Żałobne opaski

Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch
Cykl: Ostatnie Imperium (tom 6)
Wydawnictwo: Mag
7,99 (967 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
96
9
220
8
337
7
225
6
73
5
11
4
3
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bands of Mourning
data wydania
ISBN
9788374806466
liczba stron
412
język
polski

Ciąg dalszy opowieści znanej ze "Stopu prawa" i "Cieni tożsamości", dziejącej się w fantastycznym odpowiedniku dziewiętnastowiecznej Ameryki. "Żałobne Opaski" to mityczne metalmyśli należące do Ostatniego Imperatora, wedle opowieści obdarzające posiadacza wszystkimi mocami, jakie miał do dyspozycji władca sprzed stuleci. Mało kto wierzy w ich istnienie. Oto jednak badacz kandra powraca do...

Ciąg dalszy opowieści znanej ze "Stopu prawa" i "Cieni tożsamości", dziejącej się w fantastycznym odpowiedniku dziewiętnastowiecznej Ameryki.
"Żałobne Opaski" to mityczne metalmyśli należące do Ostatniego Imperatora, wedle opowieści obdarzające posiadacza wszystkimi mocami, jakie miał do dyspozycji władca sprzed stuleci. Mało kto wierzy w ich istnienie. Oto jednak badacz kandra powraca do Elendel z rysunkami, które przedstawiają Opaski, jak również zapiskami w nieznanym języku. Waxillium Ladrian wyrusza na południe, do miasta Nowy Seran, by zbadać tę sprawę. Po drodze napotyka wskazówki, dzięki którym zaczyna w końcu rozumieć prawdziwe cele wuja Edwarna i tajnej organizacji zwanej Kręgiem.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2016

źródło okładki: mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 303
Kirima | 2017-01-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 stycznia 2017

"Żałobne opaski" to kolejna część serii "Ostatnie Imperium" autorstwa Brandona Sandersona. Książka jest tak samo dobra, jak poprzednia, a nawet lepsza, bowiem przy końcówce historia nabiera takiego tempa i budzi w czytelniku tyle emocji, że potem ciężko jest spać spokojnie. Sanderson nie oszczędza ani swoich bohaterów, ani nas. Naprawdę rzadko który autor jest w stanie wywołać u mnie taką huśtawkę emocjonalną, jak on.

W tej części ziściły się moje nadzieje odnośnie Steris, i dziewczyna nie tylko zajęła szczególne miejsce w całej historii, ale także zaczęła pasować tam, gdzie rzucił ją los. Wątek romantyczny jej i Waxa, którego niby nie ma, ale jednak jest, poprowadzony został w bardzo fajny, uroczy i słodki sposób, i myślę, że jest on znacznie lepiej zarysowany niż ten dotyczący Vin i Elenda z poprzednich części. Co jest cudowne to ten fakt, że Marasi nie odgrywa roli odrzuconej kobiety, tylko po prostu przechodzi z tym do porządku dziennego i idzie dalej. Przyznam, że tego się nie spodziewałam, ale jestem bardzo mile tym zaskoczona.

Wayne i Wax jak zwykle są w formie, bawiąc nas i zadziwiając swoimi wyczynami. Ich dialogi są przecudowne, cięte riposty wspaniałe, a moment, w którym zaczęli przerzucać się wymyślnymi nazwami technik, którymi nazwali swoje absurdalne strategie działania, jeszcze bardziej pokazuje, że znają się jak łyse konie, mają za sobą mnóstwo wspólnych przeżyć i jeden za drugiego dałby się pokroić. Zresztą pod koniec książki jest jedna fajna scena związana z tą dwójką… dość dramatyczna, ale za to jeszcze bardziej cementująca moje odczucia. I jak tu ich nie kochać?

Poprzednie części kwadrylogii opierały się bardziej na części detektywistycznej, niż na czystej akcji. Tutaj jest odwrotnie, i gdybym miała w jednym zdaniu scharakteryzować książkę, powiedziałabym, że to taki Indiana Jones w stylu Sandersona. Pościgi, starożytne artefakty, ruiny, które walą ci się na głowę... no okej, tutaj akurat nic się nikomu na głowę nie waliło, ale wiecie, chodzi mi o ten klimat, gdzie szukamy starożytnych budowli, a potem próbujemy wygrać starcie z zabójczymi pułapkami.

W "Żałobnych Opaskach" jeszcze bardziej widać, jak autor bawi się swoimi bohaterami, konwencją, i najwyraźniej sam czerpie z tego ogromną radość. Nie jest to poważne fantasy, sztywne w swoim w stylu, pełne podniosłego tonu i poczucia wyższości, bo oto na naszych oczach odgrywają się losy wszechświata... Nie, absolutnie nie. Owszem, całość jest świetna i niczym nie ustępuje innym książkom, dzieją się ważne rzeczy, istotne dla całego świata, ale historia poprowadzona jest jednocześnie w naprawdę przystępny i zabawny sposób, z którego możemy czerpać sporo rozrywki. Żałuję, że nie potrafię przekazać tego tak, jakbym chciała – ciągle czuje, że coś mi umyka, że używam niewłaściwych słów. Powiedzmy więc po prostu, że to jest Sanderson, i to trzeba przeczytać, żeby w pełni docenić kunszt tego pisarza.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to tłumaczenie, a raczej pewne błędy w druku, gdzie nagminnie Wax mylony był z Waynem i na odwrót. W poprzednich tomach też czasem zdarzało mi się to zauważyć, ale tutaj widziałam to aż za często. Skutkowało to czytaniem zdania po dwa razy, żeby zrozumieć, o co chodzi.

Końcówka książki zapowiada nam wielkie wydarzenia, które będą dziać się w następnym tomie. Zmiany, jakaś wielka, tajemnicza siła, której nadejście delikatnie nam już wcześniej sugerowano, oraz nowy lud ze swoimi obyczajami i technologią, który pojawił się już w "Żałobnych opaskach". Ja osobiście nie mogę się doczekać kontynuacji, a świadomość, że kwadrylogia Waxa i Wayne zaraz się skończy, wywołuje u mnie wielki smutek. Ostatnia część Drugiej Ery, a więc "Zaginiony Metal", ma się pojawić po trzecim tomie Archiwum Burzowego Światła (który to ma być u nas wydany w tym roku). Pozostaje mi tylko liczyć na to, że w Trzeciej Erze autor rzuci nam równie smakowitych bohaterów do pożarcia.

http://misieczytaniepodoba.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci

„Chciałabym tylko, żeby nie była tak głęboko upośledzona (…) żeby wiedziała, że jak ktoś robi jej krzywdę, to jest to coś złego. Jej fizycznej niepełn...

zgłoś błąd zgłoś błąd