Łowca czterech żywiołów

Cykl: Legenda o Seantrze (tom 1)
Wydawnictwo: Novae Res
7,14 (138 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
16
8
32
7
30
6
23
5
8
4
9
3
2
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380832459
liczba stron
336
język
polski
dodała
Marta

Idąc na test zdolności magicznych, Aeryla Valnes jest przekonana, że okaże się, iż podobnie jak jej rodzice nie posiada żadnych predyspozycji. Jakiż szok przeżywa, gdy okazuje się, że ma niespotykane umiejętności panowania nad wszystkimi żywiołami. Aeryla jest niczym huragan, który pustoszy wszystko na swojej drodze i za to ją kocham! Bo dzięki niej ta książka jest tak nieprzewidywalna....

Idąc na test zdolności magicznych, Aeryla Valnes jest przekonana, że okaże się, iż podobnie jak jej rodzice nie posiada żadnych predyspozycji. Jakiż szok przeżywa, gdy okazuje się, że ma niespotykane umiejętności panowania nad wszystkimi żywiołami.

Aeryla jest niczym huragan, który pustoszy wszystko na swojej drodze i za to ją kocham! Bo dzięki niej ta książka jest tak nieprzewidywalna. Dziewczyna sarkazm opanowała do perfekcji, jej cięte riposty wywołują uśmiech na twarzy, a cała historia jest okraszona odpowiednią dawką magii. „Łowca Czterech Żywiołów” to gwarancja dobrej zabawy!

Monika Szulc
www.ksiazkimoni.blogspot.com

Pani Agata Adamska napisała świetną powieść oraz rozpoczęła intrygująco zapowiadający się cykl, który pochłonie niejednego czytelnika. Przygotujcie się na porażające, magiczne przygody z grupką osobliwego towarzystwa.

Marta Musialska
www.wachajac-ksiazki.pl

 

źródło opisu: novaeres.pl

źródło okładki: novaeres.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 631
Aga | 2017-08-09
Na półkach: 2017, Recenzje, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 lipca 2017

Recenzja na blogu: https://naszksiazkowir.blogspot.com/2017/08/agata-adamska-owca-czterech-zywioow.html

Gdy zobaczyłam bardzo żywiołową okładkę książki i przeczytałam dość skąpy opis, stwierdziłam że muszę przeczytać tę książkę. Wybrałam ją także dlatego, że uwielbiam opowieści o magii, czarownicach, a gdy słyszę o czterech żywiołach to jestem w siódmym niebie. Czytałam już bardzo wiele różnych kombinacji tych elementów i dlatego od razu mogę powiedzieć, że pomysł na fabułę w książce „Łowca czterech żywiołów” jest trochę inny. To niestety jednak nie wystarcza, żeby książka była całkowicie oryginalna i świeża.

Powieść zaczęła się irytującym wprowadzeniem głównej bohaterki, która opowiada całą historię. Powiem szczerze, że gdybym miała tę książkę w ręce i zajrzała na pierwszą stronę, nie zdecydowałabym się na kupno. Dałam jednak jej szansę, mimo że trzy razy odkładałam ją na półkę. Przeczytałam całość i wiem, że historia miała potencjał. To znaczy miałaby, gdyby została doszlifowana, gdyby autorka popracowała nad nią dłużej i gdyby nie błędy, które znalazłam w trakcie lektury. I choć drobne przekręcenia mogą się zdarzyć, w końcu każdy z nas jest człowiekiem, to jedno zdanie sprawiło, że kompletnie opadły mi ręce: "Łysy pozbywał się światków".
„Światków”? Cóż, przynajmniej to nie było do końca winą autorki.

Wróćmy do początku. W tej książce spotykamy bohaterkę, która w młodym wieku dowiaduje się, że ma magiczną moc. Jest wykorzystywana w domu, bo musi pomagać swojemu ojcu, podczas gdy jej rodzeństwo zawsze jest tym faworyzowanym. Na dodatek rodzice zdecydowanie nie popierają magii i uważają ją za głupotę, jednak bohaterka zostaje przyjęta na zajęcia magiczne, które prowadzą między innymi krasnoludy czy inni magicy (tak, magicy). By podszkolić umiejętności, bo nie pochodzi ona z bogatej rodziny, dostaje nauczyciela, który jest jednak dla niej okropnie wredny i przyjemność sprawia mu gnębienie jej. Ale to nic. Bohaterka kupuje magiczną szatę, kręci się po szkole z dwójką przyjaciół, aż w końcu zdarzenia prowadzą nas przez perypetie z jej życia do tajemniczego włamania do archiwum jej ojca, z którego nic nie zginęło, ponieważ akurat rzeczy, której szukali włamywacze, już tam nie było. Brzmi znajomo? Jeśli jeszcze nie, to dodam coś o magicznej różdżce, która sama wybrała naszą bohaterkę, o tym, że gdy idzie korytarzem ludzie szepczą o jej unikalnych zdolnościach i że pojawia się kilkusetletni czarownik na literę V (w legendach, ale jest), którego nazwisko zakazuje się czasami wymawiać w domach magików. Teraz pojawiły się u Was jakieś skojarzenia? Ja po pierwszych kilkunastu stronach miałam wrażenie, że czytam fan-fiction Harry’ego Pottera, tyle że główna postać to dziewczyna i niestety, nie ma quidditcha. A powiązań jest więcej, nie kończą się tylko na tych wymienionych, co mnie osobiście nie przypadło do gustu. Są książki, których motywy można wykorzystywać jako inspirację, tylko czy wymienione przeze mnie sceny to tylko delikatne nawiązania lub kompletny przypadek?

Jeśli chodzi o bohaterów to chyba nie było w książce żadnego, który zdobyłby moją sympatię. Żaden z nich nie zachowywał się odpowiednio do jego wieku. Główna bohaterka była tak irytująca i naiwna, że jak wspomniałam, trzy razy odkładałam książkę. Jej najlepsza przyjaciółka, Annija, sprawiała, że dostawałam białej gorączki. A z resztą nie było lepiej. Na dodatek język bohaterów był zupełnie nieczytelny, jakby usilnie starano się ich wystylizować na posługujących się slangiem młodzieżowym nastolatków. I na tym książka w moich oczach straciła najwięcej, bo gdy bohaterka po raz kolejny opowiadała o swoich „starych” i zarzucała banalnymi tekstami to miałam nadzieję, że jednak ktoś ją udusi. Niestety.

Kolejną rzeczą było to, że autorka stworzyła bardzo mało opisów, a skoro ja, fanka dialogów, to zauważyłam, to chyba naprawdę było z tym słabo. Książka składa się głównie z rozmów bohaterów i przemyśleń Aeryli, od święta zdarzył się opis pomieszczeń, przy czym w większości zaczynał się od tego, że są one małe i ciasne. A po dłuższej lekturze to razi. Książka ma ponad trzysta stron, głównie dzieje się w szkole lub kancelarii, a ja nawet nie pamiętam, jak one wyglądają oprócz tej przeklętej ciasnoty. W dodatku autorka bardzo skąpi nam jakichkolwiek szerszych informacji o przedstawionym świecie, a jeśli już je podaje, to w jakiś niezbyt zrozumiały dla czytelnika sposób, tak jakby to on miał dociekać, co dokładnie autorka miała na myśli. Przykładowo gdy podaje informacje o złym czarnoksiężniku, ciągnie opowieść przez kilka stron, a później urywa wątek. Aeryla cały czas powtarza, że czyny złego magika wywoływały u niej ciarki, ale tak naprawdę nie są one wymienione, by czytelnik sam przekonał się, dlaczego bohaterka tak reaguje.

Jak napisałam na początku – książka naprawdę miała potencjał. Uważam, że pomysł z kryształami, które kanalizują moc był bardzo interesujący i nowy. Świat magii, o której wie każdy, ale tylko nieliczni mają moce – dobry. Bohaterka, należąca do nielicznej grupy Łowców – ciekawe, choć trochę przekoloryzowane. Gdyby całość była ubrana w staranne opisy miejsc i akcji, pojawiłyby się ciekawe i śmieszne dialogi, „ci źli” mieliby naprawdę solidne powody, by szukać bohaterki, a Aeryla już od początku nie byłaby uznawana za ósmy cud świata i zachowywałaby się odpowiednio do swojego wieku, powieść mogłaby stać się czymś świetnym. Nie na miarę Harry’ego, ale czymś zbliżonym. Tymczasem autorka nie wykorzystała swojego pomysłu, może zbyt wcześnie zdecydowała się wydać książkę? Albo może ta powieść powinna być skierowana do czytelnika w przedziale wiekowym 11-15 lat? Bo chociaż Aeryla jest prawie pełnoletnia, to jej zachowanie dorosłe w ogóle nie jest.

Nie wiem, czy mogę komuś polecić powieść i skazać go na kilka godzin czytania przemyśleń Aeryli. Może młodszemu czytelnikowi, który na dodatek nie czytał nigdy powieści pani Rowling? Gdy dałam próbkę tekstu mojej dwunastoletniej siostrze, zaśmiewała się przy niej do rozpuku i co rusz pokazywała ciekawe dla niej momenty, które na mnie nie zrobiły najmniejszego wrażenia. Może to jest klucz do sukcesu? W każdym razie ja dwa razy zastanowię się, gdy zobaczę następnym razem nazwisko autorki. Bo choć po trzystu na trzysta trzydzieści sześć stron zdarzyło się coś, co mnie w końcu zainteresowało, to nie jestem pewna czy na tyle, by sięgnąć po drugą część, jeśli autorka zdecyduje się na jej wydanie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sztuka kochania

Książka, mimo medialnej otoczki, po prostu naukowa. Może napisana językiem prostym, dla ludzi, ale jednak przekazuje dużo wiedzy, pojęć medycznych. Zd...

zgłoś błąd zgłoś błąd