Życie przed życiem

Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Wydawnictwo: Amber
6,73 (154 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
11
8
24
7
42
6
40
5
24
4
3
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Past Lives
data wydania
ISBN
9788324134489
liczba stron
208
słowa kluczowe
zabieg, guz, eksperymenty
język
polski

Kansas City. Operacja usunięcia guza mózgu przebiega rutynowo, ale kończy się dramatycznie. U pacjentki następują zdumiewające zmiany osobowości. Jane Francini twierdzi, że... nie jest Jane Francini. Wyrok brzmi: szpital psychiatryczny. Za nieudany zabieg jej mąż obwinia chirurga, Johna Macandrew. I samowolnie wymierza sprawiedliwość, rujnując mu karierę lekarską. Co było przyczyną zaburzeń...

Kansas City. Operacja usunięcia guza mózgu przebiega rutynowo, ale kończy się dramatycznie. U pacjentki następują zdumiewające zmiany osobowości. Jane Francini twierdzi, że... nie jest Jane Francini. Wyrok brzmi: szpital psychiatryczny. Za nieudany zabieg jej mąż obwinia chirurga, Johna Macandrew. I samowolnie wymierza sprawiedliwość, rujnując mu karierę lekarską. Co było przyczyną zaburzeń pacjentki?

Jerozolima. Rdzenni z dziada pradziada Żydzi są poddawani przerażającym eksperymentom w klasztorze Świętego Zbawiciela. Jaki jest ich cel? Dlaczego sprawą interesuje się biblista z Watykanu? I jaki związek z rojeniami pacjentów ma legendarny miecz, którym rzymski centurion przebił bok ukrzyżowanego Chrystusa?

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 247
karpatkadobra | 2017-07-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lipca 2017

Klasyczny i świetnie skrojony thriller medyczny jest jak wino: im starszy - tworzony przez bardziej doświadczonego pisarza tym lepszy. Z takim sposobem twórczym dobrze kojarzy się Cook, Gerritsen i Palmer. Ci Autorzy kreują postacie i fabułę swych książek tak inteligentnie, że z każdym kolejnym ich dziełem wzrasta chęć sięgania przez czytelnika po więcej i więcej. Wzrasta również ich literackie doświadczenie, a co za tym idzie pewien poziom dorobku, który w przypadku tych pisarzy ciągle stoi na wysokim pułapie z tendencją progresywną, a nie regresywną - co jest niebywale istotne. Co do Kena McClure’a podobnej opinii nie mam, gdyż ,,Życie przed Życiem” to pierwsze jego dzieło, z którym mam do czynienia. Chciałem urozmaić swoją biblioteczkę powieści sensacyjnych z aferami szpitalnymi i egoistycznymi molochami, farmaceutycznymi korporacjami w tle oraz sekcją zwłok i wynikających z niej niesamowitych konsekwencji, zagrażających życiu określonej populacji lub nie daj Boże całego świata.


McClure swoją literacką pozycją, niewątpliwie mnie zaskoczył. Po raz pierwszy spotykam się z sytuacją, w której łączy się powieść sensacyjno – przygodową z jakimś skomplikowanym wątkiem medycznym, gdzie główny bohater szukając odpowiedzi na dręczące go prywatne pytania, przypadkowo staje się swoistym tropicielem tajemnic. Odkrywa powiązania, które dla końcowych wydarzeń stają się istotne i wpływają na ocalenie setek istnień. Przemieszczając się z USA na tereny europejskie, śledztwo, które początkowo miało wypełnić lukę w drzewie genealogicznym i sprawdzić dokładne pochodzenie rodu Johna Macandrew’a, zaprowadziło go jednak w ślad, który pozwolił mu na powiązanie próchniejącego, rozkładającego się domu w miejscowości ,,Moskwa” z majaczeniem, utratą osobowości i przyjmowaniem innej tożsamości przez pacjentkę: Jane Francini, której John wyciął nowotwór w okolicach Szyszynki - we wnętrzu puszki mózgowej – jednego z najważniejszych gruczołów wydzielania wewnętrznego organizmu człowieka. Najdziwniejsze było to, iż po wybudzeniu z narkozy, pani Francini zachowywała się jak rozwydrzona, nie dostająca swojej ulubionej zabawki dziewczynka. Kobieta ta, co niezwykłe uważała się za inną osobę, jakby w jej ciele zamieszkała czyjaś świadomość.


Nawet w nieporządku istnieje jakiś wzór. Tak mówi Teoria Chaosu, dlatego w tym całym ambarasie zachowując spokojną głowę doctor Macandrew wraz ze specjalistami z Kansas City oraz dzięki pracom doktora Burnetta i staraniom francuskiej mikrobiolożki Simone, odkrywa, iż rzadki nowotwór Hartman uszkadza drobny rejon mózgu, którego komórki produkują nieznany dotąd enzym Theta-1, który w skrócie: odpowiada za utrzymanie prawidłowego zdrowia psychicznego i znacząco wpływa na pamięć. Zaburzanie jego wydzielania skutkuje omamami psychicznymi i pojawieniem się u chorych osobowości wielorakiej - usilnego wmawiania sobie, że jest się kompletnie inną personą niż zazwyczaj. Z tym wszystkim wiąże się jeszcze jeden bardzo intrygujący fakt, bezpośrednio nawiązujący do tytułu powieści Kena McClure’a oraz wprowadzający w tematykę reinkarnacji, regeneracji duchowej, a tym samym do nazwy książki ,,Życie przed życiem”. Dusza ludzka jest nieśmiertelna. Jest niematerialną formą nas samych, główną częścią naszego jestestwa, podczas gdy ciało jest tylko powłoką, w której dusza mieszka. Środowisko naukowców jest podzielone. Niektórzy mówią, że dusza nie istnieje, a z kolei inni są zdania, że egzystuje tylko, że na innych poziomach wymiarowych lub występuje pod inną nazwą: „świadomości”.


Jednym z czynników, które przemawiają za istnieniem duszy jest zjawisko, w którym dana osoba mówi, że jak najbardziej istnieje, lecz ta forma cielesna, w której teraz się znajduje jest którąś z rzędu, że jest to jej np.14-ta psycho-duchowa regeneracja formy astralnej jego istnienia. W przypadku śmierci klinicznej jest podobnie, gdyż ktoś kto ją doświadcza - a nie są to marzenia senne czy gra wyobraźni - opisuje ją jako rozświetlającą mrok łunę światła, która z czasem przeradza się w koncentryczny tunel, na końcu którego często lewituje poświata znanej nam za życia postaci lub meta-fizycznego zagęszczenia emanującego niespotykanym dobrem. To wszystko znika gdy będący jedną nogą w innym świecie, w wymiarze ,,umarłych dusz” lub jakiejś astralnej przestrzeni człowiek, zostaje przywrócony do życia. W takim razie co potem? Zmiana zachowania na lepsze? Druga szansa, którą trzeba wykorzystać? Może to wszystko nie było w ogóle prawdziwe, było tylko niezwykłym złudzeniem, ostatnią projekcją umierającego lub prawie umierającego umysłu, którą tchnął ponoć najsilniejszy narkotyk i stymulant, który można sobie wyobrazić: substancja wydzielana przez mózg w chwili zapoczątkowania komórkowej śmierci biologicznej. Tak przynajmniej w skrócie można podsumować wersję sceptycznych co do istnienia duszy naukowców. W swojej powieści Ken McClure poszedł jednak dalej. Do problematyki wcielenia – przeżywania swojego niematerialnego istnienia w różnych biologicznych powłokach, pisarz ten dołączył nutkę naukowego bełkotu m.in. w postaci tajemniczych komórek pamięci, które aktywują się w wyniku zahamowania wydzielania enzymu Theta-1, uwalniając tym samym wspomnienia zachowane przez dusze wcześniej zamieszkujące to ciało. W ten sposób skompromitowany i ekscentryczny badacz Biblii, relikwii i historii Religii świata Dom Ignatius wraz z lekarzem Stroudem, podając się za pokornych mnichów i bawiąc się ,,w Boga” z ludzkim życiem , wykorzystali odkrycia dr Johna Burnetta na polu walki z Nowotworem Hartmana i nie patrząc na konsekwencję zaaplikowali syntetyczną proteazę Thety-1 określonym osobom . Pragnęli wzbudzić w nich pozostałości po wielu wcieleniach wstecz – duszach bytujących w danym ciele – i ostatecznie odkryć gdzie znajduje się pożądany , związany z życiem Chrystusa Artefakt. Stąd między innymi miejsce zagadkowego prologu, którego do pewnego momentu w konstrukcji fabularnej nie mogłem zrozumieć. Osobowość wieloraka oraz omamy jak w Zespole Alicji z Krainy Czarów zniknęły tak nagle jak się pojawiły. Wystarczyło podanie wyżej wspomnianej substancji lub jej laboratoryjnej wersji i chorzy stawali się tak normalni jak gdyby nigdy im się nic nie stało.


,,Życie przed życiem” nie jest przeciwnością „Życia po życiu”. Jest tym samym. Jest procesem, który przez zrozumienie danej grupy osób zyskał taki, a nie inny wsteczny bieg. Dotykamy źródła reinkarnacji, jakbyśmy chcieli zobaczyć która niematerialna forma organizmu była pierwszym „gospodarzem” w danej biologicznej powłoce. W tej książce McClure zaskoczył mnie w miarę pozytywnie, lecz ostatecznie do siebie nie przekonał, a ze względu na zbyt długie , momentami niepotrzebne przeskoki czasowe pomiędzy poszczególnymi rozdziałami czy fragmentami powieści w stosunku do tak krótkiej ok. 200 stronnicowej beletrystyki. Uratowały go jednak podróże Neurochirurga Macandrew’a, które połączyły w sobie odrobinkę gorącego romansu, niebezpieczeństw wynikających z podążania tropem artefaktów: jednym słowem Indiana Jones i Robert Langdon od Dana Browna w jednak gorszym, nieogarniętym wydaniu.


Tak jak na okładce niniejszej książki, na której jest napisane: ,,czy medycyna może wszystko”?, tak warto się zastanowić, wyciągnąć wnioski i stwierdzić, iż Medycyna, biotechnologia czy w końcu inżynieria genetyczna nie są grą planszową ze skończoną liczbą kart i odpowiedzi. Każda sytuacja jest inna. Każdy przypadek niesie ze sobą inne możliwości, a postęp cywilizacyjny jest tak szybki, że może dojść do sytuacji, w której nauka – a nie daj Boże - będzie w stanie podważyć każdą religijną doktrynę. Credo ludzi przestanie mieć znaczenie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Siostrzyczka

To niesamowicie wciągająca i intrygująca książka. Po 20 latach bezskutecznych poszukiwań wreszcie pojawia się Alice. Miało być tak pięknie, odnalazła...

zgłoś błąd zgłoś błąd