Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zanim Cię znajdę

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,69 (525 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
35
9
56
8
75
7
162
6
76
5
52
4
20
3
36
2
6
1
7
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Until I Find You
data wydania
ISBN
9788374692885
liczba stron
591
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Wychowywany wśród kobiet Jack o swoim ojcu, Williamie, zdolnym organiście ze skłonnością do nawiązywania przygodnych kontaktów z kobietami, wie niewiele. Tyle, ile przekazała mu matka, Alice, znana tatuażystka, podczas podróży „śladami niewiernego Williama” do Europy. Od tego czasu - a Jack miał wtedy cztery lata - zła sława ojca kładła się na nim cieniem, tym mroczniejszym, im stawał się...

Wychowywany wśród kobiet Jack o swoim ojcu, Williamie, zdolnym organiście ze skłonnością do nawiązywania przygodnych kontaktów z kobietami, wie niewiele. Tyle, ile przekazała mu matka, Alice, znana tatuażystka, podczas podróży „śladami niewiernego Williama” do Europy. Od tego czasu - a Jack miał wtedy cztery lata - zła sława ojca kładła się na nim cieniem, tym mroczniejszym, im stawał się starszy i bardziej podobny do rodzica. Nie tylko fizycznie...
Jako trzydziestoletni aktor, gwiazda Hollywood, odkrywa tajemnicę swojej przeszłości. Żeby jednak poznać całą prawdę o sobie, będzie musiał odbyć niejedną podróż...
W jedenastej, najbardziej osobistej ze wszystkich powieści Irvinga dominuje nastrój melancholii, ale nie brakuje humoru, bywa, że czarnego i przez łzy - będącego znakiem rozpoznawczym autora Świata według Garpa i Jednorocznej wdowy.
Zanim Cię znajdę z pewnością można zaliczyć do największych osiągnięć tego pisarza.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 521
gabith | 2016-02-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 maja 2006

"Wedle słów matki, Jack Burns był aktorem, zanim tak naprawdę nim został, lecz jego najżywszym wspomnieniem z dzieciństwa były chwile, gdy czuł się zmuszony ująć ją za rękę. Wtedy nie grał."

Niemniej bohaterem "Zanim Cię znajdę" nie jest Jack, ale – tak naprawdę – William Burns. I jest to postać genialna, "irvingowa". "Irvingowa" jest też ta książka dopiero w piątej części, od momentu pojawienia się Heather. Przypuszczam, że Irving najpierw to wymyślił, a potem "dorobił" całą resztę, choć trudno nazwać resztą jakieś ponad 500 stron… (Heather pojawia się na stronie 512, a cała powieść ma ich 587, wyd. Prószyński i S-ka).
Wszystko co przed, jest jakieś chaotyczne.. A może to ja za szybko czytałam? Mnóstwo nazwisk i nazw miejsc, naprawdę mnóstwo… Skąd on bierze te nazwiska?! "Wurtz"… na przykład… Jak to się wymawia?! A ta banda doktorów w Zurychu?!

Dlaczego Jack i William są niscy a opisywane kobiety, te piękne, są szczupłe (figura bez zarzutu) i wysokie (nawet ponad 180 cm!). Irving sam jest niski, tak postrzega świat? Dobra, nie wszystkie są szczupłe, Emma nie jest, ale jest postacią pozytywną (więc tusza nie ma wpływu na "pozytywność" postaci) i ma 183 cm wzrostu… Jack ma trochę ponad 160 cm…

Z informacji na okładce: "w jedenastej, najbardziej osobistej (…)" – najbardziej osobistej?! Wątpię. Są zapaśnicy, są fotografie (ilość fotografii w gabinecie dr Garcii nasuwa skojarzenie z fotografiami w domu Cole'ów w "Jednorocznej wdowie", ale czy to jest osobiste?), ale np. nie ma Wiednia prawie wcale.
Czytając, ma się ochotę na tatuaż i na wizytę w wielkim kościele z niesamowicie brzmiącymi organami… Nawet jak się nie bywa w kościele i ma obojętny stosunek wobec tatuaży… Ale Irving zrobił z jednego i drugiego sztukę, i sprawił że obydwa te światy są fascynujące… Podziw dla zgromadzonej wiedzy, pewnie na potrzeby książki… Chyba, że sam jest wytatuowany… ??

Bardzo "irvingowe" jest też: "Kocham Ciebie i każdy centymetr Twojej skóry". Zdanie w stylu: "Unikajcie otwartych okien" z "Hotelu New Hampshire"…

Tłumaczenie chyba niezłe, aczkolwiek:
"Masz oczy i usta swojego ojca – szepnęła, zniekształcając słowa. (W jej wydaniu "usta" mogły rymować się z wyrazem "dach")."
Ingrid Moe ma wadę wymowy. Gdy mówiła "mouth" - usta, wym. [mauf] brzmiało to jak [muf] czyli było podobne do angielskiej wymowy słowa "dach" – roof, wym. [ruf]. Moim zdaniem pani tłumacz powinna była znaleźć polskie słowo, które rymowałoby się ze słowem "usta", dając pojęcie o sposobie w jaki Ingrid zniekształcała słowa… Przetłumaczenie tego fragmentu dosłownie było pójściem na łatwiznę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kłamca

W końcu Roberts wróciła do dobrego pisarstwa.Młoda dziewczyna zostaje sama z córeczką i monstrualnymi długami,z któymi zostawił ją mąż,który okazuje s...

zgłoś błąd zgłoś błąd