Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Inwazja na Tearling

Tłumaczenie: Izabella Mazurek
Cykl: Królowa Tearlingu (tom 2)
Wydawnictwo: Galeria Książki
8,04 (384 ocen i 46 opinii) Zobacz oceny
10
57
9
77
8
129
7
79
6
33
5
7
4
0
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Invasion of the Tearling
data wydania
ISBN
9788364297731
słowa kluczowe
inwazja, tearling, królowa
język
polski
dodała
Naddia

Inne wydania

W pasjonującej kontynuacji bestsellerowej "Królowej Tearlingu" wrogie Mortmesne najeżdża ziemie Tearlingu, stanowiąc śmiertelne zagrożenie zarówno dla Kelsea, jak i całego królestwa. Z każdym dniem Kelsea Glynn coraz bardziej oswaja się z rolą władczyni. Kładąc kres zsyłką niewolników do sąsiedniego Mort, wchodzi w drogę czerpiącej moc z czarnej magii Szkarłatnej Królowej - a ta nie cofnie się...

W pasjonującej kontynuacji bestsellerowej "Królowej Tearlingu" wrogie Mortmesne najeżdża ziemie Tearlingu, stanowiąc śmiertelne zagrożenie zarówno dla Kelsea, jak i całego królestwa.
Z każdym dniem Kelsea Glynn coraz bardziej oswaja się z rolą władczyni. Kładąc kres zsyłką niewolników do sąsiedniego Mort, wchodzi w drogę czerpiącej moc z czarnej magii Szkarłatnej Królowej - a ta nie cofnie się przed niczym. Szkarłatna Królowa postanawia wysłać straszliwą armie, by upomnieć się o swoje. Nic już nie powstrzyma inwazji na Tearling.
Lecz gdy mortmesneńskie wojska podchodzą coraz bliżej, Kelsea w tajemniczy sposób udaje się spojrzeć w czasy sprzed Przeprawy i odnaleźć w nich niezwykłą sojuszniczkę: Lily, która która walczy o życie w świecie, w którym już samo bycie kobietą bywa przestępstwem. Przyszłość Tearlingu - i duszy Kelsea - może zależeć od Lily i kolei jej życia, lecz młoda królowa ma bardzo mało czasu, by dowiedzieć się jaki los spotkał kobietę.
W kolejnej olśniewającej książce Eriki Johansen wracają doskonale znani czytelnikom bohaterowie - w tym Buława i Szkarłatna Królowa - oraz pojawiają się nowi aktorzy, przez co ta niezwykła opowieść o magii, tajemnicach i zawziętej młodej bohaterce zyskuje kolejne ekscytujące wymiary.

 

źródło opisu: https://galeriaksiazki.pl/pl/p/Inwazja-na-Tearling-TW/224

źródło okładki: https://galeriaksiazki.pl/pl/p/Inwazja-na-Tearling-TW/224

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1209
Sophie | 2016-03-27
Na półkach: Nowe (2016)
Przeczytana: 27 marca 2016

Każda decyzja ma swoje konsekwencję, o czym najlepiej przekonuje się Kelsea, główna bohaterka trylogii "Królowa Tearlingu". Po elektryzującej, nie dającej się zapomnieć części pierwszej, po roku czekania nadszedł czas na poznanie dalszego rozwoju akcji. Jesteście gotowi na tę niebezpieczną podróż? Ja nie mogłabym być bardziej!

W momencie, w którym Kelsea, młoda władczyni Tearlingu, położyła kres zsyłkom niewolników do sąsiedniego królestwa Mort, zadarła z bardzo niebezpieczną osobą. Szkarłatna Królowa nie zamierza odpuścić w tej sytuacji i rozpoczyna najazd na Tearling. Śmiertelne niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem, nie tylko nad Kelseą, ale i całym jej królestwem. Odpowiedzi kryją się zarówno w przeszłości i losach tajemniczej kobiety Lily, jak i przyszłości, jednak czasu na ich odkrycie wydaje się być zbyt mało...

"Inwazja na Tearling" nie jest według mnie książką na jeden wieczór, a przynajmniej tak było w moim przypadku, gdyż zasiadałam do czytania w każdej wolnej chwili, a mimo to zajęło mi to moje zwyczajowe trzy dni, choć równocześnie nie odczuwałam w żaden sposób, że fabuła wolno się rozwija. Tak zdecydowanie nie jest! Powieść ma ponad pięćset pięćdziesiąt stron, a do tego choć da się czasami odczuć, że Erica Johansen jest debiutantką, to na pewno nie po tym, jak operuje językiem i prowadzi narrację. Bez żadnych problemów, mimo trzecioosobowej narracji dało się odczuć, gdy zmieniał się punkt widzenia. Kelsea była inna od Szkarłatnej Królowej, obie zaś różniły się od Lily.

Drugi tom "Królowej Tearlingu" to świetny przykład dobrej fantastyki skierowanej szczególnie do młodych dorosłych (główna bohaterka ma przecież dziewiętnaście lat). Osobiście lubię czytać książki fantasty, ale przy przydługich i częstych opisach bitw, strategii itp. zaczynam błądzić myślami i nie skupiam się na tym, kto kogo czym załatwia. Na szczęście autorka umiejętnie to wyważyła! "Inwazja na Tearling" opowiada o tytułowej inwazji, ale nie tylko na polu bitwy. Mamy wgląd w polityczną część całej akcji, nie tylko z punktu widzenia królowych, ale i kościoła, czy zwykłych obywateli. To było naprawdę ciekawe!

Oczywiście nie wszystko w "Inwazji na Tearling" wypadło idealnie. Przypomniała mi się rzecz, która już wytrącała mnie w równowagi w "Królowej Tearlingu", a jest nią... nieodmienianie imienia głównej bohaterki. Drobnostka, wiem, a jednak mam wrażenie, że gdy w powieści nie odmienia się obcojęzycznego imienia, to wiadomo, że chodzi o faceta. Z tego powodu, gdy imię Kelsei (w tym przypadku w książce byłoby to imię Kelsea!) odmienić trzeba by było, od razu rzucało mi się to w oczy.

"Gniew nie pozwalał jasno ocenić sytuacji i podejmować odpowiednich decyzji. Gniew był kaprysem, na który mogło sobie pozwolić dziecko, ale nie królowa."

Drugą sprawą była główna bohaterka, którą zdecydowanie polubiłam w "Królowej Tearlingu", a teraz o wiele częściej zastanawiałam się nad jej czynami i wyborami. Kelsea bywała drażniąca, szczególnie w jednej kwestii, choć równocześnie zdawałam sobie sprawę, że od jej młodości było to sprawą powodującą u niej silne emocje.

Dobra wiadomość jest za to taka, że autorka znacznie poprawiła się w kwestii opisywania - hmm nazwijmy to - realiów średniowiecza. W "Królowej Tearlingu" pisanie o Szkarłatnej Królowej i jej życiu intymnym wyszło trochę komicznie. Teraz po pierwsze było tego niewiele, a po drugie pojawił się w książce wątek nie tak dalekiej przyszłości, końcówki drugiego tysiąclecia naszej ery, będący równocześnie przeszłością wydarzeń opisanych w tej trylogii. Normalnie motyw z X-menów "Przeszłość, która nadejdzie".

"Gdybyśmy byli lepszymi ludźmi, gdybyśmy tylko troszczyli się o siebie nawzajem, jak o samych siebie. Tylko pomyśl, jak wyglądałby świat!"

Wizja ta jest naprawdę straszna. Momentami zapominałam, że czytam powieść, której główna akcja ma miejsce w czasach przypominających średniowiecze, gdzie pojawiają się dopiero pierwsze niezwykłe wynalazki, medycyna wije się w powijakach, a tak naprawdę rządzi siła oraz magia. Erica Johansen wróciła w "Inwazji na Tearling" do korzeni. Opowiedziała, jakie pochodzenie ma ten świat, królestwo, na którego czele stanęła teraz Kelsea i... znalazła się w nie lada impasie.

Czytając "Inwazję na Tearling" myślałam równie gorączkowo, co główna bohaterka. Jak znaleźć dobre rozwiązanie? Jak ocalić kraj bez możliwości pozbycia się wroga na dobre? Sytuacja wydawała się bez wyjścia. Została doba do ostatecznej porażki. Królowa wyszła na spotkanie swojemu przeznaczeniu, ale nikt chyba nie spodziewałby się takiego zakończenia! Droga pisarko, nieładnie tak pogrywać z uczuciami czytelnika! Mogłam tylko wpatrywać się z niedowierzaniem w ostatnie słowa i próbować powoli zacząć godzić się ze świadomością, że czeka mnie długie czekanie na ostatni tom.

"Królowa Tearlingu" to seria, której nie mogą sobie odpuścić fani "Niezwyciężonej" Marie Rutkoski oraz "Czerwonej Królowej" Victorii Aveyard. "Inwazja na Tearling" skojarzyła mi się szczególnie ze "Szklanym mieczem" i równie mocno polubiłam tę część. Cieszę się, że mogę napisać, że Ercia Johansen nie potwierdziła reguły i nie napisała drugiego tomu, słabszego od pierwszej części!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lata powyżej zera

Jakiś czas temu dostałam od Wydawnictwa Znak tajemniczą przesyłkę, a w niej książkę, owiniętą pomarańczowym papierem i kasetę magnetofonową, której ta...

zgłoś błąd zgłoś błąd