości i pierdołowatości), z autentyczną głębią i umocowaniem w rzeczywistości. I drugi to nastrój/atmosfera, faktycznie od okładki do okładki otacza nas przygnębiający opar beznadziei, marności i fatalnego determinizmu.

Podsumowując, nie jest to zła książka ale do wybitności jej bardzo daleko.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Babski motyw

Zdecydowanie nie należy do najwyższych lotów autorki, mam wrażenie, że wszystkie, w których występuje Martusia - są jakieś niedorobione. Mamy tu dwie...

zgłoś błąd zgłoś błąd