Małżeństwo wagi półśredniej

Tłumaczenie: Julita Wroniak-Mirkowicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,39 (587 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
27
8
51
7
197
6
166
5
92
4
14
3
24
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The 158-Pound Marriage
data wydania
ISBN
9788381231947
liczba stron
272
słowa kluczowe
Julita Wroniak
język
polski
dodała
Ag2S

Intrygująca, niejednoznaczna powieść, stawiająca pytanie o sens przekraczania ustalonych norm moralnych, a zarazem niepozbawiona charakterystycznego Irvingowskiego humoru. Wbrew temu, co zdaje się sugerować tytuł, nie jest to książka o jednym, ale o dwóch małżeństwach, których wzajemne relacje, zrazu niewinne i czysto przyjacielskie, przeradzają się z czasem w związek o znacznie intymniejszym...

Intrygująca, niejednoznaczna powieść, stawiająca pytanie o sens przekraczania ustalonych norm moralnych, a zarazem niepozbawiona charakterystycznego Irvingowskiego humoru.

Wbrew temu, co zdaje się sugerować tytuł, nie jest to książka o jednym, ale o dwóch małżeństwach, których wzajemne relacje, zrazu niewinne i czysto przyjacielskie, przeradzają się z czasem w związek o znacznie intymniejszym i bardziej złożonym charakterze. Nowa sytuacja, oparta na rytuale zamiany partnerów, przynosi uczestnikom tego osobliwego procederu poczucie wyzwolenia i euforii, by już wkrótce odsłonić swoje ciemniejsze strony.

"Małżeństwo wagi półśredniej" stanowi wraz z powieściami "Uwolnić niedźwiedzie" i "Metoda wodna" rodzaj nieformalnej trylogii, zapowiadającej tematycznie i stylistycznie najsłynniejszą książkę pisarza – "Świat według Garpa".

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl

źródło okładki: http://www.proszynski.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1628

Seks, Europa i zapasy

Jaki jest John Irving, każdy widzi. Czy znajdą się czytelnicy gotowi uznać go za klasyka? Jak najbardziej, wszak „Świat według Garpa” czy „Hotel New Hampshire” to utwory, które po prostu nie mogą nie pojawić się w trakcie dyskusji o literaturze drugiej połowy dwudziestego wieku. Czy znajdą się czytelnicy gotowi uznać go za opętanego przez seks grafomana? Jak najbardziej, i choć niżej podpisany z całą pewnością się do nich nie zalicza, to zdaje sobie sprawę, że zdjęcie Amerykanina mogłoby w encyklopedii towarzyszyć hasłu „kontrowersja”.

Nie trzeba analizować pisarskiej kariery Irvinga, żeby stwierdzić jednoznacznie, że największe sukcesy święcił na przestrzeni lat osiemdziesiątych: tuż przed ich początkiem pojawił się przywołany już „Świat według Garpa”, jego opus magnum (i, nie żartuję, arcydzieło), potem „Hotel New Hampshire”, „Regulamin tłoczni win”, w końcu nieco mniej znana, ale niezła „Modlitwa za Owena”. Lektura tych czterech powieści wystarczy, aby stwierdzić, co Amerykanina interesuje. Na pierwszym planie mamy oczywiście seks. Seks wszechobecny, seks namiętny, dziwny i ekscytujący, seks nie tylko jako wyraz pragnień, ale także wielki motywator decydujący o życiu bohaterów. Ale w półcieniu dusznych, pachnących jeszcze potem i spermą sypialni Irvinga kryją się inne jeszcze tematy – zdecydowanie najpiękniejszym z nich jest uczucie rodzica do dziecka. Nie było jeszcze autora, który potrafiłby pisać o ojcowskich neurozach w taki sposób. Co jeszcze? Amerykańska...

Jaki jest John Irving, każdy widzi. Czy znajdą się czytelnicy gotowi uznać go za klasyka? Jak najbardziej, wszak „Świat według Garpa” czy „Hotel New Hampshire” to utwory, które po prostu nie mogą nie pojawić się w trakcie dyskusji o literaturze drugiej połowy dwudziestego wieku. Czy znajdą się czytelnicy gotowi uznać go za opętanego przez seks grafomana? Jak najbardziej, i choć niżej podpisany z całą pewnością się do nich nie zalicza, to zdaje sobie sprawę, że zdjęcie Amerykanina mogłoby w encyklopedii towarzyszyć hasłu „kontrowersja”.

Nie trzeba analizować pisarskiej kariery Irvinga, żeby stwierdzić jednoznacznie, że największe sukcesy święcił na przestrzeni lat osiemdziesiątych: tuż przed ich początkiem pojawił się przywołany już „Świat według Garpa”, jego opus magnum (i, nie żartuję, arcydzieło), potem „Hotel New Hampshire”, „Regulamin tłoczni win”, w końcu nieco mniej znana, ale niezła „Modlitwa za Owena”. Lektura tych czterech powieści wystarczy, aby stwierdzić, co Amerykanina interesuje. Na pierwszym planie mamy oczywiście seks. Seks wszechobecny, seks namiętny, dziwny i ekscytujący, seks nie tylko jako wyraz pragnień, ale także wielki motywator decydujący o życiu bohaterów. Ale w półcieniu dusznych, pachnących jeszcze potem i spermą sypialni Irvinga kryją się inne jeszcze tematy – zdecydowanie najpiękniejszym z nich jest uczucie rodzica do dziecka. Nie było jeszcze autora, który potrafiłby pisać o ojcowskich neurozach w taki sposób. Co jeszcze? Amerykańska małomiasteczkowość przeplatająca się bezustannie z nutką europejskiej dekadencji, żywa, aktywna i autentyczna fascynacja sportem (kolejna oryginalna kwestia!) oraz wszędobylski absurdalny, czarny humor. Mieszanie wszystkich tych elementów w różnych proporcjach wystarczyło Irvingowi na stworzenie ponad 15 powieści!

„Małżeństwo wagi półśredniej”, choć napisane nieco wcześniej – cztery lata przed „Światem według Garpa” - w żaden sposób nie wyłamuje się z opisanych wyżej ram twórczości pisarza. Powieść otwiera opowieść o dziewczynce, którą matka skryła wewnątrz krowich zwłok przerażona tym, że radzieccy żołnierze mogliby ją zgwałcić. Brzmi strasznie? Cóż, Irving w gruncie rzeczy macha na to ręką – w jego tekstach traumy zawsze traktowane są jak codzienność, a tragedia wychyla się zza zasłony absurdu, żeby łypać swoim czarnym okiem. Szybko okazuje się jednak, że trzon tekstu oparty będzie o opis życia erotycznego czworokąta: dwóch małżeństw, które w celu przewietrzenia własnych sypialni postanowiły się przemieszać. Pierwszoplanowy efekt nie jest trudny do przewidzenia: mnóstwo seksu.

Co dzieje się na drugim planie? To już ciekawsza sprawa. Przede wszystkim Irving zdecydował się w „Małżeństwie wagi półśredniej” bardzo obszernie opisać przeszłość swoich bohaterów (nie tylko protagonisty, który, jak zawsze niemal, jest powieściopisarzem), co wcale nie jest dla niego typowe. Dzięki temu zarówno opis tęsknoty za Europą, jak i sport wmieszane są w fabułę bardzo naturalnie. To ważne szczególnie w przypadku tej drugiej kwestii, bo Amerykanin nigdy nie potrafi powstrzymać się od pisania o zmaganiach zapaśników i sztangistów, ale czasami dochodzi do niego bardzo okrężnymi drogami – a tutaj poradził sobie z tematem koncertowo. Splótł zapasy na salach gimnastycznych z zapasami w sypialni tak sprytnie, że nie sposób ich rozdzielić.

Mało uwagi Irving poświęcił natomiast dzieciom. W powieści znalazła się scena sugerująca to, co pojawi się w późniejszym i całkowicie poświęconym temu tematowi „Światowi według Garpa”, ale lęk czwórki bohaterów o ich pociechy za każdym razem zostaje zepchnięty na margines. A szkoda, bo próba opisania wpływu dosyć niezwykłej sytuacji towarzyskiej obu małżeństw nie tylko na samych zainteresowanych, ale i na młodych byłaby doskonałym uzupełnieniem powieści.

„Małżeństwo wagi półśredniej” to powieść, która wiele mówi o twórczości Johna Irvinga. Nie najlepsza, z całą pewnością, ale bardzo solidna i zwierająca większość klasycznych elementów jego prozy. Dla wszystkich, którzy chcą poznać Amerykanina jest to świetna okazja.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1152)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1357
Ciacho | 2018-03-29
Przeczytana: 28 marca 2018

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"Czworokąt, zdrada i erotomania"


"Małżeństwo wagi półśredniej" to trzecia powieść znanego i bardzo cenionego amerykańskiego pisarza Johna Irvinga, która została wydana w 1974 roku. Dziewiąta zaś przeczytana przeze mnie, bo autor bardzo szybko zyskał sobie u mnie specjalne względy i dołączył do wąskiego grona ulubionych. Nie mam najmniejszych wahań, kiedy widzę kolejną zapowiedź jego książki, która ma się ukazać niebawem, bo wiem, iż ją przeczytam, chociaż już od jakiegoś czasu jestem świadomy, że wszystko to, co najlepsze, jest już najpewniej za mną. Nie stanowi to jednak większego problemu dla mnie, bo autor pisze jak mało kto i warto się zapoznać z jego powieściami, co też czynię po raz kolejny.

Trzecia książka Amerykanina opowiada historię czworga osób (dwóch małżeństw). Bezimiennego narratora, który jest profesorem uniwersyteckim i mało udanym pisarzem powieści historycznych. Jego żony Uczki, osieroconej podczas niemieckiej okupacji i rosyjskiego oblężenia pod koniec II...

książek: 1071
Ania | 2015-09-02
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 02 września 2015

W "Małżeństwie wagi półśredniej" Irving uderza w poważne tony. Z charakterystycznym dla siebie dystansem, ironią i lekkością dociera do sedna poruszanych spraw.
Dwa małżeństwa połączone romansem. Wydawać by się mogło, że tworzą układ idealny, z którego każdy czerpie korzyści. Pod powierzchnią seksu i przyjemności kryją się prawdziwe motywacje bohaterów, bolączki i oczekiwania, które z czasem zaważą na ich przyszłości.
Książka nie należy do najłatwiejszych. Czytałam powoli, co jakiś czas potrzebowałam przerwy, żeby przemyśleć i przetrawić treść.
Nie potrafię polecić tej pozycji, mam wrażenie, że jest w niej ciężkość, która może męczyć i odstraszać, ja jednak mam słabość do twórczości autora.

książek: 709
Miss_Jacobs | 2014-01-07
Na półkach: Przeczytane

„Wymiana”. Dwa małżeństwa z długim stażem. Oba posiadające dzieci. Wydaje się, że każda z nich dobrała się na zasadzie przeciwieństwa, „kultury wyższej z niższą”. Chcąc urozmaicić swoje życie seksualne, postanawiają wymieniać się partnerami. Wszystko ma się odbyć dyskretnie, bez informowania o tym dzieci, które zresztą przyjaźnią się ze sobą.

W założeniu miało być przyjemnie i bez zobowiązań. Nad uczuciami nie da się jednak zapanować, nie ma prostego równania matematycznego do rozwiązania. Widzimy więc zazdrość, kłótnie, próbę zadośćuczynienia i pokazania swojej wyższości nad innymi. W tej rozgrywce nie ma wygranych i przegranych. Każdy z nich został tak samo poszkodowani po wybuchu bomby, którą przecież sami zbudowali. Wszyscy przekonali się, że „idea równości brzmi pięknie w teorii, trudniej natomiast zaakceptować ją w praktyce”.

Piękny i bogaty język pozwala na urozmaicenie fabuły, uchwycenie wzlotów i upadków, oddanie wielowymiarowej sfery psychologicznej. Czytałam niemal z...

książek: 3689
Grażyna | 2012-10-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 listopada 2012

Przemyślę i dorzucę tych gwiazdek ;)

Zgodnie z umową dorzucam, czytam kolejną powieść Irvinga, myślę,że już więcej rozumiem i jestem skłonna zakochać się w autorze ;)
Uprzedzam tylko, że są to lektury zdecydowanie dla dojrzalszych czytelników.

książek: 383
Luis | 2011-02-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

"Małżeństwo wagi półśredniej" to powieść, która pozostawia po sobie swego rodzaju dziwny niepokój. Trudno znaleźć jego źródło. Być może wynika on z relacji jaka łączy bohaterów książki, a może z wnikliwego sportretowania tychże. Historia dotyczy dwóch małżeństw, które świadomie i dobrowolnie decydują się ma małżeński czworokąt. Z pozoru wszystko wygląda dość niewinnie, a uzasadnienia takiej decyzji rozbijają się głównie o małżeńską nudę, rutynę i wszystkie inne wymówki, które człowiek sobie tworzy, żeby tylko usprawiedliwić uleganie pokusie miłosnych uniesień. Tych właśnie, które z czasem gasną, ale na długo zostają w pamięci. Ulegają im również bohaterowie książki, jednak trudno sobie wyobrazić żeby czworo dorosłych ludzi nie było świadomych potencjalnych konsekwencji własnych wyborów. Zwłaszcza, że w tej sytuacji konsekwencje mogą być wyłącznie tragiczne. Co więcej, ten kto podejrzewa, że pobudki całej czwórki nie są do końca takie, jakie oficjalnie podają, nie pomyli się. Autor...

książek: 280
Fallenangelv | 2018-06-19
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 19 czerwca 2018

Perwersja. Seksoholizm. Niedojrzałość emocjonalna.
Piszecie dwa małżeństwa, przecież Edith i Severin do swojej zabawy zaprosili jeszcze kiedyś jedno małżeństwo. Plus jego skoki w bok.
Severin- obsceniczny, seksoholik. Szukający w sumie podniety na wysokim/ według niego/ poziomie. Co się na koniec okazuje nic go nie łączyło z Ucz tylko seks. A ona naiwna myślała, że to coś więcej. Po prostu on potrafił dobrze grać. To on rozdawał karty.
Edith- małżeństwo zaczęło się pięknie. Potem tak mi się zdaje dała się porwać namowom męża, a jeżeli nie były to jawne namowy to uległa porywom sprzyjającej chwili. Pamiętacie jaką burdę zrobiła, kiedy Severin przespał się z tą tancerką w sali gimnastycznej ? Potem coś w niej pękło. Nigdy nie była już taka sama. Sugeruje, że naprawdę zakochała się w naszym bezimiennym narratorze, który był mężem Ucz.
Ucz. Uczka/ początek jej małżeństwa przypomina piękną opowieść. Dziewczyna i chłopak zakochują się w sobie, biorą ślub, jest im wspaniale. Dużo...

książek: 510
E-T Novak | 2014-04-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 22 kwietnia 2014

Znowu stało się to samo, co w przypadku ostatniej przeze mnie przeczytanej książki Irvinga, "Metody wodnej". Znienawidziłam głównego bohatera za bycie imitacją mężczyzny. Kreacja tej postaci to największy minus lektury.

Bardzo za to spodobało mi się tło dziejowe. Historia dorastania Ucz oraz Severina wciągnęła mnie bez reszty. Powojenny Wiedeń został pięknie opisany przez autora, a mieszkające w nim barwne osobistości przydają mu jeszcze smaku.

Uczucia między członkami miłosnego kwadratu, nie do końca wypowiedziane wprost, również według mnie zostały wiernie przedstawione. Pytanie tylko, czy to moje subiektywne odczucie, czy Irving naprawdę się o to postarał?

Tematyka niekoniecznie przypadła mi do gustu, ale i tak uważam, że to warte uwagi dzieło literackie.

książek: 1112
anetapzn | 2018-05-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 maja 2018

Tytułowa Konferencja w Wannsee było to spotkanie, które odbyło się 20 stycznia 1942 roku w willi przy Großer Wannsee 56/58 w Berlinie. Udział wzięli w nim niemieccy prominenci nazistowskiej służby państwowej, pod przewodnictwem Reinharda Heydricha.
Tematem spotkania było ostateczne i jak najszybsze rozwiązanie "sprawy żydowskiej". Tak eufemistycznie nazywano zaplanowane masowe ludobójstwo, eksterminację wszystkich Żydów.
Heydrich został upoważniony do podjęcia: „wszelkich niezbędnych przygotowań do globalnego rozwiązania kwestii żydowskiej na europejskim obszarze wpływów niemieckich”.
To spotkanie i wszystko co się wokół niego działo porusza w niniejszej książce Peter Longerich, jeden z najlepszych historyków zajmujących się m.in. hitlerowskimi Niemcami i III Rzeszą. Longerich jest specjalista w tych zagadnieniach. Spod jego pióra wyszły np. opasłe i wyczerpujące tematykę biografie Hitlera, Goebbelsa oraz Himmlera.
Konferencja w Wansee podzielona jest na trzy spore rozdziały, z...

książek: 75
Dariusz | 2014-11-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Typowe dla Irvinga przedstawienie swoich bohaterów, począwszy od dzieciństwa do zachowań po założeniu rodziny i wpływu na późniejsze losy, zdarzeń z dzieciństwa, spotkanych ludzi, na nasze zachowania w dorosłym życiu. Tu, historia dwóch małżeństw i zaspokajania swych seksualnych pragnień. Autor w mistrzowski sposób prowadzi nas przez portrety psychologiczne uczestników orgii seksualnych bez zahamowań. Wnioski, hm, każdy powinien wyciągnąć je sam, oczywiście po przeczytaniu, myślę, że warto.
Polecam

książek: 57
Marysia | 2014-03-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: lipiec 2013

Na początku mamy wrażenie, że to powieść jak każda inna, jednak wraz z zagłebianiem się w kolejne stronice, odkrywamy nowe intrygi, nowe płaszczyzny oraz warstwy osobowościowe bohaterów.
Nie jest to być może najlepsza powieśc Irvinga, natomiast zecydowanie warta przeczytania.

zobacz kolejne z 1142 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd