Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ostatnie dni Królika

Tłumaczenie: Marcin Wróbel
Wydawnictwo: HarperCollins
7,96 (536 ocen i 157 opinii) Zobacz oceny
10
102
9
93
8
154
7
106
6
50
5
17
4
9
3
4
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The last days of Rabbit Hayes
data wydania
ISBN
9788327614728
liczba stron
400
język
polski
dodała
karollllllla

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura obyczajowa i romans. Czterdziestoletnia Mia Hayes, zwana w rodzinie Królikiem, trafia do hospicjum – jej kilkuletnia walka z rakiem dobiega końca. Bliscy wciąż poszukują cudownego lekarstwa, powoli jednak godzą się z tym, że Mia wkrótce odejdzie. Każdy z nich na swój sposób radzi sobie z tym, co...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura obyczajowa i romans.

Czterdziestoletnia Mia Hayes, zwana w rodzinie Królikiem, trafia do hospicjum – jej kilkuletnia walka z rakiem dobiega końca. Bliscy wciąż poszukują cudownego lekarstwa, powoli jednak godzą się z tym, że Mia wkrótce odejdzie. Każdy z nich na swój sposób radzi sobie z tym, co nieuniknione. Wojownicza matka nie poddaje się i ciągle wierzy, że lekarze uratują Mię. Siostra nie ma złudzeń, ale przekonuje nastoletnią Juliet, że jej mama wyzdrowieje. Brat rockandrollowiec co prawda przerywa trasę koncertową i wraca do domu, ale robi wszystko żeby nie myśleć o śmierci siostry. Wszyscy spotykają się przy łóżku Mii i plotkują, by zagłuszyć niepokój. Otoczona bliskimi Mia wspomina Johnny’ego, swoją pierwszą miłość. Ma nadzieje, że się spotkają. Najbliższe dziewięć dni zabierze wszystkich w szaloną podróż przez spełnione i niespełnione marzenia. Emocjonalny rollercoaster. Będziecie śmiać się przez łzy!

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa HarperCollins

źródło okładki: materiały wydawnictwa HarperCollins

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 786
Jane Rachel | 2016-08-25
Przeczytana: 07 sierpnia 2016

Po kilku latach walki z rakiem i leczenia czterdziestoletnia Mia Hayes, zwana w rodzinie Królikiem, trafia do hospicjum. Mimo jej sytuacji bliscy dalej szukają sposobu na uratowanie ukochanej córki, siostry, matki i przyjaciółki. Każdy na swój sposób stara się radzić sobie z tym, co teraz dzieje się w ich życiu – wszyscy jednak spotykają się przy łóżku Mii, kłócą się, rozmawiają, plotkują i wspominają.
Otoczona bliskimi Mia myśli o Johnnym, swojej pierwszej miłości, i ma nadzieję, że jeszcze się spotkają.

Decydując się na przeczytanie Ostatnich dni Królika wiedziałam, że sięgam po książkę smutną. Smutek można wyczuć już przecież w samym tytule, a potwierdza go jedynie opis. Mimo iż tematyka nie należy do lekkich, a sama autorka zdecydowała się na opowieść o trudnej walce z nowotworem, bardzo chciałam poznać losy głównej bohaterki. Obietnica pięknej, wzruszającej i jedynej w swoim rodzaju przygody kusiła. Po przeczytaniu Ostatnich dni Królika mogę stwierdzić, że książka w trzech czwartych spełniła moje oczekiwania, jednak nie obyło się bez pewnych minusów i zastrzeżeń.

Do plusów powieści należy szeroki wachlarz bohaterów, od których płynie dużo energii. Rodzina Królika jest mieszanką najróżniejszych osobowości, charakterów, zwyczajów i wartości, ciągle coś się dzieje, ciągle ktoś jest przy Mii i z każdym z tych bohaterów wiąże się inna historia. Plus związany z tą mieszanką postaci jest jednak mały, ponieważ autorka narzuciła sobie dość trudne zadanie, bowiem nie wystarczy wykreować wielu bohaterów – trzeba też dopilnować, aby nie stali się w pewnym momencie szablonowi i papierowi. Na pewno nie mogłam narzekać na szablonowość bohaterów, gdyż autorka starannie ominęła schematyczność, ale czasami miałam wrażenie, że w tym wirze najróżniejszych przygód i wydarzeń zapomniała o tym, aby wlać w nich trochę życia. Skutkiem dużej ilości postaci było to, że w pewnym momencie niektórzy stracili swoją rolę, mieszali mi się, mylili, a czasami wręcz zapominałam, jakie zadanie pełnili w życiu Królika. Nie wpływa to jednak negatywnie na powieść – dzięki szerokiemu wachlarzowi postaci faktycznie ciągle coś się dzieje.
Wśród tej pokaźnej grupy bohaterów najbardziej zwróciłam uwagę na wspomnianego w opisie Johnny’ego, ponieważ jego historia łączy się z historią Królika i jej brata, a to z kolei otwiera przed Czytelnikiem piękną opowieść o młodości, marzeniach, sukcesach, porażkach i dorastaniu. Wątek Johnny’ego bardzo mnie wzruszył i zakończenie powieści uczynił pięknym oraz poruszającym.
Rodzina i przyjaciele Królika tworzą osobliwą mieszankę, o której naprawdę trudno jest zapomnieć. Wszystkich połączyła jedna tragedia, jedno pragnienie i jedna osoba. Do fragmentów wspomnień wkrada się nutka nostalgii i melancholii. Przeżywanie razem z nimi powolnego odchodzenia córki i siostry było dla mnie również smutnym i poruszającym przeżyciem, ponieważ tak jak oni zdawałam sobie sprawę, że w obrazie szalonej, zwariowanej piątki zabraknie jednej osoby.
Autorka zaskoczyła mnie tym, że nie skupiła się tak bardzo na samej chorobie, a na tym, jak z chorobą najbliższej osoby i jej odejściem radzi sobie rodzina. Ten ciekawy zabieg bardzo mi się spodobał, ponieważ ukazywał temat śmierci od innej strony – nie od strony osoby, która choruje i powoli umiera, ale od strony rodziny, która musi sobie z tym poradzić i ułożyć swoje życie od nowa. Anna McPartlin dużą wagę przywiązuje także do wspomnień, które budują nastrój i wprowadzają do powieści dużą dawkę tęsknoty i melancholii.

Niestety nie do końca było tak kolorowo. Pomimo wielu zalet Ostatnie dni Królika ma także kilka wad – mało, ale takich, które trochę przeszkadzały mi podczas czytania. Czasami wznosiłam oczy do nieba, czytając do bólu proste, banalne, często pozbawione jakiegokolwiek polotu dialogi. Ta prostota rozmów w ogóle nie pasowała mi do pięknego obrazu rodziny, młodości i walki, jaki stworzyła autorka. Czekałam na interesujące rozmowy, mądrości i błyskotliwe uwagi, a zamiast tego dostałam pozbawione barw wymiany zdań. Wpływały one na odbiór historii i akcję, która moim zdaniem biegła wtedy za szybko.
Z tym minusem wiąże się również kolejny. Styl autorki jest bardzo prosty, język oszczędny i z pewnością nie powinnam tego zaliczać do wad książki, gdyby nie fakt, że przez to Anna McPartlin nie skupiała się na chwilach ważnych, pięknych, którym można było poświęcić trochę więcej zdań i czasu. W tym wypadku prostotę nie uważam za plus, a za minus. W momentach, na które najbardziej czekałam, autorka kompletnie się nie popisała, dlatego czasami odczuwałam głębokie rozczarowanie.

Pomimo minusów i zastrzeżeń powieść Anny McPartlin skradła moje serce. Jest wzruszająca, zabawna, wciągająca i momentami bardzo smutna, ale wszystko to składa się na piękno wypływające z tej właśnie historii. Zakończenie bardzo mnie poruszyło, ale z jakich powodów i dlaczego – tego nie mogę Wam powiedzieć. Musicie przekonać się sami. Zachęcam Was do sięgnięcia po Ostatnie dni Królika. Nawet jeśli pod względem warsztatu książka nie przypadnie Wam do gustu, to pozostawi po sobie piękny obraz rodziny i przyjaźni.


http://zanim-zajdzie-slonce.blogspot.com/2016/08/225-ostatnie-dni-krolika-anna-mcpartlin.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziwna i piękna opowieść o Percy Parker

Matko jedyna nareszcie koniec. Nie, to jednak nie jest lektura dla mnie. Męczyłam się z nią wystarczająco długo niż powinnam. W międzyczasie miałam ch...

zgłoś błąd zgłoś błąd